Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Archolos > Dolne Miasto > Ulica Mistrzów
Przeładuj stronę "Lambda Sigma Delta" - eksperymentatorium przy pracowni alchemicznej

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 13-09-15, 00:49   #13
 GPP4
Sąsiad Przemka
 
GPP4 awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2008
Skąd: R'lyeh
Posty: 2 458
Domyślnie

Garrett ponownie stanął przed drzwiami "Iskrzącej Kolby". Usłyszał o nowym eliksirze do przetestowania, a nie miał akurat nic ciekawszego do roboty. Pewnie wkroczył do środka. Zdziwił się nieco; nie przywitał go Gurthez, a Ascarius. Mężczyźni podali sobie dłonie.
- Hej, jest może Gurthez? - zapytał łotrzyk.
- No coś ty, nie słyszałeś ogłoszenia? Będzie nieobecny przez dłuższy okres, w międzyczasie ja opiekuję się pracownią - usłyszał w odpowiedzi. Co cię sprowadza?
- Słyszałem, że testujecie nowy ekstrakt. "Drugą Szansę", czy tak?
- Ach, oczywiście. Chodź za mną - pokazał dłonią Vengardczyk.

Po kilku minutach...

- I pamiętaj, nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za ewentualne uszkodzenia, jakich doznasz - powiedział z drobnym uśmieszkiem alchemik.
- Tak, tak... Dawaj tę flaszkę.
- Dobrze, jest tutaj - Ascarius wziął do ręki flakonik i przekazał go Garrettowi. Wpierw opisz zapach.
Awanturnik odkorkował fiolkę; natychmiast uleciał z niej ciemny dym. Powoli zbliżył ją do swego nosa i wciągnął powietrze.
- O matko! - na twarzy łotra pojawił się brzydki grymas, a on sam zaczął lekko pokasływać.
- I jak?
- Ostry, mocny zapach, który wwierca się w nozdrza. Coś jak... nie wiem, siarka?
Czeladnik, który stał z boku, od razu zanotował spostrzeżenie zawadiaki.
- I ty chcesz, żebym to wypił? - oburzony, zwrócił się do alchemika.
- Cóż, sam się zgodziłeś, czyż nie?
- Ech, zasrane to życie - mruknął pod nosem. No to chlup!
Od razu się skrzywił. Jeszcze nigdy nie pił nic tak paskudnego.
- Co ze smakiem?
- Chyba się porzygam - stwierdził Garrett. Czuję się, jakby smoła spływała mi w głąb gardła.
- No tak, wywar ma bardzo gęstą konsystencję - mruczał pod nosem notujący młodzik.
Ascarius wytężył wzrok i począł przyglądać się łotrzykowi z każdej strony, bacząc, czy nie dochodzi do żadnych zmian fizycznych; nic jednak nie dostrzegł.
"Hmm, to dziwne. Byłem przekonany, że wystąpi jakaś mutacja..." - pomyślał.
Omal nie podskoczył, gdy skrytobójca wydał z siebie dziwaczny dźwięk, przypominający nieco syczenie.
- Co do cholery?! - zaklął.
Najemnik zaczął wydawać kolejne, zupełnie niezrozumiałe odgłosy; niektóre brzmiały niczym syk węża, inne jak rechot żaby. Ascarius już miał wygarnąć Garrettowi, aby się nie wygłupiał, gdy nagle odezwał się jeden z pomocników:
- Przecież on mówi w języku jaszczuroludzi!
- Jesteś pewien? - zapytał zaskoczony mistrz, na co uczeń odpowiedział kiwnięciem głowy. Garrett, znasz mowę tej rasy? - zwrócił się z powrotem do łotra.
Ten znów zaskrzeczał głośno i pokręcił głową na boki.
- Heh, w takim razie już wiemy, co jeszcze ta mikstura potrafi zdziałać - ucieszył się Vengardczyk. Dziękuję ci serdecznie za pomoc!
Naburmuszony łotrzyk zarzucił wiązanką gadzich przekleństw i wyszedł z pracowni.
__________________
"Żadna dziewica nie smakuje tak jak dwie dziewice".
- Smok
RPG
GPP4 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 15-09-15, 21:49   #14
 Freshyy
Golem
 
Zarejestrowany: luty 2015
Skąd: One Time "Captain Kutchie Pelaez" Was In The Hospital For Kidney Stones And Was Labeled A Combative
Posty: 965
Domyślnie

Haaxin testuje "Drugą Szansę"

Haaxin usłyszał, że pracowania alchemiczna posiada nowego mistrza. Postanowił więc go odwiedzić i trochę lepiej poznać. Po paru minutach spacerku po kamiennych ulicach Archolos, zapukał do pięknych, zdobionych drzwi, nad którymi wisiał stary szyld, który powstał jeszcze za czasów Gurtheza, byłego alchemika. Powitał go męski głos:
- Proszę!
Nordmarczyk otworzył drzwi, po czym znalazł się w znanej mu już pracowni alchemicznej. Wnętrze praktycznie w ogóle się nie zmieniło, był dokładnie takie samo, jak za czasów Gurtheza Mirlo.
- W czym mogę pomóc?
- O, wybacz. Po prostu się zamyśliłem. Jestem Haaxin. Przyszedłem zobaczyć, jak trzyma się pracownia. A, właśnie, gratuluję nowej funkcji.
- Och, dziękuję. Trochę spóźnione, ale dzięki. Nie chcesz może czegoś kupić?
- A masz coś.. specjalnego?
- No.. mam coś na składzie. Chodź za mną.
Alchemik pociągnął Haaxina do małego stolika, na którym znajdowała się fiolka z szaro-czarnym płynem. Nordmarczyk wyciągnął rękę, by obejrzeć tajemniczy eliksir, ale alchemik uderzył go w rękę.
- Nie dotykaj tego! Nie znam efektów tego eliksiru, więc chciałbym go przetestować. Jedyne co wiem, to to, że produkt ten nazywa się "Druga Szansa" i stworzył go jakiś asasyn. Chcę, byś go przetestował.
- No dobra. Wezmę to.
- Chcę tylko, żebyś to podpisał. - dodał alchemik podając Haaxinowi arkusz papieru.
- Ach, tak. "Pracownia nie ponosi żadnej odpowiedzialności..." - rzucił Haaxin drwiącym tonem. Gdy tylko spotkał się z groźnym wzrokiem mistrza pracowni, od razu zabrał się do podpisywania. - Okej, gotowe. Ile mam czasu?
- No, powiedzmy, że ze cztery dni.
- Tak jest, sir. Za cztery dni otrzyma pan raport testów, sir! - zażartował Haaxin, po czym wyszedł z pracowni. "Ciekawe, co potrafi ta mikstura..." - pomyślał w drodze do domu.

