Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > FanFick
Przeładuj stronę Wakacyjna przygoda Smutasa

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 02-08-17, 08:21   #1
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Wakacyjna przygoda Smutasa

Wakacyjna przygoda Smutasa


Kilku stałych bywalców karczmy siedziało jak zwykle przy suto zastawionym flaszkami stole i zapijało się ile wlezie. Chlali tak już od kilku godzin i wyczerpawszy wszystkie tematy do rozmowy teraz pili w milczeniu. Nagle rozległ się łomot. Ktoś gwałtownie otworzył drzwi do tawerny z taką siłą, że trzepnęły one o ścianę tak mocno aż zatrzęsły się butelki na stole. W otwartych w ten sposób drzwiach dało się zauważyć potężną zwalistą sylwetkę kolejnego gościa karczmy.
- Patrzcie, to Smutas! – zawołał jeden z pijących. – Teraz impreza się rozkręci! -
Faktycznie, był to berserker, który pewnym, chociaż nieco chwiejnym krokiem (co wskazywało że już wcześniej odwiedził co najmniej jedną z archoliańskich karczm) wszedł do środka lokalu. Teraz wszyscy mogli dokładnie mu się przyjrzeć. No i chyba dzięki temu w lokalu zapadła cisza jak makiem zasiał. Bo Smutas wyglądał jakby wyjęto go spod młockarni. Cały był poobijany i posiniaczony. Na jego głowie widać było kolekcję guzów, podbite oko i opuchniętą szczękę. Całą mordę miał podrapaną i posiniaczoną. W ogóle jego gęba wyglądała jakby użyto jej jako klepiska do młócenia zboża i zamiast zwykłych cepów użyto tych bojowych.
- Kto ci tak wpierdolił? – zapytał zaskoczony tym widokiem jeden z bywalców. – Wyglądasz jakby smok cię pogryzł i wysrał. –
- No co ty… - zdziwił się Smutas. – Nikt mnie nie pobił, na wczasach byłem! W końcu są wakacje, nie? Nie wyglądam na wypoczętego? –
- Na wczasach? – pijusy ze zdziwienia nie były w stanie zapytać o nic więcej.
- No, pojechałem na wakacje na kontynent i wygrałem darmowy pobyt w Parku Rozrywki w Vengardzie! Mówię wam, zabawa była przednia! Jeszcze nigdy w życiu nie miałem takich wrażeń! Nie ma to jak kulturalna rozrywka w stolicy! – wyjaśnił gromko berserker.
- Jak to wygrałeś? Opowiadaj wszystko po kolei! – pijusy zaciekawione zbliżającą się opowieścią nadstawili uszu.
Smutas usiadł za stołem i zanim zaczął opowiadać wychylił duszkiem litrową flaszkę wina.
- Wiecie, zaczęły się wakacje, to wypadało jakąś przygodę zaliczyć. Popłynąłem więc do Vengardu licząc że tam najszybciej znajdzie się coś dla mnie interesującego. No i tam zaraz w porcie zobaczyłem afisz że będę otwierać Park Rozrywki. Było tam ogłoszone że organizują konkurs na wymyślenie specjalnej atrakcji do tego parku. A zwycięzca konkursu w nagrodę będzie mógł za darmo przetestować wszystkie zabawy jakie ten park będzie oferował. Toteż od razu się tam zgłosiłem. – zaczął opowiadać.
- I co, wygrałeś? – padło pytanie.
- Ano posłuchajcie jak to było… -

