Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > FanFick
Przeładuj stronę Drugie moje opowiadanie... [Stare ŚP]

Zamknięty Temat
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 31-05-04, 18:51   #1
Corristo
Demon
 
Corristo awatar
 
Zarejestrowany: luty 2004
Skąd: lasy, wioscy i polia
Posty: 641
Domyślnie Drugie moje opowiadanie... [Stare ŚP]

Dzień pierwszy - Początek

Obudziłem się rano. Słońce lekko muskało mą twarz przez szybę. Powoli zdejmowałem ze swioch oczu noc i nakładałem dzień. W końcu dojrzałem za oknem małego ptaszka pod, którym uginała się chwiejna, jeszcze młoda gałązka stojącego w klasztornym ogrodzie dębu. To znak, że mrok odszedł i nastała światłość. Siły Beliara i Innosa zrównały się co oznacza, że nastał czas niechybnej równowagi. To dzień w którym zło i dobro wyrównują się i ich czas trwa tyle samo jednej doby. Przekręciłem się na bok i znowu usnąłem. Dziś święto bo panuje spokój i my zakonnicy nie musimy się obawiać.
Znowu obudziłem się i tym razem wstałem na równe nogi. W komnacie w, której spałem ja spał też inny głosiciel porządku - eZIN oraz dwóch nowicjuszy : CANADOL zwany też Marchewą i Mardil. Wszyscy się przeciągaliśmy, tarliśmy oczy. Szybko włożyłem czystą szatę i wolnym spacerkiem poczęłem zmierzać do łaźni. Po umyciu się zszedłem do jadalni. Śniadanie wyborne - udźce ścierwojada w sosie piekielnikowym doprawione ostrą przyprawą z południowych krain. Na hallu głównym był tłok. Wszyscy świętowali równonoc. Zaskoczył mnie jednak brak najjaśniejszego Ronin_Tire'a, jego zastępcy mistrza Ardhada i naszego przywracacza porządku Rabittousa. Zmieszany pobiegłem do Lorda Andre, który chwilowo sprawował tu władze.
- Witaj - zaczął pierwszy gdy mnie zobaczył.
- Witaj magu !
- Co cię tu sprowadza ?
- Chciałbym wiedzieć gdzie są nasi mistrzowie.
- Nie wiem sam. Ronin_Tire powiedział, że mam zaopiekować się klasztorem i wyszedł z swoim zastępcą oraz Rabittousem.
Zazgrzytałem zębami. Pewnie nigdy się nie dowiem. Ciekawy też nie powienienem być, bo to pierwszy stopień do beliarowych czeluści. Wróciłem do hallu. Właśnie natrafiłem na chwilę gdy Ronin majestatycznie otworzył dwuskrzydłowe drzwi. Zaraz za nim Rabittous i Ardhad. Nasz wielki przywracacz porządku podniósł ręke do góry na znak zbiórki w dwuszeregu. Wszyscy równo stanęli jak jeden dzielny mąż. Ronin_Tire zaczął przemowę.
- Witajcie wszyscy.
- Witaj mistrzu ! - odpowiedzieli wszyscy razem łącznie ze mną.
- Mam dla was wiadomość. Jutro wszyscy ruszamy w podróż. Idzcie na górę sie przygotować... zbiórka tutaj jeszcze dziś wieczorową porą.
Wszyscy zaskoczeni pobiegli się spakować. Ja pozostałem... Co zmusiło ich do podjęcia tej decyzjii... nic nie powiedzieli. Zajrzałem do kufra. Na końcach piki bojowej zawiązałem dwa worki. Do pierszego włożyłem zwoje - trzy telekinezy, trzy światła, osiem ognistych strzał, jedną małą błyskawicę i dwa lekkie uzdrowienia. Dorzuciłem do tego jeszcze po pięć mikstur many i zdrowia i jedną szybkości. W drugim spakowałem zapas jedzenia. Osiodłałem swego konia Geleshanta a jako tragarza wybrałem ogiera Molstiera. Przygotowałem dla niego ładunek - szata na zmianę, butelkę wina i małą porcyjkę tytoniu jabłkowego. Tobołki na pice także powieżyłem jego grzbietowi. Przygotowania zajęły cały i ani się obejrzałem nastał wieczór. Wszyscy zebraliśmy się w głównym pomieszczeniu. Na trybunale stanął Ardhad...
- Wiem że się niepokojicie ale nie bójcie się... bojaźn jest obroną przed strachem lecz tak kruchą że strach ja zwycięża. Mamy pewne obowiązki i musimy ich dopełnić ku chwale Adanosa.
- Ale - odezwał się HAVOC - skąd mamy pewność że nie idziemy na pewną śmierć ?
- Uwierzcie mi proszę... Jeśli ze mną pójdziecie Adanos będzie wdzięczny wam za to... proszę...
- I tylko tyle macie do powiedzenia ? Tylko tyle ???
- Tak bo nie powinniście więcej wiedzieć...
Wszyscy z kwaśnymi minami rozeszli się. Ja pospieszyłem spać.


