Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Archolos > Dolne Miasto > Ulica Mistrzów
Przeładuj stronę Gildia Łowców [pracownia] (zwierzęta)

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 01-11-17, 07:37   #157
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Mendy Czarnego Trolla

Mendy Czarnego Trolla


Wydawać by się mogło że ludzie i mendy to wręcz symbiotyczne stworzenia, tylu jest przecież mających te stworzenia osobników obojga płci. Ale badacze tematu odkryli pewien gatunek tych pasożytów, który występuje w naturze wyłącznie u czarnych trolli.
Mendy czarnego trolla różnią się od tych, które pasożytują na ludziach swoją zajadłością jak i intensywnością żerowania. Można powiedzieć że o ile ludzie są słabsi od czarnych trolli, o tyle nowy gatunek mend jest silniejszy od swoich ludzkich odpowiedników.

Opis i miejsce bytowania

Zwierzątka te mają wielkość ziarna pszenicy, ale najedzone mogą osiągnąć wielkość ugotowanego ziarna ryżu. Są silnie spłaszczone grzbietowo-brzusznie. Samica składa około 50 jaj, które są mocowane specjalnym "cementem" u nasady włosa. Rozwój osobniczy trwa 13–16 dni. Pasożytuje na skórze owłosionej, przede wszystkim w okolicy łonowej, także w pachwinach, a czasem pod pachami, na nogach, brzuchu, na klatce piersiowej, rzadziej obserwowane są również na brwiach i rzęsach.
Żywią się krwią nosiciela. Potrafią też zjadać naskórek (szczególnie samice przed złożeniem jaj). Na inne osobniki żywicieli przenoszą się podczas bliskich fizycznych kontaktów pomiędzy nimi, chyba że opuszczają martwego żywiciela, wtedy skaczą.
Ich żerowanie jest dla czarnych trolli nadzwyczaj irytujące, bo jego efektem jest uporczywe swędzenie i pieczenie, którego żadne drapanie nie powstrzyma, a wręcz przeciwnie, pobudza mendy do intensywniejszego pobierania pokarmu, gdyż czujące zagrożenie pasożyty odżywiają się „na zapas”.
Mendy tego gatunku potrafią przez pewien czas przeżyć na innych gatunkach zwierząt, ale zawsze gdy wyczują w pobliżu czarnego trolla, przenoszą się na niego.


Nikogo nie dziwi że mający mendy czarny troll jest bez przerwy wściekły.

Efekty spotkania z człowiekiem
Spośród ludzi jako pierwsi spotkali się z tym gatunkiem łowcy trolli. Zdarza się, gdy taki łowca obmacywał zabitego trolla, mendy, które na nim żerowały, wyczuwając śmierć nosiciela w panice szukały nowego żywiciela i przeskakiwały na najbliższe ciepłokrwiste stworzenie – w tym przypadku łowcę.
I wtedy zaczynała się tragedia. Ludzka skóra jest o wiele bardziej delikatna niż u trolla, szczególnie tam gdzie rosną włosy łonowe. Gdy mendy z jednego zabitego czarnego trolla przeszły na łowcę i po usadowieniu się tam gdzie zwykle to robiły zaczynały żerować, los łowcy był już przesądzony. W przeciągu kilku minut mendy potrafiły zeżreć całe przyrodzenie łowcy, powodując przy tym niesamowity ból, którego w żaden sposób nie dało się powstrzymać. Ani drapanie, topienie czy okadzanie dymem nie pomagało. Po wielu próbach w końcu odkryto jedyną metodę, która mogła je powstrzymać. W tym celu, zaraz po odkryciu co nas zaatakowało, należało oblać sobie przyrodzenie spirytusem lub nordmardzką starką i podpalić. Tylko ogień potrafił skutecznie zabić te stworzenia. Jednak efekty tej „kuracji” były dość opłakane dla stosującej go osoby. Jednak gdy musiała ona wybierać pomiędzy utratą jaj, a długotrwałym i bolesnym leczeniem oparzeń, mało kto się nad tym zastanawiał, tylko podpalał…


Sposób pozbycia się tych mend jest nadzwyczaj bolesny.

Od momentu odkrycia tej metody żaden łowca trolli nie wybierze się na polowanie bez kilku butelek mocnego alkoholu. Stąd wzięło się potoczne nazywanie przez łowców spirytusu „płynem na mendy”.
Równie jak ludzie zagrożone spotkaniem z tymi pasożytami są orki. Tylko jaszczuroludzie są bardziej odporni, bo zanim te stworzonka obgryzą im łuskę na jajach, szybki łowca zdąży je poprzypalać kawałkiem rozpalonego patyka.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 01-11-17, 07:38   #158
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Zdziwiak

Zdziwiak


Zdziwiak to niewielkie stworzenie żyjące wszędzie w ciepłym klimacie. Żywi się owadami oraz zjada owoce. Nie jest groźny ani niebezpieczny. Można go często spotkać w młodych lasach i parkach oraz sadach owocowych.

Budowa ciała
Tułów wraz z głową Zdziwiaka osiągają łącznie długość około połowy łokcia, drugie tyle ma jego cienki ogon. Masa ciała dochodzi do ciężaru menzurki pełnej wody. Zwierzę charakteryzuje się ubarwieniem zmiennym. Spotykane są dwie odmiany: jedna z częścią grzbietową wybarwioną na rudo, szarymi bokami i białą częścią brzuszną, a druga o umaszczeniu brunatnym i nieco jaśniejszej części brzusznej. Możliwe są także wybarwienie pośrednie. Wspomniane wersje kolorystyczne mogą występować równolegle u rodzeństwa z jednego miotu. Jesienią Zdziwiaki zmieniają futro na bardziej gęste. Kolejna zmiana futra następuje wiosną. Posiadają spore uszy prawie pozbawione owłosienia.

Ekologia
Pożywienie Zdziwiaków stanowią nasiona (w tym z szyszek, bukwi, żołędzie i orzechy) i pączki drzew, grzyby, owoce, ale także owady, jaja i pisklęta. Obserwowano je również przy zdrapywaniu kory drzew iglastych i spijaniu żywicy. Jesienią gromadzą w dziuplach zapasy żywności. Na zdziwiaki polują kuny i ptaki drapieżne

Tryb życia
Zdziwiak zamieszkuje dziuple, które utyka porostami i mchami, lub gniazda ptaków, dobudowując zadaszenie lub sam buduje gniazda z gałęzi. Gniazda te buduje w koronach drzew, zwykle w rozwidleniu gałęzi. Buduje je z trawy i drobnych gałązek i wyściela mchami. Jest aktywny w dzień, najbardziej rano i po południu. Wiedzie samotne życie, rzadko łączy się w pary. Nie jest to gatunek terytorialny.

Rozród
Ciąża trwa 38–39 dni[9]. Samica rodzi w jednym miocie od 3 do 7 młodych. W ciągu roku wydaje zwykle 1–3 miotów – przeważnie w okresie między wczesną wiosną, a latem. Młode rodzą się ślepe i nagie, otwierają oczy po blisko 30 dniach życia. Usamodzielniają się w wieku 10 tygodni. Zdziwiaki osiągają dojrzałość płciową w wieku jednego roku. Mogą żyć 6–7 lat, w niewoli dłużej; prawdopodobnie ze względu na polujące na nie drapieżniki żyją na wolności maksymalnie 2–4 lata.

