Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > WIP
Przeładuj stronę Alternatywna historia Gothic III

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 16-10-11, 23:54   #1
Gothic Apologus
Krwiopijca
 
Gothic Apologus awatar
 
Zarejestrowany: październik 2011
Skąd: Jestem wymysłem Twojej wyobraźni.
Posty: 41
Domyślnie Alternatywna historia Gothic III

Witam wszystkich forumowiczów, którzy zaglądają do tego działu i których zainteresował tytuł tematu założonego przeze mnie. Jak wszyscy tutaj jestem fanem serii Gothic od pierwszej jej części. Cenię serię głównie za klimat i fabułę, za to, że twórcy marki nie wcisnęli na siłę do gry wszystkich ras jakie człowiek wymyślił. Jednak moja fascynacja tytułem skończyła się na dodatku do GII, na Nocy Kruka. Część trzecia serii nie przypadła mi do gustu. Jak wielu innych graczy uznałem, że fajnie się w nią gra jednak nie pasuje do swoich poprzedniczek, które były perełkami. Jak dla mnie fabuła (bo na niej się skupiam) była zbyt nie poukładana, niedopracowana i średnio wpasowała się w klimat serii. Nie wspominam o Arkanii, w którą co prawda grało mi się przyjemnie, a klimatem przypominała bardziej GI i GII niż "trójka", jednak fabularnie poległa na całej linii (jakieś nowe boginie, demonice i inne dziewice, kompletnie zepsuło to fabułę). Dlatego też chciałbym Wam przedstawić moją wersję wydarzeń, które miały miejsce po opuszczeniu Khorinis przez Bezimiennego i jego kompanów. Zmienię w niej wiele wydarzeń, pojawi się wiele nowych postaci, będę ingerował również w mitologię i geografię, być może czasem w nazwy (np. nazwa Redock jest zbyt angielska, przyzwyczaiłem się jednak do nazw bardziej germańskich w brzmieniu dlatego prawdopodobnie będę używał nazwy Redok, czyli bez literki "c"). Czy moja wersja będzie lepsza? Dla mnie tak inaczej bym tego nie wymyślał, czy przypadnie do gustu Wam, nie wiem, liczę jednak na wszelkie uwagi, krytykę i opinię, nie boję się niczego ponieważ chciałbym w przyszłości pisać książki, tak więc więcej nauczę się jeśli będę wiedział jakie popełniam błędy. Odpowiem również na wszelkie pytania.
Historię podzielę na sześć rozdziałów, aby wkomponować się w serię, rozdziały te będą natomiast dzieliły się na części, a częścią będzie każdy nowy fragment opowiadania aż do następnego rozdziału. Wszystkie zauważone błędy w już opublikowanych fragmentach będę na bieżąco poprawiał za pomocą opcji "edytuj" Zapraszam do lektury!


Rozdział I
Część I

„To co nie udało mi się w świątyni Śniącego, dokonałem w Irdorath. Posiadłem moc smoka. Wybraniec ocalił Khorinis i udał się na zachód. Pragnął spokoju i wolności, jednak zwycięstwo na Khorinis było dopiero początkiem jego misji. Był wybrańcem Innosa, jak sądził, jednak nie wiedział, jaka prawda stoi za tym wszystkim. A teraz również sam Beliar pragnął go mieć po swojej stronie…”


