Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > FanFick
Przeładuj stronę Knwlzg

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 05-03-07, 16:32   #1
Werewolf
 
 
Werewolf awatar
 
Zarejestrowany: listopad 2005
Skąd: masz hajs na picie?
Posty: 138
Domyślnie Knwlzg

Zamieszam tę prace dopiero teraz bo... mi sie tak chce. Dziwie sie dlaczego nie wygrała tego konkursu... ale podobno loty z niej są wiec:

Nieznana historia Xardasa i Pyrokara oraz przyczyny prawdziwego szaleństwa Pedra.
Legenda w wykonaniu byłego nowicjusza Babo
.


Witaj, o wspaniały magu, wybrańcu najwyższego, ognistego boga, wielki Babo. – Przywitał się nowicjusz Leif, młody chłopak, w klasztorze od zaledwie trzech miesięcy.
Witaj. Co cię do mnie sprowadza tym razem? – zapytał arcymag ognia.
Przyszedłem na nauki mistrzu. – Nowicjusz wyłożył swoje księgi na biurko maga. Wyciągnął kajet z poprzednich zajęć i odczytał zapisek: „we wtorek, stawić się o siódmej. Temat przyszłych zajęć: baśnie, mity i legendy klasztorne.” – Przypomniał Leif.
Ach tak. Wybacz, zapomniałem. To pewnie przez natłok obowiązków. – Mistrz odłożył starą księgę na bok. – Ostatnio opowiadałem ci legendę o stworzeniu świata. Teraz będzie coś bardziej przyziemnego. Opowiem ci historie o Xardasie..
Xardasie! Tym nekromancie wygnanym za nielegalne praktyki magiczne! Ja bardzo... przepraszam, że przerwałem ale.... – Leif spuścił głowę jak zbity pies.
Masz szczęście, dziś mam dobry humor. Ale nie przerywaj mi już więcej. – Babo zżuci niewidzialny pyłek z rękawa swojej szaty. – Oficjalna wersja odejścia nekromanty z klasztoru to zajmowanie się czarną magia, tak jak wspomniałeś. Ale to kłamstwo, bajka dla małych dzieci.... znaczy nowicjuszy. Dawno temu, niejaki Pedro opowiedział mi całą prawdę. A było to tak...



Pedro wszedł do karczmy Orlana. Było już ciemno. Karczmarz sprzątał stoły po dzisiejszych gościach. Przy jednym z nich, koło drzwi siedzieli jeszcze trzej wieśniacy. Popijali wino i zagryzali chlebem. Śmieli się i grali w kości. Jak zwykle. Pedro podszedł do wolnego stolika w głębi pomieszczenie. Usiadł wygodnie na krześle, odsunął od siebie palącą się świece.
W czym mogę pomóc? – Zapytał opasły gospodarz. – Proponuje pieczeń z kretoszczura, wino i świeżutki chlebek. Gościom smakuje. – Zachęcał.
W takim razie poproszę. – Odpowiedział gość. – Poproszę trochę więcej wina. Bardzo lubię wino.
Orlan odszedł zrealizować zamówienie. Pedro oczekując na posiłek wpatrywał się w płomień świecy. Ogień... potężny ogień, przynoszący dobro: ciepło, gorące posiłki... ale także śmierć, pożary... Płomyczek migotał rzucając nikłe światło na przygnębiona twarz dostawcy klasztornego wina. Nowicjusz rozmyślał nad swoimi sprawami. Całe tygodnie roznosił wino z opactwa do karczmy. W tą i z powrotem. W wolnych chwilach czytał księgi, gromadząc wiadomości. Studiował u magów, pojmował nowe czary. Uczył się jak sporządzać mikstury. Jak na młodego człowieka wiedział całkiem sporo. Opiekował się nim Gorax, stary mag odpowiedzialny za racje w klasztorze. Poczciwy Gorax. Przez swoją prace popadł w alkoholizm, a od biernego trybu życia urósł mu pokaźny brzuszek. Ile to już czasu minęło odkąd istnieje bariera? Dwadzieścia lat? Może tak. Od tego czasu było tylko jedzenie i picie. Odkąd Pedro wstąpił do zakonu nie było dnia by mistrz, który jest jego autorytetem, nie uchlał się do nieprzytomności. Rada magów go nie wyrzuciła za pijaństwo. Mimo że czarował coraz gorzej. Jedyny czar jaki mu wychodzi to ten ze znikaniem trunków ze spiżarni. Ale wczoraj...
Pana posiłek. Należy się osiem sztuk złota. – Karczmarz postawił butelkę wina.
Nowicjusz wyciągnął odpowiednią sumę ze skórzanego woreczka i podał gospodarzowi.
Dziękuje. – Próbował się uśmiechnąć. – Gdybym czegoś potrzebował...
Tak wiem. Życzę smacznego – Orlan ukłonił się i odszedł obsłużyć gości którzy dopiero co weszli do przybytku.
Pedro sięgnął pod swój posiłek. Przysunął talerz bliżej siebie. Ręce drżały mu ze zdenerwowania. Był czymś wielce zdenerwowany. Dopiero połowa wypitej zawartości butelki uspokoiła go trochę.
Do gospody wszedłem niedługo po nim. Również młody nowicjusz, dołączyłem do zakonu nieco później niż Pedro.
Witaj bracie. – powiedziałem do rozdygotanego kolegi. Nie czekając na odpowiedz usiadłem przy stoliku. – No więc po co mnie tu ściągnąłeś?
Pedro spojrzał mi prosto w oczy.
Nikomu nie mogłem zaufać. W klasztorze dzieją się dziwne rzeczy. Mistrz Gorax opowiadał mi o najwyższym z magów..
Pyrokarze?
Tak.
A co z nim, nie tak? – Zapytałem zdziwiony.
Pedro rozejrzał się po sali. Chyba nikt nie podsłuchiwał.
Pamiętasz aferę z molestowaniem nowicjuszy? – zapytał.
Pokiwałem głową na znak zrozumienia.
To samo tyczyło się Xardasa.
Znaczy był molestowany?
Nie. On to robił z własnej woli.

