Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > WIP
Przeładuj stronę Chromanin

Zamknięty Temat
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 17-06-05, 10:49   #1
Fyo
Kąsacz
 
Fyo awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Z Edenu
Posty: 307
Domyślnie

Jest to moja pierwsza Historia, jescze nie zkonczona, ale pracuję nad tym. Piszcie jak wam się podoba.

Rozdział V – Chata Cavalorna

Po dotarciu do Klasztoru Milten musiał stanąć przed Radą Ognia, która miała zadecydować co z nim się stanie. Trzech Arcymistrzów zebrało się w Klasztorze, a Milten musiał czekać na zewnątrz. Był późny wieczór, a ponieważ lało jak z cebra, a gromy przeszywały raz po raz niebo, musiał się schować w kuźni Stona. Po godzinie, która była dla maga wiecznością, z Klasztoru wyszedł Xardas. Milten podszedł do niego lekko się chwiejąc, ze strachu miał nogi jak z waty.
-Rada Ognia nie wydali Cię z Klasztoru. Ale zostałeś skazany na tymczasową banicje. Przez czas trzydziestu dni będziesz musiał mieszkać poza obozem, w odległości nie mniejszej niż pięćdziesiąt kroków. Możesz ze swojej komnaty wziąć najpotrzebniejsze rzeczy, po czym musisz opuścić obóz. Może poza nim znajdziesz lepsze sposoby na wyładowanie swojej złości, niż pobicie wysokiego rangom Maga Ognia.
-Ale Mistrzu, czy po tym incydencie wciąż mam szanse na zostanie Arcymistrzem?
-Hmmm... Twoje szanse były bardzo ogromne, ale po dzisiejszym wydarzeniu zmalały. Te zdarzenie udowodniło, że nie jesteś jeszcze gotów i musisz jeszcze wiele zrozumieć. A teraz idź już. Musisz się jeszcze spakować...
-To znaczy, że jeszcze dziś mam opuścić obóz!?
-Tak, jeszcze dziś... Żegnam Cię.
-Do zobaczenia za miesiąc...
-Tak... za miesiąc.
Xardas odwrócił się i wszedł do Klasztoru, Milten wszedł za nim po czym udał się do swojej komnaty. Kucnął przy skrzyni, z której wydobył swoją torbę podróżną, kilka zwojów, trzy runy z zaklęciami, kilka napojów i swój podróżny płaszcz. Płaszcz zarzucił na siebie, a całą resztę wrzucił do torby, po czym wyszedł z Klasztoru. Spojrzał na niebo, otulił się szczelniej płaszczem i skierował się w stronę bramy. Przechodząc koło domów w zewnętrznym pierścieniu poczuł smutek. Słyszał gwar rozmów, brzęk szkła, czuł ciepło bijące od kominków. Poczuł w sobie pustkę i wszechogarniający chłód... Znów spojrzał w niebo, a ciężkie krople deszczu spadały mu na twarz.
-Twoja przygoda dopiero się zaczyna. – usłyszał ów tajemniczy głos.
Tym razem się nie wystraszył tak jak zwykle. Ten głos już od dłuższego czasu podawał mu wskazówki. Ten głos napawał go swojego rodzaju otuchą. Sam nie wiedział czemu, ale w takim momencie czuł, że ktoś się nim opiekuje. Ruszył dalej. Deszcz rozpadał się na dobre. Milten postanowił, że swoje kroki skieruje na terytoria Orków, aby rozwiązać zagadkę jego wizji. Czuł, że ma to bezpośredni związek z Chromaninem. Nie wiedział jednak gdzie dokładnie są owe ruiny, a kluczenie po terenach tych bestii jakoś nie bardzo mu się podobało. Po chwili zdecydował, że najpierw musi znaleźć bezpieczne miejsce na spędzenie nocy. Wiedział, że niedaleko na wschód od obozu ma swoją chatę niejaki Cavalorn, myśliwy. Zdecydował, że pójdzie do niego i zapyta, czy ten go przenocuje. Swoje kroki skierował więc na wschód. Maszerował ścieżką, która pod wpływem deszczu zmieniła się w błoto. Po drodze minął niewielką jaskinię, która także mogłaby posłużyć magowi na schronienie, ale pomyślał, że towarzystwo jest mu bardziej potrzebne niż same schronienie. Idąc wzdłuż wschodniego muru Starego Obozu zobaczył coś dziwnego. A mianowicie zobaczył przed sobą wilka, który tak jakby rozmawiał ze ścierwojadem. Milten stanął jak wryty. Po raz pierwszy w życiu zobaczył aby, po pierwsze, wilk nie atakował ścierwojada, a po drugie, że rozmawiali! Wilk nagle obrócił pysk i zaczął zmierzać w kierunku maga. Zwierze jednak nie było nastawione bojowo, a w jego pysku można było dostrzec coś znajomego. Stworzenie podeszło do Miltena, spojrzało mu głęboko w oczy, po czym minęło go i zniknęło we mgle.
