Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Piranha Bytes: Risen > Risen 2: Dark Waters > Ogólna dyskusja
Przeładuj stronę Risen 2 - Wrażenia

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 24-05-12, 22:32   #13
Sentenza
Ten Przebiegły.
 
Sentenza awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2004
Posty: 1 881
Domyślnie

Ale pieprzycie. To nie kwestia ambicji, inwencji czy czegokolwiek, tylko sprawy najbardziej prozaicznej z możliwych - pieniędzy. To gra najwyżej klasy AA i przy dzisiejszych budżetach na grafikę , przy jednoczesnych wymaganiach względem jej jakości, wymusza pewne cięcia na innych frontach, a wy tu się doszukujecie teorii spiskowych. To po prostu dość małe studio z małym budżetem ze specyficznym typem odbiorcy - i tyle. Zresztą, jak już przy grafice jestem - skoro to jest brzydkie, to jak nazwać Skyrima? Koszmarny? Pamiętajcie że to nie tunelowy shooter jak ME, tylko gra, w której każde miejsce widoczne na mapie da się dotrzeć, do tego jest to dżungla, co implikuje masę obiektów i nadwyręża silnik, który w dodatku na siłę jest multiplatformowy. Znajdźcie drugą grę, która jest takim sandboxem i wygląda lepiej (Pierwszy crysis się nie liczy, był PC only), zwłaszcza jak uwzględnić budżet.

No i dalej, fabuła obu risenów - tak, jedzie na schematach, owszem, są dziury i to momentami spore, ale na trójcę, tutaj narzekacie, a dwa tematy dalej każdy marszczy freda do jeszcze bardziej żenujących pod tym względem dzieł bethesdy/bioware/CDPRED, dysponujących (może z wyjątkiem tego ostatniego) budżetami tak gigantycznymi, że wszystkie gry PB nie kosztowały pewno tyle, co jedna gra owych obecnie topowych studiów. Na takim tle riseny są wręcz wybitne (a tak zupełnie na marginesie, G2 miał fabułę wyjątkowo gównianą i o lore równie dziurawym, więc nie wiem skąd to spuszczanie się nad nią. NK też dostarczało więcej dziur niż odpowiedzi, choć już było nieco lepsze).

I ostatnia (bo raz, że szkoda mi nocy, dwa, z wieloma rzeczami się zgadzam, tylko nie przesadzałbym z aż takim ciężarem gatunkowym jaki się tutaj imputuje) rzecz - wspinaczka. Gosh, ale zauważyliście, że to włażenie na skały to taki ekwiwalent drabin znanych z G1, czy innej rynny z hitmana ? Czego oczekiwaliście, skoków na 10 metrów w górę? Normalny człowiek bez rozbiegu też nie podskoczy wyżej niż te pół metra. A może drugiego AC? Sorry, ta gra nie jest o tym, włażenie wyżej to tylko dodatek, a i budżet nie ten. Jest to zwykła akcja kontekstowa którą da się wykonać na kilku obiektach, ale to się sprawdza jako urozmaicacz eksploracji - zwłaszcza, że nie jest to umieszczone tak debilnie jak w wiedźminie drugim, gdzie nie dość, że owa wspinaczka jest ledwie w kilku miejscach w całej grze, samych w sobie idiotycznie i nielogicznie umieszczonych, to jeszcze każdorazowo z gigantycznym znacznikiem "TU SIĘ WESPNIESZ", zaś innego skoku nie uświadczyłeś (mój kochany AP cierpiał zresztą na to samo). W skyrimach czy inszych ME/DA nie było nawet czegoś takiego. Generalnie więc, to już czepianie się dla samego czepiania, momentami ocierające wręcz o hejterstwo (a w przeciwieństwie do reszty internetow nie mam zwyczaju nadużywać tego określenia za każdym razem, gdy z kimś się nie zgadzam).
__________________
RPG
Sentenza jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 25-05-12, 08:42   #14
Kel'Thuzad
Ten kulturalny.
 
Kel'Thuzad awatar
 
Zarejestrowany: luty 2006
Skąd: Gentlemen's Table
Posty: 1 242
Domyślnie

Mój drogi kret... mój drogi przyjacielu, przykro mi to mówić, jednakże cierpi Pan na powszechne zjawisko butthurtu. Przejawia się on w obronie rzeczy nie do obrony, które jednak z góry zostały przyjęte jako inne, niż są z rzeczywistości - czego odmowa uznania tej ostatniej.

Próba obrony stosując wątpliwe etycznie porównanie do gier znacznie gorszych, proszę Pana spodziewałem się czegoś więcej. Gra pod względem technicznym jest zła, a budżet nie ma tu nic do rzeczy - dziesiątki innych developerów ze znacznie mniejszymi nakładami jest w stanie wykonać znacznie lepszą robotę.
A zdrowy klocek zawsze wygląda lepiej niż rozrzedzone fekalia osoby cierpiącej narkotyczny głód, ale czy to jest podstawą by tego pierwszego nie nazywać klockiem? Technicznie, fabularnie jest źle, i nie może być gra nobilitowana, nawet jeśli są gdzieś tam gorsze. To tak jakby pozytywnie oceniać postępowanie Lenina, bo Stalin był jeszcze gorszy.

A co do wspinaczki, proszę Pana, proszę raczyć nie pieprzyć, próbując wmówić nam chęci do swobody ruchów postaci z gier, które się na tym koncentrowały. Eksploracja jest w znacznej mierze upośledzona, gdyż możemy dojść jedynie tam, gdzie twórcy z góry to przyjęli. Jest to oczywisty krok w tył względem każdej poprzedniej gry studia, gdzie mogliśmy swobodnie eksplorować dachy, wzgórza i doliny, nie bojąc się, że utkniemy - i tego właśnie chyba wszyscy oczekiwaliśmy. Gdyż tutaj gdy wpadliśmy w dołek, z którego twórcy nie przewidzieli wyjścia, już nie wyjdziemy.. Nie mówiąc o niewidzialnych ścianach. Niejednokrotnie byłem zaskakiwany niemożnością wejścia w spore miejsca, gdzie zgodnie z zasadą poprzednich gier studia miałem prawo wejść.
__________________
"Nie można odebrać prawa do decydowania o losie narodu zgodnie z przysługującymi prawami tylko dlatego, że ktoś jest od nas głupszy."
Szanowny Pan Tues Asinus, teoretyk ustroju demokratycznego.
RPG
Kel'Thuzad jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 25-05-12, 09:15   #15
Skellen
Zębacz
 
Skellen awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2005
Skąd: z kątowni
Posty: 468
Domyślnie

Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
Ale pieprzycie. To nie kwestia ambicji, inwencji czy czegokolwiek, tylko sprawy najbardziej prozaicznej z możliwych - pieniędzy. To gra najwyżej klasy AA i przy dzisiejszych budżetach na grafikę , przy jednoczesnych wymaganiach względem jej jakości, wymusza pewne cięcia na innych frontach, a wy tu się doszukujecie teorii spiskowych. To po prostu dość małe studio z małym budżetem ze specyficznym typem odbiorcy - i tyle.
Mały budżet powiadasz? Ale o ile się nie mylę PB nigdy nie miało mega budżetu. I wziąwszy pod uwagę wszelkie konieczne cięcia, potrafili zrobić dobrą wciągającą grę, do której chciało się wracać raz po raz, czego nie można powiedzieć o R1 i R2.


Cytat:
Zresztą, jak już przy grafice jestem - skoro to jest brzydkie, to jak nazwać Skyrima? Koszmarny? Pamiętajcie że to nie tunelowy shooter jak ME, tylko gra, w której każde miejsce widoczne na mapie da się dotrzeć, do tego jest to dżungla, co implikuje masę obiektów i nadwyręża silnik, który w dodatku na siłę jest multiplatformowy. Znajdźcie drugą grę, która jest takim sandboxem i wygląda lepiej (Pierwszy crysis się nie liczy, był PC only), zwłaszcza jak uwzględnić budżet.
Ja akurat do grafiki mam najmniejsze zastrzeżenie, pomijając animację postaci ofc... W wielu artykułach przedpremierowych można było wyczytać, jaka to będzie w R2 rewolucyjna mimika postaci i ich gestykulacja. Że będzie można wyczytać emocje postaci i odpowiednio pokierować rozmowę. I co z tego wyszło? Nic. Pytam, więc: skoro mają mały budżet i wiedzą co robią, to po co zapowiadają, coś, co nie ma prawa pojawić się w grze? Żenada.

Cytat:
No i dalej, fabuła obu risenów - tak, jedzie na schematach, owszem, są dziury i to momentami spore, ale na trójcę, tutaj narzekacie, a dwa tematy dalej każdy marszczy freda do jeszcze bardziej żenujących pod tym względem dzieł bethesdy/bioware/CDPRED, dysponujących (może z wyjątkiem tego ostatniego) budżetami tak gigantycznymi, że wszystkie gry PB nie kosztowały pewno tyle, co jedna gra owych obecnie topowych studiów. Na takim tle riseny są wręcz wybitne (a tak zupełnie na marginesie, G2 miał fabułę wyjątkowo gównianą i o lore równie dziurawym, więc nie wiem skąd to spuszczanie się nad nią. NK też dostarczało więcej dziur niż odpowiedzi, choć już było nieco lepsze).
Do fabuły zawsze można było się przyczepić, fakt (choć to dotyczy większości gier na rynku, jeżeli chodzi o ścisłość), ale w G1 i G2NK można było przymknąć na ten fakt oko, gdyż gra rekompensowała nam to innymi zaletami, których brak w R2 i poprzedniczce. To takie proste. Stąd właśnie krytyka. Ja zestawiam R2 nie ze Skrymem, czy Wieśkiem (jak imputujesz), lecz z poprzednimi tytułami PB... I werdykt jest taki jaki jest. Uwsteczniają się, to fakt niezbity i nie ma tu mowy o żadnej teorii spiskowej...

