Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Piranha Bytes: Risen > Risen 2: Dark Waters > Ogólna dyskusja
Przeładuj stronę Risen 2 - Wrażenia

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 04-05-12, 15:44   #1
Master of Gorzała
Lewacki głos na Twoim forum
 
Master of Gorzała awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2004
Skąd: Żabka/ABC/Biedronka - stoisko z alkoholem
Posty: 2 843
Domyślnie Risen 2 - Wrażenia

Temat do opisywania swoich wrażeń z gry. Konstruktywne posty mile widziane.

<Zakładam od razu, żeby się nie namnożyło tego>
__________________

Podziemie - Mroczny Paladyn
Sent ver 0.73 official beta
Gorzelnik Podziemia
Komendant Orgath
RPG
Master of Gorzała jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-05-12, 14:10   #2
 GPP4
Sąsiad Przemka
 
GPP4 awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2008
Skąd: R'lyeh
Posty: 2 458
Domyślnie

Grą jestem mile zaskoczony. Spodziewałem się, że piracki klimat kompletnie zabije klimat Gothika, ale tak się na szczęście nie stało. Klimat Gothika dla mnie czuć wszędzie, w każdym zakamarku i kącie. Uważam, że grafika trzyma poziom, a udźwiękowienie jest dobre i nie denerwowało mnie w czasie rozgrywki. O fabule wiem jeszcze niewiele, gdyż dopiero opuściłem Calderę, ale zapowiada się ciekawie. Poza tym dużym plusem gry jest jej poziom trudności. Nigdy specjalnie nie "wymiatałem" w Gothikach, ale jednak je przechodziłem. W Risen 2 pojedynki i potyczki, szczególnie z ludźmi, są ciężkie i bez umiejętności na początku wręcz niemożliwe do wygrania mieczem; ja radzę sobie tylko wykradzionym na statku pistoletem, który ratuje moją skórę. Swoją drogą bronie palne to kolejny dobry pomysł, przyjemnie się ich używa i bardzo pomagają. Obawiam się jednak, iż trudność gry leży w, moim zdaniem, słabym systemie walki. Jest on bardzo toporny w porównaniu do tego z Risena 1 czy Gothików, ale jednak idzie się do niego przyzwyczaić. System rozwoju bohatera średnio przypadł mi do gustu i nie wprawił w żadną zadumę, ale też nie jest taki tragiczny. Tak czy siak, przychylam się do tej gry i rzeczę, że Risen 2 przeszedł moje wszelkie oczekiwania, które były bardzo niskie.

EDIT: Cóż, chyba jednak przesadziłem w ocenie, i to zdecydowanie. Gra jednak znudziła mnie po kilku godzinach grania, klimat Gothica jest, jednakże ciężko mi go połączyć z tym pirackim. Zachwyt nad grą był, niestety, tylko chwilowy i wywołany z początku. Nie wiem, czy uda mi się wrócić do Risena 2 i go ukończyć.

Ostatnio edytowane przez GPP4 : 16-08-12 o 15:18.
RPG
GPP4 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 08-05-12, 12:03   #3
Sentenza
Ten Przebiegły.
 
Sentenza awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2004
Posty: 1 881
Domyślnie

http://risen.info.pl/component/conte...zja-senta.html
tyle moich.
__________________
RPG
Sentenza jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 08-05-12, 13:17   #4
Mulambo69
Krwiopijca
 
Zarejestrowany: styczeń 2011
Posty: 41
Domyślnie

Przeczytałem powyższą recenzję i zgadzam się z nią prawie w każdym pkt. ale ocenę ogólną wystawiłbym na poziomie 7.5 ponieważ;

-muzyka jak dla mnie jest słaba,w każdym gothicu był jakis motyw muzyczny który zapadał mi w pamięci podobnie w Skyrim,Risen 1,Fallout 3 i NV czy Mafii a tej części Risen brak głównego motywu
-QTE są według mnie mało wymagające (poza strzeleniem) jeden klawisz i po sprawie
-podoba mi się mini gra z otwieraniem zamków ,szermierka z NPC i ogólna atmosfera piracka
RPG
Mulambo69 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 08-05-12, 19:38   #5
Sentenza
Ten Przebiegły.
 
