Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum
Przeładuj stronę Igraszki Bogów

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 19-03-06, 20:27   #49
Dunger
Poeta ŚP
 
Dunger awatar
 
Zarejestrowany: październik 2004
Skąd: Azaran [TWOG] / Vvardenfell / Larania
Posty: 337
Wyślij wiadomość przez AIM do Dunger
Domyślnie

Cytat:
Originally posted by jedrzej@19-03-2006, 16:04
A i na poczatku samym napisales, ze salom jest zwyklym czlowiekiem itp. a teraz spokojnie zabija orków i jeszcze gorsze stworzenia.rozwinąl sie, niema co!!!
291907
Pobyt w takim towarzystwie wpłynął znacznie na niego ^^ Poza tym wrogów przede wszystkim pokonuje sprawną taktyką i trzeźwym umysłem, a nie brutalną siłą. Te cechy musiał mieć dobrze wyrobione będąc złodziejem.

Zapraszam do czytania i krytykowania
__________________
[center][b]Igraszki Bogów, Mroczny Paladyn, Larania, Magiczne Klingi, Upadek, Spiskowcy
Zwycięzca KNNW, KNNF, KnOG II, KNOP, KIŚ i RO
TWOG - Potwory, przedmioty i świat
RPG
Dunger jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 27-07-06, 13:42   #50
Ertix
Nosferatu
 
Ertix awatar
 
Zarejestrowany: październik 2004
Skąd: Morgrad
Posty: 2 054
Domyślnie

Wiesz dlaczego mało osób tak komentuje ? Bo za dużo czasu zajmuje przeczytanie wszystkie, ja zabrałem się o gdzieś o 10:00, z kilkudziestoma minutami przerwy, a od VIII rozdziału to opowiadanie zaczynało mnie tak nudzić że przewijałem tylko do części związanych z fabułą....

Błędy:
II rozdział

Większość była ubrana w szaty obywatelu,
A nie szaty obywatela ?

III rozdział

Od tego są przyjaciele. - powiedział z uśmiechem przyjaciel
Powtórka

V rozdział

Nieobecnie zostaną zdegradowani, powiedział patrząc na Magów
Nieobecni

Na naszą zabieramy tylko osiem osób.
Na naszą co ?

który zdążył przywać już dwa żywiołaki wody
przyzwać

Wtedy Ragnus posłał konary
Cholera, ale się zamyśliłeś ! Ragnon a nie Ragnus xD

- Nie wiesz jak sytuacja na przełęczy? - zapytał go Etnos.
Nie wiesz jaka jest...

O r k i dostrzegając beznadziejność sytuacji
A nie orkowie ?

VI rozdział

Coraz mnie chce mi się wierzyć że Adanos obdarzył cię swoją łaską
Coraz mniej

- Chwyćcie mnie osłaniajcie za wszelką cenę!
To w końcu co mają robić ?

No i tyle z błędów. Przez większość czasu czyta się przyjemnie, ale przy dodaniu ostatnich dwóch rozdziałów zapomniało Ci się opisywać terenów, najbardziej zaskoczyło mnie że opisywałeś tak chaotycznie znane miejsca z Khorinis, sam dotąd pamiętam tylko budynek z farmy Onara, a reszta to twory Twojej wyobraźni albo opis okolicznego miejsca etc. Rozdziały robisz tak długie... że stają się nudne, sam zniosłem tylko pierwsze VII rozdziałów, VIII i IX czytałem już na siłę. Po za tym cholernie dużo imion, aż się cieszę że mam już to opko za sobą....

Plusy:
-Długość
-Opisy walk
-Fabuła
-Ciekawe "przypadki"
-Bo wciąga....

Minusy:
-Może i wciąga, ale po VII rozdziale czytelnik zaczyna się nudzić
-Częste zmienianie kluczowej postaci tego opka z Saloma na licza...
-Monotonne zachowanie licza typu "Jestem silniejszy, pamiętaj o tym bo inaczej blablabla..."
-Brak zamieszczenia opisów znanych budynków Khorinis (nie licząc Budynku z Farmy Onara)

Ocena końcowa: 8+/10

__________________

† Legenda Pojedynków Świętego Przymierza †
RPG
Ertix jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 28-07-06, 20:19   #51
Tai
 
 
Tai awatar
 
Zarejestrowany: październik 2005
Posty: 155
Domyślnie

Prolog
Coraz rzadziej widzę opowiadania z prologiem, który jest jak normalny rozdział. Prolog to nie pięć linijek tekstu (no, zdarzają się wyjątki), ale normalny rozdział, wprowadzający do tekstu. To, co nazwałeś prologiem, mogłeś włączyć w treść pierwszego rozdziału.


I Rozdział
Ni tak, ni owak, ale strasznie mi się ten rozdział klimatem kojarzy z Arcanum :P I dziwi mnie także bardzo szybkie zmiany w postanowieniach Saloma, znaczy (w uproszczeniu):
- Nie, nie chcę tego klejnotu.
- Będzie cię stać!
- No dobra pokaż.
- Dwadzieścia sztuk złota.
- Coś mi tu śmierdzi.
- Po prostu zależy mi, by go sprzedać. (Nie no, to już kompletny idiotyzm, ale Finkregh wytknął to w punkcie 3. W miarę możliwości zmień to na jakiś inny powód)
- Biorę.
Wygląda na to, że złodziej miał słabą psychikę, skoro tak łatwo dał się namówić na kupno klejnotu. I w ogóle to w pierwszym rozdziale wychodzi on na jakąś lamę. Aha, skąd w świecie Gothica wziął się pół goblin? Która kobieta chciała by… chm, chm, z goblinem??


Rozdział II
W pierwszym zdaniu raczysz nas podmiotem domyślnym, znaczy się, nie piszesz: „Kiedy Salom się obudził…” tylko „Kiedy się obudził.” Ja wiem, że to chodzi o Saloma, ale dopiero po przeczytaniu dalszego tekstu czytelnik na 100% dowiaduje się, że to on.

Większość była ubrana w szaty obywatelu
Obywateli chyba powinno być

Kolejny, dosyć poważny błąd, jeśli patrząc na to ze strony zwyczajów Magów Wody, to, to, że Vatras zdradził tajemnicę… „spowiedzi.” Jeśli tak na to powiedzieć. Vatras nie był w GD i skąd miał wiedzieć o Smokach tam będących, jak nie od Bezimiennego? A przecież jak się prosiło go o błogosławieństwo i coś się przekręcało, to on mówił coś o tym, że powierzone mu tajemnice zachowuje tylko dla siebie.
Zadziwiająca jest też znajomość Saloma na temat miejsca pobytu magów. Ciekawe, czy to, że Pedro jest na Khorinis też by przewidział. Dużo jest w tym małym fragmencie problemów czasoprzestrzennych i sytuacyjnych Np. to że Vatras zabrał się statkiem. Jakim? Handlowym? A był tam jakiś? Wtedy to i pół wyspy by się z nim zabrało. Przez całą grę jest wałkowany temat niemożliwości ucieczki z wyspy, chyba, że okrętem paladynów (o czym z resztą przekonujemy się na końcu gry). Kolejny problem czasoprzestrzenny, to, to, kiedy Vatras przybył na Varrant? Po, czy przed pokonaniem smoka ożywieńca? Z pewnego fragmentu (aby tu, w Varrancie, w Wielkim Sanktuarium Adanosa wznieść modły o błogosławieństwo dla spustoszonej przez orków i smoki Górniczej Doliny) można wywnioskować, że Bezimienny dopiero zaczynał IV akt (polowanie na smoki). Pomyśl sam, Vatras na kontynencie specjalnie po to, żeby się pomodlić? Gdzie indziej nie mógł? Połącz ten fragment o statku handlowym i o IV akcie, a wyjdzie Ci całkiem spora niedorzeczność. Swoją drogą, dziwne, że nikt tego nie zauważył…

- Tak, na kontynencie jest jeszcze sporo przedstawicieli ich prastarej rasy. - wyjaśnił mag.
Na kontynencie? Chyba na wyspie… A poza tym 6 smoków to sporo?

W miarę jak zbliżali się do świątyni, domy stojące przy ulicy którą szli, stawały się coraz większe i zamożniejsze, a na ulicach było widać coraz więcej ludzi.
Zastanawiam się, czy nie powinno być odwrotnie. Fatalna sytuacja królestwa, wojna z Orkami, i inne takie, powodują u mnie przemyślenia, że to biedaków było coraz więcej, a bogaczy coraz mniej. Jeśli w dzielnicy bogatych domów widać było więcej ludzi, to wychodzi na to, że bogaczy było więcej.

Jeśli Vatras jest Arcymagiem, to raczej nowicjusze nie powinni z nim dyskutować, zresztą gdy mowa o jakimś rytuale, w którym Opiekunem został Etnos (kojarzy mi się z wulkanem Etna, ale git z tym) zdziwiło mnie to, że właśnie Arcymag NIE BRAŁ W NIM UDZIAŁU. A to raczej niedopuszczalne jak na tamte realia zakonne, a’la Obóz Sekty.

Pokój, jak na standardy magów, przedstawiał się raczej skromnie. Jedynymi elementami wystroju
Zgubiłeś kropkę.

- Jak to się stało? Przecież Bezimienny rozgromił siły orków!
I za to per Bezimienny opko traci u mnie 50 pkt. Jak można do kogoś powiedzieć: „Ej! Ty, Bezimienny!” Kompletny bezsens.

Co gorsza orkowie są teraz dowodzeni przez Bezimiennego, który jak nikt zna słabe strony miasta Khorinis.
Ciekawe skąd zna te słabe strony? Gadając z Diego, Bez mówi, że wiele się zmieniło w Khornis.

dowodzi watahą orków
Bardziej by tu pasowało „Armią.” Wataha to do wilków/wargów pasuje bardziej.

- A więc musimy coś zrobić. - Powiedział Vatras, zdeterminowanym głosem.
Salom nawet nie pomyślał, że będzie jednym z uczestników tej ekspedycji...


Jakiej ekspedycji? Czy ktoś coś o tym wspominał? Nie. Wytnij to.


Rozdział III

Od tego rozdziału błędy ortograficzne itp. Będę tylko zamieszczać, bez kommenta. Szkoda na nie tekstu, mało ich jest.

Gdy wieczorem złodziej wracał do swojej sypialnie, ów mag wyminął go szybkim krokiem

Te okrzyki magów wody:
Zabić go!
- Poćwiartować i wrzucić do fosy!
- Powiesić ku uciesze gawiedzi!
- Na pożarcie krokodylom go!
- Zasztyletować!
- Poodcinać mu kończyny!
- Wydłubać mu oczy i uciąć język!

Są godne średniowiecznej inkwizycji. Magowie Wody, z takimi tekstami lecą?

Odźwierny spojrzał mu nienawistnie w twarz i splunął mu prosto w oko.
Niezłego cela miał :P Zmień to na „splunął mu pod nogi.” Będzie wyglądać bardziej możliwie.

- Mistrzu, jak masz zamiar pozbawić go magicznych zdolności? Przecież to chyba niemożliwe...
Etnos pokazał jeden ze swoich pierścieni i powiedział:

Teraz to czuję KOTOR’a 2 Tam też gościa Rada Jedi pozbawiła Mocy. I tam też mówili, że są sposoby na takie rzeczy. Przyznaj się, ściągnąłeś to?

