Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > FanFick
Przeładuj stronę OKO WŁADZY [Stare ŚP]

Zamknięty Temat
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 04-05-04, 22:52   #1
holek
Jaszczur
 
Zarejestrowany: grudzień 2003
Skąd: Świebodzice
Posty: 218
Domyślnie OKO WŁADZY [Stare ŚP]

„ "OKO WŁADZY"cz.1

Jeden z magów Beliara schwytał dusze potężnego wojownika gdyż miał on za zadanie stworzyć artefakt pozwalający na wezwanie natychmiastowej pomocy , tym nieszczęśnikiem miał być Krasnolud imieniem Ardhad posiadający wielką siłę oraz doświadczenie stanowił idealnego kandydata. Mag nazwał amulet okiem władzy, ponieważ miało ono dawać pełną kontrolę nad, tym Krasnoludem lecz słudze Beliara nie udało się wypełnić swego zadania Krasnolud nie pozwalał sobą rządzić i nie wypełniał rozkazów, które mu wydawano stwarzał problemy obracał się przeciwko swemu właścicielowi tym samym zamiast potężnej broni zamienił amulet w bez użyteczną błyskotkę Bóg ciemności rozgniewał się na maga, który go zawiódł i zniszczył go, amulet zaś został oddany orkom, którym podobało się uciekanie przed rozgniewanym Ardhadem nie mogącym się uwolnić od oka władzy. Tu zaczyna się przygoda pewnego Dummera imieniem Holek, który wychowany w biedzie wiódł życie zwykłego złodziejaszka i oszusta był on pogrążony w długach oraz miał złą opinię wśród okolicznej ludności każdy go znał jako krętacza, więc nie miał przyjaciół ani zaufanych ludzi. Pewnego wieczoru Holek jak to zwykle u niego bywało właśnie uciekał przed wieśniakiem, któremu ukradł parę złotych monet i jak zwykle został zauważony biegł przed siebie w niewiadomym kierunku aż w końcu zorientował się, iż wieśniak już dawno sobie darował pogoń za paroma monetami, z których kradzieży Mroczny Elf był dumny, lecz niestety biegnąc nie zwracał uwagi gdzie zmierzał przez co zabłądził a było już ciemno, zmartwiony sytuacją Dummer szedł przed siebie aż zauważył światło, które później okazało się ogniskiem, gdy Holek podszedł bliżej zorientował się, że przy ognisku jest grupka orków, urządzających postój na nocleg i właśnie piekły mięso z upolowanych ścierwojadów dwaj zielono skórzy ucinali sobie drzemkę a pozostali trzej umilali sobie czas gawędząc podczas czekania aż mięso będzie gotowe Mroczny Elf zmęczony ucieczką zgłodniał poza tym zjadł tylko lekkie śniadanie, był tak zdesperowany że postanowił ukraść kawałek mięsa. Zastanowiwszy się chwilę stwierdził, że nie może ryzykować pokazania się orkom i zaczął rzucać kamieniami aby odciągnąć ich od ogniska, po jakimś czasie zielono skórzy usłyszeli szelest w krzakach musiały być wyjątkowo agresywne gdyż rzuciły się z toporami głęboko w las. Holek mógł teraz spokojnie zabrać kawałek mięsa z ogniska, ale zauważył u jednego ze śpiących orków jakiś amulet wiszący na jego szyi, który wydał mu się sporo warty nie mógł się oprzeć pokusie więc podszedł do orka który najprawdopodobniej był jedynym szamanem w tej niewielkiej grupce ponieważ miał jakieś dziwne pióra i był cały umalowany w czerwonej mazi, złodziejaszek powoli i delikatnie zaczął ściągać amulet bardzo się denerwował zapomniał już o głodzie który dokuczał mu cały dzień, w końcu udało mu się ostrożnie ściągnąć artefakt z szyi orka szamana Holek nie mógł uwierzyć w fakt że coś mu się udało i to coś na co nie każdy złodziej mógł by sobie pozwolić, Dummer obrócił się aby zabrać wymarzony kawałek mięsa gdy zorientował się że tóż obok niego stoi dyszący ork który dopiero co wrócił z gonitwy za szelestem kamieni które Mroczny Elf wcześniej wyrzucił w krzaki. Zielono skóry zaczął wrzeszczeć i wymachiwać łapami w celu uderzenia Holka, który bez chwili zastanowienia zarzucił amulet na szyję i zaczął biec ile sił w nogach do ciemnego lasu, po chwili wyczerpującego sprintu Dummer potknął się lecz zanim zdążył dostać zawału serca zauważył że krzyki wydawane przez orków nie są spowodowane ich złością lecz strachem przed… Holek nie miał pojęcia przed czym więc uznając sytuację za bezpieczniejszą znów podszedł do obozu orków lecz ku jego zdziwieniu nie zobaczył tam Czarnego Trolla który wpadł w furie a właśnie to mu jako pierwsze przyszło do głowy zamiast tego ujrzał Krasnoluda który wpadł w furię i łamał kości bezbronnym w stosunku do niego orkom. Z jednej strony Holek się ucieszył z wizyty nieznanego mu wojownika, ale nie wiedział co będzie robił, kiedy już skończy z orkami które nie wyglądały mu na zdolne do stawienia jakiegokolwiek oporu, Mroczny Elf nie miał zamiaru sprawdzać jak Krasnolud na niego zareaguje więc dyskretnie się oddalił a następnie uciekł. Dalej była noc a Dummer który nigdy nie miał miecza w ręku stanowił łakomy kąsek dla wszystkich istot zamieszkujących ten las, wiedział o tym i nie chciał bliskiego spotkania nawet ze szczurem, więc szybko znalazł jakieś miejsce na nocleg i spędził tam noc. Rano Holek przypomniał sobie, że w końcu nie zabrał tego kawałka mięsa i nie jadł wystarczająco długo żeby myśleć tylko o śniadaniu nigdy nie podróżował po lesie i nie miał pojęcia jak można skombinować jakąś żywność jedyne co wiedział to, że nie wie jak trafić do miasta i jak zjeść jakikolwiek posiłek, Mroczny Elf się zdenerwował obrotem sytuacji i w złości szedł przed siebie szedł aż do pory obiadowej omijając przez ten cały czas wszelkie możliwe zagrożenia, w końcu stracił nadzieję na bezpieczny powrót do ukochanej dzielnicy portowej, wykończony Holek zemdlał leżał tak nieprzytomny przez nieokreślony czas a gdy oprzytomniał i wstał zorientował się że nie jest już w lesie był w jakiejś chacie z drewna od razu pomyślał że został porwany przez wiedźmę gdyż słyszał już opowieść o dzieciach które zabłądziły w lesie a potem omal nie zostały pożarte przez jakąś babę, szybko zerwał się na równe nogi i podbiegł do drzwi aby jak najszybciej uciec lecz były zamknięte teraz serce zaczęło mu bić niezwykle szybko był u szczytu wytrzymałości psychicznej:
-Teraz już nie może być gorzej, jestem wygłodzony nie wiem jak wrócić do domu i pewnie porwała mnie jakaś wiedźma - Dummer chodził po chacie szukał jakiegoś wyjścia z sytuacji lecz nie znalazł nawet jedzenia nie mówiąc już o jakimś innym wyjściu z tej sytuacji. Minęło sporo czasu zanim Holek się uspokoił ale dalej nie rozumiał dlaczego został zamknięty w jakiejś chacie czyżby naprawdę został porwany przez jakąś babę? Wtedy drzwi się otworzyły przerażony Mroczny Elf zaczął krzyczeć a potem cisnął krzesłem w stronę drzwi a następnie przygotował się do walki o życie. Nieznajoma osoba okazała się leśnym elfem który zdziwił się zachowaniem Holka:
-Co ty robisz to tak mi dziękujesz za to, że cię przygarnąłem.
-Chyba porwałeś tak w ogóle to myśle, że jesteś jakąś wiedźmią!
-Porwałem!? Gdybym cię z tamtą nie zabrał wilki by cię zjadły.
-Ehe to, czemu mnie zamknąłeś i sobie poszedłeś.
-Bo wyglądałeś mi na niedożywionego, więc wziąłem łuk i poszedłem coś ustrzelić.
-No i udało ci się coś złapać!?!
-Dalej uważasz mnie za wiedźmę? – Wtedy zapadła cisza, kiedy Dummer trochę się zastanowił i stwierdził, że się wygłupił z tą wiedźmą również uwierzył w to co powiedział Leśny Elf:
-No dobra to jak się nazywasz?
-Symeth a ty dziwolągu?
-Holek i nie jestem dziwolągiem tylko Dummerem
-Przyniosłem mięso ścierwojada mam nadzieję, że będziesz umiał to u mnie odpracować potrafisz robić coś użytecznego?
-Nie za bardzo, ale mam trochę złotych monet i to – Wtedy Holek pokazał amulet, który ukradł orkom:
-Skąd to masz jesteś złodziejem? – Spytał niepewnym głosem Symeth:
-Yyyy nie ważne mogę ci to dać w zamian za żywność i jakąś mapę do miasta a najlepiej jak byś mnie tam sam zaprowadził.
-Nie nie chcę mieć problemów jestem przekonany że ten amulet nie został kupiony na targu.
Dobra jak tam chcesz, ale zaprowadzisz mnie do miasta?
-Ehh… sam nie wiem nie zabardzo mi się to opłaca ale widać że sam sobie nie poradzisz niech stracę jak tylko coś zjesz od razu pójdziemy w stronę miasta.
CDN. kiedyś nastąpi

