Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > WIP
Przeładuj stronę Misja w czasie

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 02-10-05, 11:46   #1
z@wijas
Chrząszcz
 
Zarejestrowany: listopad 2004
Posty: 10
Domyślnie

Napisalem opo na innych forach bardzoi sie podoba wiec mysle ze tu tez sie spodoba. Wyslalem polskich komandosow do Khorinis....


1.
Raz, dwa, trzy. Drzwi wypadly z zawiasów. Dwa granaty wpadly do pomieszczenia, jeden narobił dymu drugi wybuchł. Do pokoju wpadło 5 mężczyzn. Krótka wymiana ognia i budynek zabezpieczony. Teraz żołnieże zaczęli przeszukiwać pomieszczenie. Jodełko spostrzegł przez okno i krzyknoł "Czołg jedzie!". Nagle do budynku wpadlo kika granatów, potem czołg wystrzelił budynek, wyleciał w powietrze. Wszyscy w środku zginęli.
Jest ciemno, słychać pochrzakiwanie. "Zadzior!! Żyjesz?" - krzyknoł Jodełko. "Kacperex, Klapauciusz, Seba, żyjecie?!" Ponownie krzyczał Jodełko. "Hej!!! Gdzie my jesteśmy?" - zapytał Seba. Nagle oslepiające światło rozjaśniło pomieszczenie w którym sie znajdowaliśmy. To była jakaś jaskinia. To Kacperex trzymał latarkę i świecił wszystkim po oczach.
- Co się stało? - zapytał Zadzior
- Nie wiem, Chyba zgnieliśmy, widziałem jak czołg strzelił w naszym kierunku - wyjaśnił Jodełko
- Do tego jeszcze te granaty... - nie skończył Seba
- Słyszeliście to? Kacperez poświeć w tamtym kierunku. - powiedział Klapauciusz.
W bladym świetle naszym oczom ukazał się stwór. Wyglądał jak jakiś instekt, miał wiele nóg i odnóży. Zadzior sięgnoł po pistolet i wystrzelił. Stwór padł na ziemię.
- Wynośmy się stąd!! - zaproponował Jodełko
Po kilkunastu minutach wyszli na powierzchnię. Ich oczom ukazał się dziwny widok. Takiego miejsca jeszcze nigdy w życiu nie widzieli. Na przeciwko wyjścia z groty było niewielkie jeziorko, do którego wpadały dwa wodospady. Udali się w przeciwnym kierunku. Spostrzegli owce, która na ich widok czmychnęła. Wyszli na droge.
- Gdzie idziemy? W prawo czy w lewo? - zapytał Jodełko
- Idziemy w Lewo. - odpowiedział Zadzior
- Dlaczego w lewo? - spytał Klapauciusz
- Bo ja tak powiedzialem. Nie ma Bobka666 to ja tu jestem najwyższy rangą. - odburknoł Zadzior. I poszli w lewo w dół ścieżki. Szli może ze 30 minut, aż spostzregli kilku ludzi. stali w kole, w środku koła był jeden człowiek, leżał na ziemi. Pozostali kopali go. Gdy spostrzegli komandosów żucili się w ich kierunku. Krzyczeli głośno a w rekach mieli dziwną broń.
- Co to za przebierańcy? - zapytał Seba
- No idioci, biegną do nas z...
- ... z mieczami. - Powiedział Kacperex
- Oni chyba są poważni? - powiedział Zadzior. Wszyscy sięgneli po broń. Za chwile kilka krótkich seryjek z automatu i wszyscy leżeli martwi na ziemi. Podeszliśmy do leżącego na ziemi mężczyzny. Podnieśliśmy go i przewróciliśmy na plecy. Był cały po obijany, na twarzy miał pełno sińców i krwaików.
- Nie możemy go tak tu zostawić. - oznajmił Jodełko
- Możemy! To wróg. Jest jednym z nich. - odparł Zadzior
- A jeśli nie? On zgninie jeśli go tu zostawimy - odparł Jodełko
- I gdzie go chcesz zabrać? Nawet nie wiemy gdzie jesteśmy. - wrzasnoł Zadzior
- Musimy go stąd zabrać! - odezwał sie Kacperex
- Nie wykonujecie rozkazów?
- Weźmieny go i pójdziemy z nim w dół ścieżki, zostawimy go w pierwszym domu jaki spodkamy - oznajmił Kacperex
- Ja tu wydaję rozkazy!! - wrzasnoł Zadzior.
- To co mi zrobisz panie generale? Zadzior sięgnoł po broń, wimierzył swoją M4órą Kacperxowi w głowe. Ten nawet sie nie ruszył i patrzył z ironią w oczach na Zadziora. W końcu zapytał - I co zabijesz mnie? Nie badź śmieszny. - odparl Stali tak jeszcze chwile, w końcu Zadzior powiedział - Jak chcecie to go weżcie, ale ja się go nie tykam.