Dzień pierwszy
Haaxin obudził się rankiem ze wspaniałym humorem. Pamiętał ostatni test "Napoju Nowicjusza" i mimo, iż była to dosyć niebezpieczna przygoda, uśmiechnął się, po czym obmył lekko swoją twarz i zszedł na dół.
- Ale jestem głodny... - mruknął sam do siebie, po czym poszedł do spiżarni. Po chwili wrócił do głównego pokoju wraz z dużą, pięknie przystrojoną tacą, na której leżała potrawka z chrząszczy z ryżem i grzybami a'la Snaf, parę owoców, oraz butla wody. Po skończonym śniadaniu, Haaxin wstał od stołu, kończąc jeszcze wodę. Gdy miał wejść ponownie do spiżarni, potknął się o mały taboret. Leżał na nim eliksir "Druga Szansa". Po sekundzie jakieś trzy krople wody znalazły się w fiolce. W mgnieniu oka wydobył się z niej dym koloru podobnego do barwy mikstury. Nie dość, że Haaxin się nim zakrztusił, to jeszcze nic nie widział. Musiał machać rękoma przed oczami przez ładne parę minut, do momentu, gdy dym zniknął.
- Ciekawe.. - mruknął mężczyzna, po czym wyjął mały notatnik. - Tworzy.. dym.. ograniczający.. widoczność.. i powodujący.. kaszel... Dobra, zapisane. Przyda się podczas moich przygód.

Dzień drugi

Następnego dnia Haaxin uznał, że warto zająć się testami eliksiru na poważnie. Wczorajsza sytuacja utwierdziła go w przekonaniu, że będzie to ciekawy eksperyment. Zszedł do swojej piwnicy, w której znajdował się stojak na bronie (głównie łuki, Nordmarczyk nie lubił zbytnio mieczy, choć miał ich parę w swojej kolekcji) i mały stołek. Postawił na nim fiolkę z eliksirem, po czym zaczął myśleć, jak użyć mikstury. "Ale ja jestem głupi.. Przecież to jasne!" - pomyślał, po czym wziął łyka szaro-czarnego płynu. Nic się jednak nie stało.
- Szkoda.. Poczekam na efekty, a w tym czasie spróbuję jeszcze raz wytworzyć ten dym. Może przy okazji odkryję nowe zastosowania dla tej mikstury.
Udał się szybko na górę, do spiżarni, przeskakując co dwa stopnie, po czym wrócił ponownie do piwnicy. Już miał wlać wodę do fiolki, gdy ta przewróciła się, wylewając się na rękę Haaxina. "Ee, to nic.." - pomyślał, ale nie miał racji. Po chwili plama na jego ręce zaczęła się lekko ściemniać, aż w końcu stała się czarna.
- Cholera.. - zaklął cicho Haaxin, po czym spróbował zetrzeć plamę, ale nic z tego. - Dobra, spróbuję się tym zająć kiedy indziej. - wyjął notatnik. - Tworzy.. trudne.. do usunięcia.. czarne plamy.

Dzień trzeci

Trzeciego dnia Haaxin miał zamiar upiększyć swój dom. Najpierw trzeba było go posprzątać, co jednak nie zajęło mu wiele czasu. Po paru godzinach zostało ostatnie zadanie, chyba najłatwiejsze. Powieszenie paru obrazów. Wszystko szło jak spłatka. A przynajmniej do czasu. Został ostatni obraz, przedstawiający jego rodziców. Chciał powiesić go nad łóżkiem, w sypialni, ale to nie było takie łatwe. Na początku, Haaxin uderzał młotkiem stanowczo za lekko i gwóźdź tylko troszkę drgał. W końcu się wkurzył i machnął młotkiem tak mocno, że ten wbił się za mocno w ścianę i nie dało się powiesić na nim obrazu.
- Dupsko jasne...
Wtedy też spojrzał na "Drugą Szansę" leżącą na etażerce.
- Hmm, ma dosyć gęstą konsystencję..
Haaxin wziął butelkę i wylał ćwiartkę jej zawartości na tył obrazu. "Może to zadziała..." - pomyślał Nordmarczyk, po czym przyłożył dzieło do ściany. Trzymał je jeszcze przez jakieś pół minuty. W końcu puścił, by sprawdzić, jak działa eliksir. Ku jego zdziwieniu, obraz trzymał się ściany znakomicie i póki co nie miał zamiaru jej opuścić.
- Super! Pójdę po notatnik...

Dzień czwarty

Czwartego już dnia Haaxin postanowił odświeżyć kolekcję broni. Łuki były jego specjalnością, więc bez problemu je troszkę "naprawił". W końcu przyszedł czas na miecze. "Hmm, z tym będzie trochę trudniej.." - pomyślał, po czym zapakował swoje miecze do worka i poszedł z nim do kuźni.
- Witaj Spykers! Mógłbym skorzystać z twojej kuźni?
- Jasne! A mógłbym wiedzieć, po co?
- Chcę odświeżyć mój arsenał. - odpowiedział szybko Nordmarczyk, spoglądając na paczkę z bronią
- Wreszcie się za to wziąłeś..
Haaxin podszedł do osełka i zaczął ostrzyć broń. Po godzinie skończył, ale nadal był niezadowolony efektami.
- Hmm, może spróbuję tego eliksiru.. Dzięki Spykers, ja już będę leciał!
- Do zobaczenia!
Brunet wrócił do domu, po czym rozpakował broń i pobiegł po fiolkę. Po chwili był już znowu w piwnicy. Wyjął jeden, stalowy miecz i wylał na niego parę kropli mikstury. Po chwili broń pozbyła się rdzy i nabrała pięknego blasku.
- Super! Szkoda, że nie mam więcej czasu, może eliksir przydał by się na coś więcej. - mężczyzna wyjął notatnik i wyskrobał w nim parę słów na temat kolejnego zastosowania "Drugiej Szansy".
***
Do drzwi pracowni alchemicznej ponownie zapukał wysoki brunet, Nordmarczyk.
- Ach, Haaxin, witaj! - rzucił do niego właściciel budynku otwierając mu drzwi. - Jak tam testy?
- No cóż, chyba nie tak źle. Odkryłem cztery zastosowania, wszystkie zapisane w tym notatniku. - odpowiedział szybko Ostrze Gromu, podając alchemikowi małą, poniszczoną książeczkę. Nie miałem więcej czasu na znalezienie większej liczby zastosowań, ale według mnie to i tak nieźle.
- Hmm, ciekawe. Dziękuję ci za pomoc. Co do twojej zapłaty..
- Nie chcę zapłaty.
- Oj tam, parę złotych moment nikogo nie zbawi.
- Nie, nie wezmę zapłaty. Miło się bawiłem przy tych testach, dzięki wielkie. - rzucił Haaxin, wychodząc z pracowni.
__________________
01010100
RPG
Freshyy jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 05-11-15, 22:21   #15
Shrike
Malkontent
 
Shrike awatar
 
Zarejestrowany: listopad 2009
Skąd: Lublin
Posty: 664
Domyślnie

Zmęczony po ciężkim dniu pracy alchemik wyszedł przed pracownię i zawiesił na jej drzwiach karteczkę.