Esmeraldę ścigały pirackie statki. Jeszcze kilka dni temu były na tyle daleko, że Jack miał nadzieje je zgubić. Były jednak mniejsze i szybsze od wojennego okrętu myrtańskiego, a dziś były dostrzegalne na horyzoncie bez użycia lunety. Do brzegów kontynentu było już niedaleko. Jack twierdził, że niedługo wybrzeże będzie już widoczne, nie wiedzieli jednak, czy uda im się zdążyć przed piratami. Nawet jeśli by im się udało to statek będzie i tak skazany na atak morskich rabusiów, jeśli nie przybiją do jakiegoś cywilizowanego portu, gdzie piraci nie będą mogli zacumować. Jedynym miastem z własnym portem od tej strony morza, który zapewniłby im bezpieczeństwo był Vengard, stolica kraju. Co prawda pobliska Ardea posiadała niewielką przystań, jednak leżała ona w pewnej odległości od samej osady, u podnóża skał. Poza tym Ardea była tylko małym osiedlem, więc port ten prawdopodobnie była słabo strzeżony. Dwa okręty piratów mogłyby nie bać się ataku na zacumowaną tu Esmeraldę.
Bezimienny rozmawiał z Jack’iem i kilkoma kumplami z załogi. Wszyscy zgromadzili się przy sterze kapitana.
- Proponuję przybić do Vengardu – rzucił Jack.
- Nie możemy. Nie wiemy jakiego powitania spodziewać się po królewskich w mieście. – odpowiedział Wilk.
- Ty nie wiesz, a ja wiem. – powiedział Bezimienny – Statek wypchany kosztownościami, przewożący Oko Innosa, bez magicznej rudy na pokładzie za to pełen dawnych skazańców, którzy ukradli okręt paladynom. Król na pewno z radości wywierci dziurę w tronie.
- To Wy jesteście skazańcami, nie ja. – zauważył ze śmiechem Jack – Mogłem bardziej wytężyć swoją głowę zanim się z wami zabrałem. Przecież mnie też wsadzą do lochu!
- A ty Girionie nie mógłbyś się za nami wstawić? - Zapytał Wilk - Przecież jesteś paladynem, twoje słowo jest dla nich święte i na pewno zechcą cię wysłuchać. Albo któryś z magów niech nam pomoże. Przecież nie mogą nic zrobić Miltenowi czy Vatrasowi, magowie odpowiadają tylko przed swoimi Zakonami.
- Słowo paladyna jest święte w legendach i wśród prostaczków. Na dworze sprawy mają się inaczej. Mógłbym oczywiście spróbować… jednak nigdy nie byłem jakąś specjalnie znaczącą osobistością na dworze. Po tym, co by tutaj zobaczyli myślę, że nawet nie robiliby sobie problemu, żeby mnie pojmać. Uznaliby mnie za dezertera i od razu zabili.
- Magowie może i odpowiadają przez swoimi zakonami, aczkolwiek nie oznacza to, że królewscy strażnicy nie pojmą nas i nie oddadzą zakonom. – wtrącił Milten - Możemy gdybać i domyślać się, jednak uważam, że nie powinniśmy ryzykować. Lepiej płynąć do Ardei. Mamy kilka dział, a może Ardeńczycy nam pomogą kiedy zobaczą piratów.
- W takim razie płyńmy do Ardei! – zawołał Jack - Tam nie będą zadawać zbyt wielu pytań, poza tym ich przystań to tylko nieduży pomost i kilka chat rybackich. Jak byłem tam ostatnim razem nie był nawet strzeżony. Nie było ani jednego strażnika, cholerne nygusy! Siedzą na tyłkach w osadzie, nie chce im się schodzić na brzeg.
- Jeśli zobaczą taki duży statek może im się zechcieć zejść do nas. Chyba, że w latarni morskiej też mają nygusa. Tak czy inaczej tych z Ardei pewnie łatwiej będzie przekupić i zamkną buzie na kłódkę. Poza tym, jeśli piraci odważą się jednak nas atakować w porcie, to może nawet strażnicy nam pomogą. Nie mamy zbyt wielkiego wyboru. Dobrze, zatem płyniemy do Ardei. – postanowił Bezimienny – Na morzu na pewno nie unikniemy ścigających nas piratów, na gołym brzegu również. Nawet w tak małym porcie jak ten w Ardei będziemy mieli większe szanse, że piraci się rozmyślą i nie zdecydują na atak.

Poranek był słoneczny, ale zimny. Tu na statku zawsze jest chłodniej niż na lądzie. Bezimienny ledwo podniósł się z łóżka, podszedł do stolika i nalał sobie wina. Przepłukał pierwszym łykiem gorycz w gardle i splunął na podłogę. Resztę wypił jednym haustem. Śniadanie zjadł z załogą przy wspólnym stole. Od pewnego czasu nie było ono tak obfite jak wcześniej ponieważ zapasy już się kurczyły, jednak wystarczyły im, by nie musieli chodzić niedojedzeni. Skończyły się głównie owoce, warzywa, mleko i pieczywo, jednak mieli mąkę i sól więc chleb wypiekał Bennet, który teraz więcej zajmował się kuchnią niż kuźnią. Mieli natomiast dużo ryb, solonego mięsa, sera, miodu i alkoholu.

