Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > WIP
Przeładuj stronę Dzieje Myrtany

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 03-03-17, 01:04   #13
Beziosław IV
Czarny Goblin
 
Zarejestrowany: maj 2016
Posty: 171
Domyślnie Rozdział 4

Droga wiodąca do Faring, jednego z największych miast Myrtany, była otoczona z dwóch stron górami. Pomiędzy ścieżką a górami rosła bujna roślinność. W jednym miejscu znajdowała się wspaniała polana pełna kwiatów, zaś za rogiem krętej ścieżki rosły lasy. Wspaniały krajobraz tej części kraju aż zachęcał do podróżowania.
Jednak to nie krajobraz skłonił grupkę mężczyzn do przechadzki. Właśnie dotarli do celu podróży. Spodziewali się, że Faring będzie silnie chronione przez wzgląd na ostatnie wydarzenia. Ale od tych osób biła moc, dzięki której mogli nawet w dwudziestkę podbić to miasto.
Pewni siebie ruszyli biegiem. Strażnicy ich zauważyli. Właśnie miała zacząć się bitwa o Faring. Jednak nikt nie wiedział, że bardzo daleko stąd odbywa się bitwa o losy tego świata...
*
Magiczna Brama miała zostać zamknięta. Tak postanowił Adanos. Jednak dwaj jego bracia nie zgodzili się z jego decyzją. Trzy potężne bóstwa spotkały się w jednym miejscu. Ich moc wypełniała cały wymiar, była niewyobrażalnie potężna.
- Nie możesz tego zrobić! - wrzasnął Beliar. - Jeśli ją zamkniesz, żaden z nas, nawet ty, nie będzie mógł ingerować w tamten świat.
Bogowie znajdowali się w Sali Wymiarów, pomieszczeniu, z którego można było przejść do innych światów. Sala była wielka jak cały kontynent, a sama brama była wielkości miasta. W pomieszczeniu nie było nic widać, wokół ziała przeraźliwa pustka.
- Postanowiłem! - odpowiedział Adanos. - Ten świat ma już dość sporów które wywołujecie!
- Wojna w tamtym świecie się skończyła! Wygrałem! - odrzekł dumnie Innos. - Beliar nie śmie już posłać tam swoich sług.
- Chyba sam nie wierzysz w to co mówisz. - odparł bóg równowagi. - On się nie podda. Zapewne już obmyśla plan jak to zrobić!
- W każdym razie nie ma szans. Choćby nie wiem jak bardzo próbował, nie odbierze mi mojej władzy w tamtym świecie. - odpowiedział Innos. - Poza tym, jeśli zamkniesz bramę, utracisz swoją boską moc, a tamten wymiar odetnie się od nas całkowicie!
- I tak już za późno. -Wtrącił się bóg ciemności. - Ona już się zamyka.
- Co?! Jak mogłeś to zrobić? - Bóg ognia utworzył w dłoni olbrzymią kulę energii. - Jeśli tak, wyślę część mojej energii do tamtego świata. Moi wyznawcy będą tam panowali po wsze czasy.
Ogromna kula energii pomknęła w kierunku bramy. Została jednak powstrzymana przez drugą kulę, stworzoną przez Adanosa.
- Dopóki brama się nie zamknie, moja moc nie zniknie. Będę jej bronił aż do tego momentu.
Po chwili do walki dołączył Beliar. Rozpoczęła się największa bitwa pomiędzy wszystkimi bogami.
*
Orkowie na wyspie Khorinis zostali pokonani około miesiąc temu. Po tym wydarzeniu miasto powoli odzyskiwało swoją dawną potęgę. Cała wyspa zaczęła tętnić życiem, a Górnicza Dolina znów zaczęła odzyskiwać swój urok.
Do miasta zmierzało dwóch ludzi. Jednym z nich był Leon, młody, pełny entuzjazmu poszukiwacz przygód. Wyruszył do miasta w celu sprzedania łuczarzowi Bosperowi skór. Był niskiego wzrostu, miał blond włosy i zielone oczy. Na jego twarzy prawie zawsze widniał uśmiech.
Ubrany był w strój myśliwski koloru brązowego. Cały obiór był dopasowany do zawodu myśliwego. Przez plecy miał przewieszony łuk, zaś w pochwie tkwił krótki miecz jednoręczny.
Osoba która szła obok niego to Robert. Wcześniej zatrudniał się jako najemnik, teraz chciał odpocząć od walki i z oszczędzonych pieniędzy założyć własny sklep.
Jego twarz przecinało kilka blizn, stanowiących dowód bitew odbytych przez byłego najemnika. Nosił specjalną skórzaną zbroję, utwardzoną skórą zębacza.
Poznali się w jednej z karczm. Leon, lekkomyślny jak zwykle, wdał się w bójkę z kilkoma zbirami. Z opresji uratował go Robert i od tamtego czasu podążają razem w stronę miasta.
Miasto pojawiło się na horyzoncie już jakiś czas temu. Podążali teraz drogą wzdłuż murów Khorinis, ścieżką z drugiej strony otoczonej lasem. Podróżnicy stanęli przed zachodnią bramą. Ujrzeli przerażający widok.
Plac targowy pokryty był zwłokami. Miejscowi handlarze, jak i zwykli obywatele, zostali zabici.

