Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Archolos > Biblioteka Archolos
Przeładuj stronę Przewodnik po ziemiach Archolos

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 20-09-15, 21:10   #1
Kassler
Schmeckt gut.
 
Kassler awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2013
Skąd: Katowice
Posty: 1 721
Domyślnie Przewodnik po ziemiach Archolos

Przewodnik po ziemiach Archolos


Tereny Archolos obfitują w malownicze, a nieraz przepełnione tajemniczą aurą lokacje. Od majątków ziemskich, winnic i kopalń, po prastare ruiny i drążące mocarne łańcuchy górskie groty, każde z niezwykłych miejsc zostaje po dokładnej eksploracji opisane w niniejszym Przewodniku. Śmiali obywatele, którzy ryzykując życiem, odniesieniem ran lub obelgami chłopów dokonują rekonesansu wyspy, zyskują nieprzemijającą sławę i uznanie wśród władz miasta stołecznego.

1. Każdy obywatel Archolos może opisać jedną lokację z wyspy w ciągu dwóch miesięcy.
2. Listę przeznaczonych do dokumentacji lokacji ustala Rada Miejska. Można zaproponować i zrealizować własny temat opisu, pod warunkiem jego akceptacji przez Radę.
3. Opis powinien ujmować dokładne położenie obiektu na mapie Archolos, określenie ewentualnych osadników, charakterystykę fauny i flory, znaczenie dla gospodarki bądz armii wyspy, strukturę przestrzenną, ewentualnie historię i powiązanie z innymi lokalizacjami.
4. Każdy z wpisów do Przewodnika musi być zgodny z obowiązującym lore.
5. Praca musi zawierać co najmniej 1000 znaków tekstu i posiadać odpowiednią szatę graficzną.
6. Po uzyskaniu aprobaty Rady Miejskiej, opisana lokacja na stałe wchodzi do uniwersum Archolos i w razie potrzeby, jest zamieszczana na mapie wyspy.
7. Komentarze do wpisów należy postować w wątku Uniwersum Archolos - dyskusja w Górnym Mieście.

Mapa wyspy z zaznaczonymi opisanymi dotąd lokacjami




Legenda:
1. Ruiny jaszczurzej twierdzy
2. Forteca bandytów
3. Wioska drwali i myśliwych
4. Jaskinia Błękitna
5. Bagna
6. Kolonia karna
7. Wilcza Jaskinia
8. Winnica w Hrabstwie Archolos
9. Równiny hrabstwa Piscoris
10. Wielkie Jezioro w hrabstwie Cavea
11. Jaskinia smoków
12. Łososiowa Rzeka
13. Osada rybacka Rybi Ogon
14. Zatopione ruiny
15. Ruiny jaszczurzej wioski
16. Wioska Marna
17. Leśny obóz bandytów
18. Farma rzepy
19. Ruiny jaszczuroludzkiej świątyni
20. Kopalnia rubinów
21. Kompleks leśny


Wykaz lokacji do opisania. Proszę je rezerwować wysyłając PW do Sekretarza.

Hrabstwo Stołeczne
  • Wielki Las
  • Wschodni kompleks leśny
  • Majątek ziemski na Przedmieściach
  • Winnica - Smutas
  • Farma rzepy - Mika 123
  • Fort knechtów na północ od m. stołecznego
Hrabstwo Piscoris
  • Majątek ziemski
  • Osada rybacka
  • Wieś - Epikur
  • Równiny - Rabittous
  • Fort knechtów przed przełęczą
Hrabstwo AmpeldorfHrabstwo DusenHrabstwo CaveaHrabstwo UkaraHrabstwo Masgath

Ostatnio edytowane przez Ancoron : 09-06-18 o 12:55.
RPG
Kassler jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-09-15, 16:58   #2
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Ruiny jaszczurzej twierdzy w hrabstwie Ukary

Ruiny jaszczurzej twierdzy
hrabstwo Ukary

Z odkrytych na Archolos śladów można wywnioskować że przed wieloma wiekami jaszczuroludzie skolonizowali tę wyspę i zbudowali na niej własną cywilizację z wieloma ośrodkami miejskimi. Końcowy zasięg kolonizacji, jak również przyczyny jej finalnego niepowodzenia są do dziś nieznane. To największa zagadka Archolos. Badacze historii do dziś zachodzą w głowę co stało się przyczyną upadku tej zorganizowanej społeczności przed kilkuset laty. Im więcej naukowców zajmuje się badaniem tej kwestii, tym więcej teorii na ten temat się pojawia.
Wielu badaczy dziejów, szczególnie tych specjalizujących się w historii jaszczuroludzi, przyjeżdża na Archolos ze względu na zachowane tu ruiny budowli, które ten gadzi lud wybudował przed wiekami. Nigdzie indziej nie zachowało się aż tyle pozostałości po ich cywilizacji i to w tak dobrym stanie.


Lokalizacja ruin na mapie wyspy

Jednym z takich architektonicznych artefaktów są ruiny twierdzy jaką jaszczuroludzie wybudowali w górach, na północny zachód od Ukary. Aby tam się dostać należy wyruszyć wzdłuż koryta rzeki (tej leżącej najbliżej wybrzeża) w górę jej biegu. Po przebyciu niebezpiecznego odcinka, gdzie spływająca woda dokonała przełomu przez pasmo gór docieramy do porośniętych lasami górskich szczytów. I na jednym z nich możemy zauważyć pozostałości budowli.
Cel jej umiejscowienia w tak trudno dostępnym terenie jest nader zagadkowy, tym bardziej że w najbliższej okolicy nie ma żadnych szlaków, którymi można by swobodnie się poruszać, nie odkryto bogatych złóż cennych minerałów ani też innych większych ruin jaszczuroludzi. Niektórzy twierdzą, że skoro nie ma w okolicy nic na tyle cennego aby stawiać w tym miejscu twierdzę, to oznacza, że to, czego miała ona strzec lub bronić, musi znajdować się w niej samej lub pod nią. Nie potwierdzono dotąd tej teorii ponieważ nie zdołano spenetrować ruin do końca.


Ruiny jaszczurzej twierdzy – widok obecny

Najciekawsze jest to, że udało się ustalić kiedy jeszcze ta górska twierdza tętniła życiem. A wszystko dzięki pewnemu przypadkowi. Kilkadziesiąt lat temu, gdy archiwizowano pałacową bibliotekę po kolejnym politycznym przewrocie w Ishtar, znaleziono nader interesujący dokument. Była to ilustrowana wieloma malunkami relacja z podróży po morzach południowych napisana przez anonimowego kupca. Opisywał on tam wiele odwiedzonych krain, między innymi wspomina o ogromnej wyspie, na której pokazano mu wielką twierdzę jaszczuroludzi. Z zapisków tych wynika, że dołączona do nich ilustracja została namalowana z natury. Przez lata nikt nie mógł zlokalizować przedstawionej na obrazku twierdzy, aż jeden z tamtejszych badaczy przybył na Archolos i wziął osobisty udział w kilku wyprawach razem z myśliwymi. Gdy zobaczył wspomniane ruiny od strony żlebu, którym można się do nich dostać, doznał olśnienia. Okazało się, po porównaniu rysunku z obecnym widokiem, że przedstawia on ruiny z okresu gdy była tu w pełni funkcjonująca twierdza jaszczuroludzi. Dzięki dość dokładnemu datowaniu zachowanych zapisków można stwierdzić, że jeszcze 400 lat temu była ona w doskonałym stanie. Co się stało, że obecnie pozostały z niej tylko zarośnięte ruiny? Nikomu jeszcze nie udało się na to pytanie odpowiedzieć.