W tym momencie moje ideały, jakich upatrywałem się u Xardasa rozwiały się jak poranna mgła. Ale to był dopiero początek historii. Słuchaj dalej.

Ale jak to możliwe?! – Dopytywałem się zszokowany.
W pomieszczeniu w którym się znajdowaliśmy powiało grozą. Przez środek karczmy przeturlał się stary kretoszczur...
Gdy Xardas był jeszcze magiem ognia, Pyrokar wykorzystywał go do swoich bluźnierczych celów. Zamykali się nocami w komnacie arcymaga. Dopiero rano dla niepoznaki Xardas wymykał się do swojego pokoju. Mistrz Gorax po pijaku podpatrzył całe zajście. – Tłumaczył Pedro.
Jak po pijaku to może miał delirium i nic nie widział, albo zdawało mu się. – Szukałem ratunku w domysłach.
Nie. Gdy się o tym dowiedziałem, wziąłem warte w magazynie wina jeszcze tej samej nocy. – Pedro wypił swoje wino do końca. Zamówił następne. – Nad ranem, gdy jeszcze wszyscy spali, zauważyłem, ze drzwi komnaty mistrza otwierają się. Wyjrzałem ostrożnie zza winkla. Wtedy to zauważyłem Xardasa w różowej szacie maga ognia, gdy wychodził z pomieszczenia. Był ucieszony jak bobry na wiosnę.
Przez chwile panowała cisza. W drugiej części sali słychać było rozmowy ostatnich gości. Już nawet karczmarzowi się przysypiało, ale bacznie czuwał nad interesem. Zastanawiałem się czy... to prawda. Ale...
Nie wiem czy prawdę mówisz – Powiedziałem poważnie. – Odpowiedz mi jeno, dlaczego Xardas wyleciał z zakonu jeśli z samym najwyższym świrował?
Afera wybuchła o molestowanie nowicjuszy. Sam wiesz jak było. Kilku z nich poszło do miasta i opowiedziało straży co się stało. Potem to już tylko rewizje były, przesłuchania, areszty.
No tak, ale Xardas...
Xardas, Xardas, Xardas... Śledztwo nic nie ujawniło. Wszyscy podejrzani zostali zwolnieni. Lecz „nekromanta” wiedział swoje. Mistrz Gorax mówił mi, że pewnej nocy był świadkiem dziwnej rozmowy. Nie zgadniesz czyjej.
Pyrokara i Xardasa? – zapytałem niepewnie.
Tak. – Pedro uśmiechnął się perfidnie.
Najwyraźniej opuściło go zdenerwowanie. Wypite dwie butelki wina działają kojąco na niemal wszystkie dolegliwości.
Xardas pokłócił się z najwyższym z magów. – Kontynuował. –Podobno wrzeszczał coś, ze został zdradzony, że złamano mu serce albo coś takiego. Przyszły nekromanta uderzył przewodniczącego rady otwartą dłonią w twarz i uciekł z płaczem.
Niemożliwe! – Krzyknąłem.
Resztki stałych bywalców w karczmie spojrzało na mnie ze zdziwieniem.
Sam temu nie dawałem wiary. Następnego dnia Xardas zniknął. Na specjalnie zwołanej radzie, Pyrokar powiedział nam, że Xardas zajął się nielegalną dziedziną magii. Najwyższy był bardzo zdenerwowany. Na zaginionym, bądź jak by nie było – wygnanym magu, ciążyła kara śmierci. Xardas prawdopodobnie zaszył się gdzieś i obmyślał plan zemsty na magach ognia, a być może i na samym Innosie, za to, że dopuścił do miłosnego zawodu.
A wiec to tak... to ... straszne... ale skąd wiesz, że ci nowicjusze byli molestowani?
Byłem jednym z nich.


