Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > FanFick
Przeładuj stronę Najemnik Fin.

Zobacz wyniki ankiety: Jak oceniasz opowiadanie?
0%
Głosujących: 0. Nie możesz głosować w tej sondzie

Zamknięty Temat
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 01-11-04, 21:44   #1
Pogromca Smoków
Jaszczur
 
Zarejestrowany: lipiec 2004
Skąd: Z Otchłani Beliara.
Posty: 276
Wyślij wiadomość przez AIM do Pogromca Smoków
Domyślnie Najemnik Fin.

To moje pierwsze opowiadanie na tym forum. Nie jest to rzadna rewelacja, piszcie tu wszystkie swoje krytyczne uwagi, abym wiedział co poprawić by następne były lepsze ( jeśli takie będą :wink: ).



Rozdział Pierwszy

- Kurde, ciemno tu jak w dupie Murzyna. Hehe. - Fin zaśmiał się złośliwie
Zerknął do tyłu na swych dwóch towarzyszy, sprawdzając czy idący za nim ciemnoskóry najemnik nie planuje wbić mu noża w plecy. Jednak Paulio znał Fina już wystarczjąco długo, zdążył się przyzwyczaić i nie zwracał już uwagi na takie komentarze złośliwego towarzysza. Zajęty był zapalaniem pochodni, ale nie było to konieczne ponieważ trzeci z nich, mag, wypowiedział zaklęcie i jasna kula światła rozświetliła mroczne wnętrze jaskini rzucając cienie na ściany.
Była to duża grota. Z sufitu kapały krople wody tworząć gdzie nie gdzie małe kałuże. Na ziemi niedaleko leżał stary szkielet jakiegoś pechowego poszukiwacza przygód.
Fina wzięła wielka ochota na zapalenie bagiennego, niestety nie miał przy sobie rzadnego skręta. Nie stać go było na takie luksusy, brakowało mu złota i pilnie potrzebował gotówki. Właśnie dlatego dał się namówić do wzięcia udziału w tej wyprawie. Zaklnął.
Fin był wysokim meżczyzną o krótkich ciemnych włosach i przenikliwych czarnych oczach. Prawe oko przecinała mu pionowa blizna, pamiątka po jednej z licznych bijatyk. Ubrany był w skórzaną zbroję z metalowymi ćwiekami, ciemne spodnie i buty z miękkiej skóry. U pasa miał miecz. Miał bardzo niemiły i złośliwy charakter.
Paulio natomiast był potężnie zbudowanym mieszkańcem Wysp Południowych, o łysej głowie i gołym torsie nie licząc pasa, który przytrzymywał mu na plecach dwuręczny topór. Nosił jasne spodnie i buty. Był wesołym człowiekiem, dobrym towarzyszem o dużym poczuciu humoru.
Trzeci z nich był niski i gruby o brązowych włosach, mial rumianą twarz i wygoloną na czubku głowę. Na sobie miał czerwoną szatę Magów Kręgu Ognia. Nie wiele się odzywał, a jak już to wydając jakieś polecenie dwóm najemnikom, których wynajął do pomocy.
- Przeszukajcie jaskinię, gdzieś tu musi być tajemne przejście. - rozkazał
Fin kryjąc irytację rozejrzał się w poszukiwaniu jakiejś dzwigni, lub przycisku. Uważnie przyjżał się ścianom. Dostrzegł kawałek skały o innym kolorze od reszty. Podszedł do niego i obejżał go z bliska. Przycisnął go, ustąpił pod naciskiem. Obok kawałek ściany odsunął się na bok ukazując ukryte przejście. Paulio wyszczerzył do niego w uśmiechu białe zęby.
- Dobra robota, kolego.- pochwalił go
Fin wzruszył ramionami i mruknął coś pod nosem. Wszedł w przejście. Naraz usłyszał brzęk wyciąganej broni i chrzęst. Z ciemności wyłoniły się trzy szkielety dzierżąc w rękach zardzewiałe dwuręczne miecze. Ludzie cofneli się do groty i przygotowali do walki.
Fin wyjął miecz i sparował cięcie swojego przeciwnika. Szkielet naparł na niego. Najemnik odbił kolejne ciecie i przeszedł do ataku. Cioł na odlew, szkielet rozsypał się u jego stóp trafiony.
Paulio bez wysiłku odbił cięcie atakującego go szkieleta i zgruchotał go potężnym ciosem topora.
Ostatni szkielet rzucił się na maga. Ten spokojnie wypowiedział zaklęcie i wystrzelił z ręki kulę ognia. Szkielet stanął w płomieniach i zaczął się bezsilnie szamotać. Mag dobił go drugim pociskiem.
Następnie najspokojniej w świecie przeszedł przez przejście. Najemnicy pospieszyli za nim.
__________________
moje gg - 3166476