Pochodzenie nazwy
Nazwa Zdziwiak wzięła się od pewnego trybu postępowania tych zwierząt. Otóż gdy tylko zauważą że są obserwowane, siadają nieruchomo i robią „wielkie oczy”, przez co wyglądają jakby było strasznie zdziwione. Nie wiadomo dlaczego tak robią. Niektórzy uważają że chcą w ten sposób odstraszyć ewentualnego napastnika.

Metody łowieckie i trofea
Nikt na Zdziwiaki nie poluje, ponieważ ani ich mięso nie jest smaczne ani ich futer nie da się do niczego wykorzystać, gdyż mimo konserwowania i wyprawiania skóra takiego trofeum szybko traci owłosienia. Znane są jednak przypadki, że w okresach wielkiego głodu ludzie łapali je i zjadali, ale było to przyczyną głodowania a nie szczególnych gustów kulinarnych.

Ciekawostki
Niektórzy łapią Zdziwiaki i trzymają je w domach, gdzie te zwierzątka łapią i zjadają owady (muchy, pluskwy i karaluchy). Jednak nie jest to popularne zwierzątko domowe, bo nie lubi bezpośrednich kontaktów z człowiekiem. Ucieka przed im i stara się schować, oczywiście robiąc przy tym wielkie zdziwione oczy. Jednak najzabawniejsze jest to że Zdziwiak jako żywo przypomina wyrazem swojego pyska... [cenzura].
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 08-02-18, 00:59   #159
 Ancoron
Ma admina
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Posty: 7 460
Domyślnie


Nazwa: Polna bestia
Gromada: Insekty
Odżywianie: Wszystkożerca
Tryb życia: Stadny
Stopień zagrożenia: Niski

Opis: Robactwo, wszędzie na tym plugawym świecie jest robactwo. Gdziekolwiek nie spojrzeć, tam karaluchy i inne, wszelakie szkodniki zatruwające ludziom życie. Pół biedy, gdy są to stwory zdatne do rozgniecienia pod butem, lecz zdarzają się również przypadki większe nawet od ludzi, spotkać takie to niezbyt przyjemne doświadczenie.
Polne bestie z pewnością należą do tych mniej miłych. Wielkie, napuchnięte cielska, owalne i szkaradne u niektórych mogą wywoływać ciarki. Kolor gnijącego ciała jedynie pogłębia niechęć do tychże stworzeń. Mogą się wydawać nieporadne, powolne i grube, lecz gdy zajdzie potrzeba, to przebierają odnóżami z zabójczą sprawnością, a ich ostre zakończenie, z natury przygotowane do rycia w ziemi, mogą rozszarpać ciało człowieka z dziecinną sprawnością. Całe ciała mają pokryte twardą tkanką, chitynowym pancerzem, grubym i wytrzymałym. Jedynie szczątkowe skrzydła, niezdatne do uniesienia grubych cielsk są pozbawione tejże ochrony i o wiele bardziej delikatne.
Na więcej uwagi zasługują za to głowy z twardymi i długimi czułkami zapewniającymi lepszą percepcję, które mierzą w kierunku nieba. Czerepy tych stworzeń są nieproporcjonalnie małe w stosunku do reszty ciała, niewielki rozmiar skrywa mały mózg. Stworzenia pozbawione są wyraźnych nozdrzy, oczy zaś mają w zaniku, posługują nimi mimo to z wprawą, jednak największą chlubą jest słuch. Potrafią usłyszeć skradającego się człowieka z odłegłości kilkudziesięciu kroków, a wtedy... Wtedy w ruch idą żuwaczki, przystosowane do spożywania roślinności, lecz o wystarczającym zacisku, by zmiażdzyć rękę, a o wielkości wystarczającej do odgryzienia głowy pechowej ofierze.
Jak widać żywotne są to psubraty i wyjątkowo parszywe, których pewnikiem nawet własne matki nie kochają.

Zwyczaje i zachowania: Ciężko cokolwiek powiedzieć o tychże insektach, bowiem zwyczajnie nie są one szczególne. Ot, uporczywe jak karaluchy, a gdy im spodoba się jakieś miejsce, to zawsze wrócą, nieważne ile poczwar padnie tam pod mieczem, takie to durne gnojki.
Żrą wszystko, co im się do żuwaczek zmieści, przechodzą jak szarańcza, niszcząc plony i pozostawiając jedynie gołą ziemię, a mnożą się jak króliki. Samce niemal bez przerw zapładniają samice, by zapewnić ciągłość gatunkową, dlatego też pewnie jak do tej pory ten gatunek nie wyginął. Lęgnie się od jednego do pięciu stworzeń na każdy miot, a biorąc pod uwagę, iż są zdolne do rozpłodu nawet cztery razy do roku, to można sobie wyobrazić ile tego cholerstwa może się nagromadzić, jeśli choć na chwilę spuści się z nich wzrok, a potem wykończyć tego już nie sposób, taka ich mać!
Matki wspólnie opiekują się potomstwem, robiąc to jedynie tak długo, aż młode będą w stanie samodzielnie funkcjonować, po czym bezdusznie wyganiają je z gniazda, brutalnie, ale koniecznie.

Występowanie: Głównym miejscem bytowania tychże insektów, jak zresztą nazwa tychże wskazuje, są pola, gdzie wesoło grasują, pożerając wszystko, co tylko zdołają. Dzieje się to z prostego powodu, robale te lubią słońce, a takie miejsca zazwyczaj są eksponowane na działanie jego promieni, w dodatku łatwe żarcie wokół, po prostu dobre warunki.
Zdarza się także, by niektóre egzemplarze prowadziły egzystencję w lasach, jednakże mimo to nie spotka się ich w najciemniejszych ostępach, a jedynie tam, gdzie wciąż jest w miarę ciepło, jasno i przytulnie. Za to nigdy nie znaleziono nawet jednego egzemplarza w jaskiniach.
Wniosek jest prosty, stworzenia te występują wyłącznie na otwartej przestrzeni, gdzie panują dosyć wysokie temperatury, nie jest zbyt wilgotnie, a promienie słońca mają dostęp, toteż w razie tajemniczych napaści na farmy sprawców trzeba szukać w jasności, a nie w mroku jak to się często u chłopów z gminu uważa.

Sposoby łowieckie: Powszechnie wiadomo, iż gatunek ten ma nad wyraz twardy pancerz, do którego przecięcia mieczem potrzeba ponadprzeciętnej siły, a że chłopi, którzy to muszą z nimi boje toczyć, nie są wojownikami z zamiłowania, toteż oczywistym jest, iż wykorzystują odmienne sposoby walki.
Przede wszystkim broń obuchowa. O dziwo jej skuteczność jest zaskakująco wysoka i wystarczy jedynie cep, by skutecznie wyeliminować nawet kilka tych stworzeń, miażdżąc ich ciała, jednakże nawet przy tym potrzeba sporej siły.
Strzelanie z łuku bywa skuteczne, lecz należy wcelować w miękkie części ciała bestii, a to może okazać się kłopotliwe, toteż chłopi zazwyczaj załatwiają sprawę klasycznie: ogniem. Jak wszystkie zwierzęta, tak i ten gatunek panicznie boi się płomieni i wystarczy nawet jedna pochodnia, by skutecznie wypłoszycc insekty, choć nie są one szczególnie łatwopalne. W grę wchodzi prawdopodobnie zwykły instynktowny lęk.
Nie potrafią również pływać, a wszelakie zapory wodne stanowią dla nich nieprzebyte bariery.