Kilku magów pogratulowało Salomowi i salo zaczęła się powoli opróżniać.

Komnata była bardzo bogato urządzone


Rozdział IV

Ten dialog z Vatrasem, kiedy Salom wyciąga łzę Adanosa z fontanny (swoją drogą powinno być Łzę Adanosa), jest dziwnie sztuczny. Raz mag dziwi się, skąd Salom ma ten artefakt, a potem beztrosko się z nim żegna.
Następnie złodziej rozmawia z orkiem, jakby z równym sobie człowiekiem. Co ciekawe, Ulgul gada z człowiekiem, jak z pobratymcem. Wiem, że pracowali razem XX lat, ale to dziwnie wygląda.
Im dalej czytam, tym mniej błędów widzę… Ale nie martw się, o na pewno się zmieni


Rozdział V

Trochę mnie śmieszy ten atak magów wody, bo posłaniec przysyła takie wieści, jakby magowie zdobywali twierdzę, albo zamek Np. „Wszystkie linie obronne rozbite a strategiczne punkty stracone.” :lol:
Zastanawiający jest także nagły przypływ chęci zemsty za śmierć Mistrza Gildii złodziei u strażników, w czasie natarcia magusów wody. Przecież i tak już nie dostaną wypłaty, to po co ten heroizm?
Jak czytam tę beztroską rozmowę Saloma z Freshkiem (Freskiem? Buhahaha :D ), to tak jakby oni byli Sprite, a nacierający Magowie Wody – pragnienie :P

I swoją drogą, od kiedy Adanosowcy używają magii ognia?

Liczby pisz słownie, chyba że to Kod Leonarda da Vinci :P Chodzi mi o moment przemówienia Etnosa na temat Łez Adanosa.
Samo przemówienie Etnosa na temat miejsca ukrycia i tych, którzy nad tym czuwali, jest dla mnie czystą głupotą. Zorbar (imię bliźniaczo podobne do Robhar) pilnował tej całej krwi w STARYM OBOZIE?! Obóz ten powstał dopiero po stworzeniu bariery :P A poza tym, po cholerę była Beliarowi ta krew? Nie mógł upuścić jeszcze trochę? Mówisz, że pilnował jej już po stworzeniu bariery? Z tego co wiem po powstaniu bariery rządził w SO tylko i wyłącznie Gomez. Przed powstaniem magicznej bramy siedziba władzy i kontroli nad kopalniami, a co za tym idzie, nad GD znajdowała się w Khorinis. W ogóle w GD przed barierą nie było (jak mi się zdaje) żadnego stałego przywódcy (Zorbar).
Aha, paladyni przybyli na wyspę, w czasie pomiędzy GI i GII, lub nawet w GI. A nie, jak to piszesz wtedy, gdy zaatakowały smoki.

Słońce już zachodziło, gdy "Wodny Sługa" zacumował na plaży oddalonej milę od Khorinis.
Jak można zacumować na plaży? Przywiązywali cumę do piasku? Całym statkiem też lądować na wybrzeżu też nie mogli, bo osiadłby na mieliźnie. Mogli ewentualnie zostawić statek na morzu, kogoś na statku, a sami wsiąść w szalupy i nimi podpłynąć do lądu. Swoją drogą nie chce mi się wierzyć, by trójmasztowca obsługiwało ośmiu ludzi. I nie gadaj, że statkiem sterował Adanos, bo to byłoby po prostu nie tyle niedorzeczne, co śmieszne :P

Nagle po godzinie wyszedł z niego ogromny demon ognia…
…Stwór zwinnie przeskoczył barykadę…

O ile dobrze pamiętam, demony latały, a nie chodziły. Nawet nóg nie miały

Jakże wielkie było zdziwienie i strach orków, gdy nagle w środku ich bazy pojawił się ośmiometrowy demon.
Człowieku, wiesz, ile to jest OSIEM metrów?! To tak, jakby demon był wysokości domku jednorodzinnego, albo i wyższy.

Bestia jaką zobaczyli miała około dwunastu metrów wzrostu
No, to już jest trochę więcej niż dwupiętrowy blok…

A, i żeby ten potwór mógł zmieść strzelców z blanki swoimi szponami (czy jakimś innym shitem), musiałby przykucnąć, bo nie wieżę, żeby umocnienia były aż tak wysokie.


Rozdział VI (qurde, chyba ten najdłuższy)

- Chyba przeżyję, choć pewnie będę musiał trochę poleżeć. - Powiedział ze smutkiem - Pewnie tydzień albo nawet i dwa.
To też jest niezłe, dopiero co oprzytomniały gościu stawia sobie czas trwania własnej rehabilitacji.
Godne uwagi jest też bardzo szybkie przekonanie się uczestników ekspedycji do Lisza. Magowie bardzo szybko obdarzyli go zaufaniem, nie pytając o bardzo wiele ważnych rzeczy, Np. czy nie służy Beliarowi itp. Moim zdaniem zacząłby się okres dyskryminacji Lisza w grupie, znaczy się poleciałyby teksty w stylu: „Jak tam w podziemiu?”, „Może wpadniesz do Wielkiego B na kawkę i spytasz się co zamierza?” Itd. Itp.
Dalej jest istna rywalizacja pomiędzy członkami grupy.
Orkowie w strażnicy – Freshk
Orkowie przy ognisku – Lisz
Wargi – druid
Rywalizacja, pokaz swoich umiejętności, moim zdaniem. Mogłeś to przedstawić ciekawiej, w sposób bardziej dramatyczny.
Dalej, podczas ataku twoi bohaterowie wychodzą na supermanów! Vatras rzuca zarąbiście kolorowe światełka, które zabijają jednym trafieniem (Łza Adanosa też zabijała jednym muśnięciem :P )

Chwyćcie mnie osłaniajcie za wszelką cenę! – wykrzyknął Yvenhuanel Kel'Moxinvyin, upadając na kolana i zaczynając rzucać jakiś czar.
Konia z rzędem, jeśli mi to wytłumaczysz.

Kontynuując o wszechmocnych bohaterach, to z twojego opisu wynika, że byli super wytrzymali, mieli super dużo many, itp. Itd. (nie chce mi się wymieniać 20x super cośtam :P )
Rozwalili olbrzymów ognistymi strzałami (?), ogrów jakimiś pnączami (to jeszcze da się przełknąć), ale normalnie to dziwne, że 8 ludzi… no dobra 7 ludzi i jeden Lisz sami rozwalają obóz orków, ich posiłki i inne potwory, bez ŻADNEJ rany (sic!). Dla tych magów zabicie setki orków to tylko zabawa na długie zimowe wieczory. Przy dwustu orkach, jest to dla nich zabawa w piaskownicy. Dopiero przy trzystu orkach, kilkudziesięciu szamanach i kilkunastu mniej licznych stworzeń (ale za to potężniejszych od tych 300 orków), walka magów zaczyna wyczerpywać. Ciekawe ilu musiałoby być samych orków, by zmieść naszą paczkę przyjaciół z powierzchni ziemi? XX-tysięcy? :P

Gdy magowie przeszukiwali ciała, to mieli zajęcie na kilka dni :P Tyle ciał i już koło południa byli gotowi? Ale nie rozwódźmy się nad tym problemem…

Magowie szybko pobiegli w stronę ciała Djiniego, a Vatras natychmiast zabrał się do wypowiadania formuł najsilniejszych zaklęć uzdrawiających. Jednak nawet jego zdolności nie zdały się na wiele, gdyż Djini już był nieżywy
…- To chyba była jakaś odmiana hakowej poczwary. – zaczął swój monolog Djini

No comment

- Dlatego że druidzi mają swoje tajemnice, o których nikt niepowołany nie powinien się dowiedzieć. – odparł mu Ragnon – Ale zapewniam was że wędrują bardzo, bardzo dużo. To jest część procedury przyjęcia.
Przydałoby się wyjaśnienie, JAKIEJ procedury przyjęcia? Na druida? Maga? Wiesz, coś w rodzaju retrospekcji.

Tymczasem Salom walczył właśnie z trzema orkami naraz, nie mogąc wyprowadzić żadnego ataku, gdyż musiał skupić się na parowaniu ciągłych uderzeń orkowych mieczy.
Od kiedy orkowie noszą miecze? Chyba że elita, ale wątpię, by Salom walczył z trzema naraz i po 10 sek. ciągle żył.

- Nie mam pojęcia, ale mam nadzieję że zmiany nie będą zbyt duże od mojej ostatniej wizyty – odrzekł posępnie Vatras.
A kiedy to Vatras był w Górniczej Dolinie? Możesz mi powiedzieć, bo w grze jakoś nic na ten temat nie ma :P

- Nie mamy szans! – Powiedział Etnos z rezygnacją. – W życiu sobie z nimi nie poradzimy!
:Lol: niezły tekst, szczególnie po tej walce z orkami, górskimi olbrzymami i orkowymi szamanami.

Dosyć schematycznie przedstawiasz sposób użycia Łzy Adanosa. Wygląda to mniej więcej tak:
Podniósł klejnot. Gdy promienie słońca/księżyca padły na orków ci zaczęli padać/umierać/zdychać. Po chwili wyczerpany mag/Etnos pada z wyczerpania na ziemię.
I taki test widzę ZAWSZE (tylko że trochę zmieniasz za każdym razem), gdy zostaje użyta Łza. A można by to przedstawić w sposób bardziej dramatyczny Np.
Wielu orków padło pod zabójczymi dla nich promieniami Łzy, ale im więcej przeciwników traciło życie, tym bardziej mag był wyczerpany. ŁUP! To Salom zablokował cięcie od tyłu skierowane wprost na Etnosa. Mag spojrzał na klejnot, na odbijające się na jego powierzchni przepiękne, kolorowe refleksy. Ten harmonijny obraz dodał mu sił. A macie, pomyślał Opiekun i skierował promień na najbliższe skupisko zielonoskórych. Jednak po chwili nagły przypływ sił zaczął opuszczać maga, światło odbite od Łzy stawało się coraz słabsze, przed oczyma ciemniało. Głosy walki oddalały się. Nie, pomyślał Opiekun, ale jego wysiłki podtrzymania siebie przytomnego zadawały się nic nie warte. Znów spojrzał na piękną Łzę. Poczuł, jak ziemia ucieka spod jego stóp, jak jego plecy upadają na czerwoną od krwi ziemię.
A potem dalszy opis walki…

Oczywiście jest to wymyślone na poczekaniu, ale jestem pewien, że mógłbyś napisać coś podobnego sam, ale sto razy lepiej.

- Użyj Łzy Adanosa – poradził Yvenhuanel wyjmując jednocześnie z kieszeni szaty długą, czarną różdżkę.
.. Salom wiedząc że walka wręcz nie ma żadnego sensu, czekał na rozwój wydarzeń z różdżką w ręku

To kto w końcu miał tę różdżkę?