RPG
Pogromca Smoków jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 01-11-04, 21:52   #2
Macios
Czarny Goblin
 
Zarejestrowany: wrzesień 2004
Skąd: Z Królestwa Innosa
Posty: 136
Wyślij wiadomość przez AIM do Macios
Domyślnie

Co nie będzie dalszej części :?: :?: :?: Trochę krótkie ale może być ogólnie, daję 6+/10.
__________________

Moje GG to: 1513626
Niech Innos będzie z wami.
RPG
Macios jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 02-11-04, 08:36   #3
Donovan
Administrator
 
Donovan awatar
 
Zarejestrowany: luty 2004
Posty: 2 103
Domyślnie Najemnik Fin. - uwagi.

Brakuje mi w ankiecie jednej opcji - dobre, kontynuuj dalej/czekam na kolejne części. Opowiadanie zapowiada się nader ciekawie i niezłowcznie musisz zabrać się za pisanie kolejnych części. No, ale cóż... nic nie jest doskonałe (), ponieważ jak dla mnie musisz rozwinąć pewne wątki, aby było bardziej ciekawie i tajemniczo. Nie może to być takie "proste". Także określenia typu: "ciemno tu jak w dupie" nie bardzo pasują mi to klimatu fantasy [powiedzmy...]. Atmosfera jaką konstruujesz również mi odpowiada, chociaż większa dawka efektów była by porządana.
Poza tym twoje opowiadanie stoi dość na wysokim poziomie, tyle, że kolejne części nie mogą być tak krótkie jak część pierwsza.

Końcową ocenę wydam dopiero po skończonej opowieści.
RPG
Donovan jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 02-11-04, 19:50   #4
LeCroix
Kąsacz
 
Zarejestrowany: wrzesień 2004
Skąd: Mordor-Barad Dur
Posty: 189
Domyślnie

Dobre opowiadanie,tylko czemu się tak nisko cenisz??7/10.Dlatego nie głosuje w ankiecie.
__________________
Jeden Pierścień,by wszystkimi rządzić,Jeden,by wszystkie odnaleźć,Jeden,by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać


Atharia-zarejestruj się przez ten link.Będę wdzięczny.
RPG
LeCroix jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 02-11-04, 21:38   #5
Pogromca Smoków
Jaszczur
 
Zarejestrowany: lipiec 2004
Skąd: Z Otchłani Beliara.
Posty: 276
Wyślij wiadomość przez AIM do Pogromca Smoków
Domyślnie

Zamieszczam tu dalszy ciąg swojego opowiadania. Piszcie tu wszystkie swoje uwagi, abym wiedział co poprawić. Kolejne części będe zamieszczał edytując tego posta (żebyście nie mówili, że piszę małe części tylko po to by nabić sobie postów :wink: ). Kolejne części będą kolejnymi rozdziałami, byście (jeśli komuś wogóle będzie się chciało to czytać) nie zgubili wątku. Pytanie: jak się robi akapity ops: ?


Rozdział Drugi.

Przejście prowadziło do rozległej komory, noszącej ślady pracy czyiś rąk. Ściany były równe, pokryte nieznanym pismem runicznym i dziwnymi symbolami. Pośrodku stał olbrzymi, kamienny posąg orka, który opierał swoje łapska na rękojeści ogromnego topora, opartego ostrzem o ziemie. Dalej za nim, na końcu pomieszczenia znajdowały się dwa tunele. Przy ścianach umocowane były zgaszone pochodnie.
Widok orkowego posągu obudził w Finie jakieś stare, zatarte wspomnienia, jakieś krzyki, ogień. Odsunął je od siebie i skupił się na chwili obecnej.
- Mam nadzieje, że nie ma tu orków. - powiedział do maga
- Nie, odeszły już dawno temu zostawiając ruiny i pułapki, więc uważajcie gdzie stąpacie. - odparł ten uważnie studiując orkowe napisy
- Fajnie, orkowe pułapki. - mruknął Fin
Paulio wyjął butelkę z własnoręcznie zrobionym trunkiem i łyknął trochę. Podał butelkę Finowi. Ten przytknął butelkę do ust i upił trochę. Miał wrażenie, że pije płynny ogień.
- Mocne. - rzekł oddając butelkę towarzyszowi
- Według rodzinnego przepisu. - odparł Murzyn
Zwrócił się do maga.
- Ten amulet, który chce pan zdobyć, co to jest?
- Nie powinno was to obchodzić. Wy macie pomóc mi tylko go zdobyć i wtedy dostaniecie pieniądze. Tysiąc sztuk złota na głowe - odparł oschle Mag Ognia
- Jak dla mnie, brzmi nieźle. - Fin uśmiechnął się na myśl ile złota zarobi
Za tyle złota, będzie mógł przez miesiąc hulać po różnych zamtusach i karczmach, oraz będzie miał tyle bagiennego ile dusza zapragnie.
- To którym korytarzem teraz idziemy, są dwa.- powiedział
- Ty pójdziesz lewym, a ja z tym drugim prawym.- zdecydował mag
- Dobra.- Fin ruszył w swoją stronę
- Nie daj się zabić Fin.- rzekł Paulio
- Nie tym razem.
Rozdzielili się. Fin wziął jedną z pochodni i zapalił ją by oświetlić sobie drogę.