Ostatnio edytowane przez Beziosław IV : 03-03-17 o 01:30.
RPG
Beziosław IV jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 03-03-17, 01:18   #14
 Ancoron
Ma admina
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Posty: 7 459
Domyślnie

Cytat:
Ale on tych osób
Od tych osób
Cytat:
Sali Wymiarów, pomieszczeniu, z którego można było przejść do innych wymiarów
Powtórzenie rażące w oczy. Do innych światów/rzeczywistości itp. Brzmiałoby lepiej.
Cytat:
- Puki brama się nie zamknie
Póki. Poza tym 'póki' to kolokwializm, w dodatku zapożyczony od ruskich. Nieładnie
Cytat:
a w Górnicza Dolina znów zaczęła odzyskiwać swój urok.
O 'w' za dużo
Cytat:
Na jego twarzy ciągle widniał uśmiech.
Na mojej pojawił się na chwilę, gdy wyobraziłem sobie kolesia z uśmiechem stale przyczepionym do facjaty, uśmiechającym się nawet gdy łbem w krowie łajno wpadnie.
Cytat:
stanowiących dowód bitw
bitew
Cytat:
specjalną skórzaną broję zbroję
Sam widzisz...
Cytat:
miasta. Miasto pojawiło się na horyzoncie już jakiś czas temu. Podążali teraz drogą wzdłuż murów miasta,
Sugeruję słownik synonimów .

Samo opowiadanie wydaje się być odrobinę oderwane od cyklu, taki przerywnik, przeskocznik od podstawowej fabuły, w zasadzie to nic się nie dzieje, ot idą drogą, wchodzą do miasta i trupy widzą. W tylu słowach można idealnie streścić ten rozdział. To bardzo niedobrze. Dawaj dłuższe fragmenty, ponieważ to nie jest nawet namiastka, przystawka. Nie da się nawet ocenić porządnie takiego elementu.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 03-03-17, 07:45   #15
 Mika 123
Strażnik Miejski
 
Mika 123 awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2016
Skąd: Khorinis
Posty: 2 064
Domyślnie

O! Kolejny rozdział! A już myślałem, że zawiesiłeś swą działalność... W sumie ja też muszę napisać coś do swojego opka, ale to nie o tym... Nowy rozdział przeczytam po szkole, bo teraz liczy się każda minuta
RPG
Mika 123 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 04-03-17, 00:23   #16
 Mika 123
Strażnik Miejski
 
Mika 123 awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2016
Skąd: Khorinis
Posty: 2 064
Domyślnie