Mag zwrócił swoją twarz w stronę gdzie po raz pierwszy zobaczył wilka rozmawiającego ze ścierwojadem, ale nie było tam nic, ścierwojad także gdzieś odszedł. Te wydarzenie jednak dość szybko zostało zepchnięte do podświadomości, a magus poszedł dalej. Przeszedł wzdłuż niewysokiej skarpy i zszedł ścieżką prowadzącą w dół. Znalazł się w niewielkiej kotlinie, z której wychodziły trzy ścieżki. Jedna, ta którą tu wszedł, druga prowadziła pod niewielkim mostkiem, do miejsca w którym Milten jeszcze nie był, a trzecia przechodziła niedaleko chaty Cavalorna i skręcała w lewo, w kierunku starej kopalni, a także w kierunku do wielkiej jaskini. Mag poszedł tą trzecią i już po przejściu dziesięciu metrów stał przy chacie Cavalorna. Wiele lat temu niedaleko tej chaty biegła rzeka, a świadczyło o tym niewielkie koło wodne. Dom był bardzo ładnie zrobiony. Niewielki daszek wychodził ponad dwa metry przed drzwi, więc można było tam stać bez obaw na zmoknięcie. Porządne, dębowe drzwi zamykały domostwo przed stworzeniami z zewnątrz, były bardzo trudne do sforsowania, więc mieszkańcy takiej chaty mogli spać spokojnie. Milten podszedł do drzwi, ściągnął kaptur płaszcza z głowy, po czym zapukał pięścią do drzwi. Wewnątrz dało się usłyszeć ujadanie psa, ciche przekleństwa i kroki. Nagle drzwi się otwarły i Milten zobaczył przed sobą wysokiego mężczyznę około dwudziestki, który nosił taką samą zbroję co Cienie w Starym Obozie. Cavalorn stał w drzwiach i przyglądał się badawczo Miltenowi, którego szata maga i twarz były przysłonięte płaszczem podróżniczymi.
-Komuż to chce się podróżować w taką pogodę?
-Witaj. Jestem Magiem Ognia. Mógłbyś mnie wpuścić? Jestem przemoczony i zmęczony.
-Hmmmm... Przecież Magowie mieszkają w klasztorze w Starym Obozie. Skąd mogę wiedzieć, że jesteś tym, za kogo się podajesz?- po tych słowach Milten ściągnął z głowy kaptur. Z pod płaszczu wystawała część szaty.
-Wybacz mi. Po Koloni włóczy się tylu rzezimieszków.- odparł myśliwy śmiejąc się, a odsuwając się powiedział: „Wejdź, ogrzejesz się”.
Wnętrze domu było przytulne. Składało się z dwóch izb. Jedna była najprawdopodobniej sypialnią myśliwego, a druga ( ta w której stali) służyła jako kuchnia i pokój dzienny. Po lewej strony od drzwi, pod oknem stał piękny dębowy stół, z pięcioma krzesłami ustawionymi dookoła. Także po lewej stronie, tyle, że nieco głębiej stała kuchnia, na której można było przygotować strawę. Po prawej stronie stał wielki kominek, na którym wesoło trzaskał ogień. Ponadto na ścianach wisiały liczne skóry i głowy zwierząt, a pod ścianą koło kuchni, stała szafa.
-Ładnie tu masz...- powiedział Milten uśmiechając się do Cavalorna
-Starałem się.- odpowiedział odwzajemniając uśmiech. – Ale powiedz mi. Co zmusiło Maga Ognia do opuszczenia klasztoru i włóczeniu się po nocy w taką pogodę?
-Po pierwsze nie jest jeszcze noc, tylko wieczór. A po drugie, czy Ty uważasz, że Magom nie można się ruszać z klasztoru. Przecież mamy takie samo prawo wychodzić z Obozu, co każdy inny jego mieszkaniec. – powiedział Milten z udawaną goryczą
