Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > FanFick
Przeładuj stronę Konkurs na Opis Szpitala Polowego Podczas Bitwy - III miejsce

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 14-11-10, 02:43   #1
Calzedo
Potentat Stringów
 
Calzedo awatar
 
Zarejestrowany: sierpień 2008
Skąd: Żelazny Tron
Posty: 1 412
Domyślnie Konkurs na Opis Szpitala Polowego Podczas Bitwy - III miejsce

Praca na równi z pracą Graverena zdobyła 22 punkty.

Do Wielkiego Mistrza Zakonu Ognia Dantego dotarły wieści, że Podziemie znów szykuje atak na ich ziemie. Zagrożony w tym przypadku był najbardziej Świetlisty Bastion oraz Twierdza Ognia. Dante nie mógł zwlekać, wydał natychmiast rozkaz szykowania wojsk do obrony dwóch twierdz. Królestwo nie miało Generałów, więc jeden z Czempionów Innosa, Łowca Poszukiwaczy, miał poprowadzić żołnierzy na bój. Po dwóch dniach od wydania rozkazu, ze Stolicy wyruszyły cztery oddziały piechoty, dwa pułki kawalerii oraz jeden oddział magów ognia z Łowcą i WMZO na czele maszerując do Świetlistego Bastionu i Twierdzy Ognia. Przeszli przez Arianis, stacjonowali niespełna jeden dzień w Warowni Chmur, aby obserwować granice Stolicy aż wreszcie wyruszyli do Świetlistej Warowni i Twierdzy Ognia.
Calzedo, jeden z Adeptów Magii, na prośbę swojego dawnego mistrza wyruszył w podróż, aby zdobywać doświadczenie wojenne. Dante na początku nie był przychylny tej sprawie ale młodziak otrzymał wstawiennictwo Altusa, samego przeora Klasztoru Ognia.