Obraz twierdzy namalowany przed 400 laty przez nieznanego kupca

Uważne przyjrzenie się zachowanej ilustracji pozwala wywnioskować, że najprawdopodobniej znajdowały się tutaj wielkie warsztaty produkcyjne oraz kopalnia. Ale co miano by tu produkować oraz wydobywać, tego z rysunku nie udało się wywnioskować.
Zachowane ruiny zajmują spory obszar położony na szczycie góry. Samo dotarcie w ich okolice jest nie lada wyzwaniem. Są jednak ślady wskazujące na to, że przed wiekami prowadziła do twierdzy wygodna wykuta w skałach droga, jednak została ona doszczętnie zniszczona przez kamienne lawiny i tylko w kilku miejscach pozostały jej niewielkie fragmenty. Obecnie okolica jest niezamieszkała. Jedynie myśliwi i poszukiwacze rzadkich ziół zapuszczają się czasem na te tereny. Mają one jednak złą sławę, bo często się zdarzały przypadki zaginięcia nawet całych grup myśliwych. Jedni uważają, że pokusili się oni na skarby ukryte w ruinach i zginęli w trakcie ich przeszukiwania. Inni twierdzą, że coś żyje w tych ruinach i zabija wścibskich gości, którzy naruszą panujący tu spokój.
Jak dotąd przeprowadzono trzy duże wyprawy badawcze, które miały na celu wykonanie dokładnego opisu ruin oraz oceny tego, co mogą one ukrywać. Pierwsza wyprawa miała miejsce przed około 40 laty. Gdy powróciła przez nikogo nie niepokojona, wzrosło zainteresowanie poszukiwaczy skarbów tym miejscem. Wyprawa ta, oprócz wykonania pobieżnych map ruin, zdołała spenetrować je tylko w niewielkim stopniu. Ale odkryła kilka wejść do podziemnych kompleksów, gdzie zapewne znajdowały się warsztaty lub kopalnie. Udało się jej też potwierdzić, że była to twierdza wzniesiona przez jaszczuroludzi, dzięki zarówno rozwiązaniom architektonicznym jakie tam zastosowano, jak również odkrytym szczątkom na kilku rozgrzebanych w tym celu cmentarzyskach.
Wtedy masowo zaczęli tam wyprawiać się poszukiwacze skarbów. Jednak po kilkunastu głośnych wypadkach śmiertelnych oraz nie mniej głośnych i spektakularnych zaginięciach całych ekspedycji poszukiwaczy, zła sława ruin zniechęciła kolejnych śmiałków do ich penetrowania.
Kilka lat potem wysłano drugą wyprawę, która miała zbadać odkryte podziemne korytarze i zdać raport, cóż tak cennego tam wydobywano, że postawiono tak dużą twierdzę na straży kopalni. Niestety nikt z tej wyprawy nie powrócił. Nie znaleziono nawet najmniejszego śladu co też mogło się stać z jej uczestnikami oraz czy w ogóle dotarła ona w zamierzone miejsce. Wśród mieszkańców Archolos zaczęły krążyć najfantastyczniejsze opowieści o losach zaginionej ekspedycji. Jednak żadnej z nich nie udało się zweryfikować. Jedynym ich efektem było powstrzymanie się przez innych od wyruszania na przeszukiwanie ruin. Spokój trwał przez prawie trzydzieści lat.
Ostatnia większa wyprawa miała miejsce cztery lata temu. Sponsorowały ją gildie kupieckie z kontynentu, które podejrzewały, że możliwe jest, iż pod ruinami znajdują się pokłady magicznej rudy, tak poszukiwanej na całym świecie. Wyprawa dotarła na miejsce, jednak dzikie zwierzęta i choroby pochłonęły prawie połowę jej uczestników i reszta powróciła nie wykonawszy zleconej im misji. Wracający tłumaczyli się tym, że w podziemiach natrafili na gniazda pełzaczy i innych groźnych stworzeń. A z braku wystarczającej ilości wyszkolonych wojowników nie byli w stanie oczyścić odkrytych korytarzy samodzielnie.
Jednak ekspedycja ta zdobyła najwięcej informacji o tym ciekawym miejscu. Udało się ustalić, że było to miejsce otoczone szczelnymi fortyfikacjami. Praktycznie cały teren nimi otoczony wypełniony był wielopiętrowymi budowlami o nieznanym jeszcze przeznaczeniu. Penetracja części ruin pozwoliła wywnioskować, że zostały one opuszczone jednocześnie i wywieziono z nich wszystko, co się dało. Jednak nie udało się odkryć czym jaszczuroludzie się w tej twierdzy zajmowali. Kilka prób penetracji odkrytych podziemnych korytarzy nie powiodła się z powodu znalezienia tam dużych koloni pełzaczy. Uznano, że zaginieni wcześniej ludzie musieli paść ofiarą tych owadów, jednak nie znaleziono udowadniających tę tezę dowodów.
Najwięcej zamieszania w relacjach przywiezionych przez tę wyprawę spowodowali byli magowie, których kilkunastu brało w niej udział. Byli magowie wody są przekonani, że było to miejsce o szczególnie mocnym oddziaływaniu magii i że przeprowadzano tam tajemne magiczne eksperymenty, co, ich zdaniem, potwierdzają pozostałości części budowli, których architektura zdaje się potwierdzać ich przeznaczenie do wzmacniania rzucanych w nich zaklęć. Są oni przekonani że eksperymenty te wymknęły się spod kontroli gadzich magów i to właśnie było przyczyną pośpiesznego opuszczenie tego miejsca przez jaszczuroludzi.
Natomiast kilku byłych magów ognia wyciągnęło inne wnioski. Ich zdaniem w tym miejscu jaszczuroludzie musieli wydobywać i produkować coś niesłychanie ważnego i cennego dla ich gadziej magii. Jednak po latach eksploatacji kopalń wyczerpali złoża i mieszkańcy twierdzy postanowili ją opuścić i porzucić. Tę teorię miały potwierdzać znalezione ślady po demontażu wielu urządzeń jakie musiały znajdować się w ruinach oraz mała ilość znajdowanych tam artefaktów, co ma świadczyć o zorganizowanym exodusie ówczesnych mieszkańców.
Żeby było jeszcze mniej wiadomo jak mogło być naprawdę, to dwóch byłych nekromantów, którzy brali udział w tej ekspedycji jest całkowicie przekonanych, że jaszczuroludzie eksploatując kopalnie po prostu dokopali się do czegoś, co okazało się śmiertelnie niebezpieczne. I dlatego szybko się stamtąd wynieśli. Za potwierdzenie swojej teorii uznali ślady bo bardzo silnych czarach bojowych, które to znaleziono w wielu miejscach ruin. Byli nekromanci uznali, że były one rzucane w czasie bronienia się przed tym, co wyszło spod ziemi.


Czy magowie jaszczuroludzi musieli walczyć przed opuszczeniem twierdzy?

Wszystkie te teorie, które byli magowie ogłosili wszem i wobec, w sumie więcej gmatwają niż wyjaśniają. Jedyne co mają wspólnego, to fakt, że wszyscy oni zgadzają się, że odejście budowniczych warowni miało coś wspólnego z jaszczurzą magią.
A należy podkreślić, że żaden z obecnie żyjących na Archolos jaszczuroludzi nie posiada wiedzy na temat historii tych ruin. Nie znaleziono też żadnych zapisków tej rasy wyjaśniających przeznaczenie budowli oraz tego co tam się mogło wydarzyć. Jedyne co można dziś z cała pewnością stwierdzić, to fakt, że ruiny zostały całkowicie opanowane przez roślinność i okoliczne gatunki zwierząt.
Po powrocie resztek ostatniej ekspedycji badawczej znów na wyspie pojawiło się wielu poszukiwaczy skarbów, którzy przymierzają się do penetracji tych ruin. Co tam odkryją i jakie tajemnice znajdą, to się dopiero okaże.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Rabittous : 07-06-16 o 02:41.
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 08-02-16, 18:38   #3
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Forteca bandytów w górach w hrabstwie Dusen

Forteca bandytów w górach
w hrabstwie Dusen



Lokalizacja fortecy na mapie Archolos.

Każda cywilizacja boryka się z plagą społecznych odpadów jakimi są bandyci. Niestety i Archolos nie uniknęło tej zarazy. Po całej wyspie włóczą się bandy tych wyrzutków, którzy nie cofną się przed żadną zbrodnią, byle tylko wzbogacić się cudzym kosztem.
Ukrywają się przed stróżami prawa w najróżniejszych zakątkach. Ale siedziba jaką posiadają w hrabstwie Dusen jest wyjątkowa. Bandytom udało się zając położoną w górach we wschodniej części hrabstwa niezdobytą twierdzę.

Położona na górskim szczycie forteca jest nie do zdobycia.


Twierdza ta została wybudowana przed ponad trzystu laty przez ekscentrycznego magnata, który zbuntował się przeciwko królewskiej władzy i postanowił zamieszkać w miejscu, gdzie nikt mu nie zagrozi. Po ucieczce na Archolos dotarł w duseńskie góry i tam, wykorzystując niewolniczą pracę okolicznych górali, wybudował na górskim szczycie niewielki zamek. Jego położenie oraz jedyna prowadząca doń droga po wąskim moście uczyniła tę budowlą praktycznie niezdobytą. Jest to kamienna budowla zaprojektowana przez znającego się na rzeczy architekta. Wzmocnione wieżami mury otaczają spory dziedziniec oraz centralny donżon, w którym mieszczą się kwatery załogi i magazyny. Podobno pod samą twierdzą wykute są przepastne podziemia, ale nikt oficjalnie tego nie potrafił stwierdzić. Wiadomo o tym tylko od przesłuchiwanych torturami bandytów.
Potomkowie twórcy twierdzy przez pokolenia zamieszkiwali ten zamek parając się rabunkami i napadami na sąsiadów. Ostatni potomek budowniczego twierdzy zmarł bezpotomnie przed sześćdziesięciu laty i zamek został przejęty przez dowódcę jego najemnych zbirów. Od tamtej pory w tej fortecy swoją siedzibę mają bandyci.
O tym kto aktualnie sprawuje tam władzę decydują krwawe pojedynki pomiędzy zbójnikami. Ten, który pokona w walce i zabije poprzedniego herszta sam staje się przywódcą bandytów, aż do czasu gdy zginie wyzwany na pojedynek przez kolejnego żądnego władzy kompana.

Bandyci są przekleństwem dla okolicznych mieszkańców.


Przez wszystkie te lata bandyci z twierdzy dokonywali napadów na okoliczne osady. Po latach utarło się, że płacą one im teraz haracz aby zapewnić sobie bezpieczeństwo. Muszą też donosić im o wszelkich ruchach oddziałów pacyfikacyjnych, które zostały wysłane aby wytępić bandytów w górach. Zastraszona okoliczna ludność donosi też bandytom o wędrujących kupieckich karawanach, na które z lubością dokonują oni napadów. Przez to stali się oni prawdziwą zmorą dla handlarzy, którzy chcą robić interesy na terenie hrabstwa. Tym bardziej, że oprócz zabrania całego majątku napadanym kupcom obcinali oni prawe ręce pojmanym, zanim ich wypuścili, oczywiście po wpłaceniu okupu. Ci, których nie było stać na okup umierali jako niewolnicy w bandyckiej twierdzy.
Od lat gildie kupieckie wynajmują łowców nagród, którym płaci się od każdej dostarczonej głowy bandyty. Również Gubernator Archolos co jakiś czas wysyła w góry karne ekspedycje. Niestety żadne z tych działań nie jest w stanie zagrozić samej twierdzy, gdzie bandyci zawsze mogą się schronić i przeczekać najbardziej niebezpieczny okres.
Tylko nielicznych udaje się schwytać, a wtedy nie ma dla nich żadnej litości, zostają powieszeni.


Los schwytanych bandytów jest z góry przesądzony.

Obecnie uważa się, że siły bandytów, którzy mieszkają w twierdzy liczą około czterdziestu ludzi. Ale ci co polegną są wciąż zastępowani przez nowych przestępców, którzy uciekają z miast przed wymiarem sprawiedliwości.
Od lat, mimo znajomości lokalizacji twierdzy, władze Archolos nie potrafią sobie z bandytami poradzić. Zdobycie ich twierdzy jest zbyt kosztowne i ofiarochłonne aby wysyłać potężną armię w celu jej zniszczenia. Dotychczasowe przeciwdziałania działalności opryszków polegają na próbach ich wyłapywania gdy są na wypadach poza mury swojej siedziby.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Rabittous : 07-06-16 o 02:41.
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 17-03-16, 15:13   #4
Spykers
Artistic soul
 
Spykers awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2014
Skąd: In the mind's eye
Posty: 2 548
Domyślnie Wioska drwali i myśliwych - Ukara

Wioska drwali i myśliwych
hrabstwo Ukara


Lokalizacja wioski na mapie Archolos

Osada położona w północnych lasach wyspy, w hrabstwie Ukara jest jedną z wielu, której głównym celem jest dostarczanie upolowanej żywności oraz ściętego drzewa do centralnych miast. To co odznacza ją od innych wiosek jest fakt, iż powstała jako pierwsza na wyspie, toteż jest ona mianowana stolicą wszystkich wiosek produktywnych. Patrząc z dala, wygląda na małą, nic niewartą osadę, jednakże dobrze zagospodarowana, jej świetność można odkryć zwiedzając ją z bliska. Mieści ona tartak, garbarnie, chaty drwali i myśliwych oraz siedzibę sołtysa, i jest otoczona drewnianym murem. Wszystkie domy są jednopiętrowe, natomiast piętra są połączone systemem drewnianych przejść i mostów. Głównym materiałem budowlanym jest drewno, zaś dachy pokryte są strzechą. Cała wioska otoczona jest obficie rosnącym lasem, a tu i ówdzie wybudowane są punkty miejsc pracy dla drwali i myśliwych. Od centralnego wejścia naturalną przeszkodą jest rzeka, którą pokonać można drewnianym mostkiem. Woda jest kluczowym czynnikiem wpływającym na produktywność wioski. Drwale i myśliwi bez przerwy wykorzystują naturalny dopływ do swoich prac.


