Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Archolos > Dolne Miasto > Ulica Mistrzów
Przeładuj stronę Kuźnia "Gorąca Stal" [pracownia] (broń, uzbrojenie)

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 19-06-17, 11:36   #145
 Ancoron
Ma admina
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Posty: 7 459
Domyślnie


Nazwa: Lekka zbroja płytowa

Opis: Wojna to piekło, nieprzerwane pole śmierci, gdzie najdzielniejsi z mężów oddają życia za sprawę, którą uważają za słuszną. Przelana krew to niemal znak rozpoznawczy zbrojnych starć, ich czytelny podpis, będący skutecznym sposobem na rozwiązywanie wszelakich problemów. Problemów takich jak bieda, przeludnienie czy wyniszczający państwo nieurodzaj. Niemal wszystkie kwestie da się rozwiązać za pomocą miecza, każdy lichy spór. Nie dziwota tedy, iż mimo wszystko niektórzy starają się zadbać o to, by wrócić z tarczą, a nie na niej, więc decydują się na uszczuplający sakiewkę zakup dobrej zbroi. Do typowej nawalanki na ostrza są najlepsze ciężkie pancerze, w których niekiedy niemal nie da się poruszać, lecz w przypadku starć, podczas których znaczenie mają umiejętności bojowe, a przede wszystkim mobilność, idealnym typem opancerzenia są lżejsze płytówki, mimo swej słabszej budowy mogące ocalić życie.
Lekka zbroja płytowa jest niemal idealnym przykładem niezbyt ciężkiego pancerza, który mimo to chroni ciało przed wrogimi atakami.
Jeśli chodzi o samą budowę tejże zbroi, to w zasadzie nie ma w niej niczego szczególnego, ot stalowy pancerz. Kirys cechuje się jednolitością, mającą uniemożliwić jakiekolwiek przebicie w miejscu łączenia. W dodatku zastosowano owalny kształt, by powodować zsuwanie się pocisków i ciosów po paraboli, co niekiedy może ocalić życie. Mimo to posiada dość sporą wadę, mianowicie uniemożliwia szybkie odwrócenie z uwagi na brak łączeń i potrzębę perfekcyjnych ruchów, by nie napotkać oporu własnej zbroi.
Kirys, oprócz napierśnika i naplecznika, składa się, rzecz jasna, z dolnej części wykonanej ze stalowych płytek, połączonych ręką mistrza. Tworzą idealną symbiozę i umożliwiają jakiekolwiek ruchy tułowia. Można śmiało rzec, iż jest to najbardziej potrzebny fragment pancerza, bowiem nie dość, że chroni, to umożliwia skuteczną walkę z kilkoma przeciwnikami jednocześnie. O ile śmiałek nie da się otoczyć, bo jeśli zaatakowany od tyłu zostanie, to ma dość małe szansę na wystarczająco szybką reakcję. Są wady i zalety, to nieodzowny dylemat przy wyborze pancerza, spędzający sen z powiek nawet profesjonałom.
Kolejnym fragmentem opancerzenia są stalowe naramienniki, mające chronić przed odrąbaniem kończyny za pomocą potężnego ciosu toporem czy mieczem dwuręcznym. Zakrzywiony kształt przede wszystkim służy obsuwaniu się broni i wytracaniu przez nią siły, lecz nie czyni to jej nieskuteczną. Mimo wszystko istnieje ryzyko drastycznej straty wagi i zyskania renty inwalidzkiej. Bulety są stożkowe, idealnie współgrające z napierśnikiem, nie pozostawiając żadnego fragmentu ciała niekrytego, co jest podstawą w boju. Na więcej uwagi zasługuje torsada, odlana z najtwardszego stopu stali i grubsza niemal dwukrotnie od napierśnika, dzięki czemu spełnia swą funkcję niemal idealnie. Niemal, bowiem centralne uderzenie może przysporzyć poważnych obrażeń ramienia, a nawet wybiciem barku, co w bitwie prawdopodobnie będzie kosztować życie. Taśma zaś niczym szczególnym nie zachwyca, ot jest zwieńczeniem naramiennika i dodatkowo okrywa ramię, wzmacniając nieco wartości obronne pancerza w tymże miejscu. Ot, standard.
Prowadząc dalszą analizę warto zwrócić nieco uwagi na ochronę rąk, bowiem ta jest conajmniej satysfakcjonująca. Stalowe rękawy to podstawa, co prawda nieco piją pod pachami i powodują liczne otarcia, lecz drastycznie zwiększają szansę na zachowanie kończyny w jednym kawałku, co pośród sentymentalistów jest niemal bezcenne. Najważniejszą zaletą tego fragmentu jest fakt, iż w żaden sposób nie ogranicza ruchów, jedynie chroniąc, bez żadnych negatywnych konsekwencji z którymi wypada się liczyć.
Kolejnym elementem są stalowe rękawicie, zespolone z nałokietnikami, które nieco osłabiają zamach i utrudniają fechtunek, dodatkowo ułatwiając przeciwnikowi wybicie miecza z dłoni, lecz zamiast tego cechują się mistrzowskim wykonaniem i niemal niezastąpioną wytrzymałością. Każdy wie, iż na wojnie przede wszystkim stara się odrąbać przeciwnikowi palce, by uniemożliwić mu dalszą walkę, lecz w tym przypadku jedynym osiągnięciem może być wytrącenie broni. Zaś wtedy można narazić się na cios pięścią w pancernej rękawicy i zacząć liczyć gwiazdy. Niezwykła przydatność, czyli sybstytut broni obuchowej cieszy się popularnością pośród wojaków, lubiących prać się po pyskach na bezdrożach w celu patrzenia, który pierwszy padnie. Dość brutalna zabawa, aczkolwiek pozwalająca na rozładowanie napięcia i wyzbycie się wszelakich negatywnych emocji. Podstawa podstaw niemalże.
Dopełnieniem zbroi jest skórzany pas oraz fartuch, który jest przez niego oddzielany od kirysu. Fartuch tenże nie jest zbyt miły dla oka, a szczególnie dla spojrzenia noszących go wojowników, którym nieodparcie kojarzy się ze spódniczką zważywszy na kształt, aczkolwiek jest niemal nieodzowny, bowiem chroni klejnoty rodowe. Pospolity kopniak w krocze zwyczajnie nie wchodzi w grę, mogąc jedynie przysporzyć bólu osobie, która próbowała go wykonać. Oprócz tego chroni także uda, narażone mimo wszystko na podstępne cięcia sięgające tętnic. Takie techniki są wyjątkowo niehonorowe, lecz występują i absolutnie nikogo to nie dziwi, zważywszy na fakt, że na wojnie liczy się tylko jedno. By to twoje było na wierzchu. Zwycięstwo można osiągnąć wszelakimi sposobami, które do głowy wpadną. Znaczenie ma jedynie przeżycie, wszystko inne traci w takich chwilach jakikolwiek sens i wygląda na zwykłą mrzonkę, zmartwienie głupiego.