Najemnik ostrożnie posuwał się naprzód wykutym w skale tunelem. Pamiętając o ostrzeżeniu maga o pułapkach, patrzył uważnie pod nogi. Naraz nadepnął na ukrytą płytkę, której nie sposób było dostrzec w podłodzę. Ta ustąpiła pod ciężarem Fina.
Meżczyzna zaklnął soczyście i rzucił się do przodu, kamienna ściana z hukiem spadła w miejscu gdzie stał. Fin przetoczył się i skoczył do przodu. Tuż za nim z otworów w ścianach wyleciały śmiercionośne strzałki. Padł plackiem na ziemie unikając ostrzy, które wysunęły się ze ścian i mogły przeciąć go na pół. Zaraz potem ostrza napowrót znikły w ścianach. Wypuścił pochodnię z rąk. W jej świetle dostrzegł jak kawałek przed nim opada kolejna ściana. Podniusł się i pobiegł prędko ku spadającej ścianie. Rzucił się na ziemie i w ostatnim momencie przetoczył się pod ścianą. Ta opadła tuż za nim.
- Cholerne zielone diabły.- mruknął
Wstał i wpatrzył się w otaczającą go ciemność. Gdy przywykł nieco do panującego mroku, powoli ruszył dalej.
Nie zrobił nawet dziesięciu kroków, gdy usłyszał groźne syczenie gdzieś przed sobą. Sięgnął po miecz i cioł przed siebie, rozcinając powietrze i ciało. Zadał kolejny cios. Usłyszał głośny pisk i coś upadło przed nim na ziemie. Dla pewności cioł to jeszcze raz.
Z wyciągniętym mieczem ruszył dalej. Zastanawiał się, co to mogło być i doszedł do wniosku, że był to jeden z pełzaczy o których dużo słyszał, że zamieszkują podziemne tunele. Wspaniale, szkielety, orkowe pułapki i jeszcze pełzacze. - pomyślał- Ciekawe co jeszcze tu mają.
Naraz zdeżył się boleśnie ze ścianą. Zaklnął masując guza. Korytarz skręcał w tym miejscu i w ciemności po prostu tego nie zauważył. Dotykając ścian poszedł dalej. Dostrzegł światełko na końcu tunelu. Ucieszony pośpieszył w tamtym kierunku.
Gdy wyszedł z mrocznego tunelu stwierdził, że znajduje się w jasno oświetlonym, przez pochodnie przy scianach, dużym pomieszczeniu. Na ścianach namalowane były liczne orkowe heroglify. Ale uwagę Fina przykuła scena jaka odgrywala sie na końcu pomieszczenia.
Znajdowało się tam podwyższenie na którym znajdowala się kapliczka Beliara. Jedno z oczu boga ciemności błyszczało, był to poszukiwany przez nich amulet. Paulio i mag stali obok. Czarnoskóry najemnik usiłował nożem wyłuskać go z oczodołu posągu.
- Szybciej. - ponaglił go Mag Ognia
Wreszcie amulet ustąpił i Paulio oddał go magowi. Ten złapał go prędko wyrywając z dłoni najemnika. Przyjżał sie mu uważnie. Uśmiechnął się.
- Tak.- rzekł ucieszony- To z pewnością fragment Oka Beliara!

Rozdział Trzeci.