Sentenza awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2004
Posty: 1 881
Domyślnie

-główny motyw nie jest taki zły, choć ciągle mam wrażenie, że skądś go znam. Co zaś do pozostałych - NV pamiętam, Skyrimowy kojarzę tylko dlatego że od czasów morrowinda jest to ciągle ta sama nuta (aczkolwiek trzeba przyznać, ze jak na razie chyba najlepsza jej aranżacja), F3 i R1 za chiny nie, W2 tylko ze jakieś jęki były, ten z W1 był bardziej charakterystyczny. summa summarum, nie jest źle.
-QTE w takiej formie są po prostu głupie, więc nigdy nie zrozumiem jak można się jarać takim HR. Te z R2 mają jeszcze tę wadę, że potrafią pojawić się nagle i totalnie znikąd, nie dając nawet czasu na reakcję.
__________________
RPG
Sentenza jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 09-05-12, 12:23   #6
chuyolew
Chrząszcz
 
Zarejestrowany: maj 2012
Posty: 1
Domyślnie

Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
więc nigdy nie zrozumiem jak można się jarać takim HR.
Nigdy poprawnie nie zagrasz w HR, bo nigdy nie będziesz na tyle dojrzały by go zrozumieć, dzieciaczku.
RPG
chuyolew jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-06-12, 12:16   #7
mateusz12
Krwiopijca
 
mateusz12 awatar
 
Zarejestrowany: wrzesień 2008
Posty: 34
Domyślnie

Mojim zdaniem troszke risen juz zaczyna przypomnac inne gry piraci mają juz pistolet dziwne jak to dlamnie uwielbiam gry typu gothic a risen dlamnie byl czym podobnym jak gothic a tu zaczynają go troszke jak dlamnie psuc ale cuz to tylko moje zdanie kazdy ma inne dla inych sie podoba dla innych nie ale gra Ogółem jest spoko polem kazdemu kto lubi

Ostatnio edytowane przez mateusz12 : 21-06-12 o 12:35.
RPG
mateusz12 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 24-07-12, 20:20   #8
Barneyek
Jaszczur
 
Barneyek awatar
 
Zarejestrowany: sierpień 2010
Skąd: W miarę możliwości Silden
Posty: 362
Domyślnie

Na początku, Wysoki Sądzie, pragnę zaznaczyć, że mój kontakt z pierwszą częścią Risen ograniczył się jedynie do niezbyt uważnego podglądania fragmentów początkowej fazy rozgrywki. Z pewnością prędzej czy później nadrobię tę lukę w swojej edukacji, tymczasem jednak przystępuję do podsumowania części drugiej jako osoba nieskażona „jedynką”. Czy to dobrze, czy źle – nie wiem. Poniższy tekst jest nie tyle recenzją, co raczej kilkoma garściami wrażeń w stylu „czym Risen różni się od Gothica i dlaczego jest od niego lepszy/gorszy?”.