Kacperex i Jodełko wzięli nieszcześnika pod ramię i prowadzili. Minęli dziwny posąg, to wyglądało jakby kapliczka. Nigdy czegos takiego nie widzieli. Szli dalej w końdu doszli rozdroża, po prawej w oddali spostrzegli jakiś budynek i skierowali się w tamtym kierunku. Dotarli do jakiegoś gospodarstwa. Z budyknu wyszedł mężczyzna, miał w ręku widły.
- Kim jesteście i co robicie na mojej ziemi? - Zapytał
- Jesteśmy z drógiego póku kompali E, drugiego kontyngentu. Obecie służymy w Afganistanie z misją stabilizacyjną - odpowiedział Zadzior
- Nie rozumiem. Ja jestem Lobart a to jest moja farma
- Znależmiśmy tego oto rannego człowieka i postanowiliśmy go tu przyprowadzić, może zechcecie udzielić mu pomocy? - odparł Jodełko. Lobart zbliżył się, wpatrywał się w rannego i powiedział - To przecież mój pracownik. Mateth, nie widziałem go od kilku dni. Wprowadźcie go do domu. Weszliśmy do chaty. Ułożyli go na łózku, gospodarz polecił swojej żonie aby zajeła się nim. My tym czasem usiedliśmy w kuchni przy stole.
- Za kim jesteście za farmerami czy za królem? - zapytał farmer
-My? Za jakim królem? U nas jest tylko prezydent, Aleksander Kwaśniewski. Nie mamy żadnego króla i z tego co słyszałem to w Afganistanie również nie ma króla. Tu rządzą Talibowie. Gdzie my do cholery jesteśmy - krzyknoł Klapauciusz
- Jesteście w Khorinis i tu rządzi miłościwy Lord Hagen i nie ma tu żaddnych Talibanów - odpowiedział grzecznie Lobart
- W kori.. co?
- Khorinis. To wyspa należąca do królestwa Myrtany. mieści się tutaj Górnicza Dolina w której wydobywana jest magiczna ruda.
- Ja pie***le, co to k**wa jest? Misja w czasie? - powiedział zdenerwowany Seba.
Wtedy do pomieszczenia weszło kilku mężczyzn, byli ubrani jak ryzerze jacyś, tacy jak na filmach. Jeden powiedział że wszyscy obywatele muszą udać się do miasta, niebawem miasto zostanie zaatakowane przez jakichs orków i tutaj nikt nie bedzie bezpieczny. Kilka godzin póżniej wszyscy byli w mieście., Wszyscy miesznańcy zgromadzili się na placu gdzie byla szubienica.
- Sluchajcie, słuchajcie mieszkańcy Khorinis. W zaiązku z atakiem zagrażającym naszemu miastu, każdy jego mieszkaniem ma obowiązek przygotować się do walki tak, jak pozwala mu na to jego stan majątkowy. - powiedzial Herold. Zadzior nie wytrzymał. Przecisnoł się przez tłum. reszta ruszyła za nim. Zadzior podbiegł do szubienicy i wlazł na nią. Stanoł koło Herolda. Wtedy dwóch rycerzy podbiegło do niego, wyciągneli miecze i przystawili mu do szyi. My wycelowaliśmy w nich karabinami. Tłum ryknoł śmiechem.
- Oni chyba nie wiedzą co to jest broń palna - zapytał Seba
Chyba nie, wygląda na to że trzeba będzie im pokazać - odpowiedział Jodełko. I strzelił w kierunku rycerzy. Pociski przebiuły ich metalowe pancerze i knighty padły na ziemię. Tłum odsunoł się do tylu. Reszta komaosów weszła na szubienice i staneła koło Zadziora.
- A teraz gadaj gnoju, jaki atak, jaki stan majątkowy i kto tu dowodzi?! - zapytał rozgniewany Zadzior.
- Ja tylko wykonuje polecenia Lorda Hagena - odparł przerażony Herold
- W tamim razie prowadż do tego Lorda - powiedział Kacperex
Przeszli kawałek, misto wyglądało jakby ze średniowiecza, ta architektura, ubiory mieszkańców i ich broń...
doszli do bramy pilowanej pzrez dwóch ryzerzy, coś tam się pluli ale Herold im powiedział żeby nas puścili. Obeszlismy fontanne i weszlismy, do budynku, znowy rycerze się burali ale Herold nie zawiódł. Stanelismy przed stołem za którym stał wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna w lśniącej zbroi, troche innej niz pozostałe. Herold podszedł do niego i wyszeptał mu coś na ucho po czym wyszedł szybkim krokiem z pomieszczenie oglądjąc się kilka razy.
- Doniesiono mi że zabiliście dwuch moich ludzi, za to mogę was skazać na stryczek. Jednagrze jeesteście wielkimi wojownikami skoro potraficie zabić w taki sposób. - odparł ponurym przenikliwym głosem
- Jam jest Lord Hagen, królewski palladyn i wojownik w służbie króla. Co was sprowadza do Khorinis?