"Z dniem dzisiejszym zakończyły się testy "Drugiej Szansy", wszystkim którzy podjęli się testów tej mikstury bardzo dziękuje za podejmowane ryzyko i za wkład dla nauki. Od dzisiaj do testów wchodzi nowa mikstura "Eliksir nieprawdopodobieństwa", wszystkich chętnych i ciekawych świata zachęcam i zapraszam do przyjścia i wzięcia udziału w testach. Przypominam, że Pracownia Alchemiczna nie bierze odpowiedzialności za ewentualny uszczerbek na zdrowiu.

Podpisano: Opiekun Pracowni Alchemicznej- Ascarius
"
__________________
"Somewhere, something incredible is waiting to be known"
RPG
Shrike jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 31-01-16, 09:32   #16
 Ancoron
Ma admina
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Posty: 7 456
Domyślnie

Zimowy poranek w Archolos. Drzwi do eksperymantorium otworzyły się i do budynku wszedł Epikur. Myrtańczyk ujrzał Ascariusa ubranego w fartuch i próbującego stworzyć nową mieszankę.
- Witaj, mistrzu. Chciałbym zgłosić się do testowania Napoju Nowicjusza.
- I po to odwracasz moją uwagę od tak ważnego eksperymentu. Tam masz przygotowany eliksir. Wipij go i wróć jak zauważysz efekty.
Epikur sięgnął po fiolkę i wypił zawartość jednym łykiem. Skrzywił się, ponieważ była wyjątkowo gorzka i odwrócił się w stronę drzwi. Próbował je otworzyć, ale w żaden sposób nie mógł tego dokonać. W końcu jego wysiłki przyciągnęly uwagę Ascariusa.
- Co ty tu jeszcze robisz? Miałeś stąd wyjść!
- Nie mogę. Te drzwi chyba się zacięły. - W tym momencie mistrz, z pobłażliwym uśmiechem, otworzył drzwi i powiedział:
- Chyba mamy kolejny efekt, utratę wszystkich sił. Wybacz mi, ale muszę się upewnić. - W tym momencie rzucił pustą menzurką w Epikura. Ten przechwycił pocisk w locie, ale nie spodziewał się że pociągnie go do ziemi. Klnąc siarczyście wysunął z pod niej rękę.
- A więc mamy kolejny efekt. - Wychodząc zauważył że Ascarius dopisuje kolejny efekt: całkowita utrata siły.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 31-01-16, 12:43   #17
 Bragomir
Patron Repasaży
 
Bragomir awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2012
Skąd: Stór sprunga í jörðinni, einhvers staðar í miðjum Íslandi
Posty: 1 921
Domyślnie

Bragus i Eliksir Nieprawdopodobieństwa

Było mroźne popołudnie w mieście. Bragus ubrany w ciepłą kurtkę ze skóry cieniostwora wkroczył do niepozornego budynku stojącego w pobliżu gmachów miejscowych mistrzów. Stare, drewniane drzwi uchyliły się i Myrtańczyka powitał chłodny głos Ascariusa.
- CO? Nie wierzę. Ktoś przyszedł do mojego eksperymentatorium.
- Yhm, no rzeczywiście, trochę tu kurzu osiadło. - odparł Bragus.
- Nieważne, nieważne. Zapewne chcesz czegoś spróbować. - mówił zachwycony Ascarius. - Hmm, co my tu mamy. O! Napój Nowicjusza albo Eliksir Nieprawdopodobieństwa.
- Jakaś dziwna ta butelka. - Myrtańczyk wskazał na purpurowy płyn. - Chyba wezmę ten eliksir prawdopodobieństwa.
- NIEPRAWDOPODOBIEŃSTWA!!! - wrzasnął opiekun pracowni alchemicznej, po czym dodał szeptem - Każdy to przekręci.
Po chwili mężczyźni podeszli do stołu, na którym oprócz fiolki, leżał kawałek papieru i pióro.
- Co to jest? - zapytał Bragus.
- Zgoda, że nie ponoszę odpowiedzialności za efekty mikstury, takie dyrdymały. - odparł Ascarius - Jak chcesz wypić, to musisz to podpisać.
- Raz kozie śmierć. - westchnął Bragus, chwytając pióro.

***

- A teraz posłuchaj uważnie. - ciągnął Ascarius. - Przez kilka dni trzymaj eliksir, zawieszony na szyi, na wysokości serca. Rozumiesz? Inaczej nie zadziała.
- Wszystko rozumiem.
- Trzymaj go tak, aż będzie całkiem bezbarwny. I dopiero wtedy go wypij. - skończył mistrz. - No to pozostaje mi tylko życzyć powodzenia.

***

Kilka dni później

W przeciągu kilku dni od spotkania w eksperymentatorium, mrozy ustały i zrobiło się całkiem ciepło. Myrtańczyk mógł porzucić swoją ciepłą kurtkę i mógł się w ubierać w swój ulubiony strój, czyli niezbyt ciepłą koszulę, ze skóry wilka.
Bragus spojrzał na płyn, który w przeciągu kilku dób stał się całkowicie bezbarwny. Myrtańczyk był w swoim domu, w pobliżu centrum miasta. Zdjął miksturę ze swojej szyi, odkręcił korek i jednym pociągnięciem wlał do korpusu. Po chwili poczuł, że przepełnia go jakoś dziwna energia. Wyszedł z domu i nagle na dworze zaczęło lać. Wszędzie lało, tylko nie na Bragusa. Ten szedł spokojnym krokiem i pomimo tego, że deszcze był tak silny, iż po chwili rów biegnący przy ulicy zamienił się w rwący potok, to na Myrtańczyka nie spadła ani jedna kropla. Jednak tak szybko jak deszcz się pojawił, tak szybko ustał. Bragus akurat mijał dom starego Marka - lichwiarza. Nie miał problemów z pieniędzmi, ale odczuł jakąś dziwną potrzebę wejścia do środka.
- Witam. - rzekł Bragus na powitanie.
- Oh, witam, witam. - odparł Marek. - Chcesz pożyczkę?
- Hmm, tak. - odpowiedział szybko Bragus. - Ile jesteś w stanie mi dać.
Marek zmierzył wzrokiem Myrtańczyka, zauważył, że biedny to on nie jest.
- Tobie mogę dać, hmm, 1000 sztuk złota.
- Dobrze. To kiedy mam to spłacić? - zapytał Bragus.
- Masz na to tydzień.