Trofea: Niewielu myśliwych poluje na polne bestie z chęci zysku i nie ma co się dziwić. Nie mają one cennych komponentów, ani ciepłych skór. Jedyne na co warto zwrócić uwagę to żuwaczki, co prawda pełniące rolę wyłącznie dekoracyjną, lecz lepsze to niż nic. W związku z tym nie osiągają one zbyt wielkich cen, zaledwie kilkanaście monet za egzemplarz, nic szczególnego.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 08-02-18, 11:57   #160
 Ancoron
Ma admina
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Posty: 7 460
Domyślnie



Nazwa: Gargulec
Gromada: Stworzenia magiczne
Odżywianie: Mięsożerca
Tryb życia: Samotnik
Stopień zagrożenia: Średni

Opis: Magia, od dawna uważana za przerażającą, zdolną do tworzenia istot wspaniałych, lecz również tych szkaradnych, które potrafią zasiać w sercach lęk. Zresztą nie dziwota, bowiem te bestyjki cechuje wyjątkowo szkaradna powierzchowność. Szara, chropowata skóra, która potrafi upodobnić je do posągów, gdy zamierają w bezruchu, a przy tym jest twarda niemal jak kamień, to ich największy atut, lecz o wiele bardziej w oczy rzuca się ciało, tak podobne do ludzkiego. Ręce i nogi są niezwykle muskularne, jakby zaprawione latami treningów, ciało pokryte kłębami stalowych mięśni jest bronią samą w sobie, co w połączeniu z siłą stworzeń może okazać się zabójcze.
Skrzydła zaś mają długie, błoniaste, mogące uchodzić za nietoperze. Przerażające jest, iż są one w stanie wznieść swych posiadaczy obciążonych nawet porwaną krową w przestworza i wytrzymać długie trasy, a przy tym dzięki aerodynamicznym kształtom umożliwiające zaskakujące zwroty w powietrzu oraz osiągnięcie ogromnej prędkości, wystarczającej, by dogonić uciekającego jelenia.
Pyski gargulców mogą uchodzić za zwyczajne maski, bowiem są powykrzywiane, niczym w prześmiewczych minach, szkaradne i sztuczne, zazwyczaj wykrzywione w opętańczym uśmiechu mającym zasiać lęk w sercu przeciwnika. Dodatkowym atutem w zastraszaniu są spiczaste uszy, długie i nieruchome, mogące przywodzić na myśl diable rogi, nic bardziej mylnego, bowiem same poroże, co prawda, szczątkowe, zaledwie wystające guzy na tle gładkiej głowy, również się znajduje.
Na uwagę zasługuje uzębienie tychże istot, pozbawione kłów i wyposażone w pokaźne rzędy siekaczy, twardych jak stal, a w połączeniu z niezwykłą mocą zaciskową szczęk zdolne nawet do rozkruszenia kamienia.

Zwyczaje i zachowania: Ciężko cokolwiek powiedzieć o zwyczajach tych stworzeń, ani genezie gatunkowej. Według jednych są to po prostu naścienne gargulce ożywione za pomocą czarów, które je napędzają, koleni zaś uważają je za błędne ogniwo ewolucji, skazane na wyginięcie, jednak wszyscy zgodnie uważają, iż stwory te są wysoce magiczne, lecz przy tym niezdolne do władania posiadaną mocą.
Bestie te całymi dniami potrafią tkwić w bezruchu, jedynie leniwie zerkając na otaczający świat, by następnie z szybkością błyskawicy rzucić na to, co je zainteresuje. Czasami zdarza się, by przestawiciele tego gatunku spotkali się, wtedy powoli kroczą pomrukując do siebie basowo i nie wdając w wyraźniejszy kontakt, jakby niezdatne do niego. Nie zdołano zaobserwować prób reprodukcji i zachowania ciągłości gatunkowej, co potwierdza przypuszczenia o magicznym pochodzeniu stworzeń. Zauważono za to niezwykłą tendencję do trzymania w jak największej odległości od innych istot żywych, jakby gargulce czuły do nich niechęć. Co prawda w razie spotkań nie wywołują starć, chyba że są głodne lub uważają się za zagrożone.

Występowanie: Ciężko określić w jakich terenach lubią bytować gargulce, jednakże zawsze są to tereny w jakiś sposób powiązane ze skałą, chociażby kamienne jaskinie w głębi ziemi, gdzie panuje mrok i wilgoć, a grasują stworzenia niechętne do jakiejkolwiek eksploatacji powierzchni. Co prawda samych gargulców istnieje obecnie niewiele, lecz zdecydowana większość z nich wybiera właśnie takie miejsca, a zaledwie mała część woli przebywać na powierzchni, lecz i tak w pobliżu skał. Zbocza gór chociażby są terenem, gdzie można je spotkać, choć nie należy oczekiwać zbyt wielkiej ich ilości, a te egzemplarze cechuje wielka złośliwość objawiająca się tym, że z chęcią by spróbowały zepchnąć nieostrożnych wędrowców ze szczytów prosto w ramiona śmierci.
Poza tym bestyjki upodobały sobie kamienne kręgi, miejsca uważane za magiczne i używane przy druidzkich rytuałach, co ponownie może wskazywać na magiczne pochodzenie tegoż gatunku.

Sposoby łowieckie: Walka z tymi potworami wymaga stosownego przygotowania, coby nie postradać przy tym życia. Przede wszystkim można porzucić marzenia o łatwym, bezproblemowym zwycięstwie, zamiast tego będąc w stanie gotowości na ciężki i męczący bój, który może zakończyć się śmiercią.
Warto zaopatrzyć się w broń obuchową, młoty i buławy mają znacznie większą szansę na uszkodzenie tych twardoskórych poczwar, tak by walka zbyt długo nie trwała. Bardzo dobrym sposobem jest również wykorzystanie broni dystansowej podczas lotów tych stworzeń w celu przestrzelenia błon służących za skrzydła. Jest to trudne i do osiągnięcia jedynie przez mistrza strzeleckiego, lecz upadek z wysoka może okazać się wystarczający, by pozbawić je żywota.
W przeciwieństwie do większości bestii gargulce nie czują lęku przed ogniem, a zaledwie niewielką niechęć wynikającą z możliwych poparzeń, toteż stosowanie pochodni w celu odstraszenia czy odegnania zwyczajnie mija się z celem i przyprawić może o rychły zgon.

Trofea: Nie dość, że te psubraty są ponadprzeciętnie żywotne, to jeszcze nie można z ich ciał pozyskać czegoś przydatnego, co ktokolwiek chętny byłby kupić, toteż polowanie na nie w celu zarobkowym jest pozbawione jakiegokolwiek sensu.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 19-02-18, 19:19   #161
 panic!sinner
Panikująca
 
panic!sinner awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2018
Skąd: nwm
Posty: 26
Domyślnie

Lausac Riaffa

Stworzenie żyjące w górach, rzadko spotykane przy traktach uczęszczanych przez ludzi.

Wygląd: Istota jest wielkości dorosłego człowieka i z reguły porusza się na dwóch nogach. Jej pokryte szorstkim futrem plecy są zgarbione. Na ogromnym pysku nie ma futra, ani nawet skóry, jedynie goła kość. Wzrok przyciągają ogromne, zakrzywione rogi, na których widnieją dziwne, pomarańczowe symbole. Oczy Lausaca są zamglone i białe, a idealnie widoczne zęby ostre i duże.

