Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Archolos > Przedmieścia
Przeładuj stronę Chata Smutasa

Zamknięty Temat
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 05-05-17, 22:44   #1249
 Freshyy
Golem
 
Zarejestrowany: luty 2015
Skąd: One Time "Captain Kutchie Pelaez" Was In The Hospital For Kidney Stones And Was Labeled A Combative
Posty: 965
Domyślnie

Rais westchnął głęboko, kręcąc głową. Zdawało się, że gdziekolwiek by się nie znalazł, z kimkolwiek by się tam nie znalazł, zawsze byłby ktoś, kto chciałby zabić Raisa, bądź jego towarzyszy. Życie.

Szary Lew dobył swojego łuku, a później także i strzał. Miał ich raczej dużo, bo około 15, co jak na ten kołczan było oszałamiającym wynikiem.
Pociski pruły powietrze, gdy Fexo walczył ze swoimi przeciwnikami. Sztylety uderzały o miecze, sypiąc iskrami gdzie popadnie. Istny taniec stali i srebra.
__________________
01010100
RPG
Freshyy jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 05-05-17, 22:53   #1250
 Fexo
POP/STAR
 
Fexo awatar
 
Zarejestrowany: maj 2016
Skąd: Blackout
Posty: 1 006
Domyślnie

Fexo sprawnie parował ciosy wyprowadzane przez przeciwników wyprowadzając przy tym mocne i skuteczne kontrataki. Tym razem nie miał litości, czuł przypływ adrenaliny i nienawiści. Kiedy jeden z jego przeciwników doskoczył do jaszczura ten złapał pyskiem jego szyję i rozerwał ją niczym tkaninę, mężczyzna złapał się za gardło wydając z siebie tylko odgłosy dławienia się własną krwią.

Nieźle! Jedziesz mały!

Pozostały przy życiu przeciwnik wystraszył się i wyprowadził potężny atak w stronę Veratha rozcinając mu przy tym plecy, walka była nierówna bo mimo zabicia dwóch przeciwników pasożyty z ich ciał zaczęły już formować swoje kształty.

- Na swoje szczęście nie możesz się już cofnąć, a twoje życie dobiegnie końca kiedy zaatakujesz. Rób swój pierwszy krok, przyjmij postawę i zwycięż jeżeli potrafisz. Spróbuj krwi i swego losu, złap swój kolejny wdech bo ja zabiorę ten ostatni. - Wymamrotał do ostatniego z przeciwników przybierając postawę do kontrataku.
__________________
Spryciarze wśród dzisiejszych muzyków umieszczają nowe kompozycje w sieci, jak pasztet do ostygnięcia na parapecie, i czekają, aż jacyś anonimowi muzycy dokonają przeróbek. (…) Proces twórczy nie dokonuje się już w głowie jednostki, jeśli kiedykolwiek tak było. Dzisiaj wszystko jest do pewnego stopnia odbiciem czegoś innego.

RPG
Fexo jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 05-05-17, 23:01   #1251
 Freshyy
Golem
 
Zarejestrowany: luty 2015
Skąd: One Time "Captain Kutchie Pelaez" Was In The Hospital For Kidney Stones And Was Labeled A Combative
Posty: 965
Domyślnie

- Dobra, dobra, skończ z tymi gadkami, królowo dramatu. Czas ucieka - rzucił Rais, który wyciągnął swój miecz i walczył z pasożytami. - A właśnie. Pomoc by się przydała, wiesz?

Asasyn szybkim ruchem wbił miecz w szczelinę pomiędzy płytami skorupy pasożyta, po czym przebił też i serce potwora, nabijając je na tyle mocno, że to pozostało na klindze, gdy Rais wyciągnął ostrze.
Zrzucając krwisty mięsień na ziemię, Szary Lew odwrócił się.
- Cholera. Więcej was.
__________________
01010100
RPG
Freshyy jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 05-05-17, 23:07   #1252
 Fexo
POP/STAR
 
Fexo awatar
 
Zarejestrowany: maj 2016
Skąd: Blackout
Posty: 1 006
Domyślnie

Ależ ten człowiek jest niecierpliwy, w tym tempie zginie jako pierwszy.