- Świetlisty Bastion jest najdalej wysuniętym punktem obrony naszych granic z Podziemiem, proponuję więc wysłać tam więcej wojska, gdyż Bastion jest łatwiejszym punktem do przejęcia. – Wyrokował nad mapą Łowca.
- Masz rację. W takim razie weź ze sobą te dwa pułki kawalerii i piechotę; wiem, że trochę Cię ograniczy to zabieranie żołnierzy ale taki jest mój rozkaz. Wierzę w Twoje zdolności przywódcze. Ja tymczasem, wraz z magami ognia, wyruszę sprawdzić Twierdzę Ognia. Miejmy jednak nadzieję, że był to fałszywy alarm albo co najwyżej natrafimy na jakichś zwiadowców. Jeżeli jednak Podziemie wysłało liczne wojska, nie wiem czy z taką garstką ludzi wyjdziemy z tego. Jednak Innos niech ma nas w opiece. – Dante, który stał naprzeciwko Łowcy, złączył ręce w geście modlitwy; Łowca powtórzył po nim ostatnie słowa i wyszedł.
Z samego rana Czempion Innosa, który miał pod dowództwem kawalerię i piechotę, wyruszył tak jak mu Dante rozkazał a sam WMZO maszerował do Twierdzy Ognia. Po całym dniu dotarli wreszcie na miejsce.
- Jest nas zaledwie garstka, więc spodziewajcie się wszystkiego a przede wszystkim pułapek. Jeżeli tu są, to na pewno nas oczekują. – Oddział ruszył w stronę warowni.
Calzedo szedł niepewnie, pierwszy raz w życiu był tak blisko granicy z Podziemiem. „W sumie prawie same góry, więc mogli zrobić dobry element zaskoczenia.” – Pomyślał Adept ale szybko odgonił tę myśl od siebie i dalej czuwał. W pewnym momencie jeden z żołnierzy zauważył kilka czarnych postaci, które stały przy bramach do Twierdzy Ognia. Rzeczywiście, stali tam wartownicy; Dante spojrzał na wieżę na której byli wojownicy Podziemia. WMZO rozejrzał się po magach a wzrok zatrzymał na Calze.
- Adepcie Magii, do mnie. – Ubrany w czerwoną szatę człowiek podszedł do konia. – Chyba jako jedyny potrafisz latać, więc będziesz mym zwiadowcą z powietrza. – Calzedo przytaknął a Dante odrzekł do pozostałych:
- Rozbijamy tu obóz i czekamy na Łowcę. Jeżeli wykona swoją misję dobrze i cało wyjdzie z tego, na moje oko, powinien tu być za góra dwa dni.
I tak mijał czas, Calzedo regularnie donosił o tym co widział z góry w Twierdzy; jedynie przegrupowania wojsk czy nadjeżdżające karawany z bronią i żywnością. W końcu do małego obozu trafił Łowca, wraz z całymi swoimi oddziałami. Okazało się, że w Świetlistym Bastionie nikogo nie ma, więc Podziemie najechało tylko Twierdzę Ognia. Dante nadal nie wiedział jaki był ich w tym interes ale nie zamierzał bezczynnie stać i patrzeć jak wróg siedzi w ich warowni. Wraz z Łowcą i resztą wojska mały obóz przekształcili w większy, co prawda złożony z samych namiotów ale za to w większej ilości. Dwa namioty służyły jako magazyny, głównie do amunicji, czyli strzał i bełtów, jeden był swego rodzaju szpitalem polowym a cała reszta to jedynie namioty ze słomianymi łóżkami dla wojowników; no i namiot dowódców w którym rezydowali WMZO i Czempion Innosa.
- Wysyłamy piechotę do ataku, zwiadowców rozstawić na wzgórzach, żeby informowali o wszystkim. – Wydał rozkaz Dante, gdy zaczęło słońce świtać. – I zawołać mi Calzeda.
- Tak jest. – Odrzekł Łowca i wyszedł z namiotu do którego po chwili wszedł Adept.
- Miło Cię widzieć, będziesz potrzebny w szpitalu, nie mogę Cię puścić do walki, ponieważ Altus przechrzciłby mnie za zabicie jego faworyta.
- Jak rozkażesz Mistrzu. – Calzedo uniżył czoła.
- Cieszy mnie to. Uciekaj do szpitala polowego, tam będziesz wspierał naszych wojowników swą wiedzą na temat uzdrawiania, bo wiem, że dobry w tym jesteś.
- Nieskromnie przyznam Ci rację, Mistrzu.
- Dobrze. Idź z Innosem. – Dante odprawił Calzeda z namiotu, założył jeszcze złoty hełm na głowę, którego nie lubił nosić i sam wyszedł udając się z oddziałem piechoty na wzgórze.
Calzedo tymczasem wszedł do namiotu w którym mieścił się szpital polowy. Kilka łóżek, kilka skrzynek z wysterylizowanymi narzędziami lekarskimi.
- Załóż fartuch, tam wiszą. – Rzucił do niego jeden z magów i wskazał na wieszak. Adept przywdział biały fartuch i stanął w progu wyjścia z namiotu patrząc na wzgórze i niejako czekając na pierwszych rannych wojowników.
Minęło kilka godzin i nic się nie działo. Calzedo widział zdenerwowanego Łowcę, który pałętał się po obozie jakby coś zgubił i gorączkowo tego szukał. Odtrącał jedynie żołnierzy i zbywał ich; aż do czasu, kiedy pojawił się jeden z posłańców z frontu. Adept przyglądał się rozmowie Czempiona z posłańcem i widać było wyraźne emocje na twarzy Łowcy.