Zwyczaje i zachowanie: Lausac Riaffa jest stworzeniem bardzo agresywnym, żyjącym z reguły samotnie w swoim legowisku. Ugryzienia zwierzęcia są bardzo niebezpieczne, swoimi kłami potrafi przebić nawet kość. Choć jest mięsożerne, nie pogardzi padliną. Atakuje szybko, z zaskoczenia, potrafi skutecznie się skradać i bardzo szybko biegać. Łatwo rozpoznać ślady Lausaca, często taranuje wszelką mniejszą roślinność, jaką spotka na swojej drodze. Jego legowisko można znaleźć w mniejszych grotach.

Sposoby łowieckie: Najlepszym sposobem na upolowanie Lausaca jest zastawienie na niego pułapki w jego legowisku. Musi być wystarczająco mocna, aby zwierzę nie było w stanie jej zniszczyć i wystarczająco ciężka, aby Lausac jej zwyczajnie nie połamał swoim ogromnym ciałem. Można też spróbować walki mieczem z tą kreaturą, jednak należy uważać - Lausac jest niesamowicie sprytny i potrafi wykorzystać choć sekundę nieuwagi, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Wykorzystanie: Najbardziej cenna u tego stworzenia jest skóra - twarda i mocna, idealna do tworzenia ochraniaczy. Czaszka Lausaca jest bardzo droga, najczęściej kupują ją szlachta i zamożni mieszczanie. Z reguły wykorzystywana jest do ozdabiania ścian.
__________________
"Rock & roll is everybody's f*ckin' music, not just the Devil's music. That's where God and the Devil shake hands" ~ Neil Young
RPG
panic!sinner jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 22-02-18, 20:39   #162
 Maligna
Cicha woda
 
Maligna awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2018
Skąd: Terra Incognita
Posty: 67
Domyślnie



Wstępne informacje i wygląd
  Hipokampa najprościej można określić jako połączenie konia z rybą. Nie wydaje się to zbyt sensowne, jednak ma miejsce i sprawdza się nieźle. Końska głowa i fragment tułowia, wraz z przednimi nogami, płynnie przechodzą w silny ogon zaopatrzony w płetwę. Zwierzęta te przystosowały swoją lądową część do życia w wodzie: zamiast sierści mają łuski, wykształciły też skrzela. Osobniki płci męskiej występują również z błonami, które są w stanie przypominać ozdobne krezy. Hipokampy obu płci występują często w kamuflujących barwach, które zależą od miejsca ich występowania. Przykładowo te mieszkające w głębokich oceanach są w stonowanych, ciemnoniebieskich kolorach, a mieszkańcy okolic raf koralowych szczycą się tęczową krzykliwością.
  Oczy tych zwierząt również nie przypominają typowo końskich, gdyż chroni je przezroczysta powieka, często są też w specyficznych barwach. U niektórych odmian hipokampów zredukowane są również nozdrza oraz uszy.
  W gruncie rzeczy nie wiadomo, skąd wziął się ten gatunek. Prawdopodobnie jest efektem odległych, magicznych manipulacji. W końcu natura raczej nie byłaby w stanie wytworzyć tak dziwnego połączenia.

 
Pożywienie i niebezpieczeństwo
  Hipokampy są wszystkożerne, ale oczywiście nie należą do morderczych drapieżników. Zwykle żywią się wodorostami oraz skorupiakami, czasem drobnymi rybkami. Nie odnotowano u nich prób zjadania człowieka, prawdopodobnie dlatego, że istoty te należą do dosyć płochliwych i jeszcze żyją w wodzie, co zdecydowanie utrudnia podobne konfrontacje… Także ewentualnym miłośnikom „wodnych koników” grozi najwyżej rozczarowanie spowodowane trudnościami w chociażby obserwowaniu ich.


Wykorzystanie
  Ciężko stwierdzić, czy te stworzenia mogą być specjalnie użyteczne dla ludzi. Próby ich schwytania zwykle kończyły się fiaskiem. Większość wiedzy o nich pochodzi z podań marynarzy oraz z oględzin zwłok wyrzuconych przez fale na brzeg. Ich łuski oraz oczy są uznawane za alchemników za całkiem intrygujące, ale jak dotąd są wykorzystywane głównie do niepewnych eksperymentów. To samo można powiedzieć o ich mięsie, tylko koneser lub desperat doceni jego słonawy, rybi posmak.

 
Miejsca występowania
 Hipokampy występują wyłącznie w słonych zbiornikach, to jest morzach i oceanach. Najwięcej żyje na głębokich wodach oddalonych od zamieszkanych lądów, jednak mniejsze osobniki można spotkać i w płytszych miejscach, chociażby przy rafach.
RPG
Maligna jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 09-03-18, 10:27   #163
 Ancoron
Ma admina
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Posty: 7 460
Domyślnie



Nazwa: Topielec
Gromada: Gady
Odżywianie: Mięsożerca
Tryb życia: Stadny
Stopień zagrożenia: Średni

Opis: Nie każdy jest twarzowcem, nie każda bestia budzi grozę samym swoim wyglądem, sprawiając, iż w serca wkrada się lęk. Niektóre tego nie muszą, wystarczy to, jakie są zabójcze. Niestety topielce się do nich nie zaliczają, są zwyczajnie przeciętne pod wieloma względami, w niektórych wzbudzają jedynie litość, w innych obrzydzenie.
Wystarczy zacząc od szkaradnej powierzchowności tychże stworzeń - skóra trupioblada, spod której widać siateczki żył, oślizgła i klejąca się, niczym gnijące ludzkie ciało, co słabsi reagują na nie odruchem wymiotnym. Prawdopodobnie taki wygląd ma za zadanie odstraszyć groźniejszych drapieżców, którzy trupów nie ruszą. Skutecznie. Najwięcej przeraża sam fakt, iż te stworzenia są tak bardzo podobne do ludzi, smukłe w taliach niczym dzieci, z długimi kończynami i płaskimi głowami. Pozbawione nosów z niewidoczną niemalże linią ust oraz rzędzami siekaczy. Z oczu ich spoziera jakiś smutek, lęk przed wszystkim wokół, niczym u spłoszonych jeleni, które chcą rzucić się do błyskawicznej ucieczki. Z boku szyi posiadają otwory skrzelowe, którymi są w stanie oddychać nawet na lądzie, co samo w sobie jest już dziwne, a w połączeniu z owadzimy odruchami i długimi jęzorami, którymi mogłyby chwytać przelatujące owady, tworzy groteskową wizję.
Kończyny tych stworzeń są nad wyraz smukłe, można rzec, iż przystosowane do przemierzania morskich odmętów, co dodatkowo jest wspomagane błoną pławną pomiędzy ich długimi paluchami, które cechowane niezwykle ostrymi paznokciami służą przede wszystkim do obrony, lecz zdatnymi nawet do rozerwania na strzępy skórzanych pancerzy.
Warto dodać, że te gadziny są w stanie cechować się niemalże nadnaturalnie twardą skórą, odporną na obrażenia i cięcia mieczem, szczególnie Khorinijskie egzemplarze, które żyły pod magiczną barierą prezentowały nadzwyczajną wytrzymałość. Nie wspominając już o zaciekłości i instynkcie przetrwania, chociaż tak czy inaczej nie są w stanie stanowić wyzwania dla wprawnego łowcy.

