Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > WIP
Przeładuj stronę Historia Marvina - inaczej Opowieści Dziadka

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 02-08-05, 18:54   #1
Krwawy-Nekromanta
Jaszczur
 
Krwawy-Nekromanta awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2004
Skąd: Z tronu twierdzy Poszukiwaczy.
Posty: 210
Domyślnie

Wieczór Pierwszy

Dziś Opowiem Wam… Historię z pozoru prostego człowieka, który porzucił swoje pierwotne zasady dla zemsty…zemsty za śmierć kogoś bardzo bliskiego. Będzie to historia Marvina, o którym w późniejszym czasie mówiono ze strachem w głosie, gdy wypowiadało się jego przydomek - zarecytował starzec i zrobił pauzę by osiągnąć zaciekawienie zbierających się słuchaczy. Światło ze świec padało na niego, gdy siedział na podwyższeniu dla bardów pod ścianą. Przytykał do ust bogato zdobioną fajkę i patrząc na gości gospody zaciągnął się własnej roboty miodowym tytoniem. Wieczorem o tej porze ludzie zbierali się w gospodzie „Pod Gniewnym Ścierwojadem”, by odpocząć, napić się zimnego piwa, porozmawiać ze znajomymi bądź posłuchać plotek i opowieści. Starzec był wielu osobom znany z widzenia i opowieści, które snuł, nikt jednak nie znał jego imienia, ale mówiono na niego „Dziadek”. Miał opaskę na jednym oku, nie wiadomo czy z powodu braku oka czy też z innego powodu. Większość uznawała tę pierwszą tezę. Jego falowane i siwe włosy opadały na ramiona, natomiast na czubku głowy miał niewielkie gniazdo łysiny, a na twarz pokryta była niewielką ilością zmarszczek. Dziadek nosił znoszone, szare (prawdopodobnie od brudu) ubrania i szary płaszcz sięgający do ziemi, spodnie oplatał brązowy skórzany pas zapinany na żelazną klamrę, przy pasku nosił dwie rzeczy, długi nóż myśliwski i sakiewkę pełną złota. Właściciel gospody pozwalał mu mieszkać w jednym z pokoi za darmo w dowód wdzięczności, że przyciąga klientów do „Gniewnego Ścierwojada”. Zawsze po opowiadaniu ludzie dawali mu po monecie, dzięki czemu miał na jedzenie i wyprawy, niewiadomo, kiedy znów zniknie, by się pojawić nieoczekiwanie z nowymi opowieściami.



Marvin nie wiadomo kiedy i gdzie się urodził, nieznani są także jego rodzice. Gdy miał rok znalazł go pewien myśliwy z wioski Korina o imieniu Hadrian, nazwał chłopca Marvin tak jak miał na imię jego zmarły, lecz za życia dobrze znany dziadek. Wychowywał chłopca dobrze jak potrafił, nie miał żony, więc gdy wyruszał na polowanie zostawiał malca u sąsiadki, pani domu jego znajomego strażnika, którego znał od dzieciństwa. Gdy miał Marvin 6 lat Cain właśnie ten strażnik, zabierał go do koszar, jedynego kamiennego i ufortyfikowanego budynku we wsi, na trening. Hadrian uznał, że chłopak będzie bezpieczniejszy w koszarach a nauczy się dyscypliny i nabierze krzepy. Uczył się w koszarach do 16 roku życia, przybrany ojciec zabierał go na polowania, by mógł się nauczyć jakiegoś fachu. Mimo to dzieciak chodził do koszar by ćwiczyć szermierkę, z czasem stał się jednym z najlepszych wojowników wśród straży. Był przystojnym młodzieńcem, posiadał średnio długie czarne włosy zaczesane w grzywkę, wzrost jego to ok 6 stóp galicyjskich*. Był umięśniony dzięki częstym treningom w koszarach i zręczny przez polowanie z wujem Hadrianem. Największą skazą jego ciała była wielka blizna na plecach, dwa takie same trójkąty odwrócone w prawo i lewo przechodziły przez siebie i znajdowały się w okręgu dotykającym każdy róg gwiazdy, najdziwniejsze było to, że wszystko było koloru krwi. Gdy w pobliskich górach zaszyli się przemytnicy zgłosił się do ochotniczych oddziałów straży. Tak zaczęła się jego przygoda, której miał żałować do końca życia.



