Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > WIP
Przeładuj stronę Opowiadanie BrunoS'a

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 21-07-05, 14:02   #1
BrunoS
Polna Bestia
 
BrunoS awatar
 
Zarejestrowany: wrzesień 2004
Skąd: Kraków
Posty: 53
Wyślij wiadomość przez AIM do BrunoS
Domyślnie

(Tytułu brak! Kiedyś wymyślę!)
Roz. 1.

-Wracaj tu mała smarkulo! Jak cię dorwę to ci kłaki wyrwę i swoją wędkę w rzyć włożę! Ty kiepo, ty!
Derli obejrzała się. Gonił ją wielki gruby rybak. Był łysy i miał śmieszny wąs. Ubrany w oblepione piachem spodnie biegł za nią. Grubas nazywał się Erminson. Starszy głuchawy koleś. Niby rybak ale raczej utrzymywał się z jakiś szemrawych interesów. Podobno dawniej woził ze sobą bandytów w jakieś zaginione miejsca i handlował z nimi bronią. Oczywiście to była plotka jakich Derli słyszała wiele.
Udało jej się zwinąć staremu grubasowi kilka ładnych śledzi. Od razu popędziła w kierunku swojej kryjówki. Była to zwykła kiepska kryjówka jakich wiele mają dzieci. Raczej miejsce do zabawy. Każdy był w stanie wypatrzyć takie miejsce, na szczęście Erminson miał słabą kondycję. Minęła właśnie „Sklep Rybny Halvora” oraz magazyn gdzie jak wariaci paladyni machali mieczami, wbiegła w „Usta Słońca”, łuk skalny w porcie i zaraz skoczyła w prawo. Kluczyła między paczkami, a na koniec siadła na jednej z nich z wyrazem tryumfu na twarzy. Jej twarz była bardzo pospolita. Owalna głowa z okrągłą buzią, drobne usta, niskie czoło schowane pod grzywką. Była troszeczkę pucułowata i ubrana w chłopięce wdzianko. To czym się wyróżniała to rzadko spotykane szare włosy oraz jeszcze rzadziej spotykana barwa oczu. Były one tak jasnobrązowe, że aż żółte. Dlatego niesamowicie wyróżniała się z reszty rówieśników. Dodatkowo uważała, że wszystkie dziewczyny to straszne paniusie udające księżniczki, więc lepiej bawić się z chłopcami np. w Polowanie na Orka. Derli rozejrzała się po swojej kryjówce. W mig znalazła materiały na ruszt i ognisko. Bardzo lubiła pieczone śledzie. Być może dlatego, że nie miała przyjemności kosztować wielu rzeczy poza rzepą, rybami i chlebem. Pieczone śledzie wydawały jej się najlepsze. Zajrzała do kilku paczek i beczek.
-Hmm... Kończą się zapasy...
Zapasami naprawdę były stare pakunki, ładunek z statku paladynów, którym grupa wielkich bohaterów wyruszyła w przygody na dworze Irdorath. Derli wyjęła z jednej paczki butelkę piwa.
-No, z tym jak mówił wujaszek Diego będzie mi lepiej smakowało!
„Wujaszek Diego” naprawdę był właścicielem „Czerwonej Latarni” i zwykle dawał Derli oraz kilku „lewym dzieciakom” jakiś grosz na smakołyki. Pewnego razu kiedy Derli odwiedzała „wujaszka” postanowiła zostać i przyjrzeć się co wyprawiają dziewczyny Diego. No cóż jakoś specjalnej sympatii do tej pracy Derli nie poczuła jednak zdobyła tam trochę starszą od siebie przyjaciółkę. Dziewczyna miała na imię Sapetia. Poszła z rozkazu mamy poszukać taty i przypadkiem znalazła go w tym miejscu. Kiedy tata zbierał się z góry dziewczynki rozpoczęły znajomość. Sapetia miała blond włosy z dużym kucyku. Owalną twarz z ładnymi kośćmi policzkowymi oraz ciemne oczy w kształcie migdałów. Derli uważała, że Sapetia zawsze dziwnie na nią patrzyła.
-Auć!
Derli wystawiła sparzony język Z dziką nienawiścią spojrzała na smażonego śledzia.
Kilka godzin później, kiedy Derli zjadła już śledzia i nie za bardzo miała co robić postanowiła posłuchać ojca Vatrasa na placu świątynnym.
-Teraz moi drodzy będziemy modlić się za bohaterów i poległych z rąk orków w Górniczej Dolinie.
Ponieważ dziewczynka wiedziała, że to raczej nudna część programu postanowiła po prostu wrócić do domu. Zmierzchało już a w domu było dziwnie ciemno. Żadnej świeczki i drzwi były otwarte... Kiedy zajrzała do domu usłyszała płacz matki przy wątłym światełku gasnącej świeczki, która mełła jakiś papier. Kiedy dziewczynka się zbliżyła matka ją objęła i zaczęła jęczeć:
-Derli! Twój tatuś... Olaf nas opuścił!
RPG
BrunoS jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-07-05, 15:01   #2
 xilk
WT
 