OK to jak ktoś to przeczytał prosił bym o jego ocenę to moje pierwsze opowiadanie 8)
__________________
RPG
holek jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 06-05-04, 22:44   #2
holek
Jaszczur
 
Zarejestrowany: grudzień 2003
Skąd: Świebodzice
Posty: 218
Domyślnie

„OKO WŁADZY” cz.2

Zaraz po zakończeniu posiłku Holek i Symeth wyruszyli w stronę miasta, droga była spokojna, gdy czasem coś wybiegło Symeth wykonywał śmiertelny strzał z łuku, który był jego jedyną bronią. W końcu dotarli na miejsce Holek nieprzyzwyczajony do długich wypraw był wykończony chciałby już zapłacić Symethowi i pobiec do tawerny, ale wstydził się oddać mu parę marnych groszy w zamian za uratowanie życia i odprowadzenie pod samo miasto na dodatek nazwał go wiedźmą, więc zastanowił się chwilę i doszedł do wniosku, że pójdzie z nim na targ a skoro Leśny Elf nie chce mieć nic wspólnego z amuletem sprzeda go. Dummer był przekonany, że za taką błyskotkę zapłaci Symethowi i jeszcze zostanie na opłacenie noclegu w raz z posiłkiem, teraz się rozchmurzył po drodze na targ zapomniał już o zmęczeniu i wcześniejszych przeżyciach z nieznajomym Krasnoludem oraz orkami, nareszcie doszli na miejsce, Holek nie myślał gdzie dostanie najwięcej za amulet, ponieważ wiedział, że gdzie by to nie było dostanie wystarczającą dla siebie sumę monet, tak, więc podszedł do pierwszego stoiska, jakie tylko napotkał a było to miejsce z ziołami i zaklęciami, przy którym stał jakiś mag, ale to nie miało większego znaczenia dla Mrocznego Elfa, ponieważ myślał tylko jak wyda zarobione pieniądze:
-Witaj przybyszu szukasz czegoś konkretnego?
-Ekhm… ja to raczej bym chciał coś sprzedać.
-A, co jeśli mi wolno zapytać chyba masz zamiar to pokazać?
-Nie nie mam przyszedłem tylko porozmawiać!
-Uspokój się i pokaż w końcu, co mi chcesz sprzedać albo nie zabieraj mi czasu!
-No dobra!!! Oto amulet, za którego sprzedaż oczekuję sporej sumy!
-Hmmm… nie jestem pewien, ale myślę, że to nie jest zwykły amulet.
-To ŚWIETNIE! Dostane większą sumkę.
-Milcz głupcze to nie jest kwestia pieniędzy!
-Mam tego dosyć zabieram mój amulet przecież ja tu w ogóle nie musze wysłuchiwać jak mnie obraża jakiś głupkowaty mag! – I wtedy Holek przesadził zaraz po wypowiedzeniu tych słów oberwał piorunem i upadł na ziemię po raz kolejny obudził się w jakimś nieznanym dla niego miejscu, ale tym razem stał obok niego Symeth z jakimś starym magiem wody, który zaczął rozmowę:
-O nasz właściciel oka się już obudził – po wypowiedzeniu tych słów cicho się zaśmiał:
-Nic nie rozumiem widziałem jakiś błysk potem upadłem i znowu się budzę w jakimś dziwnym miejscu ja…
-Dosyć – Przerwał mu stary mag: Wystarczy już tego musimy iść do mistrza Merdariona tam będziesz mógł się wygadać – Wtedy zaprowadzono Holka wraz z Symethem do wielkiej Sali, w której czekali już jacyś trzej arcymagowie oraz jeden mag i był to właśnie ten mag, który poraził Dummera piorunem, natomiast pozostali trzej siedzieli w wielkich siedzeniach na końcu sali. Kiedy Mroczny Elf rozpoznał sprzedawcę ziół wybuchł gniewem:
-O to ten poznaje go! Co on sobie myśli, że jak jest magiem wody to mu wolno strzelać do innych z jakiegoś piorunu?! – Mag nie odpowiedział mu za to arcymag siedzący po środku zadał mu pytanie:
-Jakim cudem ktoś taki jak ty wszedł w posiadanie oka władzy?
-Ale, jakiego oka, o co wam chodzi chciałem tylko sprzedać mój amulet, a tu nagle ten świr mnie poraził piorunem!
-Za twoją bezczelność powinienem cię wysłać do innego świata – Wtrącił się osądzany mag:
-Wystarczy już tego przedstawienia nie mamy na to czasu! – Wykrzyknął jeden z arcymagów:
-Odzyskałeś bardzo ważny artefakt, w którym był uwięziony potężny wojownik Adanosa a następnie wypuściłeś go i chciałeś sprzedać amulet!
-Aaaha to wam pewnie chodzi o tego morderczego Krasnoluda, który połamał tych orków, chyba już wiem tylko, że ja nic nie wypuszczałem po prostu ukradłem to orkom, ale one mnie zaczęły gonić no to założyłem se to na szyję i zacząłem uciekać w połowie drogi się wywróciłem, lecz orkowie już mnie nie gonili, ponieważ rzucił się na nich ten krasnolud no to chyba miałem prawo po tym wszystkim sprzedać to, co z trudem zdobyłem?!
-To nie istotne liczy się fakt, że bawiłeś się potężną zabawką, która nie powinna się znaleźć w twoich rękach a teraz będziesz musiał naprawić swoje błędy!
-Co? Ja mam jeszcze wam w czymś pomagać tak po prostu, nie wystarczy wam, że przyniosłem ten głupi amulet?!
-Amulet jest, lecz Ardhada nie ma, ponieważ został wypuszczony i teraz biega gdzieś przepełniony nienawiścią oka robiąc rzeź wśród wszystkich napotkanych istot!!!
-Przecież mówiliście, że jest uwięziony w amulecie.