__________________________________________________ _________


Okej - mówcie jak poszło... Ciąg dalszy 10 czerwca.
__________________
Algaroth Neofita

RPG
Corristo jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 07-06-04, 18:45   #2
Corristo
Demon
 
Corristo awatar
 
Zarejestrowany: luty 2004
Skąd: lasy, wioscy i polia
Posty: 641
Domyślnie

Dzień drugi - Początkki Wyprawy


Noc przed wyprawą minęła nadzwyczaj spokojnie. O poranku podniósł się wielki gwar - wszyscy kończyli pakowanie się, ubieranie i ogólne przygotowania. Na dole czekali już na nas mistrzowie. Ubrani w mimo wszystko wspaniałe ale jakże skromne szaty. Tylko Rabittous i DRIVER nałożyli wspaniałe, błyszczące zbroje. Ze schodów było widać całą główną część klasztoru. Z przodu wielkie, dwuskrzydłowe, drewniane drzwi z szklanymi szybkami a nad nimi wielki, półkolisty, różnokolorowy witraż przedstawiający modlących się wyznawców. Gdy stało się przy drzwiach wyglądało to tak, że dech zapiera w piersiach. Z dwóch stron, wysokie, dębowe schody prowadzące do komnat. Między nimi wielki balkon z, którego NGSA wygłaszał ogłoszenia. Pod tym wejścia na stołówkę, kaplicę i do łazienek.
Powoli zaczęliśmy wychodzić. Idąc "gęsiego" do stajni wszyscy pogrążyli się w głębokim dumaniu.Niektórzy nawet niezauważali końskiego łajna i wdeptywali w nie z namiętnością. Gdy każdy był już na koniu Ardhad i Ronin zamienili kilka słów i zakrzyknęli.
- No to w drogę bracia! - zakrzyknął zastępca.
- A jeśli nagle poczujecie, że jest wam lekko i nie macie żadnych problemów, nie bójcie się, bo jesteście w Morgradzie.
Dało się usłyszeć donośny śmiech od strony zakonników. Ronin się tylko uśmiechnął i ruszył galopem w stronę stepów Warhllahftu. Ruszyliśmy także.
Cały czas było słychać stukot końskich kopyt i prskanie dochodzące z ich pysków. Wędrówka była wyczerpująca i trwała długo. Prowadziła poprzez wsie, lasy i pola. Praktycznie nie robiliśmy przystanków jedząc i pijąc na grzbietach koni. Po pewnym czasie dotarliśmy do dość dużej, piaskowcowo-szwirowo, pustynnej kotlinki. Powoli sunęliśmy się ku jej centrum ze spuszczonymi głowami. Nagle dało się zauważyć wystający miecz. Przyśpieszyliśmy i tak jadąc kłusem dotarliśmy do makabrycznego miejsca. Leżał tam najemnik z dwoma mieczami wbitymi w głowę " na krzyż". DRIVER zeskoczył z konia i podbiegł do ciała. Na głos wyczytał napisy z mieczy.
- Na jednym pisze Dominator a na drugim Kasen.
Nagle wzrok naszego mistrza broni utkwił na kieszeni wojaka. Wyjął jakieś zawiniątko i je rozpakował. Na jego twarzy wymalowała się zgryzota.
- To pieczęć ognia. Działał dla zakonu Innosa...
- Psiakrew - zaklął Ardhad - spóźniliśmy się...
Zaczeliśmy krążyć wymieniając między sobą zdania na temat tego zdażenia. Naookolo było pełno krwi lecz żadnych ciał. Rabittous zrządził zbiórkę.
- Musimy się rozdzielić. Znaleźliśmy dwie cienkie dróżki krwi prowadzące na Północny zachód i północny wschód.
Chwila milczenia...