Mag z zachwytem spoglądał na amulet, który emanował złą i mroczną magią. Był to połówka złotego owalu z czarnym obsydianem w środku. Mag schował artefakt i uśmiechnął się dziwnie do Paulia.
- Dziękuje przyjacielu, nie jesteś mi już potrzebny.
- Co? - najemnik odskoczył w tył i sięgnął po topór - Oszukałeś nas!
Mag wystrzelił ognistą kulę prosto w niego. Paulio upadł paląc się.
Fin z wyciągniętym mieczem, gdy zobaczył co się dzieje, zaatakował zdradzieckiego maga od tyłu. Był kilka metrów od niego, gdy tamten sie odwrócił i dostrzegł go. Oczy czarodzieja błyszczały dziwnym blaskiem. Zaśmiał się dziko i strzelił do najemnika.
Fin uskoczył przed ognistą kulą. Mag wystrzelił następną. Tym razem pocisk otarł się o bok Fina parząc go. Meżczyzna upadł krzywiąc się z bólu.
Mag Ognia, z okrutnym uśmiechem na twarzy, podszedl do niego z kulą ognia w dłoni. Uniusł ją by rzucić i dobić najemnika. Fin zerwał się nagle, zaskakując przeciwnika i cioł mieczem w kierunku twarzy maga. Ten cofnął się, ale ostrze przecięło mu policzek. Po twarzy maga popłynęła krew. Zaczął się cofać, aż znalazł się w sporej odległości od Fina. Najemnik przyjął postawę do walki.
- Ty, nędzny robalu! - wykrzyknął mag - Pożałujesz, że stanąłeś na drodze słudze Beliara!
Słudze Beliara? - zdziwił się Fin. Nie był specjalnie religijny, a mówiąc szczerze religia wogóle go nie obchodziła. Zdawał sobie jednak sprawę, że Magowie Ognia służą Innosowi, bogu światła, a nie Baliarowi. Coś tu było nie tak, ale nie miał czasu się dłużej nad tym zastanawiać.
Mag wyjął połówkę Oka Beliara i zaczął wymawiać jakieś słowa w nieznanym języku. Artefakt zaczął się jażyć na czerwono. Mag mówił coraz szybciej.
Fin który na moment zamarł postanowił działać. Sięgnął po sztylet i rzucił go w stronę maga. Nóż wbił się magowi w ramię. Ten krzyknął i upuścił amulet. Trzymając się za ramie cofnął się.
- Bądź przeklęty, nędzny psie! - oczy maga płonęły nienawieścią - To jeszcze nie koniec!
Teleportował się. Fin podszedł do leżącego amuletu.

Mroczną salę rozświetlały nieliczne umocowane przy ścianach pochodnie. Wysoki mężczyzna o białych włosach, odziany w Szatę Mrocznych Sztuk stał pośrodku. Mag ognia teleprtował się tu, ale tym razem miał na sobie szatę nekromanty. Uklęknął przed pierwszym meżczyzną z szacunkiem i lękkiem.
- Zawiodłeś mnie mój uczniu. - powiedział ten spokojnym i chłodnym jak grób głosem- Pozwoliłeś by Oko Beliara wpadło w ręce jakiegoś najemnika. Ale to także moja wina, zaufałem twoim umiejętnością zamiast posłać kogoś innego.
- Panie...
- Żadnych tłumaczeń Radgonie. Powinieneś się cieszyć, staniesz przed obliczem naszego pana i mistrza.
Spalił fałszywego Maga Ognia na popiół.

Rozdział Czwarty.