Fexo nie zwracając uwagi na słowa pasożyta doskoczył do przeciwnika wymieniając się z nim serią ciosów i cięć. Iskry odlatywały od ścierających się ze sobą ostrzy wydobywając przy tym nieprzyjemny dźwięk przypominający zgrzyt. W końcu wróg jaszczura popełnił błąd, który umożliwił mu wyprowadzenie skutecznego cięcia w szyję. Kiedy padł kolejny mężczyzna Fexo poczuł jak coś atakuje go od tyłu, przewrócił się na brzuch, odwrócił się i dostrzegł pasożyta.

Uważaj!

Robal skierował w stronę głowy jaszczura swoje szpony, ten na szczęście zdołał je złapać aby wyprowadzić silne uderzenie ogonem w ciało robala. Bestia zawyła odskakując od przeciwnika, korzystając z oszołomienia bestii Verath doskoczył do niej i wbił rękę w jej klatkę piersiową wyrywając przy tym serce.

Został jeszcze jeden...
__________________
Spryciarze wśród dzisiejszych muzyków umieszczają nowe kompozycje w sieci, jak pasztet do ostygnięcia na parapecie, i czekają, aż jacyś anonimowi muzycy dokonają przeróbek. (…) Proces twórczy nie dokonuje się już w głowie jednostki, jeśli kiedykolwiek tak było. Dzisiaj wszystko jest do pewnego stopnia odbiciem czegoś innego.


Ostatnio edytowane przez Fexo : 05-05-17 o 23:10.
RPG
Fexo jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 05-05-17, 23:11   #1253
 Freshyy
Golem
 
Zarejestrowany: luty 2015
Skąd: One Time "Captain Kutchie Pelaez" Was In The Hospital For Kidney Stones And Was Labeled A Combative
Posty: 965
Domyślnie

Rais zmierzył wzrokiem ostatniego pasożyta. Kolejny robal. Nic ciekawego.
Paręnaście minut później, Asasyn wyciągnął swój miecz ze zwłok martwej już bestii.
- Koniec - mruknął, zwracając się ku Verathowi. - Nic ci nie jest?
__________________
01010100
RPG
Freshyy jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 05-05-17, 23:14   #1254
 Fexo
POP/STAR
 
Fexo awatar
 
Zarejestrowany: maj 2016
Skąd: Blackout
Posty: 1 006
Domyślnie

- Głupie ścierwa. - Verath splunął na zwłoki jednego z zabitych mężczyzn ocierając sobie przy okazji pysk z posoki potwora, któremu wyrwał serce. Przy okazji spostrzegł, iż odniesione w walce rany zaczęły się mu zarastać, asasyn też to zauważył.

Fexo odwrócił się do towarzysza chowając sztylety do pochw.

- Nic, co mogłoby mnie zabić. Raczej nie muszę przejmować się moimi ranami. - Odrzekł obojętnie patrząc za Szarego Lwa, w stronę dwóch kobiet, które zmierzały w ich stronę.
__________________
Spryciarze wśród dzisiejszych muzyków umieszczają nowe kompozycje w sieci, jak pasztet do ostygnięcia na parapecie, i czekają, aż jacyś anonimowi muzycy dokonają przeróbek. (…) Proces twórczy nie dokonuje się już w głowie jednostki, jeśli kiedykolwiek tak było. Dzisiaj wszystko jest do pewnego stopnia odbiciem czegoś innego.

RPG
Fexo jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 05-05-17, 23:24   #1255
 Freshyy
Golem
 
Zarejestrowany: luty 2015
Skąd: One Time "Captain Kutchie Pelaez" Was In The Hospital For Kidney Stones And Was Labeled A Combative
Posty: 965
Domyślnie

- Mhm - Rais mruknął jedynie, patrząc się podejrzliwie na zasklepiające się tkanki. Też chciałbym mieć takie umiejętności, uznał w myślach, odwracając w końcu głowę.