***


Smutas czuł że ma przed sobą życiową szansę. Pozostawić coś po sobie dla potomnych w Parku Rozrywki w Vengardzie? Tego jeszcze nikt z jego klanu z Północnych Wysp nie osiągnął. A coś takiego zapewniłoby nieśmiertelność jego imieniu. Toteż berserker podszedł bardzo poważnie do przygotowania projektu na konkurs. Czuł przez skórę że jego pomysł zaskoczy wszystkich. Tylko musiał najpierw coś wymyślić, a to już większy kłopot.
Tak się tym przejął, że przez dwa dni nie jadł i nie pił. No, może nie całkiem. Zamiast sześciu posiłków dziennie ograniczył się tylko do śniadania (co prawda trwało ono prawie cały dzień). I nie upijał się jak zwykle w trupa a tylko trochę, by nie stracić z oczu celu: wymyślenia najlepszej atrakcji dla Parku Rozrywki.
- To musi być coś ekscytującego, czego nigdzie indziej nie będzie. Coś co pozostanie w pamięci odwiedzających park do końca życia. – dumał zmarszczywszy czoło. Wiedział że ma szansę na sukces. Przecież pochodził z ludu, który miał nadzwyczaj wysublimowane poczucie humoru. Wszyscy obcy, którzy odwiedzili jego wyspy i udało im się to przeżyć, gdy odpływali do domu to mówili ze złami w oczach, że takiego poczucia humoru jak tutaj, to jeszcze nigdy i nigdzie nie widzieli. To w końcu u niego w rodzinnej osadzie danie komuś z zaskoczenia solidnego kopa w dupę wzbudzało salwy śmiechu. Puszczenie głośnego pierda w chwili gdy inni umilkli robiło z pierdzącego duszę towarzystwa. A już o takich drobiazgach jak wrzucanie innym w gacie rozpalonego do czerwoności kawałka żelaza albo podkładanie pod tyłek ostrych gwoździ czy nasikanie do kufla z piwem nie ma nawet co wspominać. Toteż Smutas czuł że musi wspiąć się na wyżyny swojego intelektu aby zaproponować coś, czego nikt inny nie wymyśli.
W końcu, po dwóch tygodniach bicia się z myślami, walenia głową w mur, dwóch próbach zapicia się na śmierć i ośmiu bójkach w karczmie oświeciło go.
- To jest to! To jest to! – zaryczał jak troll pełnym głosem budząc panikę i przerażenie wśród pozostałych gości tawerny i wybiegł z niej jak opętany. Wysłany za nim podkuchenny zameldował że berserker pobiegł do portu, gdzie wynajął jeden z magazynów, w którym się zamknął. Po całonocnej popijawie zebrani doszli do wniosku że Smutasowi w końcu do reszty odbiło.
- Mózg od wódy mu się zmacerował. – zgodnie zdecydowali.