- Ja jestem Zadzior a to jest Jodełko, Kacperex, Seba i Klapauciusz. Przybywamy z Polski a raczej z Afganistanu gdzie pełnimy obecnie służbę. I co to do jasnej cholery jest to Khorinis, i co to za bal przebierańców!! - zawołał Zadzior
- Nierozumiem was, przybywacie tutaj w dziwnych strojach, zabijacie moich ludzi i jeszcze się pytacie co to za bal? Kim wy w ogóle jesteście? Uważajcie bo chyba nie wiecie z kim macie do czynienia. - oznajmił podniesionym głosem Hagen.
- Jeden mój ruch palca i moi ludzie dobiorą się wam do dupy - dopowiedział
-Tak? Taki jesteś chojrak? To chodż na solo. Ty i twój mieczyk kontra ja i moja splówa! Pokażesz jaki kozak z ciebie panie rycerzyku. - wybuchł gniewem Seba
- Daj spokój Seba. - powiedział Kacperex
- Zdaje się że wylądowaliśmy w jakimś innym świecie - oznajmił Klapauciusz
- Tak, albo zginelismy i tak właśnie wygląda życie po śmierci - powiedział Jodełko
- Dobra, uspokujmy się. - zaproponował Kacperex
- Podobno macie tu jakiś problem, jakaś bitwa się szykuje. Czy jeśli pomożemy wam w obronie miasta czy wy pomożecie mam wrócić do domu? - zaproponował
- Zrobię wszystko w co w mojej mocy ie wrócli tam skd przybyliscie- obiecał Hagen
Rozmowa trwała jeszcze kilka minut po czym z budynku wyprowadził nas pewnien człowiek o imieniu Cedrik. Zaprowadził nas jak on to określił do "kwater palladynów", abyśmy wypoczeli i przygotowali się do bitwy.
- Co to są te orki? - zapytał w pewnym momęcie Zadzior
- Nie wiem - odpowiedział Klapaucusz
- A ja wiem. - odparł Seba
- Orki to są takie stwory podobne do ludzi tylko ze maja paskudne gęby...
- To całkiem jak twoja - zażartował Zadzior
-...są mniejsze od ludzi maja jakoś tak 1,5 wzrostu i są kompletnie durne.
- A skąd ty to wiesz? - zapytał Klapauciusz
- Bo byłem w kinie z synem na Władcy Pierścieni i tam właśnie były takie orki.
- To co ty chcesz powiedzieć ze my jesteśmy w Śródziemiu? - zapytał z niedowierzaniem Klapauciusz
- Nie wiem, w ogóle to wszystko jest jakies porypane.
Resztę dnia spędziliy na kłuntiach i przekomarzaniu się. Niektórzy czyścili broń i wkładali naboje do magazynków. Wieczorem Zadzior wyszedł z pomieszczenia.
- Hej Zadzior gdzie idziesz? - zapytał Jodełko. Zadzior nic nie odpowiedział i poszedł dalej. Przeszedł przez płot za którym był ogród, przed wejsciem do ratusza jakieś przygłupy wywijały mieczykami. Zadzior poszedł w przeciwnym kierunku. Usiadł pod drzewem i siedział. Wtedy przyszeł Jodełko - Co jest twardzielu?
- Ehh, szkoda gadać, wylądowaliśmy tu na jakimś zadupiu i nie wiadomo czy kiedykolwiek się stąd wydostaniemy. Za dwa tygodnie przecież kończyliśmy zmiane i mieliśmy wrócić do Polski... do domu. - odparł Zadzior
- Spoko ziomus, wszystko będzie dobrze, już w nie takich opałach byliśmy. - pocieszyłgo Jodełko
- Pamiętasz jak dostaliśmy cynk że na przeciwko naszej bazy jest siedziba terrorystów? Jak tam weszliśmy nikogo nie było, wtedy z szafy...
- ...wiem, wiem, wtedy z szafy wypadł talib i postrzelił Sebe w poslad - pzrerwał mu Zadzior. Pogadali sobie jeszcze trochę i wrócili do kwater.
Bardzo wczesnym rankiem obudził ich przenikliwy ryk. Coś jakby dymanie w róg czy trąbę. Wszycy wyszli na ulice. Podszedł do nich Cedrik i powiedział:
- Szykujcie się, nasi zwiadowcy donoszą że orkowie zmierzają w naszym kierunku, będa tu za dwie godziny.
Komandosi ruszyli do północnej bramy gdzie przydzielił ich Hagen, Weszli po schodach na móry. Był tam ruch jak w ulu. To jakieś kobiet całowały mężczyzn, to ktoś szturchnoł ich łukiem. Wtedy zabrzmiały bębny. Na skraju lasu pojawiła się jakaś postać. Najpierw jedna, potem druga, trzecia, czwarta aż w końcu cały horynozt zapełnił sie tymi stworami.
- Metr pidziesit mówisz? Przecie| te stwory maj ze trzy metry - powiedzial Jodelko do Seby
RPG
z@wijas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-10-05, 11:53   #2
wookasz
Polna Bestia
 