Zarejestrowany: październik 2004
Posty: 2 715
Domyślnie

Jak narazie ciężko ocenić. Błedy znalazłem tylko trzy. "Kościami", powinno być "Kośćmi"; "obięła", powinno być "objęła" oraz "niezabardzo", powinno być "nie za bardzo". Jak narazie opisałeś tylko dziewczynkę oraz jej matkę, którą opuścił mąż. Pozatym te znane imiona z Gothica Diego, Vatras i Olaf. Do dwóch ostatnich nic nie mam, ale czemu z Diega zrobiłeś właściciela "Czerwonej Latarni", tego nie rozumiem

Czekam na kolejną część. Jak akcja trochę ruszy to dam moja ocenę.
__________________

RPG
xilk jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-07-05, 16:13   #3
BrunoS
Polna Bestia
 
BrunoS awatar
 
Zarejestrowany: wrzesień 2004
Skąd: Kraków
Posty: 53
Wyślij wiadomość przez AIM do BrunoS
Domyślnie

Roz. 2.

-Witaj dziecinko co u ciebie?
Diego uśmiechnął się wesoło i mrugnął okiem do dziewczynki. Ona spojrzała na niego z wyrzutem.
-Mama mówi... że... że orkowie zab... Zabili tatusia!
Dziewczyna zaczęła się mazać. Beczeć i takie tam. Diego szybko puścił do popołudniowej klienteli nieudany uśmiech po czym porwał dziecko pod pazuchę i wniósł do swojego pokoju. Posadził ją na łóżku.
-Eee... wiem o co ci chodzi. Przykro mi ale... no wiesz... To nie jest odpowiednie miejsce i czas na bycie beksą! Weź się w garść! Kto cię zechce jako beczącą bestię?
Dziewczynka popatrzyła na Diego długo i strasznie. On chrząknął, odwrócił się zaczął coś mówić o wielkim zapotrzebowaniu pieniężnym, interesie i różnych innych nieciekawych sprawach. Otworzył drzwi i uśmiechnął się. Odwrócił się do Derli wprowadzając inną dziewczynkę. Sapetię. Usiadła obok Derli. Położyła rękę na jej kolanie.
-Wiem co się stało... I ja... wiem co czujesz, bo widzisz...
Sapetii zaczęły się szklić oczy.
-Kilka miesięcy temu zginął tam mój tata...
Dziewczyna rozlazła się bardziej od Derli. Obie zaczęły moczyć łóżko Diega.
-... i mój... mój braciszek...
Dziewczyny popłakały jeszcze trochę nad swoim losem. Rozpoczęły rozmowy o śmierci, samobójstwach, o tym dlaczego kobiety nie mogą walczyć z orkami... Nagle Sapetia zastanowiła się i wytarła łzy.
-Dlaczego nie mogą... Mogą! Derli! Jutro rano pójdziemy na tą całą farmę! Podobno tamtejszy zarządca ziemski wciąż jeszcze trzyma ze sobą resztkę najemników. Pójdziemy tam i postaramy się żeby nas przyjęli!
-Racja!
Dziewczynom zaświeciły się oczy i wtedy wszedł Diego. Zaczął stroić fochy na temat babskiej rozlazłości oraz smarkaniu w jego łóżko.
Kogut jeszcze nie zapiał a dziewczynki stały przy północnej bramie. Musiały jakoś wyminąć strażników. Było to wręcz niemożliwe. Strażnicy cały czas pilnowali bramy i byli raczej nieprzekupni. Ich szczęście kupiec Jora zamierzał wyruszyć na małą podróż. Prawdo podobnie chciał handlować na farmie Onara, bo ceny jedzenia w mieście uznawał za drogie i jak sam mówił „Produkt trzeba kupować u źródła”. Zapakował ostatnią skrzynię po czym zasiadł na koźle. Dziewczynki szybko wskoczyły do wozu. Przykryły się jakąś wielką szmatą i paczkami. Podróż mijała przyjemnie. Dziewczyny mówiły jakimi to wojowniczkami zostaną w przyszłości. Jak z zemsty siec będą orki i inne bestie. Jak zostaną niesamowitymi bohaterkami i król będzie je w stopy całował. W pewnym momencie wóz stanął. Sapetia wyjrzała z wozu.
-To najemnicy!
Z zewnątrz można było usłyszeć krzyki i przekleństwa. W pewnym momencie jeden zajrzał do środka.
-No Jora nie kręć dobry masz tu towar co?
-To muszą być bandyci!
Derli czuła ciepły oddech Sapetii na twarzy. Przykryły się jakimś płótnem tak żeby nikt ich nie zauważył. Nagle wóz ruszył. Dookoła można było słyszeć gwizdy, krzyki śmiechy i przekleństwa. Wyglądało na to, że wóz jest teraz w rękach bandytów. Dziewczynki odsunęły troszeczkę płótno by móc oddychać i czekały. Czas mijał powolutku. Wreszcie pełne obaw zasnęły. Obudził je krzyk. Na zewnątrz odbywała się rozmowa podniesionym głosem.
-Daj spokój Buster! My tylko wieziemy sprzęt na wymianę.
-Nie wierzę! Wy bandyci zawsze kręcicie. Lee zakazał mi wpuszczać was. Kazał każdego z was rżnąć. A dlatego, że jestem uprzejmy tego nie robię. Dlatego też nie przejedziecie...
-To się zobaczy!
Odgłos mieczy wyjmowanych z pochew! Świst metalu! Krzyk! Kroki... Szust zdejmowania materiału...
-O ja cię w rzyć! Tu są dwie małe dziewczynki!
Zobaczyły jasnowłosego mężczyznę o typowej dla wojownika budowie. Miał krótko ścięte włosy, krótką brodę. Jego zbroja była zszywana ze skóry, metalowych odłamków i niebieskiego materiału. Na plecach widać było łuk a w ręce zakrwawiony topór. Jego twarz wykrzywiał strasznie głupkowaty wyraz twarzy. Zdziwienie zmieniające się w gniew!
-No ja cię do cholery pochlastam! Dwie dziewczynki. Ale w dobrym stanie. Chyba Gudler i jego banda się do nich nie dobierali. No i dobrze. Chodźcie tu maluchy.
-Wcale nie jestem mała mam trzynaście lat!
-Och ale szczeka!
Sapetia zaczerwieniła się po swoim wybuchu. Nie należy gniewać nieznanego najemnika. Podobno wielu z nich to bandyci zza bariery...
-Czego tu chcecie?
-Przyłączyć się do was!
RPG
BrunoS jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-07-05, 16:41   #4
klopsik274
Chrząszcz
 