Ealea i Katis, które dotychczas trzymały się z dala od walki, podeszły bliżej. Katis była wyraźnie uradowana, że widzi Veratha.
- Heh, też cię nie lubię - burknął Rais na tyle cicho, by nikt go nie słyszał.
Ealea powitała Hudraera jedynie szybkim, raczej sztywnym kiwnięciem głowy. Najwyraźniej wciąż pamiętała o rozróbie w jej domu. Z kobietami się nie igra.

- To... Gdzie zamierzaliście iść, zanim wam przeszkodziłem, hm? - zapytał Fexo.
- Do stolicy tej przeklętej przez Beliara wyspy - odparł Szary Lew.
- Beliara? - zapytała wtem zaciekawiona Ealea. No tak. Tutaj nie mieli bogów. A przynajmniej nie tych, których znali Rais i Verath.
- To nasz bóg - odparł Asasyn szybko, mając nadzieję, że zaspokoił ciekawość kobiety.
- Jeden z naszych bogów, w każdym razie - poprawił Fexo.
- To zresztą nieważne - wzruszył ramionami Rais. - Chcesz się zatem do nas przyłączyć?
__________________
01010100
RPG
Freshyy jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 05-05-17, 23:47   #1256
 Fexo
POP/STAR
 
Fexo awatar
 
Zarejestrowany: maj 2016
Skąd: Blackout
Posty: 1 006
Domyślnie

- Nie macie innego wyboru niż iść ze mną. - Fexo wyszczerzył się we wrednym grymasie. - To ja mam list, który musimy przedstawić myśliwym aby zabrali nas do tego czarodzieja Zevisa Hotera. Beze mnie rozstrzelają was jak kaczki, oczywiście poza Katis.

Atmosfera była dosyć napięta, Elaea stanęła przy boku Szarego Lwa, zaś Katis tuż obok jaszczuroczłeka uśmiechając się przy okazji do niego. Obydwie grupy wpatrywały się tak w siebie przez dłuższą chwilę i nikt nie miał zamiaru przerwać tej ciszy. W końcu kobieta stojąca obok Veratha zwróciła się do ich wszystkich z pewnym pytaniem.

- Jak wyglądał ten Beliar? - Odrzekła
- Nikt tego nie wie jednak my wyobrażaliśmy go sobie właśnie tak. - Fexo wyjął z torby niewielką statuetkę Beliara i podał ją kobiecie, która z uwagą przyglądała się posążkowi. W tym czasie Verath położył na sercu prawą dłoń i wymamrotał na głos. - Beliar Sankta Fatang Scha.
- Co to znaczy? - Wyparła Elaea
- Beliar jest potęgą. - Hudraer odwrócił się do kobiety. - To mój bóg.
__________________
Spryciarze wśród dzisiejszych muzyków umieszczają nowe kompozycje w sieci, jak pasztet do ostygnięcia na parapecie, i czekają, aż jacyś anonimowi muzycy dokonają przeróbek. (…) Proces twórczy nie dokonuje się już w głowie jednostki, jeśli kiedykolwiek tak było. Dzisiaj wszystko jest do pewnego stopnia odbiciem czegoś innego.

RPG
Fexo jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 05-05-17, 23:58   #1257
 Freshyy
Golem
 
Zarejestrowany: luty 2015
Skąd: One Time "Captain Kutchie Pelaez" Was In The Hospital For Kidney Stones And Was Labeled A Combative
Posty: 965
Domyślnie

- Pfff - Rais prychnął, słysząc słowa towarzysza. - "Potęgą", też mi coś... Prawdziwy bóg nie dał by się wypędzić byle śmiertelnikowi.
- Beliar jeszcze wróci - obiecał Fexo. - Nie zamierzam się jednak na ten temat kłócić. Idziemy?
Asasyn kiwnął głową. Też nie chciał się kłócić. Cała czwórka ruszyła.
__________________
01010100
RPG
Freshyy jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 06-05-17, 00:10   #1258
 Fexo
POP/STAR
 