Tak, na temat kłótni bogów się wypowiedziałem w Sb, więc jak chcesz poznać moje zdanie to poszukaj w Archiwum. Ale reszta jest całkiem spoko poza licznymi powtórzeniami Może to nie dzieło na miarę Chichotu Losu, czy gniot formatu Przeznaczenia ( [kompletna szczerość i wcale nie fałszywa samokrytyka {tak, dokładnie }]). 7/10 taka moja opinia.
Pozdrawiam
Mika 123

Ostatnio edytowane przez Mika 123 : 05-03-17 o 12:06.
RPG
Mika 123 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 29-11-17, 00:10   #17
Beziosław IV
Czarny Goblin
 
Zarejestrowany: maj 2016
Posty: 171
Domyślnie Rozdział 5

Witam was po dłuższej przerwie Mam nadzieje że trochę się poprawiłem, bo tego szmelcu się czytać nie da Liczę zarówno na krytykę jak i dobre słowo.

Targowisko wyglądało jak rzeźnia. Stragany były zbroczone krwią, na placu walały się gnijące zwłoki mężczyzn, kobiet i dzieci.
- Co tu się u diabła stało?! - krzynął Robert.
Jego krzyk przeciął ciszę panującą w całym mieście. Najemnik podszedł do jednego z trupów. Był to starszy mężczyzna, ubrany w czerwony płaszcz maga ognia. Jego ciało zaczęło już gnić.
- To Daron, mag ognia. - stwierdził, po czym odwrócił się do blondyna. - Muszę sprawdzić co stało się z moim mistrzem.
- Twoim mistrzem? - spytał wciąż zszokowany widokiem miasta młodzieniec. - Kto to?
- Pracujesz dla niego. A przynajmniej pracowałeś. To Bosper, miejsowy łuczarz. Lepiej przestańmy rozmawiać, jeszcze coś wylezie spoza budynków.
To mówiąc ruszył ostrożnie w stronę południowej bramy. Sklął siebie za poprzedni krzyk. Miał nadzieje że nikt go nie usłyszał.
Leon ruszył za starszym towarzyszem. Nerwowo rozglądał się dookoła, cicho stawiając kroki. Jednak nic w całym Khorinis nie dawało znaku życia. Trochę go to uspokoiło i przyspieszył trochę doganiając Roberta.
Wkrótce znaleźli się przy bramie. Widok był podobny jak przy wschodniej. Z oddali widzieli górne miasto, w którym leżeli martwi paladyni. Prawdopodobnie próbowali ocalić mieszkańców.
Ulica kupców wyglądała trochę lepiej. Przyjaciele zajrzeli do domu łuczarza. Nie było tam żadnych trupów. Odrobinę pocieszeni wyszli z domu i ruszyli dalej, w stronę portu.
Nagle coś przerwało ciszę. Dziwny dźwięk dochodził z domu kowala, który sam leżał martwy koło kowadła. Leon odważnie podszedł bliżej.
Z domu Harada wyszedł szkielet. Był cały we krwi swoich ofiar. Gdy zobaczył dwójkę żywych, ruszył na bliższego wroga, wymahując toporem.
Blondyn miał dobry refleks. I nie gorsze zdolności szermiercze. Błyskawicznie wyjął miecz z pochwy i zablokował uderzenie nieumarłego. Ten stracił równowagę i zatoczył się lekko. Robert błyskawicznie go dopadł, uderzając swym dwuręcznym mieczem prosto w czaszkę.
Szkielet rozpadł się. Jednak zwabieni hałasem z dzielnicy portowej nadbiegli dwaj kolejni. Pierwszy rzucił się na blondyna, ten jednak szybkim cięciem uderzył go w żebra, po czym szkielet runął na ziemię. Drugi nieumarły ciął najemnika w głowę, ten jednak szybko się schylił i uderzył przeciwnika w nogi.