Zarejestrowany: lipiec 2005
Posty: 3
Domyślnie

Hmmmmm..... zastanawia mnie ta historia. Nie wiem czy miała być śmieszna(patrząc na początek można tak sobie pomyśleć), czy poważna. Jeżeli chciałeś rozśmieszyć to muszę ci powiedzieć, że ci nie wyszło(przynajmniej na mnie, ale myślę, że reszta też cię zbeszta). Moja ocena 5/10
RPG
klopsik274 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-07-05, 16:47   #5
piotrek_14
Krwiopijca
 
Zarejestrowany: kwiecień 2005
Posty: 50
Wyślij wiadomość przez AIM do piotrek_14
Domyślnie

Jeszcze troche krótko żeby ocenić, innych błędów oprócz tych który wymienili moj poprzednicy nie zauważyłem. I jeszcze jedna rzecz mnie męczy mianowicie czy wplątasz w tą opowieść Bezimiennego czy tylko tak napomknołeś o statku???
__________________

Chuck Noris stoi szybciej niż ty biegasz. :-))
Deska też chce łyżke!!! :-))
Myżyn często bywa oczerniany. :-))
RPG
piotrek_14 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-07-05, 18:33   #6
Ethan
 
 
Zarejestrowany: czerwiec 2005
Posty: 316
Wyślij wiadomość przez AIM do Ethan
Domyślnie

Hmmmm... Takie sobie to opowiadanie. Mnie to jakoś szczególnie nie wciągneło. Takie jekieś nudnawe. Akcje jakoś nie może się rozkręcić. No i opisałeś tylko jakąś dziewczynkę... Jak na razie słabo, moja ocena 5/10.
__________________

RPG
Ethan jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-07-05, 18:47   #7
Johnson
Golem
 
Johnson awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Antagarich
Posty: 823
Wyślij wiadomość przez AIM do Johnson
Domyślnie

Cytat:
Originally posted by BrunoS@21-07-2005, 14:13
Dziękuję za znalezienie błędów, poprawię je. Co do Diega to w końcu sam chciał to robić. Jak smok ożywieniec zdechnie to twedy wracasz na statek. Po drodze siedzi Diego. Jak się go zapytasz co będzie teraz robił to mówi, że przejmie interes Bromora.
212966
Diego nie mówi, że na 100% przejmie ten interes tylko, że jak wrócimy do Khorinis to być może przejmie jego interes .