Do popołudnia Bezimienny spędził czas głównie w swojej kajucie pogrążony w myślach o Khorinis i o tym, co tam się stało. Zastanawiał się, jaki jest prawdziwy cel Xardasa i czy na pewno jest on jego sojusznikiem. Z rozmyślania wyrwały go okrzyki Lestera dochodzące z pokładu.
-Myrtana! Widzę Myrtanę! Ziemia na horyzoncie!
Bezimienny wybiegł ze swojej kajuty. Na pokładzie, przy burcie obok Lestera zebrała się reszta załogi podająca sobie z rąk do rąk lunetę.
- Co jest? Nie wiedziałem, że tak wam śpieszno do swojego ojczulka króla.
- Jeśli komuś było śpieszno, to tylko żeby uciec tym łajdakom co to nas ścigają ale po tym widoku mógł zmienić zdanie. – odpowiedział Diego, który ostatni patrzył przez lunetę – Zobacz sam.
Oku Bezimiennego ukazał się widok, którego się nie spodziewał, choć w tej chwili pomyślał, że przecież mógł. Samego Vengardu nie było widać zbyt dokładnie gdyż był jeszcze za daleko, jednak kłęby czarnego, gęstego dymu spowijającego punkt, w którym gdzieś jest stolica, było widać doskonale.
- Oblężenie? Czy może pożar? – zastanawiał się głośno Bezimienny
- Oblężenie. Dym jest także na terenach wokół miasta. – odpowiedział Diego. – Jeśli to jest zwykły pożar to chyba spowodowany przez smoka…
- Nawet tak nie żartuj! – zawołał Bezimienny – Wygląda na to, że będziemy musieli jednak cumować przy dzikim brzegu. Jeśli Vengard na prawdę jest oblegany przez orków, Ardea może być już zdobyta. Istnieje też możliwość, że Vengardczycy wycofali się do pobliskich miasteczek. Szlag by to!
- Płyńmy do Ardei, chłopcze. – powiedział Vatras spokojnym głosem – W naszym położeniu to i tak najlepsze wyjście. No chyba, że chcesz płynąć w stronę Varantu, albo co gorsza Nordmaru, ale wtedy bądź pewien, że dopadną nas piraci.
Bezimienny stał dłuższą chwilę oparty o burtę, wpatrując się w dal. Jeszcze raz uniósł do oka lunetę i spojrzał.
- Podpłyniemy od strony Ardei na bezpieczną odległość, zakotwiczymy w morzu i do brzegu popłyniemy wpław.
Załoga spojrzała nerwowo po sobie, a potem wszyscy wbili spojrzenia w Bezimiennego.
- Ty żartujesz, prawda? – spytał z wyrzutem dziecka Jack – Powiedz, że to cholerny żart! Dobra, to jest niezły żart, zaskakujący ale wkurzył mnie!
- To nie żart.
Jack pokręcił głową.
- Zastanów się. – powiedział błagalnym głosem Diego – Zostawić tyle złota i ekwipunku na tacy piratom? Tak po prostu? Co za różnica czy popłyniemy do Ardei na statku czy bez niego!
- Bez statku możemy podpłynąć ostrożnie i niezauważeni. Szlag mnie trafia, że trzeba zostawić tyle kosztowności, jednak nie mamy dużego wyboru!
- Zgadzam się z tobą. – Milten spojrzał po kolei na każdego członka załogi – Weźmiemy tylko najpotrzebniejsze rzeczy, trochę pieniędzy i oczywiście Oko Innosa. W ten sposób piraci nas zostawią, a my unikniemy zaskoczenia na wybrzeżu.
- Zostawić taki piękny statek na pastwę tych owrzodziałych bandytów! – zawołał z rozpaczą Jack – Na Innosa!
- Zawsze możecie wszcząć bunt na statku. Albo zostać na nim i czekać aż was wyrżną piraci, a oni z tego co mi wiadomo jeńców nie biorą. Chociaż nie wiadomo kiedy ostatni raz byli z kobietą…
- No już dobrze, dobrze, ja się zgadzam. Nie uśmiecha mi się wylądować za burtą z poderżniętym gardłem albo co gorsza robić dla tych świń za… Idę się napić, na sucho nie przejdzie mi to wszystko. Chodźcie, przecież nie można całego bimbru zostawić piratom! – Diego machną ręką i odszedł. Z Bezimiennym został Vatras, Angar i Lee.
- Co jest Lee?- zapytał Bezimienny widząc, że twarz Lee mocno spochmurniała – Chyba nie boisz się pływać? Spójrz na to też z dobrej strony, skoro orkowie oblegają stolicę, to może król już nie żyje. Potrafisz sobie wyobrazić piękniejszy koniec tego dupka niż śmierć z ręki znienawidzonych orków?
- I to mnie właśnie niepokoi, przyjacielu. Czuję się dziwnie usatysfakcjonowany na myśl o tym, że Rhobar dostaje właśnie łomot. Nie powinno tak być. W końcu kiedyś walczyłem o ten kraj, o wielu zamieszkujących go ludzi, którzy nie są winni temu, że zostałem zdradzony. Nie powinny mnie cieszyć takie rzeczy, a jednak jest inaczej.
- Człowiekiem miota wiele silnych namiętności, a zemsta jest jedną z potężniejszych, Lee. – powiedział Vatras – Dałeś się jej porwać ale to jest do opanowania. Adanos dał ludziom wiele namiętności w równych proporcjach, a namiętności te rodziły uczucia takie jak miłość, odwaga i mądrość. Ale Innos i Beliar w swej wiecznej wojnie zakłócili porządek i tak miłość może stać się nienawiścią, odwaga tchórzostwem, a mądrość głupotą. Trzeba odnaleźć w sobie właściwe uczucia, zapanować nad namiętnościami.
- Dziękuję Vatrasie, ale nie sądzę, żeby to było takie proste. To tylko słowa.
- Trudne jest tylko to, co sami takim czynimy – wtrącił Angar – powtarzałem to swoim uczniom w Bractwie i mówię to teraz tobie.
- Mądrze powiedziane Angarze – skonstatował Vatras.
- Nie męczcie go już tymi mądrościami! – przerwał Bezimienny – Po tym co zrobił Rhobar królestwu, zasługuje na porządną nauczkę. A poza tym jeśli zginie w oblężeniu to tym lepiej dla Lee. Wtedy mu przejdzie i osiągnie spokój. Zawsze to tak działa.
Lee odwrócił się od burty i odszedł, a Vatras podążył za nim.
- Daj mi tą lunetę, spojrzę raz jeszcze. - Zwrócił się Angar do Bezimiennego. Ten podał mu przyrząd, a potem wrócił do swojej kajuty.