-Przed chwilą powiedziałem, że został wypuszczony fakt, że rozmawiamy jest czystym przypadkiem tak naprawdę nigdy nie powinieneś widzieć tego miejsca nie jesteś nawet nowicjuszem, więc ciesz się, że ze mną rozmawiasz, ty wraz z twoim towarzyszem umieścicie Ardhada ponownie na jego miejscu abyśmy mogli zdjąć z niego zaklęcie! A ponieważ nie wieżę, że jeżeli cię wypuścimy to zaczniesz wykonywać swoje zadanie wysyłam z wami HAVOCA jednego z naszych magów, który pokieruje was do celu.Przed wyruszeniem na niebezpieczną wyprawę, na którą Holek wraz z Symethem musieli iść magowie wody wyposażyli ich w pożywienie oraz kazali każdemu z dwóch Elfów wybrać jedno zaklęcie, którego mieli się nauczyć, miało im to pomóc a zarazem być ich jedynym wynagrodzeniem, którym Dummer się niezwykle podekscytował. Symeth wybrał błyskawicę, ponieważ wywarło na nim wrażenie jak Mroczny Elf upadł po oberwaniu właśnie tym zaklęciem, więc wydało mu się to efektowne, za to, z Holkiem nie można było dojść do porozumienia nie rozumiał, czym są kręgi magii oraz że jego mana jest ograniczona zamiast wybrać sobie jakieś proste zaklęcie chciał nauczyć się ognistego deszczu lub świętego pocisku, w końcu zrozumiał, że wcześniej nie stykając się z magią nie może się uczyć tego typu zaklęć, więc zawiedziony wybrał sobie czar snu gdyż uznał go za bardzo użyteczny w jego złodziejskim fachu zaraz potem wykonano dla nich, runy a następnie nauczono ich jak z tego korzystać. Tak 2 Elfy spędziły w klasztorze 4 dni, podczas których uczyły się korzystania z ich nowych run, modliły się do Adanosa zapoznawały się bliżej z, HAVOCIEM który miał im towarzyszyć przez całą wyprawę oraz dowiadywały się nowych rzeczy o oku. Holek nie rozumiał, dlaczego marnuje czas siedząc w klasztorze zamiast wyruszyć już na poszukiwanie Ardhada, ale nie pytał się o to, ponieważ nie było mu śpieszono do ponownego spotkania z niezwykle niebezpiecznym Krasnoludem widział go raz i nie zapamiętał go zbyt miło, ostatniego dnia Symeth potrafił się już posługiwać swoją runą w przeciwieństwie, do Holka, któremu tylko parę razy udało się kogoś uśpić. W końcu 2 Elfy w raz z magiem wyruszyły po za mury klasztoru. Dummera zadziwił fakt, że HAVOC doskonale wiedział gdzie mają iść, Holek wyobrażał to sobie inaczej myślał, że będą szukać Ardhada po całym kraju idąc za śladami, zniszczeniai, które by za sobą zostawiał, lecz mag powiedział mu, iż nie bez powodu przesiedzieli w klasztorze 4 dni okazało się, że wcześniej nikt by nie był w stanie odgadnąć gdzie znajduje się wojownik Adanosa natomiast teraz pewne jest, że Krasnoludowi nie daje satysfakcji atakowanie bezbronnych ludzi i okolicznych wiosek a mniej więcej po 4 dniach powinien wyruszyć na najbliższą wyspę orków, aby móc spokojnie wyżyć się na tych wszystkich sługach Beliara, którzy przez cały czas zabawiali się jego kosztem. Kiedy Elfy o tym usłyszały zrozumiały że nie obejdzie się bez morskiej wyprawy i właśnie zmierzają w stronę miasta aby tam w dzielnicy portowej wynająć statek i kapitana, Holek niechętnie to przyjął gdyż wiedział że w dzielnicy portowej będą wszyscy ludzie przed którymi się dotychczas ukrywał z powodu długów przekrętów oraz kradzieży których dokonał właśnie w tej dzielnicy. Gdy już doszli na miejsce Holek nabrał trochę pewności siebie i zrozumiał że jest tu z magiem wody oraz świetnym strzelcem więc nie ma się czego bać w takim towarzystwie. HAVOC popytał ludzi o Krasnoluda zamierzającego wypożyczyć statek lecz odpowiadano mu tylko, że niedawno skradziono jeden okręt wszyscy domyślili się, że sprawcą musiał być Ardhad, który z pewnością nie miał zamiaru niczego kupować lub wynajmować, tym bardziej, że nie miał by, czym zapłacić potem Symeth zajął się wynajęciem łodzi wszystko było płacone klasztornymi pieniędzmi natomiast Holek pobiegł szybko do tawerny i kupił skrzynie taniego wina również za klasztorne pieniądze, których Mroczny Elf nie oszczędzał, ponieważ zaraz po tym spłacił jeden z długów, niegdyś zaciągnięty u jednego żula, którego spotkał po drodze do czerwonej latarni, w której również zapłacił za kiedyś spędzoną tam noc po której uciekł przez okno, potem szybko pobiegł na targ i kupił sobie parę drobiazgów. Nadszedł czas na wypłynięcie w morze wszystko było już gotowe statek został wynajęty kapitan opłacony wreszcie wypłynęli w stronę wyspy orków, na którą Ardhad się udał, lecz HAVOC nie mógł uwierzyć, że za pieniądze, które Holek dostał kupiono jedynie skrzynkę jakiegoś taniego wina, więc zapytał o to Dummera:
-Holek czy za te 1000 złotych monet, które ci dałem kupiłeś tylko te wino?
-Yyyy… no tak mi się wydaję to znaczy raczej na pewno tak.
-To gdzie się podziała reszta klasztornych monet?
-No przecież kupiłem to wino prawda?
-Za 1000 sztuk złota!?!?!
-Nie no, co ty widziałeś wino za 1000 sztuk złota? Heh oczywiście, że wino tyle nie kosztowało gdzieś ty widział wino za okrągłego tysiaka?
-Nie widziałem takiego wina, dlatego się pytam gdzie jest reszta pieniędzy!
Uspokój się joj wszyscy magowie są tacy nerwowi?
-Dosyć tych wykrętów nie zmieniaj tematu po prostu oddaj to, co ci zostało.
-Dobra ty, ale co ja mam ci oddawać jak ty nawet nie zapytasz Symetha, co on zrobił z pieniędzmi, które dostał?
-miał opłacić całą tą wycieczkę, więc jestem mu w stanie uwierzyć, że wydał prawie wszystko a to, co mu zostało to marne, pare monet
-Weź zmęczyła mnie ta rozmowa idę się przespać a ty lepiej dokładniej zapytaj Symetha o jego działkę – Zanim HAVOC zdążył coś powiedzieć, Holek poszedł już w stronę swojej kajuty.
CDN. Pewnie nastąpi