***

Kilka minut później Bragus był przy miejscowej arenie. Dziś odbywał się tylko jeden pojedynek. Wieloletni mistrz, gigant z Khorinis - Maruk, mierzył się z miejscowym gladiatorem, zwanym Kulawym Shawem. Dlaczego Kulawym? Bo był kulawy. To była jedna z pierwszych jego walk i nie oszukujmy się, nie miał żadnych szans z mistrzem. Jak w przypadku każdej walki organizowane były zakłady. Po chwili oczekiwania, Bragus mógł wreszcie obstawić.
- 1000 sztuk złota na Kulawego Shawa! - krzyknął.
Wszyscy w pobliżu odwrócili się w kierunku niego, jeden z widzów krzyknął nawet "Szaleniec" i tylko mężczyzna, który przyjmował zakłady stał niewzruszony. Wziął tysiąc złotych monet i krzyknął na cały głos. - Następny!

***

W końcu rozpoczęła się walka. Maruk zasypywał ciosami Kulawego Shawa, lecz ten, o dziwno, ciągle utrzymywał się na nogach. Nagle pretendent wziąć zamach swoim mieczem i wykonał cios jakiego by się nie powstydził sam Nieśmiertelny Karkuz [mistrz areny w Mora Sul - przyp. mój]. Maruk padł jak rażony piorunem, a zachwycony Bragus poszedł odebrać swoją nagrodę. Nagle zza ulicy wyskoczyła kobieta, która coś wrzeszczała.
- Marek, Marek, NIE ŻYJE!!!
- Jaki Marek? - zapytała siebie większość widowni.
- Marek, lichwiarz. - krzyczała zrozpaczona kobieta. - Poślizgnął się na posadzce w swoim domu i wpadł prosto do kominka.
Bragus stał na uboczu, z mieszkiem wypchanym po brzegi złotymi monetami, a zaistniały fakt skwitował to w swoim stylu - Dziwna śmierć...

***

Kilka godzin później

Bragus ponownie przekroczył próg niewielkiego budynku przy Ulicy Mistrzów. Powitał do Ascarius.
- I jak efekty?
- Już Ci wszystko tłumaczę. - Bragus zaczął opowiadać mistrzowi pracowni alchemicznej cały swój dzień, a raczej tą wyjątkową godzinę działania eliksiru. Mówił tak i mówił, a na sam koniec stwierdził - Niestety zgubiłem ten mieszek...

__________________


Kawaler Krzyża Obywatelskiego Archolos oraz Medalu Zasługi III Klasy
Archolos - Obywatel - IV Ranga

----------------------------

Wielki Przedwieczny...



Ostatnio edytowane przez Bragomir : 31-01-16 o 12:45.
RPG
Bragomir jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-02-16, 21:04   #18
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie

Smutas i Eliksir Nieprawdopodobieństwa


Smutas zajrzał do alchemika i z ciekawością zapytał.
- I jak? Są chętni do testowania nowego eliksiru? –
- Nie za bardzo. – westchną gospodarz przybytku. – Chyba obawiają się efektów. –
- Tak? No to daj mi jedną flaszkę, sam spróbuję. – Smutas zawiesił otrzymany eliksir na piersi i ruszył w miasto. Pamiętał, że ma go wypić dopiero po kilku dniach.
Tak się złożyło, że nazajutrz nasz berserker wyruszył na wycieczkę za miasto i wrócił z niej dopiero po tygodniu. Na rynku miejskim wpadł na alchemika.
- I jak efekty eliksiru? Wypiłeś go? – padło pytanie.
- Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami. – usłyszał w odpowiedzi. Zaskoczony alchemik spojrzał na Smutasa.
- Że co? – zapytał zaskoczony.
- Spostrzegawczy dostrzeże wszystko, zaś inteligentny? Wie, co warto przeoczyć. – odparł Smutas.
- Ale tak oprócz tego, to wszystko w porządku? –
- To czy człowiek jest inteligentny poznaje się po jego odpowiedziach. To czy jest mądry, po pytaniach. –
- Smutas, nie możesz zachowywać się normalnie? – zdenerwował się alchemik.
- Uważam siebie za inteligentnego, wrażliwego człowieka o duszy komika, która przejmuje nade mną kontrolę w najważniejszych chwilach. – Odparł poważnie Smutas.
- Ech, to chyba efekt eliksiru. Może lepiej się napij albo idź do zamtuza? Może ci przejdzie? –
- Żeby mieć powodzenie w życiu kobieta winna być na tyle wykształcona, żeby przyciągać głupich mężczyzn i na tyle wulgarna, by kusić inteligentnych. – odparł usłyszawszy tę propozycję berserk.
- A może chcesz dać komuś w mordę, co? – zapytał z nadzieją w głosie jego rozmówca.
- Jeżeli będę zajmował się tym, co wymyślą głupcy, nie będę miał czasu na to, o czym myślą ludzie inteligentni. –
- Oj, Smutas, Smutas, ale cię wzięło…-
- Dobieram słowa tak by nie zranić, a szczerze i inteligentnie zdanie swoje wyrazić. Nie przekleństwami, a normalnymi zdaniami. Jakie to przykre, że jest to dla Ciebie przekazane niezrozumiale. – odparł wielkolud.
- Cholera, mam nadzieję że to przemijający efekt. –
- Ludzie którzy martwią się kiedy mają w życiu z górki nie są głupcami, są inteligentni bo wiedzą, że za chwilę górka się skończy. I pojawi się następna na którą będzie się trzeba wspiąć. – powiedziawszy to Smutas odwrócił się na pięcie i poszedł przed siebie.
Podniecony alchemik pobiegł do siebie aby zanotować kolejny nieprawdopodobny efekt: Smutas zaczął inteligentnie rozmawiać!
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Smutas : 02-02-16 o 21:08.
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 04-02-16, 22:01   #19
 GPP4
Sąsiad Przemka
 
GPP4 awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2008
Skąd: R'lyeh
Posty: 2 458
Domyślnie

Garrett i Eliksir Nieprawdopodobieństwa

To był chłodny, wietrzny wieczór. Tutejszy mistrz alchemii, Ascarius, zajmował się właśnie uprzątnięciem ze stołu składników, z których korzystał jeszcze parę chwil temu. Wtenczas rozległo się pukanie do drzwi jego pracowni.
- Wejść! - zawołał chrypliwie, nie dając się odciągnąć od swego zajęcia.
Odrzwia delikatnie się uchyliły, wpuszczając do zaciemnionego pomieszczenia snop światła, pochodzący od ulicznej latarni. Przez próg przemknął pojedynczy cień, po czym szybko zamknął za sobą drzwi. Alchemik musiał wytężyć wzrok, aby dojrzeć postać nieoczekiwanego gościa.
- Ach, to ty - odezwał się po chwili wahania Vengardczyk. - Dawno cię nie widziałem w mieście.
- Nie było mnie przez pewien czas na wyspie - przybysz odpowiedział charakterystycznym dla siebie, znużonym tonem. - Mam tu sporo do nadrobienia.
Ascarius odszedł od stołu i, stając naprzeciwko mężczyzny, uścisnął mu dłoń.
- Dobrze cię widzieć, Garrett. Powiedz, co cię do mnie sprowadza?
- Słyszałem, że znowu brakuje ci chętnych do testów. Przyszedłem więc zobaczyć, co tam znowu upichciłeś.
- Hmm, rozumiem... - zamyślił się mistrz. - Daj mi chwilę, już cię wprowadzam.