wookasz awatar
 
Zarejestrowany: maj 2005
Skąd: Zawadzkie
Posty: 65
Wyślij wiadomość przez AIM do wookasz
Domyślnie

Ogółem to to opko nie jest złe.Tylko ze ma dosc sporo błędów zarówno literówek jak i błędów stylistycznych.Jesli moge ocenic to to pozwole sobie dac 7/10 chyba. :P
RPG
wookasz jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-10-05, 15:01   #3
 xilk
WT
 
Zarejestrowany: październik 2004
Posty: 2 715
Domyślnie

1. Pomysł średni, ale ujdzie w tłoku
2. Trochę za dużo akcji. Zwolnij trochę. Dawaj mniej dialogów, a pisz więcej opisów
3. Pisz cyfry słownie. IMO lepiej wygląda "jedenaście metrów", niż "11 metrów"
4. Masz dość dużo błędów: ortograficznych, jak i literówek. Popraw te błędy, ponieważ psuje to radość z czytania.
5. Moja ocena: 5/10, ale nie zrażaj się nią, tylko pisz dalej i popraw błędy
__________________

RPG
xilk jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-10-05, 16:03   #4
Luke
Ognionośca
 
Luke awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2004
Posty: 706
Domyślnie

Ufff... jakie szczęście że nie wziąłeś tematu na poważnie, już się bałem że będzie... :P

Trochę dużo literówek, ale mimo to opowiadanie czyta się dość miło - dałeś Polaczków, i dobrze, bo AmericanWildBoysFromIraq byliby nudni.