Wioska widziana od góry

Wioska składa się z dwóch grup osadników. Pierwsza, to drwale, którzy dniem i nocą zajmują się wydobywaniem drewna na opał i cele rzemieślnicze oraz budulcowe oraz myśliwi, polujący na okoliczną zwierzynę. Obie grupy składają się z orków i jaszczuroludzi. Nie trudno jest się zatem domyślić, że ci pierwsi zajmują się wydobywaniem drewna, ze względu na wrodzoną krzepkość, a drudzy, urodzeni myśliwi, zajmują się polowaniem.
W obu grupach są przywódcy, którzy składają miesięczny raport z przebiegu prac sołtysowi wioski. Sołtysem wioski, jest wyznaczona osoba z miasta Ukara, która jest odpowiedzialna za nadzór robót i dostarczanych materiałów do miast centralnych.
W osadzie mieści się piętnaście domostw mieszkalnych, w których mieszka po pięciu pracowników na parterze i pięciu na piętrze. Razem populacja wynosi stu pięćdziesięciu osadników.


Jedna z chat myśliwskich położonych poza wioską - okres wiosenny|Jedna ze stacji chat drwali położonych poza wioską - okres zimowy

Pogoda na tym terenie jest sprzyjająca. Często jest ciepło i rześko, nawet w trakcie trwania zimy. To wpływa na produktywność materiałów i żywności, ponieważ pracuje się tu przez wszystkie cztery pory roku. Rzadko się zdarza, że przez trudne warunki pogodowe, pracownicy muszą zawiesić swoją pracę.
W lasach Ukary kryje się wiele rzadkich zwierząt i roślin. Te najczęściej spotykane przez myśliwych, to wilki, kretoszczury, krwiopijce, rzadziej ścierwojady i zębacze, natomiast cudem jest spotkać takich drapieżników jak cieniostwory.
W lasach i przy brzegach rzek obficie porastają wszelakie paprocie, mchy, ciemne grzyby, jagody i dzikie róże. Bystre oko zauważy jeszcze ziele lecznicze, zębate ziele i porastające na pniach drzew oraz na większych skałach i kamieniach smocze korzenie.
Myśliwi zatem, gromadząc mięso, polują na zwierzynę tłustą - najczęściej kretoszczury, a trofea pozyskiwane są od wilków i zębaczy.
Natomiast priorytetem drwali jest ścinanie obficie rosnących modrzewi i sosen dla celów budulcowych oraz brzozy dla opału.

Mimo, iż jest to jedna z wielu takich wiosek na wyspie, to jej znaczenie dla gospodarki jest dużo większe od reszty, ponieważ dostarcza najdłużej i najwięcej materiałów. To dzięki niej początki Archolos i osiedlenie się na wyspie przebiegało zgodnie z planem i bez większych problemów czy opóźniej. Również teraz nie jej wydajność jest nadal taka sama.
Dostarcza ona także materiały potrzebne do fortyfikacji i kuźni.
__________________
At the end of the river the sundown beams
All the relics of a life long lived
Here, weary traveler rest your wand
Sleep the journey from your eyes

Ostatnio edytowane przez Spykers : 18-03-16 o 22:24.
RPG
Spykers jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 25-03-16, 17:10   #5
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Jaskinia Błękitna w Hrabstwie Cavea

Jaskinia Błękitna w Hrabstwie Cavea


Od wielu lat opowiadano wśród wędrowców legendy i niestworzone opowieści o rzekomych bogactwach jakie podobno się kryją w górach hrabstwa Cavea. W opowieściach przekazywano sobie historie o kopalniach złota, złożach diamentów czy magicznej rudy.
Jednak nie znajdowano potwierdzenia tego w praktyce. Wcześniej znane systemy jaskiń, na jakie natrafiono, były co prawda ciekawe dla badaczy, ale nie przyniosły żadnych efektów gospodarczych gdyż nie znaleziono w nich żadnych cennych kopalin. Trwało to aż do momentu przypadkowego odkrycia jaskini, nazwanej później Błękitną.
Jest to jeszcze nie do końca zbadana jaskinia, ponieważ wejście do niej zostało odsłonięte po zejściu kamiennych lawin dopiero przed dwoma laty. Na początku nikt nawet nie podejrzewał, że na osuwisku znajduje się wejście do systemu jaskiń, dopiero jeden z pasterzy, który poszukiwał zaginionej owieczki, znalazł wejście i ogłosił to w najbliższej karczmie. Wejście do niej znajduje się o dwa dni drogi na północny zachód od stolicy hrabstwa.


Samo wejście wyglądało bardzo niepozornie

Szybko okazało się, że jaskinia kryje prawdziwe skarb – złoża niebieskiego kamienia zwanego przez jubilerów lapis lazuli. Ponieważ jest to minerał cenny i poszukiwany, zapanowała na wyspie prawdziwa „gorączka lapis lazuli”. Setki poszukiwaczy udało się w jej kierunku w nadziei wzbogacenia się na znalezionych tam minerałach.


Bryła lapis lazuli

Prawie od razu po odkryciu jaskini zaroiło się tam od wszelkiej maści awanturników poszukujących szybkiego zarobku. Początkowo było wiele ofiar morderstw i rabunków pomiędzy wydobywającymi ten minerał kopaczami. Trwało to na szczęście dość krótko, bo w ciągu trzech miesięcy wyeksploatowano złoża położone blisko wejścia. A poszukiwania w głębiej połozonych korytarzach okazały się kosztowne i niebezpieczne ze względu na żyjące tam pełzacze i sam system jaskiń, który w znacznej mierze składał się z osypisk i pionowych uskoków.


Jaskinie okazała się niebezpieczna dla niedoświadczonych grotołazów

Po roku od odkrycia jaskinia nie była już celem masowych wypraw poszukiwaczy bogactwa, pozostali tam tylko nieliczni najwytrwalsi. Powoli, do dziś, badają oni odkryte korytarze i kreślą ich dokładne mapy. Działalność ta finansowana jest przez cech jubilerów z Archolos, którzy planują docelowo założenie kopalni lapis lazuli, ale dopiero po uprzednim dokładnym zbadaniu całego systemu jaskiń i podliczeniu ewentualnych zysków i kosztów.


Dotąd zmapowano tylko niewielki fragment jaskini, dopiero kilka kilometrów

Ostatnio wynajęto grupę myśliwych, której zlecono wybicie żyjących tam pełzaczy. Jak na razie z miernym skutkiem, bo mimo wybicia sporej ilości tych szkodników nie widać aby ich populacja znacząco się zmniejszyła, za to w jaskiniach zginęło sporo łowców pełzaczy. Podejrzewa się, że muszą się tam na dolnych poziomach legowiska nawet kilku królowych pełzaczy, co czyni dalsze badanie tych jaskiń wysoce niebezpiecznym.
Aby temu zaradzić, kilka dni temu gildia jubilerów ogłosiła sporą nagrodę dla każdego śmiałka, który wybierze się do Błękitnej Jaskini i udowodni że zabił tam jedną z królowych. Jak na razie jednak nie widać chętnych do zdobycia tej nagrody.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Rabittous : 07-06-16 o 02:41.
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 14-04-16, 08:50   #6
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Bagna hrabstwa Masgath

Bagna hrabstwa Masgath


Opis:
Leżące w północnej części hrabstwa Masgath bagna są najmniej dokładnie zbadaną częścią wyspy. Przyczynia się do tego duża zmienność ukształtowania samego terenu. Praktycznie co każde większe opady deszczu zmienia się umiejscowienie poznanych wcześniej ścieżek i miejsc gdzie można przejść w miarę bezpiecznie. Tam gdzie było dotąd płytko może znaleźć się głębokie błoto, strumienie i rzeczki zmieniają swój bieg, jedynie co większe jeziora znajdują się w tym samym miejscu, chociaż ich linia brzegowa może ulec niewielkim zmianom. Jeżeli jeszcze uwzględnimy żyjące na tych bagnach śmiercionośne zwierzęta i krwiożercze rośliny, często nie występujące nigdzie indziej, to jawi nam się pełniejszy obraz problemów jakie stoją przed badaczami tego obszaru. O chorobach na jakie tam można zapaść nie ma już co wspominać.


Trawiasty obszar bagien

Od północy bagnisty teren dochodzi aż do podnóża gór. Od wschodu bagna sięgają aż do morza, co powoduje, że miejscami są to słonowodne mokradła a miejscami słodkowodne. Pozostałe granice wyznaczają płaskie wyżyny. Wzdłuż północno-zachodniej granicy bagien wiedzie szlak handlowy łączący fort Mazgath z Piscoris.

Fauna i flora:
Teren bagien jest dość mocno zróżnicowany pod względem szaty roślinnej. Są tam tereny wyłącznie trawiaste jak i porośnięte gęstym tropikalnym lasem. Oprócz roślin, typowych dla podmokłych terenów, znaleźć tam można wiele endemicznych gatunków. Magowie Wody, zachwyceni początkowo bujnością i ilością gatunków rosnących tam roślin, zorganizowali kilka wypraw badawczych. Lecz kiedy natrafiono tam na przedstawicieli flory lubiących wzbogacać swoją dietę nie tylko o składniki mineralne znajdujące się w glebie ale i o chodzących po ziemi przedstawicieli fauny, ich entuzjazm do badań malał wraz z ilością pożeranych członków wypraw. Do Zielnika dodano tylko kilka nowych opisów gatunków, wiele z nich nie doczekało się nawet tego. Jedyne czego Magowie byli pewni, to to, że teren bagien jest najbogatszą w ilość gatunków roślin krainą, jaką poznano.