Wykonanie: Pierwszymi kowalami byli Nordmarczycy, profesjonaliści w każdym calu, zdolni wykuć najwytrzymalsze pancerze i oręż. Wieki współpracy z innymi nacjami zaowocowały stopniowym pozyskiwaniem nowych umiętności, którym, rzecz jasna, mimo to daleko było do kunsztu mistrzów północy. Niemniej mimo to poziom kowalstwa i płatnerstwa drastycznie wzrósł. Jednym z owoców nowych technik są właśnie lekkie zbroje płytowe, wykonywane z utwardzanej stali, odlanej w blachy i przekuwanej kilkakrotnie, aż do uzyskania idealnej giętkości i wytrzymałości.
Kuć, kuć i jeszcze raz kuć to motto niezwykle popularne na całym świecie i sprawdzające się niemal idealnie. Nadawanie kształtu zbroi to podstawa, a czy istnieje lepszy sposób, niż rytmiczne uderzenia obuchem? Z pewnością, lecz nie ma przy tym tyle zabawy i nie można takiego odlewania uczyć pierworodnego, gdy dzieckiem będzie, zważywszy na duże ryzyko. Młot to idealny substytut odlewania, aczkolwiek powoli stający się historią. Akurat tego pancerza się z zasady nie odlewa, tworząc jedynie blachy, którym silnymi ciosami nadaje się odpowiedni kształt, a potem hartuje w ogniu i lodzie, jak pan Innos przykazał. W pewnych kręgach bowiem licyzy się tradycja, a nie naukowy pęd.
Przechodząc do meritum. W piecu hutniczym przerabia się bryłki stali, rozgrzewając tak mocno, iż zwyczajnie się topią, rozlewając wokół. Ten etap popularnie zwie się próbą ognia, zważywzszy na gorąc panujący w miejscu pracy i wyciskający ostatnie krople potu z człowieczego ciała. Później następuje próba czasu, czyli spokojne wyczekiwanie, aż metal dojdzie do ładu, niektórzy by urozmaicić sobie czas dodają do niego magiczną rudę. Ot, bajer jakich wiele, lecz pozwalający szczerze powiedzieć, że ma się pancerz z tego najwytrzymalszego metalu.
Kolejnym etapem jest próba siły, gdzie uczeń młota może wykazać się swą wiedzą i umiejętnościami, tworząc coś z niczego i wieńcząc swe dzieło zupełnym sukcesem, wymagającym włożenia w pracę ogromnego wysiłku. Liczy się późniejszy efekt i radość z przejścia próby, zwycięskiego wyjścia z boju z bezdusznym metalem, który spowija rzeczywistość i szczelnym kokonem otacza nas wszystkich, dla niektórych będąc niemal drugą skórą, bez której nie są w stanie normalnie prowadzić egzystencji, zważywszy na styl jej prowadzenia. Wtedy i tylko wtedy rozpoczyna się kolejny etap, zwany drogą miecza, gdy pancerz poznaje swój cel i z zapałem spełnia obowiązek ochrony życia przed wrogimi ciosami. Aż w końcu jego czas dobiega końca i jego zadanie prowadzi go na złomowisko, gdzie w spokoju rdzewieje, aż do końca swego czasu, gdy ostatnie spoiwa przemienią się w pył.

Uwaga: Zważywszy na dość sporą wagę i różne ostre elementy, jak i zwyczajną problematykę wynikłą z używania takiej zbroi, zaleca się noszenia pod pancerze conajmniej watowanej odzieży ochronnej, mającej uchronić przed problematycznymi otarciami i problematyką ran zadanych przez sam pancerz, co zaowocować może gangreną i śmiercią, nim jeszcze naprawdę zacznie się walkę.

Ostatnio edytowane przez Ancoron : 19-06-17 o 11:40.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 03-07-17, 14:57   #146
 Mika 123
Strażnik Miejski
 
Mika 123 awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2016
Skąd: Khorinis
Posty: 2 064
Domyślnie

Mściwy Szczęściarz


Opis: Najzwyklejsza w świecie broń o prostym ostrzu. Pospolity jelec, tak jak głowica pokryty jest brązem. Uchwyt bardzo poręczny, dzięki swej gładkości. Początek ostrza jest pokryty zrobionym od niechcenia grawerunkiem. Idealnie naostrzony został wielokrotnie pobrudzony krwią przeciwników swego posiadacza. Miecz był idealnie wyważony oraz dostosowany pod tego, który go wykuł. Całość cechuje lekkość i elegancja.

Wykonanie:
Do stworzenia tej broni, jej pierwszy i jedyny jak dotąd posiadacz, wykorzystał:
- 1 stalowy pręt
- 1 skóra wilka
- 2 bryłki brązu.
Na samym początku, jak łatwo się domyślić, rozgrzał stal do czerwoności w piecu, w międzyczasie roztapiając bryłki brązu. Następnie nadał mu kształt na kowadle i wykonał grawerunki, a gdy skończył zahartował ostrze w wodzie. Później naostrzył głownię na kamieniu szlifierskim. Jako ostatnią czynność, pokrył jelec oraz głowicę brązem, dla dodania elegancji.

Historia:
Niecały rok temu na Archolos żyła szczęśliwa para, żyjąca w mieście stołecznym. Mężczyzna zwał się Monius, a jego wybranka Hortensja. Pewnego wieczora postanowili wybrać się na spacer po lesie. Wędrowali po puszczy w pobliżu miasta, trzymając się za ręce i, od czasu do czasu, namiętnie całując. Rozmawiali o swojej przyszłości, planowali ślub, dopóki nie usłyszeli za sobą przerażającego ryku. Myśleli, że to jakiś cieniostwór wyruszył na polowanie. Chcieli jak najszybciej opuścić leśne knieje i udać się do najbliższego miasta - Anpeldorf. Przyspieszyli kroku i wreszcie ujrzeli koniec lasu, a w oddali mury Anpeldorf. Niespodziewanie dziewczyna padła martwa z dziurą w plecach. Gdy jej luby obejrzał się, zobaczył Nieumarłego Towarzysza, przymierzającego się właśnie do zadania mu śmiertelnego ciosu. Monius natychmiast zaczął biec ile sił w nogach, aż do murów Anpeldorf i umknął potworowi. Następnego dnia rano, męczyły go niesamowite wyrzuty sumienia. Nocami śniły mu się koszmary ze swoją narzeczoną i jej mordercą w roli głównej, za dnia zaś wszędzie widział ich widma. W końcu postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Ogarnął się i postanowił wykuć sobie miecz - miecz, którym będzie się mógł bronić i pomścić swoją lubą. Kupił stal i wszystko inne co będzie mu potrzebne i stworzył Mściciela, ponieważ tak ją pierwotnie nazwał.
Nocą wybrał się do lasu, w którym wydarzyła się ta tragedia. W miejscu, gdzie zmarła Hortensja, o dziwo stali jacyś ludzie. Byli oni agresywnie nastawieni do Moniusa - chcieli jego pieniędzy. Gdy ten się nie zgodził, ci zaczęli mu grozić. Nagle z krzaków wyskoczył stary znajomy mężczyzny, który zaczął mordować opryszków. Niektórzy z nich uciekali, a inni próbowali walki, jednak Nieumarły Towarzysz, wytrącał im miecz z rąk, zamachem swej sporej maczugi z kolcami. Wreszcie zostali z Moniusem sam na sam. Mężczyzna zauważył przy niektórych częściach ciała swego przeciwnika jakąś dziwną maź. Rozpoczęła się walka, na którą ten długo czekał. Po kilku minutach sytuacja stała się beznadziejna. Nieumarły już przymierzał się do zadania Moniusowi ostatecznego ciosu, jednak ten napędzany furią, pierwszy zadał śmiertelny cios. Potwór padł, a zemsta mężczyzny się dopełniła. Jako, że Monius cudem wyszedł cało z tego pojedynku, nazwał swoją broń Mściwym Szczęściarzem.
Później miecz pomógł swemu właścicielowi jedynie do obrony przed bandytami w drodze do miasta stołecznego Archolos.
RPG
Mika 123 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 01-08-17, 08:38   #147
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Kłujak