- Rabittous zabierze Głosicieli oraz Magów a ja resztę - rzekł nagle DRIVER - no to może niech pójdzie Corristo do nas. Moja grupa pójdzie w kierunku zachodnim.
Postepowałem żywo do swojej nowej drużyny. Nie minęło kilka minut przebytych na jedzeniu i piciu a ruszyliśmy grupami w swoich kierunkach. Powoli zbliżaliśmy się do piaskowcowej ściany. Skwar zdawał się niedowytrzymania. Nawet skorpiny i węże zwykle skore do ataku tylko się przewracały i zbijały bąki. Przy piaskowym murze rosły różne trawy, a raczej całkowicie zżółkniałe siano. Między nimi kilka innych gatunków roślin, które postanowiłem naszkicować i krótko opisać. Krótka wędrówka wzdłuż naszego celu doprowadziła nas do jamy. Powoli zeszliśmy z koni. Nowicjusze szybko zbudowali ogrodzenie dla nich z drewna i kamieni porozrzucanych wokoło. Zeszliśmy w czeluść z lekko tlcymi się, by nie dać się zauważyć, pochodniami. Mijaliśmy głazy i kamienie wdychając wilgotne powietrze. Doszliśmy nagle do rozszerzenia i nagle naszym oczom ukazała się fontanna otoczona pochodniami. Stał przy niej młody mężczyzna odziany w czarny, jakby trochę zniszczony strój i mamrotał pod nosem jakąś modlitwę wlewając do zbiornika krew jakiegoś tutejszego zwierza. DRIVER skinął głową na mnie. Wyjełem więc sztylet i cicho podszedłem od tyłu. Byłem już około metra za nim gdy ten się odwrócił... ale nie zdążył nic powiedzieć bo rzuciłem się na niego zatkałem mu dłonią usta i przystawiłem sztylet do szyi. Szybko podbiegł do mnie W-o-j-a-s pomagając mi go przytaszczyć do reszty grupy. Zabralismy mu jego mieczyk i czare z juchą.
- O Adanosie, co za smród - wyjąkał Finekrigh spoglądając na naczynie.
Zaczęło się przesłuchanie. Zdjełem mu ręke z parszywego pyska pod warunkiem, że niebędzie kzyczał, bo jak tak to go zabijemy. Zaczął DRIVER. Złapał go za kołnierz i uniósł.
- Najpierw powiedz kim jesteś.
- Nazywam się NekroSS i jestem akolitą w służbie Beliara - wymamrotał - proszę puśćcie mnie a ja uciekne i nigdy mnie nie zobaczycie... I już nic nie zrobię !
- Gadaj co tu robisz !
- Przybyłem tu z moim zakonem. Mój mistrz wyzwał klasztor Innosa do bitwy - sam się dziwiłem, że chce zaatakować w tak mało odpowiednim dla nas momencie.
- Kto jest twoim mistrzem ?
- Nazywa się Nertea.
- Nertea... - DRIVER upuścił przesłuchiwanego a ten zawaył z bólu po upadku.
- Teraz mnie puścicie ?
- Idź i się nigdy już nie ukaż żadnemu człowiekowi.
NekroSS wybiegł ale DRIVER zorientował się, że o czymś zapomniał i wysłał Łowc@'ę. Ten powalił go i przyprowadził spowrotem.
- Czczeggo chccececie ? - spytał wystraszony.
- Powiedz mi jeszcze co wiesz o tym pobojowisku na środku kotlinki ?
- To my się biliśmy... mamy się bić jeszcze jutro... zzz z nimi.
- To to i ja wiem .A czemu jest tam tylko jedno ciało ???
- Bo zabraliśmy ciala, oni tak samo. Ta krew - wzkazał na czare - jest ich.
- Obrzydlistowo - skwitował nasz Przywracacz porządku - won stąd !
Zeszliśmy do fontanny i ujrzeliśmy dość dużą szczelinę w skałach. Postanowilismy nią podążać.