-Ruszamy!!! – Wrzeszczał żylasty dowódca straży.

-SKOPMY IM TYŁKI!!! – Odezwał się Mirik, młody zastępca dowódcy.

-Taaaaaaaaaaaaaaa!!! – Zakrzyknęli wszyscy członkowie Straży.



By zabić trochę czasu strażnicy zaczęli plotkować i rozmawiać.



- Słyszałem, że przemycają jakiś drogocenny kruszec na północ, myślę, że nieźle się obłowimy na tym wypadzie. – Mirik szturchnął łokciem Marvina.

- Mam nadzieję, mojemu wujowi nie udało się nic ostatnio upolować, nawet zwierzęta głodują i się przenoszą. Przyda się dodatkowe parę monet. – W głosie Marvina było czuć smutek.

- Coś ty, nie parę monet! Myślę, że wór złota na głowę! – Zastępca kapitana był podniecony.

- Za takie ilości pieniędzy byśmy mogli dokonać remontów domu i zrobić zapasy na zimę a zostanie jeszcze dużo złota. – Wreszcie chłopak się uśmiechnął.

- Hej ho strażnicy idą zwalczać zło!!! – Ktoś zakrzyknął początek pieśni żołnierskiej.

- Hej Ho, Hej Ho, Zwalczać Zło!!! – Odpowiedział mu chór męskich głosów.



Gdy tak maszerowali po drodze podziwiali las i góry, które widać było w oddali, niektórzy mimo zakazu popijaliby być gotowym do bitwy. W ciągu trzech godzin cały oddział dostał się przed wielki otwór w górze, to było opisywane przez informatorów wejście do kryjówki. Podobno w środku są trzy tunele, które prowadzą do kolejnych rozwidleń i do pieczar z złotem i towarami do przerzutu. Strażnicy wkroczyli na obcy, wrogi teren, co inteligentniejsi zastanawiali się, dlaczego nie spotkali dotąd oporu. W środku był zwężający się tunel, ale nie musieli się schylać by przejść, na końcu tunelu widać było światło. Dowódca kazał im wyciągnąć broń i przygotować się do walki, strażnicy posłusznie wyciągnęli broń, większość strażników wyciągnęła miecze jednoręczne a dowódca miecz dwuręczny, nieliczna reszta dzierżyła lekkie kusze. Gdy zbliżali się do końca korytarza światło stawało się coraz intensywniejsze, słyszeli w oddali dwie lub trzy osoby, które śpiewały jakby były pod wpływem alkoholu. Nawet, gdy byli u wylotu tunelu nikogo nie widzieli, dowódca znakami rozkazał podzielić się na dwie grupy, jedna miała iść w prawo, druga w lewo. Dał znak. Strażnicy wlali się do podziemnego pomieszczenia, Marvin widział dwóch oszołomionych mężczyzn w lekkich zbrojach ze skóry, którzy błyskawicznie otrzeźwieli. Wyciągnęli broń, jeden podbiegł do Marvina i zamachnął się mieczem, chłopak zablokował cios na wysokości gardła i robiąc obrót 360 stopni odciął głowę napastnikowi. Następny nim podbiegł dostał bełtem z kuszy między oczy. Po drugiej stronie oddział zabił kolejnych dwóch.



- Widzimy tu trzy tunele, od lewa zajmuje Marvin, od prawa Mirik a ja idę środkiem. Jona, Kerbul, Karim, Sesko idziecie z Marvinem, Doko, Zamba, Golam i Laber idziecie z Mirikiem a reszta idzie ze mną. – Dowódca wydawał rozkazy po cichu by nikt obcy ich nie usłyszał.