Kłujak



Kłujaki to broń biała,która wymyślili płatnerze z Vengardu do walki z ciężko opancerzonymi orkami jeszcze podczas pierwszych z nimi wojen. Zauważyli że trudno jest przebić gruby orkowy pancerz uderzeniem zwykłego miecza czy topora. Aby tego dokonać potrzeba niesłychanej siły oraz wyjątkowej broni. Toteż przez długi czas głowili się nad wymyśleniem czegoś, co pozwoli nawet słabszych wojownikom na przebicie się przez orkową zbroję. Po wielu próbach i eksperymentach skonstruowali w końcu wymaganą broń, którą nazwano kłujakiem.
Kłujak to zwykłe proste ostrze o długości półtora łokcia. Nawet nie posiada ostrych krawędzi siecznych. Najważniejszy jest jego ostry czubek. Mocne uderzenie takim kłujakiem nawet w najtwardszy pancerz powoduje jego przebicie i spenetrowanie ostrzem ciała przeciwnika.
Jako broń kłująca nie nadaje się do szermierki z ciężką orkową bronią, toteż wyposażeni w kłujaki wojownicy mają ze sobą i inną broń. Same kłujaki używane są w pierwszym starciu z orkową falangą. Ich użycie ma na celu zabicie jak największej ilości atakujących w pierwszym szeregu ciężko opancerzonych orków. Wtedy dalsza walka dokonywania jest zwykłym orężem.
Wraz z upływem czasu powstało wiele specjalistycznych odmian klujaków dostosowanych albo do konkretnych wojowników albo do przebijania konkretnych pancerzy.

Budowa
Kłujak składa się z dwóch części – głowni i oprawy. Na oprawę składają się kosz, rękojeść i głowica.


Takie kłujaki były popularne w pierwszych latach po ich wynalezieniu

Głownia:
Głownia kłujaka to prosta i zaostrzona część broni służąca do zadawania i parowania ciosów zadawanych lżejszym orężem. Ze względu na te dwie funkcje dzieli się ją na dwie części:
dupencja – znajdująca się bliżej rękojeści, bardziej masywna, przeznaczona do obrony i zbić.
głowencja – cieńsza i delikatniejsza, służy do ataku.
Wykonana jest z jednego fragmentu litego metalu. Wyróżnia się na niej trzpień, przechodzący przez rękojeść, do którego przykręcona jest głowica.
Długość głowni kłujaka mieszczą się w zakresie około półtora łokcia (w zależności od wzrostu szermierza), szerokość u nasady jest na cztery palce, potem szeroka u nasady głownia raptownie zwęża się ku sztychowi. Przekrój głowni bywa romboidalny, soczewkowy, lub rzadziej płaski. Czasem występuje żebro, usztywniające głownię, prostopadłe do osi przekroju głowni.


Dzięki zręcznym płatnerzom niektóre kłujaki były wręcz dziełami sztuki

Oprawa:
Oprawę kłujaka dzielimy na kilka elementów:
rękojeść – najczęściej drewniana, zwężająca się ku końcom. Czasem pokryta plecionką drucianą, karbowana, emaliowana lub obciągnięta skórą.
głowica – przykręcona do trzpienia, ma znaczenie konstrukcyjne (przez odkręcenie głowicy można kłujak rozłożyć), oraz wyważa broń. Często zakończona niewielkim bolcem, mającym zwiększyć obrażenia przy ciosie głowicą.
jelec – prostopadły do głowni i rękojeści pręt, czasem wygięty esowato. Często zdobiony, czasem ograniczony do jednego, dolnego ramienia.
kabłąk – chroni dłoń trzymającą rękojeść. W niektórych kłujakach nie występuje.
ośla podkowa – dwa wygięte pręty. Część ta ma za zadanie chronić przełożone przez jelce palce lub palec. Za nią zaczyna się głownia
podkrzyże – tępa i nie profilowana część głowni na której spoczywa palec wskazujący.
obłęki – ośla podkowa, jelce i kabłąk są najczęściej połączone skomplikowanym systemem obłęków, mających za zadanie chronić dłoń. Czasem obłęki uzupełniane są o tarczki, lub wręcz zastępowane miseczką.
Typy koszy:
Kosz "prosty" to najwcześniejsza forma kosza – składa się z jelca, oślej podkowy, jednego, ewentualnie dwóch poziomych obłęków, oraz (choć nie zawsze) kabłąka. W takie rękojeści często oprawiano głownie mieczowe, lub pośrednie między głowniami kłujakowymi a mieczowymi.


Kłujak z koszem obłękowym - popularnym na dworze za panowania Rhobara II

Kosz obłękowy to najczęściej spotykana forma, można powiedzieć – klasyczna. Jest to również klasa najszersza – obejmuje szereg typów kłujaków, których kosze oprócz jelca i kabłąka posiadają jeszcze szereg różnych obłęków. Wariacją rapiera obłękowego jest kosz z tarczkami, klasyfikacja tutaj nie jest ostra. Tarczki mogą przyjmować formę szczątkową, proszącą się o zaklasyfikowanie do rapierów obłękowych, mogą też być tak duże, że kłujak w zasadzie przypomina kłujak dzwonowy. Charakterystyczna jest perforacja tarczek – być może w celu zmniejszenia wagi lub (co bardziej prawdopodobne) ważniejsza jest tutaj funkcja dekoracyjna. Chronologicznie ostatnim typem kosza jest kosz dzwonowy. Taka forma rapiera została wprowadzona ostatnio w Vengardzie. Jak żaden inny kosz, kosz dzwonowy ma formę raczej jednostajną i łatwą do wyróżnienia spośród innych kłujaków (chociaż i tutaj występują sporadycznie formy przejściowe). Najczęściej łączony był z jednym typem głowni – długiej, najczęściej z żebrem, wyłącznie do pchnięcia. Występuje on w kilku wariacjach – z kabłąkiem, bez kabłąka, z kabłąkiem "wyciągniętym" z kosza, z jelcami, i bardzo rzadko, bez jelców. Głowica, oprócz form powszechnie spotykanych w innych rapierach, przyjmuje czasem formę dla rapiera dzwonowego swoistą – spłaszczonej, grzybkowatej kuli.