Pół godziny później...

- Wszystko zrozumiałeś? - zapytał na odchodne alchemik.
- Ta. "Przed zażyciem nosić na wysokości serca przez kilka dni, aż ciecz stanie się bezbarwna." - Reghan wyrecytował wers, który znajdował się w instrukcji.
- Dobrze. No to do zobaczenia za parę dni.

***

- Chyba jest już gotowy do testów - szepnął do siebie łotrzyk, ujrzawszy, że płyn całkowicie zmienił swą barwę.
Zerwał łańcuszek z szyi, odczepił od niego fiolkę i, odkorkowawszy ją, wychylił jej zawartość jednym duszkiem. O dziwo, eliksir nie posiadał ani zapachu, ani smaku.
- Cóż, pozostaje czekać... - mruknął pod nosem.
Przechadzał się akurat miejskimi uliczkami, starając się zaobserwować, co jeszcze się zmieniło pod jego nieobecność. Miał właśnie wkraczać na teren targowiska, gdy nagle coś odwróciło jego uwagę. Poczuł, że powietrze wokół niego lekko zawirowało, oraz stało się jakby cięższe. Dobrze znał to uczucie. Zupełnie jak...
- Tele...?
Nie dokończył. Jego sylwetka kompletnie się zdematerializowała, pozostawiając za sobą jedynie błysk światła.

***

Uderzył o miękki, błotnisty grunt. Uniósł głowę, aby zorientować się, gdzie wylądował. Wioska, położona tuż nad brzegiem jeziora. Potrzebował dłuższej chwili, by rozpoznać to miejsce.
- To... Cavea? - stęknął, wstając na nogi i otrzepując ubłocony kaftan.
- Helga, zobacz no! - dobiegł go czyjś głos zza pleców.
Odwrócił się napięcie. Dojrzał podstarzałego, brodatego jegomościa, najprawdopodobniej tutejszego górnika.
- Czego chcesz, stary?! - powietrze przeciął donośny, przerażający baryton, do którego ciężko byłoby przypisać kobiece imię.
- Mówię, chodźże babo i zobacz! Człek z nieba spadł!
- A ty znowu to samo?! Do roboty byś się wziął, a nie głupoty pieprzył!
Zdezorientowany awanturnik starał się coś powiedzieć, ale wtem ponownie porwał go niestabilny teleport.
- O jasna dupa, zniknął! - wrzasnął górnik.
- Wóda ci już mózg przeżarła! - usłyszał od "Helgi". - Do roboty, albo cię patelnią stłukę!

***

Plusk wody. Garrett ledwie zdążył wstrzymać oddech przed pełnym zanurzeniem. Nim do tego doszło, kątem oka dostrzegł, że znajduje się na otwartych wodach. Morska toń była lodowata, przez co na chwilę sparaliżowała mięśnie zawadiaki. Ten nie popadł jednak w panikę i już po chwili zaczął płynąć ku powierzchni. Wynurzywszy się, wziął gwałtowny, szybki oddech.
- Jasna cholera! - zaklął głośno. - Co tu się wyprawia?!
Jako że nie widział ani lądu, ani żadnego statku, uznał, że musi czekać, aż mikstura znowu gdzieś go przeniesie.
"Oby mnie tylko nic nie zeżarło..." - przeszło mu przez myśl.
Widać jakaś siła wyższa wysłuchała jego próśb, bo już po chwili po raz wtóry pomknął w nieznane.

***

Nie miał szczęścia, bo i w tej lokacji wylądował w kąpieli.
"Woda... Dlaczego ciągle trafiam do wody?!" - zirytował się.
Poczuł jednak, że teraz jest trochę inaczej, niźli przy poprzednich teleportacjach. Było... mniej miejsca?
"Co do...?".
Prędko wychylił głowę ponad taflę. Zrozumiał wówczas, że jest w balii. I że nie jest tu sam...
- Kurwasz mać, no nie zmyję z siebie tego zapachu! Trzeci dzień z rzędu się szoruję, i ciągle zalatuję smoczym gównem! - wyklinał siedzący naprzeciwko niego rosły, brodaty mężczyzna.
W chwili, gdy spotkały się ich spojrzenia, zapadła długa cisza. Trwała z dobre pół minuty. Później, całe pomieszczenie wypełniły ich przerażone krzyki.

Wieczorem...


- Wejść! - Ascarius krzyknął, usłyszawszy pukanie.
Roztrzęsiony łotrzyk wszedł do pokoju i usiadł na krześle, próbując się uspokoić.
- Garrett! - zawołał podekscytowany mistrz. - No, opowiadaj, jak z eliksirem?
Łotr nie odpowiedział, tylko spojrzał się wymownie na alchemika.
__________________
"Żadna dziewica nie smakuje tak jak dwie dziewice".
- Smok

Ostatnio edytowane przez GPP4 : 04-02-16 o 22:33.
RPG
GPP4 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 12-02-16, 14:55   #20
 Ancoron
Ma admina
 
Ancoron awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2016
Posty: 7 456
Domyślnie