Gothic – Risen dwa bratanki, czyli skąd my to znamy
Skłonność do odruchowego porównywania „Risenów” do serii Gothic jest chyba wśród miłośników tej drugiej dość powszechna i mnie samej trudno ją w sobie zwalczyć (choć może niekoniecznie grze służy). Tym bardziej, że same Piranie puszczają tu oko do gracza, bawiąc się pewnymi odniesieniami. Trudno się nie uśmiechnąć spotykając latarnika o niepokojąco znajomym imieniu Jack, a i sam kapitan Gregorius Emanuel Stalowobrody jakoś tak zupełnie niechcący kojarzy nam się z pewnym znajomym piratem… i traktuje nas początkowo z podobną arogancją. Motyw opętanego kapitana Wrony kumającego się z ciemnymi mocami, bezczeszczącego Świątynię Ziemi i wykorzystującego miejscową siłę roboczą do wydobywania złota jako żywo przywodzi na myśl niejakiego Kruka rozrabiającego w najlepsze w Jarkendarze, a skoro już o Jarkendarze mowa, to wędrówka po dżungli i zwiedzanie zagubionych w niej starożytnych świątyń wywołać może u gothicowców kolejny atak deja vu. Mamy tu również przywódcę gnomów przedstawiającego się nieco znajomo brzmiącym mianem Kaan oraz szalonego Kostucha o kaznodziejskich zapędach, nadającego swoje złowieszcze komunikaty równie wytrwale jak „Radio Vatras” w Khorinis lub „Radio Amul” w Bakareshu. A jedno z hasełek, wśród których musimy wybrać właściwe, otwierające bramę prowadzącą do skarbu, przyprawiło mnie o atak śmiechu... Zapewne można by wykryć i inne, mniej czytelne analogie.

Dlaczego nie...?
O ile przytoczone przeze mnie przykłady fabularno-postaciowe można uznać za zabawny ukłon twórców w stronę graczy „dotkniętych Gothikiem”, to porównywanie tych gier na innych płaszczyznach czasem powoduje rozczarowanie spod szyldu „skoro mogli zrobić to w Gothicu, czemu nie tutaj?!”. Poniekąd jest w tym trochę racji. Gry spod znaku G, zwłaszcza część pierwsza i druga wraz z dodatkiem zawierały klika ciekawych, nader urokliwych i klimatycznych rozwiązań, które silnie podnosiły przyjemność z rozgrywki. Możliwość nieskrępowanej eksploracji świata, wspinania w najbardziej nieprawdopodobne miejsca w poszukiwaniu Easter eggów i pływania oraz nurkowania we wszelkich napotkanych zbiornikach wodnych dawały nieziemską frajdę i doprawdy trudno się dziwić, gdy „rozpuszczony” tą swobodą gracz jęknie czasem rozczarowany „ale jak to nie można…?”.
Niemożność pływania i nurkowania pozostawia duży niedosyt, zwłaszcza biorąc pod uwagę charakter i tematykę gry… jaka wspaniała byłaby możliwość eksploracji wraków czy innych zatopionych obiektów, podwodnych grot etc.! Nie wykorzystano tego. Wielka szkoda. Interakcja z wodą, konieczność powolnego brodzenia w niej czy prąd rzeki porywający płynącego bohatera nadawały tamtym grom niezwykłego realizmu, o który aż się prosi w tej pirackiej historii. To samo ze wspinaczką – jako stary gothikowiec boleśnie odczuwam brak możliwości eksploracji dachów lub innych trudno dostępnych elementów architektury. Dobrze, że choć na skały da się wskoczyć z rozbiegu i przy pewnej dozie uporu wleźć na strome zbocze, choć odkrycie tego zajęło mi pół gry...
Największe zastrzeżenia mam do sposobu sterowania postacią – niemożność zrobienia kroku w bok czy w tył jest niezmiernie irytująca, zwłaszcza podczas walki, która tym samym sprowadza się prawie wyłącznie do ofensywy, czyli w większości przypadków – szaleńczego nap…lania w LPM, pozbawiając gracza możności uników czy cofnięcia się. Dochodzą do tego takie drobiazgi, jak brak funkcji obejrzenia się za siebie podczas biegu czy przełączenia widoku na FPP.
Czy tego chcemy czy nie, przekleństwo „kanonicznego” Gothica będzie wisieć nad Risenem, wywołując sarkania graczy na to, co w innych grach zupełnie im nie przeszkadza.