OK kolejna część... mam nadzieję że Rabittus nie uzna jej za napisaną na siłę.. :? ale niewiem czy uznacie ją za udaną miałem trochę problemów z wymyśleniem co będzie dalej. Oceńcie sami 8)
__________________
RPG
holek jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 09-05-04, 22:47   #3
holek
Jaszczur
 
Zarejestrowany: grudzień 2003
Skąd: Świebodzice
Posty: 218
Domyślnie

„OKO WŁADZY”cz.3

Trzej wysłannicy klasztoru Adanosa powoli zbliżali się do wyspy orków, podczas tego czasu Holek poił się swym winem, przez które tajemniczo zaginęło 1000 złotych monet. Symeth zabawiał się swoim łukiem strzelając do juz pustych butelek po winie, które masowo zostawiał Mroczny Elf. Natomiast HAVOC rozmyślał jak złapie Ardhada używając do tego pomocy Dummera oraz Leśnego Elfa.Nie mógł zrozumieć woli mistrza, Merdariona który do tak trudnego zadania wybrał jakichś Elfów i jednego maga, uważał, że to absurdalne posyłać niedoświadczone osoby na walkę z najlepszym wojownikiem zakonu, lecz starał się to sobie wytłumaczyć mówiąc, że Holek na pewno bardzo rozgniewał arcymagów, którzy uznali to za najlepszą dla niego karę. Następnego ranka w końcu ujrzeli wyspę, na której miał przebywać Krasnolud, HAVOC jeszcze raz przypomniał Elfom jak go trzeba złapać do oka władzy, wyglądało to w następujący sposób, ktoś musiał ogłuszyć Ardhada następnie osoba z amuletem miała za zadanie wypowiedzieć w skupieniu magiczne słowa, po których oko miało wciągnąć Krasnoluda. Wszystko było dokładnie wytłumaczone dwóm Elfom, ponieważ nikt nie mógł popełnić błędu, który najprawdopodobniej kosztowałby czyjeś życie. Nadszedł już czas, aby opuścić statek i wyruszyć na nieznaną dla 3 wysłanników zakonu wyspę pełną orków, Holek wraz z Symethem nie mieli na to ochoty, ale gdyby się nie zgodzili pójść HAVOC na pewno ukarałby ich pierwszym lepszym zaklęciem, więc Elfy nie miały innego wyboru. Zaraz po oddaleniu się od statku Holek wyciągnął z kieszeni bardzo mały sztylet, który również kupił przed odpłynięciem za klasztorne pieniądze, wtedy Symeth z pobłażaniem zapytał Dummera:
-Masz zamiar tym malutkim sztylecikiem ZABIĆ ORKA!?
-Eeee sam nie wiem z mieczem bym sobie nie poradził a pomyślałem, że i taka broń się przyda.
-Do, czego? Jeżeli chcesz tym robić coś więcej niż obierać gruszkę to… a nie ważne schowaj ten sztylecik, bo i tak w razie, gdy spotkasz orka lub Ardhada tym się na pewno nie obronisz.
-Nie wymądrzaj się, i tak mi się opłacało ja za to nie płaciłem!
-Masz racje nie da się ukryć, że korzystasz sobie z klasztornych pieniędzy, jeszcze nasyłasz na mnie HAVOCA! Co ty mu nagadałeś? Wczoraj ciągle się mnie wypytywał o te monety, które… - Wtedy Symethowi przerwał krzyk orka biegnącego prosto na niego, nim zdołał zrozumieć, co się dzieje ktoś zabił orka, który następnie upadł na ziemię, Symeth szybko wyciągnął łuk i przygotował się do strzału, lecz niepotrzebnie gdyż uratował go pewien łowca orków, który wykonał śmiertelny dla orka strzał z kuszy prosto w głowę, zaraz po tym podbiegł w stronę Leśnego Elfa, aby zapytać go czy wszystko w porządku, lecz HAVOC wyszedł mu na przeciw:
-Skąd się tu wziąłeś?
-Jestem łowcą orków i regularnie odwiedzam tą wyspę, aby utrzymać się w fachu jestem tu drugi dzień, lecz właśnie zmierzałem w stronę mojego statku, ponieważ dzieją się tu jakieś dziwne rzeczy, tej nocy ciągle słyszałem jakieś jęki oraz okrzyki orków. Nigdy wcześniej tak nie byo, więc nie chce wiedzieć, co jest tego powodem.
-O dzięki ci Adanosie za tego młodzieńca!!
-Nie rozumiem, dlaczego niby mam być dla was zbawieniem?
-Ty, jako jedynu wiesz jak tu przeżyć i nie zabłądzić, musisz nam pomóc, zapewniam cię, że zostaniesz sowicie wynagrodzony przez klasztor Adanosa.
-Dobrze, ale mówiłem już, że dzieją się tu dziwne rzeczy a tak w ogóle to, co wy tu chcecie robić? Jestem pewien, że nie będziecie zbierać trofeów z orków.