Cytat:
I ostatnia (bo raz, że szkoda mi nocy, dwa, z wieloma rzeczami się zgadzam, tylko nie przesadzałbym z aż takim ciężarem gatunkowym jaki się tutaj imputuje) rzecz - wspinaczka. Gosh, ale zauważyliście, że to włażenie na skały to taki ekwiwalent drabin znanych z G1, czy innej rynny z hitmana ? Czego oczekiwaliście, skoków na 10 metrów w górę? Normalny człowiek bez rozbiegu też nie podskoczy wyżej niż te pół metra. A może drugiego AC? Sorry, ta gra nie jest o tym, włażenie wyżej to tylko dodatek, a i budżet nie ten. Jest to zwykła akcja kontekstowa którą da się wykonać na kilku obiektach, ale to się sprawdza jako urozmaicacz eksploracji - zwłaszcza, że nie jest to umieszczone tak debilnie jak w wiedźminie drugim, gdzie nie dość, że owa wspinaczka jest ledwie w kilku miejscach w całej grze, samych w sobie idiotycznie i nielogicznie umieszczonych, to jeszcze każdorazowo z gigantycznym znacznikiem "TU SIĘ WESPNIESZ", zaś innego skoku nie uświadczyłeś (mój kochany AP cierpiał zresztą na to samo). W skyrimach czy inszych ME/DA nie było nawet czegoś takiego. Generalnie więc, to już czepianie się dla samego czepiania, momentami ocierające wręcz o hejterstwo (a w przeciwieństwie do reszty internetow nie mam zwyczaju nadużywać tego określenia za każdym razem, gdy z kimś się nie zgadzam).
Nikt nie oczekuje cudów, ale jak goście idą w stronę rozwiązań z Wiedźmina i Arcanii, choć poprzednio ich gry charakteryzowały się pełną swobodą, to coś jest chyba nie tak. Czy to jest rozwój? Czy może jednak regres? Dla mnie odpowiedź jest jasna. Wiedźmin to wiedźmin. Dlatego gdy zestawiałem W1 z np. G3, to pod względem swobody i otwartości świata, G3 u mnie wygrywał. I przy wszystkich wadach tej gry grałem w nią 3/4 razy, podczas gdy w W1 półtora raza słownie.

Ja ze swojej strony nie dorabiam nic do niczego, tylko piszę jak jest ihmo. A jest coraz smutniej i gorzej. Dlatego jak już pisałem, mocno się zastanowię, zanim kupię kolejną grę PB.
__________________
So sad..., so sad!!!
RPG
Skellen jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 25-05-12, 12:03   #16
Sentenza
Ten Przebiegły.
 
Sentenza awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2004
Posty: 1 881
Domyślnie

Cytat:
Napisał Kel'Thuzad Zobacz post
Mój drogi kret... mój drogi przyjacielu, przykro mi to mówić, jednakże cierpi Pan na powszechne zjawisko butthurtu. Przejawia się on w obronie rzeczy nie do obrony, które jednak z góry zostały przyjęte jako inne, niż są z rzeczywistości - czego odmowa uznania tej ostatniej.
mój drogi pal.. znajomku, ten butthurt, to raczej twój problem, biorąc pod uwagę, że nawet krzywo położony kamień robi ci problem. Tak jak wczześniej miałem wątpliwości, tak teraz mam pewność - to nie tak, że ta gra jest takim beznadziejnym gównem, tylko ty jesteś hejterem. Ma wady, 3/4 z nich sam umieściłem w recenzji, ale twoje zarzuty ocierają się o absurd (vide gra ma wyglądać jak battlefield 3 przy budżecie 10x mniejszym) przy jednoczesnym zjawisku totalnych klapek na oczy na jakiekolwiek plusy tej gry.
Przecież ty twierdzisz, że voodoo/muszkiety można spokojnie opanować niezależnie od wyboru ścieżki, co jest oczywistym bullshitem, bo po stronie voodoo nie zdobędziesz żadnej broni z bagnetem (a te są najlepsze i jedyne opłacalne), zaś po stronie inkwizycji niby mozesz ładowac punkty w voodoo, ale na nic ci się one nie przydadzą, bo po najnowszym patchu to nawet sztylet mary nie pozwala wyciągać legendarnych składników do mikstur.

Cytat:
Próba obrony stosując wątpliwe etycznie porównanie do gier znacznie gorszych, proszę Pana spodziewałem się czegoś więcej. Gra pod względem technicznym jest zła, a budżet nie ma tu nic do rzeczy - dziesiątki innych developerów ze znacznie mniejszymi nakładami jest w stanie wykonać znacznie lepszą robotę.
A zdrowy klocek zawsze wygląda lepiej niż rozrzedzone fekalia osoby cierpiącej narkotyczny głód, ale czy to jest podstawą by tego pierwszego nie nazywać klockiem? Technicznie, fabularnie jest źle, i nie może być gra nobilitowana, nawet jeśli są gdzieś tam gorsze. To tak jakby pozytywnie oceniać postępowanie Lenina, bo Stalin był jeszcze gorszy.
przykład. Teraz, już. Z ostatnich czterech lat. I to nie jakiś tunelowy RPG w rzucie izo który kosztuje trzy razy mniej. Tyle ich było, na pewno coś znajdziesz na podparcie swoich argumentów. Co tam, możesz nawet z ośmiu, jak nie znajdziesz z czterech.
Tylko błagam nie płacz, że przez prawie dekadę nie pojawiła się dobra gra, bo w całej historii branży dobry był tylko BG2 i torment.


Cytat:
A co do wspinaczki, proszę Pana, proszę raczyć nie pieprzyć, próbując wmówić nam chęci do swobody ruchów postaci z gier, które się na tym koncentrowały. Eksploracja jest w znacznej mierze upośledzona, gdyż możemy dojść jedynie tam, gdzie twórcy z góry to przyjęli. Jest to oczywisty krok w tył względem każdej poprzedniej gry studia, gdzie mogliśmy swobodnie eksplorować dachy, wzgórza i doliny, nie bojąc się, że utkniemy - i tego właśnie chyba wszyscy oczekiwaliśmy. Gdyż tutaj gdy wpadliśmy w dołek, z którego twórcy nie przewidzieli wyjścia, już nie wyjdziemy.. Nie mówiąc o niewidzialnych ścianach. Niejednokrotnie byłem zaskakiwany niemożnością wejścia w spore miejsca, gdzie zgodnie z zasadą poprzednich gier studia miałem prawo wejść.
jedynym upośledzonym elementem, to byłeś chyba ty, bo ja nie kojarzę miejsca, w które nie można by było wejść /i odwrotnie, wpaśc gdzieś gdzie nie ma wyjścia/. Przypomnieć, że w tym idealnym G1 miejsca do wspinaczki to też była półka przycięta do idealnej wysokości, zupełnie jak w R2? albo ze były miejsca na które choćby skały srały to nie wejdziesz jesli nie wykorzystasz bugów mechaniki (skoki w G3, spadanie w G1)? Jedyną niewidzialną ścianą nie spotykaną w gothicach była głęboka woda.

Cytat:
Napisał Skellen Zobacz post
Mały budżet powiadasz? Ale o ile się nie mylę PB nigdy nie miało mega budżetu. I wziąwszy pod uwagę wszelkie konieczne cięcia, potrafili zrobić dobrą wciągającą grę, do której chciało się wracać raz po raz, czego nie można powiedzieć o R1 i R2.
ty serio uważasz, że (pi razy drzwi) 5 milionów euro na produkcję kiedyś i dziś to dokładnie te same pieniądze rozkładające się równie równomiernie co wtedy?

Cytat:
Ja akurat do grafiki mam najmniejsze zastrzeżenie, pomijając animację postaci ofc... W wielu artykułach przedpremierowych można było wyczytać, jaka to będzie w R2 rewolucyjna mimika postaci i ich gestykulacja. Że będzie można wyczytać emocje postaci i odpowiednio pokierować rozmowę. I co z tego wyszło? Nic. Pytam, więc: skoro mają mały budżet i wiedzą co robią, to po co zapowiadają, coś, co nie ma prawa pojawić się w grze? Żenada.
z tym się zgadzam, sam to zresztą wytykałem.
Na marginesie, przedpremierowy bullshit fest, w porównaniu z tym jaki serwuje wielka trójca, to i tak jest pomijalny. Do dziś jak wspominam Gopa pieprzącego o skakaniu w W2 to mam torsje..

Cytat:
Do fabuły zawsze można było się przyczepić, fakt (choć to dotyczy większości gier na rynku, jeżeli chodzi o ścisłość), ale w G1 i G2NK można było przymknąć na ten fakt oko, gdyż gra rekompensowała nam to innymi zaletami, których brak w R2 i poprzedniczce. To takie proste. Stąd właśnie krytyka. Ja zestawiam R2 nie ze Skrymem, czy Wieśkiem (jak imputujesz), lecz z poprzednimi tytułami PB... I werdykt jest taki jaki jest. Uwsteczniają się, to fakt niezbity i nie ma tu mowy o żadnej teorii spiskowej...
Uwsteczniają? Nie. Uwstecznieniem, to jest arcania, gdzie porażka wystąpiła na dosłownie każdym froncie (dla przykładu eksploracja, gdzie jesteśmy zamykani w mikroskopijnych obszarach z niewidzialnymi ścianami nie pozwalającymi nawet zeskoczyć ze skały jeśli fabuła tego nie przewiduje, z jaskiniami zamykanymi na klucze - choćby z tego względu porównywanie R2 i G4 jest co najmniej idiotyczne), tutaj mamy coś gorszego - postęp na jednych frontach z porażką na innych.