Miejscami bagna porastają też tropikalne lasy

Podobnie wygląda sprawa ze światem zwierząt żyjących na bagnach. Oprócz powszechnie znanych gatunków odkryto tam wiele niespotykanych gdzie indziej. Wiele z nich okazało się na tyle niebezpiecznych że nawet nie zdołano ich do końca poznać, zbadać i opisać. Z wysyłanych przez Magów Wody wypraw nie powróciła nawet połowa jej uczestników. A ci co powrócili opowiadali często historie, w które trudno uwierzyć.
Obecnie, po zniknięciu magii z naszego świata, nie ma żadnego ośrodka naukowego, który metodycznie badałby te tereny. Tylko nieliczni desperaci mają odwagę zapuszczać się na bagna w poszukiwaniu cennych roślin i zwierzęcych trofeów. Ale to dzięki nim właśnie powiększa się nasza wiedza na temat niezwykle ciekawego świata roślin i zwierząt, które tam żyją.

Historie i hipotezy:
Na temat bagien krąży wiele opowieści i niepotwierdzonych historii. Niektóre z nich wydają się prawdopodobne inne natomiast całkowicie fantastyczne.
Z zachowanych w niektórych bibliotekach historycznych zapisów można wywnioskować, że na tym terenie ukrywało się niegdyś wielu nekromantów, którzy prowadzili tam swoje potworne eksperymenty. Uważa się, że wiele ze zwierząt i roślin, które tam żyją powstały dzięki ich czarnej magii. Zachowało się też kilka relacji wędrujących po bagnach myśliwych, którzy podobno znajdowali tam miejsca gdzie znajdowały się laboratoria nekromantów. Dziś wielu kolekcjonerów jest gotowych wiele zapłacić za przyniesione stamtąd księgi i zapiski czy artefakty.
Krążą też opowieści, że gdzieś pośród tych mokradeł znajdują się ruiny budowli nieznanej nam cywilizacji, ale nie udało się tych informacji potwierdzić w rzetelny sposób. Relacje świadków są zbyt niespójne aby na ich podstawie wyciągnąć jednoznaczne wnioski.
Niektórzy z odważających się na polowanie na tym terenie myśliwych opowiadają, że żyje tam nieznane nikomu plemię dzikusów, którzy nauczyli się mieszkać na tym wyjątkowo niebezpiecznym terenie. Jednak, mimo wielu prób, nie udało się dotąd nikomu nawiązać z nimi kontaktu. Może dlatego, że znane nam relacje opisują ich jako krwiożerczych kanibali składających ofiary z ludzi.
Z bardziej nieprawdopodobnych historii można przytoczyć tę o rzekomo żyjących na bagnach smokach albo o pojawiających się w różnych miejscach magicznych drzwiach, przez które można się dostać do niesamowitych lokacji i skarbów.


Najciekawsze są legendy o magicznych drzwiach prowadzących do niesamowitych miejsc.

Czasem wędrowcy, którzy zapuścili się na bagna przynoszą stamtąd najróżniejsze artefakty, starożytną broń czy fragmenty zbroi, co może świadczyć o tym, że gdzieś tam znajdują się pobojowiska bitew, o których nikt już nie pamięta.

Obecny stan badań:
Na dzień obecny nie prowadzi się zorganizowanych badań bagien, ale kronikarze z Fortu Masgath płacą za wszelkie informacje jakie uda się zdobyć. Stąd wciąż znajdują się śmiałkowie, którzy wyruszają na te tereny, chociaż niewielu z nich stamtąd wraca.
Mimo wszystko na bagna ucieka sporo ściganych przez prawo przestępców liczących na to, że na tym niebezpiecznym terenie nikt ich nie będzie próbował schwytać. Stąd też wielu łowców głów, skuszonych nagrodami podanymi w listach gończych, udaje się tam na swoje łowy.
Za dokładne opisy przedstawicieli fauny i flory płacą też mistrzowie pracowni łowieckiej i zielarskiej.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Rabittous : 07-06-16 o 02:41.
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 14-04-16, 09:10   #7
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Kolonia karna w hrabstwie Cavea

Kolonia karna w hrabstwie Cavea


Lokalizacja:
Podróżując głównym szlakiem z Dusen do Cavei, niedaleko tego miasta, nad samym jeziorem możemy zobaczyć jedno z najbardziej ponurych miejsc na całej wyspie. Jest to owiana złą sławą kolonia karna, miejsce pobytu dla najgorszych przestępców jakich można znaleźć na Archolos. Obóz zlokalizowano na równinie położonej przy brzegu jeziora. Cały teren ogrodzony jest wysokim płotem. Wewnątrz znajdują się zabudowania z celami dla więźniów. W jednej celi przebywa od 30 do 50 skazańców. Zaraz za ogrodzeniem zlokalizowany jest cmentarz, gdzie grzebie się zmarłych w czasie odsiadywania kary przestępców. Całość pilnowana jest przez uzbrojonych strażników oraz specjalnie szkolone psy bojowe. Niezależnie od tych środków bezpieczeństwa cały teraz za płotem obsadzono parzącymi roślinami, których dotknięcie powoduje chwilowy paraliż. Dookoła kolonii wyznaczono szeroki na 200 kroków pas ziemi zakazanej, na który nie wolno nikomu wchodzić. Wszystko to ma na celu odizolowanie skazanych od świata zewnętrznego i utrudnienie im ucieczki. Pamiętać należy, że znajdują się tam najgroźniejsi bandyci i najbardziej zwyrodniali przestępcy. Co prawda okoliczni mieszkańcy rozsiewają plotki o osadzonych tam więźniach politycznych, ale wszyscy wiemy, że takowi na Archolos nie istnieją...


Kolonia karna nad jeziorem w pobliżu Cavei

Przyczyny powstania:
Ponieważ na Archolos zawsze brakowało rąk do pracy, już wiele lat temu zdecydowano że zamiast ścinać lub zamykać w lochach złapanych złoczyńców można ich wykorzystać zsyłając do ciężkiej pracy. I tak zdecydowano o powstaniu niedaleko Cavei specjalnej kolonii gdzie z całej wyspy przywozi się skazańców. Dzięki ich pracy kolonia jest dochodowa, co pozwala na utrzymywanie sił porządkowych w znajdujących się na wyspie miastach.
Stworzenie takiej kolonii gdzie osadzani są przestępcy z całej wyspy spowodowało, że zlikwidowano niewielkie więzienia w poszczególnych miastach. Zgromadzenie więźniów w jednym miejscu pozwala też na szybsze reagowanie sił porządkowych w przypadku buntu więźniów czy próbach siłowego ich odbicia przez bandy, których skazani wcześniej byli członkami.

Struktura kolonii:

Do kolonii zsyłani są przestępcy skazywani na długoletnie kary więzienia, przede wszystkim recydywiści. Po przywiezieniu ich na miejsce każdemu z osadzonych wypalany jest na prawym ramieniu znak w postaci zębatego koła, co pozwala na szybkie identyfikowanie ewentualnych zbiegów. Każdego skazańca zakuwa się też w kajdany.


Przyrząd do wypalania znaku.

Od momentu powstania koloni jej komendantem jest Barnim, zwany przez więźniów Łagodnym. Akurat ten przydomek stanowi całkowite przeciwieństwo metod jego postępowania. Wcześniej był katem i oprawcą w Archolos, gdzie tak się zasłużył, że bez zastanowienia powierzono mu obecne stanowisko. Jest nadzwyczaj skuteczny w tym co robi. Trzyma skazanych krótko i nie pozwala im się obijać. To dzięki niemu kolonia osiąga takie efekty jakie osiąga.


Komendant koloni Barnim Łagodny

Znany jest z utrzymywania dyscypliny wśród skazanych. Opracował cały system kar. Od chłosty, poprzez przymusowe głodówki aż do zamykania w ciemnicy. Dzięki temu zapewnia sobie porządek w kolonii. Bunty więźniów zdarzają się dzięki temu nadzwyczaj rzadko i są sprawnie tłumione już w zarodku bez większych ofiar wśród skazanych i strażników.
Skazańcy w obozie zakwaterowani są w barakach i podzieleni na trzy kategorie. Pierwsza, najłagodniejsza, obejmuje więźniów najstarszych i schorowanych. Są oni wysyłani do ciężkich prac na polach okalających kolonię. Ich praca zapewnia wszystkim więźniom i ich strażnikom wyżywienie. Nadwyżki produkcji są sprzedawane hurtownikom z Cavei.
Drugą, cięższą kategorię więźniów stanowią ci młodsi i zdrowsi. Ich wysyła się w grupach do wyrębu okolicznych lasów. Zdobyte w ten sposób drewno spławiane jest potem rzeką do Anpeldorf gdzie jest sprzedawane.


Wycięte drzewa spławiane są rzeką

Do trzeciej, najcięższej kategorii zalicza się przestępców skazywanych na dożywocie oraz tych, którzy są krnąbrni lub próbowali ucieczki. Pracują oni w okolicznych kopalniach. Zaś wydobyty przez nich urobek na pniu jest kupowany przez gildie kupieckie. Ich praca zapewnia prawie jedną trzecią wydobywanej na wyspie rudy żelaza oraz całe wydobycie magicznej rudy.
Dotychczasowa praktyka wykazała, że przeciętny więzień przeżywa w kopalni średnio trzy lata. Przy wyrębie drzewa średnio pięć lat. Najlepsze warunki mają skazańcy pracujący na polach i przy hodowli zwierząt.
Ponieważ czasem się zdarza, że do koloni trafiają przestępcy o wyjątkowych talentach, na przykład znający jakiś fach, na terenie obozu istnieją też warsztaty, gdzie ci skazańcy pracują wykonując znaną sobie pracę, a sprzedaż wykonywanych przez nich przedmiotów zasila skarbiec koloni.