-Tak oczywiście, że nie otóż wiemy, co jest powodem tych nocnych jęków, to Ardhad jeden z najpotężniejszych wojowników Adanosa, który przyszedł tu wyrównać rachunki z orkami. My musimy go złapać i właśnie ty nam w tym pomożesz, będziesz nas bronić przed orkami a na koniec, pomorzesz w schwytaniu Ardhada. Co ty na to?
-Hmm… zgoda, ale po tym wszystkim sowicie mi zapłacicie.
-O tak oczywiście, jak tylko wrócimy z tej przeklętej wyspy mistrz Merdarion należycie cię wynagrodzi.
-Tak, a co z tym Dummerem? – Wtedy łowca, orków wskazał na leżącego Holka, na co Symeth odpowiedział:
-A nie przejmuj się nim pewnie zemdlał, kiedy zobaczył tego orka, zaraz go ocucę.Symeth ocucił, więc Holka, który nie za bardzo rozumiał, co się dzieję a widząc uzbrojonego po zęby wojownika stojącego tuż obok odrobinę spanikował, lecz nie było to nic groźnego, ponieważ jedno uderzenie w twarz uspokoiło go i dał sobie wytłumaczyć, o co chodzi. Tak, więc wszyscy ruszyli w dalszą drogę, łowca szedł pierwszy ze względu na znajomość wyspy oraz zdolności wypatrywania orków. Podczas drogi nowy członek wyprawy się przedstawił a miał na imię Kaim oraz powiedział parę ciekawych rzeczy na swój temat np. że polowanie na orków jest jego ulubionym zajęciem a zarazem sposobem na utrzymanie się. Kaim chciał wcześniej wstąpić w szeregi paladynów ze względu na zdolności, jakie posiada, lecz stwierdził, że to nie dla niego, nie miał ochoty nosić błyszczącej zbroi lub wszystko robić za króla. Tak, więc wybrał drogę Łowcy Orków. Wędrówka po wyspie trwała już cały dzień i zapadła noc wtedy wszyscy zgodzili się na przeczekanie nocy w jakimś bezpiecznym miejscu, nikt nie miał ochoty natknąć się na jakiegoś orka po ciemku lub tym bardziej na Ardhada. Kiedy miejsce postoju zostało wybrane wszyscy uzgodnili że ktoś musi pełnić warte rozpalono więc ognisko a potem ustalono zmiany, pierwszy był HAVOC który bez większych przeszkód przesiedział swoją kolej po nim był Kaim a następnie Symeth. Nikt nie miał żadnych problemów aż przyszła kolej Holka, były pewne problemy z obudzeniem go a następnie zmuszeniem do jego warty, lecz tylko chwilowe. Dla Dummera siedzącego przy ognisku czas płynął niezwykle wolno, kiedy był już u kresu wytrzymałości psychicznej z powodu znudzenia wstał żeby się przejść, szedł w obojętnym kierunku, ponieważ wiedział, że gdy ognisko się pali odnalezienie innych nie będzie stanowiło problemu. Kiedy Holek oddalił się już dosyć daleko od ogniska stwierdził że powinien zawrócić lecz nagle usłyszał głośny ryk niedaleko siebie od którego włosy stanęły mu dęba, zaczął więc biec ile sił w nogach gdy już zbliżał się do ogniska coś mu wybiegło na drogę i rzuciło się w jego stronę, przerażony Dummer wyciągnął swoją runę z zaklęciem snu i cisnął nią w stronę nie znanego napastnika a następnie odskoczył w bok i szybko sięgnął po niewielki sztylecik który stanowił dla niego jedyną broń, gdy tylko wstał zorientował się że jego napastnikami muszą być wargi przyciągnięte światłem ogniska, Holek nie wiedział przez jaką ilość wargów został zaatakowany lecz zakładał że jest ich zbyt wiele aby podejmować walkę. Tak, więc ponownie zaczął uciekać tym razem w nieznanym dla niego kierunku, lecz po chwili biegu Mroczny Elf zmęczył się a wtedy jeden z wargów rzucił się prosto na niego i gdy już miał go ugryźć Holek wbił mu sztylet w gardło. Zwierzę zaczęło się miotać we wszystkie strony a następnie bezwładnie padło na ziemię. Dummer pośpiesznie wstał i kontynuował ucieczkę nie wiedząc czy wargi dalej go gonią. Uciekając Holek nie widział zbyt wiele, można powiedzieć, że biegł na ślepo. W końcu dobiegł do urwiska, przed którym się zatrzymał, teraz był już przekonany, że zgubił wargów, lecz nie miał powodu do radości gdyż nie znał powrotnej drogi do innych członków wyprawy i nawet nie myślał o ich szukaniu w środku nocy. Tak, więc Mroczny Elf nie mógł zrobić nic innego po za spędzeniem nocy właśnie w tym miejscu.