Komisja konkursowa dokonująca wstępnych ocen złożonych projektów zebrała się w komplecie. Stali w wielkim portowym magazynie, gdzie pośrodku stało coś ukryte pod wielką płachtą żaglowego płótna. Przed nimi dumnie prężył się Smutas.
- To co zobaczycie, to szczyt możliwości ludzkiego geniuszu w planowaniu rozrywek dla gawiedzi! To coś, co pozostanie w waszych snach i wspomnieniach do końca życia! Gdy raz skorzystacie z tego co zaraz wam zaprezentuję, będziecie potem chcieli wykorzystywać moją atrakcję jeszcze raz i jeszcze raz! – perorował stentorowym głosem. Spojrzał przy tym na grupę urzędasów. Ci stali znudzeni przestępując z nogi na nogę. Niektórzy z niecierpliwością rozglądali się po magazynie, inni dłubali sobie w nosie i gdzie indziej. Toteż żeby nie przedłużać wstępnej prezentacji, Smutas pociągnął za linę i płachta obsunęła się na ziemie prezentując zebranym to co zbudował. Wszyscy wybałuszyli oczy i zapadła niesamowita cisza, którą po dłuższej chwili przerwało rzucone mimowolnie przez jednego z członków komisji pytanie:
- Co to, kurwa, jest???? –
Przed nimi stał kawał muru ze zwisającą z niego huśtawką. Sama huśtawka to była zwykła deska przymocowana do dwóch sznurów zaczepionych na szczycie murowanej ściany.
- Jak to co? – Smutas spojrzał na grupkę osłupiałych urzędasów. – To wspaniałe urządzenie to huśtawka-głupawka! Tak nazwałem tę atrakcję! Sam tę nazwę wymyśliłem. – berserker wypiął dumnie pierś.
- Eeee… Ale jak to działa? – padło pytanie.
- Bardzo prosto! Stawiamy ją w osłoniętym miejscu, tak aby nie szło za szybko jej zobaczyć. Wprowadzamy delikwenta z zawiązanymi oczami na podest, z którego będzie mógł bujnąć się na ławeczce. Można jeszcze kilka razy nim obrócić dookoła aby nie kojarzył co się z nim dzieje. A potem sadzamy na ławeczce i wio! Gość buja się w dół i wali łbem prosto w mur! Nie dość że dla niego będzie to niezapomniane przeżycie, to zabawę będę jeszcze mieli wszyscy ci, co będą się temu przyglądać! Czy to nie genialne? Sami zobaczcie. – Smutas wskazał ręką.
Na podest obok huśtawki wprowadzono młodzieńca tak najaranego bagiennym zielem, że nie kojarzył ani gdzie jest, ani nawet jaka to obecnie pora roku panuje. Posadzono go na huśtawce i pchnięto.
- Plask! – chłopak rozpłaszczył się na ścianie jak morka ścierka. Kilku urzędników nie mogło się powstrzymać i parsknęło śmiechem.
- A nie mówiłem? Widzowie też się bawią! I mój projekt działa na wszystkie rasy! – zawołał zadowolony z siebie berserker.
Kolejnym delikwentem był pijany ork. Chyba zauważył co go czeka, bo wczepił się pazurami w deski pomostu i dopiero kilka solidnych kopów pozwoliło oderwać go od niego i bujnąć.
- Sru! – dookoła posypały się wybite orkowe zęby.
- Gwarantuję wam, że on do końca życia nie zapomni tej atrakcji! – Smutas był wręcz szczęśliwy z efektów. Kilku urzędników wbrew sobie pokiwało potakująco głowami.
Tym razem dwóch rosłych pomocników wprowadzało na podest przerażonego jaszczuroczłowieka, który usiłował się im bezskutecznie wyrwać. Jednak osiłki z wprawą posadziły go na ławeczce i biedak został pchnięty do przodu.
- Jeb!!!!! –
- O, ten to nawet podwójną nagrodę zdobył bo się głową przez mur przebił! – zawołał zachwycony berserker prowadząc urzędników na drugą stronę huśtawki gdzie mogli zobaczyć wystający ze ściany łeb delikwenta.
- Widzicie jaki zadowolony? –
Faktycznie, wyraz gęby jaszczuroczłeka zdradzał pełną błogość osiągniętą utratą przytomności.
- Acha. – wystękał jeden z urzędasów zachowując kamienną twarz. – Teraz rozumiem jak to działa. –
Cała komisja patrzyła się na Smutasa jak na kogoś niespełna rozumu, kto właśnie oświadczył że skonstruował perpetum mobile albo że jest dobrą wróżką-zębuszką.
- No co? Sam ją dziś kilka razy wypróbowałem i działa bez zarzutu! – Smutas pokazał komisji poobijane czoło. - Wspaniała zabawa, mam zamiar jeszcze kilka razy na niej się dzisiaj pobujać! I co wy na to? Jak oceniacie mój pomysł? –
Urzędnicy zbili się w gromadkę i zaczęli gorączkowo szeptać między sobą.
- …odjebało mu…, …może tym tępym Nordmarczykom to się podoba…, …ustawić to gdzieś w kącie parku za kiblami…, …zamknąć go w psychiatryku… - w końcu wystąpił jeden ze starszych urzędników.
- No, to bardzo fajny pomysł. Na pewno będziemy go rekomendować, ale o zwycięstwie decydować będzie głosowanie ogółu rajców miejskich. Rozumiesz chyba że na to nie mamy wpływu. –
- Rozumiem. – Smutas pokiwał głową. – Aby jednak bardziej przekonać was do mojego pomysłu, to teraz każdy z tu obecnych będzie miał okazję samemu przetestować mój wspaniały wynalazek. Ochotnicy wystąp! –
Wśród urzędników zakotłowało się. Dwóch zemdlało z przerażenia, reszta rzuciła się do ucieczki. Jednak Smutas przewidująco zabił wcześniej gwoździami drzwi od magazynu. Dwóch osiłków pomagających Smutasowi zabrało się za wyłapywanie pierwszych „ochotników” do przetestowania huśtawki-głupawki na własnej skórze.