Zwyczaje i zachowania: Topielce zazwyczaj są skrajnie niepozorne i rozleniwione, pluskając całymi dniami w zbiornikach wodnych i wylegiwać na słoneczku przy tychże, będąc gotowymi do powrotu w każdej chwili do cieczy.
Na uwagę zasługuje fakt, iż bestie te wprost uwielbiają goblinie mięso i są w stanie porzucić uprzednio upatrzoną ofiarę, by zapolować na te pokurcze, z którymi zazwyczaj nie mają większych problemów i już w krótkim czasie z przyjemnością je pałaszują. Same stronią od kontaktów z bestiami, utrzymując jedynie w miarę bliskie kontakty z krwiopijcami, które bytują w tych samych co one rejonach świata, no i idealnie wspólgrają z nimi pod kątek odżywiania. Niekiedy można również ujrzeć je w kompanii łuskowatych jaszczurów, z którymi mimo wszystko sporo je łączy pod względem przynależności gatunkowej - można je nazwać kuzynami.

Występowanie: Zwyczajne topielce można zobaczyć w pobliżu rzek, jezior i mórz, gdzie z radością taplają w letniej wodzie. Są rzecz jasna wyjątki bytujące w wilgotnych jaskiniach, w mroku i spokoju.
Należy również wspomnieć o podgatunkach tychże stworzeń, bowiem o ile większość jest zupełnie naturalna, to są przedstawiciele zgoła odmienni, na przykład tacy, którzy upatrzyli sobie pustynię na idealny dom dla siebie. Konsekwencjami tego wyboru są poparzenia słoneczne i wyprażona na słońcu skóra, która może wywołać dreszcze u co bardziej delikatnych osób. Zresztą nic dziwnego, bowiem jest to skrajnie nienaturalne, tak samo jak jednostki żyjące na bagnach, nienaturalne, śmierdzące, zmutowane i trujące, w skrócie paskudne pod wieloma względami. Bywa i tak, że stwory te podążają również w skrajnie ekstremalne warunki, gdzie żyją sobie powoli i z trudem, przy okazji ryzykując liczne mutacje genetyczne.

Sposoby łowieckie: Walcząc z topielcami należy przede wszystkim zrezygnować z mocarnych ciosów, w których złożenie trzeba poświęcić czas i siły, w wyniku czego najpewniej samemu padnie się trupem w wyniku błyskawicznych cięć pazurami i ugryzień. Trzeba skupić się na szybkich cięciach, by powoli wykrwawiać bestyjki, aż padną trupem. Ewentualnym substytutem do tego sposobu walki jest zastosowanie broni długiej i uniemożliwienie topielcom zbliżenie na wystarczającą odległość, by były w stanie cokolwiek uczynić.
Dawnymi czasami wykorzystywano do walki z bestiami magię, a konkretniej czary lodowe, na które te stworzenia, wilgotne i oślizgłe, są nad wyraz podatne i łatwe do szybkiego zranienia, a następnie taktycznej eliminacji. Popularnie stosuje się również ich całkowite zamrożenie, a następnie spokojną eksterminację.
Jak wszelkie stworzenia żyjące w wodzie są również podatne na ogień, który jest w stanie spalić ich skórę i solidnie przypiec ciało, w wyniku czego dojdzie do infekcji, a następnie rychłego zgonu.

Trofea: Topielce jak każde inne stworzenia są zdatne do polowań w celu wzbogacenia, choć trzeba przyznać, iż nie są zbyt cenne pod względem trofeów, jednakże w celu zarobienia paru monet, można tak czy inaczej próbować. Przede wszystkim szpony topielców są obiektem handlu, choć niezbyt przydatne, to jednakże są groteskowym elementem wystroju, udowodniając udane łowy. Skóry również znajdują popyt, również stosowane jedynie w celach ozdobnych, nic szczególnego, lecz w połączeniu z innymi mogą stanowić element ciekawej kolekcji.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 31-05-18, 00:00   #164
Ertix
Nosferatu
 
Ertix awatar
 
Zarejestrowany: październik 2004
Skąd: Morgrad
Posty: 2 054
Domyślnie


Troglodyta

Troglodyci zamieszkują zazwyczaj jaskinie bądź podziemne tunele. Zdarzają się jednak wyjątki, które wolą żyć w warunkach bagiennych. Te stworzenia cechuje przedewszystkim brak wzroku, polegają na własnym węchu i umyśle. Potrafią stworzyć we własnej głowie obraz wizualny tego co jest dookoła, bardziej perfekcyjniej niżby to mogli ujrzeć oczami. Są istotami dość cofniętymi w rozwoju, ludzie nieraz określają ich mianem jaskiniowców, ale tak naprawdę mieli z nimi niewiele styczności. Posługują się prymitywnymi brońmi, takimi jak patyki, bądź kamienie, zaś ich najlepszą bronią którą stworzyli jest włócznia. Lecz przez ślepotę nie używają jej do walki na dystans, a posługują się nimi jak zwykłym orężem, czymś w stylu halabardy. Wyglądem przypominają przerośnięte żaby. Z żukwy wydzielają truciznę, której używają do karmienia swoich podopiecznych. Mimo tego, że to stworzenia prymitywne, powinno się mieć na baczności gdy dojdzie do bitwy z nimi.
__________________

† Legenda Pojedynków Świętego Przymierza †
RPG
Ertix jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 31-05-18, 18:07   #165
Spykers
Artistic soul
 
Spykers awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2014
Skąd: In the mind's eye
Posty: 2 548
Domyślnie Eskarus

ESKARUS (evalensquares)

Oto zapiski, które zostały przeze mnie znalezione, uzupełnione i przepisane. Liczne obserwacje sprawiły mi ogromną fascynację tymże zwierzeciem, a niech to! kurcza, jeśli nie zmarnowałem połowy swojego życia na to! Rozumisz, fascynacja to siła, która pochłania człowieka od spodu do czubka - niektórzy, kurcza, nazywają takich ludzi czubkami, rozumisz. Ale co do zwierzęcia to najpiew, rozumisz, moim wstępem będzie jak to się stało, że to czytasz! Wpadłem ja na szkic obrazka portretu rysunku - no, kurcza, kilka kresek. Rozumisz, nie wyrzuciłem. W lesie, na spacerze przycupnął ja sobie na kamieniu. Wtem poparzyłem, wtamtem obejrzałem. Znajomy kształ odnalazłem w cieniu pod drzewem. Kilka cienistych promieni, czyli, rozumisz, kresek, kurcza. Porównałem do rysunku, uzupełniłem i ni to kot, ni to jastrząb. Zanim podszedłem to zwierz uciek. Wrócił do domu - to znaczy ja, nie zwierz, bo zwierz uciek. I zacząłem studiować (zawsze chciałem użyć tego słowa) książki. Długi czas spędziłem w poszukiwaniu cienistego tropu - cieniastego tropu - kurcza, jakieś tropu, rozumisz, co do cienia podobny. Ale wkońcum znalazł! Haha, kurcza! Od tej pory będę starał się trzymać notatki na poziomie naukowym, rozumisz.
A ta historia to długa, równa bogom, pierwszemu liściu spadniętego na pierwszy mech porośnięty w głębi pierwszego lasu pod pierwszym drzewem, z którego ten liść opadł. Otóż epoka to była taka, że Adanos nie na człowieka w wpadł w swym pomyślunku, a na zwierzę jeno i jedno było, stąpało po mchu i strąciło tego liścia - i teraz patrzy ci się w oczy!