Efekty założenia koloni karnej:
Dość szybko wśród złoczyńców rozeszła się wieść o trudnych warunkach bytowania jakie mają osadzeni tam więźniowie. Spowodowało to, że sporo złapanych przestępców, żeby tylko tam nie trafić, decydowało się na współpracę z władzami i zdradzało wspólników swoich zbrodni. Przyczyniło to się do wyłapania sporej ilości nieuchwytnych wcześniej rabusiów, bandytów i złodziei.
Z powodu likwidacji dotychczasowych więzień, kasy miejskie zyskały dodatkowe środki finansowe, które mogły przeznaczyć na inne cele. Na przykład w Piscoris ufundowano bibliotekę, w Ukarze łaźnię miejską a w Cavei szpital dla ubogich.
Sam obóz przynosi spore zyski, które przeznaczane są na utrzymywanie służb porządkowych na wyspie. Dzięki temu zakupywane jest nowe uzbrojenie dla strażników, zwiększono ich liczbę jak i zaczęto im więcej płacić.
Dodatkowym plusem jest to, że przestępcy są izolowani od praworządnej ludności i nikt nie musi ich oglądać. Niezadowoleni, którzy zawsze się znajdą, narzekają, że przez założenie tej koloni pojawiło się więcej brutalnych przestępców, którzy w obawie przez dostaniem się do kolonii nie mają nic do stracenia i popełniają tak zbrodnicze występki, na które wcześniej nigdy by się nie zdecydowali.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Smutas : 30-06-16 o 19:55.
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 27-04-16, 09:33   #8
 Ancoron
Ma admina
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Posty: 7 447
Domyślnie

Wilcza jaskinia w hrabstwie Cavea



Hrabstwo Cavea. Miejsce pełne piękna i bogactwa. Kraina dostatku skrywająca i trzymająca w swym objęciach wiele kompleksów jaskiń. Niejedna grota okazuje się być wspaniałym dziełem matki natury, które zapiera dech w piersiach.
Według bajań starych ludzi, tych co to nie mają nic do roboty i spędzają całe dnie na podsłuchiwaniu innych, jaskinie są siedliskiem groźnych bestii pilnujących nieprzebranego bogactwa.
Sprawia to, że niejeden młody mężczyzna, wyruszya wgłąb ziemi, by odmienić swoje życie, lecz bardzo mały odsetek takich łowców przygód, jest wogóle jeszcze kiedykolwiek widziany. Albowiem skalne groty są leżami pełzaczy, które skrzętnie bronią swej królowej oraz podziemnych tuneli.
Ale nie o tym jest ta historia.
Mówimy tu o wilczej jaskini, skąd niejeden raz dobiegają potępieńcze wrzaski zbyt ciekawych osób.


Dostępu do jaskini bronią stada groźnych wilków

Grota ta leży w górach, jej srebrnoszare ściany idealnie wkomponowują się w tło. Ścianki lekko obrosły roślinnością, zapewniając jej bycie widzianym jak skalna ściana porosła mchem. Każdy kto się tam zbliży, musi się liczyć z zapachem mokrej sierści, no i oczywiście krwi.
Jeśli przekroczy się wejście i pójdzie naprzeciw przeznaczeniu, trafi się na leże. Leże wilków, które nie znoszą niechcianego towarzystwa. Kilku śmiałków, którzy wykazali się niezwykle szybkimi ruchami, mówi o o przejściu prowadzącym dalej. W nieznane, lecz pilnowanym przez stado.
Żółty blask wydobywający się stamtąd, sprawia, że kolejne szaleńcze eskapady wyruszają, by odkryć jego pochodzenie.
Wnętrze może przyprawić o ciarki najdzielniejszych mężów. Pajęczyny przyozdabiają korytarze i zapewniają niemiłe przeżycia, gdy ktoś ich nie zauważy. Pająki zaś mają niezwykle mocny jad, który nieraz potrafi zapewnić paraliż całego ciała. Niektóre są wielkości pięści dorosłego mężczyzny i potrafią naprawdę przerazić. Gdzieniegdzie bieleją szczątki. Zwierząt i ludzi. Fetor rozkładu jest wręcz namacalny, a kumulacja tych rzeczy potrafi załamać człowieka, bo któż nie przestraszy się wszechobecnej śmierci?
Ściany od środka są ślizgie, jakby umaczane w jakiejś mazi, efektu nie poprawia wszechobecna stęchlizna.
Echo niosące ze sobą wilcze wycie zwiastuje nadejście tych bestii. Nawet podróżując innym korytarzem nie można czuć się bezpiecznym. Odnogi jaskini prowadzą w wielu kierunkach, ich układ może być porównany do labiryntu. Niejeden wędrowiec zbłądził i krążył, przez wieczność, ciągle to samo, aż do śmierci.
W niektórych miejscach można wyczuć charakterystyczny zapach siarki, który wydobywa się ze ścian. Prawdopodobnie są to złoża zachowane w litej skale, która to równie dobrze może okazać się przejściem do innej trasy.
Część ścieżek jest zawalona, co więcej wydaje się, że naumyślnie, jakby ktoś nie chciał, by coś nimi się przedostało. Jeszcze kolejne kończą się wodą, całkowicie zalane są niezdatne do podróży, a dające się zauważyć, w wodnych odmętach, cienie skutecznie zniechęcają do nurkowania.
Jaskinia ta jest pułapką, jednym z przekleństw matki natury. A może ocaleniem dla zwierząt, tępionych przez ludzi? Może to ostatni bastion przeszłości? Nieskażony ludzką ręką. W każdym razie to miejsce każdy zapamięta, miejsce wciąż nie będące we władaniu najeźdźców i niszczycieli.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-05-16, 16:18   #9
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Winnica w Hrabstwie Archolos


Winnica w Hrabstwie Archolos



Udając się drogą wiodącą od stolicy w kierunku Dusen nie sposób nie trafić na leżące tu winnice położone na łagodnych wzgórzach o wyjątkowo żyznej glebie. Jest to najstarsza winnica na wyspie, została założona jeszcze w czasach pierwszych osadników.
Wiąże się z tym stara legenda.
Podobno, gdy przed wiekami pierwsi osiedleńcy założyli winnice, miały one o wiele większy zasięg i ciągnęły się tam, gdzie dziś rosną gęste lasy wokół stolicy.
Mieszkańcy Archolos pielęgnowali winnice, zbierali winne grona i pracowali w swoich winnicach. Z soku wytwarzali wino i sprzedawali je. Ze wszystkich stron do ich miasta przybywali kupcy. Wielkie, ciężkie wozy, ciągnięte przez zaprzęgi wołów, przejeżdżały przez ulice, aby przetransportować beczki z winem w kierunku morskiego portu. Tam, na nadbrzeżu, ładowano beczki na statki i wywożono je dalej na kontynent.
Mieszkańcy byli zamożni. Wzbogacili się, ale stali się skąpi, dumni i wyniośli, gardząc biednymi. Szczególnie ci, którzy zamieszkiwali pośród swoich winnic. Pewnego niedzielnego wieczoru przybył do nich mężczyzna z kobietą i dzieckiem. Prosił o nocleg dla siebie i swojej rodziny. Zanosiło się na burzę, a jego żona zachorowała w drodze. Daremnie jednak pukał do drzwi. Odprawiony przez kolejnego z winiarzy, wzburzony zawołał: „wspomnicie mnie, gdy wróci straszna burza las was pochłonie, ale wtedy będzie już za późno.” Mężczyzna rzucił klątwę i odszedł z chorą żoną i dzieckiem. Dopiero przy drodze do Dusen otrzymał pomoc od dobrego gospodarza, który nie był taki jak pozostali.
Ludzi, którzy nie chcieli pomóc przybyszom ogarnął strach. Przez pewien czas w winnicach dużo mówiono o dziwnych przybyszach. Wielu przepowiadało nadejście złego. Czas jednak mijał. Skończyła się wiosna, przeszło lato, nadeszła jesień, a wraz z nią zbiór winogron. Niektórym wydawało się, że grona wyglądają inaczej niż zwykle, jednak tłoczone z nich wino było dobrej jakości. Przyszła zima. O obcych zupełnie zapomniano. Wiosną wszyscy pracowali w winnicach. Pewnego wieczoru po pracy, a było to dokładnie rok od pojawienia się obcych w winnicy, ludzie stali przed swoimi domami, rozmawiali o mijającym dniu i zbliżających się zbiorach. Nagle zauważono nadchodzącą od zachodu burzę. Najpierw zaczął padać drobny deszcz, który szybko zamienił się w ulewę. Błyskało się i grzmiało, a w dodatku sypnął grad, zupełnie jak w opowieściach o końcu świata. „to klątwa obcych” – pomyśleli przerażeni ludzie. Z pagórków szerokimi potokami spływała wzburzona, żółta od gliny woda. Piwnice domów szybko napełniły się błotem. Dopiero nad ranem burza ucichła. Gdy następnego dnia mieszkańcy udali się na wzgórza, by oszacować straty, winnic już nie było. Połamane krzewy leżały bezładnie porozrzucane. Żyzna, gliniasta ziemia została wymyta ze zboczy. Pozostał tylko żwir i piasek. Za to pomiędzy połamanymi winnymi krzewami zaczynały w niewyjaśniony sposób wyrastać młode drzewa. Ludzie przypomnieli sobie jak potraktowali wędrowców proszących o schronienie i wiedzieli już, czemu zawdzięczali nieszczęście.
Po tej nocy na wzgórzach nie wyrosły już żadne winne krzewy. Zaczął porastać je coraz gęściejszy las. Ludzie zaczęli wyprowadzać się z niegościnnych terenów, gdyż pojawiało się na nich coraz więcej groźnych zwierząt. Wielu wyjechało do samego Archolos oraz do innych miast, by już nigdy nie powrócić. Nie wywożono już tylu beczek z winem, bo winnice pozostały tylko tam, gdzie mieszkał gospodarz, który udzielił pomocy podróżnym. Od tamtej pory zwyczajem winiarzy jest częstowanie każdego podróżnego kubkiem wina.

Stan obecny
W winnicy uprawia się obecnie dwa gatunki archoliańskich odmian winogron, biały o nazwie „Złota Wyspa” oraz granatowy o nazwie „Oczy Goblina”. Są to endemiczne gatunki, które rosną tylko tutaj.
Dzięki glebie i panującym warunkom pogodowym oraz położeniu na łagodnych stokach zbierane tu winogrona mają niespotykane gdzie indziej walory smakowe.