- Zmywajmy się stąd! - zarządził Leon odwracając się do bramy. Gdy się odwracał, kątem oka dostrzegł postać ubraną w ciemny płaszcz, zakrywający całe ciało. Jednak postać ustąpiła słupowi ognia, zbliżającego się do twarzy młodzieńca.
Robert szybko popchnął go w bok, samemu umykając przed atakiem. Gdy tylko upadli na ziemię, natychmiastowo podnieśli się, uciekając w przeciwną stronę, do portu. Zdawali sobie sprawę, że właśnie ujrzeli maga. I zdali sobie sprawę, że nie mają przeciwko niemu żadnych szans.
Ruszyli do dzielnicy portowej. Chąc uniknąć ataków czarodzieja, Leon wbiegł pomiędzy mieszkalne chaty rzucając się w prawo. Jego starszy przyjaciel ruszył za nim.
Mijali kolejne domy, jednak nie zatrzymywali się. Jednak skręcając po raz kolejny w wąskiej uliczce, dostrzegli przed sobą trzech kolejnych szkieletów. Pobiegli w drugą stronę, nieumarli zaczeli ich gonić. Gnając wciąż przed siebie kompetnie stracili orientację biegnąc na oślep, przyciągając coraz więcej kościotrupów.
W końcu trafili na ślepy zaułek. Staneli. Słyszeli za sobą biegnących wrogów. Nie mając innego wyjścia wyciągneli broń. Kroki zbliżały się.
- Tutaj! - nagle usłyszeli czyjś głos. Odwócili się i ujrzeli ciemnoskórego młodzieńca. Był na dachu, podając im ręke aby mogli na niego wejść.
Leon prędko złapał go za rękę i szybko wspiął się na dach. Wtedy do zaułku wpadły szkielety. Robert szybko doskoczył do ściany chwytając rekę swego wybawcy i prędko wgramolił się na dach.
- Za mną! - rozkazał ich wybawiciel, a dwójka ocalałych bez zastanowienia go posłuchała.
Znajdowali się koło koszar, na wzienieniu. Było z niego widać większość dzielnicy portowej. Wypełniali ją prawie całą nieumarli, w biegu stwierdzili że jest ich conajmniej kilkadziesiąt.
Przed nimi znajdowały się schody w dół, prowadzące do przystani. Szybko zbliegli nimi w dół, po czym wskoczyli do morza. Nieznajomy zaczął płynąc na północ. Po kilku minutach dopłynęli na plaże.
Dopłyneli do brzegu i wyczerpani runeli na ziemię. Przed dłuższy czas leżeli, łapiąc oddech. W końcu Leon przerwał milczenie.
- Co się do diabła stało?! Co to za trupy w mieście?! Skąd wzięli się w nim nieumarli?!
Słysząc ten potok pytań, twarz ich wybawiciela spochmurniała.
- Spokojnie. Daj mu dojść do siebie - uspokoił blondyna Robert, po czym zwrócił się do nieznajomego. - Kim jesteś?
- Jestem Brian, czeladnik kowala Harada. - odpowiedział po chwili. - Przynajmiej byłym...
- Rozumiem. - najemnik przypomniał sobie martwe ciało kowala leżące koło kuźni. Zmienił temat. - Co to za plaża? Czemu nas na nią przyprowadziłeś?
- Na następnej plaży, kilka minut drogi wpław stąd, jest kolejna plaża. Tam zgromadzili się wszyscy, którzy ocaleli.
- Rozumiem. Czy jest w śród nich Bosper?
- Jest. - Opowiedział bez chwili zastanowienia. - Bardzo pomógł w nam w chwili...
Urwał. Widocznie rany tamego wydarzenia były zbyt świerze. Robert postanowił spytać o to pozostałych ocalałych.
- Więc ruszajmy dalej - powiedział.
RPG
Beziosław IV jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 29-11-17, 19:14   #18
Beziosław IV
Czarny Goblin
 