Fexo awatar
 
Zarejestrowany: maj 2016
Skąd: Blackout
Posty: 1 006
Domyślnie

Szary Lew szedł wraz z kobietą z przody dyskutując o czymś, obydwoje śmiali się i żartowali na typowy, drętwy sposób asasyna. Za nimi w odległości kilku metrów szedł Fexo z towarzyszącą mu z boku Ketis, kobieta milczała ale widać było po niej, że chciałaby się o coś zapytać. Mina jaszczuroczłeka jednak skutecznie ją od tego odstraszała, w końcu jednak on sam się odezwał.

- Ty też słyszysz te głosy w głowie czy to ja zwariowałem? - Odwrócił się w jej stronę i momentalnie się uśmiechnął.
- Tak, ale musisz wiedzieć, iż nie każdy je słyszy. - Kobieta spojrzała wrogo na idącą z przodu kobietę. - Tego doświadczają jedynie wybrańcy, reszta staje się całkowicie podległa pasożytowi. Nie przejmuj się tym, z czasem nauczysz się znosić jego towarzystwo tak jak i ja.
- Zapewne, wkurza mnie tylko czasem to jego gadanie. - Fexo westchnął głośno. - Ale z drugiej strony nie mogę się mu oprzeć.
- Pomogę ci nad tym popracować, tak jak i nad swoją kontrolą. Najlepiej jest robić to w świetle księżyca kiedy panuje względny spokój, no i ważne aby tamci nie przeszkadzali bo tutaj potrzeba skupienia. - Odrzekła.
- Cóż, raczej nie będą chętni do siedzenia w moim towarzystwie i ze wzajemnością. Ta cała Ealea mi się nie podoba, emanuje od niej dziwna, wroga aura wywołująca u mnie dziwna agresję. - Zniżył swój ton głosu.
- Też ją czuję.. - Kobieta zawarczała chcąc chyba przypodobać się jaszczurowi
- Zupełnie nie tak, powinnaś zrobić to o tak. Grrr. - Poprawił kobietę i pokazał jej jak powinna wydawać z siebie tego typu dźwięki.
__________________
Spryciarze wśród dzisiejszych muzyków umieszczają nowe kompozycje w sieci, jak pasztet do ostygnięcia na parapecie, i czekają, aż jacyś anonimowi muzycy dokonają przeróbek. (…) Proces twórczy nie dokonuje się już w głowie jednostki, jeśli kiedykolwiek tak było. Dzisiaj wszystko jest do pewnego stopnia odbiciem czegoś innego.

RPG
Fexo jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 06-05-17, 00:51   #1259
 Freshyy
Golem
 
Zarejestrowany: luty 2015
Skąd: One Time "Captain Kutchie Pelaez" Was In The Hospital For Kidney Stones And Was Labeled A Combative
Posty: 965
Domyślnie

Idący z przodu Rais i Ealea byli całkowicie nieświadomi rozmowy Veratha i Ketis.
- A więc ci wasi bogowie... - zaczęła Ealea.
- Była ich trójka - odparł Rais, słysząc niewypowiedziane pytanie. - Beliar, Innos i Adanos. Innos był najstarszy, a reszta to jego bracia.
Ealea kiwnęła głową, sygnalizując, by Rais mówił dalej.
- Innos był bogiem ognia i światła, a Beliar panem ciemności i chaosu. Adanos był równoważnikiem, mistrzem wody i harmonii. Dbał, by żaden z rywalizujących braci nie wygrywał.
- Czemu? Innos wygląda mi na tego "dobrego", nie?
- Widzisz, Elu - zaczął Asasyn.
- Elu? - zapytała Ealea z podniesioną brwią.
- Tak, Elu. O wiele łatwiej wymawia się "Ela", niż "Ealea", nie sądzisz?
Kobieta zaśmiała się lekko. Szary Lew również się uśmiechnął, choć wprawne oko wyłapało by w tym uśmiechu fałszywość. Zwykła maska.
- Wracając do poprzedniego tematu... Widzisz, wygrana Innosa byłaby równoznaczna ze zniewoleniem ludzkości, zaś wygrana Beliara równałaby się z władzą chaosu i anarchii. Adanos dbał, by nie doszło do żadnego z tych zakończeń.
- A mimo wszystko czciłeś Beliara...
- Tak. My, Asasyni, byliśmy zagorzałymi wyznawcami Beliara. W takim środowisku się wychowałem. Nigdy nie pytałem, dlaczego akurat Beliar. Był wszakże potężny i wszechmocny... Ale zwykły śmiertelnik go wypędził. Pff, też mi potęga.