W tak pięknych okolicznościach przyrody…
Nie wdając się w bardzo szczegółowe opisy powiem tylko, że świat jest śliczny i klimatyczny – i to nawet na średnich ustawieniach graficznych. Wygląd plaż, przybrzeżne skały, wodospady, zarośla namorzynowe w ujściach rzek i przejrzysta woda z igrającymi w niej rybkami wabią oczy, aż trudno się oderwać. Efekty świetlne, słoneczne plamy przebijające przez liście, legendarne już zachody i wschody słońca rzeczywiście potrafią przykuć uwagę na długie chwile, co zresztą w grach PB nie jest nowością – pamiętam, że i w pierwszym Gothicu wschody słońca i inne efekty pogodowe robiły na mnie niemałe wrażenie, niezależnie od poziomu ówczesnej grafiki.
Niestety ten cudny świat wysp południowych wydaje się… miejscami nieco pustawy. Nie zawadziłoby więcej stworzonek różnorakich, zwłaszcza w środku dżungli. Zróżnicowanie fauny też jakoś na kolana nie powala. Dzikie, tropikalne lasy powinny wręcz roić się od rozmaitych zwierzaków dużych i małych, tymczasem miejscami przypominają raczej rekreacyjny parczek. Nie zmienia to jednak faktu, że po zachodzie słońca zapał eksploracyjny gwałtownie we mnie opadał i dopóki moja postać nie była szczególnie "napakowana", wolałam spędzać noce raczej w cywilizowanych miejscach.
Żeby jednak tak słodko nie było, pomarudzę trochę bardziej.
Włażenie w tekstury postaci, obiektów czy pokonanych wrogów ma się świetnie i panoszy się w najlepsze. Mówię tej zmorze stanowcze nie.
Wielkość ludzkich osiedli, zarówno tubylczych wiosek jak i kolonii Inkwizycji jest – co tu dużo mówić – raczej symboliczna. Gdzież im do rozmiarów i zaludnienia gothicowych obozów z Górniczej Doliny lub choćby skromnej mieściny Khorinis! Niestety, tendencja do postępującej miniaturyzacji zapoczątkowana przez PB w G3, jest tu aż nadto zauważalna. Osady piratów wypadają na tym tle jeszcze najbardziej znośnie, choć i te nie zawadziłoby nieco rozbudować.
Podobnie jest z kluczowymi świątyniami. Irytująco powtarzalny schemat i nader skromne rozmiary pozostawiają dręczące uczucie niedosytu podczas zwiedzania takich miejsc, jak świątynie poszczególnych żywiołów czy brama do Zaświatów na Wyspie Umarłych i – ostatecznie – Świątynia Wody, czyli siedziba, jakby nie było, głównego bossa całej gry. O ile pomniejsze grobowce i świątyńki rozsiane po dżungli ujdą jeszcze w tłoku, to w tych największych naprawdę oczekiwałoby się ciekawszych rozwiązań, zarówno pod względem wielkości, jak urozmaicenia architektonicznego i „pułapkowego”. I znów, choćbym nie chciała porównywać, muszę jęknąć rozdzierająco: gdzie się podziała ta niepowtarzalność Cmentarzyska Orków, Świątyni Śniącego czy Dworu Irdorath, gdzie to uczucie grozy i bezradności wobec skomplikowanych pułapek i dziwacznych mechanizmów otwierających przejścia? Postument z bożkiem lub jedna skromna dźwignia to nie do końca to, co tygrysy lubią najbardziej...

