Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > FanFick
Przeładuj stronę Konkurs: Jeden dzień z życia na Archolos - II miejsce

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 20-10-15, 08:06   #1
 GPP4
Sąsiad Przemka
 
GPP4 awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2008
Skąd: R'lyeh
Posty: 2 469
Domyślnie Konkurs: Jeden dzień z życia na Archolos - II miejsce

- Ach, nareszcie na miejscu! – zakrzyknął z podekscytowania.
Słońce właśnie wynurzało się zza horyzontu; statek zacumował w porcie równo o świcie. Chociaż miał za sobą długą podróż morską, siły go nie opuściły. Wziął głęboki wdech i żwawo zszedł po trapie. Na dole, zgodnie z wytycznymi, ktoś już na niego czekał.
Zmierzył tajemniczego osobnika wzrokiem: mężczyzna w kapturze, ciemniejszej karnacji, który w skupieniu wertował jakieś pismo.
„Asasyn!” – przeszło mu przez myśl.
Ostrożnie zbliżył się do jegomościa. Gdy ten go zauważył, odłożył dokument na bok, po czym zapytał:
- Ty jesteś tym nowo przybyłym?
- Tak, to właśnie ja! – odpowiedział młodzieniec. Miło mi cię poznać, jestem…
- Wiem, kim jesteś. Czytałem twoje akta – skwitował nieznajomy. Co ważniejsze, jesteś tu nowy, a ja mam obowiązek witania nowych. Tyle w tej kwestii.
Strzelił minę niczym kot mający problem z wypróżnieniem się. W jego głowie to spotkanie wyglądało inaczej; miał przynajmniej nadzieję, że przyjmą go należycie, jak gościa. Niemniej postanowił się nie kłócić i dał Asasynowi mówić dalej:
- Nazywam się Kash’leh. Rozumiem, że wstępnie zapoznałeś się z panującymi tu zasadami?
- Oczywiście! Ale nie zdecydowałem jeszcze, u kogo…
- Spokojnie, młody. Nikt cię nie pogania. Wpierw zwiedź wyspę, dowiedz się, co w trawie piszczy… Do końca dnia powinieneś się namyśleć, u kogo chcesz terminować. Przyjdź wtedy do mnie, wszystko spiszemy.
- Jasne. Bardzo dziękuję za tę szansę, nie zmarnuję jej – powiedział z przejęciem w głosie.
- Świetnie. W takim razie zostawię cię już. Życzę miłej zabawy – rzucił na odchodne.
Ziewnął przeciągle i oddalił się w nieznanym młodzieńcowi kierunku. Ten zaś podszedł do najbliższego drogowskazu; gdy już określił położenie kilku ważniejszych punktów w mieście, skierował swe kroki na rynek.