Ostatnio edytowane przez Gothic Apologus : 11-11-11 o 00:13.
RPG
Gothic Apologus jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 17-10-11, 10:58   #2
olpisak
Pan Cienia
 
olpisak awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2010
Skąd: Nekropolis
Posty: 623
Wyślij wiadomość przez Skype™ do olpisak
Domyślnie

Nudzę się, więc ci to zrecenzuję.

Cytat:
miał nadzieje
Powinno być "nadzieję".

Cytat:
powitania spodziewać się po królewskich w mieście.
Żołnierzach, obywatelach...?

Cytat:
Tu na statku zawsze jest chłodniej niż na lądzie
Powinno być "na morzu", lepiej by brzmiało, i jak dla mnie bardziej sensownie.

Cytat:
Resztę wypił jednym haustem.
Nikt nie wypije butelki wina jednym haustem, jest tam za dużo tej cieczy na jeden taki łyk...

Cytat:
obfite jak wcześniej(tu powinien być przecinek) ponieważ zapasy już się kurczyły
Napisałem w cytacie.

Ogólnie dobre opowiadanie, bardzo przyjemnie się czyta. Czekam na kolejną część.
RPG
olpisak jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 17-10-11, 12:11   #3
Gothic Apologus
Krwiopijca
 
Gothic Apologus awatar
 
Zarejestrowany: październik 2011
Skąd: Jestem wymysłem Twojej wyobraźni.
Posty: 41
Domyślnie

Olpisak dzięki za pierwszą recenzję I już tłumaczę niektóre sprawy.

Jeśli chodzi o słowo "królewskich" to użyłem go specjalnie, Wilk tym określeniem nazwał ogólnie ludzi króla.

Co do wypitego wina jednym haustem, w tekście napisałem, że "Bezimienny ledwo podniósł się z łóżka, podszedł do stolika i nalał sobie wina." Nalał, czyli miał to wino w jakimś pucharku, kielichu czy nawet kubku, więc możliwe jest wypicie jednym haustem.