Zarejestrowany: maj 2016
Posty: 171
Domyślnie

Nikt nie komentuje, co tu się dzieje? epikur zapadł się pod ziemię?
RPG
Beziosław IV jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 29-11-17, 19:18   #19
 Mika 123
Strażnik Miejski
 
Mika 123 awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2016
Skąd: Khorinis
Posty: 2 064
Domyślnie

No, no! Wygląda to o wiele lepiej niż poprzednio. Rozdział jakiś dłuższy niż poprzednie i to dzięki bardziej rozwiniętym opisom. Powiem szczerze, że nie sądziłem, że cokolwiek jeszcze napiszesz, bo w końcu od ostatniego rozdziału minęło sporo czasu. Cóż, pozory mylą. Tak trzymać !

Cytat:
epikur zapadł się pod ziemię?
PS On się teraz nazywa Ancoron .
RPG
Mika 123 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 29-11-17, 19:21   #20
Beziosław IV
Czarny Goblin
 
Zarejestrowany: maj 2016
Posty: 171
Domyślnie

Dzięki ( co do Epikura to się domyśliłem. Po prostu zdziwiłem się że nie skomentował)
RPG
Beziosław IV jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 29-11-17, 19:36   #21
 Mika 123
Strażnik Miejski
 
Mika 123 awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2016
Skąd: Khorinis
Posty: 2 064
Domyślnie

Nie ma za co dziękować. Sam wiem jak ważne są komentarze dla pisarza, ponieważ sam piszę opowiadanie, jak zapewne zauważyłeś. Są one bardzo motywujące do dalszego pisania .
RPG
Mika 123 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 29-11-17, 19:38   #22
 Ancoron
Ma admina
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Posty: 7 459
Domyślnie

Na początek klasycznie o błędach.
Cytat:
krzynął Robert.
Cytat:
To Bosper, miejsowy łuczarz.
Cytat:
Miał nadzieje że nikt go nie usłyszał.
I tak mniej więcej przez całe opko, pozjadane litery oraz brak ogonków przy ę. Przeczytaj to jeszcze raz, powinieneś sam zauważyć, mi nie chce się wypisywać, bowiem sporo tego.
Cytat:
wymahując toporem.
*wymachując
Cytat:
dostrzegli przed sobą trzech kolejnych szkieletów.
Niepoprawnie gramatycznie. Ożywieńców czy nieumarłych byłoby spoko, ale trzech szkieletów? Nope.
Cytat:
koszar, na wzienieniu.
:x
Cytat:
Nieznajomy zaczął płynąc na północ. Po kilku minutach dopłynęli na plaże.
Dopłyneli do brzegu i wyczerpani runeli
płynąć, dopłynęli, Dopłynęli... Bolą takie powtórzenia, zresztą skoro dopłynęli na plażę, to po co w następnym zdaniu wspominać, iż do brzegu dotarli?
Cytat:
Przynajmiej byłym...
Nie wiem czy tu po prostu znowu zjadłeś literkę czy to zwykły błąd .
Cytat:
Czy jest w śród nich Bosper?
*wśród
Cytat:
rany tamego wydarzenia były zbyt świerze.
*tamtego *świeże.

Teraz ogólnie: widać, że zasuwasz z akcją na hurr durr, gnasz tak, że czytając się za tym nie nadąża. Wszystko pędzi jak szalone, a spokojnie i ciekawiej by było jakbyś zwolnił i na luzie to rozwinął. Sam zobacz, walka ze szkieletami to sekundy, nie wzbudza emocji, ot podbiegają, oni zabijają nieumarłych i idą dalej. Nikt cię nie goni.
Cytat:
epikur zapadł się pod ziemię?
*Epikur :V. Czas, czas, czas. Tyle na ten temat :x.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 20-10-18, 22:17   #23
Beziosław IV
Czarny Goblin
 