- To niepodobne do niego, paladyn nigdy nie pokazuje emocji a zwłaszcza Łowca, który już setki bitew przeżył. – Zadumał się Calz, gdy nagle spostrzegł, że w jego stronę idzie szybkim krokiem osobnik, o którym myślał Adept.
- Calzedo, przyszykujcie stół na którym będziecie operować. Natychmiast!
- Tak jest ale Łowco, co się stało? – Zatrzymał pytaniem odchodzącego już wojownika.
- Dante dostał i chyba śmiertelnie; jeden ze zwiadowców dostrzegł hełm na głowie jakiegoś Podziemniaka a po chwili Dantego leżącego na ziemi w kałuży krwi. – Łowca nie miał czasu na dalszą rozmowę i gorączkowo odszedł od namiotu i udał się kawałek w stronę wzgórza.
- „Dante oberwał? Jak to możliwe, przecież to Wielki Mistrz Zakonu Ognia o niebywałym talencie machania dwoma mieczami. Czyżby Sentenza i Lifu wysłali na misję Ertixa albo Valgaava? Boję się o tym pomyśleć.” – Calzedo szybko cofnął się do namiotu, przekazał wieści i zaczął szukać potrzebnych narzędzi. – „Nawet nie wiem jak oberwał, czego mogę się spodziewać.”
W pewnym momencie do namiotu weszło dwóch osiłków niosących Dantego na plecach.
- Połóżcie go na stół, czym prędzej. – Wojownicy wykonali polecenie i szybko wyszli zmierzając dalej na bitwę. Calzedo oględnie obejrzał Wielkiego Mistrza, który miał poharataną twarz i był nieprzytomny.
- Trzeba zdjąć mu zbroję. – Adept zaczął ściągać roztrzaskane części płytowej zbroi aż w końcu wraz z magami zdjęli całość; po tym zdjęli mu koszulę.
- O kurde. – Calzedo się przeraził widząc przebite ramię od miecza a do tego oderwane trzony strzał i tkwiące w skórze groty. – Trzeba najpierw wyciągnąć te groty. – Dwóch magów towarzyszących wzięło skalpele do rąk i zaczęło nacinać skórę od rany, żeby łatwiej można było wyjść szpikulce. Calzedo również wziął do ręki skalpel i zaczął rozcinać ranę powstałą od przebicia. Musiał sprawdzić czy nie ma tam czegoś brudnego czy szkodzącego. Po otwarciu rany, „zajrzał” do środka i nie widząc nic niepokojącego rzucił czar odtrutki na nią. Następnie chwyciwszy za długą igłę i specjalną nitkę przystosowaną do skóry, zaczął zszywać rany. W namiocie robił się coraz większy hałas i tłok, ponieważ ranni żołnierze zostawali zniesieni ze wzgórza do szpitala; nawet Łowca co jakiś czas zaglądał do środka, jednak nie mógł przebywać podczas operacji przy WMZO. Gdy magowie ognia uporali się z grotami, lekko przypalili skórę w tamtym miejscu i również wzięli się za zszywanie.
- Calzedo, Dante ma złamaną rękę w tym miejscu. – Odezwał się jeden z magów pokazując Adeptowi miejsce złamania.
- Już, zaraz się tym zajmę, tylko dokończę zszywanie. – Gdy to się stało, Calz chwycił za rękę Dantego i w koncentracji rzucił czar powodujący wypełnienie kości i naprostowanie jej.
- Podajcie mi zioła. – Po otrzymaniu kuferka z przeróżnymi ziołami, Calzedo odstąpił na chwilę od stołu operacyjnego i podszedł do stołu alchemicznego, by przygotować bardzo silny w zapachu wywar. Gdy uporał się z miksturą, kazał wylać niewielką ilość kropel do nosa Wielkiemu Mistrzowi. Ten zabieg powodował, że zapach trafiał do mózgu i rozruszał go do pracy dzięki czemu człowiek odzyskiwał przytomność.
- Spokojnie, zajmujemy się Tobą. – Rzekł Calzedo do Mistrza, gdy ten otworzył oczy.
- Powiedz mi jak sytuacja na froncie?
- Nie mam pojęcia, od jakiegoś czasu operujemy Ciebie, a w sumie operowaliśmy, bo już skończyliśmy.
- A co z Łowcą?
- Żyje, spokojnie. Strasznie martwi się o Ciebie i Twój stan zdrowia. Wciąż tu zagląda ale nie może wejść.
- Rozumiem, rozumiem.
- Niedługo dostaniesz zioła, dzięki którym zaśniesz i obudzisz się za jakiś czas.
- Mocno oberwałem? – Zapytał Dante z obawą.
- Dojdziesz Mistrzu do siebie w swoim czasie. Dostałeś z kilku strzał i ktoś przebił Ci ramie na wylot. Teraz nic nie czujesz, bo podaliśmy środki odurzające.
- To znaczy jakie?
- Wtarliśmy w Twoje ciało bagienne ziele.
- Chyba mi nie chcesz powiedzieć… - Uniósł się ledwo żywy Dante.
- Nie, spokojnie. – Uciszył Adept mistrza. – Nie wpadniesz przez to w nałóg a ten zabieg był konieczny, bo inaczej wolałbyś teraz śmierć niż męczenie się w takim bólu.
- Dziękuję Ci mimo wszystko. – Po tych słowach Calzedo kazał odwieźć stół z Wielkim Mistrzem Zakonu Ognia gdzieś w ciche miejsce a sam tymczasem zakasał rękawy i wziął się za następne operacje, te drobniejsze i te bardziej poważne.
Po kilku godzinach operowania do namiotu wbiegł szczęśliwy Łowca z informacją, że Twierdza Ognia została odbita i nie ponieśli aż takich dużych strat w ludziach; wszakże Podziemie wysłało tam prawie równe liczebnością oddziały co Królestwo.