Co do reszty błędów nie tłumaczę się, bo słusznie wytknięte Zapraszam Cię również do komentowania następnych części i pozdrawiam!
RPG
Gothic Apologus jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 17-10-11, 12:43   #4
 xilk
WT
 
Zarejestrowany: październik 2004
Posty: 2 715
Domyślnie

Cytat:
Napisał Gothic Apologus Zobacz post
Jeśli chodzi o słowo "królewskich" to użyłem go specjalnie, Wilk tym określeniem nazwał ogólnie ludzi króla.
Tylko słowo "królewskich" w języku polskim to przymiotnik, a nie rzeczownik, więc nie możesz go użyć w tym sensie. Jak już, to określenie trzeba połączyć z jakimś rzeczowników np. "królewskich psów", gdzie oczywiście nie psy ma się na myśli

Pierwsza część, jak dla mnie, jest słaba. I nie mówię tutaj o błędach, bo je można przeżyć (no poza tym jednym: "królewskich") Bardziej mi chodzi o to, że niektóre kwestie nie pasują do poszczególnych bohaterów. Razi to też ciągłe wymienianie poszczególnych imion, szczególnie Bezimiennego... Najlepiej wyszłoby to opowiadanie pisane z perspektywy głównego bohatera: zobaczyłem, poszedłem, pomyślałem i powiedział mi + od czasu do czasu wtrącony, jakiś dialog. Jednak to już wyższa szkoła pisania. Skoro dopiero zaczynasz, to lepiej zostań przy tej obecnej formie. Zobaczymy jak będą prezentowały się kolejne części i rozdziały.

Edit:
Tues, Twoje przykłady odnoszą się do innych realiów. Zauważ, że uniwersum Gothica, to nie czasy "historyczne" Polski. Nie będę się wplątywał w dyskusję z Tobą o tym co jest poprawne, a co nie, bo nie do tego służy ten temat. Tu masz zamieszczać recenzje o tym opowiadaniu, a jak sam przyznałeś: "Nie czytałem tego opowiadania ale już na wstępie pozwolę sobie na dozę krytyki... krytykujących. " i nie ma tutaj żadnego "ale".
Recenzja/ocena jest zawsze subiektywna. Nie podoba się? To nie czytaj jej, tylko opowiadanie i na podstawie własnych przemyśleń napisz własną recenzję, odnosząc się do treści pracy, a nie cudzych ocen.
__________________


Ostatnio edytowane przez xilk : 17-10-11 o 15:33.
RPG
xilk jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 17-10-11, 13:08   #5
Tues Asinus
Kąsacz
 
Zarejestrowany: grudzień 2007
Skąd: lol2xd
Posty: 359
Domyślnie

Nie czytałem tego opowiadania ale już na wstępie pozwolę sobie na dozę krytyki... krytykujących.
Cytat:
Napisał xilk
Tylko słowo "królewskich" w języku polskim to przymiotnik, a nie rzeczownik, więc nie możesz go użyć w tym sensie. Jak już, to określenie trzeba połączyć z jakimś rzeczowników np. "królewskich psów", gdzie oczywiście nie psy ma się na myśli
Nie. Nie masz racji. Polecam lekturę Trylogii tudzież oglądnięcie jednego z najlepszych seriali PRL-u - "Czarnych Chmur" tudzież "Janosika". Tam nieraz pada to określenie charakterystyczne dla języka owych czasów.
No chyba, że słyszeliście jak Pyzdra krzyczy: "Hej, cesarscy jagrzy ido!". Idę o zakład, że albo krzyczał jagry, albo cesarscy.
Cytat:
- Nie możemy. Nie wiemy jakiego powitania spodziewać się po królewskich w mieście. – odpowiedział Wilk.
Analogicznie:
Cytat:
- Hej, Janosiku cesarskie porywajo nasze dziołchy do zamku na bal!
Można użyć samego słowa królewski - jako określenia pojedynczego człowieka w służbie Króla. Jest to raczej określenie pogardliwie i wrogie. Tak przynajmniej w powyższych dziełach było używane. Może nie jest ono w pełni poprawne gramatycznie ale jako element stylizacji jest ok.
A tak użył go pan z trudnym nickiem Gothic Apologus, którego za cholerę nie mogę przetłumaczyć. Aczkolwiek w ciemno strzelam, że chodziło Ci o gothicowego wieszcza czy coś w tym stylu, mam racje?
__________________
"Polonez jest jak polonez
i czasem trudno zrozumieć" no heheheh lol 2 xd ale beka xdxd www.onet.pl
lol2 Smutas hdhdkhsdfhzkhmsgmkhmdgvhdhbh