Moje pytanie - czemu dream team komandosów był w Afganistanie, a nie w Iraku?
__________________
Święte Przymierze - Patriarcha Królestwa Innosa



RPG
Luke jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-10-05, 16:26   #5
Janus
 
 
Janus awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2005
Skąd: wiele różnych miejsc
Posty: 119
Domyślnie

Jeśli to ma śmieszyć, to raczej brak tu humoru. A jeśli chodzi o to żeby było absurdalne to ci wyszło nieźle. Dużo za dużo tu błedów wszelakich (ortograficznych i stylistycznych), ale są znośne. Ogólnie dużo tu akcji, ale to średnio przeszkadza.
Dla mnie 6/10 i pracuj dalej
__________________
I've got something to say! It's better to burn out, than fade away!
RPG
Janus jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-10-05, 17:25   #6
slawi
 
 
slawi awatar
 
Zarejestrowany: październik 2003
Skąd: Częstochowa
Posty: 242
Wyślij wiadomość przez AIM do slawi
Domyślnie

Całkiem fajne to twoje opowiadanie, takie oryginalne i nawet milo to się czyta tyle gdyby nie te błędy Następnym razem skopiuj cały tekst do WORDA a on sam wszystko poprawi i będzie już lepiej . No i może wymyślisz jakiś ciąg dalszy tej opowieści ... gdy orki dotarły przed mury zamku dostały z bazooki i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
__________________


RPG
slawi jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-10-05, 18:33   #7
de Zoo
Czarny Goblin
 
de Zoo awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2005
Skąd: Kraków
Posty: 129
Domyślnie

A mnie się nie podoba. Są błędy na błędzie, a błąd błędem pogania. Po drugie: fabuła według mnie jest dość ciekawa i mogło wyjść z niej coś fajnego, ale niestety tobie sie to nie udało. Dialogi są takie nijakie, a opisy tym bardziej, a można powiedzieć że ich wręcz nie ma . Do tego jekieś wiejskie chłopy z tych naszych komandosów...
Moja ocena 4/10.

P. S. Jesteś z forum g4?
__________________
Brat Kyzva i syn Johnsona, chrześniak zenona21, kuzyn Peppera, Luke Flamesworda i Curseda, bratanek Darkrevena
RPG
de Zoo jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 03-10-05, 09:48   #8
Masterblaster
Nemesis
 
Masterblaster awatar
 
Zarejestrowany: marzec 2005
Posty: 1 353
Domyślnie

co to jest???
czy to miało śmieszć??? to miało jakoś zainteresować??? na jakich forach to się podobało???
jak dla mnie to opowiadanie jest marne, nic śmiesznego, łączenie dwóch światów i to jeszcze w takim słabym wydaniu. masa błędów, literówek, ortografów. Ciekawe czy to czytałeś jeszcze raz jak przepisałeś na komp. hmm i te imiona komandosów, mogłeś się postarać i nie umieszczać ksywek kolegów w opowiadaniu.
__________________
"Nie dyskutuj nigdy z głupcem - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem wykończy doświadczeniem."
RPG
Masterblaster jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 03-10-05, 12:40   #9
Rex
Kąsacz
 
Rex awatar
 
Zarejestrowany: sierpień 2004
Skąd: Lincolnshire ;]
Posty: 356
Domyślnie

nawet fajne te opo , napisane z humorem, tylko te błędy ortograficzne - kiedy ciąg dalszy ?
Pomysł mający dużą potencję która jak na początku raczej nie została wykorzystana, moim zdaniem inspirowany jednym japońskim filmem gdzie grupa żołnierzy przenosi się do średniowiecznej Japonii, ale to nie szkodzi - w końcu od tego są klasycy żeby z nich korzystać. Warsztat też zostawia wiele do życzenia no i te ksywy - raczej nie pasują do żołnierzy
__________________
Ex-Członek ŚP
Ex - Straznik Bramy Wielkiego Klasztoru Adanosa
Ex - Mistrz Wody Szlachetnego Zakonu Adanosa
RPG
Rex jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 03-10-05, 15:08   #10
Okultysta
 