Błedów nie ma (poza tymi, które wytyczyli poprzednicy). Pomysł może być ciekawy, wykonanie również nie jest nie najgorsze. Cóż... pisz dalej . Może to być jeszcze ciekawe.
__________________


Brat Darkrevena; Ojciec de Zoo i Kyzv'ego; Wujek Luke'a_F, Peppera i Curseda

RPG
Johnson jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-07-05, 19:03   #8
Melek13
Zbanowany
 
Zarejestrowany: lipiec 2005
Skąd: Z Downowa
Posty: 67
Wyślij wiadomość przez AIM do Melek13
Domyślnie

Cóż nie będe się rozpisywał na początku mi się podobało i wciągneło ale reszta jakoś mniej. Błędów nie dostrzegłem (co mnie ucieszyło bo mam dość opowiadań gdzie jest błąd na błendzie) więc wystawiam ci ocenę 6.5/10 pisz tak dalej.
RPG
Melek13 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-07-05, 20:27   #9
BrunoS
Polna Bestia
 
BrunoS awatar
 
Zarejestrowany: wrzesień 2004
Skąd: Kraków
Posty: 53
Wyślij wiadomość przez AIM do BrunoS
Domyślnie

Roz. 3.

Na sali panował wielki śmiech. Najemnicy jeden na drugiego przewracali się, śmiali, krzyczeli i byli naprawdę świetnie rozbawieni. Powodem ich humoru były dwie ufajdane, rozczochrane, młode stojące pośrodku dziewczynki. Podobno chciały same zostać wielkim wojowniczkami... bohaterkami! Kolejny ryk śmiechu. Najemnicy zataczali się jakby każdy wpadł do jeziora ginu. Po całej sali najgłośniej śmiał się Gorn.
-Ale czemuż to dziewczynki? Czemu chcecie dzielnie wojować? –Gorn ledwo opanowywał śmiech –Tak wam zbrzydło siedzenie przy garach?
Kolejny wybuch śmiechu.
-Toż to nie byle sztuczka żeby machać mieczem! Lepiej byście zaczęły uczyć się prać, gotować i szyć!
-Ale my chcemy walczyć! Umieć machać mieczem!
Najemnicy dostawali coraz większych ataków śmiechu.
-Och a to dlaczego jeśli można spytać?
Wszystkie chłopy ucichły. Czekali na odpowiedź, która skwituje dzień i zapewni im śmiech przez najbliższe kilka dni. Niektórzy szydzili zmyślając powody. Gorn zaczynał wybuchać. Ledwo mógł utrzymać tę falę śmiechu, która nadciągała.
-Dlatego... dlatego, bo...
Derli jąkała się i zaczęła płakać. Nie histerycznie beczeć. Spokojnie podniosła twarz, po której spływały stróżki łez. Wśród gromkiego śmiechu zaczęła mówić drżącym głosem, a sala szybko uciszyła się.
- Chcemy umieć walczyć... Aby móc pewnego dnia... Usiec orków, którzy zabili naszych ojców...
Derli teraz schowała twarz w ręce i zaczęła głośno płakać. Do oczu Sapetii też napłynęły łzy.
- Orkowie zabili mojego ojca i brata! Chcemy móc... móc się im teraz odwdzięczyć!
Dziewczyny wybiegły z sali zostawiając najemników z głupawą miną.
- Przynajmniej nie musimy męczyć się z tymi brudasami, co chłopaki?
Dar miał głupkowaty uśmiech. Większość najemników spojrzała na niego jak na polewkę z chrząszczy i grzybów Snafa. Reszta wyszła.
W pewnym oddaleniu od farmy Bengara płynie rzeczka. Płynie sobie aż dochodzi do miejsca gdzie zmienia się w pokaźny wodospad. Wodospad zaś zmieniał się tu w jeziorko z małą dziko obrośniętą krzakami wysepką. Z bryzgającej wody tego właśnie wodospadu, klnąc śmiesznie, wyłoniła się Sapetia. Odrzuciła zmoczone włosy na bok.