Nie chcę się tutaj rozpisywać nad wszystkim, więc tak tylko megaskrócę wrażenia z recenzji - fabuła i questy: może niezbyt odkrywcza i dziurawa, ale to pierwsza gra PB gdzie przez całą grę jest co robić, bo cały czas są questy poboczne, do tego całkiem niezłe cutscenki, zaś całość umieszczona w realiach z jednej strony w miarę logicznie wynikających z innych gier z serii, a z drugiej niemal w ogóle nie eksploatowanych w innych tytułach. To jest regres? No chyba nie.
Dalej, walka - niezbalansowana jak zawsze (tak tylko przypomnę, idąc w walkę wręcz zawsze trzeba było się pieprzyć z odciąganiem pojedynczych bo inaczej był szybki zgon, łukiem/kuszą wykorzystywało się gliche gry, czyli właziło na skałę na którą nie wejdą przeciwnicy i strzelało do nich jak do kaczek, a magia owniła wszystko), za to z szeregiem nowych ciekawych patentów, pojedynki 1 vs 1 nigdy w grze piranii nie były takie ciekawe, do tego co to wyżej - zmiana realiów wprowadziła powiew nie tylko do serii, ale RPGów i gier w ogóle. Jedyne co się zmieniło, to rozkład akcentów co jest przegięte, bo owni broń dystansowa, wręcz jest taka jak zawsze zaś magia to tylko wsparcie (no sorry, ale narzekanie na voodoo ze nie owni się w walce wręcz to jak narzekanie w baldurze, że kapłan nie jest tankiem - założenie jest takie, że albo walczysz mieczem i wspierasz się pistoletami, albo mieczem i wspierasz się voodoo, na każdym kroku wspominano co do czego służy)
życie świata - tu dla odmiany ewidentny regres, bo nic go nie rekompensuje.
modele postaci, recykling twarzy, słabe animacje - tu jest jak zawsze, ani zmian na plus ani na minus.
trudność - to z kolei ciężko ocenić. Tzn tak, początek jest niby taki jak zawsze (przynajmniej przed patchem), potem aż za łatwo, to nie ulega wątpliwości. Jest tylko jeden detal, nad którym po prostu trzeba się zastanowić, gdy chodzi o wystawienie obiektywnej oceny, jesli nie chce się popadać w hejterstwo - nieliniowość rozgrywki i jej wpływ na mechanikę. Jeśli po wybrzeżu ostrzy każdą kolejną lokację można odwiedzić kiedy się chce, to oznacza to, że albo każda musi być jednakowo trudna by nie faworyzować wyboru którejś z nich, albo trzeba zaimplementować lvl scalling. Mając do wyboru albo pogodzenie się z tym, że czuję, iż moja postać jest coraz lepsza i lvle nie są tylko ozdobnikiem /a co za tym idzie walka robi sie coraz prostsza/, albo zwyczajny gwałt na serii i utrudnianie wszystkiego na siłę, wybieram pierwszą opcję. Ten problem miały zresztą i KOTORy, i DA, i TESy i AP, każdy próbował rozwiązać to inaczej i w każdym miało to wady.

i tak dalej i tak dalej. A jak porównać to z innymi rpgami które też potrafią być pod jednymi względami gorsze a pod innymi lepsze, to robi się już totalny burdel.
__________________

Ostatnio edytowane przez Sentenza : 25-05-12 o 12:10.
RPG
Sentenza jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 25-05-12, 13:23   #17
Kel'Thuzad
Ten kulturalny.
 
Kel'Thuzad awatar
 
Zarejestrowany: luty 2006
Skąd: Gentlemen's Table
Posty: 1 242
Domyślnie

Drogi przyjacielu, żółć i insynuacje z pańskich wypowiedzi leją się strumieniem, jednakże fałszywa rzeczywistość - w której wpychasz nam w usta coś, do czego się nie poczuwamy, cóż: jest fałszywa i nie zmieni tej prawdziwej.

Nikt nie oczekuje tutaj oprawy rodem z gry Battlefield 3 - jest to założenie głupie, zaś wpychanie tego w usta innym jest skandaliczne. Tu chodzi o stan techniczny, a nie subiektywny art-design (który wg mnie jest na przykład b. dobry), gdzie ten pierwszy woła o pomstę do nieba. Flickery, pop-upy, niewielka różnorodność npc, brak lip-syncu, skandalicznie mały fov (gry na ps2 mają większy). Przyznaję - gdyby gra technicznie była dopracowana pod tym względem, oprawa byłaby dobra. Tak jak w Risen (1). Lecz nie jest, i patrzenie na to co się dzieje na ekranie przyprawia mnie o ból oczu (flickering i pop-up), a estetycznie też nie jest zbyt teges. Tak więc gra jest brzydka, nie dokończona, zabugowana i jakakolwiek obrona jest bezcelowa, tym bardziej, jeśli - jak widzę - posuwamy się do wmawiania innym słów niewypowiedzianych.
I tak, obie ścieżki - muszkiety/voodoo - można opanować, lecz nie do końca oczywiście. Zbyt wielkiego sensu w pakowaniu punktów do voodoo nie widze, gdyż miernota tegoż jest poza wszelką dyskusją.

Co do gier stojących technicznie znacznie wyżej od Risen 2 mogę podać co niemiara, brakuje mi tylko informacji ile wynosi budżet tej produkcji. Podejrzewam, że waćpan również tego nie wie:
Cytat:
10.This [the budget for Risen 2] is a secret indeed. But I can tell you that Risen 2 is the most expensive game that PB developed so far.
World of Risen
Cytat:
Eurogamer: What is the budget for Risen 2?

Michael Hoge: The project Risen 2 is by far the most expensive project that we've done. I can't elaborate on that, sorry.
eurogamer
Jednakże jak widzimy, Risen 2 jest najdroższą grą ze stajni studia. Jeśli już tylko to przyłożymy w stosunku do jakości produktu, to raczej obronie tej gry wiele nie pomaga. Reasumując, Pańskie żądanie jest pozbawione zarówno podstaw, jak i sensu.

Co do reszty odrażających wymyśleń ad personam się dystansuję. Mogę tylko zalecić rumianek i dziurawca.

Pozdrawiam mimo wszystko!
__________________
"Nie można odebrać prawa do decydowania o losie narodu zgodnie z przysługującymi prawami tylko dlatego, że ktoś jest od nas głupszy."
Szanowny Pan Tues Asinus, teoretyk ustroju demokratycznego.

Ostatnio edytowane przez Kel'Thuzad : 25-05-12 o 13:25.
RPG
Kel'Thuzad jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 25-05-12, 14:21   #18
Skellen
Zębacz
 
Skellen awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2005
Skąd: z kątowni
Posty: 468
Domyślnie

Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
ty serio uważasz, że (pi razy drzwi) 5 milionów euro na produkcję kiedyś i dziś to dokładnie te same pieniądze rozkładające się równie równomiernie co wtedy?
Co do budżetu, kolega powyżej uprzedził mnie udzielając Ci odpowiedzi. Tak wiec, wysokość kasy nie tylko nie tłumaczy PB, ale wręcz przeciwnie. Wychodzi z tego jasno, że wcześniej przy mniejszych pieniążkach dawali radę, a teraz mając więcej kasy i lepsze (jak sądzę) narzędzia robią rzecz wtórną i niedopracowaną.


Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
Uwsteczniają? Nie. Uwstecznieniem, to jest arcania, gdzie porażka wystąpiła na dosłownie każdym froncie (dla przykładu eksploracja, gdzie jesteśmy zamykani w mikroskopijnych obszarach z niewidzialnymi ścianami nie pozwalającymi nawet zeskoczyć ze skały jeśli fabuła tego nie przewiduje, z jaskiniami zamykanymi na klucze - choćby z tego względu porównywanie R2 i G4 jest co najmniej idiotyczne), tutaj mamy coś gorszego - postęp na jednych frontach z porażką na innych.
Jeszcze raz powtórzę: zestawiam R2 z poprzednimi grami PB, a więc G1, G2NK i G3... no i oczywiście z R1. Arcania to nie produkt PB, a ja pisałem wyżej, że nie odnoszę się do Wieśków, czy Skrymów, tylko do ich własnych tytułów...
Jeżeli już jednak mowa o Arcani, to tak: gra jest beznadziejna i widać w niej wręcz porażający uwiąd dobrych pomysłów i patentów, w stosunku do poprzedniczek. Nie zmienia to jednak faktu, że R2 ma podobne grzechy (choć może nie tak wielkie co do skali).

Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
Nie chcę się tutaj rozpisywać nad wszystkim, więc tak tylko megaskrócę wrażenia z recenzji - fabuła i questy: może niezbyt odkrywcza i dziurawa, ale to pierwsza gra PB gdzie przez całą grę jest co robić, bo cały czas są questy poboczne, do tego całkiem niezłe cutscenki, zaś całość umieszczona w realiach z jednej strony w miarę logicznie wynikających z innych gier z serii, a z drugiej niemal w ogóle nie eksploatowanych w innych tytułach. To jest regres? No chyba nie.
Dalej, walka - niezbalansowana jak zawsze (tak tylko przypomnę, idąc w walkę wręcz zawsze trzeba było się pieprzyć z odciąganiem pojedynczych bo inaczej był szybki zgon, łukiem/kuszą wykorzystywało się gliche gry, czyli właziło na skałę na którą nie wejdą przeciwnicy i strzelało do nich jak do kaczek, a magia owniła wszystko), za to z szeregiem nowych ciekawych patentów, pojedynki 1 vs 1 nigdy w grze piranii nie były takie ciekawe, do tego co to wyżej - zmiana realiów wprowadziła powiew nie tylko do serii, ale RPGów i gier w ogóle. Jedyne co się zmieniło, to rozkład akcentów co jest przegięte, bo owni broń dystansowa, wręcz jest taka jak zawsze zaś magia to tylko wsparcie (no sorry, ale narzekanie na voodoo ze nie owni się w walce wręcz to jak narzekanie w baldurze, że kapłan nie jest tankiem - założenie jest takie, że albo walczysz mieczem i wspierasz się pistoletami, albo mieczem i wspierasz się voodoo, na każdym kroku wspominano co do czego służy)
życie świata - tu dla odmiany ewidentny regres, bo nic go nie rekompensuje.
modele postaci, recykling twarzy, słabe animacje - tu jest jak zawsze, ani zmian na plus ani na minus.
trudność - to z kolei ciężko ocenić. Tzn tak, początek jest niby taki jak zawsze (przynajmniej przed patchem), potem aż za łatwo, to nie ulega wątpliwości. Jest tylko jeden detal, nad którym po prostu trzeba się zastanowić, gdy chodzi o wystawienie obiektywnej oceny, jesli nie chce się popadać w hejterstwo - nieliniowość rozgrywki i jej wpływ na mechanikę. Jeśli po wybrzeżu ostrzy każdą kolejną lokację można odwiedzić kiedy się chce, to oznacza to, że albo każda musi być jednakowo trudna by nie faworyzować wyboru którejś z nich, albo trzeba zaimplementować lvl scalling. Mając do wyboru albo pogodzenie się z tym, że czuję, iż moja postać jest coraz lepsza i lvle nie są tylko ozdobnikiem /a co za tym idzie walka robi sie coraz prostsza/, albo zwyczajny gwałt na serii i utrudnianie wszystkiego na siłę, wybieram pierwszą opcję. Ten problem miały zresztą i KOTORy, i DA, i TESy i AP, każdy próbował rozwiązać to inaczej i w każdym miało to wady.

i tak dalej i tak dalej. A jak porównać to z innymi rpgami które też potrafią być pod jednymi względami gorsze a pod innymi lepsze, to robi się już totalny burdel.
Nie podoba mi się wiele rzeczy w tej grze. Kwestia pływania, a raczej brak tej umiejętności. Mamy tak już od R1. Budynki w których brak pięter (Latarnia Jacka, która z zewnątrz jest wysoka, ale wewnątrz ma tylko parter - tak wiem, że fabularnie nie ma żadnego uzasadnienia, więc można pominąć, jednak takie drobiazgi wkurzają). Voodoo, które jest wykastrowanym substytutem magii, to również krok w tył. Zbyt mały wybór broni, ubioru i innych ithemów. To też zauważalna wada już od R1. W poprzednich Gothicach wybór uzbrojenia i ubioru był dużo większy. A przecież też spuszczali się jak to szaty pirackie nie zostały zarąbiście podzielone na kategorie i ile ich to nie będzie do wyboru. I co? I nic... blado jest pod tym względem. Mikroskopijne jaskinie i takież same świątynie (ktoś pamięta jeszcze świątynie śniącego z G1? Tam było trochę latania i eksploracji...). I tak można by długo.
I fakt, wolę Risen 2 od Skryma, ale to dlatego, że cała ta seria jest dla mnie niestrawna. Po prostu obijam się od tej gry.
Ale czy to znaczy, że R2 jest zarąbisty. Nie. Szczególnie na tle innych produkcji PB... I o tym tu mowa. Nie ma rozwoju, jest tylko pozorny rozwój okupiony w dodatku, wycofywaniem się z pomysłów, które zdały egzamin.

Jedynie minigierki typu otwieranie zamków, konkurs picia, czy strzelanie do celu, stanowiły miłą i ciekawą nowość...
__________________
So sad..., so sad!!!
RPG
Skellen jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 25-05-12, 17:56   #19
Sentenza
Ten Przebiegły.
 
Sentenza awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2004
Posty: 1 881
Domyślnie

Cytat:
Napisał Kel'Thuzad Zobacz post
Nikt nie oczekuje tutaj oprawy rodem z gry Battlefield 3 - jest to założenie głupie, zaś wpychanie tego w usta innym jest skandaliczne. Tu chodzi o stan techniczny, a nie subiektywny art-design (który wg mnie jest na przykład b. dobry), gdzie ten pierwszy woła o pomstę do nieba. Flickery, pop-upy, niewielka różnorodność npc, brak lip-syncu, skandalicznie mały fov (gry na ps2 mają większy). Przyznaję - gdyby gra technicznie była dopracowana pod tym względem, oprawa byłaby dobra. Tak jak w Risen (1).
..i połowę z tego najprawdopodobniej da się poprawić głupim tewakowaniem pliku ini, zupełnie jak w przypadku G3 i R1, bo to ten sam silnik. Tak, też uważam że powinno to być od razu dostępne w opcjach gry zamiast czekać na patch/liczyć na fanów, ale nie są to rzeczy za które po grze powinno się jeździć jak po łysej kobyle, zwłaszcza że graficznie jako całość i tak wygląda lepiej niż totalnie przereklamowane najnowsze hity z tego gatunku.

Cytat:
I tak, obie ścieżki - muszkiety/voodoo - można opanować, lecz nie do końca oczywiście. Zbyt wielkiego sensu w pakowaniu punktów do voodoo nie widze, gdyż miernota tegoż jest poza wszelką dyskusją.
jak już mówiłem, jedyną miernotą jest w tym wypadku gracz, który czyta te wszystkie wywiady, dialogi, opisy i co tam jeszcze, a i tak jest zbyt tępy, by zrozumieć co znaczy "support". Na kapłanów w D&D też marudzisz, że nie miotają ognistych burz i dział mechanusa?

Cytat:
Co do gier stojących technicznie znacznie wyżej od Risen 2 mogę podać co niemiara, brakuje mi tylko informacji ile wynosi budżet tej produkcji. Podejrzewam, że waćpan również tego nie wie:
World of Risen
eurogamer
Jednakże jak widzimy, Risen 2 jest najdroższą grą ze stajni studia. Jeśli już tylko to przyłożymy w stosunku do jakości produktu, to raczej obronie tej gry wiele nie pomaga. Reasumując, Pańskie żądanie jest pozbawione zarówno podstaw, jak i sensu.
nie, po prostu ty rzucasz czerstwym tekściwem, a następnie nie umiesz go bronić. Nie interesuje mnie jaki budżet miały te gry z ostatnich lat, tylko które nie były takim gównem jak R2 (czyli idealne -lub tylko lepsze- graficznie, technicznie, fabularnie i mechanicznie, lub przynajmniej z większością z nich). Nawet nie musi być w TPP i z otwartym światem, jeśli to taka trudność. Grałem w niemal każdą z nich i gwarantuję ci, że twoje zarzuty dopasować się da do niemal każdej z nich, mimo iż miały niewątpliwie większe pieniądze (w sensie, że w swoim czasie były tytułami AAA, bo dzisiaj taki sam budżet by nie starczył nawet na jedno A).
To że R2 był najdroższą grą wynika tylko z tego co mówiłem - inne czasy, inne nakłady, bo jakbyś cytował nie tylko to co jest ci wygodne, to wspomniałbyś chociażby wywiad bodaj z gramu, gdzie Bjorn mówi mniej więcej coś takiego "dodalibyśmy pływanie okrętem, ale jesteśmy stosunkowo małym studiem i nie mamy takich budżetów jak inne firmy, więc z czegoś musielismy zrezygnować, dopracowując pozostałe elementy".

Cytat:
Co do reszty odrażających wymyśleń ad personam się dystansuję. Mogę tylko zalecić rumianek i dziurawca.
..którego sam najwyraźniej zapomniałeś wziąć przed siadaniem do pisania poprzedniego posta? Nie, dzięki, najwyraźniej i tak nie działają.

Cytat:
Napisał Skellen Zobacz post
Co do budżetu, kolega powyżej uprzedził mnie udzielając Ci odpowiedzi. Tak wiec, wysokość kasy nie tylko nie tłumaczy PB, ale wręcz przeciwnie. Wychodzi z tego jasno, że wcześniej przy mniejszych pieniążkach dawali radę, a teraz mając więcej kasy i lepsze (jak sądzę) narzędzia robią rzecz wtórną i niedopracowaną.
/facepalm.
KIEDYŚ. GRY. KOSZTOWAŁY. MNIEJ. Nie chodzi o żadne kryzysy, tylko technologie. Kiedyś gry robiło się w garażach, teraz nad takim AC siedzą studia liczące po 400-500 osób, którym trzeba płacić pensje, zapewnić technologię (np. speedtree) lub co gorsza samemu ją opracować. Gra musi jakoś wyglądać bo inaczej już na starcie wszyscy ją oleją, a to generuje największe koszta. Nawet porównanie z R1 jest pod tym względem gówno warte, bo tamta gra jest w porównaniu z R2 (łączna powierzchnia terenów, zapełnienie ich zadaniami).