Rogi miało, dwa długie, tuż za uszami i dwa małe tuż obok. Te małe mogłyby przeszyć tuzin ludzi na raz, rozumisz, kurcza! Były one stworzone z tych pierwotnych, pierwszych, magicznych składników materii. Zatem mogły się nie łamać. Obrośnięty praprzodek kocurów zawdzięcza swoje wyboiste futro prawdopodobnie warunkom panującym wówczas na znanym świecie. Zatem mogły być tam warunki sprzyjające wszystkiemu, mniemam, że było więcej powietrza w powietrzu, światła w świetle i deszczu w deszczu. Były to czasy, kiedy drzewa rosły ponad chmury, a wody zaspakajały pragnienia od samego na nie patrzenia. Ale wracając do naszego stworzenia, którego zdecydowałem się opisać i poświęcić na niego czas mój, który mnie pochłonął. Te włosy, które się na rysunku rozciągają między gałęziami hen dal, w daleki dal były prawdopodobnie pod jego kontrolą. Mógł on zrywać owoce z drzew albo liście nawet. Nie jest mi znany drugi taki osobnik tamtych czasów. Miał on także niebieskie symbole na licu, jakoby runy, wzorzyste jakie u dzikusów można czasem spotkać. Świeciły one - najpiew od światła czyli od Innosa, potem od ciemności czyli od Beliara, żeby ostatecznie zespolone świeciły samym Adanosem. Czuł się ów kot... a może zachaczmy od nazwę, bo kończą mi się synonimy (takie słowo we słowniku było, jeśli źle użyte - nie moja to wina). Po licznych obserwacjach owijałem swoje myśli nad licznymi nazewnictwami. Myślałem nad "dzieckiem świata", ale jego dostojność nie pasowała do nazwy. Natomiast "pan wszystkiego" było zbyt dostojne. Ostatecznie nazwałem go Eskarus - gdzie trzeba zaznaczyć, że sylaby są dwie Es-karus, a nie jak można się pomylić: Es-ka-rus. Czytać go trzeba z naciskiem na pierwszą sylabę, z mocnym akcentem, by potem przejść do płynnego zmiękczenia, o końcówce niemal zapominając (niemal, to nie znaczy, że się ją pomija!): ES-karus. Wracając. Czuł się ów kot jednością ze światem. Był ni to strażnikiem, ni to mieszkańcem, ni to właścicielem. Choć w rzeczywistości był on AŻ strażnikiem, AŻ mieszkańcem i w końcu AŻ właścicielem. Bo chronił, bo dbał i korzystał, bo nadzorował i oczyszczał. Tak, oczyszczał. Miał on bowiem wcielony dar do regeneracji swojego ciała oraz leczenia wokół. Nie robił to za pomocą łez, jak niektórzy z was mogliście pomyśleć (regeneracja łzami wzięła się wiele dekad później i pierwszymi były Syreny, bo we wodzie żyły). Eskarus zamykał oczy. Wówczas jego runy pulsowały na cztery kolory, a nie na jeden. Pulsowały na czerowono, fioletowo, niebiesko i czarno. Wiatr się zrywał. Cisza zapanowała, a jego włosy swobodnie opadały na ziemię. Magiczna aura toczyła się wokół. Światło świeciło jaśniej, niebo było bardziej niebieskie, las bardziej zielony, wiatr bardziej wiatrowy (wietrzasty?) - tego ostatniego trudno nam sobie wyobrazić. Napisałem wcześniej, że wiatr się zrywał. Prawdopodobnie korzystał Eskarus z magii świata, z której człowiek by nie potrafił w takim stopniu, i której i tak już nie ma. Człowiek wykorzystał magię do zabijania głównie, Eskarus traktował śmierć ulotnie, wiedział, że jest ponad nią. Co do wyglądu jeszcze. Podejrzewa się, że miał zielone oczy. Wzrostem dorównywał dzisiejszym cieniostworom - jakby ze trzech postawić na sobie i szeroki był też trzem cieniostworom. Mówi się, że to on poruszał koronami drzew - a więc produkował wiatr, czyli wiatrem był sam w sobie. Sam decydował dokąd słońce swymi promieniami ma sięgać. To była wówczas pierwotna harmonia. Był on panem tylko na tym świecie. Kaprysy bogów spowodowały jego kres, wraz z całą epoką magii i fantastyki. Życie umarło, a ziemia jaką znamy teraz, była najpierw skutą lodem kulą, potem jątrzącym się ogniem, na końcu pustkowiem. Potem Adanos umiłował człowieka.
Co w tym niezwykłego? - Nic odpowiadam! Kurcza!


Oto inny obraz Eskarusa. Oczywiście nazwa Eskarus nie została przeze mnie wymyślona bezpodstawnie - nawet nie została wymyślona! W dawnych zapiskach pierwszych ludzi zdało się wyczytać, jakoby duch Eskarusa był wciąż żywy w tamtym świecie. Pierwotni ludzie oprócz późniejszych manuskryptów zostawili wcześniej malunki. Niby czuli obecność. Potem, potem interpretowali to i przypisywali bogom, wcześniej naturze, wcześniej jeszcze właśnie Eskarusowi, który stał się ich bóstwem. Lecz to nie była jego ówczesna nazwa. Bowiem ludzie ci nazwali go naturalnym dla nich wyrazem - Evalensquares (czytany bez nacisku na żadną sylambę, jednym ciągiem i melodyjnie) - co tłumaczyć można jako: twór zespajający świat, dający życie i odpoczynek - krócej się nie da. Natomiast ja skróciłem to do Eskarusa ze względu na natępne znaleziska.
Kiedy minął czas pierwszych ludzi, bogowie toczyli walki i nastała w końcu era jako takiego spokoju. Nie było śladu po Eskarusie. Natomiast zapanowała era zwierząt. Były to czasy fantastyczne, bajeczne nawet. W tym czasie lasy, łąki, polany były wolne. Zwierzęta zakładały stady, tworzyły hierarchie, siedliska i - początkowo - żyły w harmonii. Dopiero potem odkryto instyknt mordercy, potrzeby mięsożerców i bezbronność niektórych roślinożerców. Na tych ostatnich się skupimy. Były to małe istoty, lecz jakże sprytne i zwinne! Kurcza! Żyły one w jednej wielkiej małej konspiracji. Wymyśliły one system przetrwania, bowiem były najmniejszymi istotami narażonymi na śmierć, a wyglądały one mniej więcej tak:


Były one cwane niczym ludzie, choć człowieka nie zaznały. Wyglądały one tak jak widać powyżej. Były to pierwsze tygrysopodobne tylko mniejsze, wielkości dzisiejszego bobra. Miały one zielone oczy i długie uszy. Długi ogon także. Ich instynkt zachaczał o człowieczy rozum. Wiedziały co zrobić by przetrwać, wiedziały w tym co dobre a co złe. Na początku ginęło ich tysiące. Pierwsze wilki widziały w nich przysmak na obiad, kolację i deser. Z czasem liczba zjadanych Eskarusów - ha, kurcza. Znowu ta nazwa. Czy to nie całkiem inne zwierzę? Czy wcześniejszy okaz to było w ogóle zwierzę? Czy można porównać te dwa przypadki? Można, kurcza! Ten sam kształt cienia, tylko mniejszy, ten sam opiekuńczy instynkt. One musiały mieć pierwiastek, choć najdrobniejszy, w posiadaniu od pierwotnego kocuropodobnego, powiadam, rozumisz! Kiedy las stał się takim miejscem dla nich, gdzie czuły się wśród wszystkich drapieżników jak między owcami, ich system rozwojowy powiększył się do tego stopnia, że zaczęły pomagać przetrwać innym słabszym osobnikom! Czyż to nie intrygujące? Same były roślinożercami, a zatem kolejne podobieństwo! Były one bardzo szybkie, ich zmysły były wyostrzone na tyle, że potrafiły rozpoznać dźwięki w promieniu kilkuset stóp człowieka współczesnego - to wystarczyło. Podporządkowały sobie całe otoczenie, w którym żyli. Wierzysz? Wróćmy do tematu. Z czasem liczba, jak mówiłem, liczba zjadanych Eskarusów była niemal zerowa. Żyli jak ludzie plemienni.
Potem bogowie zawładnęli świat swoimi potyczkami, a potem świat na nowo się odrodził. To był moment, w którym Adanos wypowiedział słynne słowa: "Nigdy więcej nie postanie wasza noga na mojej ziemi, bo jest ona święta, i pozostaie taką na wieki." Magia zwierząt zanikła w poznanej nam formie. Teraz skupiam się nad obserwowaniem tygrysów i kotów. Co za wspaniałe zwierzęta! Pozostał w nich pierwiastek zwinności i sprytu, lecz postanowiłem poświęcić resztę swych dni, by odnaleźć w nich dawne, pierwotne korzenie. . Pytania, które należy sobie zadać, to dlaczego utraciły swoją magiczną aurę, dlaczego nie żyją w takim systemie jak niegdyś, dlaczego stały się drapieżnymi, czasem bezmyślnymi mięsożercami? Dlaczego nie mogą należeć do nowej kategorii zwierząt: Eskarusy? Magia, która wypełniała świat wciąż okazuje się być niezrozumiałą rzeczą, która zdaje się zespalać wszystko razem, i bez której wszystko wywraca się do góry nogami! Czy kotom pozostały już tylko zielone oczy? Czy tylko na ich ślepiach powinienem się skupić? Czy są one, kurcza, wstanie do transformacji, rozumisz, ponownej?


Miejmy nadzieję, że nie!
Dziękuję za uwagę!
Gotowe.
__________________
At the end of the river the sundown beams
All the relics of a life long lived
Here, weary traveler rest your wand
Sleep the journey from your eyes
RPG
Spykers jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 07-06-18, 19:38   #166
 Ancoron
Ma admina
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Posty: 7 460
Domyślnie


Nazwa: Przeklęty z Cavei
Gromada: Nieumarli/Istoty magiczne
Odżywianie: Brak
Tryb życia: Samotnik
Stopień zagrożenia: Wysoki

Opis: Paskudni nieumarli od dawien dawna spędzają sen z powiek zwyczajnym obywatelom, napawając lękiem i obrzydzeniem. Zaprawdę istoty te są naturze przeciwne i zdecydowanie piętnowane za swe jestestwo. Akurat faktem jest, iż słusznie, bowiem to plugastwo paskudne, niegodne życia na świecie. Przeklęci z Cavei są wyjątkowym tego przykładem, ni żywi, ni martwi, przez wieczność zawieszeni pomiędzy i zmuszeni do tułaczej wędrówki, bez szans na odkupienie i przejście dalej. Zakuci w pancerze, w które byli odziani w chwili śmierci, z twarzami zasłoniętymi przez mrok i cierpieniem, nieprzerwanym cierpieniem są pośród nas. Oczy ich świecą czerwienią w największej ciemności ujawniając ich obecność, a zamiast serca w otwartych piersiach biją im szlachetne kamienie. Wędrówce ich zaś towarzyszy grzechot łańcuchów, symbolu ich wiecznego poniżenia, które nigdy nie zostanie przerwane.
Ponoć, gdy znajdują się w pobliżu, to człowieka obejmuje nienaturalne zimno, a wszystko co dobre znika w ciągu sekund, pozostaje jedynie strach, gniew, a potem pustka. Tak jakby już nigdy miało nie zaświecić słońce, a świat umierał wśród nieskończonego mrozu.
Świadkowie emanacji tych upiorów stwierdzają, iż zwyczajnie czuć od nich krwią, a poruszają się, wrzeszcząc przy tym z bólu, gnijąc bez przerwy i nie mogąc przestać wyć.
Podług opowiastek każdy, kto spojrzy tym stworzeniom w oczy, zostaje pozbawiony zmysłów, zupełnie jakby jego umysł odszedł w niebyt pozostawiając na ziemi jedynie pustką skorupę zdatną do załatwiania potrzeb fizjologicznych i niczego poza nimi.

Występowanie: Istoty te krążą nieprzerwanie po całej wyspie Archolos, niekiedy zapuszczając nawet do wielkich miast, tak gwarnych i pełnych szczęścia, gdzie ciągną je zapewne wspomnienia przeszłości i człowieczeństwa. Jednakże o wiele częściej spotkać je można na bezdrożach, gdzie włóczą się bez celu, często zamierając w bezruchu i czekając na coś, co najwyraźniej nigdy nie nadchodzi, bowiem w krótkim czasie kontynuują wędrówkę. Nieco przerażać może fakt, iż gdy zmierzają w sobie znanym celu, w wybranym kierunku, to nic ani nic nie jest w stanie zniechęcić ich do jego zmiany, a ruszają najprostszą drogą, potrafiąc niekiedy o włos mijać ludzkie sadyby, jak i również przechodzić przez nie, demolując je przy tym.
Zauważono również, iż Przeklęci niekiedy zatrzymują się na dłużej w wszelakich ruinach, gdzie przez długi czas czegoś szukają. Zdaniem niektórych po prostu pragną odnaleźć swoje domy, zniszczone przez czas dawno temu, a teraz leżące w gruzach pośród lasów. Brzmi jak bajka, lecz mimo to jest możliwe.

Metody łowieckie: Stworzenia te nie są zbyt proste do ogarnięcia umysłem, a walka z nimi jest iście Syzyfową pracą, bowiem jako upiory są nie do uśmiercenia i można je jedynie przepędzić. Co więcej nieniepokojone nie atakują niczego na swojej drodze, toteż najlepszym wyjściem jest po prostu przeczekać ich obecność i unikać kontaktu wzrokowego. Gorzej, gdy już zostaną sprowokowane, bowiem są w stanie zabić człowieka gołymi rękami, rozerwać po prostu na strzępy, jakbyśmy byli robakami, które rozgniata się obcasem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, iż są one niematerialne, toteż walka z nimi w praktyce jest niemożliwa do wykonania poza krótkimi momentami, gdy nabierają fizyczności. Niestety dzieje się to wtedy i tylko wtedy, gdy szykują się do zadania ciosu lub pokonania jakiejś przeszkody, wliczając w to ludzi, co robią diabelnie szybko. Najlepszym wyjściem jest bezsensowna i nieprzerwana rąbanina w ich serce, licząc na to, że zmaterializują się akurat wtedy, gdy cios będzie zadawany. W innym przypadku, cóż, po prostu się umiera. Za to w razie sukcesu stworzenia te zostają odpędzone, gdy kamień rozpryskuje się na kawałki i po prostu znikają.

Trofea: W praktyce nie można zebrać z tych stworzeń żadnych trofeów, bowiem pozostaje po nich jedynie rozkruszone serce, które z czasem zaczyna się ponownie składać w całość, by doprowadzić do stanu używalności, a wtedy stworzenie powraca na ziemię, by dalej prowadzić tułaczkę.