Ciekawostka
Obecnie kłujaki, z racji swej lekkości, są chętnie noszone przez wszystkich jako reprezentacyjny oręż podręczny. Na dworach używa się nawet tej broni jako pojedynkowej. Do takich potyczek nie zakłada się żadnych pancerzy. Liczy się tylko to, który z walczących jest zręczniejszy i lepiej opanował kunszt posługiwania się tym orężem. Pojedynek wygrywa ten, który pierwszy zrani do krwi przeciwnika.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 01-09-17, 01:05   #148
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Święta maczuga dzikich orków

Święta maczuga dzikich orków


Święta maczuga dzikich orków to broń ceremonialna plemienia dzikich orkow, mieszkających na leżącej na wschód od Archolos wyspie. Orkowie skolonizowali ją przed około 200 laty i od tamtej pory nie mieli kontaktów ze swoimi współbraćmi z innych rejonów świata. Dzięki tej izolacji ich kultura ma odmiennych charakter. Tamtejsi orkowie mają też inne wierzenia i obyczaje.
Gdy po latach ponownie odkryto tę wyspę, ze zdumieniem stwierdzono że żyjący tam orkowie rozwinęli specyficzną kulturę opartą na animalistycznych wierzeniach. Wyznawali wiarę w Ducha Zwierząt, któremu składali krwawe ofiary by zapewnić sobie pomyślność i dobrobyt.


Orkowi szamani odprawiali tajemnicze rytuały dla Ducha Zwierząt

Ofiary były składane przez orkowych szamanów. Zabijali je oni przy pomocy rytualnych maczug, wykonywanych z dębowego drewna. Każda taka maczuga była bardzo ozdobna i każdy szaman musiał ja dla siebie osobiście wykonać, pracowicie przez lata rzeźbiąc ją w twardym drewnie przy pomocy zębów dzikich zwierząt. Im więcej zębów różnych gatunków użyto przy jej rzeźbieniu, tym miała ona mieć potężniejszą mistyczna moc. Znamiennie przekonali się o tym późniejszy odkrywcy tej wyspy, gdy tamtejsi orkowie schwytali kilku z nich i ich zęby wykorzystano właśnie do rzeźbienia kolejnych rytualnych maczug.
Dopiero w późniejszym okresie, po wysłaniu kilku karnych ekspedycji, udało się nawiązać z dzikimi orkami lepsze kontakty, a to dzięki temu że wybito ich szamanów do nogi. Właśnie z tego okresu pochodzą ich święte maczugi, które możemy dziś oglądać w zbiorach niektórych kolekcjonerów białej broni.

Ciekawostka

Magowie Ognia spisali przy okazji podbijania wyspy starą legendę o magicznej maczudze, jaką orkowi szamani opowiadali swym współplemieńcom. Podobno przed wielu, wielu laty wyspą władało siedmiu potężnych braci. Była to wtedy dzika kraina, pełna niebezpieczeństw, gdzie jeno zwierz leśny przemykał znanymi ścieżkami i krył się w niedostępnych miejscach. Toteż mieszkańcy okolicznych wiosek nie zapuszczali się w głąb wyspy, aby przez własną lekkomyślność nie postradać życia. Nikt też nie znał siedziby braci – wieść tylko dawna głosiła, że mieszkają oni w jaskini, pełnej nieprzebranych skarbów, których strzegli jak źrenicy własnego oka.
Daremnie przeróżni śmiałkowie usiłowali zawładnąć tymi skarbami – każda wyprawa grzęzła w nieprzebytych bagnach i nie zdarzyło się nigdy, by ktoś powrócił stamtąd żywy. Potem zaniechano wypraw i odtąd siedmiu orkowych braci niepodzielnie królowało nad wyspą. Zresztą nikomu nie czynili krzywdy ani nie napadali na sąsiednie wioski. Nie żądali nawet daniny, jak to zwykli czynić wszyscy władcy.
Czemu więc ich mieszkańcy żyli w ciągłym niepokoju, zaś wioski co roku okrywały się żałobą i płacz wielki rozlegał się wokoło? Przyczyną nieszczęścia był okrutny smok, który od niepamiętnych czasów zagnieździł się na wyspie w jednej z licznych tutaj podziemnych jaskiń. Wyjście z niej znajdowało się u stóp pobliskiego wzgórza. Kiedy na bagnach i leśnych polanach zakwitały dzikie kwiaty, wtedy wychodził ze swej kryjówki i porywał jedną orkową dziewicę, po czym wracał inną drogą i nie pokazywał się więcej aż do następnego roku. Jeśli jednak nie udało się porwanie, wówczas ryczał z gniewu tak głośno, że słychać go było na całej wyspie i mścił się na orkach, niszcząc płomiennym oddechem ich domy wraz z inwentarzem i zbiorami. Tak powtarzało się wciąż i nie było rady, aby go poskromić.
Złośliwy smok nie ograniczał się jednak do wyrządzania krzywdy mieszkańcom wiosek, lecz napadał również na posiadłości siedmiu braci. Tu pożarł zgromadzone zapasy, gdzie indziej znów porywał pasące się na swobodzie bydło, dziesiątkując stada. Łatwiej mu było zaspokoić w ten sposób nienasycony głód aniżeli ścigać po bagnach szybkonogą dziką zwierzynę.
Postanowili więc bracia rozprawić się ze smokiem – wiedzieli jednak, że mimo ogromnej siły nie sprostają mu w walce ani nie przewyższą w chytrości. Tu trzeba było sięgnąć do innych środków. Po dłuższej naradzie przypomnieli sobie o pewnym szamanie, który słynął ze swej wielkiej mądrości. Kazali wiec przyprowadzić go do siebie, a kiedy stawił się przed ich obliczem, najstarszy z braci odezwał się w te słowa: Musisz pomóc nam pokonać złego smoka, aby mieszkańcy wyspy żyli w spokoju. Szaman skłonił się nisko przed dostojnym zgromadzeniem, zaczerpnął oddechu i rzekł: Mogę dla was wykonać magiczną maczugę, dzięki której zabijecie poczwarę. I tak też uczynił.
Najstarszy z orkowych braci wziął przygotowaną przez szamana magiczną maczugę i wyruszył na poszukiwanie smoka. Słońce zaczęło powoli skłaniać się ku linii horyzontu, gdy nagle ork ujrzał nieruchome cielsko potwora. Leżał śpiący na wrzosowisku, z otwartego pyska sączyła się ślina. Zapewne obżarł się od rana i teraz odpoczywał pewny, że mu nic nie zagraża. Ork ostrożnie podszedł z boku, a kiedy znalazł się w dostatecznej bliskości, z cała siłą uderzył maczugą w oko drapieżcy.
Z otwartej paszczy smoka zagrzmiał ryk bólu. Błyskawicznie uniósł w górę kościsty ogon i chciał uderzyć nim napastnika. Ork jednak równie szybko odskoczył i dzięki temu udało mu się uniknąć śmiertelnego ciosu. Tymczasem smok wił się z bólu i, obracając wokoło, usiłował dostrzec przeciwnika. Lecz odważny ork trzymał się blisko jego głowy od strony przebitego ślepia i raz za razem walił maczugą w czułe miejsce, gdzie kończyła się czaszka potwora – wiedział bowiem, że tylko w ten sposób zdoła go obezwładnić.
Walka przeciągała się. Orkowi omdlewały ręce, strugi potu zalewały oczy. Równocześnie słabła furia okaleczonego gada, który tarzał się teraz w uchodzącej krwi. Wtedy potwór zdobył się na ostatni wysiłek: z jego nozdrzy buchnęły płomienie, ogarniając najbliżej położone drzewa i krzewy. Ork odsunął się na bezpieczną odległość – wiedział już bowiem, że został zwycięzcą. Teraz pozostało mu tylko czekać na agonię wroga. Nie czekał zbyt długo. Kiedy płomienie zaczęły przypiekać cielsko smoka, ten zaczął się czołgać w kierunku bagna, by tam znaleźć ochłodę. To właśnie przypieczętowało jego zgubę. Cienki kożuch roślinny nie utrzymał ciężaru
i opasłe cielsko smoka zaczęło pogrążać się w bezdennej topieli. Potem już tylko bańki wydobywającego się powietrza znaczyły miejsce jego grobu.
Wieść o bohaterskim czynie najstarszego z orkowych braci obiegła lotem całą okolicę. Wszyscy cieszyli się niezmiernie, gdyż dzięki jego odwadze odzyskali upragniony spokój.
Natomiast wywołany przez smoka pożar trwał przez wiele tygodni – a i dziś jeszcze można znaleźć na wyspie zwęglone szczątki drzew, które niegdyś rosły w miejscu potyczki.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 04-09-17, 17:22   #149
Gorn i wielki
Krwiopijca
 