I kolejna część napisana w... temacie o oku władzy mam nadzieję że nie popieracie łowcy który by zmieszał wszystkie opowiadania do swojego tematu :?: :?
__________________
RPG
holek jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 28-05-04, 23:27   #4
holek
Jaszczur
 
Zarejestrowany: grudzień 2003
Skąd: Świebodzice
Posty: 218
Domyślnie

Ardhadzie napisałem to jeszcze dzisaj i nazwe to cz.4


Nazajutrz rano było chłodno na dodatek, Dummer nie czuł się zbyt dobrze, ponieważ spędził noc na twardym oraz zimnym kamieniu, usiadł, więc i pomyślał chwilę o tym, że nie będzie miał śniadania ani nawet nie wróci do domu, jeżeli szybko nie znajdzie innych członków wyprawy, gdy o tym pomyślał zerwał się na równe nogi i zaczął biec mniej więcej tą samą drogą, którą to dobiegł w nocy, po drodze przypomniał sobie również, że rzucił runą od magów w jednego z wargów był z tego powodu niezadowolony i zły, ponieważ miał wielkie plany na przyszłość związane z tą runą chciał okradać wszystkich nawet pojedynczych wojowników bez konieczności walki, ale teraz musiał o tym zapomnieć. Holek powoli tracił nadzieję na odnalezienie innych, gdy biegł mijał jedynie głazy i zrujnowane drzewa nie widział żadnego śladu życia nawet, wargów, których jeszcze tej nocy było aż za dużo. Mroczny Elf miał już dosyć biegania zatrzymał się, więc na chwilę, aby odpocząć miał już dosyć chodzenie, biegania, skakania i całej tej przygody powiedział sobie, że jest wolnym Elfem i nie musi spełniać zachcianek jakichś magów wody, bo przecież na amulecie nie było napisane, że nie można go kraść czy że jest własnością magów, wtedy to nastąpiło a mam na myśli bunt w głowie Dummera:
-Dosyć tego, po co ja ich szukam? Przecież ja nic nie muszę! Spokojnie dojdę do brzegu i tak coś wymyślę żeby dopłynąć do domu, jak będzie trzeba to odpłynę na kawałku deski! Nic nie muszę nic oni wszyscy myślą, że mogą mną rządzić, ale tak im się tylko wydaję nawet ten HAVOC mi nic teraz nie zrobi jak już teraz od nich ucieknę to mnie nigdy nie znajdą! Hahahahaha, – Gdy Holek zaczął się beztrosko śmiać ktoś powiedział pytająco:
-Taki jesteś bojowy?
-AAA, co? Kto to powiedział? – Zamiast odpowiedzi Mroczny Elf usłyszał:
-Znalazłem tego Holka! – Krzyknął Kaim:
-Yyyy jak to znalazłeś Holka przecież ja nie zaginąłem!
-Tak tak wiemy a teraz uspokój się i choć z nami – Odpowiedział Symeth:
-Nie, a niby, czemu miałbym z wami iść? – Na to ze spokojem odrzekł Symeth:
-Bo jak HAVOC się obudzi i dowie się, że chciałeś uciec to najpierw zabije mnie a chwile potem odnajdzie cię i zrobi to samo. 
-Aha, a to dobra mogę z wami iść szkoda by było ominąć spotkanie z opętanym Ardhadem który każdego wieczoru masowo morduje, przecież ja tylko czekam aż go spotkamy uważam go za kogoś ciekawego za kogoś twórczego i niezwykle delikatnego, no chodźmy już chłopaki, co się tak na mnie patrzycie? – I tak wszyscy ruszyli w stronę HAVOCA, który najprawdopodobniej jeszcze spał. Kaim wraz z Symethem okazali się dobrymi kolegami, ale Holek nie zdawał sobie sprawy, co by się stało gdyby oni obudzili HAVOCA. Na miescu trzej przyjaciele zamiast śpiącego maga wody zastali nieśpiącego HAVOCA a była to duża różnica, ponieważ śpiący mag nie stanowi zagrożenia dla otoczenia lub dla siebie natomiast nieśpiący HAVOC jest czymś niezwykle niebezpiecznym i agresywnym. Tak więc wszyscy stali nieruchomo i niepewnie z wyjątkiem HAVOCA oczywiście on spokojnie siedział i smażył na patelni kawałek mięsa nawet nie popatrzył na innych.
-Dzień dobry HAVOCU – Zaczął niepewnie Symeth:
-A dobry tylko zależy, dla kogo wiecie? – Odrzekł spokojnie HAVOC:
-Jak to HAVOCU, o czym ty mówisz, co miałeś na myśli mówiąc zależy, dla kogo? – Wtrącił się Holek:
-A gdzie byliście? – Odrzekł mag:
-Byli ze mną na tym, no polowaniu. – Odpowiedział Kaim:
-Więc, co upolowaliście? – Zapytał HAVOC:
-Nic, hehe. – Znów wtrącił się Holek tym razem ze śmiechem:
-Chcecie wiedzieć, co ja o tym wszystkim myślę? – Zapytał rozdrażniony, HAVOC:
-No tylko szybko, bo nie mamy czasu na pogaduszki – Po raz kolejny popisał się Holek, lecz niestety zaraz po tym został wynagrodzony piorunem, Skorzystał jedynie Symeth, który był przekonany o swoim tragicznym losie natomiast Dummerowi nie stało się nic groźnego poleżał przez jakieś pół godziny i kulawo wstał.