Gra i buczy
Muzyka do szczególnie skomplikowanych nie należy. Jest po prostu... prosta. Fajerwerków nie ma, ale też nie przeszkadza i z grą komponuje się dobrze, prostota motywów zauważalna jest raczej przy słuchaniu utworów osobno z płyty, w trakcie rozgrywki nie zwraca się na nią większej uwagi.
Dźwięki otoczenia – pychota, ale to już tradycyjnie u Piranii udany element.
Dubbing również specjalnych zastrzeżeń nie budzi. Kopczyński w roli bohatera się sprawdza, cała reszta też nie brzmi źle. Jedyną postacią, do której ewidentnie źle dobrano głos, jest Vasco – niepozorny młody chłopaczek mówiący jakże charakterystycznym, głębokim głosem Mikołajczaka robi równie fatalne wrażenie, jak słynny Kerth z tragicznym dubbingiem Gawlińskiego z G3. Od początku budząca kontrowersje rola Nergala brzmi i tak lepiej niż się spodziewałam; choć słychać wyraźnie, że chłop zawodowym aktorem nie jest (dykcja nie ta, intonacja czasem zgrzyta), to jednak robi co może i jego Slayne z pewnością jest bardziej wiarygodny niż wspomniany Kerth Gawlińskiego, bo i głos bardziej dopasowany do postaci.

Do stu tysięcy beczek zamokniętego prochu, czyli kieszonkowy słownik piracki
Kwestia ilości przekleństw padających w grze wygląda dwojako. Z jednej strony nie uważam, aby było ich zbyt dużo, biorąc pod uwagę środowisko, w jakim przez większość czasu nasz bohater się obraca. Jeśli coś mi pod tym względem przeszkadza, to ich uboga różnorodność, a raczej jej brak. Odmieniane na wszystkie strony „k**wa” i rzadziej „spierdalaj” po pewnym czasie zaczynają się nudzić, a nietrudno byłoby wymyślić większą pulę równie soczystych, ale bardziej zróżnicowanych epitetów. Mam świadomość, że ojczysty dubbing kopiuje pod tym względem oryginalne teksty, ale sądzę, że można było poszaleć i pokusić się o większe zróżnicowanie, wszak tradycję ubarwiania pod tym względem oryginałów mamy dobrą – patrz filmy animowane typu Shrek, gdzie dubbing niejednokrotnie przewyższa jakość oryginalnych wypowiedzi.

Rewolwer i melonik, czyli jak się ubrać i z czego strzelać
W przeciwieństwie do wielu graczy płci męskiej, którzy – niczym mali chłopcy spragnieni wciąż nowych zabawek i gadżetów, z których większości i tak potem nie wezmą do ręki – mają w zwyczaju narzekać na małe zróżnicowanie broni w tej czy innej grze, uważam iż różnorodność w tym zakresie jest wystarczająca, o ile nie nadmierna. Odwiedziny u rusznikarzy i kowali, zwłaszcza w późniejszych etapach gry, zaspokajają doprawdy wszelkie gusta i zapotrzebowanie.
Może dlatego, że gra nie toczy się w klimatach typowo „fantastycznych”, nie widzę potrzeby mnożenia w niej nad miarę przeróżnych ostrzy o najbardziej fantazyjnych, nieprawdopodobnych, a przede wszystkim kretyńsko nieużytkowych kształtach, jakie spotyka się czasem w fantastycznych uniwersach, a raczej oczekuję prostoty i pewnej praktycznej poręczności, bardziej zbliżonej do realiów historycznych naszego świata, niźli do przejawów rozbuchanej kreatywności grafików.
Dostępne w grze pistolety i muszkiety, nie przekombinowane wizualnie, dobrze się w jej konwencję wpisują i stanowią jedyny sensowny zamiennik broni miotającej, która wszak do klimatów pirackich pasowałaby jak pięść do nosa. Podobnie jest z bronią białą – różne typy szabel, szpad, rapierów i mieczy dają całkowicie satysfakcjonującą różnorodność. Osobiście nie czuję potrzeby biegania po świecie w poszukiwaniu coraz to nowej broni, jak również nie mam w zwyczaju jej kolekcjonować – mogę z jednym egzemplarzem przejść i pół gry, jeśli tylko spełnia swoje zadanie, a gdy trafi się lepszy – bez żalu wymienić.
W kwestii szafy również jest całkiem przyzwoicie. Ze zgrozą myślę o tym, że twórcy gry mogliby zafundować nam jedyny obowiązujący typ „stroju pirackiego”, w wyniku czego barwna czereda morskich rabusiów upodobniłaby się do jednolicie umundurowanej Inkwizycji. Podzielenie garderoby na elementy, pomijając już wizualne urozmaicenie, daje nam też możliwość „konfigurowania” naszej postaci pod kątem czy to większej ochrony, czy podniesienia różnorakich umiejętności. Pomysł zacny i wart kontynuacji w kolejnych ewentualnych piraniowych dziełach. To raczej w serii Gothic drażniła mnie zawsze powtarzalność „mundurków”, w jakie przyodziani byli przedstawiciele poszczególnych frakcji.