Zarejestrowany: luty 2017
Skąd: Z nowego obozu
Posty: 46
Domyślnie

Mistrzowski łuk myśliwski


Opis:
Jest to broń dystansowa, wykonana z drewna dębowego, pokrywają ją symbole wyżłobione małym dłutem przez utalentowanych łuczarzy, jest pokryty specjalnym sokiem wydobywanym drzewom figowca dzięki czemu nie pokrywa go grzyb ani nie zjadają go korniki ani termity. Przewiązane są specjalną korą klona dzięki której wygodniej się go trzyma.Legenda głosi, że pierwotne egzemplarze zostały umagicznione przez potężnych druidów. Aby używać tego wspaniałego łuku trzeba mieć nieprawdopodobne zdolności.

Wykonanie:
Po przygotowaniu odpowiednich materiałów należy w pozbawionym kory pniu dębu należy powoli za pomącą specjalnych narzędzi wyciąć odpowiedni kształt. Następnie należy połączyć łęczysko z cięciwą wykonaną z włosia nordmarskich koni tunderskich. Następnie należy zostawić łuk na noc w warsztacie i co półtorej godziny namaczać w soku figowca. Rano należy obwiązać korą i jeżeli łuczarz ma taką fantazje może ozdobić go za pomocą małego dłuta tworząc na łęczysku najrozmaitsze symbole.

Ulepszanie:
Ów łuk można ulepszyć wzmacniając drzewcową część czarną rudą i żelazem dzięki czemu łuk nie zostanie zniszczony od byle uderzenia mieczem. Jego cięciwę można ulepszyć zanurzając ją w stopionej w piecu magicznej rudzie.

Historia:
Pewien nordmarski kowal wraz ze swoim przyjacielem druidem postanowili stworzyć niezwykły łuk. Normandczyk stworzył cięciwę i łęczysko a następnie ulepszył je za pomocą stopów rudy. Druid umagicznił go. Łuk był tak wspaniały, że sam Rhobar I Święty zapłacił za niego 10 000 sztuk złota. Nie wiadomo gdzie jest pierwowzór, lecz kopie do dziś są arcy drogie i tylko naprawde bogaci i utalentowani łowcy używają takich łuków.

Ostatnio edytowane przez Rabittous : 04-09-17 o 17:52.
RPG
Gorn i wielki jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 01-10-17, 08:51   #150
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Pięść Smutasa

- Co to ma być? Co za głupoty mi przynosisz? – wydarł się na całe gardło Mistrz Kuźni.
- Jakie głupoty? – zdziwił się Smutas. – Przyjmujesz opisy broni, nie? A ostatnio miałem sprawę w sądzie o pobicie i sędzia powiedział że moje pięści to broń. Więc masz tu opis i nie narzekaj! To oryginalny opis, na pomysł którego jeszcze nikt nigdy tu nie wpadł! – berserker wykorzystując osłupienie Mistrza położył pergamin na stole i chyłkiem wyszedł z kuźni.
Mistrz Kuźni odruchowo rozwinął rulon i zajrzał do niego.

Cytat:
Pięść Smutasa


Opis broni
Pięść Smutasa to końcówka jego ręki. Składa się z samej dłoni i pięciu zaciśniętych palców. Jest wielka, umięśniona i bardzo twarda. Przekonał się o tym niejeden jego przeciwnik, który miał pecha i na nią trafił. Sam Smutas niejednokrotnie stwierdził, że często jest skuteczniejsza od wykutego z żelaza oręża.
Istnieją tylko dwa egzemplarze tej broni. Jedna znajduje się na końcu lewej ręki Smutasa, a druga na końcu prawej.

Opis wykonania
Żeby wykonać pięść Smutasa najpierw należało zmajstrować jego samego. Aby zmajstrować Smutasa, co naukowo dowiedziono, potrzebne były dwie osoby płci przeciwnej. Po znalezieniu odpowiedniej pary stworzono im odpowiednie, intymno-romantyczne warunki aby zechciały zabrać się do roboty. Trudno to przedstawić konkretny opis samego robienia Smutasa, ponieważ nie było przy tym żadnych świadków, a i nie ma jak skontaktować się z jego rodzicami by mogli sami to opowiedzieć. W każdym bądź razie po dziewięciu miesiącach od momentu intymnego spiknięcia się tych dwóch osób narodził się Smutas, od razu z dwoma rękoma, na końcu których znajdowały się małe (na razie) pięści. Rosły one wraz z upływem lat, stając się coraz większe i większe (jak i sam Smutas), aż urosły ostatecznie do obecnych rozmiarów. Ostatnio Smutas przestał ogryzać paznokcie i nawet raz sobie manicure dał zrobić. Ale to tylko dlatego że manicurzystka wpadła mu w oko (ze względu na swój wielki biust).
Magowie stwierdzili że nie da się powtórzyć całego procesu tworzenia Smutasa, nawet wykorzystując tą samą parę ludzi. Uznali że mutacja, której jest efektem, była wyjątkowa i niepowtarzalna. Do dziś zachodzą w głowę co mogło ją spowodować. Zgodzili się też z tym, że duży wpływ na wielkość tej smutasowej broni miało to, że jako osesek był karmiony piersią przez samicę trolla, a jak wiadomo, trollowe mleko wspomaga rozrost tkanek.

Zastosowanie
Oczywiście pominiemy opis do czego nadaje się sama dłoń Smutasa, zostaniemy tylko przy zastosowaniach samej pięści. Są wśród nich takie, która mają zastosowanie bojowe, jak i inne.