Cytat:
Jeszcze raz powtórzę: zestawiam R2 z poprzednimi grami PB, a więc G1, G2NK i G3... no i oczywiście z R1. Arcania to nie produkt PB, a ja pisałem wyżej, że nie odnoszę się do Wieśków, czy Skrymów, tylko do ich własnych tytułów...
skoro tak, to czemu walisz bullshitem jak np tu:

Cytat:
Budynki w których brak pięter (Latarnia Jacka, która z zewnątrz jest wysoka, ale wewnątrz ma tylko parter - tak wiem, że fabularnie nie ma żadnego uzasadnienia, więc można pominąć, jednak takie drobiazgi wkurzają).
wszelkie magazyny, prawie wszystkie budynki w calderze, siedziba sebastiano, budynki w osadzie piratów, jeśli poziomy 'w dół' też się liczą to niektóre z ruin starożytnych.. jest tego sporo. Nie są to gigantyczne wille, ale.. skoro mówimy tylko o grach PB, to czy w KTÓREJKOLWIEK było coś więcej? Bo na pewno nie na zamku w G1 czy wieży Xardasa, nie w górnym mieście w G2, nie ma też w G3 i R1. Ok, nie ma postępu, ale nie jest to uwstecznianie się.

Cytat:
Voodoo, które jest wykastrowanym substytutem magii, to również krok w tył.
to już pisałem - magia to nie tylko sranie kulami ognia, zaś umieszczenie takiej 'typowej' zupełnie nie pasowałoby do charakteru gry. Deal with it.

Cytat:
To też zauważalna wada już od R1. W poprzednich Gothicach wybór uzbrojenia i ubioru był dużo większy.
Nie, nie był. Jeśli chodzi o ubiory, to nigdy nie było ich tyle co w R2 (inna rzecz to sens ich kupna, ale nad tym to juz sie w recenzji pastwiłem) bo było to trzy na frakcję, zaś teraz można kombinować z ich doborem.
A broni to po G2 zawsze było mało. Albo inaczej, problem był taki jak w R2 - jest jej nawet odpowiednia ilość, ale zbyt szybko idzie dostać coś mocnego lub przesiadka jest nieopłacalna w stosunku do ceny.

Cytat:
I nic... blado jest pod tym względem. Mikroskopijne jaskinie i takież same świątynie (ktoś pamięta jeszcze świątynie śniącego z G1? Tam było trochę latania i eksploracji...).
tia, podanie FIAŁOWEJ LOKACJI pierwszego gothica jako przykładu rozbudowanych lochów to swietny argument. Szkoda że jeszcze nie podałeś Dworu z G2 i ostatniego grobowca z NK. Tzn owszem, R2 powinien takie mieć i to jest jego wada, ale jeśli chodzi o takie zwykłe 'przydrożne' jaskinie, niezwiązane z fabułą, oraz recykling ich wystroju i wyposażenia, to KAŻDA gra PB miała ich mało i nie były specjalnie rozbudowane. no, może tylko w G3 było nieco więcej większych.

Cytat:
Ale czy to znaczy, że R2 jest zarąbisty. Nie. Szczególnie na tle innych produkcji PB... I o tym tu mowa. Nie ma rozwoju, jest tylko pozorny rozwój okupiony w dodatku, wycofywaniem się z pomysłów, które zdały egzamin.
Ja broń boże nie twierdze że jest zarąbisty czy że to najlepsza gra studia (tą był G1 i chyba długo tak pozostanie). Twierdzę że jest to dobra i przyjemna gra, dość świeża mimo tkwienia w schematach, bijąca wszystkie RPGi z ostatniego roku, a nawet większość z ostatnich kilku lat. Taki przyjemny średniaczek, który sam wie gdzie jego miejsce i któremu z czystym spokojem mogę dać te 7-8 punktów, wiedząc że ani go tym nie krzywdzę ani nie wywołuję jakiegoś skandalu, do którego za jakiś czas pewno chętnie wrócę. Coś jak seria death to spies, która jest drugowojennym hitmanem, broniącym się unikalnym klimatem.
W skrócie - coś, co nie robi z siebie cholera-wie-czego jak W2, skyrim, czy ME, a co za tym idzie, nie wywołuje zawodu i rozczarowania. Kel zaś nakręca klimat, jakby to była gra o budżecie TORa, powstająca tyle co DNF, zapowiadana niczym Daikatana, a efekt końcowy przypominał tu-wstaw-tytuł-twojego-megacrapa, co dla R2 jest skrajnie niesprawiedliwe.
__________________
RPG
Sentenza jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 26-05-12, 09:48   #20
Skellen
Zębacz
 
Skellen awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2005
Skąd: z kątowni
Posty: 468
Domyślnie

Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post

Ja broń boże nie twierdze że jest zarąbisty czy że to najlepsza gra studia (tą był G1 i chyba długo tak pozostanie). Twierdzę że jest to dobra i przyjemna gra, dość świeża mimo tkwienia w schematach, bijąca wszystkie RPGi z ostatniego roku, a nawet większość z ostatnich kilku lat. Taki przyjemny średniaczek, który sam wie gdzie jego miejsce i któremu z czystym spokojem mogę dać te 7-8 punktów, wiedząc że ani go tym nie krzywdzę ani nie wywołuję jakiegoś skandalu, do którego za jakiś czas pewno chętnie wrócę. Coś jak seria death to spies, która jest drugowojennym hitmanem, broniącym się unikalnym klimatem.
W skrócie - coś, co nie robi z siebie cholera-wie-czego jak W2, skyrim, czy ME, a co za tym idzie, nie wywołuje zawodu i rozczarowania. Kel zaś nakręca klimat, jakby to była gra o budżecie TORa, powstająca tyle co DNF, zapowiadana niczym Daikatana, a efekt końcowy przypominał tu-wstaw-tytuł-twojego-megacrapa, co dla R2 jest skrajnie niesprawiedliwe.
A ja broń Boże nie twierdzę, że jest beznadziejna. W sumie nie ma sensu przerzucać się w tę i we w tę argumentami, bo Ty stwierdzasz, że moje są naciągane, a ja że Twoje przesadzone lub uładzone. Nie w tym rzecz.

Gra ogólnie wpisuje się w filozofię tworzenia PB i trudno byłoby ją pomylić z czymkolwiek innym. Ma swoje zalety: na przykład mapy, topografia terenów itp... (zawsze lubiłem to w ich produkcjach); poza animacjami- niezła grafika (zachody i wschody słońca potrafią być urokliwe, jaki gra światła i cieni w ogóle). Wbrew temu co napisałem wyżej, ma też trochę tego magicznego klimatu, choć nie ze wszystkim. Nie jest źle, ale nie jest również dobrze.
Pomijając szczegóły i rozdzielanie włosa na czworo, dla mnie kryterium ostatecznym jest jakość czasu spędzonego przy grze. Tak od połowy gry, w zasadzie grałem bez większego zainteresowania i przysłowiowych wypieków na policzkach. Ot, kończyłem grę, bo tak wypada. Jednak nic mnie w niej nie porywało. Eksplorację nowych terenów, otwieranie kolejnych skrzyń i wypełnianie następnych questów, robiłem raczej z obowiązku niż z chęci zobaczenie co będzie dalej, lub co znajduje się za następnym pagórkiem. I tu tkwi problem. Ta gra mnie nie porywa, zresztą dokładnie tak samo jak R1.

Ja jako fan Gothiców mogę wybaczyć PB wiele idiotyzmów w ich produkcjach, bo rekompensowane były w innych obszarach z nawiązką. Jednak jeżeli zostają stare wady, a w zamian nie dostaję tej nieuchwytnej magii i frajdy z gry, jest coś na rzeczy...
__________________
So sad..., so sad!!!
RPG
Skellen jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 26-05-12, 18:44   #21
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie

Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
zwłaszcza że graficznie jako całość i tak wygląda lepiej niż totalnie przereklamowane najnowsze hity z tego gatunku.
Przypominam, że klimat Gothica 1 i 2 dużo właśnie zawdzięczał swojej surowej i ponurej grafice. Pamiętam jak już po NK wiele osób krytykowało nową lokację jako "przekoloryzowaną". Z drugiej strony skoro nowa "lepsza" grafika ma byc przeszkoda w przeszukiwaniu lokacji i włażeniu w każdy zakamarek, to chyba pójście twórców w tę stronę czyms dobrym nie jest. Już w Two Worlds II, której jest bardziej kolorowe od Gothiców 1 i 2 można włazić praktycznie wszędzie.

Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
jak już mówiłem, jedyną miernotą jest w tym wypadku gracz, który czyta te wszystkie wywiady, dialogi, opisy i co tam jeszcze,
He, he, he.. Masz na myśli swoją recenzję????


Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
Nie interesuje mnie jaki budżet miały te gry z ostatnich lat, t[...] Bjorn mówi mniej więcej coś takiego "dodalibyśmy pływanie okrętem, ale jesteśmy stosunkowo małym studiem i nie mamy takich budżetów jak inne firmy, więc z czegoś musielismy zrezygnować, dopracowując pozostałe elementy".
heh, bez jaj. Niby co te koszta podniosło? Oprogramowanie tak zdrożało? Roboczogodziny grafików komputerowych? Koszt energii elektrycznej zużytej przy produkcji gry? Raczej Nie. Po prostu PB nie trafiło z realizacją swojego pomysłu tak jakby chciało. Skoro robią grę dla "specyficznej" grupy fanów, których zdobyli swoimi poprzednimi produkcjami, to dlaczego od tej specyficzności odchodzą na rzecz rozwiązań jakie wybrały te drogie (i z tego powodu dla PB nieosiągalne) studia? Dlaczego nie poszli własnie w tym kierunku, który dał im pierwotny sukces? Naśladownictwo najlepszych (czytaj najdroższych) produkcji nie wychodzi im kolejny raz na zdrowie.

Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
KIEDYŚ. GRY. KOSZTOWAŁY. MNIEJ. Nie chodzi o żadne kryzysy, tylko technologie. Kiedyś gry robiło się w garażach, teraz nad takim AC siedzą studia liczące po 400-500 osób, którym trzeba płacić pensje, zapewnić technologię (np. speedtree) lub co gorsza samemu ją opracować.
Pitolenie. Ja nie kupię słabej gry, bo jakiś Helmut musi siedzieć w skórzanym fotelu w klimatyzowanym pomieszczeniu. Jak chce sprzedać mi towar, na który nie będę narzekał, to niech go zrobi dobrze, nawet jakby miał siedzieć na drewnianym zydlu i w upały wachlować się gazetą.

Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
Gra musi jakoś wyglądać bo inaczej już na starcie wszyscy ją oleją, a to generuje największe koszta.
Nieprawda. Gdyby tak było, to im bardziej kolorowo, tym lepsza sprzedawalność? Chyba sam się nie słyszysz.


Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
wszelkie magazyny, prawie wszystkie budynki w calderze, siedziba sebastiano, budynki w osadzie piratów, jeśli poziomy 'w dół' też się liczą to niektóre z ruin starożytnych.. jest tego sporo. Nie są to gigantyczne wille, ale.. skoro mówimy tylko o grach PB, to czy w KTÓREJKOLWIEK było coś więcej? Bo na pewno nie na zamku w G1 czy wieży Xardasa, nie w górnym mieście w G2, nie ma też w G3 i R1. Ok, nie ma postępu, ale nie jest to uwstecznianie się.
Moment. Te nowe budynki w R2 wyglądaja jak psu z gardła wyjęte. Nawet w domach najbogatszych kupców jest ubogo prawie jak w szałasach z G1. Zatem gdzie tu postęp? Skoro juz robią takie prymitywne domostwa, to niech chociaz będa rozbudowane jak kopalnia w G1. Mi nie zalezy na oglądaniu tych domów i podziwianiu struktury leżacych tam dywanów, tylko na ciekawej grze, która nie będzie mnie nudzić. No bo co innego odczuwać, jak wchodzi się do kolejnego budynku, w którym jest jedno pomieszczenie i ze dwa, trzy przedmioty, które można ruszyć? Żadnych ukrytych przejść, piwnic, ciekawych skrzyń itp. Same ruiny w R2 to już porażka. Po prostu lenistwo twórców nie pozwoliło im na zrobienie ciekawej lokacji w każdej z nich. Każda wygląda tak samo. Skręcasz z głownego pomieszczenia w lewo lub prawo, znajdujesz posążek, wracając zrób unik przed spadającym ostrzem lub dziura w podłodze. Tego kosztami nie da się usprawiedliwić.

Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
Nie, nie był. Jeśli chodzi o ubiory, to nigdy nie było ich tyle co w R2 (inna rzecz to sens ich kupna, ale nad tym to juz sie w recenzji pastwiłem) bo było to trzy na frakcję, zaś teraz można kombinować z ich doborem.
A broni to po G2 zawsze było mało. Albo inaczej, problem był taki jak w R2 - jest jej nawet odpowiednia ilość, ale zbyt szybko idzie dostać coś mocnego lub przesiadka jest nieopłacalna w stosunku do ceny.
R2 nie jest ich pierwszą grą. Maja w tym doświadczenie i opinie graczy zbierane już od kilku swoich produkcji. Powinni zatem rzucić mnie na kolana swoim nowym pomysłem co do strojów i broni. A tu co? Wielkie nic. Poziom w kwestii pancerzy i uzbrojenia chyba nawet niższy niż w G1. Możliwośc produkowania własnych - ujemna. Zróżnicowanie? Praktycznie żadnego. Tutaj zrobiony sporo krok do tyłu. I nie zasłonią tego żadnym kolorowym kubraczkiem pirata.
System trofeów zabieranych pobitym stworom? Woła o pomstę do nieba. Najlepsze gry idą własnie w kierunku zróznicowania w tej kwestii, możliwości tworzenia własnych strojów czy broni. A PB to przesrało na całej linii. I tego kosztami też nie da się wyjasnić.


Cytat:
Napisał Sentenza Zobacz post
Ja broń boże nie twierdze że jest zarąbisty czy że to najlepsza gra studia (tą był G1 i chyba długo tak pozostanie). Twierdzę że jest to dobra i przyjemna gra, dość świeża mimo tkwienia w schematach, bijąca wszystkie RPGi z ostatniego roku, a nawet większość z ostatnich kilku lat.
Bez przesady. Co prawda to rzecz gustu, ale niby czym R2 bije na głowę chociażby Wieśka 2 czy Skyrima?


Cytat:
Napisał Skellen Zobacz post
dla mnie kryterium ostatecznym jest jakość czasu spędzonego przy grze. Tak od połowy gry, w zasadzie grałem bez większego zainteresowania i przysłowiowych wypieków na policzkach.
Miałem tak samo. Wręcz momentami było odczucie pewnego niedosytu, że czegoś w grze brakuje, że niczym mnie nie zaskakuje. A na to własnie się liczyło, że PB wróci na tarczy i powali nas samymi swoimi pomysłami. Niestety chyba się z nich wypalili na samym początku przed 10 laty po zrobieniu G2, bo od tamtej pory nić świeżego nie zaproponowali.


Cytat:
Napisał Skellen Zobacz post
Ta gra mnie nie porywa, zresztą dokładnie tak samo jak R1.
Raczej nawet mniej niż R1. To w sumie kwestia gustu, ale mi przyjemniej grało się w R1 niż w R2.

Cytat:
Napisał Skellen Zobacz post
Jednak jeżeli zostają stare wady, a w zamian nie dostaję tej nieuchwytnej magii i frajdy z gry, jest coś na rzeczy...
I tu się w pełni zgadzam. PB zamiast iśc w kierunku rozwijania swoich najlepszych rozwiązań poszło na modne w innych grach rozwiązania, z którymi, jak się okazało, nie potrafi konkurować. A to co fanom się najbardziej w ich grach podobało sami potraktowali po macoszemu. A poniewaz zrobili to już kolejny raz, to nie ma co się łudzic, że się zmienią. Ot, olać ich chyba strugą gęstego moczu. To było studio "jednej gry", która im się udała, bo każda kolejna to powolny, szybszy lub wolniejszy, lot w dół.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-06-12, 11:16   #22
mateusz12
Krwiopijca
 
mateusz12 awatar
 
Zarejestrowany: wrzesień 2008
Posty: 34
Domyślnie

Mojim zdaniem troszke risen juz zaczyna przypomnac inne gry piraci mają juz pistolet dziwne jak to dlamnie uwielbiam gry typu gothic a risen dlamnie byl czym podobnym jak gothic a tu zaczynają go troszke jak dlamnie psuc ale cuz to tylko moje zdanie kazdy ma inne dla inych sie podoba dla innych nie ale gra Ogółem jest spoko polem kazdemu kto lubi

Ostatnio edytowane przez mateusz12 : 21-06-12 o 11:35.
RPG
mateusz12 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 24-07-12, 19:20   #23
Barneyek
Jaszczur
 
Barneyek awatar
 
Zarejestrowany: sierpień 2010
Skąd: W miarę możliwości Silden
Posty: 362
Domyślnie

Na początku, Wysoki Sądzie, pragnę zaznaczyć, że mój kontakt z pierwszą częścią Risen ograniczył się jedynie do niezbyt uważnego podglądania fragmentów początkowej fazy rozgrywki. Z pewnością prędzej czy później nadrobię tę lukę w swojej edukacji, tymczasem jednak przystępuję do podsumowania części drugiej jako osoba nieskażona „jedynką”. Czy to dobrze, czy źle – nie wiem. Poniższy tekst jest nie tyle recenzją, co raczej kilkoma garściami wrażeń w stylu „czym Risen różni się od Gothica i dlaczego jest od niego lepszy/gorszy?”.

Gothic – Risen dwa bratanki, czyli skąd my to znamy
Skłonność do odruchowego porównywania „Risenów” do serii Gothic jest chyba wśród miłośników tej drugiej dość powszechna i mnie samej trudno ją w sobie zwalczyć (choć może niekoniecznie grze służy). Tym bardziej, że same Piranie puszczają tu oko do gracza, bawiąc się pewnymi odniesieniami. Trudno się nie uśmiechnąć spotykając latarnika o niepokojąco znajomym imieniu Jack, a i sam kapitan Gregorius Emanuel Stalowobrody jakoś tak zupełnie niechcący kojarzy nam się z pewnym znajomym piratem… i traktuje nas początkowo z podobną arogancją. Motyw opętanego kapitana Wrony kumającego się z ciemnymi mocami, bezczeszczącego Świątynię Ziemi i wykorzystującego miejscową siłę roboczą do wydobywania złota jako żywo przywodzi na myśl niejakiego Kruka rozrabiającego w najlepsze w Jarkendarze, a skoro już o Jarkendarze mowa, to wędrówka po dżungli i zwiedzanie zagubionych w niej starożytnych świątyń wywołać może u gothicowców kolejny atak deja vu. Mamy tu również przywódcę gnomów przedstawiającego się nieco znajomo brzmiącym mianem Kaan oraz szalonego Kostucha o kaznodziejskich zapędach, nadającego swoje złowieszcze komunikaty równie wytrwale jak „Radio Vatras” w Khorinis lub „Radio Amul” w Bakareshu. A jedno z hasełek, wśród których musimy wybrać właściwe, otwierające bramę prowadzącą do skarbu, przyprawiło mnie o atak śmiechu... Zapewne można by wykryć i inne, mniej czytelne analogie.