Drzwi do Ekperymentatorium otworzyły się z trzaskiem. Do środka wtoczył się pijany Epikur. Zatoczył się do Ascariusa, który krzywo się na niego spojrzał.
- Ponoć szukacie chętnych...Hep... Di testowania jakiegoś eliksiru nieprad... Niepro... Nieprawrof. Ja się zgłaszam na... Hep... Ochotnika.
- Do testowania eliksiru nieprawdopodobieństwa To bierz i pij. - Pijak wyciągnął rękę po fiolkę. - Zaraz najpierw tu się podpisz.
Epikur męczył się kilka minut, aż w końcu oddał Ascariusowi kartkę z czymś czego w żaden sposób nie można było nazwać podpisem. Mistrz westchnął i wziął z powrotem dokument. Obrócił się, by go schować. A gdy znów wyjrzał, zarówno gościa jak i eliksiru nie było.
Epikur wkrótce zapomniał o fiolce obijającej się o jego pierś. Pijany wtoczył się do swojego pokoju w gospodzie i wkrótce zasnął. Przypomniał sobie o niej akurat po kilku dniach, gdy minął wyznaczony okres czasu.
Nie namyślając się długo wypił jej zawartość i wyruszył w drogę.
Przeszedł spory kawałek za miasto, gdy otoczyło go pięciu opryszków.
- To jest napad. Dawaj wszystko co masz.
Epikur zawsze cenił swoje życie bardziej od dóbr materialnych, toteż dał im całą swoją gotówkę.
- Co za idiota... Ha ha ha - Zaśmiał się herszt szajki. - On chyba myślał, że nie oberwie.
Cała piątka otoczyła go i zaczęła kopać. Uderzali go raz po razie. Myrtańczyk nie czył bólu. Czuł się jakoś dziwnie Nagle jeden z nich wrzasnął z bólu i padł na ziemie, krzycząc i trzymając się za goleń. Z jego nogi wystawał kawał kości Po chwili kolejni odstępowali od niego. Część z nich wyglądała okropnie. Połamane nosy, żebra... Cali byli umazani we krwi. Po kolei padali na ziemię i zwijali się z bólu. Epikur powoli powstał i zorientował się że jest cały. Odebrał płaczącemu z bólu przywódcy swoją sakiewkę i biegiem wrócił do miasta, by zdać sprawozdanie z działania mikstury.
Wpadł jak burza do Eksperymentatorium i krzyknął:
- To nieprawdopodobne. Zaatakowali mnie zbójcy, lecz wszystkie ciosy które mi zadali, nagle sami zaczęli odczuwać. Wszyscy padli na ziemię z powodu ran, a mi nic nie jest. To chyba efekt tego eliksiru niepr...
- Eliksiru nieprawdopodobieństwa. Muszę przyznać, że ciekawy efekt. Na pewno nie brałeś nic innego? - Epikur energiczne pokręcił głową. Mistrz eksperymentatorium westchnął ciężko. - Masz swoje wynagrodzenie i idź już stąd. Od twojego zapachu moje eliksiry się psują! Umyłbyś się czasem!
- Nie mam zamiaru. Przecież od dawna wiadomo, że woda z mydłem rozpuszcza ciało.
Młody Myrtańczyk opuścił eksperymentatorium. Właściwie został wypchnięty przez kij trzymany w rękach Ascariusa. Gdy w końcu wyleciał z hukiem na ulicę. Mistrz wziął się za dopisanie kolejnego efektu.

Ostatnio edytowane przez Ancoron : 14-02-16 o 11:03.
RPG
Ancoron jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 13-02-16, 14:48   #21
Spykers
Artistic soul
 
Spykers awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2014
Skąd: In the mind's eye
Posty: 2 548
Domyślnie

Spykers - Eliksir Nieprawdopodobieństwa

W pewien zwykły, szary dzień do eksperymentatorium przy pracowni alchemicznej Ascariusa zawitał Spykers. Ostrożnie przekraczając próg przybytku, przywitał się z alchemikiem i zapytał o aktualny stan mikstur do badań.
-Mam "Napój nowicjusza" i "Eliksir nieprawdopodobieństwa" - usłyszał - Chcesz któryś wypróbować?
-Tak, ten drugi wydaje się być ciekawy - odparł - Wyruszam na kontynent i chcę przeprowadzić badania w terenie.
-To świetnie.
-Zdam sprawozdanie na papierze. Wyślę list niezwłocznie po moim powrocie.
Asasyn zgarnął zatem małą fiolkę i z pozdrowieniami opuścił budynek.

***

Minęło czternaście dni od wyjazdu Spykersa na kontynent. Od tamtej pory nie dawał po sobie znaków życia, aż do dziś.
Pracujący nad kolejnym eliksirem Ascarius usłyszał pukanie do drzwi. Niechętnie oderwał się od pracy, całkiem zapominając już o Asasynie, którego list właśnie dostarczono do alchemika.
Pospiesznie otworzył i wyjął pierwszą kartkę.

Cytat:
Witaj Asceriusie!
Postanowiłem w trakcie swojej podróży dodawać kilka kropli tego eliksiru do napoju, aby starczył mi na całe dwa tygodnie. Parę dni spędziłem w Nordmarze, kilka w Myrtanie i ostatnie w Varantcie. Na kolejnych kartkach znajdziesz szczegółowe opisy relacji z wycieczek z każdej części kontynentu.

Pozdrawiam, Speth Per Yt Korth Et Rhon Spayh
Wyciągnąwszy wszystkie zwitki, postanowił zabrać się do czytania po pracy.
-Przy ciepłym kominku i wygodnym fotelu od razu lepiej - wymruczał, kiedy przekroczył próg swojego mieszkania - No, to zabieram się do czytania!

Cytat:
Nordmar

Mroźne krainy obrałem jako swój pierwszy cel. Zabrałem ze sobą jedynie torbę, którą zwykle noszę na wyprawach oraz podstawowy ekwipunek wojownika. Na szczęście mój przyjaciel Feeron był w domu, więc miałem się gdzie zatrzymać. Na wejściu zaproponował mi szklankę czystej i wspólne polowanie. Ja, korzystając z okazji postanowiłem po raz pierwszy doznać efektów eliksiru.
Przez dłuższy czas nic się nie działo. Siedzieliśmy, gawędziliśmy, aż w końcu poszliśmy na polowanie, i to było nieprawdopodobne, ponieważ - jak podejrzewam przez moje wypicie mikstury - nie spotkaliśmy żadnej żywej duszy, a jeśli już trafił się jakiś szabloząb, to przed nami uciekał.
Postanowiłem sprawdzić, czy to pech, czy może przypadek. Nakazałem iść mojemu kompanowi o pięć minut szybciej w stronę domu, a ja po tym czasie również wyruszyłem. Jak się spodziewałem nie spotkałem ani jednego zwierzaka, za to pełen ekscytacji kolega, uradowany pokazał mi swoje trofea. Miał dużo mięsa, co najmniej na parę tygodni i kilka trofeów, między innymi kły dzika, poroża jeleni czy skóry wilków. Zatem pierwszy raz przekonałem się o działaniu tego eliksiru, ale to jeszcze nie koniec!
Kiedy wróciliśmy do domu, Feeron zabrał się za smażenie upolowanego mięsa na obiad. Czekaliśmy dobrą godzinę, a mięso, jak było surowe na początku, tak było nadal mimo dużego ognia.
-Cholera, głodny jestem. Zaraz zjem je na surowo! - powiedział Feeron głaszcząc się wciąż po brzuchu. Tak nawiasem mówiąc, to spasł się trochę.
Wiedząc, że to przeze mnie, postanowiłem przejść się po klanie. Nie wspomniałem wcześnie, ale był to Klan Wilka, choć i tak nie ma to większego znaczenia.
Idąc ścieżką napotkałem wiele osób i każda, mogę przysiąc, że każda mijająca mnie osoba zaczęła kichać okropnie dopóki nie byłem od nich jakieś dziesięć metrów. Wtedy przestawali. Zdumiało mnie to, mimo przekonania, że to przez ten eliksir.
Po spacerze wróciłem do Feerona i razem zjedliśmy usmażone pod moją nieobecność mięsko. Nic mu nie mówiłem o moim eksperymencie. Przez resztę dni nie zażywałem mikstury, toteż nie warto o nich pisać. Następnie ruszyłem na południe, do Myrtany, a co w niej? Czytaj kolejny list
Ascarius odłożył kartkę i spisał najważniejsze informacje. Następnie zabrał się do dalszego czytania.