Spośród wielu zastosowań pięści Smutasa najczęściej są wykorzystywane:
- walenie po plecach (jako oznaka sympatii);
- walenie w mordę innych (jako oznaka braku sympatii);
- podpieranie się pod brodę (gdy schleje się w gospodzie);
- walenie w denko flaszek (żeby odbić korek);
- wygrażanie nią (gdy przeciwnik za szybko ucieka);
- podstawianie pod cudzy nos do wąchania (jako próba zastraszania);
- walenie gdzie popadnie (gdy wpada w berserkerski szał);
- pukanie się w czoło (gdy nad czymś się zastanawia);
- rozbijanie tarcz wrogów (w trakcie walki);
- ogłuszanie (gdy chce wziąć wroga żywcem);
- walenie w stół (gdy jest głodny i składa zamówienie);
- podawanie do całowania (wrogom wolno puszczanym po ich pokonaniu).

Ciekawostki
Tu niestety runy były zamazane i ktoś napisał na nich czerwonym atramentem: OCENZUROWANO.
Jednak, po uważnym obejrzeniu da się odczytać jeden rysunek:


Jego twarz już nigdy nie była taka jak przedtem

Oraz widać niezbyt dokładnie zamazane fragmenty kilku zdań:

"... i wtedy Smutas wsadził mu swoją pięść w..."
"... trzask łamanych kości zagłuszał..."
"... a troll wybałuszył oczy. Nie mógł uwierzyć w to co go spotkało w..."
"... niewierna żona kupca zakwiczała z ekstazy i..."
"... obsrany po pachy nekromanta..."
"... w skutek czego ściana zamtuza rozsypała się na setki..."
" ... aż mu zęby dupą wyleciały."
"... dziewczyna omdlewała z rozkoszy krzycząc: jeszcze raz, jeszcze..."
"... gołą dupą w podniebienie..."
"... krew tryskająca na trzy sążnie w górę..."
"... chłostał jej piersi skórzanym..."
"... skazany na trzy lata wieży za obrazę..."
"... incest? Przecież to twoja siostra, nie moja..."

Tylko na samym dole pozostał niezamazany fragment:

Mimo wszelkich, nieuzasadnionych zarzutów że Smutas wykorzystuje swoją pięść tylko w niecnych celach, znany jest, chociaż niezbyt powszechnie, przypadek, gdy dzięki swej pięści berserker spełnił dobry uczynek. Sam bohater tego zdarzenia nie lubi o nim opowiadać, bo z powodu wrodzonej skromności mu głupio, ale żyje kilku świadków, którzy na własne oczy widzieli to zajście. Otóż berserker, w trakcie ostatniej wojny z orkami gdy walczono na ulicach Vengardu, nie poddał się ogólnej panice i mimo grożącego mu niebezpieczeństwa przeprowadził słabowitą staruszkę na drugą stronę ulicy! Po prostu przyłożywszy jej pięść do pleców, aby się nie wywróciła i nie uciekła oraz podtrzymując ją drugą ręką za łokieć Smutas dokonał tego bohaterskiego czynu na oczach atakującej hordy orków! Co prawda nieprzyjaźni mu zazdrośnicy twierdzą że on po prostu wykorzystał starowinkę jako swoistą tarczę przed orkowymi bełtami (bo orkowie wtedy strasznie gęsto z kusz szyli), ale kto tam by jego zaprzysięgłym wrogom wierzył! Faktycznie starowinka przyjęła wtedy kilka bełtów, ale Smutas je potem powyciągał (bo swoje wystrzelał już wcześniej) i żyła ona jeszcze dobre pół godziny. Zatem można to potraktować jako dobry uczynek i nic innego.
Mistrz Kuźni bluzgał przez dłuższą chwilę nie wiedząc co zrobić z tym fantem. Niestety Smutas zdążył już uciec.
- Pięść Smutasa? Jak to zakwalifikować? -
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Smutas : 01-10-17 o 11:23.
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 29-10-17, 02:23   #151
Ertix
Nosferatu
 
Ertix awatar
 
Zarejestrowany: październik 2004
Skąd: Morgrad
Posty: 2 054
Domyślnie

Trójząb czasu

Trójząb czasu jest bardzo specyficzną bronią, w odpowiednich rękach jest śmiertelnie niebezpieczny, dla niewyszkolonego człowieka jest wart tyle co widelec.
Okoliczności i data powstania trójzębu nie są dobrze znane, do dziś zachowały się tylko legendy. Przytoczę fragment opowieści, którą uraczył mnie pewien starzec, podający się za krewnego kowala, twórcy tej legendarnej broni.

"Hank był kowalem, i to całkiem dobrym. Ludzie szanowali go za niesamowitą precyzję i jakość. Każdemu wykutemu mieczowi poświęcał mnóstwo czasu, dopieszczał broń pod każdym względem. Mawiał nawet, że każdy wykuty miecz ma własną duszę. W sumie nikt nie zwracał na to uwagi, dlatego mówiono o nim jako o solidnym kowalu z pasją. Hankowi to nie wystarczało. Lubił eksperymentować ze stopami metali, często polewał stal jakimiś wywarami, nie chciał nikomu wyjawić po co właściwie to robi.
Po wykonanym zamówieniu Hank po kilkunastu godzinach spędzonych w kuźni, wyszedł na "coś mocniejszego". Wszedł do knajpy, jak zwykle było tam tłoczno. Kowal jak zwykle zamówił kieliszek wybornej, choć piekielnie mocnej wódki. Rozsiadł się wygodnie, i kątem oka zauważył że przygląda mu się jakiś nieznajomy starzec. Hank nie przejął się tym zbytnio, wychylił kieliszek. tego mu było trzeba po ciężkim dniu pracy. Obejrzał się - dziwny starzec zniknął. Na stołku została tylko pomięta kartka. Hank był z natury ciekawym człowiekiem, szybko wziął więc papier do ręki i przejrzał go. Zaintrygował go już tytuł. Po zlustrowaniu tekstu poczuł podniecenie. Papier mówił o broni, i to nie przeciętnym mieczu. Zaintrygowany kowal popędził do kuźni. Kartka papieru wyraźnie mówiła o nowym, podobno najwytrzymalszym stopie. Ale prawdziwym sekretem był niezwykły amulet, który należało stworzyć od podstaw. Podana była nawet jakaś formułka. Hank niewiele myśląc zabrał się do roboty. W swojej kuźni miał prawdziwy magazyn, intergencji mu więc nie brakło. Po kilku nieprzespanych nocach Hank wreszcie uchylił drzwi kuźni. W ręku trzymał coś, co wyglądało jak wielki widelec. Dalej nie wiadomo co się stało z trójzębem, a kowal niedługo potem zniknął w tajemniczych okolicznościach (...)

Mimo iż legenda jest już stara, ale na pewno zawiera ziarno prawdy. Ale przejdźmy do rzeczy: Wprawdzie trójząb przeciętnie sprawca się jako broń do walki w zwarciu, posługujący się nim człowiek ma jeden poważny atut: potrafi się "rozdwoić". Brzmi to naprawdę dziwnie, ale tak to przyjmuje ludzki umysł. Zdamy się na relację przypadkowego świadka, który widział żołnierza posługującego się trójzębem:

"Widziałem to doskonale. Człowieka napadło dwóch rozbójników. Byli dobrze uzbrojeni, a człowiek miał tylko coś wyglądającego jak widelec. Jednak to on pierwszy zaatakował. Bandyci próbowali go okrążyć, w tym momencie zobaczyłem tylko jak jeden z bandytów pada z rozpłatanym brzuchem, a drugi przerażony rozgląda się wkoło. Wtedy otrzymał cios w czaszkę od wędrowca (...)"