W karczmie było gwarno i tłoczno. Panował półmrok. Ogień wesoło palił się w kominku rzucając cienie na ściany, na których wisiały obrazy i myśliwskie trofea. Część bywalców karczmy stanowili okoliczni farmerzy, którzy siedzieli gawędząc o swoich sprawach, spokojnie popijając piwo, było też kilku wędrownych kupców z ochroniarzami, którzy schronili się przed szalejącą na zewnątrz ulewą. Reszte stanowiła liczna, hałaśliwa grupa uzbrojonych mężczyzn. Nie byli to jednak żołnierze, ani miejscy strażnicy z pobliskiego miasta choć część z nich walczyła za pieniądze. Takich ludzi nikt nie chciałby spotkać w nocy w ciemnym zaułku. Byli to różnego rodzaju awanturnicy, najemnicy i zwykłe rzezimieszki.
Do karczmy weszło dwóch ludzi w płaszczach z założonymi kapturami. Pierwszy z nich rozejżał się po pomieszczeniu i zdjął kaptur. Był to starszy, ciemnoskóry mężczyzna o wianuszku siwych włosów na głowie. Wciąż trzymał się prosto mimo słusznego wieku. Biła od niego powaga i mądrość. Pod płaszczem nosił szatę Magów Ognia.
Drugi z nowoprzybyłych był wysoki, jasnowłosy o dumnych rysach twarzy i niebieskich oczach. Był mocno zbudowany. Pod płaszczem połyskiwała u niego zbroja paladyna, a u pasa nosił miecz z magicznej rudy. Bywalcy knajpy spoglądali z niechęcią na właściciela i z zazdrością na jego miecz, ale lodowate spojrzenie paladyna każdego zniechęcało do ataku.
Zajeli stolik i uwążnie rozejżeli się po pomieszczeniu szukając kogoś.
- Czy jesteś pewien, że znajdziemy tutaj tego najemnika, który towarzyszył Radgonowi? - spytał towarzysza Mag Ognia - Musimy znaleźć tego renegata.
- Oczywiście mistrzu . Wiem, że zamierzał się tu zatrzymać. - odparł paladyn z szacunkiem
Grupa najemników organizowała niedaleko konkurs rzucania nożami. Zamiast do tarczy rzucano do obrazów i głowy cieniostwora wiszącej na ścianie. Po każdym celnym rzucie wybuchały śmiechy i radosne okrzyki. Przegranych żegnano gwizdami. Na placu boju zostało już tylko dwóch zawodników. Potężny drab o łysej głowie i szerokich ramionach poznaczonych bliznami oraz Fin.
Pierwszy rzucał przeciwnik Fina. Rzucił i trafił cieniostwora tuż koło najwyżej punktowanego oka. Rozległy się radosne okrzyki, a łysol uśmiechnął się pewny zwycięstwa. Fin stanął na miejscu do rzucania. Skoncentrował się, wycelował i rzucił. Nóż wbił się prosto w oko cieniostwora.
Mina łysola zrzędła, a Fin odebrał pieniądze od jednego z najemników i ruszył do swojego stolika. Drab złapał go za ramie.
- Czekaj. Podziel się wygraną z przyjacielem. - rzekł uśmiechając się sztucznie
- Po pierwsze nie jesteśmy przyjaciółmi Rhin, a po drugie zabieraj łapę. - warknął Fin wyrywając ręke
- Trochę grzeczniej proszę, nikt nie lubi tu oszustów.
- Kogo nazywasz oszustem?
Zmierzyli się groźnym wzrokiem. Kumpel Rhino zaszedł Fina od tyłu ściskając nóż w ręku.
Naraz Rhino wyjął miecz i zaatakował. Fin odskoczył i sięgnął po broń. Sparował cięcie przeciwnika i odbił kolejne. Zwarli się. Fin odepchnął większego przeciwnika i cioł go przez pierś po skosie. Bandzior upadł zalany krwią. Fin obrócił się i przeszył drugiego przeciwnika na wylot. Fin z pogardą wytarł miecz o ubranie zabitych i włożył z powrotem do pochwy. Wrócił do swojego stolika.
Ciała szybko uprzątnięto, a młoda, ładna służebna dziewczyna wytarła krew. Wszystko w karczmie wróciło do normy jakby nic się przed chwilą nie stało. Wróciły rozmowy i śmiechy.
Mag Ognia i paladyn podeszli do jego stolika.
- Witaj. - rzekł mag - Czy to ty jesteś Fin?
- Zależy kto pyta. - najemnik obrzucił ich podejżliwym spojżeniem
- Jestem mistrz Cohen, a to jest paladyn Anhor. Sądzimy, że wie pan gdzie przebywa mój przyjaciel Mag Ognia Radgon. Musimy go odnaleźć.
- Nie wiem o kim mowa.
Fin odwrócił się do nich plecami.
- Jeśli powie nam pan coś na jego temat, zapłacimy panu sto sztuk złota.
Wzmianka o pieniądzach natychmiast przykuła uwagę Fina. Cohen położył na stoliku przed Finem sakiewkę ze złotem.
- Pięćdziesiąt sztuk złota. Reszte dostaniesz jak powiesz nam coś istotnego.
- Dobra. - Fin uśmiechnął się, a w jego oczach pojawiła się chciwość
Opowiedział im jak wraz z Pauliem zostali wynajęci przez Radgona, jak przybyli do tajemniczej jaskini i wszystko co się tam wydarzyło.
- Jak znajdziecie tego sukinsyna przypomnijcie mu, że wciąż mi wisi kasę.
- Ten atrefakt, co to było? - spytał Cohen
- Zdaje się, że Radgon nazwał go Okiem Beliara.
Gdy Cohen to usłyszał pobladł.
- Udało mu sie zdobyć artefakt? - zapytał
- Nie. - Fin uśmiechnął się złośliwie - Ja go mam.
Cohen odetchnął z ulgą. Zaproponował Finowi, że odkupi od niego artefakt. Najemnik wyjął artefakt i przyjżał mu się.
- U jakiegoś handlarza dostałbym za niego jakiś tysiąc sztuk zlota...
- Zgoda. - przerwał mu Cohen
- ...ale wy zapłacicie dwa tysiące. - dokończył Fin
- A to dlaczego?
- Bo wam na nim zależy. - Fin uśmiechnął się złośliwie
- Nie mamy tyle pieniędzy.
- No cóż, to radze je szybko zdobyć.
- Słuchaj psie, - odezwał się Anhor z pogardą - ten artefakt jest bardzo ważny, w imieniu króla...
- Wsadz sobie w dupę króla. - odparł Fin wściele
Paladyn poczerwieniał na twarzy i położył dłoń na rękojeści miecza, ale Cohen go powstrzymał. Rzucił Finowi drugie 50 sztuk złota.
- Jeszcze się spotkamy. - powiedział
- Wróć, gdy będziesz miał pieniądze. - odparł Fin
Tamci odeszli. Fin schował pieniądze. Dopił piwo i zamówił następne. Przyniosła mu je ta sama dziewczyna, która przedtem po nim wycierała podłogę z krwi. Fin wyszczerzył do niej zęby w uśmiechu.
__________________
moje gg - 3166476