Trzy grupy, dwie po pięć osób i jedna dziesięcioosobowa ruszyły na krwawe łowy. Marvin pierwszy raz dowodził żołnierzami, więc czuł się trochę speszony. Starał się mieć władczy głos by żołnierze wykonywali rozkazy tak jak za poleceniem kapitana. Na ścianach krętego tunelu były, co dwa metry pochodnie, musieli iść gęsiego by się zmieścić. Im dalej szli pochodnie były coraz rzadsze aż w końcu przestali je widzieć, powoli ich wzrok przyzwyczaił się do ciemności, mimo tego musieli iść bardzo powoli by nie potknąć się o nierówne podłoże. Marvin przeklinał pod nosem, że nikt nie wziął z jego grupy pochodni. Jeśli jedna osoba się przewracała to cały oddział lądował na ziemi. Idąc korytarzem nie zauważyli żadnych dodatkowych tuneli, sami wędrowali już godzinę i nic nie znaleźli. Dodatkowo frustrowała ich wszechogarniająca ciemność i dusznota. Gdy idący na czele oddziału Marvin usłyszał stłumione krzyki pomyślał, że to mózg płata mu figle. Po kilku kolejnych minutach za ostrym zakrętem zobaczyli światło kilka metrów od siebie. Gdy wynurzyli się z tunelu, stanęli z przerażenia i zobaczyli …



-Co Dziadku? Co? Powiesz nam? – Dopytywał się mały chłopiec.

-Na dziś już koniec, drogie dziecko. Resztę tej historii opowiem wam później. A teraz bawcie się drodzy goście tej przemiłej gospody.



Kilkanaście osób podeszło i dało Dziadkowi po monecie, w podzięce on się uśmiechnął. Gdy każdy wrócił do swoich zajęć poprosił Gospodarza o piwo:

-Jedno ciemne, duże Sesko. – Dziadek poprosił.

-To niech będzie za darmo. Myślisz, że powinniśmy… znaczy powinieneś opowiadać im tę historię?

-Niech się dowiedzą, co miało miejsce. A w dodatku nie połączą jej z… nami… Chyba.

-Chyba. Ale bądź ostrożny. – Po chwili dodał – Proszę ciebie.

-Będę, spokojnie. – Pociągnął porządny łyk ciemnego piwa.



* Stopa galicyjska wynosiła 29,77 cm

PS PROSZĘ O KRYTYKĘ I KOMENTY !!!
RPG
Krwawy-Nekromanta jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-08-05, 19:16   #2
X@rdas
Zbanowany
 
Zarejestrowany: czerwiec 2005
Skąd: Wieża na terenach orków
Posty: 18
Wyślij wiadomość przez AIM do X@rdas
Domyślnie

Spoko opwiadanie czakem na druga cześć nie spotkałem się raczej z błędami i ogólnie polecam lektórkę

PS: pisz trochę więcej prostych dialogów ponieważ jak występują one w opowiadaniach to lepisj się czyta i jest większe prawdopodobieństwo żę czytający nie przerwie czytania
RPG
X@rdas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-08-05, 19:22   #3
Rezydent
Cieniostwór
 
Rezydent awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2005
Skąd: tak śmierdzi? ;P
Posty: 441
Domyślnie

Muszę przyznać, że zacząłeś bardzo dobrze. Wszystko wskazuje na to, że opek będzie co najmniej wstrząsający, a ja takie uwielbiam. Spodziewam się czegoś naprawdę super i mam nadzieje, że się nie zawiodę
Kończąc pierwszą część w ten sposób, postawiłeś się w bardzo niewygodnej sytuacji. Albo będzie to coś naprawdę rewelacyjnego, albo skończy się totalną klapą
Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
__________________
(krótki instruktaż na temat "Co robić widząc kogokolwiek z Podziemia?")
RPG
Rezydent jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-08-05, 22:15   #4
Johnson
Golem
 
Johnson awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Antagarich
Posty: 823
Wyślij wiadomość przez AIM do Johnson
Domyślnie

Cóż.. opowiadanie ciekawe. Błędów ortograficznych i interpunkcyjnych nie znalazłem, ale jest kilka powtórzeń, np.