***


- No i po tej prezentacji dla członków komisji konkursowej byłem już pewny, że nikt mnie nie pokona! – zakończył swoją opowieść Smutas.
- I dlatego jesteś taki poobijany? – zapytał jeden z ochlapusów.
- Nie, to było potem. Jak na drugi dzień po prezentacji poszedłem do komisji zapytać kto wygrał, to od razu skierowali mnie na darmowe testowanie parkowych urządzeń, mimo że jeszcze trwała tam budowa! Miałem cały park tylko dla siebie. Żebyście wiedzieli jakie cuda tam zamontowali! Zabawa była przednia! –
- A co tam było takiego wspaniałego? – padło pytanie.
Smutas złapał za kolejną flaszkę i wydudlił ją za jednym pociągnięciem. Potem otarł wąsy i kontynuował swoją opowieść.
- Na przykład taka deska z siedziskiem wystająca nad kamienny basen. Siadało się tam i inni mogli rzucać kamieniami w specjalną tarczę. Jak ktoś trafił, to spadało się z tej deski prosto na dno basenu! –
- A, widziałem coś takiego! Wpadałeś do wody i wszyscy mieli ubaw. – załapał jeden z siedzących przy stole pijaków.
- Jaka woda? – zdziwił się Smutas. – Tam nie było żadnej wody. Po prostu waliłeś się na pysk prosto na dno basenu. Jaja jak berety były gdy pieprznąłeś o kamienne dno! Pięć razy z tego skorzystałem. Gdyby była tam woda, to jaka byłaby z tego atrakcja? –
Zebrani pokiwali z udawanym zrozumieniem głowami.
- A inne urządzenia? -
- Było takie jedno zajebiaszcze, tylko dziwnie się nazywało. – Smutas zmarszczył poobijane czoło.
- A jak? –
- Jakoś tak: „rolka z kości w budowie”. Tak pisało przed wejściem. To chyba z języka jaszczuroludzi albo co… Nie szło tej nazwy wymówić. – wyjaśnił Smutas.
- A jak to wyglądało? –
- Wdrapywałeś się na wysoką wieżę. I tam zaczynały się szyny, takie jak w kopalni. Wsiadałeś na wózek i wio! Jechałeś w dół, szyny zakręcały w jedną i drugą stronę, a nawet raz była pętla! A potem szyny się kończyły a ty razem z wózkiem fruuuu! Pod samo niebo! A potem spadałeś prosto między rosnące dalej drzewa. Jak pieprznąłem w drzewo to w nagrodę mogłem w nagrodę jeszcze raz się przejechać, bo wszystkim robotnikom, którzy tam pracowali tak to się spodobało. Mówię wam, tak dobrze mi szło, że wszystkie wózki jakie mieli rozwaliłem! – pochwalił się Smutas.
- A, to pewnie był rollercoaster. – zauważył jeden ze słuchających. – Ale na nim to się nie wypadało na koniec z szyn, tylko normalnie na podeście zatrzymywało. – stwierdził zdziwiony.
- Nie słyszałeś co powiedział Smutas? Przed wejściem pisało że jest jeszcze w budowie. – wyjaśnił mu inny słuchacz. Ten pierwszy pokiwał ze zrozumieniem głową i spojrzał dziwnym wzrokiem na berserkera.
- A co to za frajda po takiej jeździe na podeście stawać? Toż to cała zabawa w tym że nie wiesz czy na koniec trafisz w drzewo czy nie! – teraz dla odmiany zdziwił się Smutas.
- Opowiadaj lepiej co jeszcze tam widziałeś. – odezwał się kolejny słuchacz.
