Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Archolos > Dolne Miasto
Przeładuj stronę Arena pod Krwawym Toporem [warsztat] (walki)

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 14-08-15, 22:03   #25
Kassler
Schmeckt gut.
 
Kassler awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2013
Skąd: Katowice
Posty: 1 721
Domyślnie

GPP4 zdobywa 3 Kryształy Honoru.
RPG
Kassler jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 15-08-15, 18:23   #26
Pistacio
Kąsacz
 
Zarejestrowany: kwiecień 2014
Skąd: Tak
Posty: 363
Domyślnie

Bartosz Szkuta wszedł nabuzowany na arenę, stanął w rozkroku i zaciskając pięści zaczął krzyczeć: Bordelu znaleźć nie mogę to muszę się na arenie wyżyć! Dawaaaaaaaaaj mie tu jaką szkaradę!
RPG
Pistacio jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 15-08-15, 18:50   #27
Kassler
Schmeckt gut.
 
Kassler awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2013
Skąd: Katowice
Posty: 1 721
Domyślnie

- Haha, najbliższy zamtuz jest 500 mil morskich stąd, na Khorinis! - Zaśmiał się nadzorca areny. - Skoro prosisz, postaram ci się pomóc...
Bartosz nie spodziewał się, że niedługo po zniknięciu właściciela, z tunelu pokracznym krokiem wyjdzie szkielet, uzbrojony w drewnianą pałkę i małą okrągłą tarczę.

RPG
Kassler jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 16-08-15, 17:22   #28
Pistacio
Kąsacz
 
Zarejestrowany: kwiecień 2014
Skąd: Tak
Posty: 363
Domyślnie

Szkuta ujrzał jak z cienia wyłania się jakaś chuda pokraka, wydając przy każdym ruchu charakterystyczny chrzęst spróchniałych kości. Szkielet chwiejnym krokiem doszedł na środek areny i podniósł głowę jak gdyby chciał nawiązać z Bartoszem kontakt wzrokowy. Lecz ponieważ zamiast gałek ocznych widniały tylko dwa ciemne, puste oczodoły, sztuka patrzenia była niemożliwa do zrealizowania. Mimo wszystko szkielet wydawał się być doskonale zorientowanym w otoczeniu i nawet brak wzroku nie przeszkadzał mu w tym, by spróbować spuścić łomot przeciwnikowi. Bartosz widząc umarlaka w całej okazałości zamartwił się trochę.
- Cholera, nawet szkielet ma lepsze wyposażenie ode mnie... - wymamrotał mężczyzna spoglądając na drewnianą pałkę i małą tarczę dzierżoną w skostniałych dłoniach pokraki.
Po kilku sekundach wzajemnego badania się, szkielet uderzył trzy razy pałką o tarczę i nieśmiało ruszył na swego przeciwnika z chęcią pożarcia jego duszy. Szkuta widząc co się dzieje wykonał kilka kroków do tyłu i zdjął z pleców swój stary i ledwie trzymający się kupy łuk otrzymany od swego ojca, który był myśliwym i polował w myrtańskich lasach. Bartosz miał przy sobie tylko trzy strzały, więc bez zbędnego zastanawiania się wystrzelił od razu wszystkie, jedna po drugiej. Pierwsza strzała poszybowała daleko za arenę, druga wbiła się w ziemię tuż przed girami Kostka wzbijając w powietrze tumany kurzu, a trzecia strzała ugrzęzła między żebrami umarlaka nie czyniąc przy tym praktycznie żadnej szkody.
- Psia mać! - syknął zdenerwowany Szkuta - Ojciec miał racje, że jestem dupa, a nie strzelec, ech... - dodał.
Szkielet nie robiąc sobie nic z ofensywy przeprowadzonej przez Bartosza doszedł wreszcie do niego i walnął go zdrowo pałką przez łeb aż wióry się posypały. Następnie powtórzył uderzenie pałką i dołączył do tego dzwon z tarczy. Szkuta oszołomiony padł na ziemię. Z rozbitej głowy zaczęła sączyć się krew, a w jamie ustnej poluzowana jedynka tańczyła na wszystkie strony.
- Jasny gwint, szkielet mną poniewiera, oj źle z tobą Bartosz, źle... - pomyślał mężczyzna zbierając dupsko z ziemi - Nie no, tak być nie będzie! Jestem przecież Bartosz Szkuta, człowiek z najsilniejszą prawą ręką na tej wyspie! Cho no tu gadzino!
Bartoszowi w głowie załączył się tryb furii. Ruszył na umarlaka jak rozjuszony byk i zaczął uderzać mocnymi, prawymi cepami, aż szpik kostny fruwał w powietrzu. Szkielet nie spodziewając się takiej ofensywy przeszedł do rozpaczliwej obrony, lecz z każdym machnięciem łapy Szkuty tracił on coraz więcej kości. Tarcza została roztrzaskana na małe kawałeczki, pałka złamana leżała przy drugim końcu areny. Umarlak zdając sobie sprawę, że za chwilę odejdzie z tego świata po raz drugi, instynktownie machnął lewą ręką i trafił w ucho Szkuty. Ten jak rażony piorunem runął znowu na ziemię i zaczął liczyć gwiazdy. Szkielet nie chcąc przepuścić takiej okazji rzucił się na Bartosza z zamiarem ostatecznego wykończenia. Niechcący jednak potknął się o leżący łuk i z impetem poleciał na swego przeciwnika.