Co do przyzwania Glabrezu (Co za dziwna nazwa. Pasuje ona bardziej do rzeczy, niż do istoty), to gdy Glabrez atakował po raz pierwszy na naszych bohaterów, to nic i nikt nie mógł go pokonać. Dopiero Lisz zmiótł go jakimś super hiper potężnym czarem. Zresztą opisując tamtego napisałeś, że był skryty za jakąś iluzją, która nie przedstawiała jego prawdziwej postaci, a teraz opisujesz go tak samo, długie szpony Itp. Ale nie w tym problem. W ogóle nie opisałeś walki Glab-cośtam ( :P ) z orkami, jedynie wzmianka o tym, że przeciwnicy przedostali się pomiędzy jego szponami. I o tym jak pada martwy pod ciosami orków (a tamten padł dopiero pod wpływem czaru Lisza)
A z poprzedniego opisu wynika, że sam Glab-cośtam mógłby roznieść całą armię orków.

- A gdzie zużyłeś pozostałe? = zapytał z ciekawością Freshk.

Wtem dobiegł ich uszu odgłos ludzkich okrzyków, pieśni wojennej Łowców Smoków.
Wychodzi na to, że to okrzyki były pieśnią Łowców. Ale poza tym od kiedy Łowcy mają swoją pieśń? Że też ja, jako ich fan nic o tym nie wiem. Skąd taki Salom mógł znać taką pieśń, kiedy on nigdy nie był na Khorinis? Łowcy byli tylko i wyłącznie na Khorinis, bo nigdzie indziej nie było smoków. Zresztą Łowcy, to odłam Najemników, więc ich śpiewy mogły być znane tylko im samym i orkom ( :P ).
W tym momencie wchodzę na ziemię Tolkiena, ale co mi tam… Mógłbyś napisać to tak:
Smoki, [Orkowie], węże, mag.
Nie jest nam ich wcale strach!
Smoka , orka, węża , maga.
W pył rozniesie cisów grad.
Maga cienia, maga zła
Pokonam dziś ja ci ja!
(Itd. Nie chce mi się dalej wymyślać tej piosenki.)
- Słuchajcie! – Wykrzyknął radośnie Salom
- Jeśli ktoś może śpiewać taką pieśń, to tylko Łowcy Smoków. – Odparł Freshk

Oczywiście to także zostało wymyślone na poczekaniu (a jak, nie będę odwalać za Ciebie czarnej roboty :P ).

Jestem Amberto, Arcymag w służbie Innosa, dowodzę obroną niedobitków, którym udało się przeżyć nieustanne ataki Beliara.
No, nieźle. Niedobitki rozwalają nawał orków, który prawie nie zabił twoich wszechmocnych bohaterów.

Jako jedyny z wyprawy nie jestem Magiem Wody, tylko zwyczajnym złodziejaszkiem.
Tylko idiota, przedstawiając się wspomina, że jest złodziejem. No, w szczególności magowi ognia. Ale to reakcja maga jest dziwna, jakby zupełnie olał to, że Salom jest złodziejaszkiem.

Na końcu widoczny był kilkumetrowy posąg Innosa, przed którym modliło się na kolanach kilkunastu Magów Ognia, pogrążonych w głębokiej modlitwie.
Ten fragment po ostatnim przecinku można wyciąć.

Amberto wskazał im karmazynową sofę
Baaardzo mocno naciągane realia świata Gothic’a. Sofa? Skąd tam się wzięła? Przecież poziom technologiczny Myrtańczyków nie wskazywał nawet na to, że umieli robić obijane skórą krzesła. :P No, oczywiście z wyjątkiem tronu (choć i w to wątpię).

Brakuje mi także opisu, jak Xardas rzucał czar Nieobecności. A, i nie ma nigdzie tekstu, jak magowie wracają do normalnej postaci.
Charaktery postaci KOMPLETNIE do nich nie pasują. Xardas luzak. Vatras też. A każdy wie, że nekromanta był rozważny, cierpliwy cichy, nie mówił, jeśli nie musiał. Vatras podobnie. Przypomina mi się Ed i tamtejszy Xardas, a’la San Andreas. Wiem, że wprowadzając takie a nie inne zachowania dodałeś trochę humoru do swojego opowiadania. I jeszcze jedno, Xardas został nekromantą (nie mylić ze sługą Beliara!) dopiero za Barierą. Dalej wiemy jak to się potoczyło. A, co do imienia tego Lisza (Yvenhuanel Kel'Moxinvyin) to przypomina mi się wampir Regis z „Chrzest Ognia” A. Sapkowsiego. On też miał zarąbiście długie nazwisko i też nie był… żyjącym. Wiesz, tyle że jego nazwisko jeszcze dało się jakoś wymówić :P W tym rozdziale jest bardzo dużo walki (moim zdaniem za dużo). Wiesz, walczą, śpią noc, czy dwie i znowu się nawalają. Jak jakieś cyborgi, czy Robocopy. Spójrz na to ze strony fizjologa/biologa/botanika(to do tego druida). Wiem, że to opko jest Fantasy, ale nigdzie się nie spotkałem z aż taką dużą ilością walk, w tak krótkim czasie. Jeśli już koniecznie chcesz zachować te walki, to chociaż zmniejsz ich skalę (zamiast mnóstwa orków, zrób ich, nie wiem… wataha?).
Na tym zakończymy reckę rozdziału VI (qurde, ten najdłuższy :P )


Rozdział VII (ja cię pędzę Jeszcze dłuższy! L )

Szli już kilkanaście minut, gdy nagle ku ich przerażeniu zmaterializował się przed nimi posępny nekromanta, ubrany w długie, ciemne szaty, przyozdobioneświecącymi symbolami.
Przyozdobić, to można choinkę :P Zmień to na coś innego.

Kolejna dziwna rzecz, to jak pojawia się Strażnik Dusz. Vatras zaczyna opowiadać ich historię, nie bacząc na przeciwnika, traktował go jak powietrze.

- A co zamierzacie zrobić? – zapytał Etnos – Przecież z orkami za wiele nie zdziałacie! Król ma wyjątkowo potężną armię.
:Lol: taak, wyjątkowo potężna armia, zdziesiątkowana walkami z orkami. Obejrzyj sobie wprowadzenie do GI. Zresztą w GII paladyni mówią, że ludzie przegrywają tę wojnę :P

Bitwa Łowców Smoków z armią orków jest baaardzo dziwna. Tutaj również wałkujesz potęgę bohaterów Np.
„W chwilę po nim, Etnos i Amberto posłali w kierunku orków dwie olbrzymie kule ognia… …rozpraszając jego formacje i przysmażając żywcem kilkuset rekrutów.”
Wiesz, gdyby tak było, to grupa, powiedzmy trzydziestu takich magów rozwaliłaby wszystko i wszystkich na swojej drodze. Żeby koniecznie dodać realizmu tej walce, napisz, że „Magowie posłali dwie ogromne kule ognia, przed którymi orkowie nie mogli się schronić. Pociski przeleciały przez zwartą linię orkowych szeregów, pozostawiając setki/setkę/mnóstwo zwęglonych ciał.”
Takie tam, też wymyślone na poczekaniu (trzeci raz :P ) rozwijaj takie moje myśli, a opowiadanie nie straci na wartości, lecz nawet przybierze na długości. :P

Nagle jeden z orków podniósł wysoko orkowy sztandar, przedstawiający oko Beliara patrzące na wszystkie strony świata
Zmieńmy „Beliara” na „Saurona” i co wyjdzie? Domyśl się sam. Zmień to może na stopę Beliara, która gniecie przeciwników ( :Lol: ) i zabija ich smrodem zła ( :Lol: ). Nie, serio, wymyśl coś oryginalnego.

I nie wiem, czy sobie zdajesz z tego sprawę, ale kompletnie zapomniałeś o MANIE. Przy każdej bitwie/walce magowie rzucają dziesiątki zaklęć, a nic mi nie mówi, by tracili siłę duchową/życiową, ani by je w ogóle uzupełniali. Wiesz, z takim podejściem, to magowie powinni mieć -1000000 HP ( :P ).

Co dziwne, znali oni bardzo wiele różnych czarów, jak na tak prymitywną rasę.
Od kiedy orkowie są prymitywną rasą? Wytwarzają zbroje podobne do ludzkich (Ork Elita), budowali potężne magiczne budowle (Świątynia Śniącego), a Xardas wspomina, że są na równi, jak nie wyżej z ludźmi. Zaklęcia bractwa, to zarazem (jak mi się znów wydaje, ale to sprawa na dłuższe dyskusje) zaklęcia wynalezione i wyprodukowane ( :D ) na ziemiach orków.

Z twojego opisu walki Lisza z Strażnikiem Dusz wynika, że Strażnik jednak miał ciało.
- TAK!!! – wykrzyknął Yvenhuanel i wyciągnął rękę przykładając ją do klatki piersiowej przeciwnika.
A przecież można to było ująć, nie wiem… do zbroi, do miejsca, gdzie powinna się znajdować pierś przeciwnika. Jest jeszcze kilka takich fragmentów, ale nie chce mi się ich wydłubywać z tego tekstu.

Zawsze jak ktoś dostaje z jakiegoś zaklęcia, jest tylko odepchnięty ląduje na ścianie/drzewie/ziemi. Napisz coś bardziej ciekawego Np.
Lisz poczuł na sobie bolesne uderzenie czaru nekromanty. Siła uderzenia wybiła go w powietrze, obracając nim jak szmacianą lalką. Itd. Itp.
Od tych przykładów odechciewa mi się myśleć…

- Spokojnie – załagodził sprawę Salom – To nie woja wina. Jak się nazywasz?
- Echhh – westchnął wojownik – Moje imię brzmi...
- Dość tego! – przerwał mu Etnos – nie mamy czasu na pogawędki! – zwrócił się do Bezimiennego – Powiedz nam co wiesz!

Po chu… znaczy się po cholerę pyta się go o imię, skoro i tak wszyscy na niego wołają Bezimienny. Ten fragment jest o tyle niepotrzebny, co głupi.

- Z tego co wiem, to za jego pomocą można też uwięzić go podobnie. – wyjaśnił Bezimienny
Bezimienny – zdrabniasz takie coś? Toż to niedopuszczalne! Zupełnie, jakby Bez był pedałkiem :P


Rozdział VIII

Bitwa toczyła się jednak dalej niż im się na początku wydawały

Kiedy nekromanta poległ, Bezimienny wydostał się spod jego władzy i przyłączył się do nas, z zamiarem naprawienia swoich czynów.
Już wiem, jaka padłaby odpowiedź, gdy Salom pytał się wybrańca o imię: „nazywam się Bezimienny” :P :P :P

wielu wojownikom pobladły twarze, gdy uświadomili sobie potęgę owego stworzenia, tym bardziej, że zawsze sądzili, iż smoki żyją tylko w legendach.
W końcu byli łowcami smoków, jak mogli myśleć, że smoki żyją tylko w legendach?

Salom przygotował naprędce parę zwojów z ognistą strzałą
A po co mu te zwoje, zapomniał jak się rzuca czar bez nich?

Hrotgar otarł pot z czoła i z ulgą zarzucił swoją broń do pochwy na plecach,
Z tego co mi wiadomo, to Hrotgar miał topór, a jak można topór schować do pochwy? :P

Nagle lisz poczuł uścisk w okolicach klatki piersiowej, a w chwilę później poczuł jak leci. Z hukiem uderzył w kamienną ścianę, obcierając sobie skórę w kilku miejscach.
Obecna postać Lisza była tylko iluzją, nie mógł nic czuć w miejscach tej iluzji. Na mój gust, to Lisza nie skrywała iluzja, tylko transformacja w istotę żywą (człowiek).