Archoliańskie gatunki winogron: „Złota Wyspa” i „Oczy Goblina”

Wyrabia się z nich znane na całym świecie archoliańskie rodzynki. Te wyprodukowane z Oczu Goblina charakteryzują się wyjątkowo dużą zawartością cukru oraz charakterystycznym smakiem podobnym do morwowego. Rodzynki wyrabiane ze Złotej Wyspy są mniej słodkie, za to ich smak jest bardzo intensywny i lekko korzenny.
Jednak większość zebranych winogron służy do produkcji znakomitych archoliańskich win. Czerwonego o nazwie „Smak Archolos” i białego deserowego „Archoliańskie niebo”. Wina te stanowią reprezentacyjny towar eksportowy wyspy i znane są na całym świecie. Szczególnie dużym uznaniem wina z winnic spod Archolos cieszą się w Varancie.
Winiarze spod Archolos mają nawet własną historię jak nauczono się produkcji tego szlachetnego napitku. Historia jest o tyle ciekawa, bo znają ją i opowiadają wyłącznie w okolicach stolicy.
Działo się to w czasach gdy wina jeszcze nie znano. Dzika winorośl rosła w lesie i tylko ją ptaki dziobały. Aż razu jednego pewien biedak wykopał w lesie krzak winorośli, przyniósł go do domu i zasadził w pobliżu. Dojrzałe winogrona były smaczne i soczyste. Tak zasmakowały biedakowi, że w drugim roku posadził ich dziesięć a w trzecim sto. Jesienią, kiedy dojrzałe winogrona dały obfite zbiory biedak, zaczął je zbierać. Zbierał i pyszny sok robił. Co zdołał wypić wypił, a że mnóstwo soku pozostało, to całą resztę, żeby się nie zmarnowała pozlewał, w wielkie dzbany i położył w chłodzie piwnicy. Dwa miesiące później otworzył dzban i spróbował. Stała się rzecz dziwna – napój był jeszcze smaczniejszy. Zaskoczony biedak pomyślał – jak to się dzieje, że ta powyginana winorośl daje taki pyszny napój? A skoro jest tyle dobrego napoju, to mogę zwołać przyjaciół na przyjęcie – będziemy się weselić razem.
Na biesiadę przybył słowik, wypił jeden puchar i powiedział:
– Kto ten napój wypije – zaśpiewa jak słowik!
Następny przyleciał kogut i również puchar osuszył, po czym rozpostarł skrzydła i wyciągnął w górę głowę mówiąc:
– Kto wypije tego więcej to będzie się puszył jak kogut!
Trzeci był gruby wieprz, który osuszył jeszcze większy kielich i powiedział:
– Kto tyle wypije będzie się tarzał w błocie, jak ja!
Na koniec przyszedł lis. Wychylił kilka tęgich kielichów i powiedział:
– A kto jeszcze więcej wypije, to wino się w niego wkradnie po lisiemu ukradkiem i narobi on takich rzeczy, za które mu przyjdzie się jeszcze długo wstydzić i czerwienić.
I dlatego, jak to mawiają archoliańscy winiarze, właśnie wino tak działa na ludzi:
– jeśli wypiją trochę, to weselą się i śpiewają;
– jeśli wypiją więcej, to stają się głośni i czupurni jak kogut;
– jeśli jeszcze więcej, to na nogach ustać nie potrafią i pod stół lub w błoto się przewracają;
– a jeśli zupełnie wszelką miarę w piciu przekroczą, to takich rzeczy narobią, że ze wstydu przez wiek cały będą się czerwienić.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Smutas : 01-09-16 o 07:59.
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 06-06-16, 03:47   #10
Rabittous
Syn boży
 
Rabittous awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2003
Skąd: Synagoga Syna Boga
Posty: 10 278
Domyślnie

Równiny hrabstwa Piscoris




Umiejscowienie na wyspie



Hrabstwo Piscoris to niemal same równiny. Stanowią one znaczną większość terenu i ciągną się z północy na południe oraz ze wschodu na zachód. Równinę przecina jeden szlak, za granicami hrabstwa prowadzący przez góry i bagna aż do Fortu Magath. Od strony morza są to równiny nizinne, które stopniowo wznoszą się w kierunku południowym, stając się równinami na wyżynie.

Głównym skupiskiem ludzkim w regionie jest Piscoris, rybacka mieścina która ze względu na bliskość stolicy, jest jej jednym z głównych zaopatrzeniowców żywności. Na północ od Piscoris leży wioska Marna, ze względu na równinny teren w głównej mierze zajmująca się rolnictwem. Mieszkańcy hrabstwa równie ochoczo zajmują się także polowaniami.

Fauna równin Piscoris nie różni się niczym od równin spotykanych w innych hrabstwach, czy tych z kontynentu. Przeważnie można na nich spotkać:
-bizony
-jelenie
-lwy
-nosorożce
-potwory
-rozpruwacze
-szakale
-ścierwojady
-zębacze
-chrząszcze

Dlatego też są to świetne miejsca łowieckie, a stada bizonów to główna atrakcja hrabstwa Piscoris. Z reguły równiny porośnięte są trawą, zbożem, a czasem nawet słonecznikami, jednak nie ma tutaj regularnych pól uprawnych, gdyż południowy morski klimat nie za bardzo im sprzyja.

Jedna z wizytówek Piscorisańskich równin, niezliczone stada bizonów:





Równiny latem



Słońce operuje tutaj niemal cały rok, stąd lata są bardzo upalne i mało deszczowe, jednak nie powoduje to klęsk żywiołowych w postaci suszy lub zbytniego wypalania ziemi. Ta jest trudna w uprawie, ale daje takie możliwości, w większości przypomina prerie z niską roślinnością.



Równiny zimą



Zimą równiny pokrywa warstwa śniegu. Biały puch jest obecny na nich do pierwszych wiosennych dni. Na szczęście zimy nie są długie ani mroźne, więc okres ten nie wpływa negatywnie na grunt i roślinność, a sama warstwa śniegu z reguły nie przykrywa całości flory. Dzięki temu zwierzęta żyjące na tych równinach bez problemu mogą przetrwać zimowe miesiące, bez narażania się na duży głód. To sprawia, że stada niemal w całości potrafią przetrwać tutejsze zimy.



Południowy kraniec



Na południu równiny kończą się wybrzeżem. Szum morza i widok łodzi rybackich to to, z czym można się spotkać przy południowych granicach równin. Ta część wybrzeża nie jest skalista. Piasek ciągnie się przez całe hrabstwo, z czego skrzętnie korzystają jego mieszkańcy. Burze piaskowe nie występują tutaj prawie w ogóle, toteż nie ma żadnych negatywnych konsekwencji bliskości morza i plaż.


Północno-wschodni kraniec



Północny kraniec równin przechodzi stopniowo w pasmo górskie, które później ciągnie się przez hrabstwa Magath, Dusen i Ukarę. Równiny tutaj stanowią częściej pastwiska i pola do wyprowadzania bydła, niż ziemie uprawne. Jest tutaj zdecydowanie znacznie wietrzniej niż w pozostałeś części równin, co powoduje, iż tereny te nie są chętnie zamieszkiwane. Taka sama sytuacja występuje po drugiej stronie pasma górskiego, gdzie rozciągają się bagna.
__________________
Gdy zaczniesz krzyczeć z przejęciem: Na pomoc!
Charon by odpiąć łódź wejdzie na pomost,
wielu z nas będzie w tym mieście jak co noc
szukać okazji, by być szybszym niż cięcie Atropos...

Ostatnio edytowane przez Rabittous : 07-06-17 o 02:26.
RPG
Rabittous jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 06-10-16, 07:24   #11
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie

WIELKIE JEZIORO
w hrabstwie Cavea



Jest to największe jezioro na wyspie Archolos, zwane też Acholiańskim Morzem. Leży w północno-zachodniej części wyspy u podnóża gór i za nim rozpoczynają się wielkie równicy położone wewnątrz wyspy. Przez akwen przepływa spływająca z gór rzeka, dzięki czemu nigdy on nie wysycha.
Największym ośrodkiem osadnictwa ludzi nad jeziorem jest położona opodal Cavea. Nad brzegiem znajduje się też największa na wyspie kolonia karna. Znajdziemy tu też wiele osad rybackich i rolniczych, które korzystają z bogactw jeziora oraz żyznych ziem położonych wokół niego.


Ilość gatunków zwierząt żyjących w jeziorze przyprawia o zawrót głowy.

Wielkie Jezioro charakteryzuje wielkie bogactwo flory i fauny. Badający je przez kilkadziesiąt lat Magowie Wody naliczyli do chwili odejścia bogów ponad 3000 żyjących w nim gatunków roślin i zwierząt, z czego około połowy to gatunki endemiczne, nie występujące nigdzie indziej. Dzięki temu nad jezioro przybywa wielu badaczy chcących zyskać naukową sławę dzięki odkrywaniu i badaniu nowych gatunków roślin i zwierząt.
Obecnie uważa się, że Wielkie Jezioro jest pozostałością po większym akwenie, który przez tysiącami lat zajmował prawie połowę nizin położonych wewnątrz wyspy. Jednak ruchy tektoniczne i ocieplenie klimatu spowodowały jego wyschnięcie i do dzisiejszych czasów zbiornik wodny zachował się w obecnym kształcie.


Wiele z roślin jakie znajdziemy w jeziorze występuje tylko tutaj

Wiele z występujących tu gatunków jest niebezpiecznych dla człowieka. Mimo to wokół jeziora jest wiele rybackich osad, których mieszkańcy żyją z łowienia ryb, zarówno tych bezpiecznych jak i tych, których łowienie można przypłacić życiem. Oprócz połowów ryb i innych wodnych zwierząt wielkie znaczenie ma też wykorzystywanie wodnych roślin, których wiele pożytecznych gatunków można tam znaleźć.


Bycie rybakiem na Wielkim Jeziorze wiąże się z pokonywaniem wielu niebezpieczeństw

Okolice Wielkiego Jeziora odzwierciedlają w pigułce centralne tereny Archolos. Życie toczy się tu spokojnie, a chwilami monotonnie, jednak będąc nad Wielkim jeziorem, jesteśmy w samym sercu tego, co na wyspie najpiękniejsze. Od kwietnia do późnej jesieni pogoda jest tu wymarzona, a woda w jeziorze bardzo ciepła. Wokół jeziora, wzdłuż piaszczystego brzegu, znajdują się rybackie osady. W nich odkryjemy nastrojowe, świetne i niedrogie karczmy. Położona nad jeziorem stolica hrabstwa zachwyca swą architekturą. Wąskie, kamienne uliczki, place w centrum, wokół których tętni nocne życie, lokale z pysznym jedzeniem i innymi rozrywkami oraz zielone skwerki z fontannami.
Krystalicznie czysta woda jeziora zachęca do żeglowania. Wokół jeziora znajdują się wypożyczalnie spacerowych stateczków, którymi można wypłynąć na wycieczki.