Na arenie nastała cisza, nie było już słychać żadnych odgłosów walki. Kiedy kurz opadł, a Szkuta odzyskał świadomość i trzeźwość umysłu podniósł się do pozycji siedzącej i ujrzał rzecz najdziwniejszą w swym życiu. Otóż szkielet nieżywy widniał z głową nabitą na przyrodzenie Bartosza Szkuty.
- Eeepenis..? - Mężczyźnie odebrało mowę.
Bartosz pozbył się ze swego członka Kostka, wstał na równe nogi, otrzepał swe łachmany i zawstydzony uciekł z areny. To była najdziwniejsza walka jaką do tej pory stoczył. Mimo wszystko przeżył. Przeżył i rozładował drzemiące w nim napięcie nerwowe gromadzące się z powodu braku bordelu na Archolos.
RPG
Pistacio jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 16-08-15, 22:20   #29
Kassler
Schmeckt gut.
 
Kassler awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2013
Skąd: Katowice
Posty: 1 721
Domyślnie

Pistacio zdobywa 3 Kryształy Honoru (+ piwo w Gospodzie).
RPG
Kassler jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 17-08-15, 07:26   #30
 Freshyy
Golem
 
Zarejestrowany: luty 2015
Skąd: One Time "Captain Kutchie Pelaez" Was In The Hospital For Kidney Stones And Was Labeled A Combative
Posty: 965
Domyślnie

Na arenę po raz kolejny wszedł Nordmarski łucznik, Haaxin Ostrze Gromu. Mężczyzna rozejrzał się chwilę po arenie, aż w końcu znalazł jej zarządcę.
- Daj mi coś do ubicia! Tylko coś silnego i wytrzymałego, mam ochotę na mały dreszczyk emocji! - zakrzyknął w stronę zarządcy.
__________________
01010100
RPG
Freshyy jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 17-08-15, 21:27   #31
Kassler
Schmeckt gut.
 
Kassler awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2013
Skąd: Katowice
Posty: 1 721
Domyślnie

- Takich lubię najbardziej! Pełni ślepej brawury! A wy? - Nadzorca spojrzał na tłumnie zebraną publiczność. W odpowiedzi dostał salwę niosących się po okolicy krzyków.
- No dobrze, Nordmarczyku. Zobaczymy co zrobisz tym razem... - Mężczyzna zniknął z pola widzenia. Kołowrót zaskrzypiał. Kratownica poczęła się otwierać. Po chwili Haaxin ujrzał dorosłego, skrzeczącego topielca.

RPG
Kassler jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 17-08-15, 22:36   #32
 Freshyy
Golem
 
Zarejestrowany: luty 2015
Skąd: One Time "Captain Kutchie Pelaez" Was In The Hospital For Kidney Stones And Was Labeled A Combative
Posty: 965
Domyślnie