Po kilku miesiącach długiej intensywnej terapii Dante doszedł już do pełni swoich sił. Podczas ceremonii upamiętniającej tę walkę, uhonorowano Calzeda i wszystkich magów ognia, którzy byli w szpitalu polowym, orderami Królestwa za szczególne zasługi.
Po następnych kilku miesiącach zwiadowcy Królestwa wywęszyli wielki spisek, który szykował Podziemie ale to już temat innej pracy.
__________________
Mag Ognia - Stolica Królestwa Innosa

Zostawiając tu kawał życia.

Ostatnio edytowane przez Calzedo : 07-05-11 o 08:47.
RPG
Calzedo jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 12-04-11, 18:27   #2
Testoviron
Zębacz
 
Testoviron awatar
 
Zarejestrowany: wrzesień 2009
Skąd: Selamar
Posty: 409
Domyślnie

Cytat:
Dante nie mógł zwlekać, więc wydał
Cytat:
Królestwo nie miało Generałów, więc jeden z Czempionów Innosa miał poprowadzić
Chaotyczny (to dobrze!) wstęp jakoś znosi te powtórzenia, ale jako samodzielne środki musiały zostać przeze mnie wytknięte.

Cytat:
stacjonowali dzień w Warowni Chmur
"dzień" jako okres czasu jest na tyle słabo oznaczony, że równie dobrze mogliby "zgwałcić dzień" lub "nakarmić dzień". To czysty, pozbawiony oparcia w teorii języka odbiór tekstu. Dlatego "jeden dzień" brzmiałoby o niebo lepiej x)

Cytat:
wiem, że to trochę Cię ograniczy, zabierając maszerujących żołnierzy
Naprawdę nie wiem, czy to błąd, ale tak mnie zawsze razi, że zemszczę się przy okazji twojego tekstu i nie ostawię bez komentarza.
"ograniczy cię TO, zabierając żołnierzy" - a więc TO ich zabierze? Imiesłów przysłówkowy współczesny (a więc końcóweczkę -ąc) najbezpieczniej stosować przy opisywaniu czynności jednego podmiotu i tylko jego. Chyba [mam nadzieję, że MOiW tego nie przeczyta, bo on - zdaje się - przerabia właśnie części zdania].
W twoim przypadku Łowca (podmiot) może zrobić to a tamto, zabierając żołnierzy. A tyś powiedział: "zabieranie piechoty (podmiot) cię ograniczy, zabierając żołnierzy". Wnioskuję z tego, że zabieranie żołnierzy ich zabierze Wiem, czepiam się ;p i smaruję masło masłem w maśle. Przepraszam.
Prawidłowo byłoby: "wiem, że cię ograniczy to zabieranie żołnierzy", lub ostatecznie "wiem, że cię to ograniczy, jeśli będziesz musiał zabrać żołnierzy".

Dalej.

Cytat:
to trochę Cię ograniczy (przecinek jest) zabierając maszerujących żołnierzy (przecinka nie ma) ale taki jest mój rozkaz
Dalej =D

Cytat:
to z taką garstką ludzi nie wiem czy wyjdziemy z tego.
Arcyniepoprawne to nie jest, no aleeeee...
pogmerałbym przy kolejności.

Cytat:
Dante spojrzał na wieże i na niej też byli żołnierze Podziemia.
1. literówka - wieżę
2. pogrubione i sprawia wrażenie, jakby żołnierze pojawili się na wieży po spojrzeniu Dantego. Wiesz o czym mówię

Cytat:
co się dzieje z widoku lotu ptaka w Twierdzy
Brzmi co najmniej dziwnie.