RPG
Tues Asinus jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 17-10-11, 18:55   #6
Gothic Apologus
Krwiopijca
 
Gothic Apologus awatar
 
Zarejestrowany: październik 2011
Skąd: Jestem wymysłem Twojej wyobraźni.
Posty: 41
Domyślnie

Co do słowa "królewskich" to każdy ma trochę racji wiadomo, ale ja jednak zostawię to i będę czasem używał go. Nazwę to "zamysłem autora"

Xlik tak też się zastanawiałem, czy przypadkiem kwestie, które piszę dla bohaterów będą pasować do nich, jednak po pierwszym napisanym fragmencie nawet mi trudno ocenić, czy w aktualnej części dobrze zrobiłem. Myślę, że akcja jest jeszcze za mało rozwinięta i zbyt mało pojawiło się dialogów, żebym mógł rozwinąć pod tym względem skrzydła. Ale postaram się dopasować dialogi, aczkolwiek nie chciałbym używać zbyt wielu wulgaryzmów czy jakiś uproszczeń w słownictwie bohaterów bo wychodzę z założenia, że jednak historia pisana powinna różnić się od swobodnego stylu gier. A co do pisania z punktu widzenia bohatera, to masz rację, pewnie bardziej byłoby zgrane z grą gdybym napisał to w tym stylu, jednak osobiście wolę taką "górną perspektywę" (nie wiem jak to fachowo nazwać ponieważ nie znam się). Napiszę tutaj może imiona obecnych bohaterów i jak ja widzę ich charaktery i może mi podpowiecie, jak Wy ich widzicie:

Bezimienny - ironiczny i spokojny, raczej trudno go wkurzyć
Diego - wesoły jednak nie głupkowaty, cwaniak, który potrafi dobrze ocenić zagrożenie, ma głowę na karku
Lester - wyluzowany ale poważnie podchodzi do obowiązków
Milten - pomocny, uprzejmy ale nie jest nadwrażliwy
Lee - poważny koleś, potrafi przywołać do porządku, wzbudza szacunek
Gorn - wesoły, umie się zabawić i nie pozwala sobą pomiatać ale potrafi poważnie podejść do zadania
Lares - jego charakteru nie potrafię sobie zbudować. Niby pamiętam go z gry, ale nie bardzo pamiętam jego kwestie i zachowania, może coś podpowiecie?
Wilk - luzak, który zawsze znajdzie okazję do zarobku
Jack - z tego co pamiętam był wesołym człowieczkiem przywiązanym do swojej latarni, kocha morze
Vatras - poważny mag, ale z tego co pamiętam to miał lekkie ADHD to znaczy potrafi się podniecać pewnymi sprawami
Pedro (bo on też został na statku, chyba że się go zabiło) - zdominowany tchórz i tyle
Bennet - cichy, spokojny, mistrz w swoim fachu, poważny
Angar - raczej poważny, sprawiał w grze wrażenie zawsze czymś zaniepokojonego

Tues Asinus mój nick to taki misz masz słowa Gothic, czyli tytuł gry po angielsku znaczy wiadomo, "gotycki", a Apologus, jak powiedział mi słownik łaciński, oznacza opowieść

Niedługo umieszczę tu kolejny fragment opowiadania, ale nie liczcie na fajerwerki fabularne jeszcze, bo to początek, tak więc cierpliwości, mam nadzieję, że kolejne części będą lepsze, a tą co już umieściłem poprawię. Pozdrawiam!
RPG
Gothic Apologus jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 17-10-11, 22:37   #7
 xilk
WT
 
Zarejestrowany: październik 2004
Posty: 2 715
Domyślnie

Cytat:
Napisał Gothic Apologus Zobacz post
Niedługo umieszczę tu kolejny fragment opowiadania, ale nie liczcie na fajerwerki fabularne jeszcze, bo to początek, tak więc cierpliwości
Ważne, byś w kolejnych częściach robił postępy, a nie wymyślał jakieś wielkie fajerwerki fabularne

Co do charakterów bohaterów, to:
Bezimienny - faktycznie jest on raczej spokojny, ale nie nazywałbym go ironicznym. Już prędzej bezpośrednim (?) Po prostu jak ktoś jest niemiły dla niego lub próbuje odgrywać cwaniaka, to już mu odpowiednio odpowie.