 
Okultysta awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2005
Posty: 179
Wyślij wiadomość przez AIM do Okultysta
Domyślnie

Jeżeli mam być szczery to to jest jakieś denne . Nie dość że błędów mnóstwo to jeszcze w dodatku cały ten pomysł jest do bani . Nie wiem jak można coś takiego napisać a jeżeli to jest śmieszne to pokaż mi w którym miejscu albo ja nie mam w ogóle gustu jeżeli coś w tym opie jest zabawnego . Jedyną śmieszną rzeczą jest tu...
__________________
Były Nekromanta Klasztoru

Szukać prawdy i ją odnaleźć oto jest ma droga...
III miejsce w KNNW
RPG
Okultysta jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 03-10-05, 15:29   #11
Magnat
Cieniostwór
 
Magnat awatar
 
Zarejestrowany: sierpień 2004
Skąd: Nowy Jork
Posty: 303
Wyślij wiadomość przez AIM do Magnat
Domyślnie

Pomysł fajny, wykonanie fatalne, bez klimatu i humoru. Więcej nie mogę powiedzieć, czekam na dalszy ciąg.
__________________
Konkurs na Najlepsze Opowiadanie Starego Świętego Przymierza: I Miejsce
Dolina Wspomnień: Administrator

I've done:
- Święte Przymierze
- Wojny Bogów II
- The World Of Gothic
- Głos Khorinis
RPG
Magnat jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 03-10-05, 15:52   #12
z@wijas
Chrząszcz
 
Zarejestrowany: listopad 2004
Posty: 10
Domyślnie

Jestem z forum g4 i jestem tam pod ksywką Z@dzior wiec.... Macie racje ze jest duzo bledow bo wtedy bylem po formacie i nie mialem jeszcze word i pisalem w notatniku ale nastepne czesci sa juz napisame prawie bez bledow a przynajmniej bez ortograficznych. Oto kolejna czesc opa.