Opłatę klimatyczną wniesiono
Ogólny klimat gry jest naprawdę "zasysający". Oczywiście, że mogłoby być lepiej. Zawsze mogłoby być lepiej. Ja jednak, mimo narzekań na to i owo, nie mogłam się oderwać. Cieszyło mnie zarówno wykonywanie zadań, jak i po prostu bycie w tym świecie, obserwacja takich smaczków jak zataczający się pijak w knajpie i podsłuchiwanie rozmów osób trzecich, nierzadko stanowiących komentarze do poczynań bohatera i składających się nareszcie w sensowne sekwencje, a nie będących oderwanymi od siebie, losowymi wypowiedziami, jak to u Piranii drzewiej bywało.
Ciekawym urozmaiceniem są nagle ujawniające się pułapki w dżungli i świątyniach, wymuszają pewną czujność. Same świątynie jednak to osobny temat, omówiony wyżej.
Co ten klimat psuje? Na pewno fakt, że nie możemy podjąć nawet próby okradzenia kogoś, gdy przekracza to nasze umiejętności. Brakuje tego gothicowego dreszczyku niepewności oraz możliwości poprowadzenia rozgrywki z ewentualnymi konsekwencjami nieudanej kradzieży…
Również niemożność skorzystania z usług „dam negocjowalnego afektu” trochę odejmuje klimatu, bo wszak gdzie jak gdzie, ale w pirackiej tawernie to powinna kwitnąć ruja i porubstwo Jedynie awanse sympatycznej archiwistki z Caldery skutkują czymś więcej niż konwersacją, ale i to w domyśle raczej.

Ach, ta fabuła
Do tego elementu nie mam specjalnych zastrzeżeń. Choć zasadniczy cel naszej misji jest nam znany właściwie od początku, to jednak ogólnie jest interesująco i nie brak zaskoków fabularnych na poszczególnych etapach rozgrywki. Coby nie spoilerować zanadto, powiem tylko, że odkrycie związane z losami wyprawy Corrientesa w Zatoce Marakajów było dla mnie szokiem porównywalnym z tym doznanym w G1 po słynnym przewrocie w Starym Obozie. Nie brak i innych smaczków.
Niespójności fabularnych nie dopatrzyłam się raczej, choć rzecz jasna możliwe, że rzucą mi się w oczy przy kolejnym, już „na spokojnie”, przechodzeniu gry.
Żeby jednak nie było wyłącznie słodzenia – uważam że konsekwencje wyboru ścieżki mogłyby być bardziej jednoznaczne. Opowiedzenie się po stronie Inkwizycji powinno nam np. nieodwracalnie blokować możliwość studiowania magii voodoo, tymczasem nic nie stoi na przeszkodzie pobieraniu tych nauk i później…
Zakończenie gry złe może nie jest, ale na kolana nie powala. Choć mam świadomość, że jest ono świetną furtką do ewentualnej kontynuacji, to podskórnie oczekiwałam jakiejś większej "epickości" czy "ostateczności", jakiegoś mocniej zaakcentowanego "łubudu!". Tymczasem wypadło ono raczej skromnie i tak... od niechcenia jakby.