Po godzinie…

Targowisko zrobiło na nim niemałe wrażenie. Kramy, stoiska oraz sklepy były wręcz okupowane przez klientów; jeden licytował, drugi odbierał zakupiony towar, a trzeci próbował zwędzić coś z lady. Nawet w Vengardzie nie mieli takiego ruchu.
Uwagę nowego przykuło jednak coś innego. Na pobliskim placu, niedaleko wielkiej fontanny, również zebrała się spora gromadka ludzi. Wyglądało to tak, jakby kogoś słuchali.
„A cóż to za sensacja?” – pomyślał i ruszył w stronę tłumu.
Po chwili dostrzegł, o co był ten cały raban. Jakiś facet stał naprzeciw obywateli i głośno przemawiał, przy okazji nadmiernie gestykulując.
- Mówię wam, ludziska, tak właśnie było! Bestia ruszyła na mnie, ale ja podjąłem wyzwanie, oj, podjąłem! Starłem się z nią w epickim pojedynku, godnym opiewania w karczmach przez bardów! I zwyciężyłem! Urżnąłem jej łeb i ocaliłem naszą wyspę…
- No nie wierzę, skończ już z tym, kuźwa! – zirytowany obywatel cisnął w mężczyznę butelką ginu, której ten ledwo uniknął.
- Ile można pieprzyć takie głupoty?! – ryknął inny.
- Mamy ci uwierzyć, że zabiłeś smoka? – odezwała się jakaś kobieta. Smoka?! Na Archolos?!
- Chodźcie, ludzie, nie ma co tu czasu mitrężyć!
Wszyscy szybko się rozeszli. Wyśmiany blondyn nadął się i splunął.
- Cholerni ignoranci – powiedział do siebie.
Nowy podszedł do nieznajomego; gdy ten to zauważył, natychmiast się wyszczerzył i od razu zagadał:
- No, ech, jak już mówiłem… Załatwiłem potwora bez problemu, nie miał szans! – i napiął muskuły.
- Skoro tak mówisz… Słuchaj, przypłynąłem tu dopiero dzisiaj, szukam kogoś, kto by mi…
Wzdrygnął się, bo na twarzy jego rozmówcy pojawił się jeszcze szerszy uśmiech, niż przed chwilą.
- Och, ależ oczywiście! Widać to po tobie! Coś ci powiem: jeśli potrzebujesz rady, nie znajdziesz nikogo lepszego od starego, dobrego Gregoriusa – w tym momencie sugestywnie poruszył brwiami kilka razy.
- Chętnie skorzystam.
- Przyjacielu, dobrze wiem, czego ci potrzeba! I bynajmniej nie jest to robota! Na Archolos trzeba korzystać z życia, zabawić się nieco!
- Em, co więc proponujesz?
- Potrzebujesz tylko jednej rzeczy. Kobiety!
Był już zupełnie skołowany. O czym, do cholery, ten facet gadał?!
- Kobiety? – zapytał z niedowierzaniem.
- No pewnie! Kimże byłby mężczyzna, gdyby nie miał u swego boku pięknej damy? Nie dość, że taka towarzyszka cię oprowadzi, to jeszcze miło spędzisz z nią czas.
- Aha…
Kompletnie nie pojmował wizji, jaką właśnie przedstawił mu zapoznany znajomy. Nie zamierzał jednak odrzucać jego pomocy.
- Więc co mam dokładnie zrobić?
- Widzisz, znam tu taką jedną kruszynę, której przydałby się mężczyzna. Oczywiście, gdybym tylko zechciał, mógłbym ją mieć, ale wiesz… chcę dać szansę innym. Przecież wystarczyłoby, że podjechałbym pod jej dom moim samochodem, ha!
„Czym kurwa?” – pomyślał żółtodziób.
- W każdym razie, idź do niej i wyśpiewaj pod oknem miłosną serenadę. Kobiety uwielbiają romantyków! Możesz być pewien, jeszcze dziś zdobędziesz jej serce!
Następnie zaczęli omawiać szczegóły planu.

