Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > FanFick
Przeładuj stronę Konkurs: Z życia gladiatora - II miejsce

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 12-06-16, 17:55   #1
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Konkurs: Z życia gladiatora - II miejsce

Jak Smutas na arenę trafił


W gospodzie „Szczekający Pająk” było dzisiaj wyjątkowo gwarno. Zebrali się tu wszyscy, którzy kiedykolwiek walczyli na Arenie pod Krwawym Toporem. Siedzieli i chlali, przechwalając się swoimi historiami, opowiadali swoje bohaterskie wspomnienia jak to trafili na arenę i czego tam nie dokonali.
Każdy liczył, że to jego opowieść okaże się najciekawsza i dostanie nagrodę za najlepszą historię. A wszystko to przez Spykersa, który wpadł na pomysł tej rywalizacji. Główny sprawca całego zamieszania chodził od stołu do stołu i przysłuchiwał się przechwalającym się wojownikom. W pewnym momencie zobaczył w kącie sali Smutasa. Berserker siedział zachmurzony sącząc gorzałkę z glinianego kubka. Chyba jako jedyny nic nie opowiadał a tylko przysłuchiwał się innym, czasami uśmiechając się z politowaniem.
- Witaj Smutas! Co tam u ciebie słychać? Coś taki skwaszony? – Spykers przysiadł się do berserkera i gestem zamówił dla siebie piwo.
- Słucham sobie tych opowieści jakie tu opowiadają i aż dziw mnie bierze, że ktokolwiek w nie wierzy. Co drugi to bohater większy od Bezimiennego. A dlatego tylko co drugi, bo reszta to jeszcze większe zakapiory. – zarechotał Smutas.
- A co, ty nie masz żadnej ciekawej historii o sobie? Jak to się stało, że zacząłeś walczyć na arenie? – podchwytliwie zapytał Spykers.
- W sumie to nic ciekawego. Ja się po raz pierwszy na arenie przez pomyłkę znalazłem. –
- Przez pomyłkę? Nie rozumiem. –
- No, pojęcia nie miałem że to arena do walk. Miejsca żeby się wysrać szukałem. –
- Pomyliłeś kibel z areną? Nieźle musiałeś być nawalony. – zarechotał Spykers.
Smutas zdziwił się.
– Jaki kibel? Ja wtedy miałem kilkanaście lat i pierwszy raz poza swoimi wyspami byłem. W życiu na oczy takich kibli nie widziałem jakie tu w mieście są. Nawet nie wiedziałem do czego służą. U siebie po prostu za chałupę chodziłem i tyle. A tu, w Archolos, chciałem znaleźć ustronne miejsce aby szybko zrobić co swoje. –
- Cha, cha, cha… I z kim walczyłeś? –.
- To był taki dziwny zwierzak. Później mi powiedziano że nazywano go wielkim krwiopijcą kolcoskrzydłym. –
- Krwiopijca kolcoskrzydły? Słyszałem o tych stworzeniach. Są wielkie jak krowa i mają tyle jadu, że po użądleniu w ciągu kilku minut u człowieka rozpuszczają się wszystkie narządy wewnętrzne. A potem ten owad wysysa wszystko za jednym zamachem tak, że z ofiary zostaje tylko szkielet obciągnięty skórą. Ale od lat ich się na arenie nie wykorzystuje. Czytałem że jakiś czas temu pewien śmiałek odkrył metodę ich bezpiecznego pokonywania. A wcześniej to nikomu nie udało się przeżyć walki z tym stworzeniem i do walki z nimi stawali tylko skazani na śmierć. – Spykers coś sobie przypominał.
- Tak było. A gdyby skazaniec walkę wygrał, to otrzymywał ułaskawienie. No i ja, jak jakiś idiota, wlazłem na taką walkę i niechcący pokonałem tego stwora. –
- To byłeś ty? Tobie udało się pierwszemu pokonać wielkiego krwiopijcę kolcoskrzydlego??–
- Niestety, ale, jak mówiłem, to pomyłka była… -
- Musisz mi opowiedzieć jak to się zdarzyło! -
***