Orków było coraz więcej. Ścieżka przed północną bramą rozchodziła się w dwie strony. Orkowie zbliżali z prawej strony, a z lewej widać było biegnących w naszym kierunku ludzi. Były to kobiety i mężczyźni, niewiadomo skąd oni się tam wzięli. Było ich z tuzin, może ciut mniej.
- A ci co tam robią? – zapytał Klapauciusz
- Nie wiem, może zaspali i nie słyszeli jak dziś rano trąbili że orki idą. – odpowiedział Seba
- Musimy im pomóc. – odparł Jodełko
-Chcesz otworzyć bramę? Wtedy te maszkary tu wejdą i narobią bałaganu. Kto wtedy będzie sprzątał? – zapytał Seba. Orkowie widząc ludzi poza murami dostali ataku agresji i rzucili się do ataku.
- Ale im się agresor włączył. Otwierać bramę! – zawołał. Lecz ta ani drgnęła.
- To co idziemy? – zapytał Kaxperex
- No to idziemy. - odparł Jodełko. Klapausiusz podał mu linę, ten przywiązał ja do blanki muru i razem z Kaxperxem ześlizgnęli się po niej na sam dół. Biegnący tu ludzie już byli przy nich.
-No ludziska, włazić, ale już. Panie przodem. Kecperex osłaniaj mnie. – powiedział Jodełko.
Z murów wystrzelił Klapauciusz ze swojej snajperki. Raz za razem orkowie padali od celnych strzałów, jednak zbliżali się nieuchronnie. Byli już w zasięgu strzału Zadziora i Seby. Ci nie przebierając w środkach pruli z automatów na prawo i lewo. Pierwsze dwa rzędy orków padły martwe. Wtedy do akcji wkroczyli łucznicy i kusznicy, orkowie byli już naprawdę blisko, a dopiero dwie kobiety weszły po linie. Kacperex miał machin guna, gdy orkowie wyszli z za zakrętu, Kacperex przypuścił ostrzał. Taśma z nabojami robiła się coraz krótsza a orków jakby nie ubywało.
Teraz kolej na mężczyzn, ci wchodzili po linie dwa razy szybciej niż kobiety. Poza murami zostało już tylko siedem osób, Kacperez, Jodełko, dwóch farmerów i trzech innych mężczyzn którzy nie wyglądali na rolników. Cos jakby rycerze tylko mieli skórzane pancerze.
- Jodełko, amunicja się skończyła, teraz ty strzelaj a ja założę nową taśmę – zawołał Kacperex. Jodełko obrócił się i nie zdążył wystrzalić. Wtedy z nieba spadł na orków jakby deszcz meteorytów. Jodełko spojrzał na mury i zobaczył jakiegoś człowieka w czerwonej szacie z uniesionymi do góry ręcami, mamrotał coś do siebie, po czym z nieba ponownie spadły meteoryty i kolejni orkowie zginęli. Wszyscy farmerzy byli już na murach. Najemnicy wyciągnęli miecze, orkowie byli już kilka metrów od Jodełki i Kacperxa. Spadające z góry strzały i bełty jakby nic nie robiły bestiom. Jodelkowi skończyła się amunicja trzeba było zmienić magazynek, nie było na to czasu, wystrzelił więc z granatnika. Trafił jednego orka w brzuch, rozerwało go na strzępy, została po nim tylko zielona plama na pancerzach jego towarzyszy. Najemnicy rzucili się do ataku, jeden nawet nie zdążył zadać ciosu gdyż dostał toporem w głowę. Drugi wbił miecz jednemu w brzuch, wyciągną go szybko, wykonał obrót i strącił głowę kolejnej bestii. Nie długo powojował sobie, po chwili jego głowa leciała w kierunku Jodełki, gdyby ten się nie schylił pewnie by dostał z bani. Ostatni pozostały przy życiu wojownik machał mieczem na prawo i lewo, orkowie bali się podejść bliżej.
-Kacperex, Jodełko, wracajcie – zawołał Klapauciusz.
Wtedy Jodełko zarzucił broń na ramię i chwycił się liny, Kacperex zrobił to samo, po chwili towarzysze wciągnęli ich na mury, poza nimi został jeszcze ten jeden nieszczęsny najemnik. Siekną kolejnego potwora, podbiegł w kierunku muru, podskoczył, odbił się nogą od ściany i tym sposobem uniknął ciosu. Wskoczył orkowi na ramiona, drugi ork chcąc go zabić zamachnął się lecz ten uskoczył i cios trafił orka. Najemnik przeskoczył na drugiego odbił się od niego i chwycił się uchwytu na pochodnię wystającego z mury, sięgnął kawałka liny który zwisał z muru. Podciągnął się kilka razy i już stał na blance. Wtedy coś trafiło do w plecy, zaczął się palić po chwili została z niego tylko garstka popiołu. Jego miecz spadł Zadziorowi pod nogi.
Komandosom zostało tylko po jednym magazynku do karabinu i po dwa do pistoletu który nosili jako broń zapasową.
-Rzuć w nich granatem – zawołał Jodełko