Skoro Lisz mógł z magów tworzyć szkielety (tylko z magów? Przydałoby się wyjaśnienie tej mocy) to czemu nie stworzył sobie własnej armii przy jakiejkolwiek bitwie? Takie moce, które są używane w najmniej potrzebnych sytuacjach, a z powodzeniem mogłyby być użyte gdzie indziej, psują tan czar, jakim spowite jest twoje opowiadanie.

Spotkanie z Driadami jest też dla mnie dziwne, mianowicie Strażniczki Lasu za szybko zdobyły zaufanie dla grupy łowców. Spytały się tylko, jaki cel, skąd i po co. Nie wymagały żadnej próby, ot tak dały coś co utrzymywało je przy życiu i poszły… Dziwne…

W tym rozdziale zaniedbujesz naszego Bezimiennego. Coś tam tylko wspomniałeś o nim, a potem tylko Hortgar i Salom.


Rozdział IX

Po ataku na Druida i Maga Ognia, nikt nawet nie szuka sprawcy. Po prostu idą do Lisza, bu spytać się co on tam mógł odkryć.
Kolejne dziwne zdarzenie, to rzut kamieniem Saloma, mający na celu odwrócenie uwagi orka. Są dwie możliwości:
Złodziej wyrzucił kamień spod wody, co spowodowało jej plusk. Ale głupi ork pobiegł w kierunku lasu (bał się wody? :P )
Salom wystawił rękę nad wodę i rzucił kamieniem. Głupi ork nie zauważył kamienia lecącego mu przed oczyma i pobiegł w stronę upadku pocisku.
W obydwu przypadkach ork wychodzi na KOMPLETNEGO głupa. Też dziwną sprawą jest, czysta woda. Dziwne, że ork nie spojrzał pod nogi, ale to można nazwać literackim fartem.

Kiedy wreszcie wszystko ucichło, a kurz opadł na ziemię, Salom wojownik
Od kiedy on jest wojownikiem? Byłby, gdyby pokonał stwora siłą i sprytem, a nie tylko i wyłącznie sprytem. Wytnij wojownik :P

Jakże dziwny jest też upływ czasu, w momencie jak Salom znalazł wyjście z tunelu. Światło dzienne? Przecież jeszcze północy nie było. A tu już dzień. Mogłeś napisać coś o ilości czasu spędzonego w podziemiach.

Kel’Moxinvyin odwrócił się i spostrzegł biegnącego już w jego kierunku Saloma, trzymającego w rękach bezcenny dla nich artefakt.
- Udało nam się – krzyknął podniecony złodziej.

Zaraz, przecież Salom był w grupie Hortgara.


Łaaa… dobrnąłem do końca twego dzieła. Na koniec zostawiłem ostatni błąd logiczny (no, może nie ostatni, od tego czytania łeb mnie boli). Mianowicie zbroje Łowców Smoków. Mógłbyś je opisać. Jestem na 100% pewien, że nie wszystkie (99%) były zrobione ze smoczych łusek. Jeśli na jednego smoka przypadałyby powiedzmy trzy zbroje z jego łusek, to wyobraź sobie ile musiałoby być tych smoków! W tym opku brakuje mi jeszcze opisu samego Saloma. Jakoś nigdzie nie mogę się go dopatrzeć. Jak widać twoje rozbudowane opowiadanie nie ustrzegło się od błędów logicznych (ortograficznych też, ale w mniejszym stopniu). Nie podoba mi się też to, że czasami niektóre rzeczy robisz z rozmachem (opisy walk, ogólnie opisy) a niektóre olewasz (patrz moje rozwinięcia Np.). Jeśli robisz coś z rozmachem, rób to na całego! My właśnie tego chcemy, a jak nie, to w łeb :P Nie pasi mi także sposób prowadzenia fabuły, znaczy się, są odciągnięcia od gry Gothic. Właśnie tego nie lubię w opowiadaniach. Zsyłanie czarów przez boginię też wydaję się dziwne, jak mozna zesłać czar? Moc, owszem, ale czar? Może chodziło Ci o moce kontroli natury, a nie czary?
Ale największą moim zdaniem wadę zostawiłem na sam koniec. Chodzi mi o Bezimiennego. Od kiedy jest w grupie, nic o nim nie piszesz. Zupełnie jakbyś zgubił jego wątek. I także mówienie na niego (co dziwne, nie do NIEGO) Bezimienny jest śmieszne, niedorzeczne, głupie Itd. Itp. Baaardzo tego nie lubię, mam wprost na to alergię. Czasami popadałeś w schematyczne opisy, ale to już musisz nauczyć się sam wykrywać.

A teraz po tych jedenastu stronach (pisanych 12 Times New Roman) przejdźmy do zalet (trzeba by cię jakoś zmotywować po tej masakrze). Jak już wspomniałem, podobają mi się opisy. Z początku myślałem, że opowiadanie (no, prawie książka :P ) będzie się toczyło wokół tego czerwonego kamienia z pierwszego rozdziału. Ale na szczęście się myliłem. Nie wymieniałem błędów ort. Bo zrobią/zrobiły to inne osoby (kilka tych błędów zostało, ale były to głównie złe odmiany wyrazów, które nie przeszkadzają w lekturze). Pomijając te błędy to twoje dzieło niezmiernie mi się podobało. Co prawda mógłbyś zrobić krótsze rozdziały, by ułatwić czytanie. Jak do tej pory tylko jedno opko wciągnęło mnie równie głęboko jak to, ale było gorsze pod względem stylistycznym. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że czas mój przeznaczony na te tekst nie był stracony. Gorąco polecam „Igraszki Bogów” wszystkim lubiącym porządną fabułę, okraszoną bardzo dobrym stylem. Na koniec dodam tylko że dodałem twój tekst do moich ulubionych na tym forum.
Tai

PS. Proszę o nie narzekanie fanów „Igraszek” na moją zrzędliwość, ale Dunger sam podpisał na siebie wyrok. :P
RPG
Tai jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 29-07-06, 00:25   #52
Dunger
Poeta ŚP
 
Dunger awatar
 
Zarejestrowany: październik 2004
Skąd: Azaran [TWOG] / Vvardenfell / Larania
Posty: 337
Wyślij wiadomość przez AIM do Dunger
Domyślnie

Cytat:
Prolog
Coraz rzadziej widzę opowiadania z prologiem, który jest jak normalny rozdział. Prolog to nie pięć linijek tekstu (no, zdarzają się wyjątki), ale normalny rozdział, wprowadzający do tekstu. To, co nazwałeś prologiem, mogłeś włączyć w treść pierwszego rozdziału.
I Rozdział
Ni tak, ni owak, ale strasznie mi się ten rozdział klimatem kojarzy z Arcanum :P I dziwi mnie także bardzo szybkie zmiany w postanowieniach Saloma, znaczy (w uproszczeniu):
- Nie, nie chcę tego klejnotu.
- Będzie cię stać!
- No dobra pokaż.
- Dwadzieścia sztuk złota.
- Coś mi tu śmierdzi.
- Po prostu zależy mi, by go sprzedać. (Nie no, to już kompletny idiotyzm, ale Finkregh wytknął to w punkcie 3. W miarę możliwości zmień to na jakiś inny powód)
- Biorę.
Wygląda na to, że złodziej miał słabą psychikę, skoro tak łatwo dał się namówić na kupno klejnotu. I w ogóle to w pierwszym rozdziale wychodzi on na jakąś lamę. Aha, skąd w świecie Gothica wziął się pół goblin? Która kobieta chciała by… chm, chm, z goblinem??
Miałeś kiedyś taką sytuację, że wracałeś styrany po miesiącu ciężkiej pracy niosąc wreszcie od dawna upragnioną wypłate? ;] No właśnie, wtedy nie myśli się rozsądnie, tylko w myślach rozmyśla co by tu sobie wymarzonego wreszcie kupić. A co do półgoblina, to tak samo jak w przypadku np. półorków. Myślisz że jakaś kobieta robiłaby to z orkiem? Nie, bo oni po prostu biorą sobie "to" siłą i tak się potem dzieje. W Gothicu nie ma środków antykoncepcyjnych, a taki goblin też chce sobie użyć :)

Cytat:
Rozdział II
W pierwszym zdaniu raczysz nas podmiotem domyślnym, znaczy się, nie piszesz: „Kiedy Salom się obudził…” tylko „Kiedy się obudził.” Ja wiem, że to chodzi o Saloma, ale dopiero po przeczytaniu dalszego tekstu czytelnik na 100% dowiaduje się, że to on.
To akurat zastosowałem specjalnie, przecież to pasuje do sytuacji jaka panuje. On jest nieprzytomny, zdezorientowany, nie wie co się wokół niego dzieje... Specjalnie coś takiego wprowadziłem do tekstu żeby pasowało do sytuacji

Cytat:
Zastanawiam się, czy nie powinno być odwrotnie. Fatalna sytuacja królestwa, wojna z Orkami, i inne takie, powodują u mnie przemyślenia, że to biedaków było coraz więcej, a bogaczy coraz mniej. Jeśli w dzielnicy bogatych domów widać było więcej ludzi, to wychodzi na to, że bogaczy było więcej.
Ale to, że w okolicy bogatych domów jest dużo ludzi, to nie znaczy że są to sami bogacze. W końcu najczęściej kupcy są bogaczami w tych realiach, a wiadomo gdzie jest co kupić, tam i się ludzie znajdą. Poza tym służący, niewolnicy, straż miejska (która jest opłacana w sporej części z majątków tych kupców, więc pilnie ich strzegą). A rzezimieszkowie i złodzieje w sumie też się w takich dzielnicach kręcą, bo chyba każdy normalny złodziej woli ukraść mieszek pełen złota niż np. kromkę czerstwego chleba na jaką mógłby natrafić u kogoś w biednej dzielnicy

Cytat:
Jeśli Vatras jest Arcymagiem, to raczej nowicjusze nie powinni z nim dyskutować, zresztą gdy mowa o jakimś rytuale, w którym Opiekunem został Etnos (kojarzy mi się z wulkanem Etna, ale git z tym) zdziwiło mnie to, że właśnie Arcymag NIE BRAŁ W NIM UDZIAŁU. A to raczej niedopuszczalne jak na tamte realia zakonne, a’la Obóz Sekty.
Jak można było zauważyć w grze, Vatras odróżniał się znacznie od reszty magów. Jako jedyny nie udał się na wykopaliska, spędzał całe dnie na głoszeniu słowa Adanosa pospólstwu w mieście, miast jak większość arcymagów siedzieć w złocie i bogatych szatach w klasztorze i udawać, że oddaje cześć swojemu bogu siedząc na tronie. On był po prostu takim Arcymagiem, któremu woda sodowa nie uderzyła do głowy i wolał się integrować z nowicjuszami.

Cytat:
I za to per Bezimienny opko traci u mnie 50 pkt. Jak można do kogoś powiedzieć: „Ej! Ty, Bezimienny!” Kompletny bezsens.
A jakbyś to inaczej zrobił? Na pewno ochrzcili go mianem Bezimiennego, bo nikt tak naprawdę nie wiedział jak on ma na imię. Lepsze to niż np. nadać mu jakieś imię.