- No to chodź tu, moja droga bestyjko! - zakrzyknął Haaxin, sięgając ręką do kołczanu. - O żesz... Nie mam strzał...
Nordmarczyk nie wiedział co zrobić i zamiast przejmować się walką, przejmował się tym, gdzie zgubił swoje strzały. Topielec to wykorzystał i rzucił się na łucznika. Haaxin nie dał jednak z wygraną. Złapał za szyję topielca i go odepchnął. Chwilę po tym mężczyzna zaczął skakać po całej arenie, wrzeszcząc przy tym:
- Aaaaaaauuuu! Złamałem sobie paznokcia!! Boli, boli!
Zielona bestia stała na środku areny zdezorientowana całą tą sytuacją. Gdy Haaxin tak skakał, przypadkowo wpadł na topielca. Bestia próbowała się uwolnić, ale to nic nie dało, bo mężczyzna był o wiele cięższy. Potwór szarpał się i skrzeczał najgłośniej jak tylko mógł, aż w końcu łucznik wstał, otrzepał się i uderzył stwora. Ten poleciał na drugi koniec areny. Nordmarczyk myślał, że topielec zaraz wstanie i walka będzie się ciągnąć dalej. Ten jednak leżał na ziemi niczym nieżywy. Haaxin podszedł do niego nie pewnie, by sprawdzić, czy udało mu się zabić potwora. Bestia nie reagowała na nic.
- Ten oto topielec nie żyje! - zakrzyknął Haaxin w kierunku zarządcy.
- A więc... - zaczął zarządca.
Nie dokończył jednak, bo topielec nagle ugryzł nogę Haaxina, a chwilę po tym uczepił się drugiej nogi. Łucznik ponownie zaczął skakać po całej arenie, próbując zrzucić potwora z nogi. Wtedy też Nordmarczyk wpadł na pewien pomysł. Z wielkim trudem dobiegł do krat prowadzących do wyjścia z areny. Mężczyzna szybko zaczął kopać nogą w kratę, tym samym sprawiając topielcowi ogromny ból. Bestia próbowała zmienić położenie, by przeżyć, ale Haaxin się nie dał. Zaczął uderzać nogą mocniej. W końcu topielec przestał się wiercić i skrzeczeć, dosłownie znieruchomiał. Oznaczało to, że łucznik pokonał potwora.

Na arenie zapadła cisza, bo ludzie nie byli pewni, czy topielec zmarł. Haaxin, by to udowodnić, rzucił nim na widownię. Ludzie zaczęli wrzeszczeć i uciekać ze swoich miejsc. Nawet, jeśli topielec nie żył, był obrzydliwy i śliski. Nikt nie chciał go dotykać.
- To co z moją nagrodą?! - krzyknął Nordmarczyk do zarządcy.
__________________
01010100
RPG
Freshyy jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 17-08-15, 23:01   #33
Kassler
Schmeckt gut.
 
Kassler awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2013
Skąd: Katowice
Posty: 1 721
Domyślnie

Freshyy zdobywa 2 Kryształy Honoru.
RPG
Kassler jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 22-08-15, 17:31   #34
 Bragomir
Patron Repasaży
 
Bragomir awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2012
Skąd: Stór sprunga í jörðinni, einhvers staðar í miðjum Íslandi
Posty: 1 921
Domyślnie

- Halo. Jest tu kto? - Próg areny przekroczył wyraźnie zagubiony młody Myrtańczyk.
- Tak jest. Chcesz walczyć? - spytał się Bragusa zarządca areny.
- A po co tu przyszedłem? Oczywiście, że chcę walczyć.
__________________


Kawaler Krzyża Obywatelskiego Archolos oraz Medalu Zasługi III Klasy
Archolos - Obywatel - IV Ranga

----------------------------

Wielki Przedwieczny...


RPG
Bragomir jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 22-08-15, 17:32   #35
 OrtegaX
Modder
 
OrtegaX awatar
 
Zarejestrowany: czerwiec 2015
Skąd: .
Posty: 691
Domyślnie

Na arenę wszedł mocno podenerwowany Rodrigo. Widać było, iż brakuje mu porządnego oklepania czyjejś czaszki. Podszedł do zarządcy areny i zażądał walki.
__________________
.

Ostatnio edytowane przez OrtegaX : 22-08-15 o 17:40.
RPG
OrtegaX jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 22-08-15, 21:23   #36
Kassler
Schmeckt gut.
 
Kassler awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2013
Skąd: Katowice
Posty: 1 721
Domyślnie

- Skoro chcesz walczyć... - Nadzorca zwrócił się do Bragusa - Walcz!
Mężczyzna zniknął z pola widzenia. Kiedy Myrtańczyk zajął miejsce pośrodku areny, zza kratownicy wybiegły trzy, posykujące i wymachujące odnóżami polne bestie.

----------------------

- Hehe, oklepania czaszki powiadasz? Uważaj, żeby to tobie jej nie oklepano!
Wtem, w stronę Rodrigo począł pędzić skrzeczący, zielony stwór, uzbrojony w drewnianą pałkę.

RPG
Kassler jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.