Dlaczego nie...?
O ile przytoczone przeze mnie przykłady fabularno-postaciowe można uznać za zabawny ukłon twórców w stronę graczy „dotkniętych Gothikiem”, to porównywanie tych gier na innych płaszczyznach czasem powoduje rozczarowanie spod szyldu „skoro mogli zrobić to w Gothicu, czemu nie tutaj?!”. Poniekąd jest w tym trochę racji. Gry spod znaku G, zwłaszcza część pierwsza i druga wraz z dodatkiem zawierały klika ciekawych, nader urokliwych i klimatycznych rozwiązań, które silnie podnosiły przyjemność z rozgrywki. Możliwość nieskrępowanej eksploracji świata, wspinania w najbardziej nieprawdopodobne miejsca w poszukiwaniu Easter eggów i pływania oraz nurkowania we wszelkich napotkanych zbiornikach wodnych dawały nieziemską frajdę i doprawdy trudno się dziwić, gdy „rozpuszczony” tą swobodą gracz jęknie czasem rozczarowany „ale jak to nie można…?”.
Niemożność pływania i nurkowania pozostawia duży niedosyt, zwłaszcza biorąc pod uwagę charakter i tematykę gry… jaka wspaniała byłaby możliwość eksploracji wraków czy innych zatopionych obiektów, podwodnych grot etc.! Nie wykorzystano tego. Wielka szkoda. Interakcja z wodą, konieczność powolnego brodzenia w niej czy prąd rzeki porywający płynącego bohatera nadawały tamtym grom niezwykłego realizmu, o który aż się prosi w tej pirackiej historii. To samo ze wspinaczką – jako stary gothikowiec boleśnie odczuwam brak możliwości eksploracji dachów lub innych trudno dostępnych elementów architektury. Dobrze, że choć na skały da się wskoczyć z rozbiegu i przy pewnej dozie uporu wleźć na strome zbocze, choć odkrycie tego zajęło mi pół gry...
Największe zastrzeżenia mam do sposobu sterowania postacią – niemożność zrobienia kroku w bok czy w tył jest niezmiernie irytująca, zwłaszcza podczas walki, która tym samym sprowadza się prawie wyłącznie do ofensywy, czyli w większości przypadków – szaleńczego nap…lania w LPM, pozbawiając gracza możności uników czy cofnięcia się. Dochodzą do tego takie drobiazgi, jak brak funkcji obejrzenia się za siebie podczas biegu czy przełączenia widoku na FPP.
Czy tego chcemy czy nie, przekleństwo „kanonicznego” Gothica będzie wisieć nad Risenem, wywołując sarkania graczy na to, co w innych grach zupełnie im nie przeszkadza.

W tak pięknych okolicznościach przyrody…
Nie wdając się w bardzo szczegółowe opisy powiem tylko, że świat jest śliczny i klimatyczny – i to nawet na średnich ustawieniach graficznych. Wygląd plaż, przybrzeżne skały, wodospady, zarośla namorzynowe w ujściach rzek i przejrzysta woda z igrającymi w niej rybkami wabią oczy, aż trudno się oderwać. Efekty świetlne, słoneczne plamy przebijające przez liście, legendarne już zachody i wschody słońca rzeczywiście potrafią przykuć uwagę na długie chwile, co zresztą w grach PB nie jest nowością – pamiętam, że i w pierwszym Gothicu wschody słońca i inne efekty pogodowe robiły na mnie niemałe wrażenie, niezależnie od poziomu ówczesnej grafiki.
Niestety ten cudny świat wysp południowych wydaje się… miejscami nieco pustawy. Nie zawadziłoby więcej stworzonek różnorakich, zwłaszcza w środku dżungli. Zróżnicowanie fauny też jakoś na kolana nie powala. Dzikie, tropikalne lasy powinny wręcz roić się od rozmaitych zwierzaków dużych i małych, tymczasem miejscami przypominają raczej rekreacyjny parczek. Nie zmienia to jednak faktu, że po zachodzie słońca zapał eksploracyjny gwałtownie we mnie opadał i dopóki moja postać nie była szczególnie "napakowana", wolałam spędzać noce raczej w cywilizowanych miejscach.
Żeby jednak tak słodko nie było, pomarudzę trochę bardziej.
Włażenie w tekstury postaci, obiektów czy pokonanych wrogów ma się świetnie i panoszy się w najlepsze. Mówię tej zmorze stanowcze nie.
Wielkość ludzkich osiedli, zarówno tubylczych wiosek jak i kolonii Inkwizycji jest – co tu dużo mówić – raczej symboliczna. Gdzież im do rozmiarów i zaludnienia gothicowych obozów z Górniczej Doliny lub choćby skromnej mieściny Khorinis! Niestety, tendencja do postępującej miniaturyzacji zapoczątkowana przez PB w G3, jest tu aż nadto zauważalna. Osady piratów wypadają na tym tle jeszcze najbardziej znośnie, choć i te nie zawadziłoby nieco rozbudować.
Podobnie jest z kluczowymi świątyniami. Irytująco powtarzalny schemat i nader skromne rozmiary pozostawiają dręczące uczucie niedosytu podczas zwiedzania takich miejsc, jak świątynie poszczególnych żywiołów czy brama do Zaświatów na Wyspie Umarłych i – ostatecznie – Świątynia Wody, czyli siedziba, jakby nie było, głównego bossa całej gry. O ile pomniejsze grobowce i świątyńki rozsiane po dżungli ujdą jeszcze w tłoku, to w tych największych naprawdę oczekiwałoby się ciekawszych rozwiązań, zarówno pod względem wielkości, jak urozmaicenia architektonicznego i „pułapkowego”. I znów, choćbym nie chciała porównywać, muszę jęknąć rozdzierająco: gdzie się podziała ta niepowtarzalność Cmentarzyska Orków, Świątyni Śniącego czy Dworu Irdorath, gdzie to uczucie grozy i bezradności wobec skomplikowanych pułapek i dziwacznych mechanizmów otwierających przejścia? Postument z bożkiem lub jedna skromna dźwignia to nie do końca to, co tygrysy lubią najbardziej...

Gra i buczy
Muzyka do szczególnie skomplikowanych nie należy. Jest po prostu... prosta. Fajerwerków nie ma, ale też nie przeszkadza i z grą komponuje się dobrze, prostota motywów zauważalna jest raczej przy słuchaniu utworów osobno z płyty, w trakcie rozgrywki nie zwraca się na nią większej uwagi.
Dźwięki otoczenia – pychota, ale to już tradycyjnie u Piranii udany element.
Dubbing również specjalnych zastrzeżeń nie budzi. Kopczyński w roli bohatera się sprawdza, cała reszta też nie brzmi źle. Jedyną postacią, do której ewidentnie źle dobrano głos, jest Vasco – niepozorny młody chłopaczek mówiący jakże charakterystycznym, głębokim głosem Mikołajczaka robi równie fatalne wrażenie, jak słynny Kerth z tragicznym dubbingiem Gawlińskiego z G3. Od początku budząca kontrowersje rola Nergala brzmi i tak lepiej niż się spodziewałam; choć słychać wyraźnie, że chłop zawodowym aktorem nie jest (dykcja nie ta, intonacja czasem zgrzyta), to jednak robi co może i jego Slayne z pewnością jest bardziej wiarygodny niż wspomniany Kerth Gawlińskiego, bo i głos bardziej dopasowany do postaci.

Do stu tysięcy beczek zamokniętego prochu, czyli kieszonkowy słownik piracki
Kwestia ilości przekleństw padających w grze wygląda dwojako. Z jednej strony nie uważam, aby było ich zbyt dużo, biorąc pod uwagę środowisko, w jakim przez większość czasu nasz bohater się obraca. Jeśli coś mi pod tym względem przeszkadza, to ich uboga różnorodność, a raczej jej brak. Odmieniane na wszystkie strony „k**wa” i rzadziej „spierdalaj” po pewnym czasie zaczynają się nudzić, a nietrudno byłoby wymyślić większą pulę równie soczystych, ale bardziej zróżnicowanych epitetów. Mam świadomość, że ojczysty dubbing kopiuje pod tym względem oryginalne teksty, ale sądzę, że można było poszaleć i pokusić się o większe zróżnicowanie, wszak tradycję ubarwiania pod tym względem oryginałów mamy dobrą – patrz filmy animowane typu Shrek, gdzie dubbing niejednokrotnie przewyższa jakość oryginalnych wypowiedzi.