-Przepraszam, nie chciałem Cię urazić. Mimo wszystko jednak uważam, że nie opuściłeś klasztoru tak sobie, aby rozprostować nogi ale jeśli się mylę, to mi wybacz. - i tu rozmowa na temat opuszczenia klasztoru przez Miltena się urwała. – Ale czy mógłbyś mi zdradzić swoje imię? Chyba mam prawo Cię o to prosić...?
-Oh... Rzeczywiście, zapomniałem się przedstawić. Jestem Milten.
-Miło mi. Ja jestem Cavalorn. Czy, skoro już się znamy, możemy się napić piwa, lub wina?
-Mnie możesz poczęstować winem. Nie przepadam za piwem. Zawsze mam po nim problemy...
-Oczywiście, niech będzie wino.-odparł myśliwy, po czym podszedł do szafy, z której wyciągnął dwie butelki z winem oraz dwa kubki i postawił je na stole. Otwarł jedną butelkę i napełnił oba kubki napojem, po czym złapał swój i uniósł go lekko w górę.
-Za przypadkowe spotkania!
-Za spotkania! – odpowiedział Milten, który także uniósł lekko swój kubek.
Dzisiejszego wieczoru toastom nie było końca. Obaj rozmawiali i śmiali się. Po którymś kubku wina, Milten stracił świadomość tego co robi, lecz pił jeszcze tak długo aż zasnął.
Znów stanął pod wzgórzem, na którym znajdowały się ruiny, a gromy raz po raz rozświetlały kruczoczarne niebo.
-"Ten, który zechce wyrzec się ścieżki występku i błędu i zechce podążać drogą prawa i porządku, pozna prawdziwe źródło mojej potęgi. Dane mu będzie użyć jej, by skruszyć ogniwa tego świata i posiąść najważniejszą z nagród - Chromanin."
"Mędrzec stara się zobaczyć sprawę w jej całości, nim zdecyduje się podjąć trudy wyzwania."
Mag znów stał przed wieżą, a raczej pozostałościami wieży. Wszedł po resztkach schodów, od których odpadały kamienie. Gdy znalazł się na szczycie zobaczył jakąś postać, ubraną w przedziwną szatę. Była ona fioletowa, zdobiona przedziwnymi znakami, których Milten nie rozumiał. Owa postać stała do niego tyłem, a raczej nie stała, lecz unosiła się w powietrzu.
-Oto kolejny Mag, podążający moją ścieżką. Tylko czy podoła? Czy uda mu się znaleźć, to co ja znalazłem? Czy uda mu się osiągnąć to, co ja osiągnąłem? Czy uda mu się przeżyć? – ta postać mówiła owym głosem, który Milten już znał. Nagle wszystko zaczęło się wszystko zapadać w ciemność. Milten zaczął spadać z wieży, na której jeszcze przed chwilą stał.
-"Ten, który zechce wyrzec się ścieżki występku i błędu i zechce podążać drogą prawa i porządku, pozna prawdziwe źródło mojej potęgi. Dane mu będzie użyć jej, by skruszyć ogniwa tego świata i posiąść najważniejszą z nagród - Chromanin."
"Mędrzec stara się zobaczyć sprawę w jej całości, nim zdecyduje się podjąć trudy wyzwania."
Te oto słowa po raz kolejny wyrwały maga ze snu. Nie był to jednak zwykły sen, była to wizja. Milten wiedział, już gdzie szukać kolejnej księgi. Były to ruiny znajdujące się na terytoriach orków. Musiał się tam czym prędzej udać. Chciał czym prędzej zdobyć księgę. Odezwała się w nim żądza, której jeszcze nigdy wcześniej nie czuł. Zerwał się na równe nogi wziął swój płaszcz i plecak, lecz zrobił to tak energicznie, że jego żołądek zaprotestował i zwrócił całą swoją zawartość. Po kilku sekundach krztuszenia się i plucia wymiocinami mag otarł usta rękawem płaszcza.
-Już nigdy więcej nie tknę żadnego alkohol...-i w tym momencie znów puścił pawia. Gdy tylko przestał rzygać wziął swoje rzeczy i wybiegł z domu, zostawiając swojego towarzysza śpiącego przy stole, zupełnie pijanego i zarzyganego. Było jeszcze ciemno, lecz na szczęście przestało padać. Mag zwinął więc płaszcz i schował go do plecaka.
-No to idę na terytoria orków. – powiedział przełykając ślinę.