Cytat:
Widzimy tu trzy tunele, od lewa zajmuje Marvin, od prawa Mirik a ja idę środkiem. Jona, Kerbul, Karim, Sesko idziecie z Marvinem
Cytat:
Marvin nie wiadomo kiedy i gdzie się urodził, nieznani są także jego rodzice. Gdy miał rok znalazł go pewien myśliwy z wioski Korina o imieniu Hadrian, nazwał chłopca Marvin tak jak miał na imię jego zmarły,
Ogólnie nie jest źle. Pisz dalej .
__________________


Brat Darkrevena; Ojciec de Zoo i Kyzv'ego; Wujek Luke'a_F, Peppera i Curseda

RPG
Johnson jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 03-08-05, 13:46   #5
Krwawy-Nekromanta
Jaszczur
 
Krwawy-Nekromanta awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2004
Skąd: Z tronu twierdzy Poszukiwaczy.
Posty: 210
Domyślnie

Jest już druga część opowiadania. Wieczór Drugi rozpoczęty .
RPG
Krwawy-Nekromanta jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-08-05, 11:41   #6
Krwawy-Nekromanta
Jaszczur
 
Krwawy-Nekromanta awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2004
Skąd: Z tronu twierdzy Poszukiwaczy.
Posty: 210
Domyślnie

Wieczór Drugi

Ludzie zbierali się w gospodzie i wyczekiwali przyjścia Dziadka. Budynek zapełnił się
bardziej niż ostatnio, osoby, które ostatnio słuchały opowiadania zachęciły innych do przyjścia. W końcu słyszeć można było skrzypienie drzwi i podłogi na piętrze, po chwili schodami zaczął schodzić Dziadek. Widząc tak wiele twarzy, które śledzą jego ruchy uśmiechnął się i zasiadł na miejscu dla barda.
- Widzę, że dziś jest was więcej niż ostatnio. No dobrze, więc zacznijmy dalej snuć historię, ale pozwólcie, że najpierw podpalę fajkę. – Zapalił fajkę i zaciągnął się miodowym tytoniem.
Na czym ja skończyłem? Aha… już sobie przypominam…

Gdy drużyna pod przewodnictwem Marvina wynurzyła się z ciemnego korytarza i wkroczyła do oświetlonej sali zamarła z przerażenia i zdziwienia. Właśnie obok nich przeleciał palący się trup Wana, brata zastępcy oddziału, zwłoki zostawiły na ścianie jaskini krwawą plamę. Widział to Mirik, któremu po policzku spłynęła łza, jego oddział właśnie wynurzył się z drugiej strony jaskini. W zagłębieniu ściany znajdującej się na środku podłużnej jaskini znajdowały się cztery kamienne filary na czubku, których paliły się wielkie naczynia pełne oliwy. Kamienie zostały ułożone w kształcie kwadratu, ale to nie to było najstraszniejsze. Między filarami na ziemi znajdował się mag w błękitnej szacie, leżał przybity sztyletem do podłoża, ostrze wyciągnął młody człowiek w czerwonej szacie nowicjusza. Zaczął malować krwią maga okrąg wokół zwłok, od okręgu wychodziły linie we wszystkich kierunkach świata, nowicjusz widząc przybyłych się uśmiechnął i wskazał palcem na środek jaskini. Jak mogli to przeoczyć?! Tam gdzie chłopak wskazał palcem walczyli przywódca oddziału Cain z magiem w czerwonej szacie! Wokół nich leżały martwe i na wpół spalone ciała członków oddziału dowódcy. Mag wypuścił kulę ognia w kierunku przeciwnika, ten odbił ogień i próbował podbiec do wroga. Marvin otrząsnął się z szoku:
- DO ATAKU BRACIA!!!! POMŚCIJMY ŚMIERĆ NASZYCH KAMRATÓW!!!!
Wszyscy pozostali przy życiu żołnierze ruszyli do walki z magiem.

- Ekchem. – Kaszlnął dosadnie właściciel gospody i spojrzał na Dziadka.
Dziadek zerknął na niego jak wszyscy zebrani:
- Przepraszam pomylił mi się fragment tej opowieści. – Powiedział bajarz.