Rewolwer i melonik, czyli jak się ubrać i z czego strzelać
W przeciwieństwie do wielu graczy płci męskiej, którzy – niczym mali chłopcy spragnieni wciąż nowych zabawek i gadżetów, z których większości i tak potem nie wezmą do ręki – mają w zwyczaju narzekać na małe zróżnicowanie broni w tej czy innej grze, uważam iż różnorodność w tym zakresie jest wystarczająca, o ile nie nadmierna. Odwiedziny u rusznikarzy i kowali, zwłaszcza w późniejszych etapach gry, zaspokajają doprawdy wszelkie gusta i zapotrzebowanie.
Może dlatego, że gra nie toczy się w klimatach typowo „fantastycznych”, nie widzę potrzeby mnożenia w niej nad miarę przeróżnych ostrzy o najbardziej fantazyjnych, nieprawdopodobnych, a przede wszystkim kretyńsko nieużytkowych kształtach, jakie spotyka się czasem w fantastycznych uniwersach, a raczej oczekuję prostoty i pewnej praktycznej poręczności, bardziej zbliżonej do realiów historycznych naszego świata, niźli do przejawów rozbuchanej kreatywności grafików.
Dostępne w grze pistolety i muszkiety, nie przekombinowane wizualnie, dobrze się w jej konwencję wpisują i stanowią jedyny sensowny zamiennik broni miotającej, która wszak do klimatów pirackich pasowałaby jak pięść do nosa. Podobnie jest z bronią białą – różne typy szabel, szpad, rapierów i mieczy dają całkowicie satysfakcjonującą różnorodność. Osobiście nie czuję potrzeby biegania po świecie w poszukiwaniu coraz to nowej broni, jak również nie mam w zwyczaju jej kolekcjonować – mogę z jednym egzemplarzem przejść i pół gry, jeśli tylko spełnia swoje zadanie, a gdy trafi się lepszy – bez żalu wymienić.
W kwestii szafy również jest całkiem przyzwoicie. Ze zgrozą myślę o tym, że twórcy gry mogliby zafundować nam jedyny obowiązujący typ „stroju pirackiego”, w wyniku czego barwna czereda morskich rabusiów upodobniłaby się do jednolicie umundurowanej Inkwizycji. Podzielenie garderoby na elementy, pomijając już wizualne urozmaicenie, daje nam też możliwość „konfigurowania” naszej postaci pod kątem czy to większej ochrony, czy podniesienia różnorakich umiejętności. Pomysł zacny i wart kontynuacji w kolejnych ewentualnych piraniowych dziełach. To raczej w serii Gothic drażniła mnie zawsze powtarzalność „mundurków”, w jakie przyodziani byli przedstawiciele poszczególnych frakcji.

Opłatę klimatyczną wniesiono
Ogólny klimat gry jest naprawdę "zasysający". Oczywiście, że mogłoby być lepiej. Zawsze mogłoby być lepiej. Ja jednak, mimo narzekań na to i owo, nie mogłam się oderwać. Cieszyło mnie zarówno wykonywanie zadań, jak i po prostu bycie w tym świecie, obserwacja takich smaczków jak zataczający się pijak w knajpie i podsłuchiwanie rozmów osób trzecich, nierzadko stanowiących komentarze do poczynań bohatera i składających się nareszcie w sensowne sekwencje, a nie będących oderwanymi od siebie, losowymi wypowiedziami, jak to u Piranii drzewiej bywało.
Ciekawym urozmaiceniem są nagle ujawniające się pułapki w dżungli i świątyniach, wymuszają pewną czujność. Same świątynie jednak to osobny temat, omówiony wyżej.
Co ten klimat psuje? Na pewno fakt, że nie możemy podjąć nawet próby okradzenia kogoś, gdy przekracza to nasze umiejętności. Brakuje tego gothicowego dreszczyku niepewności oraz możliwości poprowadzenia rozgrywki z ewentualnymi konsekwencjami nieudanej kradzieży…
Również niemożność skorzystania z usług „dam negocjowalnego afektu” trochę odejmuje klimatu, bo wszak gdzie jak gdzie, ale w pirackiej tawernie to powinna kwitnąć ruja i porubstwo Jedynie awanse sympatycznej archiwistki z Caldery skutkują czymś więcej niż konwersacją, ale i to w domyśle raczej.

Ach, ta fabuła
Do tego elementu nie mam specjalnych zastrzeżeń. Choć zasadniczy cel naszej misji jest nam znany właściwie od początku, to jednak ogólnie jest interesująco i nie brak zaskoków fabularnych na poszczególnych etapach rozgrywki. Coby nie spoilerować zanadto, powiem tylko, że odkrycie związane z losami wyprawy Corrientesa w Zatoce Marakajów było dla mnie szokiem porównywalnym z tym doznanym w G1 po słynnym przewrocie w Starym Obozie. Nie brak i innych smaczków.
Niespójności fabularnych nie dopatrzyłam się raczej, choć rzecz jasna możliwe, że rzucą mi się w oczy przy kolejnym, już „na spokojnie”, przechodzeniu gry.
Żeby jednak nie było wyłącznie słodzenia – uważam że konsekwencje wyboru ścieżki mogłyby być bardziej jednoznaczne. Opowiedzenie się po stronie Inkwizycji powinno nam np. nieodwracalnie blokować możliwość studiowania magii voodoo, tymczasem nic nie stoi na przeszkodzie pobieraniu tych nauk i później…
Zakończenie gry złe może nie jest, ale na kolana nie powala. Choć mam świadomość, że jest ono świetną furtką do ewentualnej kontynuacji, to podskórnie oczekiwałam jakiejś większej "epickości" czy "ostateczności", jakiegoś mocniej zaakcentowanego "łubudu!". Tymczasem wypadło ono raczej skromnie i tak... od niechcenia jakby.

Jestem za, a nawet przeciw, czyli spostrzeżenia różniste
Autozapisy to sprawa, co do której mam mieszane uczucia. Z jednej strony niezwykle to wygodne, z drugiej – stanowi może nieco przesadne ułatwienie w stylu "och, uważaj, może być niebezpiecznie, to ci na wszelki wypadek zapiszemy". Mimo wszystko wygodnictwo przeważa. Podobnie z „zapasami żywności”, w które automatycznie zmienia się każde jabłko, kawałek sera, upieczonego mięsa czy ryby. Z jednej strony wygodne i miejsca w ekwipunku nie zajmuje, z drugiej – klimacik już nie ten. Nie jest to jednak wielka wada.
Skoro już przy ekwipunku jesteśmy – bardzo na plus. Wygodny, przyjazny, dość logicznie rozplanowany. Nie ma grzebania w jednym worze w poszukiwaniu to broni, to eliksiru. W ogóle zebranie w jedno okno ekwipunku, statystyk postaci, mapy i dziennika jest naprawdę dobrym i przyjaznym rozwiązaniem.
Brakuje mi tak prozaicznej rzeczy jak zegarek – lubię mieć w grze poczucie czasu nieco bardziej precyzyjne niż to, które wyznaczają mi pory spania.
Otwieranie zamków, po pierwszym zaskoczeniu, spodobało mi się. Szczerze mówiąc w gothicach zawsze denerwowały mnie te ciągle łamiące się, jednorazowego użytku wytrychy, a tu mamy jeden i spokój.
Minigierki – pojedynki pijackie lub strzeleckie to świetne urozmaicenie (notabene te drugie były dla mnie piekielnie trudne).
Brudne sztuczki – tak, tak i jeszcze raz tak. Świetna innowacja, osładzająca nieco monotonny system walki i dopełniająca klimatu. Inne umiejętności z kategorii Cwaniactwo, jak Złotousty i Zastraszanie, też nie są od rzeczy – dzięki temu nasze dialogi nabierają dodatkowego kolorytu i mamy większe poczucie kreowania swojej postaci – od prostolinijnego poczciwiny przez cwaniaczka, który ma „gadane”, do chamskiego i agresywnego draba.
Na temat voodoo nic mądrego na tę chwilę nie napiszę, jako że nie ruszyłam tego elementu wcale. Z pewnością jednak tradycyjna magia nie pasowałaby do klimatu gry, więc przynajmniej w założeniu wydaje się to rozsądnym zamiennikiem.

Podsumowując...
Gra naprawdę mnie wciągnęła, może dlatego że lubię morsko-pirackie klimaty, będące odskocznią od klasycznego pseudośredniowiecznego fantasy i spora część rozgrywki upłynęła mi na rozkoszowaniu się smaczkami z tą tematyką związanymi. Co nie znaczy, że smaczków tych nie mogłoby być więcej. Niemniej gra po prostu do mnie „trafiła”. Mimo tak wielu wymienionych wad, oceniam ją bardzo na plus, co chyba mimo wszystko dobrze świadczy o klimacie i grywalności. Na pewno do niej wrócę, aby wypróbować inne ścieżki rozwoju i poprawić to, co pochopnie zepsułam za pierwszym razem.
RPG
Barneyek jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-10-12, 12:35   #24
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie

Postanowiłem zrobić mały eksperyment i po kilku miesiącach zagrać sobie ponownie w Risen 2. Przyznaję sie bez bicia, że po 20 minutach po prostu odechciało mi się w to grać. Odpaliłem za to moda do G1 (Diccurica) i z przyjemnością sobie w niego grałem kilka godzin.

Macie podobnie? Ktoś z was wrócił po kilku miesiącach ponownie do R2?
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Risen - ogólne wrażenia, fabuła itp. Bastian28 Ogólna dyskusja 125 21-06-18 14:28
Wrażenia Macrentofeth ArcaniA: Gothic 4 356 08-08-15 02:50
Risen 2 - wrażenia z oglądania gameplay'ów Smutas Ogólna dyskusja 3 13-04-12 13:54
Wrażenia Macrentofeth Pomoc Techniczna [G3] 60 15-01-12 11:12
Wrażenia z G3:ZB Webster Dyskusja 45 11-06-11 23:40


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.