Wprawdzie opis jest nieco chaotyczny, ale na pewno pozwala się utwierdzić w przekonaniu, że broń jest niezwykle potężnym sojusznikiem w bezpośrednim starciu. Wojownik jest w stanie zaatakować jednocześnie z dwóch pozycji, co praktycznie nie daje czasu na reakcję. Nie wiadomo też czy wojownik naprawdę się rozdwaja, czy tylko trójząb niesamowicie przyśpiesza jego ruchy, a ludzkie oko odbiera to jako rozdwojenie.
Zdołano ustalić że w trójzębie został zastosowany pewien gatunek obsydianu, do rączki został na stałe zamocowany dziwny kryształ emanujący energią, a całość została polana jakąś substancją, prawdopodobnie wywarem z ziół. I to wszystko co o nim wiemy.
__________________

† Legenda Pojedynków Świętego Przymierza †
RPG
Ertix jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 01-11-17, 07:42   #152
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Korkociąg

Korkociąg


Wielu uważa korkociąg za najgenialniejszy przyrząd jaki wymyślili kowale i trudno się z nimi nie zgodzić. Każdy kto próbował wyciągnąć korek z butelki na pewno się z nimi zgodzi. O ileż łatwiej przy pomocy tego przyrządu wyjąc ten wredny korek niż walić w dno butelki dłonią lub łokciem.

Opis przedmiotu
Korkociąg to przyrząd do wyjmowania korków z butelek. W najbardziej podstawowej swej konstrukcji jest to szpikulec skręcony śrubowo, na którego końcu znajduje się uchwyt do wkręcania korkociągu w korek i wyjmowania korka. Ostrze tego szpikulca wkłuwa się w znajdujący się w butelce korek, a następnie trzymając za uchwyt, wkręca się tak, aby zagłębił się w korku na prawie całą jego długość (nie dopuszczając jednak, aby przebił go na wylot, bowiem wówczas okruchy korka mogą wpaść do płynu w butelce). Tak wkręcony korkociąg następnie wyciąga się wraz z korkiem z butelki.
Bardziej złożone konstrukcje, oprócz skręconego szpikulca i uchwytu, zaopatrzone mogą być w dodatkowe zapadki i śruby albo w dodatkowe dźwignie, pozwalające na wygodniejsze wyciągnięcie korka po wkręceniu weń samego ostrza.

Historia

Dla wielu osób korkociąg to przedmiot „zwykły”, a przecież otwieranie butelki wina to swoisty rytuał. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że korkociąg to przedmiot pospolity. Niewiele osób wie, że ma on jednak swoją niepospolitą historię. Dawniej był używany nie tylko do otwierania …
Legenda głosi, że korkociąg pojawił się gdy tylko ludzie opanowali umiejętność kucia żelaza, kiedy producenci win i wódek zaczęli używać butelek do przechowywania i fermentacji swoich produktów. Butelki te były korkowane, niezbędny był więc przyrząd do usuwania korka. Szybko korkociąg stał się narzędziem wręcz niezbędnym. Służył do otwierania nie tylko wina, ale również wódki, piwa, octu, oleju, nafty, rozpuszczalników, soków, flakoników z perfumami, buteleczek z atramentem i lekami.

Różne kształty korkociągów
Przez lata korkociągi przybierały różne kształty w zależności od pomysłowości swoich wykonawców. Korkociągi gospodarcze były proste i funkcjonalne: spiralnie skręcone druty
z rączką na palce, czasami rączka była składana. Wykonywane przez tzw. druciarzy znajdowały się w każdej wiejskiej i miejskiej kuchni. Z czasem wymyślano różne mechanizmy, które miały zminimalizować siłę potrzebną do wyciągnięcia korka: dźwignie, zapadki, kółka zębate, wielokrążki, przekładnie. Wraz z rozwojem techniki pojawiły się korkociągi składane, często łączone ze scyzorykiem. Korkociągi znalazły się w uniwersalnych zestawach podróżnych czy niezbędnikach dla dam (w zestawach do manicure’u do otwierania flakoników z perfumami, czy buteleczek z lekarstwami). Niektóre korkociągi „podróżne” wyposażano w kolec – ostrze do obcięcia banderolki, a także pędzelek – szczoteczkę do usuwania resztek laku. Szlachta i bogacze zamawiali jego wykonanie u najlepszych złotników, stąd nierzadko były to przedmioty wykonane ze srebra, złota, masy perłowej, czy kości słoniowej.

Obecnie istnieje wiele rodzajów korkociągów, które można podzielić na kilka najęczcie występujących rodzajów:

Trybuszon – korkociąg do wina działający na zasadzie dźwigni, zwany też „przyjacielem pijaka”. Cechuje się zwartą, poręczną budową i wykonaniem z wysokiej jakości materiałów, pozwalających na wielokrotne bezproblemowe użycie. Rozróżniamy dwa rodzaje trybuszonów: jedno- i dwu-stopniowy. W drugim przypadku „łapka”, którą zahaczamy o krawędź szyjki posiada dodatkowe przełamanie, pozwalające bardziej pewnie wyciągnąć korek z butelki nie narażając go na złamanie. Innymi elementami trybuszona są: ostrze do usuwania koszulek z butelek, nacięcie na „łapce”, pozwalające otwierać butelki wina zamknięte kapslem oraz śrubę, często wykonaną z metalu wysokiej jakości i pokrytą warstwą teflonu, by ułatwić jej wkręcanie. Istnieje też wariacja wersji jedno-stopniowej, posiadająca zamiast ostrza tzw. ”kołnierzyk”, pozwalający sprawnie obciąć koszulkę na szyjce butelki wina, jednak powyżej końca zgrubienia, przez co jest dedykowany szynkarzom w eleganckim lokalach, którzy często potrzebują szybko otworzyć butelkę i nie są krępowani możliwością poplamienia stołu.

„Wąsy” – korkociąg do wina przeznaczony do wyciągania starych lub uszkodzonych korków. Składa się z rączki i dwóch cienkich, metalowych, często karbowanych „wąsów”, które wsuwa się pomiędzy korek a wewnętrzną stronę szyjki butelki wina.

„Motylek” – korkociąg do wina przeznaczony do użycia przede wszystkim w warunkach domowych. Składa się z dwóch dźwigni przymocowanych do „dzwonu”, którego obręcz zakłada się na szyjkę butelki wina, i grubej śruby umieszczonej w jego wnętrzu, którą wkręca się w korek, podnosząc jednocześnie połączone z nią dźwignie. Korkociąg nieporęczny, a ponadto przeważnie przewiercający korek na wylot, jeżeli chcemy uniknąć jego złamania przy wyciąganiu.

Zwykły korkociąg do wina – w kształcie litery „T”, składający się z rączki i śruby. Z powodu trudności i dużej siły używanej do wyciągnięcia korka z butelki za jego pomocą, przeznaczony do użycia w domu. Wkręcamy śrubę w korek i trzymając butelkę wina (nierzadko np. między kolanami), staramy się wyciągnąć korek. Istnieje duże ryzyko przewiercenia korka, złamania go lub ochlapania winem siebie lub stołu.