Historia: W czasach wielkich wojen na Archolos stacjonował oddział paladynów, który to przebywał na stałe w Cavei. Dzielnie wspierali obywateli i serwowali im morale samą swoją obecnością, zapewniając, iż w razie wrogiego natarcia obronią ich i wypędzą niemilców. Niestety w końcu do tego doszło, a chwalebni rycerze okazali kamienne serca, w większości uciekając przed przeważającymi siłami wroga. Jedynie garstka pozostała, by bronić niewinnych, niestety w ciągu zaledwie kilku dni zostali zdziesiątkowani, zmasakrowani przez wroga i bestialsko wymordowani, jeden po drugim, a samo miasto padło ofiarą najeźdźców.
Uciekinierzy ukryli się w górach, by przeczekać gorący czas, nie wiedząc, iż wielki archolański las rzucił na nich klątwę, sprawiając, iż ich serca fizycznie stały się kamienne. Z początku nie wiedzieli co się dzieje, wszystko ich bolało, zaczynali gnić, ciała odmawiały im współpracy, a potem umierali, jeden po drugim, lecz nie zaznali spokoju, bowiem klątwa zmusza ich do dalszej, upiornej egzystencji i wędrowania po wyspie, aż do dnia, gdy odpokutują swoje winy, a prawowity władca wezmie ich pod swoje sztandary, by następnie ich uwolnić. Do tego czasu każdy dzień jest dla nich nieskończonym cierpieniem.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 08-06-18, 10:58   #167
 Ancoron
Ma admina
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Posty: 7 460
Domyślnie


Nazwa: Mlaskier
Gromada: Insekty
Odżywianie: Roślinożerca
Tryb życia: Stadny
Stopień zagrożenia: Bardzo niski

Opis: Robactwo od dawien dawna jest nieodłącznym elementem naszego świata i wprawia w obrzydzenie co wrażliwsze dziewoje, takoż i mężczyzn. Wszelako to paskudniki okrutne, samym swym jestestwem ohydne i wymioty wywołujące, toteż obcasami rozgniatane przy byle okazji w imię niechęci do gromady. A jakby ktoś tak rasę rozumną tępić jął, to już go od ksenobójców i potworów wyzywać poczęto, taka hipokryzja na świecie panuje. A czym te istotki zasłużyły na takie traktowanie? Większość ankietowanych w tej sprawie wskazuje na niezbyt przyjemną dla oka powierzchowność. Długie, trzyczłonowe czułki służące do nawigowania w terenie wychodzą z dosyć niewielkiej główki zaopatrzonej w ostre żuwaczki, żuchwę i głaszczki. Za ich pomocą Mlaskry, jak i inne chrząszcze, spożywają wybrany przez siebie pokarm, rozdrabniając na mniejsze kawałki i przeżuwając. Korpus jest szczelnie okryty przez pierwszą parę skrzydeł, niesłużących jednakże do lotu, a przekształconych w gruby, chitynowy pancerz, zapewniający ochronę przed małymi drapieżcami. Rzecz jasna ochraniają też skrzydła drugiej pary, błoniaste, dosyć wytrzymałe i zapewniające insektom możliwość lotu, z której zwykły korzystać w celu transportu z miejsca na miejsce. Korpus mają dwuczłonowy, z czego jedna część jest w praktyce swoistym napierśnikiem, zaś druga, masywniejsza i większa kryje narządy wewnętrzne, w praktyce nazywa się odwłokiem i służy dodatkowo do defekacji. Oprócz tego warto wspomnieć o odnóżach, cienkich i raczej krótkich, lecz silnie stwardniałych i zdatnych do utrzymania ciężaru stworzeń. Są ich trzy pary, trzyczłonowe w wyniku czego laicy zwykli określać je jako uda, podudzia i kończyny chwytne. W zasadzie jest w tym sporo racji, bowiem te trzecie pokryte mikroskopijnymi włoskami, z których pomocą insekty są w stanie twardo trzymać się podłoża, służą także do trzymania pokarmu podczas konsumpcji.

Występowanie: Mlaskry jako roślinożercy występują niemalże wyłącznie na łonie natury, ze szczególnym upodobaniem na miejsce bytowania wybierając łąki, gdzie mają pożywienia wszelakiego rodzaju. Krążą tam od zieleniny do zieleniny, kryjąc pośród traw i ekspansywnie wyniszczając florę, aż nie ma już nic, wtedy przenoszą się w inny rejon.
Poza łąkami można ujrzeć je w lasach, kryjące w runie leśnym i skubiące pnie drzew. Niekiedy nawet cechuje je taka odwaga, by wlatywać ludziom na głowy, ot co. W praktyce największym utrapieniem są jednakże dla farmerów uprawiających role poza miastem, bowiem przez swój ogromny apetyt potrafią w krótkim czasie spustoszyć zbiory, dodatkowo czyniąc ziemię jałową, co doprowadziło już niejednego rolnika do bankructwa, a nawet do prób samobójczych, jak i krucjat podejmowanym wobec tych insektów. Przynajmniej ta wrogość jest uzasadniona, nie tak jak w przypadku miastowych, widzących Mlaskry jedynie od święta, gdy akurat zabłądzą w taki teren.

Metody łowieckie: Robaki te reprodukują się w iście króliczym tempie i choć można je wyeliminować klasycznie, z laczka, to jest to zwyczajnie nieopłacalne, bowiem na miejsce jednego ubitego pojawia się pięć kolejnych, zupełnie jak u tych słynnych czerwonych, których pokonał głód. W tym przypadku również świetnie się on sprawdza, potrafiąc wybić pokaźną grupkę w ciągu zaledwie paru dni. Niestety jest to połączone z tym, iż cała roślinność zostanie przez nie już wytępiona.
O wiele lepszą taktyką jest wypalanie fragmentów pól, na których się one pojawiły, bowiem jak wiadomo ogień oczyszcza, a te, których nie dotknie płomień, zazwyczaj umierają od dymu i braku tlenu. Jest to obecnie najpopularniej stosowana metoda eliminacji tychże insektów. Jednakże najlepszą opcją są akurat alchemiczne mieszanki serwowane przez mistrzów w tym fachu, które nie mają sobie równych i są w stanie przez spryskanie jednego osobnika, wyeliminować wszystkie, bowiem toksyny zdąży roznieść na kilka innych. Należy tylko baczyć od kogo bierze się substancję spryskującą, bo niekiedy twory są trujące również dla ludzi, co przekłada się na plony niezdatne do spożywania, a niekiedy pozwy kierowane przez archolańskie sądy.

Trofea: Tak małe owady, co jest raczej oczywiste, nie przedstawiają żadnej wartości dla myśliwych, zresztą nic dziwnego, bowiem zwyczajnie nie da się na nich zarobić. Jedynie bardziej biedni farmerzy zwykli się nimi żywić, korzystając z tego, iż zdatne są do jedzenia, a co więcej można je traktować jako bardzo tanie źródło białka. W chwili głodu czy utknięcia na jakimś odludziu można bez wahania się nimi pożywiać w celu przetrwania. Nie dość, iż zaspokajają łaknienie, to również zapotrzebowanie na płyny, w wyniku czego miłośnicy przetrwania bardzo lubią Mlaskry.

Ciekawostka: Nazwa tych insektów pochodzi od odgłosów mlaskania, które wydają podczas spożywania tego, co odpowiada ich walorom smakowym, a że nie mają zbyt wysublimowanego gusty, to dźwięki te usłyszeć można niemal zawsze.

Ostatnio edytowane przez Ancoron : 08-06-18 o 11:00.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Pracownia alchemiczna "Iskrząca Kolba" [pracownia] (mikstury) Kyrie Ulica Mistrzów 94 07-06-18 14:44
Współpraca Paladynów i Łowców Smoków milten009 Dyskusja 83 11-03-16 12:25
Jak dołączyć do Łowców Smoków? res Pomoc 7 09-02-13 01:11
Działalność Najemników oraz Łowców Smoków Ertix Cael Gothic 0 26-07-05 14:20


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.