Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Archolos > Biblioteka Archolos > Cael Gothic
Przeładuj stronę Wolna Kopalnia

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 07-01-17, 17:45   #1
 Ancoron
Bękart diabła
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Skąd: I tak za daleko
Posty: 7 031
Domyślnie Wolna Kopalnia

Wolna Kopalnia - Referat


Urokliwe miejsce na północy kolonii, skryte za mieczami, łukami i toporami licznych wojowników, broniących go z narażeniem życia. Oczywiście mają ku temu powód, a jest nim najcenniejszy minerał w więzieniu, niezastąpiony i uniwersalny środek płatniczy, magiczna ruda, z której wykuwa się również najlepszy oręż, co stanowi cenną kartę przetargową podczas dyplomacji z królem, któremu korona chwieje się na głowie z prostego powodu, ataku orków pustoszących jego ziemie. Mimo to cała pozyskana tam ruda pozostaje pod magiczną barierą, z dala od lepkich rączek złodziei i bandytów, strzeżona przez mistrzów sztuk magicznych, gotowych zabić, byle zachować moc kopca tejże rudy, zamierzając go, gdy będzie wystarczająco duży, wysadzić i zniszczyć błękitne więzienie.
Dniami i nocami ruda jest wydobywana, dniami i nocami tamtejsi pracownicy, tak zwane Krety, narażają swe zdrowie i życie, byle tylko kiedyś ponownie poczuć promienie słońca na twarzy. Robią wszystko, by móc choć lekko sprzeciwić się celom króla, by pokazać iż mimo wszystko nie jest w stanie ich do niczego zmusić. Żywią się zwykłym ryżem, nie korzystając z dobrodziejstw handlu z władcą, byle jak najszybciej wydostać się z udręki.
O samej kopalni mówi się, iż jest w kotle, co zdecydowanie się zgadza, zważywszy na jej umiejscowienie i specyficzne ułożenie pośród gór z wąską ścieżką prowadzącą do środka, która jest strzeżona przez Corda i trzech najemników, trenujących pod jego nadzorem, jakby tego było mało jedyna droga prowadzi przez Nowy Obóz, tuż obok groty, będącej siedzibą najemników, zaiste próba zdobycia tego miejsca, to misja niemożliwa, a wręcz samobójcza.

Widok na wejście do kopalni z lotu harpii

Rzecz jasna obrona takiego miejsca również stwarza liczne problemy, góry od zawsze stwarzały liczne zagrożenia, z ich stoków schodziły liczne poczwary, między innymi brzytwy, przez co potrzebą stało się ufortyfikowanie samego wejścia wgłąb góry i w ten sposób powstał obóz przed kopalnią, gdzie liczni najemnicy ze wszystkich sił dbają o spokój dla pracujących tam ludzi i pilnują by niepowołane osoby nie dostały się do wnętrza, co zaowocować mogłoby sporymi stratami, zarówno materialnymi jak i wśród przybyszy, przez ich głupotę.