Cytat:
Myrtana

Będąc w środkowej części kontynentu, udałem się do Trelis - tam również mam swojego kolegę. Przechodząc do rzeczy, to ... no cóż, ale nie spotkało mnie w czasie pobytu u niego nic dziwnego, a jestem pewien, że wypiłem wyznaczoną porcję eliksiru. Zawiodło mnie to, ponieważ on miał okazję zadziałać! Wspólnie wykonaliśmy w sumie cztery zlecenia. Dwa na kradzież, dwa zabójstwa(piszę o tym, bo mam nadzieję, że nie pójdziesz z tym listem do aresztu, jako dowód moich występków, przyjacielu). Mogło stać się wszystko, a nie stało się nic. Dlatego ta część listu jest taka krótka. Po kilku dniach udałem się do Varantu. Otwórz kolejny zwitek.
Ascaruis nie był wcale zawiedziony takimi wiadomościami. Oznacza to, iż eliksir działa wtedy, kiedy chce. Między innymi dlatego jest taki fascynujący.

Cytat:
Varant

W Varancie mam najwięcej znajomych, ale wybrałem odwiedziny u przyjaciółki Neris. W sumie, to ta część listu jest, jak najbardziej dla mnie intymna, ale piszę to w imię nauki, wiedząc, że pozostawisz mnie jako anonimowy badacz. Kontynuując, pisząc "przyjaciółka" mam na myśli kobietę, którą jak już odwiedzam, to nie po to, by porozmawiać czy wypić herbatkę. Nie, nie, i mam nadzieję, że domyślasz już się o co mi chodzi.
Jak ja bardzo się cieszę, że wypiłem ostatnie krople eliksiru przed spotkaniem! Dlaczego? Podejrzewam, że wzbudzał on u innych kobiet ogromną chrapkę na mnie, ale nie jestem do końca pewny, bo tylko z nią miałem styczność po wypiciu mikstury. Nie przestawaj czytać!
Już w progu zostałem powitany namiętnie, a potem nie wychodziliśmy z łóżka przez cały mój pobyt w Varantcie! Czyli przez dobry tydzień. Zarówno Neris, jak i ja mieliśmy nieposkromione żądze i siły na stosunek płciowy. A z każdym spalonym skrętem, coraz bardziej lubiłem ten wynalazek! Myślę, że to tyle.

Pozdrawiam serdecznie, Spykers
-No, no - wyszeptał do siebie Ascarius - Może i ja udam się na pustynie z tym eliksirem?
__________________
At the end of the river the sundown beams
All the relics of a life long lived
Here, weary traveler rest your wand
Sleep the journey from your eyes

Ostatnio edytowane przez Spykers : 13-02-16 o 15:05.
RPG
Spykers jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 13-02-16, 19:08   #22
Spykers
Artistic soul
 
Spykers awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2014
Skąd: In the mind's eye
Posty: 2 548
Domyślnie

Spykers - Napój Nowicjusza

Przechodząc nieopodal "Lambdy Sigmy Delty", Spykers zatrzymał się gwałtownie, w jednej chwili dochodząc do wniosku, że przyszedł czas, iż warto by poświęcić wolną chwilę na przetestowanie kolejnej mikstury. Wszedł do eksperymentatorium i czujnie rozejrzał się po pomieszczeniu. Jak zwykle było dosyć duszno i mgliście, przez opary wydostające się z aparatur alchemicznych.
Ascarius, widząc, że ktoś wszedł, podszedł bliżej drzwi przerywając pracę.
-To znowu ty - rzucił w stronę Asasyna.
-Ano ja - przytaknął - Chcę wypróbować Napój Nowicjusza.
-Dobrze, ale już nie w terenie. Wypijesz tutaj i tutaj chcę ocenić, co się z tobą stanie - powiedział tak, ponieważ nie był do końca pewien, co do wiarygodności poprzedniego listu z efektami.
-I tak nigdzie się nie wybieram - usłyszał w odpowiedzi
Kolejne minuty były typową formalnością. Spykers musiał podpisać kilka formularzy potwierdzające świadomą decyzję i wzięcie odpowiedzialności tylko i wyłącznie na siebie. Następnie obaj przystąpili do testów.
-Wypij wszystko - Ascarius podał Asasynowi drobną fiolkę.
Ten zgodnie postąpił i obaj wyczekiwali skutków zażycia napoju.
-Jak się czujesz? - dociekał alchemik.
-Trochę dziwnie, czuję potrzebę podlania każdego drzewa w mieście - odparł mu Asasyn.
W tym momencie i tak zdziwiony już odpowiedzią Ascarius dostrzegł, jak testerowi zmienia się głos, a raczej powoli go traci, na rzecz szczekania, warczenia i piszczenia - dokładnie takie jakie posiadają psy. Następnie usłyszał bulgotanie w brzuchu, a już po chwili Spykers skurczył się znacznie, a na jego ciele wyrosła sierść. Uszy miał dużo dłuższe, wyrósł mu ogon, i już w tym momencie był jamnikiem z krwi i kości.
Ascarius parsknął śmiechem i rechotał przez dobre pięć minut. Potem próbował jakichś sztuczek z psim Spykersem, lecz nieposłuszny chciał na dwór, zatem wypuścił go, ale miał go na oku, odliczając czas.
Po krótkim spacerze zabrał Asasyna do pracowni i obserwował, jak powoli formułuje się z jamnika, człowiek.
-Ty, coś ty mi dał?! - wydusił - To na pewno był Napój Nowicjusza, a nie jakaś mikstura przemiany?
-Najwidoczniej taki jest kolejny skutek wypicia - odparł Ascarius - Pozwól, że przebadam cię trochę i sprawdzę, czy nie powstały jakieś skutki uboczne lub pozostałości po twoim psim wcieleniu.
-Jasne, jasne. Jak nabyłem dziwne nawyki, to cię ukatrupię - zażartował i uśmiechnął się szeroko.
Ascarius odprowadził Spykersa do drzwi i rozstali się w śmiechu.
__________________
At the end of the river the sundown beams
All the relics of a life long lived
Here, weary traveler rest your wand
Sleep the journey from your eyes
RPG
Spykers jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 20-02-16, 19:01   #23
 Brimstone
Zębacz
 