„Łapa trolla” – duży korkociąg do wina mocowany zwykle na barze lub będący na jego wyposażeniu. Kombajn służący do szybkiego otwierania butelek wina, posiadający długą śrubę, dużą dźwignię umożliwiającą użycie stosunkowo małej siły przy wyciąganiu korka i chwytak, za pomocą którego wykręcamy korek ze śruby.

Ciekawostka
Mimo że jest to przyrząd do wyciągania korków, kroniki kryminalne notują wiele przypadków, gdy użyto korkociąg w trakcie walki jako niebezpieczne narzędzie. Niejedna kłótnia w karczmie zakończyła się wbiciem tego narzędzia w przeciwnika. Często też korzystano z niego podczas torturowania, szczególnie przy wyłupywaniu oczu.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 31-05-18, 01:38   #153
Ertix
Nosferatu
 
Ertix awatar
 
Zarejestrowany: październik 2004
Skąd: Morgrad
Posty: 2 054
Domyślnie



Zbroja Berserkera

Temat berserków to inna historia - wystarczy skrótem myślowym przekazać, że słynęli ze swoich umiejętności bitewnych, a sława o nich poszła w świat gdyż w swoim szale bojowym potrafili ranić zarówno przeciwnika jak i swoich towarzyszy. Z tego też powodu znaczna większość z nich preferowała podróżowanie samotnie. W większości berserkowie zwykle przyodziewali zwierzęce skóry, ale istnieje zapisek nieznanego autora na temat wyjątku od tej reguły:

"...jego zbroja była czarna niczym węgiel. Im dłużej się w nią wpatrywałem, tym bardziej miałem wrażenie że dostrzegam na niej wzór czaszki. Walczył sam przeciwko kilku olbrzymim smokom, zbroja wydawała się niwelować smoczy ogień do minimum obrażeń, ale zapach smażonego ludzkiego mięsa unoszący się w powietrzu chyba temu zaprzeczał. Ten pancerz wydawał się być cholernie ciężki, mimo to jego użytkownik poruszał się z gracją baletnicy, niczym zahipnotyzowany w tańcu który był w rzeczywistością walką o przetrwanie... Czasami było słychać trzask pękanych gości, mimo to walczył dalej! Nie mam pojęcia jak zakończyła się ta potyczka, musiałem się ulotnić bo ogień zaczął powoli docierać do mojej wieży. Ale cóż to była uczta dla oczu!"
__________________

† Legenda Pojedynków Świętego Przymierza †
RPG
Ertix jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 06-06-18, 15:40   #154
 Ancoron
Ma admina
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Posty: 7 459
Domyślnie


Nazwa: Młotek antyjaszczurzy
Typ broni: Dwuręczna

Opis: Rasizm jest prawdziwie potężną mocą napędzającym cywilizację. Odmienna rasa czy nawet kolor skóry potrafi wywołać nienawiść i prześladowania. Co więcej występują one obustronnie, toteż nikt nie może czuć się bezpieczny. Postęp również przyczynia się do nieustannych zatargów, a producenci broni ścigają się w wymyślaniu oręży zabójczych dla konkretnych ras.
Jak wiadomo jaszczuroludzie mają naturalny pancerz, gadzią skórę, którą niełatwo przeciąć orężem siecznym. Na te paskudniki najlepszy jest solidny młot, lecz nie taki zwykły, a twardy, długi i solidny, by uderzyć raz, bez potrzeby poprawy. Trzonki z tego powodu wykonywane są z dębiny, tak, by dłonie zbytnio się nie ślizgały podczas wykonywania zamachu, co jest zdecydowanie niepożądane. Sam bijak jest prosty i raczej niewielkich rozmiarów, ot, w sam raz, by rozłupać czaszkę. Z jeden strony ma kształt grotu, zdatny do zagłębiania w pancerze i w ten sposób okaleczania, a nawet uśmiercania, a z drugiej prosty obuch, idealny do ogłuszania i miażdżenia pancerzy, jak również do łamania kości.
Prostota i funkcjonalność, oto cechy tegoż oręża.

Metoda produkcji: Nie jest ciężko wykonać młot bojowy, w zasadzie to dziecinna błahostka, jednakże najczęściej owocuje marnie wyważonym orężem, ciężkim w operowaniu i niezbyt praktycznym. Prawdziwych mistrzów tworzenia tej broni można policzyć w pamięci i to bez zbytnich problemów, lecz ich twory to istne arcydzieła, mogące być wykorzystywanymi nawet w czasie walnych bitew.
Pierwszym krokiem jest wykonanie trzonu, na czym najczęściej pojawiają się poważne zgrzyty, bowiem trzeba wybrać odpowiednie drewno do tego celu i upewnić się dodatkowo czy nie jest trawione przez próchnicę. Pękający oręż w czasie bitwy nie jest czymś, o czym marzy wojak. Nieodzowna jest też odpowiednia giętkość materiału, dzięki czemu siła ciosów zostaje wytracana w nim, bez negatywnego wpływu na posiadacza oręża. Znane są przypadki, gdy przez zbyt twardy oręż dochodziło do pęknięć kości nadgarstków i szybciej śmierci spowodowanej utrudnieniem samoobrony.
Jednak najważniejszym elementem młota co oczywiste jest sam obuch. Przy produkcji należy pamiętać o tym, iż musi być diabelnie wytrzymały. W tym celu sugeruje się wykorzystanie Nordmardzkiej stali, która zwyczajnie jest najlepszym możliwym rozwiązaniem. Zdobyty metal należy hartować i formować niekiedy nawet całymi dniami, by następnie z pomocą osełki nadać właściwy kształt oraz co ważniejsze ostrość. Na tym etapie produkcji należy dbać o to, by nie był zbyt ciężki względem trzonka, co znacząco osłabiałoby zamach i uniemożliwiało najpraktyczniejsze, a zarazem najskuteczniejsze wykorzystanie. Co ciekawe zdaniem niektórych jest to zupełnie bez znaczenia, bowiem w praktyce tak czy inaczej wali się młotkiem i tyle, skrajnie bezsensowne podejście.

Uwagi: Broń obuchowa jest zazwyczaj wykorzystywana do starć z gruboskórnymi istotami i choć ta z domysłu jest nakierowana na eliminację jaszczuroludzi, to z podobną skutecznością łamie kości szkieletom ożywionym nekromancją, jak i wszelakie golemy rozłupując na części.
Fama głosi, iż gubernator Archolos posiada jeden egzemplarz tego oręża, który wisi u niego na ścianie, czekając na bunt jaszczuroludzi, tak jak właściciel - z niecierpliwością i w stanie najwyższej gotowości.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Pracownia alchemiczna "Iskrząca Kolba" [pracownia] (mikstury) Kyrie Ulica Mistrzów 94 07-06-18 14:44
Gorące nowości ze świata handheldów Wieczny Wedrowiec Hyde Park 5 15-03-11 18:56
Okiem płatnerza, spojrzenie na uzbrojenie i zbroje. dark rider Cael Gothic 0 07-03-09 01:54
Uzbrojenie, bronie kali2006 Pomoc 10 05-06-06 00:24


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.