I. Wnętrze Od dawna wiadomo, że tam, gdzie jest kopalnia można również spotkać pełzacze, to naturalne i wręcz pewny fakt, lecz akurat w tym przypadku nie chodzi o jakieś pokurcze, takie jak występują w Starej Kopalni, a o prawdziwe bestie, zdolne rozerwać na strzępy poszukiwaczy przygód, mowa oczywiście o wojownikach tych insektów, spacerujących na niższych poziomach tego przybytku, gdzie nieodłącznym dźwiękiem jest rytmiczne grzechotanie, którego są źródłem. A uprzykrzają się one Kretom tak jak tylko mogą, zaczynając od uszczuplania ich szeregów w celu urozmaicenia swego jadłospisu, poprzez ataki psychologiczne, nic tak nie przeraża, jak usłyszenie ich posykiwań, gdy akurat poszło się gdzieś odlać, aż po ekspansywne zajmowanie kolejnych korytarzy i z niezwykłym uporem okupywania ich, uniemożliwiając tym samym jakiekolwiek wydobycie, więc tym samym przeszkadzając w planach magów wody. Gdyby nie były tak głupie, to uznać by można iż robią to z premedytacją, jednakże w ich atakach nie da się zauważyć jakiegokolwiek planowania, są to spontaniczne wypady, mające na celu pokazanie kto rządzi wśród gór i pod ziemią, gdzie ludzie to jedynie niemili goście. Co ciekawe nigdy nie zauważono jakiejkolwiek królowej, kierującej ich poczynaniami, tak jak to się dzieje w kopcu mrówek czy u innego robactwa. Zakrawa to na paradoks zważywszy iż w pobliskiej Starej Kopalni ich działalność jest ograniczona poprzez wielkie bydle zdolne do rozrodu. Najbardziej prawdopodobną możliwością jest to, iż przywódczyni znajdują się daleko poza zasięgiem jakiegokolwiek człowieka, skryta w mrocznych czeluściach ziemi, gdzie przez wieki jeszcze nikt nie zajrzy. Jest też mała szansa na to, iż jej po prostu nie ma, a pełzacze przywędrowały z odległego gniazda i zadomowiły się obok żarcia, które samo wchodzi im w szczypce. Oprócz tego istnieje możliwość, iż została ubita, a po korytarzach wędrują resztki jej potomstwa.
Z wyżej wymienionych powodów można wszędzie ujrzeć pajęczyny, urozmaicające skąpy wystrój wnętrza i mogące wywoływać klimat grozy, a mniej odważnych przyprawić o dreszcze. Na pierwszy rzut oka, widać iż to miejce nie zostało podporządkowane człowiekowi, lecz mimo to wciąż trwa tam ekspansja, a to z prostego powodu jakim jest magiczna ruda i jej liczne złoża pośród skał. Ludzie z natury są chciwi, toteż nic dziwnego, iż postanowili rzucić wyzwanie poczwarom, próbując się tam zadomowić. Widaćjednak na pierwszy rzut oka iż próby te nie są prowadzone na zbyt wielką skalę i wgłąb góry poprowadzone zostały jedynie drewniane kładki, po których można stąpać, uważając przy tym, by nie poślizgnąć się na jakimś gównie i w efekcie spaść o kilka poziomów w dół. W najlepszym przypadku taki delikwent umiera na miejscu, łamiąc się niczym cieniutka gałązka. W najgorszym łamie sobie kręgosłup lub nogi i pozostaje mu czekać, aż z mroku przyjdzie śmierć w postaci czychającego tam robactwa, które za pomocą swoich odnóży z pewnością jest w stanie wybebeszyć człowieka i to w taki sposób, by mimo wszystko przy życiu pozostał wystarczająco długo, by zaznać rozkosz cierpienia i patrzenia na swoje własne wnętrzności. Przemiła perspektywa.
Rzecz jasna te liczne, mogące w każdej chwili paść ofiarą korników, kładki są ze sobą połączone. A czym? Drewnianymi drabinami, które, nawiasem mówiąc, musiały zostać stworzone przez prawdziwego specjalistę od tortur fizycznych. Wystarczy jeden nierozważny ruch, by z rozmachem polecieć w dół, zahaczając przy tym łepetyną o poszczególne szczeble, by na końcu doznać złamania kręgosłupa w ośmiu miejscach. Ale kto by się tym przejmował, w końcu są mikstury lecznicze.
Jednakże najciekawszym elementem całej budowli jest, znajdujący się na najniższym poziomie, piec hutniczy, gdzie, co chyba oczywiste, przetapia się magiczną rudę na sztabki. Jest to chyba jedyna rzecz porządnie działająca w tym miejscu i nienadająca się jedynie na złom. Trzeba przyznać iż praca idzie tam nader łatwo i przyjemnie, o ile jest to przetapiać, a jak wiadomo pełzacze są wyjątkowo łase na bezbronnych górników, którzy niosąc urobek nie są w stanie wystarczająco szybko przebierać nogami.