RPG
Pogromca Smoków jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 05-11-04, 20:11   #6
Kondux
 
Posty: n/a
Domyślnie

Dobre. 7+ jak dla mnie. Lepsze niż pierwsza cześć.
RPG
 
Góra
Nieprzeczytane 16-11-04, 18:34   #7
Darkfull
Krwiopijca
 
Zarejestrowany: sierpień 2004
Skąd: Z Mrocznej Otchłani Beliara
Posty: 57
Wyślij wiadomość przez AIM do Darkfull
Domyślnie

Muszę przyznać, że twoje opowiadania mają to coś. Nie są długie, jednakże muszę ci pogratulować. Świetnie dobierasz słowa, przez co tekst jest w pełni zrozumiały i wyrazisty; w dodatku czytelne opisy potęgują emocje w czasie czytania. Nie głosowałem w ankiecie, bo nie było opcji ,,dobre" ani ,,bardzo dobre". Ocena: 8/10.
Pisz dalej.
__________________
Nie liczcie się z nikim,
wytrwale walczcie o swoje.
RPG
Darkfull jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 16-11-04, 22:27   #8
Arthoor
Cieniostwór
 
Zarejestrowany: kwiecień 2004
Skąd: Mój świat...
Posty: 352
Wyślij wiadomość przez AIM do Arthoor Wyślij wiadomość przez MSN do Arthoor
Domyślnie

Heh,dałem pierwszą opcję :P
Co do opa bardzo fajnie napisałeś,nie jest złe,jest dobre,troche błędów ale spoko-pisz dalej :wink:
__________________



"...And I wish I could steal it
And I wish I could feel it
Abduct it, corrupt it
But I never can
I never can..."
RPG
Arthoor jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 23-11-04, 15:22   #9
Ertix
Nosferatu
 
Ertix awatar
 
Zarejestrowany: październik 2004
Skąd: Morgrad
Posty: 2 054
Domyślnie

Opowiadanie bardzo dobre, ja bym to ocenił na 8/10, parę niewielikich błedów, ale to nic :wink: Mam nadzieje że szybko skończysz kolejną część.
__________________

† Legenda Pojedynków Świętego Przymierza †
RPG
Ertix jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 23-11-04, 15:46   #10
Mr_Sniadanko
Czarny Goblin
 
Zarejestrowany: kwiecień 2004
Skąd: Okolice Opola
Posty: 131
Wyślij wiadomość przez AIM do Mr_Sniadanko Wyślij wiadomość przez MSN do Mr_Sniadanko
Domyślnie

Mi sie podoba jak juz ktos napisal dobierasz tak slowa ze wychodzi dzielo. bym powiedzial arcydzielo ale ci brakuje zbyt duzo do niego popracuj nad soba i nad ortogrfia. a bedziesz moze kiedys pisaal arcydziela
__________________
-BECOME YOUR DESTINY- ~Q~L~I~M~A~X~
RPG
Mr_Sniadanko jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 31-12-04, 22:37   #11
Pogromca Smoków
Jaszczur
 
Zarejestrowany: lipiec 2004
Skąd: Z Otchłani Beliara.
Posty: 276
Wyślij wiadomość przez AIM do Pogromca Smoków
Domyślnie

Nudzi mi się, mam katar i gorączkę i nigdzie się dziś nie pobawię, więc po dłuższej przerwie kontynuje to badziewie, które ma czelność nazywać sie opowiadaniem.