Zarejestrowany: maj 2016
Posty: 171
Domyślnie Rozdział 6

Suprise

Lee był zaskoczony. Nie spodziewał się, że za górami znajdowało się całe państwo orków. A już zupełnym zaskoczeniem było to, jak chętnie nawiązali współpracę.
- Jak to się stało? - spytał zaskoczony.
- Przywódca orków, szaman Gu-Shak, okazał się być mądrym przywódcą. - zaczął Xardas. - Wyjaśnił nam, że podbój Nordmaru i Myrtany był poparty tylko przez część ich populacji. Orkowie którzy zostali na północy, nie chcieli wojny, więc byli nastawieni pokojowo. Po rozmowach dyplomatycznych zgodzili się podpisać pakt pokoju z ludźmi. Więc orków mamy z głowy.
- Rozumiem. Coż, chłopcy pewnie zanudzą się teraz na śmierć.
- Nie sądzę. - wtrącił Wybraniec. - Na kontynencie dzieją się teraz niepojokące rzeczy. Nie będzie czasu na nudę.
- Skoro tak mówisz. No cóż, przynajmniej na ten moment mamy chwile spokoju. Pewnie jesteście zmęczeni po podróży. Zanim wyruszycie dalej, odpocznijcie tutaj.
- Tak zrobimy. Mamy zamiar wyruszyć do Vengardu pojutrze.
Klan Ognia położony był na szczycie jednej z nordmarskich gór. Roztaczał się więc stąd piękny widok na otaczające go doliny. Wszystko w obrębie wzroku pokryte było białym puchem. Tworzyło to niesamowity krajobraz, zupełnie inny od krajobrazu Myrtany.
Erwin usiadł koło ogniska i rozejrzał się dookoła. Nieduże, drewniane chaty mieszkańców mroźnej krainy były nieregularnie porozrzucane, tak jak pozwolił na to górski teren. Jedynym większym budynkiem w wiosce była chata ich przywódcy, Kertha. Poza rozmiarem, nie różniła się praktycznie niczym od pozostałych budowli.
Uczeń Wybrańca zamyślony wpatrzył się w wesoło skaczący ogień. Odbiegł myślami w przeszłość. Ostatnie kilka lat było dla niego bardzo szczęśliwe. Ze zwykłego wieśniaka przeistoczył się w mężnego wojownika. Już po roku treningu przyjęto go do zakonu paladynów, potem został wybrany przez samego pogromcę Beliara. Wygrywał liczne pojedynki, stoczył już sporo bitew, odznaczając się w nich wielką odwagą i walecznością. Wszystko to osiągnął dzięki morderczemu rygorowi nałożonemu na samego siebie. Już nigdy nie chciał być słaby. Czasy zanim wstąpił do armii były dla niego tragiczne. Szybko odsunął od siebie złe myśli.
- Coś taki zamyślony? - spytał Anton, najlepszy przyjaciel Erwina. Był wysokim młodzieńcem o krótkich, ciemnych oczach i pociągłej twarzy. Zdawał się być cichym człowiekiem, zawsze starającym się być na uboczu. Gdy tylko się dało, unikał walki.