__________________
>FEiE<
ŚP-> Stolica Królestwa-> Nowicjusz Ognia
Królewski alchemik
RPG
Fyo jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 17-06-05, 11:10   #2
osama
Jaszczur
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Ni z tąd, ni z owąd..
Posty: 209
Wyślij wiadomość przez AIM do osama
Domyślnie

Nie no niby fajne. Brak opisów za bardzo nie wadzi. Literówek się nie czepiam. Moja ocena 4/6 w skali ocen szkolnych. Jest to opowiadanie ciekawe i czekam na następnądrugą część
RPG
osama jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 17-06-05, 17:21   #3
Masterblaster
Nemesis
 
Masterblaster awatar
 
Zarejestrowany: marzec 2005
Posty: 1 353
Domyślnie

no nawet się czyta twoje opowiadanie, jednak troszeczkę powtórzeń zauważyłem. jakoś ta historia mnie za bardzo nie poruszyła, milten-wybraniec, potężny mag który umiera ze starości a był przecież taki potężny, imię ktorego nikt nie zna albo nie pamięta, musisz się zdecydować czy ktoś je zna a tylko nie pamięta czy w ogóle nie zna...troszeczkę też nakręciłeś i mogłeś zamiast chromanin nazwać tą księge jakoś inaczej, bo jeżeli ktoś skojarzy ją (a na pewno to zrobi) z księgą z GI to możliwe że ludzie nie będą czytać bo dojdą do wniosku że nie warto bo historia chromaniana jest znana i tak naprawdę nie ma w sobie żadnej ptęgi a ty zaczynasz pisać ze takową ma, ale pisz dalej, zobaczymy co ci wyjdzie
__________________
"Nie dyskutuj nigdy z głupcem - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem wykończy doświadczeniem."
RPG
Masterblaster jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 17-06-05, 19:15   #4
Taiffun
Pan Cienia
 
Taiffun awatar
 
Zarejestrowany: luty 2004
Skąd: Poznań
Posty: 654
Domyślnie

Cytat:
Mistrzu opowiedz mi tę historię na temat Maga...
blad stylistyczny, a najgorsze to ze na samym poczatku, co psuje troche zdanie o calym utworze w wypadku niektorych osob... pierwsze wrazenie jest jednak troche wazne. Powinno byc w stylu "mistrzu opowiedz mi historie o magu"

Po za tym fabuła ujdzie w tłumie wielu gorszych tekstów, ortografia, interpunkcja, literowki to nie twoja mocna strona... proponuje poprawic tekst nim sie go wystawi na posmie... yy... dla krytykow
RPG
Taiffun jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 17-06-05, 21:29   #5
Fyo
Kąsacz
 
Fyo awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Z Edenu
Posty: 307
Domyślnie

To jest moje pierwsze takie opowiadanie. Wiem, Chromanin może się tak kojażyć, ale nie umiałem znaleźć żadnej innej nazwy, a poza tym chromanin z GI nic nie daje bo Bezi nie może posiąść mocy maga! Jak jest napisane, to tylko wybraniec może zyskać tę moc... :P Ale postaram się robić mniej błędów itd. Dzięki za strzere komentarze.
__________________
>FEiE<
ŚP-> Stolica Królestwa-> Nowicjusz Ognia
Królewski alchemik
RPG
Fyo jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 17-06-05, 22:07   #6
Johnson
Golem
 
Johnson awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Antagarich
Posty: 823
Wyślij wiadomość przez AIM do Johnson
Domyślnie

Cytat:
która pod wpływem magii się otwarła
To mi się najbardziej rzuciło w oczy. Powinno być otworzyła.