Większość strażników rzuciła się pomóc dowódcy, reszta, która nie drgnęła zastanawiała się, dlaczego ma zaatakować kapłana ich boga.

- Ekchem. – Kaszlnął znów gospodarz.
- Przyjacielu napij się miodu to powinno pomóc twemu biednemu gardłu. – Dziadek spoglądał wprost w oczy kaszlącego i mówił dalej kładąc nacisk na każde wypowiadane słowo.
Mężczyzna zza lady patrzył z niedowierzaniem na niego, ale milczał.
- Jak już mówiłem…

Osoby, które próbowały podbiec do maga zostały odepchnięte jakąś magiczną siłą, gdy Innosowiec zwrócił w ich stronę ręce. Wszyscy lądowali na łopatkach czując ból w każdej części ciała. Czarodziej zajął się swoim pierwszym problemem. Wypuścił w kierunku Caina piorun, który ten zablokował mieczem. Mag nie zdążył puścić kolejnego czaru, wojownik machnął ciężkim mieczem, czarodziej szybko znalazł się za przeciwnikiem i wbił mu sztylet wypowiadając jakieś nieznane słowa, przez broń przepłynęła energia elektryczna wprost do ciała nieszczęśnika. W Marvinie coś pękło, biegł jak opętany mając zamiar szybko zabić osobę, przez którą zginęło tylu strażników i … Cain. Mirik widząc to postąpił tak samo, ale on postanowił pomścić brata. Zastępca dowódcy, gdy znalazł się dostatecznie blisko ciął na oślep mieczem, lecz wróg unikał jego ciosów, nagle rękę maga przeciął miecz drugiego napastnika.
- NIEEE!!!! MISTRZU!!!! – Znów odepchnęła ich ta siła. Nowicjusz ciągnął maga do niebieskich, magicznych wrót w miejscu między filarami.
- Wiedziałem, że powinniśmy ciebie zabić Marvinie, gdy byłeś dzieckiem, tak samo jak twoich rodziców. Ukażemy osoby, które ciebie wychowały, one ściągnęły plagę na ten świat. Gdy zginie twój wuj przyjdzie czas na całą wioskę i ciebie!!!! Zapamiętaj te słowa… - Mag został przeciągnięty przez portal.
Strażnicy byli oszołomieni jakby dostali czymś ciężkim w głowę. Co mają wspólnego magowie ognia z przemytnikami?! Co tutaj się stało zanim przyszli?! Dlaczego walczył Cain z Magiem Ognia?! Pojawiało się coraz więcej pytań a ani jednej odpowiedzi. Portal stawał się coraz mniejszy a wszyscy się weń patrzyli.
- To twoja wina! Mag mówił o tobie Marvinie. Nasze rodziny przez ciebie zginą. Coś uczynił?! – Przez płacz krzyczał Sesko, był zrozpaczony. – Ściągnąłeś na nas gniew Innosa!
- Ja… nie… Ja nie wiem…, o czym on mówił. Musimy… Musimy ruszyć za nim i go powstrzymać! – Chłopak oskarżany o wszystko, czego nie uczynił, myślał coraz szybciej. Jego wuj, wioska, trzeba wszystkich ostrzec, uratować.
- Zgłupiałaś?! Przecież to mag ognia! Nie dość, że zabije wszystkich w wiosce to jeszcze mamy walczyć na marne?! Nie mamy żadnych szans! Innosie wybacz nam! – Sesko rzucił się na ziemię i płakał.