Ciąg Dalszy jakoś sie wykombinuje.nie czytałem tekstu od nowa więc jakby były jakieś błędy piszcie to je poprawie 8)
__________________
RPG
holek jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 05-06-04, 00:33   #5
holek
Jaszczur
 
Zarejestrowany: grudzień 2003
Skąd: Świebodzice
Posty: 218
Domyślnie

OKO WŁADZY cz.4

Oto kontunuacja cz.4 będe tak pisał po kawałeczku Jeżeli macie jakieś uwagi piszcie śmiało ponieważ zawsze na nie zwracam uwagę i staram się poprawiać błędy. Miłego czytania :wink:

Wycieczka po wyspie orków nadal szła swoim mozolnym tempem, lecz było już niedaleko a Kaim pocieszał innych mówiąc, że ostatnio jest niezwykle spokojnie, parę dni wcześniej powinna być tu cała wataha orków i trzeba by było sięgać po broń, co parę sekund. Havoc twierdził, że to przez Ardhada, który po ucieczce z Oka jest wyjątkowo agresywny. W końcu mała grupka doszła na miejsce, lecz nikt się zbytnio nie cieszył. Łowca orków twierdził, że zaraz po wejściu na wzniesienie, które było na wprost będzie coś w rodzaju fortecy, właśnie tu zbiegły się orki z całej wyspy a walka trwa już parę dni. Kaim twierdził, że Ardhad musi być niezwykle potężnym wojownikiem, ponieważ podejmowanie samotnej walki przeciwko armii orków jest niemożliwe a przynajmniej tak myślał. Zaraz po wejściu na wzgórze wszyscy ujrzeli spustoszenie, dookoła leżały ciała martwych orków a forteca była w opłakanym stanie. Wszelkie budowle były zrównane z ziemią ogrodzenie również nie wyglądało najlepiej gdzie niegdzie stały roztrzaskane machiny wojenne, najwidoczniej zdesperowani orkowie zaczęli sięgać po wszelkie możliwe środki do walki, najwidoczniej i to nie pomogło. Po chwili zwiedzania pobojowiska HAVOC powiedział na głos:
-Chyba się spóźniliśmy nie widzę tu żadnego śladu życia. – Na to odrzekł Kaim:
-Jeżeli to całe spustoszenie spowodował ten wasz wojownik, mam na myśli zniszczenie jednej z największych fortec orków i wyczyszczenie wyspy z wszelkiego życia to chyba nie powinniśmy go szukać, radziłbym wam go unikać, może i macie ten amulet, który go uwięzi, ale co jak wam nie wyjdzie?
-No właśnie. – Dodał Holek, Natomiast HAVOC zaczął wszystkich uspokajać:
-Spokojnie wszystko się uda, gdy tylko go zobaczymy wyciągnę amulet i wypowiem słowa, dzięki którym Ardhad zostanie ponownie uwięziony w Oku. – Na to odparł Symeth:
-No dobrze, więc gdzie jest ten Ardhad? Odkąd uczestniczę w tej wyprawie jeszcze ani razu go nie widziałem, na początku się bałem, ale teraz zaczynam wątpić czy on w ogóle istnieje.- Lecz HAVOC wiedział, co powiedzieć w takiej sytuacji:
-Nieważne, co ty myślisz i czy masz ochotę uczestniczyć w tej wyprawie, i tak nie masz wyboru zgodziłeś się na tą wyprawę, więc musisz z nami być do końca albo spotka cię gniew Adanosa.
-Dosyć tego gadania – Powiedział Kaim: Jeżeli chcemy go odnaleźć musimy go dalej szukać wasze kłótnię w niczym nie pomogą. – Po wypowiedzeniu tych słów Kaim znów zaczął iść, lecz po chwili się zatrzymał:
-A gdzie ten Mroczny Elf? – Zapytał:
-Cóż rzeczywiście zniknął. – Odrzekł HAVOC:
-Poszukam go. – Powiedział Symeth, na co HAVOC stanowczo odpowiedział:
-O nie być może Holek znowu próbuje uciec jestem przekonany, że poszedłbyś w jego ślady. – Nim Symeth zdążył odpowiedzieć stało się coś niespodziewanego. Nagle pojawił się, Ardhad który jednym ciosem swego topora powalił Symetha na ziemię, zaraz po tym rzucił się, na Kaima, z którym zaczął walczyć. Kaim bronił się zawzięcie, lecz czuł, że długo nie wytrzyma. HAVOC natomiast szybko sięgnął po Oko Władzy i zaczął wypowiadać słowa, które miały wpływ na Amulet, gdy tylko Ardhad to zauważył zostawił Kaima i zaatakował Maga, któremu niestety nie udało się dokończyć zaklęcia, ponieważ Krasnolud szybko go powalił i zabrał amulet. Kaim natomiast wyciągnął swą kuszę i strzelił w opętanego Ardhada, trafił go w nogę lecz strzała się złamała a Ardhad natychmiast zniknął z pola widzenia Kaima.
__________________
RPG
holek jest offline  
Góra
Nieprzeczytane 30-08-04, 17:45   #6
holek
Jaszczur
 