Około południa…

Nie wierzył, że dał się na to namówić; jak to miało mu niby pomóc? Mimo to, bardzo mu zależało na pozostaniu obywatelem, toteż podjął się tego nietypowego zadania. Dotarł do kamienicy, gdzie mieszkało dziewczę, i stanął pod oknem z lutnią w rękach. Przełknął ślinę, zabrzdąkał delikatnie i zaczął:
„Gdyby nasze ciała mogły pieśń ułożyć…”
- Cholerny oszuście, oddawaj moje pieniądze! – wrzasnął ktoś z tyłu.
„Spytałoby me serce twoje białe dłonie…”
- Chędoż się, dziadu! Przegrałeś i tyle! – zabrzmiała odpowiedź.
- Niech to szlag! – zaklął zdenerwowany młodzieniec.
Było za głośno, nie dało się śpiewać w takich warunkach. Już miał zrezygnować, gdy spostrzegł, że tuż obok rośnie pokaźne drzewo, którego grube gałęzie sięgały okna.
- A gdyby tak… - szepnął i od razu zabrał się za wspinaczkę.
Zeszło mu na tym parę minut, ale wdrapał się na górę. Chciał ponownie rozpocząć grę, ale wtem przed oczami mignęła mu kobieca sylwetka. Przyjrzał się dokładniej… i prawie zleciał.
Dziewczyna była piękna. Miała długie, kruczoczarne włosy, które kontrastowały z jej alabastrową cerą. Napełniała właśnie balię ciepłą wodą, a gdy już to zrobiła, zrzuciła ubrania. Cały się zarumienił; bogowie hojnie ją obdarowali. Kompletnie zapomniał języka w gębie, przez co nie mógł kontynuować serenady; w końcu ujrzał właśnie cudne zjawisko.
- O tak, kochana. Świetnie to robisz, dalej, dalej…
Młodziak wystraszył się nie na żarty, słysząc znikąd ten cichy głos. Szybko rozglądnął się na boki; zdołał ustalić, że dźwięk dochodził z jego lewej strony. Przesunął się nieco, po czym odgarnął gęste liście. Omal nie wrzasnął, gdy zlokalizował jego źródło.
Zobaczył wysokiego, barczystego faceta, o długich, jasnych włosach oraz krzaczastej brodzie; mężczyzna także go zauważył. Przez moment wpatrywali się w siebie, żaden z nich nie wiedział, co powiedzieć. W końcu nieznajomy przerwał grobową ciszę:
- O ty pieprzony zboczeńcu! Młode dziewczęta podglądasz?! Już ja cię nauczę! – ryknął.
Skoczył na niego. Obaj spadli z drzewa, uderzając z hukiem o bruk. Nowy starał się uciekać, ale siłacz nie pozwolił mu na to. Pochwycił go i przyłożył mu do twarzy przepoconą onucę; jej zapach skutecznie obezwładnił niedoszłego grajka.
- No, teraz pójdziesz ze mną, ty dewiancie! Będziesz tłumaczył się Dowódcy Straży!

Kilka godzin później…

No i wyrok zapadł. Musiał zapłacić pięćset sztuk złota grzywny i przepracować cztery godziny na terenie winnicy za rzekome „naruszenie prywatności”.
„I to pierwszego dnia!” – zdenerwował się.
Właśnie kończył rozstawiać strachy na wróble. Cały lepił się od potu, który ciurkiem z niego ściekał; palące słońce go nie oszczędzało. Poprzysiągł sobie, że jak tylko skończy robotę, znajdzie jakąś gospodę i wychyli zimny browar. Wierzył, iż dobrze mu to zrobi.

Wieczorem…

Po długich poszukiwaniach wreszcie odnalazł osławionego „Szczekającego Pająka”. Pewnie przekroczył próg drzwi. Wszystkie zmysły młodzieńca momentalnie się wyostrzyły: jego uszu dobiegły wesołe rozmowy oraz skoczna muzyka, a do nosa doleciał przyjemny zapach strawy.
Zaczął rozglądać się po stolikach; przy każdym zasiadali przedstawiciele najróżniejszych nacji. Obok wschodniej ściany ulokowało się trzech młodych mężczyzn: dwóch Nordmarczyków i Myrtańczyk, noszący kuszę na plecach. Śmiali się głośno i wznosili toasty. Przy zachodniej natomiast zawzięcie dyskutowały dwie osoby: Nordmarczyk z halabardą i rosły ork o aparycji świni. W zaciemnionym miejscu siedział kolejny Myrtańczyk, w skupieniu studiujący przy świecy księgę o alchemii. W pobliżu szynkwasu odbywały się zawody w siłowaniu na rękę; niepodzielnie królował w nich łysiejący chłop, ubrany w rozpiętą koszulę. Nieco dalej znajdowała się kolejna para jegomościów: jaszczuroczłek oraz Asasyn, którzy na zmianę pili i sukcesywnie podrywali przechodzące dziewki.
- No, no. Podoba mi się tutaj – mruknął pod nosem z zadowolenia.
- Hej, ty! Podejdź tu na chwilkę.
Żółtodziób obrócił się. Siedzący samotnie przy stole bywalec gestem zaprosił go, aby się dosiadł. Tak zrobił.
- Coś taki markotny? – spytał.
Był Asasynem. Kilka czynników, a konkretniej ton głosu, oddech i przekrwione oczy wskazywały na to, że za bardzo lubił gorzałę oraz bagienne ziele.
- Kiepski dzień – stwierdził lakonicznie. Ty jesteś…?
- Spykers – odpowiedział. Nie przejmuj się, chłopie, zaraz wyleczę cię z tego doła!
- Niby jak?
- Lubisz sobie skręcić, albo wypić? Bo ja kocham obie te rzeczy. I właśnie dlatego opracowałem to cacko!
Wyciągnął zza pazuchy flaszkę i postawił ją na blacie. Na etykiecie widniała nazwa „Wódka z bagiennego ziela”.
- Skusisz się? – zapytał nowego.
- Cholera, pewnie. Polewaj.
Asasyn przelał zawartość butelki do kieliszków.
- No to chlup! – wychylił alkohol przybysz.
- Hehe, miłej zabawy.