Erwin był jego przeciwieństem. Miał kwadratową twarz, zielone oczy i blond włosy. Od Antona różnił się też zachowaniem. Nie trudno było wyprowadzić go z równonagi. Było to jego największą wadą. W końcu paladyn powinien zawsze zachowywać spokój.
- Zastanawiam się, co czeka nas dalej. Zostanie paladynem to nie lada wyczyn, ale czuje że to nie wszystko czego chcę.
- Domyślam się. Nigdy nie potrafiłeś usiedzieć w jednym miejscu zbyt długo. Widzę że bycie paladynem też nie starczy ci na długo.
- To prawda. - uśmiechnął się blondyn. - A ty? Co chciałbyś robić dalej?
- Ja? - Anton uśmiechnął się nerwowo. - Wystarczy mi bycie paladynem. To i tak sukces, którego nigdy się nie spodziewałem. Mam co jeść, ludzie mnie szanują. Niczego więcej nie potrzebuje.
- Bzdura! - wtrącił się Horst. Twarz nordmarczyka była dziwnie czerwona. Wojownicy Innosa przebiegli wzrokiem dookoła ogniska i uśmiechneli się. Butelki Nordmarskiej Starki przechodziły z rąk do rąk. - Trzebia mierzyć wyżej! - Stwierdził wyraźnie podpity mieszkaniec lodowej krainy. - Jak ja. Ten,no..
- Właśnie! - poparł go Kalan, miejsowy kowal. Wydawał się być jeszcze trzeźwy. - Ja na przykład chcę wypić to cudeńko i nie paść. - Dumny pokazał im butelkę. Różowy trunek sprawiał "mocne" wrażenie.
- Co to? - spytał Erwin.
- To Tunelowy Bulgot. Udało mi się zdobyć buteleczkę w Klanie Młota. Krążą legendy że nikt nie ustanie po jej wypiciu. Zamierzam to sprawdzić.
Kowal wstał. Ludzie wokół ogniska zaczeli go dopingować. Kalan nie dał się prosić. Opróżnił butelkę w jednej chwili. Przez chwilę stał, uśmiechnął się w geście triumfu, po czym padł jak kłoda na ziemie.
- Można było się tego spodziewać. Jednak ja wytrzymałem trochę dłużej. - powiedział z uśmiechem zjawiając się nie wiadomo skąd Wybraniec. - Ale nie o tym chciałem rozmawiać. Mamy nowe informacje. Po Nordmarze kręci się trzech podejrzanych ludzi. Jak stwierdzili mieszkańcy klanu Młota, są niesamowitymi wojownikami.
- I co mamy z tym wspólnego? - Anton przeczuwał odpowiedź. - Chyba nie zamierzamy z nimi walczyć tylko dlatego, że są świetnymi wojownikami.
- To prawda. Jednak ta trójka jest podejrzana. Kręcili się w ważnych miejscach, byli w klasztorze. Lee ma przeczucie że nie są zwykłymi przyjezdnymi. Poprosił nas o pomoc.
- Więc mamy walczyć?
- To jeszcze nie jest pewne. Musimy po prostu ustalić czego tu szukają. Jednak jeśli nie będą nastawieni na rozmowę, trzeba będzie ich zabić. Przygotujcie się. Idą z nami Lee i Horst, więc nie powinno być problemów.