Cytat:
Ciekawe skąd zna te słabe strony? Gadając z Diego, Bez mówi, że wiele się zmieniło w Khornis.
Od gildii złodziei, od piratów, od paladynów, poza tym w końcu sam był obywatelem i wiele o mieście wiedział. A zmienić się mogło dużo, ale na pewno nie przebudowali murów, nie zatopili kanałów itp. etc.

Cytat:
Te okrzyki magów wody:
Są godne średniowiecznej inkwizycji. Magowie Wody, z takimi tekstami lecą?
Nie Magowie Wody, tylko nowicjusze. Nowicjuszem mógł zostać każdy, kto przeszedł prostą próbę, więc zdarzali się wśród nowicjuszy ludzie o niewyparzonym języku, którego się nauczyli przez lata dzieciństwa w dzielnicach biedy. Proste. Nie rozumiem co się tak tego czepiacie :]

Cytat:
Teraz to czuję KOTOR’a 2 Tam też gościa Rada Jedi pozbawiła Mocy. I tam też mówili, że są sposoby na takie rzeczy. Przyznaj się, ściągnąłeś to?
Ten rozdział pisałem już daaaawno, w KOTORa 2 grałem dopiero niedawno...

Cytat:
I swoją drogą, od kiedy Adanosowcy używają magii ognia?
Od kiedy wynaleziono zwoje :twisted:

Cytat:
Liczby pisz słownie, chyba że to Kod Leonarda da Vinci :P Chodzi mi o moment przemówienia Etnosa na temat Łez Adanosa.
Niewybaczalny błąd, już poprawiam :)

Cytat:
Jak można zacumować na plaży? Przywiązywali cumę do piasku? Całym statkiem też lądować na wybrzeżu też nie mogli, bo osiadłby na mieliźnie. Mogli ewentualnie zostawić statek na morzu, kogoś na statku, a sami wsiąść w szalupy i nimi podpłynąć do lądu. Swoją drogą nie chce mi się wierzyć, by trójmasztowca obsługiwało ośmiu ludzi. I nie gadaj, że statkiem sterował Adanos, bo to byłoby po prostu nie tyle niedorzeczne, co śmieszne :P
Nie znam się zbytnio na żeglarstwie, mój błąd :) Wyobraziłem to sobie że podpłynęli do plaży, wbili jakieś kołki w piasek i przywiązali do nich liny :D A co do sterowania statkiem, to Esmeralde to myślisz ile osób sterowało? Poza tym magowie pomagali sobie magią...

Cytat:
Nagle po godzinie wyszedł z niego ogromny demon ognia…
…Stwór zwinnie przeskoczył barykadę…

O ile dobrze pamiętam, demony latały, a nie chodziły. Nawet nóg nie miały
Ehhh, demon to jest tylko gatunek potwora, a to że ludzie na Khorinis nie byli jakimiś uczonymi (i nie spotkali się z innymi typami demonów), to nazywali te latające odmiany po prostu demonem, bądź ich silniejszą wersję księciem demonów. A to jest już całkowicie inny typ demona należący do podgatunku tanar'ri (dla niewtajemniczonych - demonów otchłani), czyli demon ognia (Już nie chciałem używać fachowej nazwy czyli glabrezu, więc uprościłem to do demona ognia, a wy i tak się czepiacie :twisted: )

Cytat:
Jakże wielkie było zdziwienie i strach orków, gdy nagle w środku ich bazy pojawił się ośmiometrowy demon.
Człowieku, wiesz, ile to jest OSIEM metrów?! To tak, jakby demon był wysokości domku jednorodzinnego, albo i wyższy.
Spotykałem się z większymi demonami :] Największe z tanar'ri sięgają do dwudziestu metrów, między innymi dlatego otchłań jest tak nieprzyjaznym miejscem (choć tanar'ri nie są tam najgroźniejszymi potworami, w końcu nie zawsze liczy się rozmiar)

Cytat:
A, i żeby ten potwór mógł zmieść strzelców z blanki swoimi szponami (czy jakimś innym shitem), musiałby przykucnąć, bo nie wieżę, żeby umocnienia były aż tak wysokie.
Jeśli chodziłby wyprostowany, to przyznałbym ci rację. ale demony z gatunku tanar'ri poruszają się przygarbione (bo stosunkowo do masy mają słaby kręgosłup), a ich łapy sięgają niemal do kostek (przynajmniej te górne - bojowe, bo niektóre z podgatunków tanar'ri mają dwie bądź więcej par rąk/szponów. Btw - coś się tak tego demona uczepił? :D)


Cytat:
Dalej jest istna rywalizacja pomiędzy członkami grupy.
Orkowie w strażnicy – Freshk
Orkowie przy ognisku – Lisz
Wargi – druid
Rywalizacja, pokaz swoich umiejętności, moim zdaniem. Mogłeś to przedstawić ciekawiej, w sposób bardziej dramatyczny.
Po części może i tak, ale z drugiej strony byli do tego zmuszeni. Nie mogło to być tak, że Yvenhuanel idzie i po kolei zabija wszystkich, bo rzucanie czarów jest cholernie wyczerpujące (szczególnie tych obszarowych), więc gdyby jeden z magów cały czas wszystkich zabijał sam, to szybko by stracił wszystkie siły i byłby niezdatny do dalszej podróży

Cytat:
Dalej, podczas ataku twoi bohaterowie wychodzą na supermanów! Vatras rzuca zarąbiście kolorowe światełka, które zabijają jednym trafieniem (Łza Adanosa też zabijała jednym muśnięciem :P )
Co innego że kolorowymi światełkami zabija paru-parunastu orków, a łza adanosa kilkuset ;]

Cytat:
ując o wszechmocnych bohaterach, to z twojego opisu wynika, że byli super wytrzymali, mieli super dużo many, itp. Itd. (nie chce mi się wymieniać 20x super cośtam :P )
Słabą stroną maga jest to, że wystarczy że raz ork mu przyrżnie toporem i po nim, a wątpię żeby ork zamierzał go tylko drasnąć :] Poza tym to nie byli zwykli magowie, tylko potężni magowie. Ci słabi jak widać w dalszych częściach opka szybko ginęli. Poza tym zapomniasz o liszu, taki cytacik ci dam z faktów (czyli informacji ogólnie przyjętych w książkach fantasy)
Kod:
Lisz nigdy sie nie męczy, nie je i nie pije wiec może iść do walki 24h na dobę.
Jedynie wtedy odczuwa wyczerpanie, kiedy brakuje mu many, w jego przypadku nie masz się co dziwić, a on odwala większość roboty. Poza tym potężny artefakt, Łza Adanosa wzmacniająca magicznie Magów Wody i dodająca im sił, w dodatku Ragnon (dowiecie się coś o nim w dalszej części opka) no i nie można zapomnieć o Etnosie, który w końcu jest Opiekunem, czyli wybranym przez Adanosa magiem.
Na bohaterskie wyprawy się raczej leszczy nie zabiera :]

Cytat:
Gdy magowie przeszukiwali ciała, to mieli zajęcie na kilka dni :P Tyle ciał i już koło południa byli gotowi? Ale nie rozwódźmy się nad tym problemem…
Jakby przeszukiwali wszystkie ciała, to może tak, ale jak zobaczyli że praktycznie każdy ork ma ten sam badziew, to sobie odpuścili

Cytat:
- Dlatego że druidzi mają swoje tajemnice, o których nikt niepowołany nie powinien się dowiedzieć. – odparł mu Ragnon – Ale zapewniam was że wędrują bardzo, bardzo dużo. To jest część procedury przyjęcia.
Przydałoby się wyjaśnienie, JAKIEJ procedury przyjęcia? Na druida? Maga? Wiesz, coś w rodzaju retrospekcji.
"Dlatego że druidzi mają swoje tajemnice, o których nikt niepowołany nie powinien się dowiedzieć."
:twisted:

Cytat:
Od kiedy orkowie noszą miecze? Chyba że elita, ale wątpię, by Salom walczył z trzema naraz i po 10 sek. ciągle żył.
Zapytaj orków, przecież chyba nie sądzisz że każdy ork będzie walczył IDENTYCZNĄ bronią? IMHO głupie. A co, z poległych przeciwników nie mogli zabrać?
Cytat:
A kiedy to Vatras był w Górniczej Dolinie? Możesz mi powiedzieć, bo w grze jakoś nic na ten temat nie ma :P
Po wydarzeniach z GII NK :D Pojechał zobaczyć na wlasne oczy co się stało, by potem zdać o tym raport...

Cytat:
To kto w końcu miał tę różdżkę?
Myślisz że tylko Yvenhuanel miał różdżkę? :D Przecież nie jest napisane że to jedna i ta sama różdżka...

Cytat:
Glabrez atakował po raz pierwszy na naszych bohaterów, to nic i nikt nie mógł go pokonać. Dopiero Lisz zmiótł go jakimś super hiper potężnym czarem. Zresztą opisując tamtego napisałeś, że był skryty za jakąś iluzją, która nie przedstawiała jego prawdziwej postaci, a teraz opisujesz go tak samo, długie szpony Itp. Ale nie w tym problem. W ogóle nie opisałeś walki Glab-cośtam ( :P ) z orkami, jedynie wzmianka o tym, że przeciwnicy przedostali się pomiędzy jego szponami. I o tym jak pada martwy pod ciosami orków (a tamten padł dopiero pod wpływem czaru Lisza)
A z poprzedniego opisu wynika, że sam Glab-cośtam mógłby roznieść całą armię orków.
Tutaj akurat mój błąd, to miał być uridezu a nie glabrezu :P Ale tak swoją drogą, czy wy nie moglibyście się najpierw zapoznać z demonami zanim je opisujecie? Uridezu (tak jak i wszystkie tanar'ri) mają wrodzoną, bardzo dużą odporność na magię, gdyż często bywają w Podmroku, a drowy walczą głównie przy pomocy magii (kapłanki - magii objawień, magowie - magii wtajemniczeń). Ich słabym punktem jest natomiast cienka jak na demona skóra, ale zazwyczaj im to nie przeszkadza, bo ich szpony i magia nie pozwalają dopuścić przeciwnika w ich pobliże. Dlatego zaskoczone kryją się często za iluzją bądź zasłoną ciemności, bo bardzo łatwo je zabić wręcz jak się je w kupie atakuje.