- Słuchaj Sapetia. Kiedy mi też wyrosną takie piersi jak tobie?
Sapetia spojrzała na nią dziwnie.
- Wiesz co? Trochę głupio się czuję. Siedzę goła w zimnej wodzie a przyjaciółka chce dyskutować o moich cyckach. Lepiej pokaż co tam skrywasz i sama się wykąp! Tamto płótno, pod którym się schowałyśmy było strasznie brudne!
Derli uśmiechnęła się i odeszła za krzak przebrać się i schować w wodę przed wzrokiem Sapetii.
- Ej no! Derli! Czemu się tak chowasz?
Derli podpłynęła starając się mieć ciało od szyi w wodzie.
- Sapetia? Pamiętasz jak byłyśmy na wozie pod tym płótnem? Tam wtedy. Jak się schowałyśmy gdy bandyci podeszli... ty... ty mnie...
- Pocałowałam... tak... Widzisz Derli...
Sapetia usiadła na piasku wysepki. Gestem ręki zaprosiła Derli aby ta usiadła obok niej. Dziewczynka zrobiła to z ociąganiem ale jednak zrobiła. Starała się ułożyć nogi tak żeby za dużo nie było widać.
- Zawsze uważałam, że chłopy to niemyte, wredne i nieczułe osobniki, które nie mają z nami dziewczynami nic wspólnego... Ostatnio okazało się, że jednak to nasza rasa i mają z nami trochę wspólnego. Niestety, ale ja wciąż ich nie lubię. Tak się składa, iż wolę dziewczyny i tak się składa, że chyba jestem w tobie zakochana...
Derli zakręciło się w głowie od tej informacji. Troszeczkę jej pociemniało przed oczami, od razu jednak doszła do siebie uznając, że to nie jest dobry moment na mdlenie. Spojrzała na swoją przyjaciółkę i na jej dziwny wzrok. Teraz już wiedziała o co chodzi z tym patrzeniem. Sapetia uśmiechnęła się krzywo.
- Co, aż tak cię przestraszyłam? To tylko kwestia gustu! Spokojnie nie będę dobierać się do ciebie gdy zaśniesz. To wybór... także twój. Poza tym lepiej na razie zostawmy sprawę miłostek i pomyślmy co z tymi najemnikami. Bez ich pomocy nie nauczymy się jak osiec orkowi rzyć. Teraz lepiej upierzmy te brudne łachy i możemy spróbować schować się w tych krzakach przed okiem tych dzielnych wojów i zasnąć.
Derli uprała swoją odzież rozłożyła ją na wysepce i położyła się schowana w krzakach. Tysiące myśli zaczęło kłębić jej się w głowie.
RPG
BrunoS jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-07-05, 20:41   #10
Ethan
 
 
Zarejestrowany: czerwiec 2005
Posty: 316
Wyślij wiadomość przez AIM do Ethan
Domyślnie

No powiem ci że druga część jest lepsza od pierwszej. Bardziej mnie wciągnęła, bo przy lekturze pierwszej troche przysypiałem A co do wirusów i anrywirusów. Nie wciskaj mi kitu że wcale nie znasz się na antywirach. Polecam Panda Titanum Antywirus 2005. To bardzo dobry program. Nie tylko załatwia wirusy, ale też neutralizuje spaywery, i blokuje dialery i nieautoryzowane dostępy. Chyba można nawet to ściągnąć z netu... Tak więc wirusy is not problem
__________________

RPG
Ethan jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-07-05, 21:18   #11
BrunoS
Polna Bestia
 
BrunoS awatar
 
Zarejestrowany: wrzesień 2004
Skąd: Kraków
Posty: 53
Wyślij wiadomość przez AIM do BrunoS
Domyślnie

Roz. 4.