Zarejestrowany: grudzień 2003
Skąd: Świebodzice
Posty: 218
Domyślnie

Dobra ludzie skończe to opowiadanie... To jest przed ostatni rozdział? raczej post, kolejna cząsteczka którą napisze będzie ostatnia. Niewiem czy wam się spodoba bo dawno się nie brałem za to opowiadanie więc coś może być inaczej niż chcecie, po za tym napisałem to odrazu do posta więc mogą być błędy, ale moge powiedzieć że liczy się treść :wink:


Holek chodził nerwowo, i rozglądał się, jak by czegoś szukał.
-Mam dosyć tego... no jak mu tam, HAVOCA. Co on se myśli że jest Adanosem? - Holek cicho się zaśmiał i powrucił do monologu.
-Ehhh po tych jego piorunach którymi we wszystko strzela zamyka mi się oko, no co on sobie myśli... - Holek marudził tak jeszcze przez pare minut, i szukał swojej runy snu którą wyrzucił całkiem niedawno wyrzucił w tej okolicy, aż coś mu przerwało. Był to chudy niedokarmiony ork z wybitymi kłami i sinymi oczami. Gdy Holek to zobaczył, znieruchomiał ze strachu? ( ) Ork widząc Dummera równierz znieruchomiał, i po krótkiej chwili z krzykiem zaczął uciekać. Mroczny Elf zrozumiał że ork boi się wszystkiego co żywe, więc wyciągnął swój sztylecik przypominający kobiecą błyskotkę i zamykając oczy żucił się na orka. Holek Już sobie wyobrażał co powie Kaim gdy go zobaczy ze skórą orka na plecach, więc do biegnącej postaci z zabaweczką w ręku doszedł jeszcze uśmieszek. Dummer zauważył że ciężko dogonić orka więc przyśpieszył, ork również przyśpieszył. Cała ta zabawa trwałą zaledwie 5 minut, ponieważ ork nie kierował się tam gdzie go oczy niosły, biegł do pewnego miejsca aż dobiegł. Holek dostał już kolki, i ucieszył się gdy zobaczył że zdyszany ork stanął, lecz po chwili ork wykrzyknął nieznane dla Holka słowa.
-Ufff mam cie kudłaczu - Wyzipał zdyszany Dummer, lecz był troche zdziwiony tym że ork macha ręką i krzyczy, a ponieważ stał on na pagórku musiał widzieć coś czego nie widzi Holek.
-Co ten palant wyrabia - Szepnął pod nosem Dummer, zaraz po tym zauważył że ziemia się lekko trzęsie a drobne kamyczki podskakują jak dzikie mrówki ( ) Ork obrócił się twarzą do Holka i coś wymamrotał, ale nie zdążył skończyć ponieważ przerwała mu cała masa innych orków wybiegających z za górki, ich krzyki i bojowe zawołania zagłuszały wszystko. Dummer zbladł stał nieruchomo jak drewniany słóp, lecz szybko się otrząsnoł i zaczął uciekać. Chudy ork przyłączył się do kolegów i razem z nimi zbliżał się do zmęczonego już Mrocznego Elfa. Gdy sytuacja była już beznadziejna - Orkowie byli pare metrów od Holka. Naprzeciw orkom i Dummerowi wybiegł Ardhad z okiem władzy w ręku. Holek widząc Krasnoluda doznał pewnego rodzaju szoku i upadł na ziemię. Nadszedł czas na wielką rzeźnię...
__________________
RPG
holek jest offline  
Góra
Zamknięty Temat


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Stare Gry Generał Lee Gry 5 17-07-05 18:16
Objaśnienie co do [Stare ŚP] Melek FanFick 0 23-10-04 16:31
Stare Gry Kaim Gry 7 22-05-04 22:44


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.