I to jest cała tajemnica mój uczniu. Te nielegalne praktyki w wykonaniu nekromanty to prawda
Prawda? – zapytał młody nowicjusz.
Tak. Ale praktykowana dopiero po odejściu Xardasa. Teraz już znasz prawdziwe przyczyny zniknięcia byłego maga ognia.
Świeca stojąca na biurku najwyższego z magów ognia – Babo, dogasała już. Było całkiem późno, już po dobranocce.
I wiesz co? Cała sprawa po kilku latach wróciła. Wydała się tajemnica Pyrokara. I ja zająłem jego miejsce. Oczywiście wtedy byłem już młodym magiem i... wiedziałem o postępkach najwyższego.
A co się stało z Pedrem?– Dopytywał się nowicjusz.
Ześwirował. – Tłumaczyłem. – Wybuchła nowa afera, już po upadku bariery. Pedro ukradł magiczną broszkę Innosa. Jakiś czas potem zniknął, nie wiadomo co się z nim stało.


Stary kretoszczur zrobił bobka w kącie sali...
RPG
Werewolf jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-03-07, 19:14   #2
Prosiaq
Cieniostwór
 
Prosiaq awatar
 
Zarejestrowany: maj 2006
Skąd: Warsong Clan
Posty: 418
Domyślnie

Ja powiem tak, Wolfik - dla mnie to była chyba najlepsza praca, jak oceniałem KnWLzG . Z fotela spadłem kilkanaście razy, głównie za pomysł i niebanalne prowadzenie historii. Błędów (konkretnych) nie zauważyłem, ale chyba jakiś się tam trafił, z tego co pamiętam...

Cytat:
Stary kretoszczur zrobił bobka w kącie sali...
Mało ja nie zrobiłem bobka ze śmiechu :P. Szkoda, że reszta sędziów nie zgodziła się na twoją wygraną.
__________________

Bo rodzina to jest siła!
A Łukaszek i Mieszko to dobrzy ludzie są.
Największy zboczeniec Królestwa

RPG
Prosiaq jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-03-07, 19:28   #3
Makashi
 
 
Makashi awatar
 
Zarejestrowany: luty 2006
Skąd: Kaplica mojego Pana, Jezusa Chrystusa, Zbawcy Europy
Posty: 357
Wyślij wiadomość przez AIM do Makashi
Domyślnie

Dobra, ale to i tak nie to co twoja praca w wewnątrzklasztornym konkursie. Musi ją wystawić, bo to są dopiero jaja xD
__________________


[Sucharmistrz][Sługa Klasztoro][Oni-chan]
RPG
Makashi jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 06-03-07, 14:04   #4
Sentenza
Ten Przebiegły.
 
Sentenza awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2004
Posty: 1 881
Domyślnie

Właściwie z powodu chorych przepisów nie może, bo to wynoszenie wewnątrzzakonnej tajemnicy ;p Ale spoko, podobno nad tym "się pracuje"

Cytat:
Stary kretoszczur zrobił bobka w kącie sali...

IMHO to akurat niskich lotów humor szkolny tak na poziomie przełomu podstawówki i gimnazjum, ale gusta są różne, o nich się nie dyskutuje.
Cytat:
Pedro podszedł do wolnego stolika w głębi pomieszczenie.
literówka

[quote]Ręce drżały mu ze zdenerwowania. Był czymś wielce zdenerwowany.[/guote]
powtórzenie.

Cytat:
Dopiero połowa wypitej zawartości butelki uspokoiła go trochę.
Do gospody wszedłem niedługo po nim. Również młody nowicjusz, dołączyłem do zakonu nieco później niż Pedro.
Nagła zmiana trybu narracji, do tego błąd językowy w ostatnim zdaniu.

i jeszcze kilka pomniejszych, generalnie jedyny moment gdy się uśmiechnąłem to pierwsze wspomnienie o molestowaniu nowicjuszy. Takie... życiowe ;p

Generalnie złe nie jest, ale humor nie powala. Braku podium imao nie ma się co dziwić.
__________________
RPG
Sentenza jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Praca na KnWLzG Sad Statue FanFick 4 10-04-07 09:44


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.