Historia
Stare kroniki historyczne wspominają, że w czasach gdy ludzie podbijali Archolos, nad południowym brzegiem Wielkiego Jeziora miała miejsce ostatnia wielka bitwa pomiędzy ludźmi a jaszuroludźmi, która zdecydowała o tym, ze to właśnie ludzi ostatecznie zapanowali nad wyspa.
Według Zarysu historii Archolos autorstwa Kwiniusza szare Oczy, wojska jaszczuroludzi zostały zaatakowane w marszu. Ich dowódca Grykarygr zaniechał wysyłania zwiadowców, sądząc, że wojska ludzi są jeszcze daleko. Zarządził więc marsz wzdłuż brzegów jeziora.
Armia ludzi była zbieraniną różnych nacji. Skład wojsk stanowiły oddziały złożona z mieszkańców Myrtany, Nordmaru i Varantu. Byli wśród tych żołnierzy członkowie najróżniejszych plemion i klanów. Podobno ich liczebność wynosiła około 15 tysięcy wojowników. Na czele tych wojsk stał sztab złożony z dwóch magów: Ognia, Wody, których imiona uległy zapomnieniu przez te wszystkie lata.
W dniu bitwy, rankiem, pod osłoną mgły, magowie wysłali swe lekkie oddziały, aby zablokowały przewidywaną drogę ucieczki jaszczuroludzi, a resztę sił ukrył wzdłuż drogi, którą mieli oni nadciągnąć. Gdy ich armia nadeszła padł rozkaz jednoczesnego ataku dla wszystkich wojsk.
Sama bitwa była krótka, trwała około trzech godzin i zakończyła się całkowitą klęską jaszczuroludzi przypartych do brzegu jeziora, gdzie w panice szukali ratunku przed ludzką armią. Jak podaje Kwinkiusz, poległo wtedy 15 000 żołnierzy jaszczuroludzi, w tym odpowiedzialny za ich klęskę Grykarygr. Pozostałe 10 000 żołnierzy poszło w rozsypkę.


Wojska jaszczuroludzi, mimo przewagi w uzbrojeniu i liczebności dały sie zaskoczyć i wyrżnąć.

Kwiniusz opisuje że bitwa ta miała następujący przebieg. Wojska ludzi rozmieszczone na wzgórzach zaatakowały rozciągnięte kolumny jaszczuroludzi. Atak ten przeprowadzony nagle ukrycia i zaskoczenia (Grykarygr sądził, że wróg jest daleko), oraz zamykający wszystkie drogi ucieczki - kolumna przednia i tylna zostały dodatkowo otoczone, przyniósł oczekiwany rezultat. Armia jaszczuroludzi nie była w stanie uformować szeregów, co spowodowało rzeź wśród jej żołnierzy.
Do dziś rolnicy orający swoje pola, na których przed wiekami rozegrała się bitwa często znajdują w ziemi kości poległych oraz szczątki ich oręża i opancerzenia.

Literatura
Istnieje wiele pięknych legend o Wielkim Jeziorze. Najbardziej znana z nich opowiada historię o Formarze i Malaji.
Cytat:
Dawno temu, w pewnej leżącej na skraju wielkiej doliny wiosce, stała sobie uboga chatka. Mieszkał w niej młodzieniec o imieniu Formar. Marzył o żonie i gromadce dzieci, jednak żadna panna nie chciała nawet na niego spojrzeć, bo chłopak był biedny i jego chatka bardziej przypominała zniszczony chlew niż normalny dom. Formar w swoich marzeniach często zarzekał się, że bogactwo by go nie odmieniło i dzieliłby się pieniędzmi z innymi.
Pewnego dnia do domu młodego mężczyzny zapukał starzec. Nie chciał jednak gościny, wpatrywał się tylko w niego czujnym spojrzeniem.
- Wiem, jak bardzo pragniesz żony i majątku - powiedział. - Możesz mieć wszystko, o czym marzysz, ale jest jeden warunek. -
- Jaki? - Formarowi aż zaświeciły się oczy na myśl, że jego smutny los może się odmienić.
- Musisz obiecać, że bogactwo nie odmieni twego serca - odparł starzec.
- Obiecuję! Nikt nigdy nie odejdzie z mego domu głodny, bez jałmużny i pomocy! - wykrzyknął podekscytowany młodzieniec.
- Dam ci za żonę moją córkę i majątek, o jakim marzyłeś - powiedział starzec i odszedł.
Następnego ranka na progu ubogiej chatki zjawiła się piękna dziewczyna, a wraz z nią wóz wyładowany złotem i kosztownościami. Malaja, bo tak miała na imię nieznajoma, została żoną Formara. Szybko udało im się kupić ziemię i wybudować nowy, okazały dom, wręcz dworek. Ich dom był zawsze otwarty dla potrzebujących pomocy i wieść o nim szybko rozniosła się po całej okolicy.
Minęło kilka lat i Formar powoli zaczął się zmieniać. Z coraz większą niechęcią patrzył na odwiedzających ich progi biedaków.
- Nie dotrzymujesz obietnicy danej memu ojcu - powiedziała pewnego dnia Malaja.
- Mogą poczekać jeszcze dzień czy dwa - odparł jej mąż, przeganiając kolejnych żebraków.
Malaja patrzyła na to ze smutkiem, przerażona tym, jak szybko jej mąż zapomniał, że głód i skrajna bieda to wielkie nieszczęście i często nie ma od nich ucieczki.
Aż w końcu, w pochmurny jesienny dzień, zerwał się porywisty wiatr i nadciągnęła straszna burza.
- Nie dotrzymałeś obietnicy - załkała Malaja. - Muszę wracać do ojca. -
Formar próbował ją zatrzymać, ale ona już go nie słuchała. W strugach deszczu pobiegła do stojącego na skraju wioski starca. U jego stóp pojawiła się nagle szczelina, która pochłonęła dziewczynę. Po chwili wytrysnęła z niej woda i w krótkim czasie w tym miejscu powstało wielkie jezioro o pięknej, srebrzystej tafli. Dom Formara stojący na wzgórzu znalazł się teraz nad samym brzegiem wielkiego jeziora.
Zrozpaczony chłopak zrozumiał, że stracił to, co było dla niego najcenniejsze. Bo to nie pieniądze były jego największym skarbem, lecz miłość żony. Codziennie chodził nad jezioro, wołając ją rozpaczliwie.
Lecz odpowiedź nigdy już nie nadeszła.
Podobno jeszcze dziś można spotkać nad brzegiem jeziora ducha Formara i usłyszeć jego wołanie za ukochaną kobietą i utraconą przez własną głupotę miłością.
Inną, znaną legendą związaną z Wielkim Jeziorem jest historia zatopionego miasta
Cytat:
Wiele, wiele lat temu, nad brzegiem Wielkiego jeziora stało wielkie, portowe miasto. Zamieszkiwali w nim w zgodzie ludzie, orkowie i jaszczuroludzie z różnych zakątków świata, którzy wierzyli w różnych bogów, ale wszyscy mieli to samo zajęcie - handel.
Miejskie kramy zawsze były przepełnione drogocennymi tkaninami, szlachetnymi kamieniami, złotem i innym bogactwem. Towary przybywały tam z całego świata, przywożone na wspaniałych statkach, które codziennie wpływały do portu. Samo miasto również opływało w luksusy - jego bramy zrobiono ze spiżu, domy ozdabiane były złotem, zaś srebro było tak powszechne, że bawiły się nim dzieci.
Mieszkańcy miasta prowadzili dostatnie i rozwiązłe życie. Za nic mieli sobie małżeńską wierność i cnotę, nie obchodziły ich żadne świętości. Pławiąc się w swym bogactwie, kpili sobie z bogów. I to właśnie sprowadziło na nich zgubę.
Pewnego dnia rozgniewani bogowie postanowili unicestwić to miasto pełne grzeszników, gdyż stało się ono się miejscem, gdzie główne role grały bezbożność i rozpusta. Sprowadzili więc wielki deszcz i burzę oraz trzęsienie ziemi. To wszystko razem w kilka minut zatopiło całe miasto.
Według mieszkających nad jeziorem rybaków, gdy woda jest spokojna i nie ma wiatru, można ujrzeć w głębinach ruiny zatopionego miasta, zaś wieczorami da się słyszeć bicie srebrnych dzwonów. Natomiast raz na sto lat ruiny wyłaniają się z fal i przez chwilę znów stają się pięknym, bogatym miastem, które do zguby doprowadziła bezbożność i rozpusta jego mieszkańców.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Smutas : 31-10-16 o 23:50.
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 28-10-16, 08:12   #12
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Jaskinia smoków w hrabstwie Cevea

Jaskinia smoków
w hrabstwie Cavea


Smoki są najgroźniejszymi zwierzętami na jakie można trafić. Nieczęsto można je spotkać, ale powszechnie wiadomym jest że posiadają one ulubione miejsca lęgowe gdzie wysiadują swoje jaja i przechowują skradzione skarby. A wiadomo że to chciwe zwierzęta i ich skarbce są przeogromne.
Jednym z takich miejsc lęgowych jest jaskinia położona na północno-zachodnim skraju Archolos.


Wejście do jaskini smoków

Jaskinia leży niedaleko od morskiego brzegu i trudno się dostać w jej pobliże. Strome skały i urwiska utrudniają to śmiałkom, którzy chcieliby ryzykować odwiedziny w tym miejscu. Nikt dotąd nie zbadał jej wnętrza i nie wiadomo jak głęboko ona sięga ani jak jest duża.
Gdy przed laty Magowie Ognia przez pewien czas obserwowali z ukrycia wejście do tej jaskini naliczyli w przeciągu tygodnia aż jedenaście zamieszkujących jej wnętrze smoków. Podejrzewali jednak, że pod ziemią musi być ich jeszcze więcej, bo wiele z tych gadów potrafi całymi miesiącami przebywać nieruchomo w jednym miejscu.


Smoki uwielbiają przebywać w podziemnych grotach

Wiele smoków przylatuje do tej jaskini nawet po wieloletniej nieobecności. Tam czują się bezpiecznie i mogą w spokoju się rozmnażać.
Ponieważ smoki gromadzą skarby, w szczególności złoto i szlachetne kamienie, jest czymś oczywistym, że w jaskini muszą znajdować się skarbce wielu smoków. Ten fakt pobudza tylko wyobraźnię ludzi, którzy wyobrażają sobie ogrom bogactwa jaki tam musi się znajdować. Skoro tak wiele smoków przez całe stulecia gromadziło w tej jaskini swoje zdobycze, to ilość ich musi być przeogromna. Wystarczy przypomnieć, że skarb ostatniego zabitego na Archolos smoka, który miał niecałe 200 lat składał się z kilkunastu tysięcy złotych monet i kilkudziesięciu szlachetnych kamieni o innych precjozach nie wspominając.