(dop. Mazzak - "otwarła" to jak najbardziej poprawna forma - proszę się nie czepiać :])

Patrząc na fakty z gry to by sie w ogóle nie zgadzało, bo Milten dołączył do Magów późno kiedy Xardas juz opuścił Krąg Ognia, ale to opowiadanie i wszysko jest możliwe. Ogólnie podobało mi się i czekam na dlasze części.
__________________


Brat Darkrevena; Ojciec de Zoo i Kyzv'ego; Wujek Luke'a_F, Peppera i Curseda

RPG
Johnson jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 17-06-05, 22:12   #7
GREEN21
Krwiopijca
 
Zarejestrowany: marzec 2005
Skąd: Tarn. Góry
Posty: 42
Wyślij wiadomość przez AIM do GREEN21
Domyślnie

Mi się jak najbardziej podobało. Wydaje mi się(chociaż słaby jestem z polaka) ze było w miare oki jesli chodzii o gramatyke :] A co do Fabuły to Gicior. no spokojnie możesz to dać nieweim gdzie i będzie ok. M ówie Ci to jest fajne opowiadanie. Sam choćbym nieweim jak się starał to bym takiego opowiadania nie napisał dlatego sznuje takich jak Fyo . tylko tego nie schrzań
__________________
--------------------------------------------------
My Love : Subaru
RPG
GREEN21 jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 21-06-05, 10:34   #8
Fyo
Kąsacz
 
Fyo awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Z Edenu
Posty: 307
Domyślnie

Już kolejny rozdział opowieści o Miltenie! Troszkę długo, to trwało, ale ostatnio nie miałem weny... Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu ukończę całe opowiadanie. Zachęcam do czytania!!!
__________________
>FEiE<
ŚP-> Stolica Królestwa-> Nowicjusz Ognia
Królewski alchemik
RPG
Fyo jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 21-06-05, 12:04   #9
Masterblaster
Nemesis
 
Masterblaster awatar
 
Zarejestrowany: marzec 2005
Posty: 1 353
Domyślnie

no ładnie napiasałeś tą kolejną część, przyjemnie się czyta, ale przyczepię się tylko do tego że szybko to idzie, wiesz wyszedł z klasztoru, zaraz poszedł odpoczywać, mogłeś wspomnieć o tym że w lesie jest jezioro bo topielce zazwyczaj przebywają w pobliżu zbiorników wodnych... no i ten niespodziewany zbiego okoliczności, gdy milten spotyka Diego a potem bardzo szybko dochodzą razem do Wieży mgieł...
ale ogólnie fajne opo, mało błędów i zobaczymy jak będzie dalej
__________________
"Nie dyskutuj nigdy z głupcem - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem wykończy doświadczeniem."
RPG
Masterblaster jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 07-07-05, 12:35   #10
Fyo
Kąsacz
 
Fyo awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Z Edenu
Posty: 307
Domyślnie

Ludzie! Kolejny rozdział jest. Wchodźcie i czytajcie. Piszcie komentarze. Pokazujcie mi błędy i nieścisłości, abym mógł je poprawić... Pozdro (niedługo kolejne rozdziały).
__________________
>FEiE<
ŚP-> Stolica Królestwa-> Nowicjusz Ognia
Królewski alchemik
RPG
Fyo jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 24-07-05, 00:13   #11
Abuyin
 
 
Abuyin awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2005
Skąd: Gotenhafen
Posty: 621
Wyślij wiadomość przez AIM do Abuyin
Domyślnie

Po pierwsze, nie otwarł, a otworzył. Innych nię będę się czepiał, bo nie chciało mi się tych innych szukać. :P Fabuła trochę oklepana, temat wykorzystany, ale nieźle wykorzystałeś do niego Miltena, pisz dalej, moja ocena: 8-/10.
__________________
http://img155.imageshack.us/img155/5413/abuyin1hq6.jpg
1000 posta napisałem 23-go marca 2007 r. o godzinie 06:56 !
|..::Święte Przymierze -> Algaroth -> Zwiadowca::..|
Korona Gór Polski 30.06.2007 r. => 20.07.2007 r.
Główny Szlak Beskidzki 27.06.2008 r. => 20.07.2008 r.
RPG
Abuyin jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 25-07-05, 10:19   #12
Fyo
Kąsacz
 
Fyo awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Z Edenu
Posty: 307
Domyślnie