Tym czasem druga ekipa doszła do wąskiej dróżki. Pozostawili konie tak jak my i poszli. Nagły zakręt ukazał im obozowisko przy, którym siedziało kilka osób. Byli to zakonnicy Innosa.
Powstał jeden z nich.
- Witam mistrza Ronina. Co was tu sprowadza ?
- Eee, nie tutaj. Chodźmy na stronę.
Innosowcy zdawali się niezadowoleni, że ktoś im przerywa w odpoczynku. Jednak przyjęli gości tak serecznie jak mogli. Jedynie Fiflak odnosił się do nich niegrzecznie. Zdawał się być przychylny tylko swoim ludziom. Mr Śniadanko podszedł do niego i zaczął rozmowę.
- No co tak zgrywasz chojraka ? Co ?
- Spadaj mały albo tak ci wyrżnę, że cię nikt nie pozna !
Śniadanko nie był aż tak mały ale wzrost Fiflaka dawał do zrozumienia, że mały w jego ustach to nie musi być naprawdę mały. Jednak Głosiciel nie mógł znieść zniewagi.
- O ty gnido ! - rzucił się na przeciwnika i go powalił - ja ci dam !
Wynikła z tego krótka bójka ale "koguty" zostały szybko rozdzielone.
- Roninie, nie przypuszczałem, że w swym spokojnym zakonie masz takie szumowiny !
- O nie, to ty Pyllo jesteś winien bo to twój człowiek. Był niemiły dla reszty.
Mistrz zakonu Innosa tylko pokiwał głową. Potem całe obozowisko zaczęło rozmawiać na różne tematy i tak minął pierwszy dzień wyprawy...
__________________
Algaroth Neofita

RPG
Corristo jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 22-06-04, 19:55   #3
Corristo
Demon
 
Corristo awatar
 
Zarejestrowany: luty 2004
Skąd: lasy, wioscy i polia
Posty: 641
Domyślnie

Dzień Trzeci - Przygotowania w obozie Innosa i wielka zmiana

Kilka godzin spędziliśmy błądząc po korytarzach jaskini w poszukiwaniu domniemanego " obozowiska " zakonu Beliara. Towarzyszący wszędzie smród dawał się każdemu we znaki. Lepkie glony, pokrywające ścianę korytarzu wydzilały specjalny kwas. Wziełem sztylet i zeskrobałem trochę tego do słoiczka. Najdotkliwiej się tym poparzyli Szubertus i CANADOL. Ze względu na to, że inni też mieli drobne ranki zrobiliśmy postój by pozalewać urazy spirytusem. Nasze ledwie palące się pochodnie nie dawały oszałamiającego widoku ale w razie niebezpieczeństwa moglibysmy się łatwiej schować, innaczej nie byłoby mowy o postoju. Nagle za nami coś się ruszyło... Powoli podchodziło głośno i cięzko sapiąc. Wszyscy siedzieli nieruchomo. W przepływie światła z pochodni w ciemnościach błysnęła sylwetka grubej zwierzyny. Nagle Szubertus poczuł na szyi zimny, nieprzyjemny oddech. Oblany zimnym potem nie wytrzymał i dał gest wyczekującego pomocy. Zerwał się DRIVER...
Zaatakował z biegu trzymając swój wspaniały miecz poziomo i rozcinając krtań zwierzęcia. Zero odzewu... Nagle słychać chrzęst i krztuszenie się. Przeciwnik padł. Okazało się, że to cieniostwór, który zaniepokojny obecnością intruza próbował go przegonić. Cóż - czas ruszać !
Powoli suneliśmy się do przodu idąc równym, cichym krokiem. Niedługo później do ich oczu dotarła mała, cienka strużka światła. Kilka kroków i zza wielkiego głazu ukazało nam się poszukiwane obozowisko zakonu Beliara. Nagle wszyscy wojownicy podnieśli broń.
- Stać !!! - krzyknęła ciemna postać w czrnym kapturze.
- Witam - to ja DRIVER... znasz mnie.
- DRIVER...?!!? Ach tak pamiętam, jesteś mistrzem zbrojnym w zakonie... eee... Adanosa ???
- Tak. Przybyłem tu po to by zapobiec tej bitce, która odbyła się i ma być kontynuuowa na środku kotliny...
- Hehe... Spadaj...niebęde tu o tym rozmawiał...
- To może porozmawiamy na osobności ?
- Dobra, dobra - na to tylko czekałem...


__________________________________________________ __________

Tym czasem w obozie ognia.