Mimo ostrzeżeń przypadkowy sprawca tego wszystkiego dobiegł do portalu i przeszedł przez niego, za nim ruszył Mirik jego najlepszy przyjaciel. Gdy był w portalu wydawało mu się, że leci, coraz szybciej i szybciej, słyszał z oddali krzyki mordowanych. Zobaczył zbliżający się obraz wioski, który stawał się coraz większy aż w końcu młodzieniec upadł na twarz w trawę. Po chwili spadł na niego Mirik.
- Aaaa… Żyjesz? Jesteś cały? - Dopytywał się przyjaciel.
- Tak. A co z tobą, niczego nie złamałeś?
- Nie.
- Musimy zabić maga zanim… - Zamilkł, byli w wiosce Korina. Budynki się paliły, widział w oddali stos palących się ciał. Gniew Innosa, pomyślał. Zbliżała się do nich jakaś postać, powoli stawała się coraz dokładniejsza, to był mag bez ręki.
- Stań kawałek dalej zaatakujemy go z dwóch stron. – Mimo że Marvin nie był dowódcą rozkazywał znajomemu, teraz stopnie wojskowe nie miały znaczenia.
- Dobrze.
Po chwili stanął przed chłopakiem kapłan Innosa.
- Tą wioskę spotkała kara za pomoc, jaką od niej otrzymałeś. Jesteś sługą zła a oni ciebie wspierali. Kiedyś nieudało mi się ciebie zabić, ale teraz nie popełnię tego błędu.
- Oni nic o jakimś złu we mnie nie wiedzieli, ja też nie. – Patrzył wprost w oczy oprawcy.
- Trudno, Innos mi wybaczy. Muszę zgładzić zło, które w tobie tkwi, nie stawiaj oporu.
- Ja nic nie zrobiłem, nikt z tej wioski nie zasłużył na taką śmierć!
- Beliar, kiedy do niego dotrzesz, wszystko tobie wytłumaczy. A teraz… giń. – W dłoni czarodzieja zmaterializowała się kula ognia, którą cisnął w swoją ofiarę.
- GIŃ!!!
Młodzieniec rzucił się do przodu z mieczem, ale nim dotarł do wroga kula ugodziła go w pierś, padł z wielkim bólem na ziemię. W powietrzu błysnął sztylet, był coraz niżej i niżej. Uderzenie... Jego twarz oblała czerwona posoka, ale nie czuł bólu. To nie jego krew! Spojrzał w górę, to Mirik zabił maga nim ten zdążył zadać ostatni cios. Podał mu rękę i pomógł wstać, uśmiechnął się, ale wyraz szczęścia zmienił się w grymas bólu. Padł na ziemię z rozłupaną czaszką, stał za nim nowicjusz, uczeń maga.
- Zabiliście MISTRZA … GIŃ!!! – W oczach atakującego widać było obłęd.
Złapał za nóż, w tym momencie za nim pojawiło się na moment błękitne światło, a on zamarł w bezruchu i opadł na ziemię. Czuć było swąd z jego palących się pleców. Marvin obejrzał się by dowiedzieć się, co się stało. W oddali ciemna postać zbliżała się w jego kierunku. Poczuł wielki ból rozdzierający jego pierś i stracił przytomność…

Dziadek przestał mówić, więc zebrani domyślili się, że na dzisiaj koniec opowieści. Jedna osoba wstała i szybko opuściła gospodę, miała na sobie czarną szatę i kaptur. Dziadek przez moment zastanawiał się nad tym. Czyżby to…? Nie, to niemożliwe. Podszedł do baru.
- Przyjacielu, zdziwiła mnie twoja dbałość o szczegóły. Uważaj, ludzie zaczną się domyślać, gdy będziesz mi przerywał. – Dziadek patrzył na gospodarza.
- Jak już mówisz „o tym” to nie pomijaj faktów. – Uciął.
- Podaj to, co zwykle.
- Oczywiście…
RPG
Krwawy-Nekromanta jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-08-05, 13:24   #7
 xilk
WT
 
Zarejestrowany: październik 2004
Posty: 2 715
Domyślnie

Opowiadanie mroczne, ciekawe, wciagające, jednym słowem wspaniałe. Warto je przeczytać. Nie znalazłem żadnych błędów ortograficznych, czy interpunkcyjnych. Pomysł: dobry Wykonanie: jeszcze lepsze To opko zasługuje na ocenę 10/10 Tylko tak dalej. Nie osiadź na laurach i pisz dalej
__________________

RPG
xilk jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-08-05, 13:55   #8
Izka
 
 
Izka awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2004
Skąd: Z odległych krain...
Posty: 137
Domyślnie