Cytat:
No, nieźle. Niedobitki rozwalają nawał orków, który prawie nie zabił twoich wszechmocnych bohaterów.
Wyczerpanych wcześniejszymi walkami, po całym dniu podróży... Poza tym niedobitków było o wieeeele więcej niż magów, więc to akurat nie powinno cię dziwić. A Magowie i tak im pomogli ^^
Cytat:
Tylko idiota, przedstawiając się wspomina, że jest złodziejem. No, w szczególności magowi ognia. Ale to reakcja maga jest dziwna, jakby zupełnie olał to, że Salom jest złodziejaszkiem.
ZAPEWNIAM CIĘ, że na wojnie jakbyś był otoczony hordami orków, to gówno by cię to obchodziło czy twój silny sprzymierzeniec jest filantropem, billem gates'em, mordercą, pefofilem czy gwałcicielem psów. Po prostu przyjałbyś jego pomoc ;]

Cytat:
:Lol: taak, wyjątkowo potężna armia, zdziesiątkowana walkami z orkami. Obejrzyj sobie wprowadzenie do GI. Zresztą w GII paladyni mówią, że ludzie przegrywają tę wojnę :P
A powiedziałbyś wrogowi że przegrywasz? Czy raczej chciałbyś zasiać w nim niepokój że nie ma żadnych szans w walce? Psychologia stosowana wita :D

Cytat:
I nie wiem, czy sobie zdajesz z tego sprawę, ale kompletnie zapomniałeś o MANIE. Przy każdej bitwie/walce magowie rzucają dziesiątki zaklęć, a nic mi nie mówi, by tracili siłę duchową/życiową, ani by je w ogóle uzupełniali. Wiesz, z takim podejściem, to magowie powinni mieć -1000000 HP ( :P ).
Odczuwają to boleśnie poprzez zmęczenie, widać to będzie wyraźnie szczególnie pod koniec opka, bo magowie w moim mniemaniu słabną z walki na walkę, wyczerpując powoli swoje siły nieustającymi potyczkami.
BTW - wolałbyś żebym napisał:
"Etnos rzucił w stronę orków kulę ognia, tracąc trzydzieści pięć punktów many (pozostało 211.7)"?
IMHO wspominać o manie nieklimatycznie

Cytat:
Od kiedy orkowie są prymitywną rasą? Wytwarzają zbroje podobne do ludzkich (Ork Elita), budowali potężne magiczne budowle (Świątynia Śniącego), a Xardas wspomina, że są na równi, jak nie wyżej z ludźmi. Zaklęcia bractwa, to zarazem (jak mi się znów wydaje, ale to sprawa na dłuższe dyskusje) zaklęcia wynalezione i wyprodukowane ( :D ) na ziemiach orków.
Prymitywną pod względem magii miałem na myśli, mój błąd...

Cytat:
Po chu… znaczy się po cholerę pyta się go o imię, skoro i tak wszyscy na niego wołają Bezimienny. Ten fragment jest o tyle niepotrzebny, co głupi.
No patrz, czepiałeś się że nazywam go Bezimiennym, a jak Salom chciał się go zapytać jak ma na imię to tez masz pretensje że się pytał :) Powiedz może jak według ciebie powinienem na niego mówić, żeby wszyscy wiedzielic o kogo chodzi
Cytat:
Salom przygotował naprędce parę zwojów z ognistą strzałą
A po co mu te zwoje, zapomniał jak się rzuca czar bez nich?
Bo ze zwojów szybciej rzuca się zaklęcia ;]
Cytat:
Z tego co mi wiadomo, to Hrotgar miał topór, a jak można topór schować do pochwy? :P
Do toporów są akurat specjalne pochwy, tzn przewiązane przez plecy rzemienie, które się tak potocznie nazywa.

Cytat:
Obecna postać Lisza była tylko iluzją, nie mógł nic czuć w miejscach tej iluzji. Na mój gust, to Lisza nie skrywała iluzja, tylko transformacja w istotę żywą (człowiek).
To było coś pośredniego między iluzją, a transformacją. W końcu wyobraź sobie co by było gdyby któremuś magowie uścisnął dłoń, gdyby to była tylko iluzja?

Cytat:
Skoro Lisz mógł z magów tworzyć szkielety (tylko z magów? Przydałoby się wyjaśnienie tej mocy) to czemu nie stworzył sobie własnej armii przy jakiejkolwiek bitwie? Takie moce, które są używane w najmniej potrzebnych sytuacjach, a z powodzeniem mogłyby być użyte gdzie indziej, psują tan czar, jakim spowite jest twoje opowiadanie.
Bo utrzymywanie przy życiu wskrzeszonych naprędce istot jest bardzo męczące dla maga, poza tym kontrolując nieumarłych, nie może się w pełni skoncentrować na rzucaniu innych zaklęć. Poza tym tacy nieumarli są wyjątkowo tępi i trzeba im dawać precyzyjne instrukcje. Jak im powiesz "zabij wszystko co się rusza" to zabije twoich towarzyszy., a w czasie walki lepiej nie ryzykować z czymś takim, bo cieżko się skupić na tylu rzeczach na raz

Cytat:
Spotkanie z Driadami jest też dla mnie dziwne, mianowicie Strażniczki Lasu za szybko zdobyły zaufanie dla grupy łowców. Spytały się tylko, jaki cel, skąd i po co. Nie wymagały żadnej próby, ot tak dały coś co utrzymywało je przy życiu i poszły… Dziwne…
Trzy sprawy:
1) Wróg twojego wroga jest twoim przyjacielem
2) Ich przywódczyni zakochała się w Salomie
3) Ragnon - druid

Wielkie dzięki za reckę, dokładnie o coś takiego mi chodziło :)

Rzeczy których nie skomentowałem, albo zgadzam się z nimi w 100%, albo uważam za drobnostki, których IMHO nie wpływają negatywnie na opko, a czasami wręcz przeciwnie.

Dobrze że zwróciłeś mi uwagę na parę rzeczy, jak będę jak dłuższą chwilę wolnego czasu, to poprawie wszystkie wymienione błędy. :D
__________________
[center][b]Igraszki Bogów, Mroczny Paladyn, Larania, Magiczne Klingi, Upadek, Spiskowcy
Zwycięzca KNNW, KNNF, KnOG II, KNOP, KIŚ i RO
TWOG - Potwory, przedmioty i świat
RPG
Dunger jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 30-07-06, 18:30   #53
Tai
 
 
Tai awatar
 
Zarejestrowany: październik 2005
Posty: 155
Domyślnie

Miałeś kiedyś taką sytuację, że wracałeś styrany po miesiącu ciężkiej pracy niosąc wreszcie od dawna upragnioną wypłate? No właśnie, wtedy nie myśli się rozsądnie, tylko w myślach rozmyśla co by tu sobie wymarzonego wreszcie kupić. A co do półgoblina, to tak samo jak w przypadku np. półorków. Myślisz że jakaś kobieta robiłaby to z orkiem? Nie, bo oni po prostu biorą sobie "to" siłą i tak się potem dzieje. W Gothicu nie ma środków antykoncepcyjnych, a taki goblin też chce sobie użyć
Po pierwsze, jak goblin może na siłę, chm chm... przecież jest 4X mniejszy od człowieka. Po drugie, gdy mam wypłatę, to idę zapłacić rahunki, a nie diamty mi w głowie :P

Jak można było zauważyć w grze, Vatras odróżniał się znacznie od reszty magów. Jako jedyny nie udał się na wykopaliska, spędzał całe dnie na głoszeniu słowa Adanosa pospólstwu w mieście, miast jak większość arcymagów siedzieć w złocie i bogatych szatach w klasztorze i udawać, że oddaje cześć swojemu bogu siedząc na tronie. On był po prostu takim Arcymagiem, któremu woda sodowa nie uderzyła do głowy i wolał się integrować z nowicjuszami
Awansom na Arcymagów podlegały ścisłe kryteria, którym twój Vatras zaprzecza. Od nowicjuszy powinni być niźsi rangą.

A jakbyś to inaczej zrobił? Na pewno ochrzcili go mianem Bezimiennego, bo nikt tak naprawdę nie wiedział jak on ma na imię. Lepsze to niż np. nadać mu jakieś imię.

Wiesz, sto razy mogłeś napisać "Wybraniec Innosa" lub "Pogromca Smoków" itp. A nie Bez, zresztą potem pyta się gościa o imię, a drugi mu przerywa.

Nie Magowie Wody, tylko nowicjusze. Nowicjuszem mógł zostać każdy, kto przeszedł prostą próbę, więc zdarzali się wśród nowicjuszy ludzie o niewyparzonym języku, którego się nauczyli przez lata dzieciństwa w dzielnicach biedy. Proste. Nie rozumiem co się tak tego czepiacie :]

Ale nie napisałeś, że chodzi o nowicjuszy :P



Co do twoich argumentów o demonach, to NIC nie napisałeś o ich zwyczajach w opku. I skąd Bogu Ducha winny Tai mam Ci to wiedzieć?

Odczuwają to boleśnie poprzez zmęczenie, widać to będzie wyraźnie szczególnie pod koniec opka, bo magowie w moim mniemaniu słabną z walki na walkę, wyczerpując powoli swoje siły nieustającymi potyczkami.
BTW - wolałbyś żebym napisał:
"Etnos rzucił w stronę orków kulę ognia, tracąc trzydzieści pięć punktów many (pozostało 211.7)"?
IMHO wspominać o manie nieklimatycznie

Dobre, "pod koniec opka" A co, reszta opka to nie łaska? :P

No patrz, czepiałeś się że nazywam go Bezimiennym, a jak Salom chciał się go zapytać jak ma na imię to tez masz pretensje że się pytał Powiedz może jak według ciebie powinienem na niego mówić, żeby wszyscy wiedzielic o kogo chodzi

Ja się czepiam, że mu nie powiedział :P a Możesz go nazwać "Wybraniec Innosa" "Pogromca Smoków" itp.




RPG
Tai jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 30-07-06, 21:00   #54
Dunger
Poeta ŚP
 
Dunger awatar
 
Zarejestrowany: październik 2004
Skąd: Azaran [TWOG] / Vvardenfell / Larania
Posty: 337
Wyślij wiadomość przez AIM do Dunger
Domyślnie

Cytat:
Originally posted by Tai+30-07-2006, 18:31-->CYTAT(Tai @ 30-07-2006, 18:31)
Cytat:
Po pierwsze, jak goblin może na siłę, chm chm... przecież jest 4X mniejszy od człowieka. Po drugie, gdy mam wypłatę, to idę zapłacić rahunki, a nie diamty mi w głowie :P
[/b]
Jeden goblin nie, ale cała wataha? :P

Cytat:
Originally posted by Tai@30-07-2006, 18:31
Awansom na Arcymagów podlegały ścisłe kryteria, którym twój Vatras zaprzecza. Od nowicjuszy powinni być niźsi rangą.
Czepiasz się
Cytat:
Originally posted by Tai@30-07-2006, 18:31
Ale nie napisałeś, że chodzi o nowicjuszy :P
Można się tego łatwo domyślić, bo Magowie Wody na pewno by tak nie mówili

Cytat:
Originally posted by Tai@30-07-2006, 18:31
Co do twoich argumentów o demonach, to NIC nie napisałeś o ich zwyczajach w opku. I skąd Bogu Ducha winny Tai mam Ci to wiedzieć?
Ale nie trzeba nic wiedzieć o nich, wystarczy po prostu przyjąć do wiadomości to co jest napisane, bo jak ty się czepiałeś że jest taki wielki, to ci napisałem jakie bywają. Zwykły czytelnik po prostu przyjmie do wiadomości że są takie demony i tyle

Tai
@30-07-2006, 18:31
Dobre, "pod koniec opka" A co, reszta opka to nie łaska? :P
Przecież to chyba widać, że z każdą kolejną walką Yvenhuanel stara się oszczędzać swoje moce, zwalając sporą część walki na kompanów. Poza tym coraz częstsze odpoczynki i próby uniknięcia walk.
__________________
[center][b]Igraszki Bogów, Mroczny Paladyn, Larania, Magiczne Klingi, Upadek, Spiskowcy
Zwycięzca KNNW, KNNF, KnOG II, KNOP, KIŚ i RO
TWOG - Potwory, przedmioty i świat
RPG
Dunger jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 03-08-06, 20:40   #55
Janus
 