Nazajutrz…

Nigdy w życiu nie miał tak dużego kaca, jak teraz. Łeb napierdzielał go konkretnie, a on sam zupełnie niczego nie pamiętał. Sytuacji jednak nie można mu było pozazdrościć: oto stał na środku placu głównego, związany, pilnowany przez dwójkę strażników. Wszędzie wokół zebrali się ciekawscy obywatele. Naprzeciwko niego stały trzy dobrze mu znane persony: Gubernator, Sekretarz oraz Dowódca Straży Miejskiej. Ten ostatni właśnie kończył czytać mu zarzuty…
- Toteż według prawa obowiązującego na terenie Wolnej Guberni Archolos, za liczne bijatyki, włamania, zakłócanie spokoju oraz spółkowanie ze zwierzętami, wszystko to jednej nocy, zostajesz skazany na dożywotnią banicję. Odprowadzić więźnia na statek – nakazał strażnikom.
Ci zaciągnęli go na barkę i zamknęli w celi pod pokładem.
- Ech… Zasrane to życie – westchnął przeciągle.
Młodzieniec zauważył, że nie był tutaj sam. W celi obok siedział jakiś jaszczuroczłek, piszący coś na skrawku papieru. Po chwili spostrzegł nowego towarzysza w niedoli.
- O, witaj, pszyjacielu! – zawołał radośnie.
Zdziwił się nieco; jaszczur gadał w dziwny, niepoprawny sposób, jednakże szło go zrozumieć.
- Hej.
- Ciebie terz zamkneli?
- Ta. Totalna paranoja!
- Uwież mi, wiem, pszez co pszehodziż. Ale razem zawże raźniej!
- No jasne. Wiesz co, opowiem ci historię, jak się tu znalazłem…

Tymczasem odpływającemu okrętowi przyglądało się dwóch Myrtańczyków. Łucznik i zakapturzony gość.
- Wygrałem zakład. Wywalili go po dniu – stwierdził ten drugi.
- Owszem. Szlag, skąd się te jełopy biorą? Swoją drogą, jak ty to robisz?
Na twarzy łotrzyka pojawił się ironiczny uśmiech.
- Cóż mogę powiedzieć? Po prostu mam talent.
__________________
"Żadna dziewica nie smakuje tak jak dwie dziewice".
- Smok
RPG
GPP4 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Ostatni dzień Twojego życia. Smutas Hyde Park 32 19-06-16 22:33
Najlepszy dzień Twojego życia dotychczas Mroczny Paladyn Hyde Park 41 13-06-16 01:27
Konkurs na opis jednego dnia z życia na Archolos - II miejsce Pistacio FanFick 0 07-10-15 21:50
I miejsce w konkursie na opisanie jednego dnia na Archolos Smutas FanFick 0 07-10-15 16:31


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.