__________________________________________________ ___________
- W szeregu stać !!!
- Tak jest !!!
Wojownicy Innosa bezproblemowo wypełniali rokazy Pylla i Maga Cypka. Magowie i szkolący się na tą profesję spokojnie czekali obok. Każdy wojak stał równo na swym miejscu i był gotowy do wymarszu. Ronin złapał Maga Cypka za ramię...
- Jesteście pewni, że chcecie tej walki ? Przecież Beliar jest teraz silniejszy, co prawda niewiele ale zawsze. Można temu jeszcze zaprzestać.
- Nie ! To co się zaczęło trza skończyć... a ja nie mam co mówić bo Pyllo tu rządzi.
- Ech...
Mag Cypek gestem zwołał swoich uczniów. Zebrali się wokół niego. Udzielał im wielu wskazówek co do walki z uzyciem magii i pokazywał różne gesty na, których miała się opierać strategia. Krótkie, niezrozumiałe gesty mykały przed oczami Roninowi, który zdecydowanie się nie wyspał. Kiwał się do tyłu i przodu, na prawo i lewo. Nagle, niespodziewanie upadł na ziemię.
- Misrzu Tire.. - zaczął Mr Śniadanko pomagając mu wstać - może byś wypoczoł a ja bym tu postał a ty byś się położył ?
- Dziekuj... - Ronin puścił ręke i upadł... podtrzymał go za plecy Goblin młody adept miecza.
- Dzięki - powiedzieli prawie tym samym głosem Śniady i NGSA. Podszedł im pomóc jeszcze Fiflak. Popatrzyli sobie z Mr'em ostro w oczy i zanieśli nieprzytomnego do namiotu. Poszedł za nimi też Ardhad. W izbie zaczęła się rozmowa.
- Nic ci nie jest ?
- Nie... tylko czuje się troche dziwn...ie - Ronin ciężko dyszał i pokasływał.
- Hmmm, proszę weź to.
Ardhad wyjął z kieszeni zawiniątko papieru zawięzane lnianym sznurkiem i zalakowane na suple. Wyjął sztylet i delikatnie skruszył zaschłą pieczęć, by potem powoli rozwiązać sznurek. Wyjął zgięty na pół listek i łupinę jakiegoś owocu. Nalał wody i wsypał proszek z zieloneko opakowania. Ronin powoli wypił.
- Eeech... dziękuje ci.
- Nie ma za co, to wkońcu mój obowiązek ci pomagać.
- Taa... ostatnio nieczuje się na siłach i mam coraz mniej czasu na zakon. Gdyby sie dało pogodzić wszystkie sprawy ...
Adrhad popatrzył podejrzliwie... Ronin dalej kontynuował.
- Nie mam sił... teraz nachwile zamilcz... Niniejszym ogłaszam Ardhada, mojego dotychczasowego zastępce Najjaśniejszym Głosicielem Słowa Adanosaa wielkiego Przyzywacza Rabittousa jego zastępcą...no to by było na tyle...
Ardhad wstał, a jego mina wyraźnie spoważniała. Zadrżał... zroumiał, że jego wielki mistrz nie jest już jego mistrzem a on sam jest mistrzem dla swojego mistrza... jakież to pokręcone... Szybko zerwał się i pobiegł do Rabittousa. Obwieścił mu nowinę. Zapanowało zamieszanie gdy dowiedziała się o tym reszta. Do końca dnia zostało kilka minut... Na środek obozowiska wbiegł Rabi.
- Cisza ! Durnie... nasz mistrz...znaczy teraz nasz Przywracacz Porządku.
- ( milczenie zakonników połączone z krzywymi minami ).
- Jest chory i potrzebuje ciszy ! Zarządzam wcześniejszą ciszę nocną...
Wszyscy rozeszli się powoli a na placu zostali tylko nowy NGSA i jego zastępca...
__________________
Algaroth Neofita

RPG
Corristo jest offline  
Góra
Zamknięty Temat


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Opowiadanie Azury [Stare ŚP] Azura FanFick 1 12-10-04 16:41
Opowiadanie "W służbie Beliara" - KNNO [Stare ŚP] V-tec FanFick 0 09-10-04 16:46
Nowe Opowiadanie Noname [Stare ŚP] Miszcz Beliar FanFick 0 27-09-04 18:15
Moje krótkie wierszyki :) [Stare ŚP] Gryfolion FanFick 6 12-07-04 23:44
Zamiana - Opowiadanie Rabiego i wiersz Ardhada [Stare ŚP] Rabittous FanFick 0 04-06-04 16:00


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.