Cytat:
Starze był wielu osobom znany z widzenia i opowieści, które snuł
Nie wiem czemu czytałam to zdanie 3 razy i ciągle chcialam je zmienić na "i plotek o opowieściach które snuł" no ale za 4 razem zrozumiałam że jednak nie jest źle tak jak jest

Cytat:
Dziadek nosił znuszone
Nie chciało mi sie dalej kopiować... ale tak fajnie to brzmi
Cytat:
Gdy miał rok znalazł go pewien myśliwy z wioski Korina o imieniu Hadrian, nazwał chłopca Marvin tak jak miał na imię jego zmarły, lecz za życia dobrze znany dziadek.
dziwnie brzmi... jakbyś napisał "Na imie miał Hadrian" byłoby chyba jakoś tak ładniej...
Mogłeś króciutko jeszcze opisać jego wygląd...

Cytat:
- Mam nadzieję, mojemu wujowi nie udało się nic ostatnio upolować, nawet zwierzęta głodują i się przenoszą. Przyda się dodatkowe parę monet. – W głosie Marvina było czuć smutek.
nie udało się? :| nie rozumiem...


Cytat:
Dowódca kazał im wyciągnąć broń i przygotować się do walki, strażnicy posłusznie wyciągnęli broń, większość strażników wyciągnęła miecze jednoręczne a dowódca miecz dwuręczny, nieliczna reszta dzierżyła lekkie kusze.
Gratuluje tylu powtórzeń...

Cytat:
Nawet, gdy byli u wylotu tunelu nikogo nie widzieli, dowódca znakami rozkazał podzielić się na dwie grupy, jedna miała iść w prawo, druga w lewo. Dał znak.
Nie musiał dawać znaku mógł ruchem ręki dać rozkaz... albo mogłeś napisać że np. Wydał rozkaz jakby na migi...
-w końcu to opowiada dziadek no nie?

Cytat:
Na ścianach krętego tunelu były, co dwa metry pochodnie, musieli iść gęsiego by się zmieścić.
Na ścianach krętego tunelu były co (ileś tam) stóp galicyjskich umieszczone pochodnie, musieli iść gęsiego by sie zmieścić.
Jak już dajesz jakaś miare to zawsze jest to jakiś szczegół do klimatu opowiadania...


Cytat:
Gdy idący na czele oddziału Marvin usłyszał stłumione krzyki pomyślał, że to mózg płata mu figle.
Wyobraźnia, umysł -to tak... no ale mózg? :|

(wyedytuje i skomentuje 2 częśc...)
__________________
KiedyśNowicjuszkaOgniaWKrólestwie,Obecnie-Nikt...
Miło wspominam.
RPG
Izka jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-08-05, 14:34   #9
Masterblaster
Nemesis
 
Masterblaster awatar
 
Zarejestrowany: marzec 2005
Posty: 1 353
Domyślnie

więc tak jeśli chodzi o pierwszą część to dość dobrze to napisałeś pomimo kilku powtórzeń. Zamieściłeś ładne opisy aczkolwiek mogłeś je lepiej rozbudować no i przede wszystkim fabuła, jest to dość oklepane, jakiś młodzieniec od dziecka uczy się walki i staje się mistrzem, mogłeś to zrobić że jest przeciętny, zwykły człowiek który potrafi o siebie zadbać i radzi sobie w ciężkich sytuacjach, mając wizję takiego bohatera lepiej jakoś to wygląda i się czyta...
zrobiłeś tam w sumie jeden błąd mianowicie przy wstępie i opisywaniu bohatera i jego znamion nagle wcinasz zdanie o bandytach, nie pasuje to tam wg. mnie, wyrwane z kontekstu...


jeśli chodzi o drugą część to troszeczkę za szybko z tym wszystkim poleciałeś, zwłaszcza akcja i opisy walki są takie mało widoczne, skaczesz z jednej na drugą to wszystko się miesza, fajnie chciałeś zrobić z tym motywem pomyłki opowiadającego dziadka ale jakoś lepiej powinieneś to wcisnąć, jednakże ta część też jest dobra...zwolnij z akcją i skoncentruj się na opisaniu przeżyć, uczuć a także świata otaczającego bohatera, to wprowadza klimat, bo same dialogi czy też wartka akcja nie koniecznie wciąga...