Diego - no cóż, ma faktycznie głowę na karku i potrafi wszystko dobrze zaplanować (patrz sprawa z Gerbrantem). Poza tym, mówi naszemu bohaterowi tylko to co chce, część informacji zataja, gdy tego chce. Trzeba przyznać, że potrafi się odwdzięczyć się za pomoc, jaką mu się udziela. Jeśli się już mści, to w dobrym stylu. Nie chce śmierci innej osoby, tylko odzyskać co należy do niego. Raczej przyjacielski dla osób, które mu pomagają.

Lester - Ciężko coś więcej o nim powiedzieć. Przypomina mi człowieka, który cały czas szuka swego miejsca na ziemi. Do obowiązków faktycznie podchodzi poważnie i lubi obserwować co się wokół niego dzieje (patrz sprawa zdrady Mario).

Milten - adept sztuki magicznej, który jest dla nas przyjazny. Wydaje się, że cały czas chce się doskonalić. Wykona każdy rozkaz przełożonych, choć może to być nie po jego myśli (patrz sytuacja z powrotem do Górniczej Doliny, by badać magiczną rudę).

Lee - najlepszy dowódca, jaki się urodził. Jego ludzie słuchają go za to co robi i kim jest. Wykonują rozkazy, nawet gdy nie są po ich myśli (patrz sprawa nieatakowania farm). Niezrównany taktyk, który potrafi dowodzić zarówno wielkimi armiami, jak i garstką osób, która pod innym dowództwem byłaby zbyt mała, by zrealizować zadanie.

Gorn - taki osiłek, który czasem może wydać się trochę tępy. Jednak tak naprawdę, wie co się dzieje i nie da sobie w kaszę dmuchać. Chce, by go cenić za umiejętności bojowe jakie posiada. Po prostu chce być szanowany. Jednak, gdy walka ucicha, wtedy ma ochotę zabawić się przy kuflu dobrego piwa (patrz rozmowa na Irdorath tuż przed wypłynięciem).

Lares - To łotrzyk innego charakteru, niż Diego. On racze jest podejrzliwy i jeśli z kimś współpracuje, to tylko dlatego, że ma w tym jakiś interes lub bo takie ma rozkazy. Nie lubi mówić o tym kim jest i czym się zajmuje, poza tym co musi. Czasem nawet westchnie, że musi coś zrobić, choć wolałby tego nie robić, ale jednak słucha rozkazów, gdy mu to się opłaca.

Wilk - przyjacielski gość. Typowa postawa kupca, który z każdym rozmówcą widzi przyszłego klienta. Lubi robić pancerze i nie podoba mu się, gdy ktoś mu zabiera tą robotę (patrz to co mówi o Bennecie przy pierwszym spotkaniu w G2). Do życia podchodzi wyluzowany, gdyż wszędzie odnajdzie swoje miejsce, a tam zapewne znów będzie zajmował się handlem.

Jack - No cóż, starszy już człowiek, który tęskni za morzem. Niewiele już może robić, dlatego latarnia była całym jego życiem, a propozycja wypłynięcia, ostatnią podróżą. Typowe spełnienie marzenia, by jeszcze raz popłynąć tuż przed śmiercią.

Vatras - mag, który posiadł dzięki Adanosowi, sporą wiedzę na temat świata go otaczającego. Świetnie odczytuje znaki, kim jest Bezimienny już na początku gry (patrz list jego do Saturasa w NK i drugi list do Isgarotha w G2). Wszystko traktował poważnie i zawsze burzył się, jeśli coś niszczyło równowagę, jaką Adanos zaplanował.
Pedro - no cóż jest on nowicjuszem i to raczej strachliwym. Do tego jest z tych "poprawnych religijnie", którzy żałują swych czynów, kóre zrobili nieświadomie. Najchętniej korzyłby się cały dzień i modlił do Innosa, by wybaczyć mu to, że dał się zdominować.

Bennet - na pewno jest on poważny, jak pisałeś. Jest mistrzem w swoim fachu i nie pozwoli, by ktoś mu robił konkurencję, dlatego Hodgesowi pozwala na sprzedawanie tylko kilku rzeczy. Do pracy podchodzi poważnie i wszystko robi jak najlepiej może. Umie też się odwdzięczyć (patrz wyciągnięcie go z więzienia).