Resztę drogi Rais spędził tłumacząc Eli kim był ów śmiertelnik i dlaczego Rais odrzucił Beliara, jak i resztę bogów. Irytująca ciekawość.
__________________
01010100

Ostatnio edytowane przez Ancoron : 26-11-18 o 18:07.
RPG
Freshyy jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 06-05-17, 01:17   #1260
 Fexo
POP/STAR
 
Fexo awatar
 
Zarejestrowany: maj 2016
Skąd: Blackout
Posty: 1 006
Domyślnie

Po chwili Fexo zamilkł przysłuchując się rozmowie jego towarzysza z Elą, jak to on ją nazwał. Jaszczuroczłek zaśmiał się pod nosem zwracając tym samym uwagę kobiety idącej tuż u jego boku, ta nie wiedząc o co chodzi zmieszała się lekko.

- Pomijając niebezpieczną zwierzynę w tej krainie to nie jest tutaj nawet tak źle jak myślałem. - Odrzekł po chwili namysłu
- Prawda? Zgadzam się z tym, że jest tu dosyć niebezpiecznie ale dla kogoś kto potrafi walczyć nie jest to większym kłopotem, a z tego co widziałam potrafisz używać broni. - Kobieta z zainteresowaniem spojrzała na broń jaszczuroczleka. - Gdzie nauczyłeś się tak walczyć?
- To długa historia i nie będę przynudzał cię całością ale wszystko zaczęło się wtedy gdy byłem jeszcze dosyć młody. Pewnego razu do portu na mej ojczystej wyspie przybył statek kupiecki na pokładzie, którego znajdował się spory oddział żołnierzy. Ci postanowili rozerwać się kosztem mojego ludu i wyrżnęli mieszkańców z mojej rodzimej wioski. - Fexo spojrzał z wrogością na idącego z przodu asasyna. - To właśnie wtedy narodziła się we mnie nienawiść do ludzi, nie czekając na reakcję reszty mojego ludu zacząłem polować na tych żałosnych ludzi na własną rękę. Z czasem zostałem liderem grupy zwącej się „Łowcami Skór”, która specjalizowała się w ubijaniu tych żałosnych robaków.
- A czy teraz nadal ich nienawidzisz?
- Tak, ale w mniejszym stopniu. Czasami jednak zmory przeszłości powracają, nie jest łatwo zerwać z przeszłością. - Odburknął spoglądając w dal.
__________________
Spryciarze wśród dzisiejszych muzyków umieszczają nowe kompozycje w sieci, jak pasztet do ostygnięcia na parapecie, i czekają, aż jacyś anonimowi muzycy dokonają przeróbek. (…) Proces twórczy nie dokonuje się już w głowie jednostki, jeśli kiedykolwiek tak było. Dzisiaj wszystko jest do pewnego stopnia odbiciem czegoś innego.


Ostatnio edytowane przez Fexo : 06-05-17 o 01:22.
RPG
Fexo jest offline  
Góra
Zamknięty Temat


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Chata Stalowobrodego Nefri88 Pomoc 1 07-01-10 17:05
Własna chata beapa Dyskusja 11 16-04-06 18:40
Chata w Bractwie ObiVid Pomoc 2 14-08-05 17:01
Chata Wrzoda jazen_najemnik Dyskusja 47 18-05-05 23:15


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.