Rozdział VI – Ruiny

Milten dopiero, co wyszedł z chaty Cavalorna, a już był niedaleko klifu, na którym po raz pierwszy miał wizję. Szedł wzdłuż ścieżką, na której dalej stały orkowe psy, ale nie w tak licznej grupie jak ostatnio, teraz stały tam tylko dwa osobniki tego gatunku. Milten skręcił w lewo i przycupnął za głazem. Wyciągnął runę i już miał wstać, aby rozprawić się z przeciwnikiem, gdy nagle niebo rozświetliła błyskawica. Kątem oka ujrzał, że na szczycie klifu stoi wilk, gdy tam spojrzał wilka już nie było. Zdziwiło go to nieco i na początku miał zamiar to zbadać, lecz zrezygnował z tego. Teraz liczyło się tylko jak najszybsze dojście do wieży na wzgórzu. Wrócił na ścieżkę i szedł w kierunku orkowych psów. Pierwszy, który zwrócił swój łeb w jego kierunku zaraz później został poczęstowany sporą porcją ognia, gdyż czar „Ognisty pocisk” uderzył go prosto w pysk. Pies zaczął wyć i skakać w kółko, potem padł na ziemię dymiąc się lekko. Drugi zwierz ruszył biegiem w kierunku maga, lecz ten był szybszy. Po wypowiedzeniu formuły kolejny pocisk trafił w zwierze. Gdy ścieżka była już pusta, Milten ruszył w dalszą drogę. Znowu zaczęło padać, więc nie zostało mu nic innego jak założenie swojego płaszcza. Po ubraniu się zaczął dalej maszerować przez mrok w miejsca, w których był po raz pierwszy w swoim życiu.
-Mu shash shmifer!
Milten podskoczył, a serce waliło mu jak młotem. „ Cholera! Ork!”- Pomyślał. I rzeczywiście, gdy się odwrócił zobaczył za sobą orka, a raczej trzech. Przez ułamek sekundy ogarnęła go panika. Szybko wyciągnął kartę z zaklęciem „ Deszcz Ognia”, gdy jego uwagę odwrócił wilk, stojący po jago lewej stronie. Spojrzał w jego kierunku i to był jego błąd. Orkowie wykorzystali moment konsternacji maga. Zaatakowali go wszyscy trzej. Gdy pierwszy zranił maga w rękę, wilk zaczął biec w ich kierunku. Zwierz z biegu rzucił się jednemu z napastników do gardła. Ten zawył i przewrócił się razem z wilkiem na ziemię. Po chwili szarpaniny Ork miał już rozszarpane gardło. Dwa pozostałe patrzyły na te zjawisko z niekłamanym zdziwieniem. Teraz Milten miał przewagę. Odskoczył do tyłu, wypowiedział formułę, po czym z nieba zaczęły spadać niewielkie pociski ognia, które zaczęły razić przeciwników. Napastnicy zaczęli biegać po polanie jak żywe pochodnie, po czym padli na ziemię i w ostatnich sekundach życia wydali z siebie potężny okrzyk.
-Keshi mush ash shmif!!!!!
Milten zaczął się rozglądać za wilkiem, lecz nie umiał go nigdzie znaleźć. Strasznie go ciekawiło, dlaczego się tak jego uczepił. Wiedział, że jest nadzwyczajny. Cóż za wilk rzuca się w obronie człowieka do gardła orka? Te rozmyślania przerwał mu ostry ból ramienia. Spojrzał na swoją prawą rękę, po której obficie spływała krew. Ból był tak wielki, że magowi kręciło się aż w głowie. Szedł przed siebie, chwiejąc się i potykając. W końcu doszedł do szczeliny pomiędzy dwoma skałami, przeszedł tą szczeliną do końca i doszedł do niewielkiego placu, po jego jednej stronie była szczelina, którą wszedł Milten, a po drugiej była jaskinia. Po środku leżało przewrócone drzewo. Mag doszedł do drzewa, usiadł na nim i wyciągnął z torby jeden z eliksirów leczenia. Próbował go otworzyć, ale nie potrafił. Po chwili walki z korkiem eliksiru magus zemdlał...
Gdy się obudził zobaczył nad sobą piękne niebo, na którym nie było ani jednej chmurki. Usiadł na pniu i rozejrzał się dookoła. Jego uwagę przykuła pusta butelka po napoju magicznym. Przecież on sam nie był w stanie wypić tego napoju... Wstał obejrzał swoje ramie, lecz nie było na nim śladu po ranie. To była ewidentnie zasługa mikstury tylko, kto mógł mu ją podać? Odwrócił się za siebie i ruszył w kierunku jaskini. Gdy był już tuż przy niej, z jaskini wybiegł wilk, który rzucił się na niego, powalił go na plecy i sam wybiegł przez szczelinę.