Rozdział Piąty

Obudził się nagle z niespokojnego snu i zerwał się szukając ręką miecza. Rozejżał się czujnie po wnętrzu pokoju. W panującym mroku dostrzegł kontury mebli i zarys drzwi. Spojżał na leżącą obok niego dziewczynę, nie bez czułości. Spała, hałas który zbudził Fina nie zakłócił jej snu. Znalazł wreszcie miecz i chwycił go. Nasłuchiwał przez chwilę.
Dzwięk rozległ się ponownie. Dochodził z korytarza. Ktoś szedł w stronę drzwi pokoju. Mógł to być któryś z innych gości gospody, ale nie tłumaczyło to dlaczego idąc zatrzymuje się co jakiś czas i stara się nie robić hałasu. Podejżenia Fina potwierdziły się gdy intruz zatrzymał się przed drzwiami i klamka drgnęła lekko naciśnięta z drugiej strony.
Fin wstał z łóżka mając na sobie tylko szorty. Przyczaił się na napastnika w rogu obok drzwi, które otwierały sie do środka i tamten nie mogł go dostrzec w tym miejscu wchodząc, bo Fina zasłoniły drzwi. Klamka poruszyła sie ponownie i drzwi otworzyły się na ościerz.
Do pokoju wszedł jakiś mężczyzna. Mimo mroku Fin rozpoznał w nim niskiego, grubego właściciela gospody o rzadkich rudych włosach. Fin odczuł coś w rodzaju ulgi. Z pewnością nie czuł lekku, przed znacznie słabszym i gorzej wyszkolonym przeciwnikiem.
Karczmarz wszedł do pokoju. W tym momencie Fin z całej siły uderzył w drzwi ramieniem. Te odskoczyły do tyłu i walnęły intruza z wielką siłą. Karczmarz stęknął z bólu i wyleciał na zewnątrz. Fin wyszedł za nim na korytarz.
- Nie za wcześnie na wizytę Erng? - zakpił
Karczmarz nie odpowiedział, pozbierał się zaskakująco szybko i pchnął sztyletem celując w brzuch Fina. Najemnik uskoczył w tył. Erng natarł na niego z grymasem nienawieści na twarzy. Z siłą, która zaskoczyła Fina uderzył go barkiem w tors i pchnął go na ścianę. Fin uderzył w nią z impetem, jęknął i wypuścil miecz z rąk. Przeciwnik zamierzał wbić mu sztylet w serce, ale najemnik złapał jego uzbrojoną rękę. Mocowali się przez moment. Fin zaczął wykręcać rekę karczmarza. Ten syknoł z bólu i wolną ręke zacisnął w stalowym uścisku na gardle Fina. Ten jeszcze bardziej wykręcił ręke Ernga i karczmarz upuścił sztylet na podłogę. Nie rezygnował jednak bardziej zaciskając rekę na gardle Fina, dusząc go.
- Giń niewierny! - wychrypiał nieludzkim głosem
Na moment zamienił się w dziwną postać w czarnym kapturze i czerwonej masce na twarzy.
- Kim jesteś? - spytał najemnik próbując rozerwać uścisk
- Jestem tylko sługą mego pana, a ty zaraz przeniesiesz się do wieczności. - odparł Erng już normalnym głosem w zwykłej postaci
Fin odepchnął go i poderwał z podłogi miecz. Karczmarz rzucił sie na niego z furią. Najemnik przeszył go mieczem na wylot. Ciepła krew spłynęła po ostrzu na ręke Fina. Erng z krzykiem upadł na ziemie.
- Kimkolwiek jesteś wybrałeś złego faceta, do tej zabawy. - powiedział najemnik
Rozległ się przerażony krzyk. Fin obejżał sie w stronę drzwi i spostrzegł dziewczyne, która wpatrywała się niego ze strachem w dużych, brązowych oczach. Zbudziły ja hałasy i narzuciwszy prześcieradło na nagie ciało wyjżała z pokoju by sprawdzić co się dzieje. Zdążyła zauważyć jak Fin zabija Ernga.
- Z...zabiłeś go. - wyjąkała przerażona
Fin skoczył w jej strone ale było zapóźno, dziewczyna zaczeła krzyczeć budząc wszystkich w gospodzie. Drzwi do innych pokoi na pietrze zaczęły się otwierać, słychać było zaniepokojone głosy.
- Cholera! - zaklnął Fin
Odepchnął dziewczynę i przebiegł obok niej. Jedną ręką złapał swoje rzeczy leżące w kupie na krześle, a drugą trzymał miecz. Pobiegł w stronę okna i wyskoczył przez nie. Okiennica rozbiła się na kawałki pod jego ciężarem. Wypadł na małe zadaszenie nad wejściem do gospody. Sturlał sie po nim i spadł z krawędzi. Grzmotnoł o ziemie. Krzywiąc sie z bólu podniusł się i pobiegł w stronę stajni.