Cytat:
co prawda złożony z samych namiotów ale za to więcej ich było.
Pisząc "ich" stworzyłeś w zdaniu niepotrzebny haczyk, o jaki zaczepiasz poszczególne części wypowiedzi w jej dalszym etapie. Usunąłbym go i - jako 'haczyk kluczowy' - zostawiłbym te namioty, pisząc:

Cytat:
co prawda złożony z samych namiotów ale za to w większej ilości.
Cytat:
Dwa namioty służyły jako magazyny, głównie do amunicji, czyli strzał i bełtów, jeden namiot był swego rodzaju szpitalem polowym a cała reszta to jedynie namioty ze słomianymi łóżkami dla wojowników; no i namiot dowódców
Usunąłbym podkreślony "namiot". Zupełnie.

Cytat:
no i namiot dowódców w których rezydowali WMZO i Czempion Innosa
W którym.

Cytat:
założył jeszcze złoty hełm na głowę, którego niezbyt lubi zakładać
założył jeszcze na głowę złoty hełm
a) którego nie lubił nosić
b) czego nie lubił robić
itd.

Cytat:
Adept zaczął ściągać części płytowej zbroi aż w końcu wraz z magami zdjęli całość; po tym zdjęli koszulę mu.
;D

Cytat:
Dwóch magów towarzyszących wzięło skalpele do rąk i zaczęli nacinać skórę
"zaczęło" albo "magowie towarzyszący wzięli..."

Cytat:
żeby łatwiej można było wyjść szpikulce.
wyjąć.

Cytat:
Musiał sprawdzić czy nie ma tak czegoś brudnego czy szkodzącego.
Strzelam w ciemno, że byłeś odrobinkę zmęczony =D

Cytat:
specjalną nitkę przystosowaną na skóry
"do skór" - przyjemniej by się czytało x)

Cytat:
Gdy uporał się z miksturą, kazał wylać niewielką ilość kropel do nosa Wielkiemu Mistrzowi.
To zdanie mnie nieźle rozbawiło

Cytat:
- Rozumiem rozumiem.
Cytat:
- Dojdziesz Mistrzu do siebie
Cytat:
- Nie spokojnie.
Przecinkasy!

Cytat:
Podczas ceremonii upamiętniającej tą walkę uhonorował Calzeda i wszystkich magów ognia, którzy byli w szpitalu polowym orderami Królestwa za szczególne zasługi.
Brak przecinka sprawił, że magowie stali się orderami

Cytat:
Podczas ceremonii upamiętniającej tą walkę
Tę.

***

Używaj synonimów. Jeśli z fartucha, wciśniętego w zdanie po raz n-ty, zrobisz kitel, ewentualnie okrycie ochronne - opowiadanie będzie żyć. A jest dobre, więc odbieranie mu życia stanowi zwykłe przestępstwo poza tym nie żałuj przecinków.
Fabuła zbudowana poprawnie za pomocą dynamicznego systemu, którego istotą jest przenoszenie akcji przez kolejne sceny bez uszczerbku na formie, co znacznie zwiększa płynność i zaskakuje ilością treści, podanej "w pigułce". Jednak za mocno trzymałeś się ustalonej gałęzi fabularnej, machając tekst pozbawiony planów innych niż główny, a dobrze byłoby przenosić się czasem na pole bitwy, aby poznać wykąpaną w drastycznych szczegółach genezę ciężkich ran, jakie dzielny Calze musiał opatrywać i unieszkodliwiać. No i najważniejsze - babskie fanaberie, świecidełka i pierdoły! Opowiadanie nie jest klockiem drewna do orżnięcia, opowiadanie jest uklepanym od deszczu piaskiem, w którym cieniutki strumyk formy żłobi niespodziewanie kręte i finezyjne ścieżki. Niech w twoich pracach szumią topole, niech świergolą ptaszki, niech pacjent rzyga gdzieś poza planem, a wtedy poszczególne akapity będą wręcz eksplodować kolorami.

Korekta i krótki komentarz na zlecenie Gildii Pisarzy
Debiut.
__________________
RPG
Testoviron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Konkurs na Opis Koronacji Bezimiennego - I miejsce. Graveren FanFick 4 28-05-11 22:37
Konkurs na Opis Szpitala Polowego Podczas Bitwy Graveren FanFick 2 03-05-11 19:24


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.