- Była też taka wieża do skakania na skały. – opowiadał Smutas. – Ale reguł nie zrozumiałem. Skoczyłem tylko raz, ale nie udało mi się zrobić w czasie lotu salta ze śrubą zanim pieprznąłem o głazy. –
- Ale skoki z wieży robi się do wody… - zauważył jeden z pijusów.
- Do wody? – Smutas wzruszył ramionami. – A co to by była za atrakcja? Przecież każdy może sobie z klifu do morza skoczyć. A w takim parku to musisz nieźle się nakombinować, żeby oprócz różnych figur w trakcie spadania jeszcze tak w ziemię potem trafić, aby się na skałach nie rozpizgnąć. To jest dopiero super zabawa! –
Zebrani przy stole z coraz większym osłupieniem przysłuchiwali się opowieści Smutasa.
- Lepiej nawijaj co tam jeszcze widziałeś. – poprosił jeden z nich nieśmiało.
- Bardzo mi się spodobała strzelnica, na której zwinność się ćwiczyło. – przypomniał sobie berserker.
- Zwinność na strzelnicy? Chyba raczej celność. – zauważył jeden z siedzących obok berserkera pijaków.
- Na tej to zwinność się ćwiczyło. – wyjaśnił Smutas. – Było tam ze dwadzieścia stanowisk strzeleckich. A ty musiałeś przebiec wzdłuż tarcz tak, aby nikt cię w tym czasie strzała ani bełtem nie trafił. –
- I co, udało ci się? – padło pytanie.
- Wstyd powiedzieć, ale dopiero za czwartym podejściem. – odparł wyraźnie zawstydzony tym faktem berserker.
- Nawijaj, co jeszcze tam widziałeś! – słuchacze byli wyraźnie zaciekawieni słuchaną relacją.
- Och, było tego wiele. Jak zobaczyli moje wyczyny, to sami mi zaproponowali kilka atrakcji, jakich jeszcze nawet na innych nie testowali. Na przykład była taka fajna zabawa, która polegała na kopaniu się z mułem. Wpuszczali cię do zagrody z czterema mułami i zaczynali je płoszyć. I cała rozrywka polegała na tym kto komu więcej kopów zasadzi. Ty mułom, czy muły tobie. Mówię wam, dawno się tak nie ubawiłem. Albo szamanie ryb z rekinami. Wrzucali cię do basenu z rekinami a potem wpuszczali tam kilka ryb. I wygrywałeś jak udało ci się złapać ich więcej niż rekiny. No i jeszcze trzeba było to przeżyć. Zapewniam, że wrażenia z tej zabawy zostają do końca życia! – Smutas przerwał na chwilę by obalić kolejną flaszkę.
- Powiem wam że w przyszłym roku na wakacje znów się tam wybiorę. Pojedzie któryś ze mną? – zapytał.
- Nie, no co ty, ocipiałeś? My nie umiemy tak się bawić ja ty… - pijusy zaczęły się wykręcać od tej propozycji i pojedynczo dawać drapaka z karczmy. Po kilku chwilach Smutas został przy stole sam.
- Nie mam pojęcia czemu nikt się ze mną na przyszłoroczny wyjazd nie zgłosił. Przecież to była taka fajna wakacyjna przygoda… - pomyślał rozczarowany berserker i sięgnął po kolejną flaszkę.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Nowa przygoda- postać Hybrydowa W4ldi Pomoc 2 23-12-15 07:27
Ktoś kto zaczyna przygodę z Gothic 3? Pytanie. Borys333 Porady i spoilery 5 25-06-13 22:56
Wasza przygoda z GS i ForumGS BladE MasteR Vortal 9 04-07-04 06:36


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.