II. Historia najnowsza
Kopalnia zdawać się mogło była nie do zdobycia. Idealna ochrona i brak dostępu do niej bez wzbudzenia podejrzeń licznego oddziału stacjonującego w Nowym Obozie. Prawie niemożliwym do pomyślenia wydaje się być pomysł ataku na nią. Prawie robi wielką różnicę.
Stara Kopalnia została zalana, a Gomez zmuszony przez to został do niekonwencjonalnej reakcji, by utrzymać tron i porządek w swoim małym królestwie. Rozkazał przejęcie drugiego, poznanego źródła rudy. I udało mu się to, dzięki dobrej znajomości terenu i informacjom w których posiadaniu nie był nawet Lee czy Saturas. Chodzi oczywiście o górską ścieżkę, po której do miejsca wydobycia dostali się strażnicy, pod wodzą Szakala i korzystając z efektu zaskoczenia wymordowali wszystkich mogących im przeszkodzić w aneksji tego terenu, by następnie wysłać wgłąb góry swoich własnych kopaczy, nie dbając nawet o pochówek dla zabitych żołnierzy z Nowego Obozu, pozostawiając ich ciała dla prawdziwych zwycięzców tego konfliktu, bo przecież zawsze znajdzie się ktoś kto odpowie na tę jawną napaść i uderzy, wywołując falę nienawiści i śmierci. I kolejne trupy, jadłodajnie dla padlinożerców, kruków i wron.


Szybko został przesądzony los łupieżców. Do kopalni ruszył najemnik o imieniu Gorn, wraz z pewną, nieznaną nikomu z imienia personą, by odbić to miejsce i utoczyć krwi najeźdźcom. Pierwszymi ofiarami drugiej bitwy został Szakal i dwóch wojowników z jego obstawy. Znany już wkrótce jako najbardziej znienawidzony przez Stary Obóz mężczyzna bez problemu odebrał im życia, po czym wkroczył wgłąb tuneli, niosąc śmierć i zniszczenie, a u jego boku kroczył Gorn, wspierając go ze wszystkich sił w tym działaniu.
Wkrótce Wolna Kopalnia znów stała się wolna, ale nie na długo, jedynie do upadku bariery. Potem miejce te zostało całkowicie pogrzebane wśród śniegów przez nowego władcę tego miejsca, lodowego smoka Fingregha, ubitego później przez tę samą istotę, która pozbawiła życia najeźdzców i okazała się być Boskim wybrańcem. Ale to już inna historia.

III. O pracownikach i ochronie tegoż miejsca.
Niejeden raz można zawiesić wzrok na tamtejszych personach, lecz zaledwie kilka z nich jest w stanie zapewnić sobie wystarczającą ilość uwagi, by ich historia była w stanie kogoś zaciekawić, część z nich jedynie czasami wpada do tego miejsca, dotyczy to także osób, które zostają do tego zmuszone przez okoliczności.
Okyl: Przywódca tamtejszych oddziałów, nieustraszony wojownik, który wpuszcza do tuneli jedynie tych ludzi, których zna i ufa, dzięki czemu znacząco ogranicza napływ jakichkolwiek nowych poszukiwaczy przygód. Rządzi żelazną ręką, nieprzekupny i świadom swojej misji dba o odpowiednie warunki pracy górników oraz ochronę, zapewniając im znośne życie. Oczywiście nie wszystkim odpowiada taki los i zawsze znajdą się jacyś pesymiści. Trzeba jednakże przyznać iż odpowiednio kierujący swymi podwładnymi. Odpowiednie rozstawienie to podstawa, jak się bardzo często mówi, a on właśnie to zrobił rozmieszczając strzelców na wyższych kondygnacjach, tak by mieli swobodną możliwość ostrzału, bez ryzyka sojuszniczego ognia, który występuje gdy łucznicy strzelają zza pleców swoich towarzyszy broni. Kolejnym dobrym posunięciem jest umieszczenie tuż obok wejścia do kopalni kilku kolejnych najemników, pilnujących kraty i kołowrotu obsługującego ją. Są oni w stanie skutecznie prowadzić ostrzał w kierunku przybyszy, których mają zwyczajnie jak na dłoni.


Okyl to jeden z lepszych wojowników pod barierą, wirtuoz topora i spec od pojedynków, jest w stanie bez większego problemu pokonać prawie każdego przeciwnika. Dba o bezpieczeństwo i o to by, nikt nie zakłócał pracy w kopali, a robi to w prosty sposób, praktycznie nikogo nie wpuszcza do środka, całkowicie uniemożliwiając jakiekolwiek ryzyko. Niestety ponosi śmierć wraz ze wszystkimi swoimi ludźmi, w wyniku zdradzieckiego ataku strażników ze Starego Obozu.