takie jest moje zdanie
__________________
"Nie dyskutuj nigdy z głupcem - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem wykończy doświadczeniem."
RPG
Masterblaster jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-08-05, 15:18   #10
Fyo
Kąsacz
 
Fyo awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Z Edenu
Posty: 307
Domyślnie

Opo, jest super. W kilkumomętach przypominało mi Harrego Pottera, ale i tak super. Masz talent do pisania! Żadnych poważnych błędów. Jedynie niewielkie podmienienia liter, np, zamaiast "o", "u", lecz nic poważniejszego. Pisz dalej. Chciałbym... Chcielibyśmy przeczytać dalsze rozdziały tej fascynującej opowieści. Czekam z niecierpliwością
pozdroofki!
__________________
>FEiE<
ŚP-> Stolica Królestwa-> Nowicjusz Ognia
Królewski alchemik
RPG
Fyo jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-08-05, 15:45   #11
Rezydent
Cieniostwór
 
Rezydent awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2005
Skąd: tak śmierdzi? ;P
Posty: 441
Domyślnie

Ogólnie nie jest źle. Akcja jest, krew leje się strumieniami, no i trzymająca w napięciu tajemnica Dziadka i gospodarza.
Tyle że trochę to wszystko chaotyczne. Odnoszę wrażenie, że nie przeczytałeś dokładnie tego, co właśnie opublikowałeś.
Ostatnia część Twojego opka, przypomina mi bieg po autostradzie z zawiązanymi oczami. Pod prąd oczywiście. Niby pędzisz do przodu, ale co chwila zaliczasz jakąś "czołówkę".
Radziłbym wnikliwie przeanalizować tekst i poprawić niektóre rzeczy.
Szczególną uwagę, zwróć na spójność tekstu i akcji. Za bardzo "szarpane" to wszystko.
Gdybyś miał trudności, przeczytaj sobie kawałek książki o podobnej tematyce, a napewno załapiesz, o co mi chodzi
__________________
(krótki instruktaż na temat "Co robić widząc kogokolwiek z Podziemia?")
RPG
Rezydent jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-08-05, 21:33   #12
Johnson
Golem
 
Johnson awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Antagarich
Posty: 823
Wyślij wiadomość przez AIM do Johnson
Domyślnie

Błędów ortograficznych i interpunkcyjnych dużo nie zauważyłem, ale powtórzenia. Oj, było ich kilk, np. to:

Cytat:
Między filarami na ziemi znajdował się mag w błękitnej szacie, leżał przybity sztyletem do podłoża, ostrze wyciągnął młody człowiek w czerwonej szacie nowicjusza. Zaczął malować krwią maga okrąg wokół zwłok,
Cytat:
Zaczął malować krwią maga okrąg wokół zwłok, od okręgu wychodziły linie we wszystkich kierunkach świata, nowicjusz widząc przybyłych się uśmiechnął i wskazał palcem na środek jaskini. Jak mogli to przeoczyć?! Tam gdzie chłopak wskazał palcem walczyli przywódca oddziału Cain z magiem w czerwonej szacie!

Ogólnie jest spoko. Opisów dużo, rozdziały długie. Dodatkowo ta tajemnica gospodarza i Dziadka, ten klimat mroku, ale akcja dzieje sietrocheza szybko. Jak dla mnie jest . Pisz dalej, bo czekam na kolejną część .
__________________


Brat Darkrevena; Ojciec de Zoo i Kyzv'ego; Wujek Luke'a_F, Peppera i Curseda

RPG
Johnson jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Opowieści portowe Nigson WIP 1 31-01-08 18:20
Mag Ognia inaczej? Cane Pomoc 6 23-10-07 19:59
Dźwięk - inaczej MaxRay Pomoc techniczna 2 03-08-06 18:15
Opowieści z Narnii Kor Angar Hyde Park 13 06-04-06 18:10


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.