 
Janus awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2005
Skąd: wiele różnych miejsc
Posty: 119
Domyślnie

,,Igraszki Bogów'' to chyba najdłuższe opowiadanie, jakie czytałem w ogóle, właściwie to jest materiał na grubą książkę, co jest jednocześnie plusem i minusem. Plusem, ponieważ można wczuć się w klimat opowiadania, ale minusem, gdyż po jakimś czasie czytanie staje się monotonne, wręcz nurzące. Poziom Twojego opowiadania jest wyjątkowo... zróżnicowany. Początek, czyli jakieś 2-3 rozdziały, są bardzo średnie, ale potem wyraźnie poziom wzrasta, wręcz nie mogłem wyjść ze zdziwienia, jak Twój talent pisarski rozwijał z rozdziału na rozdział. Niemniej, przejdźmy bezpośrednio do opowiadania.
Jak już wspomniałem, początek ,,Igraszek Bogów'' jest średni, głównie ze względu na akcję pędzącą na łeb i na szyję, widać, że chciałeś w jednym tekście upchnąć dziesiątki pomysłów na opowiadania, co daje o sobie znać na początku. Zdecydowanie za szybko ujawniłeś, że Bezimienny zdradził, aż prosiło się, żeby to zachować na ostatnią chwilę i wywołać zdziwienie czytelników, poprzez wystawienie głównego bohatera Gothica przeciwko głównemu bohaterowi. Niemiej troszkę szkoda, że okazało się, że Bezimienny był pod wpływem magii Xardasa. Lepiej by wyglądało, jakby przeszedł na stronę zła z własnej woli, chociaż to by przeczyło logice. Nieważne, przejdźmy do dalszych rozdziałów Twojej epopeji o Salomie i Magach Wody, gdyż jest tam zdecydowanie lepiej. Wydarzeń mniej, choć i tak na tyle dużo, żeby zawrócić człowiekowi w głowie. Ciągle bijatyki, sieczka i mordobicie, choć nie w takich ilościach, żeby odrzucało od monitora, ale za to okraszona pięknymi opisami i inteligentnymi dialogami (choć miejscami za dużo opisów, a za mało dialgów i vice versa. ale to tylko czepialstwo z mojej strony). Najlepiej wypadają przyśpiewki lisza, który moim zdaniem znacznie lepiej pasowałby na głównego bohatera, niż Salom. Lisz jest postacią znacznie bardziej wyrazistą, niż złodziej, lepiej pomyślaną i wykonaną. Salom prezentuje sobą mentalność typową dla notorycznego zbawiciela świata, bez krzty sarkazmu, jaką ma szkielet. Pozostali bohaterowie, głównie Magowie Wody, są troszkę zakręceni, zwłaszcza moment schwytania mordercy w Sanktuarium (apropo, morderca działa w bardzo nielogiczny sposób, prościej mu było uciec, wtedy co prawda dowiedziano by się o jego czynie, ale byłby bezpieczny) pokazuje, że mają nierówno pod sufitem (dobrzy magowie chcą ćwiartować zabójcę). Groteskowo wypada też Vatras, obwieszczający leżącemu Salomowi (I rozdział), że jest wielkim magiem wody itd. Powienien być skromniejszy, to wiemy z Gothica. Last, but not least, postacie są bardzo jednowymiarowe (nie licząc lisza), brakuje w Xardasie krzty dobra, a w Vatrasie zła. Ludzie są jak sałatka szefa kuchni, znajdują się w niej różne elementy o różnym smaku, jak mawia pewien pisarz. I jeszcze post scriptum na temat bohaterów: pomysł, jakoby Xardas chciał wspomóc swoimi czynami jakąś większą istotę jest odrobinę nietrafiony. Przecież tacy jak pan X są megalomanami i wolą sami rządzić światem. Poza tym uznanie Beliara za słabeusza to niedorzeczność.
Fabuła, powiedzmy sobie szczerze, zalatuje banałem. Po prostu kolejna wyprawa dzielnych i przepakowanych bohaterów w celu uratowania świata i wyrwania panienek (no dobra, z tym ostatnim żartowałem ). Sytuację ratuje Twój styl pisania, inaczej byłaby to kolejna heroiczna opowiastka. Jakoś nie bardzo mogę sobie przypomnieć momenty, które mnie zdziwiły, choć ten lisz (wiem, wychwalam go pod niebiosa) był niezły.
Ocena końcowa? No nie wiem, poziom opowiadania bardzo nierówny, choć niezły. Bohaterowie w porządku, bez szaleństw. Styl i pisania, gramatyka oraz interpunkcja bez zarzutu, niemniej przytoczę kilka rzeczy, które w tej kwestii są niedopuszczalne: ,,zdzielił go buzdyganem w łeb'', ,,To super!'', ,,Ekstra!''. Język ulicy nie bardzo pasuje do heroic fantasy Poza tym zauważyłem mieszanie światów D&D z uniwersum Gothica, choć niestety nie mogę przytoczyć przykładu, zagubiłem go gdzieś
Ocena końcowa: 9/10. Podobało mi się, choć czytałem lepsze.
__________________
I've got something to say! It's better to burn out, than fade away!
RPG
Janus jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 10-08-06, 17:54   #56
 xilk
WT
 
Zarejestrowany: październik 2004
Posty: 2 715
Domyślnie

Same rozdziały 8 i 9 podobają mi się. Znalazłem kilka literówek, ale nie odstraszają one czytelnika. Akcja toczy się w dobrym tempie. Jedyne co mógłbym zarzucić to imiona. Niektórzy magowie tak dziwnie się nazywają, że nie wiem czasami kto jest kim. Nie jest to zbytnie utrudnienie, jeśli czyta się opowiadanie od początku do końca. Gorzej jest, jeśli czytelnik zrobi sobie przerwę w czytaniu twojego dzieła. Może na początku przydałoby się dać taki mały spis głównych bohaterów, gdzie pisałbyś jaka pełni rolę, a jak dodasz kogoś, to się go dopisze (to tylko propozycja ) Bardzo mi się podobał opis pojedynku między orkiem elitą, a przywódcą łowców smoków. Widać, że trochę się napracowałeś nad tą walką. Podczas czytania cały czas czuje się ten tajemniczy klimat. Nie wiadomo co za chwilę się zdarzy. Dobre opisy zarówno walki, postaci, jak i przestrzeni pozwalają czytelnikowi dokładnie wyobrazić sobie świat, który przedstawiasz w swoim opowiadaniu. Dajesz realizm swojemu opowiadaniu, opisując walki miedzy łowcami smoków, pokazując iż nie jest to taka całkiem zgrana grupa. W kilku miejscach znalazłem jednak powtórzenia, które warto byłoby usunąć, bo psują cały efekt opowiadania. Jest też pewne niedomówienie. Podczas walki z orkiem Hrotgar ma topór, a sieć już przecina mieczem. Czy to przeoczenie, czy może ten łowca nosi dwa rodzaje oręża? :P Zastanawia mnie zachowanie maga ognia i druida. Zostali zaatakowani przez nie wiadomo kogo i zamiast szukać ewentualnego wroga, poszli do licza. Trochę to dziwne, nie uważasz? Przecież ten mag, co zaatakował ich kulą ognia, mógł uwolnić dawnych magów i akolitów Madroga. Ciekawie też liczysz. Najpierw była jedna skrzynia w obozie orków z młotami, potem druga z sztyletami. A na końcu czwarta, piąta i szósta z bronią. A co z trzecią. Wyparowała? W pewnym momencie napisałeś w 9 rozdziale „długo czasu” i chyba miało być „dużo czasu” Zastanawiający jest też fakt, który dzieje się na końcu. Nie tylko, że Salom zjawia się nie wiadomo skąd, ale że najpierw piszesz, że nie zdobyli jeszcze rogu od tego smoka, a później złodziej już go ma. Trochę to dziwne nie uważasz? Domyślam się, że ten smok, to była ta bestia, która siedziała pod świątynią orków, szczególnie iż na głowie miała taki wielki róg, który mógł być tym poszukiwanym artefaktem. A w jaki sposób tam ta bestia się znalazła, to nie pytam (chyba nie przeszła przez takie wąskie tunele? :P)

Mimo tych błędów, samo opowiadanie jest wspaniałe i nie zdziwiłbym się, gdybyś je w przyszłości wydał jako normalną książkę fantastyczną
__________________

RPG
xilk jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 16-08-06, 17:32   #57
Lord Math
Jaszczur
 
Lord Math awatar
 
Zarejestrowany: luty 2006
Skąd: się wzięło to pytanie?
Posty: 198
Domyślnie

No to na początek:
Prolog i rozdział 1 – ot taki sobie krótki, fajny i przyjemny rozdział. Podobał mi się, jednak znalazło się kilka powtórek w tekście.

Rozdział 2 – tym razem, trochę nudnawy rozdział. Nie jest źle. Opisy są, dobre, tak samo jak dialogi, jednak i tu też znalazły się powtórki. Oprócz tego kilka literówek.

Rozdział 3 – zwykły tekst, nic wielkiego, ale znowu nie był słaby. Najbardziej rażącym błędem było imię: „Kilnos”. Nie jest to błąd, jednak gdy to przeczytałem, pojawił się szeroki uśmiech na mej twarzy Nie jestem też pewien co do zachowania Magów Wody. Nie sądze, by ci spokojni, uczciwi i opanowani mistrzowie, zaczęli krzyczeć: Zabić go! Pozarzynać! itp. Chyba, że chodziło o Nowicjuszy No i literówki.

Rozdział 4 – Podobał mi się, lecz znalazłem jeden błąd: „uw”, zamiast „ów”. Była tez literówka: „sie”, ale to jest mały szczegół. Przypominało mi to trochę Harrego Pottera, i ta szkoła czarów. Formuła: Magmarus Conte Dex Ferjros, była dla mnie trochę dziwna. Nie wiem, w jaki sposób idzie szybko wypowiedzieć słowo „Ferjros”. Nawet przy pisaniu tego, miałem trudności. Trochę mało prawdopodobny, był dla mnie również sen. Jeśli to nie był jakiś wielki Arcymag, to nie sadze, by objawił mu się we śnie sam Adanos. To było troche przesadzone, przynajmniej według mnie

Rozdział 5 – Błędy, błędy i jeszcze raz błędy. Najwięcej było literówek i powtórzeń. O na przykład: „Końcówki palców Etnosa żaryły się na czerwono” Nie chodziło ci czasem o „żarzyły”? Albo „Ragnus” Nie czasem Ragnon? Ale przede wszystkim do końca życia nie wybaczę ci tego sposobu zabicia cieniostwora. Jak można tak traktować takiego milusiego zwierzaka? Walka z orkami, może być. Nic nadzwyczajnego.