Każdy smok przez całe swoje życie gromadzi skarby.

Odważni poszukiwacze skarbów nie raz zabijali smoki aby zdobyć ich majątek. Jednak od penetracji smoczej jaskini odstręczała ich ilość tych zwierząt jakie można tam spotkać. Mimo to, trzykrotnie organizowano duże wyprawy w celu wybicia smoków i zagarnięcia ich skarbców. Jednak z tych wypraw nikt nigdy żywy nie wrócił. Ci obserwowali z daleka te wyprawy opowiadali potem, że po wejściu do jaskini nikt już z nich nie wychodzil, a po pewnym czasie można było zaobserwować kilka oblizujących się smoków, które wyglądały z niej na zewnątrz, zupełnie jakby szukały kolejnej przekąski.


Nikt ze śmiałków, którzy próbowali zabić smoki w jaskini nie wrócił stamtąd żywy

Obecnie tylko najodważniejsi i najciekawsi udają się w okolice jaskini by oglądać przylatujące tam smoki. Mimo że ryzykują własnym życiem, twierdzą, że widok tych latających gadów wart jest takiego ryzyka. Nie dziwi to, bo podobno nie ma piękniejszego widoku niż wzlatujący pod niebo żywy smok.

Legendy i opowieści związane z jaskinią:
Mieszkańcy osad położonych w okolicy gór gdzie znajduje się jaskinia smoków często śpiewają balladę o tym jak niegdyś sam Bezimienny walczył tu ze smokiem. Wiadomo, że on nigdy nie odwiedził Archolos, ale tubylcy wierzą że pieśń opisuje prawdziwe zdarzenia:

Cytat:
Zabił Bezimienny smoka, w płaszcz z atłasu wytarł miecz.
Czarna zdobi go posoka. Smocza śmierć — rycerska rzecz.
Odrąbanym skrzydłem gadzim mąż opędza się od much.
Dowód triumfu w sakwę wsadził komplet świeżych smoczych kłów.

Bezimienny sobie leży,
smok bezzębna paszczę szczerzy,
chociaż już się nic mu nie śni.
Zabić gada los ci każe, żebyś trafił na ołtarze.
Ale to nie koniec pieśni.

Zasłużoną karmił sławą smokobójcę wdzięczny lud
i podziwiał sakwę krwawą z której snuł się smoczy smród.
Rycerz pocił się w purpurach wśród koronowanych głów
i nie było trubadura co nie śpiewałby tych słów.

Bezimienny zęby szczerzy,
gadzi zewłok w prochu leży,
na robactwa żer i pleśni.
Zabić smoka los ci kazał byś się znalazł na ołtarzach.
Ale to nie koniec pieśni.

Wszędzie swą postawił stopę, wszędzie dowiózł gadzi sąd.
Pokrył świat swój świętym tropem, aż posiwiał, schudł i zwiądł.
A z rozprutej sakwy … krok po kroku kieł za kłem
i odrastał smoczy pomiot z triumfu dobra drwiąc nad złem.

Bezimienny, kto uwierzy,
święty sen ci się należy,
wymęczyli cię współcześni.
Bo uprawiać smokobicie łatwiej jest niźli walczyć z życiem.
I nie będzie końca pieśni.
W samej Cavei popularna jest historia o tym jak sam Rhobar II w czasach gdy podbijał Archolos by przyłączyć je do swojego królestwa, znalazł tu swoją przyszła małżonkę. Historia ta jednak opowiadana jest tylko po kryjomu, gdyż ze względu na pewne jej aspekty została oficjalnie uznana za kłamstwo i złośliwy paszkwil pod adresem króla, a tu już uznawane jest za zdradę stanu.
A sama historia? Oto ona:
Cytat:
Na wiele lat przed przybyciem Rhobara II na Archolos przylatywał do Cavei wielki smok, który miał swą siedzibę w jaskini smoków. Był on bardzo groźny, przez lata zdążył pozabijać wszystkich śmiałków, którzy stawili mu czoła. Cała okolica drżała przed nim ze strachu. Żądał on raz do roku najpiękniejszą dziewicę w ofierze (oprócz złota i szlachetnych kamieni). Nie wiadomo, co z nimi robił, ale żadna z nich nigdy nie wróciła. Więc wszyscy uznali że je pożerał.
Pewnego razu przyprowadzili mu dziewicę, ale jakąś brzydszą niż zwykle.
- Co to jest ? - zapytał smok, któremu zrobiło się niedobrze na widok tego maszkarona.
- Nie co, tylko kto – odpowiedział burmistrz miasta, który zwyczajowo dostarczał skokowi okup.
- I ja mam takie brzydactwo zabrać ze sobą? Żeby inne smoki popękały ze śmiechu, że coś takiego zdobyłem? - zapytał ponownie smok ze złością w głosie.
- Nie mamy innej. Wszystkie już zjadłeś. Została tylko ona. – usłyszał wyjaśnienie.
- A weźcie ją sobie sami! - ostatecznie stwierdził smok i zadowolił się samym okupem w złocie.
Dziewica zaczęła płakać. Może dlatego, że burmistrz zostawił ją tam gdzie spotkał smoka, nie chcąc psuć sobie jej widokiem powrotnej podróży do miasta. Nagle dał się słyszeć tętent koni. To Rhobar II wracał z wyprawy wojennej. A trzeba pamiętać, że już od kilku ładnych miesięcy wojował bez przerwy i był strasznie wyposzczony z powodu braku kobiety. Dlatego też, znając jurność króla, późniejsze jego zachowanie nie powinno za bardzo nikogo dziwić.
Rhobar zatrzymał się przy dziewicy i zapytał się:
- Dlaczego płaczesz, ślicznotko? -
- Płaczę, bo smok nie chce mnie pożreć. -
- A dlaczego? -
- Bo jest brzydki! -
- No to ja mu dam popalić. -
Król, usłyszawszy to, wściekł się na smoka i go zabił, podrzucając mu owczą skórę wypełnioną siarką. Prawdopodobnie gdzieś słyszał o tym sposobie zastosowanym wcześniej w dalekim kraju. Potem ożenił się z dziewicą. Podobno jedynym jej przymiotem było to, że nigdy nie zdradziła swego męża. I to nie z braku ochoty ku temu, co raczej braku chętnych kandydatów na kochanków, odstręczonych jej "orginalną" urodą…
Za to wśród wędrujących po tych górach łowców, drwali, smolarzy i innych bardzo popularna jest "Smocza piosenka":
Cytat:
Za siedmioma górami,
Za siedmioma rzekami,
Mieszkał sobie smok z dwoma wielkimi chujami,
Wszystkie panny dookoła,
Miały cipy jak stodoła,
Jak stodoła miały cipy,
Bo nasz smok był niewyżyty,
Walił wszystko wokół grodu,
Z tyłu, z boku oraz z przodu,
Fosa pełna jest nasienia,
Ten smok był nie do zniesienia,
Król wyrywał sobie włosy,
Bo nie mógł korzystać z fosy,
Dawniej pływał w niej dość często,
Lecz dziś w fosie jest zbyt gęsto,
Wreszcie król strasznie wkurwiony,
Wysłał listów dwa miliony,
W kraje bliskie i dalekie,
Hen za górę, lasy, rzekę,
Treść tych listów była krótka,
Pół królestwa oraz córka,
Za zabicie tego zucha,
Co mi pół królestwa zruchał.

Ref.
To jest pieśń o smoku bardzo strasznym,
To jest pieśń o smoku niewyżytym,
To jest pieśń o smoku bardzo strasznym,
To jest pieśń o smoku niewyżytym.

Jeden z owych listów trafił do krainy króla Zbuka,
Tam co drugi dzielny rycerz takiej fuchy ciągle szukał,
Żył tam Stachu Wyrwiczłonek,
Oraz Zenek Grzmotochujek,
Ale każdy z nich się boi,
Smoka, co ma aż dwa chuje,
Wreszcie znalazł się odważny,
Był nim Kaziu Twarda Dupa,
Nie bał się żadnego smoka,
Żaden smok go nie przerucha,
Wsiadł na konia z białą grzywą,
I popędził drogą krzywą,
Do krainy króla Ćwoka,
By zajebać tego smoka,
Jechał przez krainy różne,
Gdzie leżały kurwy próżne,
Gdzie jebały się ślimaki,
Wtedy świat był właśnie taki,
Po dniach wielu swej podróży,
Piciu wody wprost z kałuży,
Wjechał do jaskini smoka,
By zdobyć nagrodę Ćwoka.

Ref.
To jest pieśń o smoku bardzo strasznym,
To jest pieśń o smoku niewyżytym,
To jest pieśń o smoku bardzo strasznym,
To jest pieśń o smoku niewyżytym.

Okolica się zleciała, część z nich smoka dopinguje,
Ci, co mają po dwa chuje,
Lub co są nieprzeruchani,
To są właśnie smoka fani,
Przy dopingu tej widowni,
Smok pozbawił Kazia spodni,
Lecz zwieracze nie puszczały,
Smok połamał obie pały,
Wielki okrzyk wstrząsnął grodem,
"Kurwa, dawać mą nagrodę!"
Gdzie księżniczka, gdzie królestwo,
Zajebałem to kurewstwo,
Król usłyszał to wołanie,
Woła córę na kazanie,
Słuchaj córko moja młoda,
Nie rób mu za szybko loda,
Chroń swą dupę należycie,
Masz ją jedną na swe życie,
Kaziu znany to jebaka,
Ogromnego ma pisiaka,
Rycerz wpada na komnaty,
Ciągnąc z sobą smoka gnaty,
Chodź tu do mnie, złotowłosa,
Wsadzę chuja ci do nosa,
Szarpnął córkę wnet za szmaty,
Chodź, pędzimy do mej chaty,
Do mojego króla Zbuka,
On już pewnie z wieży luka,
Koniec bajki usłyszycie,
I się bardzo ucieszycie,
Uwierzycie mi na słowo,
Żyli długo, lecz chujowo.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Smutas : 01-01-17 o 13:34.
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Archolos Kassler Biblioteka Archolos 5 31-07-15 18:05
Brama Archolos Dark Przedmieścia 0 14-02-14 23:47


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.