-Sapetia? Już na nogach?
Ziewając Derli usiadła. Popatrzyła na zakładającą spodnie przyjaciółkę i od razu przypomniała jej się wczorajsza rozmowa. Przestraszyła się czy przypadkiem w nocy Sapetia przypadkiem nie dobierała się. Roześmiała się myśląc jaka jest głupia. W końcu słowo Sapetii...
-Cicho bądź!
Sapetia wyjątkowo brutalnie zamknęła usta Derli.
-Dookoła wyspy czai się topielec.
Derli rozszerzyła oczy. Topielec! Podobno szybka bestia lubiąca dziecięce mięsko. Sapetia ubrana już wyjęła ze spodni sztylet. Długi i ładny. Zaczęła szeptać...
-Weźmiemy twój tobołek napchamy go trawą podrzucimy topielcowi koło nosa i uciekamy!
Derli kiwnęła głową. Podniosła się wzięła swój tobołek i napchała go trawą. Ubrała się. Trochę głupio tak moczyć odzież jednak po drugiej stronie siedzieli najemnicy. Przygotowała się do skoku. Czekała na plusk swojego tobołka. Jest! Plusknięcie! Teraz odgłos szamotania i rechot topielca, drugi plusk! To Sapetia wskoczyła! Szybko płyniemy! Oho! Nie głupi wybór z tą odzieżą. Najemnicy! Wyjmują łuki. Strzelają do nas! Nie do topielca! Musi być blisko! Szybciej!
Buster pomógł jej wyjść z wody. Trochę gorzej było z Sapetią. Dziabnął ją topielec! Najemnicy silą się na miłe słówka! Niesamowite!
-Eee... Wiecie co dziecia... Dziewczyny? Część chłopaków czuje się głupio z tym co zrobiła. Wybaczcie mi... i innym za ten nietakt. Czeka na was Torlof. Może on nie czuje się głupio ale musicie z nim pogadać... Aha... i tego... Ty powinnaś iść do naszej znachorki... Krwawisz... Szybko do kata!
Sapetia z wyrazem tryumfu spojrzała na Derli. No tak udało się.
W pokoju trochę nerwowo miotał się Lee. Obok na stołku siedział Torlof, a na stole usiadł Gorn. Torlof zdawał się być oburzony, Gorn nieumiejętnie udawał obojętną minę natomiast Lee był dosyć podenerwowany.
-Lee... słuchaj... czemu ty się tym wszystkim tak strasznie przejmujesz.
Wyrwany z swoich przemyśleń generał popatrzył na Torlofa. Usiadł naprzeciwko niego.
-To nie jest prosta sprawa. Przychodzą dwie dziewczynki i mówią, że orkowie zabili ich rodziców, a teraz chcą zostać najemnikami, razem z nami oraz zabijać z zemsty orków. To mi się słabo podoba.
-Nie chcę nic mówić ale sam uważałeś, że szkolić będziemy wszystkich od czternastu, szesnastu lat, prawda?
Generał pomyślał. Torlof ma rację. Możemy nie zastanawiać się nad ich płcią. Będziemy trenować ich jak każdego innego chłopaka. Tylko, który z naszych będzie chciał się nimi zając i je trenować...
-Lee...
Gorn zsiadł, okrążył do połowy stół, oparł się o blat pięściami. Chciał coś powiedzieć ale słabo mu to wychodziło.
-Słuchajcie... może po prostu... ja bym... ja się nimi zajmę!
Torlof i Lee spojrzeli po sobie z dziwnym wyrazem twarzy. Zdziwienia i śmiechu. Gorn zaczął się czerwienić. Generał wybuchł śmiechem, Torlof do niego dołączył zaś Gorn... Popatrzył po śmiejących się takim wzrokiem, że po chwili ucichli.
-Zajmę się nimi jak osiągną odpowiedni wiek dobra? Póki co niech pomogą w polu czy chociaż...
-Dobrze Gorni, dobrze. Zajmiesz się nimi. Ale na razie trzeba oblać wyjście z tej krępującej sytuacji.
Torlof wyciągnął ładną butlę białego rumu.
RPG
BrunoS jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 21-07-05, 21:30   #12
Ethan
 
 
Zarejestrowany: czerwiec 2005
Posty: 316
Wyślij wiadomość przez AIM do Ethan
Domyślnie

Cytat:
Originally posted by BrunoS@21-07-2005, 21:18
He, dobra ale ja znam tylko Nortona. Jakoś się nie interesuję antywirusami. Jak mam problem z MOIM komputerem to zwykle znajduję sposób... najczęściej dzięki koleżce mojego brata który jest informatykiem...
213082
Skoro tak mówisz... Ja jednak szczerze polecam Pande. Ja mam zainstalowaną i już kilka razy dzięki niej uniknąłem dialera. No ale to nie jest temat o antywirach....

__________________

RPG
Ethan jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Opowiadanie - gra. Seneka Hyde Park 108 17-05-07 22:48
Gothic III (opowiadanie) Mistrzu007 WIP 5 23-01-06 14:22
opowiadanie viqux WIP 3 14-06-05 10:07


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.