Jestem za, a nawet przeciw, czyli spostrzeżenia różniste
Autozapisy to sprawa, co do której mam mieszane uczucia. Z jednej strony niezwykle to wygodne, z drugiej – stanowi może nieco przesadne ułatwienie w stylu "och, uważaj, może być niebezpiecznie, to ci na wszelki wypadek zapiszemy". Mimo wszystko wygodnictwo przeważa. Podobnie z „zapasami żywności”, w które automatycznie zmienia się każde jabłko, kawałek sera, upieczonego mięsa czy ryby. Z jednej strony wygodne i miejsca w ekwipunku nie zajmuje, z drugiej – klimacik już nie ten. Nie jest to jednak wielka wada.
Skoro już przy ekwipunku jesteśmy – bardzo na plus. Wygodny, przyjazny, dość logicznie rozplanowany. Nie ma grzebania w jednym worze w poszukiwaniu to broni, to eliksiru. W ogóle zebranie w jedno okno ekwipunku, statystyk postaci, mapy i dziennika jest naprawdę dobrym i przyjaznym rozwiązaniem.
Brakuje mi tak prozaicznej rzeczy jak zegarek – lubię mieć w grze poczucie czasu nieco bardziej precyzyjne niż to, które wyznaczają mi pory spania.
Otwieranie zamków, po pierwszym zaskoczeniu, spodobało mi się. Szczerze mówiąc w gothicach zawsze denerwowały mnie te ciągle łamiące się, jednorazowego użytku wytrychy, a tu mamy jeden i spokój.
Minigierki – pojedynki pijackie lub strzeleckie to świetne urozmaicenie (notabene te drugie były dla mnie piekielnie trudne).
Brudne sztuczki – tak, tak i jeszcze raz tak. Świetna innowacja, osładzająca nieco monotonny system walki i dopełniająca klimatu. Inne umiejętności z kategorii Cwaniactwo, jak Złotousty i Zastraszanie, też nie są od rzeczy – dzięki temu nasze dialogi nabierają dodatkowego kolorytu i mamy większe poczucie kreowania swojej postaci – od prostolinijnego poczciwiny przez cwaniaczka, który ma „gadane”, do chamskiego i agresywnego draba.
Na temat voodoo nic mądrego na tę chwilę nie napiszę, jako że nie ruszyłam tego elementu wcale. Z pewnością jednak tradycyjna magia nie pasowałaby do klimatu gry, więc przynajmniej w założeniu wydaje się to rozsądnym zamiennikiem.

Podsumowując...
Gra naprawdę mnie wciągnęła, może dlatego że lubię morsko-pirackie klimaty, będące odskocznią od klasycznego pseudośredniowiecznego fantasy i spora część rozgrywki upłynęła mi na rozkoszowaniu się smaczkami z tą tematyką związanymi. Co nie znaczy, że smaczków tych nie mogłoby być więcej. Niemniej gra po prostu do mnie „trafiła”. Mimo tak wielu wymienionych wad, oceniam ją bardzo na plus, co chyba mimo wszystko dobrze świadczy o klimacie i grywalności. Na pewno do niej wrócę, aby wypróbować inne ścieżki rozwoju i poprawić to, co pochopnie zepsułam za pierwszym razem.
RPG
Barneyek jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-10-12, 13:35   #9
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie

Postanowiłem zrobić mały eksperyment i po kilku miesiącach zagrać sobie ponownie w Risen 2. Przyznaję sie bez bicia, że po 20 minutach po prostu odechciało mi się w to grać. Odpaliłem za to moda do G1 (Diccurica) i z przyjemnością sobie w niego grałem kilka godzin.