-Klapauciusz sięgnął po granat, wyciągnoł zawlecze i rzucił w kierunku orków, nic się nie stało. Z pomiędzy nich uniósł się dym.
-Rzuciłeś smołka – powiedział Seba
-Cholera to przez te nerwy. Odparł
Jeszcze raz rzucił granatem w kierunku orków, teraz nastąpiła eksplozja. Dwóch orków wyleciało w powietrze, spadając na swoich towarzyszy. Naglę w ich kierunku zaczęły lecieć kule ognia, schylili się. Wtedy za nimi usłyszeli przeraźliwy krzyk, obrócili się ale nikogo tam nie było, spojrzeli pod nogi i ujrzeli kupkę popiołu. Orkowie ścieli jedno drzewo i zaczęli nim wyważać bramę. Po kilku silnych uderzeniach brama wypadła z zawiasów, tłum orków wlał się do miasta. Przed wejściem do bramy byli ustawieni kusznicy, Gdy tylko w wejściu pojawili się orkowie wystrzelili ze swoich broni. Pierwszych kilku padło na ziemię, w ciele mieli po kilka bełtów. Kusznicy sięgnęli po miecze. Zanim zdążyli wykonać tą czynność orkowie byli już przy nich. Nielicznym udało się uniknąć ciosu. Zadzior spostrzegł że już więcej żaden ork nie jest po za murami. To znaczy że nie ma ich już więcej. W mieście było ich jeszcze mniej więcej z pięćdziesięciu. Zadzior rzucił w nich granatem, Seba i Kacperex zrobili również to samo. Trzy wybuchy i znaczna część orków przestała istnieć. Jeszcze po kila dłuższych seryjek z karabinów i przy życiu zostało już kilku orków. Z nimi już sobie poradzili królewscy rycerze.
-No i już po kłopocie. – oznajmił Seba
-No chyba na to wygląda – odparłem
-Czyli co? Teraz idziemy do Hagena i lecimy do domu? – zapytał Seba
-Nie liczył bym na to – powiedział Zadzior
-Chodźmy do niego.
Kilka minut później byli już w ratuszu, stanęli przed już znanym im stołem i spytali: „Gdzie jest Hagen?” Miłościwy lord Hagen poległ w walce, teraz ja tu dowodzę. Mam na imię Andre i podobnie jak Hagen jestem Lordem. – oznajmił
-Jak to poległ? Co to ma znaczyć? To go podnieście, obiecał nam pomoc w wydostani się z tego... – nie skończył Seba
-...Khorinis - pomógł mu Jodełko
-Tak właśnie, z Khorinis. I co teraz kto nam pomoże? Może ty?
-Może i ja, ale ostrzegam Cię jeszcze jedno słowo a takim tonie i nie dożyjesz jutra! – odkrzyknął Andre.
-Mam cię w dupie je**ny banbusie. Gadaj kto nam może pomóc albo wsadzę ci ten mieczyk w dupe! – odkrzyknął Seba.
-Wyzywam cię na pojedynek!
-Na pojedynek? Ty mnie? Hahahaha – zaśmiał się
-Zgoda, ale ostrzagam Cię po raz drugi już dzisiaj, nie dożyjesz jutra. – Odparł Andre
Po chwili wyszli z budynku, udali się w kierunku placu z szubienicą, potem po schodach na górę, i znaleźli się na jakimś dziedzińcu. Tu właśnie miał rozegrać się pojedynek. W jednym narożniku stanął Seba ze swoim gnatem, w drugim lord Andre i jego miecz. Pojedynek się rozpoczął, Andre biegł z uniesioną bronią w kierunku przeciwnika. Seba, dłubiąc lewą ręką w nosie drugą uniósł broń, wycelował w Andre i powiedział „Ręce do góry”. Andre stanoł popatrzył na niego jak na nienormalnego i spytał „ Ty chyba żartujesz? A jak nie podniosę to co?”
-To jajco, Jak nie podniesiesz to zobaczysz.. – odparł
Andre znów zaczął biec. „A to co? Szarża Palladyna” – zapytał Seba i wystrzelił.
Rycerz stanął w miejscu, upuścił miecz, padł na kolana a polem przechylił się do przodu i legł na twarz. Seba podszedł do niego, podniósł z ziemi miecz, i powiedział „Nie wierzyłeś że wsadzę ci go w dupe? To teraz masz”
- Seba!! Daj spokój! On już nie żyje. Zostaw go! – krzyknął Jodełko. Seba posłuchał go i wyrzucił broń, podszedł do swoich kamratów i razem wyszli z koszar.



Jestem bardzo zaskoczony ze sie wam nie podobalo bo na G4 dostawalem same 10/10 a tu ktos dal 5/10. No ale coz moze nastepne czesci beda lepsze, wg userow z G4 kazda kolejna czesc jedt lepsza od pozostalej.
RPG
z@wijas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Zawieszanie się kamery w czasie dialogu Linux Pomoc 7 30-06-07 08:33
Bład w Czasie ładowanie Sev'u Arcymistrz Corristo Pomoc techniczna 5 31-03-06 23:17
Misja od Lee Bloodwin Pomoc 6 20-02-05 09:42
[NK] gra mi sie wylancza po jakims czasie zan Pomoc techniczna 4 13-02-05 22:18
Misja o SO Chooca Pomoc 5 01-02-05 15:14


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.