Baloro: Szczwany lis, znajdujący upodobanie w dręczeniu nowoprzybyłych i podający się za osobę, która dobrze im życzy. Oferuje pomoc, zdobycie porządnego oręża w zamian za sporą porcję żarcia i trunków. Jak trzeba być tępym by na to dać się nabrać? Ano nie wiadomo, w każdym razie niejeden żółtodziób przyjął taką ofertę, licząc na to, iż dzięki temu zacznie się liczyć. Co oczywiste tacy naiwniacy zostają potem wystrychnięci na dudka i pogonieni, a jeśli mimo to się stawiają, to zmuszeni zostają do stawienia czoła Baloro i jego łomotaczowi. Ginie podczas ataku siepaczy Gomeza.

Swiney: Główny inżynier, praktycznie sam zadbał o dobre funkcjonowanie tego miejsca, w najdrobniejszych szczególe planując metody i sposoby wydobycia. Z chęcia poszukuje nowych kretów, chętnych do wydobycia magicznej rudy i odnosi się do nich w miarę uprzejmie, o ile cokolwiek potrafią. Każdemu chętnemu zapewnia podziurawione gatki i koszulę, ubranie te zwane jest oficjalnie strojem kreta i ponoć chroni przed odpryskami magicznej rudy. Ponoć. Ale raczej mało kto się przejmuje jego skutecznością, ponieważ liczy się jedno, to że jest za darmo. Swiney tak jak i wielu innych pada trupem podczas ataku Starego Obozu.

Tarrok: Orkowy niewolnik, pracujący dla najemników, a raczej robiący dosłownie wszystko czego oni zażądają, byle tylko zachować życie. Jego sytuacja pogarsza się jeszcze bardziej w chwili ataku i przejęcia kopalni. Jakoś nie uśmiecha mu się służba nowym panom i dokonuje taktycznego odwrotu, przebierając włochatymi nogami ze wszystkich sił. Niestety podczas ferworu ucieczki doznaje bliższego spotkania z pełzaczem w wyniku czego zostaje ranny i potrzebuje lekarstwa.
Co jest ciekawe jest on jednym z niewielu potrafiących wykonać Ulu-Mulu osobników, o ile nie jedynym. Oczywiście potrzebuje do tego odpowiednich składników, takich jak kły trolla, róg cieniostwora, język ognistego jaszczura czy kły błotnego węża. Mało kto wie i chce wiedzieć jakim sposobem tworzy z tego zgrabny młotek, zapewniający umiarkowanie neutralne nastawienie orków wobec persony która nosi go ze sobą.

Gorn: Przybywa na miejsce po wrogim przejęcie by walczyć o równość, prawo i sprawiedliwość... Wróć o ponowne wyzwolenie miejsca, dzięki czemu nikt nie będzie się czepiał o to, iż nazywa się ono Wolna Kopalnia, a jest okupywane. A co najważniejsze magowie Wody nie otrzymują stamtąd rudy, nic więc dziwnego, że wysłano tam ekspedycję, która jakimś cudem nie straciła rzyci i życia w ferworze walki i zatłukła każdego okupanta.
Sam Gorn toporem wtedy zdziałał wiele, by za te wspaniałe zwycięstwo zyskać rozkaz siedzenia na dupie i stania wśród trupów tak długo jak będzie to konieczne.
__________________

- Przepraszam - rzekł ze skruchą cny Ancoron, krzyżując ręce na piersi.
- Przeproś też za to, że mnie po tyłku zmacałeś - zażądała Phea kategorycznie.
Młodzian skrzywił się lekko i uśmiech rozjaśnił jego lico, gdy wyszczerzył w uśmiechu ząbki.
- Tego akurat nie żałuję - rzekł butnie.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Wolna Kopalnia xilk Pomoc 13 05-01-05 15:22
Wolna kopalnia Najemnik~wody Pomoc 3 23-09-04 19:03
Wolna kopalnia... Colon Pomoc 6 20-06-04 19:26
Wolna kopalnia Koklet Pomoc 3 29-04-04 20:45
WOLNA KOPALNIA xaradas Pomoc 4 16-02-04 19:57


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.