-Cóż to za zwierze? Czemu się wciąż na nie natykam?- Powiedział do siebie. Wstał, strzepał ze swojego płaszcza pył. To go także zaintrygowało. Przecież poprzedniej nocy padało, a on się otrzepał z pyłu. W takim razie jak długo on tu leżał? „Nie mogę dalej tracić czasu!”- Pomyślał. Podbiegł z powrotem do drzewa zrzucił płaszcz na ziemię, wziął swój plecak i wybiegł przez szczelinę. Nie pobiegł za daleko. Na polanie, na której wczoraj stoczył walkę z orkami, było pełno Wargów, orków, orkowych psów i wiele innego tałatajstwa. Wrócił więc z powrotem i zaczął gorączkowo myśleć, krążąc po placu. Postanowił najpierw, że wejdzie do jaskini i rozejrzy się wewnątrz. Wyciągnął z plecaka pochodnię i podszedł do jaskini. Pochodnia okazała się zbędna, gdyż pomieszczenie było tak niewielkie, że oświetlało je światło dnia.
-Nic tu nie ma...- Powiedział, gdy nagle zauważył na ziemi jakąś kartę. Podszedł do niej, podniósł i okazało się, że jest to przemiana w warga.
-Skąd się to tutaj wzięło? Czyżby ten wilk...? Nieważne.
Wyszedł z jaskini i wypowiedział formułę. Karta rozpadła się w pył, a jego przeszył ból. Każdy milimetr jego ciała, zaczął porastać czarnymi włosami. Twarz zaczęła się wydłużać, ręce i nogi zmieniały się w łapy. To wszystko trwało tylko chwilę, lecz było tak bolesne, że Milten wolałby wskoczyć do ognia, niż się przemieniać. Już jako Warg podbiegł do swojego plecaka, wziął go w pysk i pobiegł przed siebie. Wybiegł na plac, na którym było pełno zwierząt, które na niego nie reagowały. Mógł koło nich chodzić bez obawy, że go zaatakują. Przebiegając koło orków usłyszał jakby rozmawiały, lecz on nie rozumiał ani słowa z tego, co mówiły. Pobiegł dalej w kierunku góry, na której majaczyły ruiny. Zaczął wchodzić krętą ścieżką w górę. Po chwili był już na szczycie. Gdy nie było żadnego niebezpieczeństwa Milten mógł się spokojnie odmienić. Przemiana z powrotem w ludzką postać nie była już tak bolesna. Gdy stał już na dwóch nogach, rozejrzał się po ruinach. W jej lewym rogu zobaczył wieżę. Z każdym krokiem przybliżającym go do wieży czuł coraz większą radość. Był już przy wieży, gdy pomyślał: „Coś z a łatwo mi idzie”, po czym zaczął się wspinać po resztkach schodów. Był już w połowie, gdy nagle schód przed nim się rozsypał. Od kolejnego dzieliło go jakieś pół metra, więc mógł bez problemu do niego doskoczyć, ale co będzie, gdy ten się rozsypie jak on będzie na nim stał? Mimo wszystko zaryzykował. Zrobił krok w tył, dla lepszego rozbiegu, po czym zrobił energiczny i szybki krok w przód i wyskoczył. Po sekundzie znalazł się na stopniu, który pod wpływem uderzenia, zaczął się rozpadać. Mag zaczął biec w górę, a każdy stopień rozsypywał się pod wpływem jego ciężaru. W końcy znalazł się na samej górze. Kucnął żeby złapać oddech, lekko unosząc głowę do góry i zobaczył to, po co tu przyszedł. Księga z bogato zdobioną okładką. Rzucił się w jej kierunku i otwarł. Na kartach księgi pojawił się napis:
"Wizje Chromanina, tajemne głosy z zamierzchłej przeszłości, rozjaśniły mój umysł. Nie porzucę ich za żadne skarby tego świata. Mój los będzie odtąd związany z nami."
"To, co kiedyś rozdzielono, zostanie znów połączone po bolesnej chwili rozłąki."
-... po bolesnej chwili rozłąki.. –Skończył czytać Milten. – Co rozdzielono? Hmmm... Nad tym zastanowię się później, tylko jak ja teraz stąd zejdę?!
__________________
>FEiE<
ŚP-> Stolica Królestwa-> Nowicjusz Ognia
Królewski alchemik
RPG
Fyo jest offline  
Góra
Zamknięty Temat


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Chromanin Ertix Cael Gothic 0 15-02-05 22:12
Chromanin Władca Smoków Pomoc 2 24-11-04 23:05
Chromanin Inos Pomoc 2 01-07-04 22:27


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.