(Lata temu…)
Smutas od trzech dni, kiedy to przypłyną na Archolos, zwiedzał miasto. Po raz pierwszy był w tak wielkiej osadzie i wszystko go ciekawiło. Oglądał na targu nigdy wcześniej niewidziane towary, zajadał się potrawami, których smaki dopiero poznawał, pił trunki, których nazwy słyszał po pierwszy raz w życiu.
Po trzech dniach obżerania się nowymi smakołykami zaczął się męczyć. Nigdzie w mieście nie mógł znaleźć ustronnego miejsca aby się wypróżnić. Głupio mu było pytać jak to robią tubylcy, toteż nie mógł skorzystać z toalety, bo nawet nie słyszał o takim wynalazku. W jego rodzinnych stronach chodziło się za potrzebą za chałupę i budowanie specjalnych budowli do tego służących uznano by za brewerie i głupotę godne zniewieściałych południowców a nie twardzieli z północy.
Był coraz bardziej zły. Już nawet chciał opuścić miasto i udać się biegiem w stronę najbliższego lasu, ale wrodzona ciekawość wciąż powstrzymywała go przed tym krokiem. Zdecydował że mimo wszystko znajdzie w mieście odpowiednie miejsce, gdzie nikt nie będzie mu się przyglądał w trakcie srania. Zatem od rana chodził po zaułkach w poszukiwaniu jakiegokolwiek ustronia, niestety wciąż bezskutecznie.
Był już tak zdesperowany, że zastanawiał się czy po prostu nie nawalić na środku ulicy bez względu na konsekwencje, gdy w końcu znalazł odpowiednie, jego zdaniem, miejsce. Otóż skręcając w coraz mniej uczęszczane uliczki dotarł do wielkiej budowli i zaintrygowany przeszedł zabudowanym tunelem do jej wnętrza. Tu ze zdumieniem zobaczył za wielką bramą, która miała blokować dostęp, sporej wielkości plac wysypany piaskiem. Cały ten obszar był ogrodzony wysoką na czterech chłopa palisadą, które w górnej części miała wąskie otwory. Nie miał najmniejszego pojęcia że w ten sposób zabezpieczano widownię areny przed wyjątkowo niebezpiecznymi zwierzętami, które tam miały występować.
Smutas wyszedł na posypaną piaskiem przestrzeń i się rozejrzał. Nikogo nie zauważył. Ucieszony podszedł do ściany, ściągnął gacie i kucną. Nagle zewsząd dobiegł go gwałtowny ryk śmiechu dochodzący z setek gardeł. W życiu tak szybko się nie wypróżnił i nie zerwał na równe nogi wciągając jednocześnie spodnie. Wszystko to trwało raptem ciut dłużej niż trwa mgnienie oka.
Stał ogłupiały i rozglądał się dookoła. Zewsząd dochodził go głośny śmiech, ale nikogo nie widział. Po chwili jednak domyślił się, że rechoczący ludzie musieli znajdować się za tymi wąskimi otworami u góry palisady. Nie rozumiał jednak dlaczego. W końcu, wciąż nic nie pojmując, postanowił opuścić to dziwne miejsce. Udał się w kierunku bramy, którą się tu dostał, ale ta, ku jego zaskoczeniu, była zawarta. Raptem dochodzący go śmiech zamienił się w jęk zaskoczenia.
- Ooooooo…!!!! – dobiegło go zewsząd. Odwrócił się od bramy i zauważył, że z wrót po przeciwnej stronie placu, które na moment się otworzyły, wylatuje dziwny stwór. Był to wielki robal, większy nawet od niego, który machając ogromnymi skrzydłami zakończonymi rzędem kolców zbliżał się w jego stronę. Gigantyczny owad, doleciawszy do środka areny, nagle się zatrzymał i zaczął się kręcić dookoła własnej osi. Po kilku obrotach zastygł w bezruchu skierowany w stronę gdzie przed chwilą kucał Smutas i błyskawicznie tam podleciał. Opadł na ziemię i zaczął rytmicznie poruszać odwłokiem nad tym co pozostawił tam młody berserker. Ku zdumieniu obserwującego całe zajście Smutasa wielki owad składał właśnie jaja w jego odchodach!
- Obrzydlistwo! – pomyślał młody wojownik. – Co za ohydztwa tu po mieście latają! –
Złapał za swój nieodłączny topór i wykonując potężny zamach cisnął bronią prosto w gigantycznego owada. Wirująca w locie broń wbiła się z głośnym mlaśnięciem w sam środek grzbietu owada, prosto pomiędzy skrzydła. Berserker nawet nie wiedział że mimochodem uderzył w jedyne miejsce u owada gdzie pancerz był najcieńszy i dawał się przebić.
Wielki robal runął martwy na ziemię i gdy Smutas podszedł aby wyciągnąć z niego swoją broń, bramy z dwóch stron areny nagle otworzyły się na oścież i wpadli przez nie wiwatujący ludzie.
***

- Dopiero po wszystkim dowiedziałem się że wlazłem na arenę gdzie miano wystawić przeciwko temu owadowi kolejnego skazańca. Obsługa zwierzyńca myślała że to ja jestem tym nieszczęśnikiem i gdy srałem wypuścili robala. Nikt pojęcia nie miał że te stwory rozmnażają się składając jaja w ludzkich odchodach. Wszyscy uznali, że to co zrobiłem, to była specjalną taktyka jaką przyjąłem do walki z krwiopijcą. No i zostałem bohaterem. A potem, nawet jak prawdę mówiłem, to nikt nie chciał w nią uwierzyć. – Smutas zakończył swoją opowieść.
Spykers pomyślał tylko że czasem historia tworzy się w najdziwniejszy sposób, który nie śnił się nawet największym filozofom..
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Konkurs: Z życia gladiatora - I miejsce Bragomir FanFick 1 12-06-16 17:25
Konkurs: Jeden dzień z życia na Archolos - II miejsce GPP4 FanFick 0 20-10-15 09:06
Konkurs na opis jednego dnia z życia na Archolos - II miejsce Pistacio FanFick 0 07-10-15 22:50


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.