Macie podobnie? Ktoś z was wrócił po kilku miesiącach ponownie do R2?
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 14-11-12, 12:27   #10
Skellen
Zębacz
 
Skellen awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2005
Skąd: z kątowni
Posty: 468
Domyślnie

Mam Risen 2 ciągle zainstalowanego, ale nawet nie próbowałem się przymierzać do ponownej rozgrywki.
Za to Diccurica z chęcią odświeżę. Już dawno nosiłem się z tym zamiarem. Nie tak dawno skończyłem przechodzić po raz n-ty G1, więc teraz czas na ten zacny modzik
__________________
So sad..., so sad!!!
RPG
Skellen jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 29-06-13, 19:49   #11
Gorns
Polna Bestia
 
Gorns awatar
 
Zarejestrowany: październik 2011
Skąd: Khorinis
Posty: 108
Domyślnie

Risena 2 przeszedłem 2 razy ale już nie mam chęci do niego wracać, lecz za to w Gothica chętnie pogram, w czystego, lub z modami.
Ogólnie Risen 2 jak i Risen nie mają w sobie ,,tego coś" co miał Gothic, tej tajemniczości.
Ale zagram we wszystkie gry co zrobi Piranha Bytes.
__________________
Zawsze jest drugie wyjście, zawsze sam decyduj o swoim losie. Po prostu bądz sobą.
RPG
Gorns jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 01-11-13, 01:26   #12
Tetriandoch
Polna Bestia
 
Tetriandoch awatar
 
Zarejestrowany: listopad 2013
Skąd: Gdańsk
Posty: 40
Domyślnie

Gdyby Risen 2 Mroczne Wody było pierwszą grą PB, z pewnością nie zrobiliby kariery. Jednak ekipa ta ma za sobą świetlaną przeszłość. Szkoda mi tak utalentowanych ludzi.Jestem wręcz zdziwiony że ta ekipa stworzyła taką grę. Moim zdaniem Risen 2 MW, to totalny gniot.
Zacznę od systemu walki. Chciałem zacząć od niego gdyż jest to jeden z lepszych elementów tej gry (co w cale nie znaczy ze jest dobry). Jest on dynamiczny co jest jego plusem. Połączenie miecza z pistoletem to dosyć oklepana wersja lecz całkiem spoko. Walka muszkietem, w moim zdaniem jest najbardziej efektywna, lecz mało efektowna. I to mnie boli najbardziej. Mam wrażenie że wprowadzając takie nowości jak walka muszkietem oraz voodo, zespół zapomniał o walce mieczem, która nie jest ciekawa. Na temat voodo się nie wypowiem, gdyż nie użyłem jej ani razu. Lecz dużo czytałem na temat tego `stylu walki` i nie przeczytałem ani jednej pozytywnej opinii.
Dalej, rzecz która moim zdaniem jest zdecydowanie najważniejsza w gra cRPG. Świat przedstawiony oraz to jak reaguje on na postępy w fabule. Świat gry naprawdę nie zwala z nóg, jest po prostu kiepski. Miasta nijakie i małe. Wyspy małe, nic ciekawego. A obrana ścieżka gry praktycznie nie zmienia fabuły, zdań dodatkowych itp. Czego jak czego, ale po PB możemy wymagać dobrej fabuły.
Grafiki nie będę komentować z tego względu że dopiero niedawno kupiłem grę i nawet nie wiem kiedy została wydana. A nie chce im czegoś odejmować, bo ocene grafiki znacznie zawyżyły takie gry jak Skyrim, GTA V czy też Assasin' s Creed III.
Muszę dodać też że w grę gram na konsoli PS3. Z typowych cRPG, grałem tu tylko w Skyrim i Risen. Jeśli chodzi o moje osobiste odczucia, Skyrim zjadł Risen, już na początkowych napisach.
RPG
Tetriandoch jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Risen - ogólne wrażenia, fabuła itp. Bastian28 Ogólna dyskusja 125 21-06-18 15:28
Wrażenia Macrentofeth ArcaniA: Gothic 4 356 08-08-15 03:50
Risen 2 - wrażenia z oglądania gameplay'ów Smutas Ogólna dyskusja 3 13-04-12 14:54
Wrażenia Macrentofeth Pomoc Techniczna [G3] 60 15-01-12 12:12
Wrażenia z G3:ZB Webster Dyskusja 45 12-06-11 00:40


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.