Angar - poważny człowiek. Potrafi zostać przywódcą, ale woli stać jednak na uboczu. Zależy mu na swoich podkomendnych i o nich głównie się niepokoi. Ponieważ ma tego dosyć wojaczki i martwienia się o towarzyszy broni, najchętniej zająłby się uprawą roli na swoim kawałku ziemi.
__________________

RPG
xilk jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 18-10-11, 02:36   #8
Landryn77
Polna Bestia
 
Zarejestrowany: grudzień 2008
Skąd: się biorą debile?
Posty: 49
Domyślnie

Cytat:
Nudzę się, więc ci to zrecenzuję.
przecież to nie recenzja, tylko korekta.
__________________
RPG
Landryn77 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 20-10-11, 21:54   #9
Gothic Apologus
Krwiopijca
 
Gothic Apologus awatar
 
Zarejestrowany: październik 2011
Skąd: Jestem wymysłem Twojej wyobraźni.
Posty: 41
Domyślnie

Witam, za kilka dni dodam kolejną część opowiadania i postaram się poprawić pierwszą. Mam jednak pytanie, jeden z użytkowników wcześniej zauważył, że niepotrzebnie używam tak często słowa-imienia "Bezimienny". Tylko, że ciężko to czymś zastąpić. Nie napiszę "młody zrobił to" albo "stary powiedział" bo on ani stary ani młody nie jest. Używanie słowa "bohater" jest takie zbyt szkolne i raczej źle by wyglądało. Czasem można, ale nie ciągle. No i się pytam czy macie jakieś propozycje? Bo mi szczerze mówiąc nic ciekawego nie przychodzi do głowy. Pozdro!
RPG
Gothic Apologus jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 20-10-11, 23:33   #10
Landryn77
Polna Bestia
 
Zarejestrowany: grudzień 2008
Skąd: się biorą debile?
Posty: 49
Domyślnie

zawsze możesz powiedzieć impersonalny, anonimowy, czy incognito będziesz chciał, to możesz mi przesłać tekst do korekty zanim wstawisz. troche sie w tym siedziało, za czasów dziennikarskiego liceum
__________________
RPG
Landryn77 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-10-11, 10:45   #11
 xilk
WT
 
Zarejestrowany: październik 2004
Posty: 2 715
Domyślnie

Nie wiem, możesz dać mu jakieś przydomki. Pierwszy się nasuwa Wybraniec, choć można też Wyzwoliciel. Jednak to drugie nie pasuje od początku odpowiadania, dopiero w dalszej części. Takie przydomki należy dobrze wprowadzić, by miały sens. Można też go nazywać po prostu Bohaterem, a później stworzyć różne przydomki, ale bez przesady z ich ilością, które nadadzą mu mieszkańcy wyzwolonych miast lub też jego wrogowie
__________________

RPG
xilk jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-10-11, 14:35   #12
Dassanar
Swordmaster
 
Dassanar awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2011
Skąd: Ziemia
Posty: 1 164
Domyślnie

Cytat:
Napisał xilk Zobacz post
Nie wiem, możesz dać mu jakieś przydomki.
Tylko błagam, nie nazywaj go Beziem, a będzie ok ;p

Sam pomysł mi się podoba, czemu sam jestem zdziwiony, bo zazwyczaj średnio jestem za kolejnymi historiami o Bezimiennym, tylko raczej historię w jego świecie. Ale pokazałeś, że i coś takiego da się stworzyć bez bólu czytających. Co do błędów, to niestety na razie zostałem wyprzedzony ;p

Czekam na następną część.
__________________

Dowódca Batalionu IV/Członek Gildii Pisarzy

-NAJLEPSZY LITERAT ŚWIĘTEGO PRZYMIERZA-

RPG
Dassanar jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Gothic 3 Alternatywna S.I CorAngar2925 Porady i spoilery 4 18-09-10 11:12
Historia machinimy Gothic. ElRevan Myrtana 3 01-12-09 22:48
Gothic 2 Historia prawdy- Youtube Olek363 Myrtana 10 20-10-08 22:57
Historia Gothic Site Cord™ Vortal 31 05-04-07 00:43
Historia Alternatywna axel_next WIP 4 17-09-06 22:52


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.