Rozdział Szósty

- No to teraz sie wpakowałem. - mruknął ponuro Fin wyglądając przez małe zakratowane okienko
Okienko wychodziło na mały placyk w środku miasteczka, gdzie grupa robotników wznosiła właśnie jakąś drewnianą konstrukcję. Z kształtu można się było domyślić jej przeznaczenia. Była to szubiennica. Fin zaklnął szpetnie i odwrócił się od okienka. Znajdował się w małej celi miejscowego więzienia, dokąd wrzucono go wkrótce po schwytaniu.
Po tym jak pobiegł w stronę stajni, wpadł do środka i w pospiechu narzucił na siebie ubranie. Zaraz potem złapał jakiegoś konia i wypadł na nim ze stajni jak burza, roztrącając próbujących go zatrzymać czeladników. Byłby uciekł, ale nagle jak spod ziemi pojawił się patrol miejscowej straży. Zaalarmowani krzykami gości z gospody natychmiast zagrodzili Finowi drogę. Najemnik próbował sie przedrzeć, zdołał nawet powalić kilku strażników, lecz reszta ściągła go z konia, nie szczędząc ciosów i kopniaków.
Zaraz potem przyprowadzono go do więzienia w miasteczku na przesłuchanie. Przeprowadził je osobiście dowódzca miejscowej straży, wysoki, kościsty mężczyzna o dużym, garbatym nosie, w asyście nadzorcy więźniów, grubego, łysego gościa o facjacie pospolitego bandziora. Fina posadzono na specjalnym krześle, poczym nogi i ręce przymocowano mu do krzesła stalowymi klamrami.
- Gadaj dlaczego zabiłeś pana Ernga?! - domagał sie kapitan straży
- To była samoobrona, rzucił się na mnie ze sztyletem, zupełnie bez powodu...
Grubas przerwał mu uderzeniem krótkiej, ale mocnej drewnianej pałki w głowę.
- Myślisz, że uwierzymy w takie bzdury? - zakpił kapitan - Pan Erng był szanowanym obywatelem, dlaczego miałby zaatakować takiego śmiecia jak ty?
- Oszalał, bredził coś niezrozumiale...
Ostry ból z tyłu głowy przerwał mu ponownie. To gruby strażnik znów przyłożył mu pałką.
- Tak do niczego nie dojdziemy, chciałem po dobroci, ale skoro nie chcesz współpracować, Angor. - kapitan skinął na grubasa
Ten jeszcze raz walnął Fina w głowę i odłożył pałkę. Odszedł na bok. Po chwili wrócił niosąc okutą, żelazną skrzynkę popularnie zwaną "butem". Fina oblał zimny pot. Angor włożył do skrzynki lewą nogę Fina i zakręcił śruby. Fin stęknął z bólu.
- Doskonale, zacznijmy jeszcze raz. - powiedział kapitan - Dlaczego zabiłeś pana Ernga, ktoś ci zapłacił? Gadaj!
- Już mówiłem, to była samoobrona.
Angor mocniej przykręcił śruby, skrzynka zaczęła miażdzyć stopę najemnika jak w imadle. Krzyknął z bólu.
- Zła odpowiedz. Mów prawdę! - ryknął kapitan
Fin milczał. Oficer skinął na Angora.
- Nie, nie, powiem wszystko. - rzekł Fin - Chcesz wiedzieć kto zapłacił mi za śmierć Ernga? Zbliż się to ci powiem.
- Widzisz Angor, wystarczy troche dobrej woli. - kapitan nachylił się ku więźniowi - Słucham.
- Twoja żona, po tym jak ją wychędożyłem. ( )
Oficer zrobił sie purpurowy na twarzy.
- Angor!
- Dość tego, kapitanie Mulf. - do pomieszczenia wszedł znajomy paladyn nazwiskiem Anhor
Mulf i Angor odsunęli się podczas gdy Anhor podszedł do Fina.
- Oj, kiepsko coś z panem, Fin. - paladyn pozwolił sobie na kpinę - Morderstwo na obywatelu. To pachnie stryczkiem.
- Jestem niewinny, to była samoobrona.
- Oczywiście. Znaleziono pana z zakrwawionym mieczem, nad ciałem Ernga, są na to świadkowie. Ponadto mamy tylko pańskie słowa, na to że to karczmarz rozpoczął walkę. A pan ma już..., nazwijmy to, pewną reputację. Natomiast pan Erng był spokojnym, wzorowym obywatelem. Rozumie pan chyba nasz punkt widzenia?
Nie czekając na odpowiedz Fina paladyn kontynuował.
- Ale roztrzygnięciem tej sprawy zajmie się sąd nie ja. Ja jestem tu z innego powodu.
Paladyn uśmiechał się drwiąco.
- Chodzi o amulet, który chciał pan nam sprzedać, pamieta pan? Cóż, już go mamy, znaleźliśmy go w pańskich rzeczach. Jesteśmy panu bardzo wdzięczni za dostarczenie go.
Okryta stalową rękawicą pięść Anhora wylądowala na szczęce Fina. Głowa najemnika eksplodowała bólem, na moment pociemniało mu w oczach. Poczuł chrzest łamanych zębów i gorzki smak krwi w ustach.

I jak wam się podoba? Moge kontynuować, czy lepiej mam sobie darować kolejne rozdziały? Krytykujcie.
__________________
moje gg - 3166476

RPG
Pogromca Smoków jest offline  
Góra
Zamknięty Temat


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Najemnik - rozwijanie Adjes Porady i triki 31 01-09-06 15:30


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.