Rozdział 6 – Trochę za długi. Po kilku stronach, było już bardzo nudno. Walka i walka, ciągle bez końca. Było kilka błędów np. „Olbrzym podniósł swoją ogromną maczugę do ciosu i zaczął właśnie opuszczać ją do ciosu” – powtórzenie. Literówki itp. Ale musiałem chyba jedną rzecz, źle zrozumieć. Jeśli Djini zginął, to jakim cudem później mówił o potworze? Ten tekst jest źle napisany. Najpierw wydaje się, że to Salom zginął, później jednak Djini, a na końcu ten zaczyna swój monolog. O co tu chodzi? Tak samo ze zwierzętami. Raz piszesz, że Saloma ukąsił krwiopijca, a potem, że nie napotkali żadnych zwierząt. To jest również mało jasne. „Użyj Łzy Adanosa” Użyj Łez Adanosa „Ragnon rzucił kilka zielonych pocisków w stronę orków zabijając pełno orków” – powtórzenie „orków” Jadąc dalej, Vatras za bardzo ulegał. Najpierw mówi nie ma mowy, a po chwili „No to chodź” To jest trochę denerwującym błędem, ale może już taki był

Dokończenie rozdziału 6 – „To właśnie dzięki kulki” Powinno być: To właśnie dzięki kulce. Dale, już bez błędów. Krótkie, ale fajne

Rozdział 7 – Kilka powtórzeń np. „lecz wróg wydawał się tego nie zauważać, lecz dalej ciągnął inkantację zaklęcia.” – dwa razy „lecz”, lub: „Tymczasem Salom wraz z Ragnonem i Vatrasem ruszyli w dół stoku, posyłając w biegu przeróżne zaklęcia w orkowe oddziały.
Tymczasem” – dwa razy „Tymczasem”. Trochę za szybko biegniesz z akcją. Wiem, że tego tekstu jest cholernie dużo, ale można zrobić z tego kilka rozdziałów Podobał mi się motyw orka, z okiem Beliara, który po chwili zginął marnie. Dobre posuniecie, wprowadzające trochę fizyki w to wszystko. Ta siekanina, sprawia, że czytelnik powoli zaczyna się gubić w tekście. Kilka literówek. Najlepszym jednak zdaniem było: „- Beliar? – zadrwił Xardas – Nie. Beliar jest słaby.” Jak to przeczytałem, to uśmiech znów pojawił się na mojej twarzy. Nie wiem, czy to miało zabrzmieć śmiesznie, czy nie, ale na pewno nie jest „sztywne” „W pewnym momencie Vatras rzucił deszcz ognia, a Xardas pisnął z bólu i złapał się za poparzoną rękę.” loooool To mnie zniszczyło doszczętnie. Potężny mag Xardas, na którego nie działa jakiś najpotężniejszy czar lisza, pisnął z bólu, bo oparzył sobie ręke.

Rozdział 8 i 9 (uff... nareszcie) - Może być, choć już niewiele z tego pamiętam. Byłem tak zmęczony tym czytaniem, że błędów, nie ważyłem się wychwycić. Kilka powtórzeń i literówek. Ucieczka przed orkami w tym budynku, była trochę mało prawdopodobna. Moim zdaniem zgnietli by go jak robaka. Walka z tym potworem, dobra itp. A, jeszcze jedno. Ta bójka pomiędzy łowcami smoków, była tak głupia, że masakra. Mało im brakowało kłopotów, żeby się trzaskać? Normalny człowiek, chyba nie był by na tyle głupi...

Ocena: 8/10, licząc błędy
RPG
Lord Math jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 11-09-06, 09:34   #58
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie

Strasznie kobylaste to opko, i może dlatego iejscami tak nierówne. Są momenty, które czyta się z przyjemnością, ale sa i takie, gdzie trzeba niźle się nagłowić, aby załapac o co w nich chodzi. Momentami odnosze wrażenie, że niektóre opisy robione są na szybkiego, byle tylko popchnąc fabułe do jakiegoś miejsca czy zdarzenia, które miałes wsześniej obmyślane i wiedziałes jak je opisać, tylko brakło pomysłu jak sprytnie obsadzic je w treści opka.

Widać czasem pisanie w pośpiechu, bo trafoiają się zarówno powtórzenia jak i nielogiczności. Mi brakuje tu opisów miejsc i osób, które przewijają się w opowiadaniu. Wszysko jest tak po łebkach opisane, byle tylko z akcją uciekac do przodu. Gdyby zmniejszyć ilośc akcji, a wprowadzic ciekawie zronbione opisy, to opowiadanie byłoby o wiele ciekawsze i czytałoby się je jak normalną książkę. Bo tak to tylko walenie dialogów i maloco więcej. A szkoda, bo pomysł na sama fabułe dość oryginalny.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 15-05-07, 17:44   #59
Rokkefeller
 
Posty: n/a
Domyślnie

Wprawdzie nie zrecenzowałem wszystkich rozdziałów, ale postanowiłem przedstawic recki pierszych pięciu aktów (żeby nie było, że nic nie robie).
Jutro postaram się posłac reszte .


Zaczne powoli, będę oceniał po rozdziale, a potem całokształt, let’s rock!

Prolog

Profesja bohatera dośc oryginalna, no przynajmniej jak dla mnie. Choc już życiorys i cel, troche oklepany: Zwykły szary członek jakiejś gildii z ambicjami. Wprowadzenie krótkie, lecz treściwe, zobaczymy co będzie dalej.

Rozdział 1

Gdy skończyłem czytac ten rozdział, pierwsze słowo, które cisło mi się na usta było to: Już koniec? Ten akt był krótki nie tylko pod względem treści, ale i wydarzeń, w skrócie można było by napisac tak: Wyszedł – zaczepił go kupiec – poszli gdzieś – złodziej kupił rubin zadziwiająco tanio – i na koniec dostał pałą w łeb. To zdarzenie dobre by było jako początek, wprowadzenie do rozdziału, ale nie od razu cały akt. Dodatkowo dużo razy powtarzałeś obok siebie imię bohatera. Niemniej jest bardzo lubiana przeze mnie zasłona tajemnicy, za co plus.
No na razie słabo, ocena: 4/10

Rozdział 2

No i w końcu coś ciekawego :]. Choc nie było tu dużo akcji, za to dominowały opisy i dialogi, ale rozdział bardzo interesujący. Nieźle opisałeś sanktuarium, lecz podczas czytania właśnie fragmentu o kompleksie świątyń, zaszokowało mnie, że Magowie Wody, byli tak zdumieni jego pięknem, jakby go pierwszy raz widzieli, choc domniemam, że tam mieszkali i kształcili swoje magiczne moce. Zirytowała mnie także postawa odźwiernego wobec Vatrasa. Choc mag wody był wyższy rangą to owego nowicjusza w ogóle to nie ruszało i rozmawiał jakby ze swoim kolegą, nie mowie, że to twój błąd, może chciałeś zrobic taką postac niezłomną, w to nie wnikam. Ciekawie wymyśliłeś także tą historię z Górniczą Doliną i Jarkendarem (kolejna tajemnica, plus ), ale jakoś nie mogę uciec od przekonania, że wszystkie ważne postacie, chciałeś przyłączyc do tych złych. Jeśli sytuacja Bezimiennego jest do strawienia, został opętany, to już takie przejście na „dark side” Xardasa, który pomagał w zabiciu smoków i śniącego tu staje się przywódca armii zła? No… Xardas był nekromantą, ale żeby do takiego ruchu się posunąc… Lecz te błędy nie psują ogólnego sensu opka i nie utrudniają miłego czytania. Czekam na więcej :>.
Ocena: 7/10

Rozdział 3

Coraz ciekawiej się dzieje, nowe postaci, ale przede wszystkim dowiedzieliśmy się w końcu coś o gildii Saloma. Apropos fabuły mam jeden minus, trochę za dużo jest nowych kolejnych wydarzeń w nowych rozdziałach, mała spójnośc, choc z drugiej strony, to w końcu Salom jest głównym bohaterem, a m.in. wydarzenia z okolic Khorinis są mało ważne, ciekawe . Wydaje mi się, że za bardzo poszedłeś na łatwiznę w sprawie morderstwa w sanktuarium. Nie dośc, że morderca musiał być wyjątkowo niezdarny i nie sprawdzic dokładnie czy ktoś nie widział zabójstwa, a w dodatku owa osoba, gdy usłyszała o zarzutach mogła się bronic, że np. ma autorytet a on ledwo przybył i rzuca oskarżeniami, a nie od razu brac nogi za pas.
Apropos innych błędów, to raz zamieniłeś osoby z 3 na 1, raz też nazywałeś Vatrasa, Saturasem, było jeszcze kilka pomniejszych błędów, ale ogólnie nie jest źle, choc poprzednie rozdziały były bardziej wolne o błędów.
Ocena: 8/10

Rozdział 4

Coraz lepiej, coraz lepiej. W końcu jakaś ciekawa akcja. Coś mi te włamanie do domu Hulleya, przypomina i to bardzo jedną misje w „Mafii”, ale może to zbieg okoliczności.
A teraz po marudzę nad błędami. Salom mógł rzucac zaklęcia, bez znajomości kręgów? Dziwne. Zaś gdy czytałem moment gdy bohater wyciąga artefakt z fontanny i przyłapuje go Vatras, sam nie wiedziałem czy się nie zaciąłem i czytam o rozmowie złodzieja z innym złodziejem… Rozumie Vatras jest dobry i wszystkich rozumie, ale żeby pozwolic uciec komuś kto ma najświętszy artefakt Adanosa? Oj… strasznie to nierzeczywiste było.
Na koniec przyczepie się do jeszcze jednej rzeczy. Otóż, dziwnie to wygląda gdy w ważnych pytaniach dajesz 3 znaki zapytania, nie mówie, że to błąd, ale mnie jakoś to irytuje i chciałem o tym nadmienic. Reasumując, ten rozdział był ciut, ciut słabszy od poprzedniego, choc bardziej wolny od błędów, zwłaszcza językowych i częściowo rzeczowych.
Werdykt, ocena: 7,5/10

Rozdział 5

Od czego tu zacząc… Łoh… Długaśny rozdział, wręcz momentami zbyt długi, ale o to czepiac się nie będę, bo robota była dobra. Wręcz musze powiedziec, że nie mam większych zastrzeżeń o fabułe, ani o kolejne czynności wykonywane przez bohaterów. Lecz jest jedna rzeczy, która mnie zaintrygowała. Dlaczego to Salom został przydzielony do 7 wojowników? Choc byli lepsi kandydaci, ale wiem, nie chciałeś, aby historia złodziejaszka się nie urwała. Apropos liczby i składu to tu mam znów skojarzenie z pewnego filmu, podajże o nazwie 8 wojowników, bodaj tam też było kilku znamienitych wojowników w ekipie plus jakiś przybłęda, który zyskał zaufanie :]. A, jeszcze jedno, zbyt trudne imie (i nazwisko ?) ma jeden z magów: Yvenhuanel Kel'Moxinvyin, ojj… wybacz, ale tu przesadziłeś z fantazją nie tylko w sprawie jego imienia, ale również zaklęcia jakiego rzucał (najczęściej), tych macek. Troche to zbyt „Beliarowe” jest. Ogólnie, rozdział najdłuższy, ale najlepszy ze wszystkich jakie dotąd czytałem.
Ocena: 9/10

Ostatnio edytowane przez Rokkefeller : 15-05-07 o 17:47.
RPG
 
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Wyznawcy Bogów Coragon Cael Gothic 0 06-08-05 13:52
Posągi Bogów Seziel Myrtana 67 16-07-05 14:46
Twierdza Bogów Tomasi14 FanFick 9 27-12-04 12:03
Wojny bogów - Wyspa Ardhad FanFick 1 13-04-04 15:20


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.