*

Harald w niepokojem stukał palcami o stół. Nie potrafił zrozumieć obecnej sytuacji. Przywódca formującej się na nowo szlachty, był dobrym człowiekiem. To między innymi dzięki jego pomysłom Myrtana tak szybko odzyskiwała dawną świetność. Jego pomysł na reformę rolnictwa, czy też sposób prowadzenia handlu z Varantem były prawdziwym błogosławieństwem dla jedynego nizinnego kraju na kontynencie. Król podziwiał go za to i mu ufał. Dlatego teraz magnat nie wiedział co się dzieje.
Rhobar II rozejrzał się po sali tronowej. Oprócz Haralda, w naradzie uczestniczyli też paladyni Cruz i Olivier, mistrz kręgu ognia Karrypto oraz doradca króla, Veit.
- To nie istotne. Waszym priorytetem jest teraz szukanie magicznych artefaktów. Tą sprawą zajmiemy się puźniej. - odpowiedział król na kolejne już pytanie. Zresztą odpowiadał tak na każde.
Wszyscy na sali wytrzeszczyli oczy. Paladyni wyglądali na wściekłych.
- Zdajesz sobie sprawę królu, że utrata dwóch miast jest wielkim ciosem dla naszej gospodarki? - spytał już bez nadziei Veit. - W dodatku możemy przypuszczać co było celem tych ataków. Jeśli nasze przypuszczenia się sprawdzą, Myrtana znajdzie się w niebezpiecznej sytuacji. Musimy natychmist zająć się tą sprawą.
Monarcha wlepił w niego lodowate spojrzenie, pełne pogardy i nienawiści. To nie były oczy człowieka, raczej bestii. Doradca w przerażeniu szybko opuścił wzrok.
- Doskonale zdaje sobie z tego sprawę. - odpowiedział spokojnie król. - Nie będę jednak zmieniał planów przez stracenie miasta czy dwóch.
Cruz zatrząsł się ze złości. Widział na własne oczy Geldern. Miasto, w którym po bitwie nie znaleźli ani jednego ciała. Tak jak w Silden. W obu przypadkach ślady bitwy były widoczne. Jednak ciał nie znaleźli.
- Doskonale wiesz, co to oznacza! - krzyknął Cruz. Paladyn nie wytrzymał. Lojalność wobec władcy nie pozwalała mu się sprzeciwić, jednak musiał wyrzucić z siebie to co myślał. - Jakaś niebezpieczna grupa wybiła dwa miasta i zrobiła z zabitych ożywieńców! Jak takie coś może nie być istotne?!
- Jak zwracasz się do swojego króla?! - krzyknął przerażająco Rhobar. - Straże, wrzucić go do lochu. Naradę uważam za zakończoną.
Harald wyszedł z sali ze spuszczoną głową. Był pewny, że to nie był ich władca. Wystarczyło spojrzeć w jego ciemne oczy, w których dostrzec dało się jedynie zło i nienawiść. Ktoś musi się tym zająć. Na paladynów nie miał co liczyć. Nawet Cruz, choć wściekły, nie opierał się rozkazowi króla. Ci paladyni i ich cholerna lojalność. Jak tak dalej pójdzie, Myrtana nie przetrwa długo, stwierdził w myślach magnat.
RPG
Beziosław IV jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 19-12-18, 18:55   #24
 Mika 123
Strażnik Miejski
 
Mika 123 awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2016
Skąd: Khorinis
Posty: 2 064
Domyślnie

No nie wiele się zmieniło od ostatniego rozdziału. Musisz czytać tekst przed wstawieniem, żeby potem nie było takich kwiatków jak:

Cytat:
- To nie istotne. Waszym priorytetem jest teraz szukanie magicznych artefaktów. Tą sprawą zajmiemy się puźniej. - odpowiedział król na kolejne już pytanie. Zresztą odpowiadał tak na każde.
No a fabuła... Cóż, może chciałeś dać tutaj wątek intrygi Kana, który zmanipulował orków do napadu na Południe, ale tym razem chybiłeś. Orkowie (przynajmniej na początku) nie robili tego ze względu na rozszerzenie swego terytorium, czy wpływów Beliara. Przyczyna była bardziej trywialna - po prostu zaskoczyła ich pieruńsko chłodna zima, która uniemożliwiała uprawę roślin i zamroziła zwierzęta (co utrudniło spożywanie mięsa). Trzeba było uderzyć gdziekolwiek byleby tylko uzyskać pożywienie dla ludu. A, że były to czasy kiedy gdzie nie spojrzysz to Myrtana, cel był oczywisty...
Opętanie Króla... no ciekawe, ale Rhobar był bardzo żarliwym wyznawcą Innosa i tak łatwo się nie dał. Poza tym na pewno by ktoś z jego otoczenia coś zaczął podejrzewać. Na dworze było wielu Paladynów, kilku Magów Ognia, ba! sam Karrypto, nie licząc Xardasa i Pyrokara najpotężniejszy kapłan Boga Ognia.
Ale czekam na ciąg dalszy.
RPG
Mika 123 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Historia Myrtany Eru Iluvatar Myrtana 13 07-10-09 19:25
Budowle i Ruiny Myrtany Burratos Cael Gothic 0 21-02-09 21:36
Pierwowzór Królestwa Myrtany czyli... piksel169 Myrtana 2 08-05-08 22:40
powstanie ras myrtany Chrapiący Myrtana 37 06-05-06 11:09
Stolica Myrtany. Pogromca Smoków Myrtana 34 26-10-05 15:46


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.