Brimstone awatar
 
Zarejestrowany: listopad 2015
Posty: 384
Domyślnie

Był chłodny ranek. Akurat Pedro był na spacerze. Nagle zauważył eksperymentorium starego Ascariusa.Pomyślał...
"Może zajdę do starego alchemika i coś przetestuję." - Jak pomyślał tak i zrobił. Młodzieniec pociągnął za klamkę i wszedł do eksperymentorium.
- Czego chcesz? - Zapytał się alchemik.
- Chciałbym wypróbować jakiś Napój. - Odpowiedział z chęcią.
- Jak chcesz to weź wypróbuj. - Burknął Ascarius i wrócił do swojego zajęcia. Pedro wziął napój z półki i go powąchał.
- Śmierdzi wódką. - Zaczął narzekać Myrtańczyk.
- Nie narzekaj tylko pij! - Krzyknął zdenerwowany alchemik.
- Dobra, dobra. - Powiedział i zaczął pić.
- Blee, gorzki smak. - Nie zdążył powiedzieć drugiego słowa, a nagle poczuł dziwne uczucie w nogach.Wyszedł na zewnątrz zobaczyć jak działa eliksir.
Zaczął biegać jak błyskawica. Ascarius wyszedł zobaczyć efekty...
- Ale szybko biegasz! -krzyknął alchemik.
- Tak! Czyli działanie tego napoju to szybsze bieganie! - Chłopak przybiegł do alchemika. Nagle eliksir przestał działać.
- Weź jeszcze te 2 napoje, chłopcze. - Ascarius dał Myrtańczykowi dwa eliksiry przespieszenia. - Zabaw się trochę.
- Dziękuję mistrzu, to przyspieszy mój powrót do domu. Do zobaczenia! - Powiedział Pedro, wypił napój i pobiegł do domu.
Alchemik poszedł dalej eksperymentować.

Ostatnio edytowane przez Brimstone : 28-02-16 o 12:33.
RPG
Brimstone jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 18-03-16, 23:06   #24
 AdrianAssasyn
Jaszczur
 
AdrianAssasyn awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2014
Skąd: Polska, zachodniopomorskie
Posty: 204
Domyślnie

Eliksir Nowicjusza

Po ciężkiej nocy Loco chciał poznać bliżej poszczególne dzielnice miasta. W pewnym momencie zatrzymał się przy "Lambdy Sigmy Delty".Zapukał i wszedł do środka w wewnątrz unosiła się woń alkoholu. Nagle z sąsiedniego pokoju wychodzi alchemik.
-Dzień dobry - mówi Loco - jestem tu nowy i dopiero poznaje tutejsze obyczaje i układy ulic, mam nadzieję że nie zrobiłem nic złego.
-Dzień dobry, oczywiście że nie - odpowiada alchemik - z nieba mi spadłeś. Właśnie szukałem młodego, silnego mężczyzny, który...
-Który co?
-Który mógłby wypróbować mój nowy eliksir. Nazwałem go Eliksir Nowicjusza.
-A co on tak właściwie robi - zapytał się Loco?
-No i tu jest problem. Tak naprawdę to nie wiem i szukam hmmm jak to tak delikatnie ująć...
-Po prostu, bez owijania w bawełnę.
-No dobrze, szukam królika doświadczalnego.
-A i myślisz że jestem na tyle głupi żeby wypić to coś - oburzył się Loco.
-Widzisz, ten eliksir zrobiony jest na podstawie bardzo silnego alkoholu i nikt z tego miasta nawet tego przełknąć nie może. Proszę poświęć się dla dobra nauki. Mam pewne podejrzenia co do działania eliksiru ale o tym Ci powiem jak się zgodzisz wypić to cudeńko.
-Hmmm - po chwili zastanowienia - Chyba nie mam nic do stracenia, a po za tym pochodzę z Nordmaru, a tam silnego alkoholu się nie boją - mając na myśli Tunelowy Bulgot - Zgadzam się, daj mi tę fiolkę...
Po wypiciu przez Loco eliksiru przez kilkanaście sekund nic się nie działo ale nagle pojawiły się pierwsze efekty.
Co to jest - wrzasnął stary alchemik - pierwszy raz widzę coś takiego.
-Cooo się dzieje - pyta Loco - CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE???
-Eliksir działa na każdego inaczej - odpowiada alchemik - ale tego się nie spodziewałem. Zmieniłeś się w orka. Czy to nie wspaniałe odkrycie? - Zapytał się alchemik
-Nieee, nienawidzę orków, ale muszę przyznać że eliksir całkiem smaczny. Ale teraz mnie odmień. Chcę wrócić do swojej normalnej postaci.
-Dobrze. Wypij to. Dziękuje Ci młodzieńcze, przysłużyłeś się nauce w znacznym stopniu. Aczkolwiek jestem zdumiony że na Ciebie tak zadziałał.
-Od razu lepiej. Opowiedz mi jeszcze o tym eliksirze - pyta Loco.
-No dobrze teraz zasługujesz na wyjaśnienia. Jest to eliksir, który na każdego człowieka działa, a przynajmniej powinien działać inaczej. Kiedy do wcześniej przygotowanej mikstury na bazie, tak jak wspominałem bardzo silnego alkoholu, doda się unikatowych składników, których nazw ci nie podam z oczywistych względów, stanie się coś co nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Możliwe że eliksir wyczuwa w nas to czego się boimy bądź czego pragniemy i daje to,bądź w twoim przypadku zmienia nas w coś.
-Genialne, wiesz jakie to może mieć znaczenie dla wojska - odparł Loco - Można zapragnąć wyglądać jak wróg i dostać się do ich obozu niezauważenie.
-Niestety to tak nie działa - odparł alchemik - To musi być głęboko w tobie. W twojej duszy. Wątpię byś chciał zmienić się w orka, zważywszy z kąt pochodzisz. Podejrzewam że w dzieciństwie miałeś niemiłe spotkanie z zielono-skórymi. Czyż nie?
-Wybacz Mistrzu ale nie chce o tym rozmawiać. Powiem tylko że możesz mieć rację.
-Dobrze, niech tak i będzie. A teraz jeśli pozwolisz udoskonalę jeszcze eliksir więc przepraszam Cię bardzo, ale chcę zostać sam
-Oczywiście Mistrzu. Do zobaczenia i cieszę się że mogłem pomóc. A i jeszcze jedno. Niech to co tu się stało zostało między nami - powiedział Loco.
-Dobrze, nikomu nic nie powiem. Bywaj.

Ostatnio edytowane przez AdrianAssasyn : 03-04-16 o 16:50.
RPG
AdrianAssasyn jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
"Access violation" przy uruchamianiu Gothic 1 Spiraz Pomoc techniczna 14 17-02-13 11:36
zadanie "dostawa Baltrama"/ "fałszywy posłaniec" Xyux Pomoc 11 31-01-13 22:07
"Gothic - I co dalej?" czyli potrzebna pomoc przy kręceniu filmu Towarzysz Raynn Myrtana 5 27-03-12 18:00
gdzie moge kupic zwoj "armia ciemnosci" i "Zmniejszenie" w 5 rozdziale? mistrzu120 Porady i triki 1 28-05-10 22:19
"Fabryka" przy kręgu SATAN666 Pomoc 1 21-03-05 21:12


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.