Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > FanFick
Przeładuj stronę Żywa legenda - II miejsce w konkursie

 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 08-11-15, 18:51   #1
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 009
Domyślnie Żywa legenda - II miejsce w konkursie

„Żywa legenda”.
Smutas siedział w karczmie i popijał gorzałkę. Już drugim dzień przebywał w tej dziurze zabitej dechami. Ani karczma, ani wioska, pośrodku której stała, nawet nie miały nazwy. Ot, kilka chałup postawionych tam gdzie się krzyżują dwie drogi pośrodku niczego. O takich miejscach to się mówiło, że nawet ptaki tu tyłem latają, bo mają w dupie takie miejsca. Na zewnątrz lało jak z cebra, bo jesień była już w pełni. Berserker wracał właśnie z kolejnej swojej eskapady po wyspie z powrotem do Archolos, ale nie chcąc moknąć w deszczu na błotnistej drodze postanowił przeczekać ulewę w cieple i pod dachem. No i teraz wyszło na to, że zabawi tu dłużej, bo wyglądało na to, że będzie lało jeszcze co najmniej przez kilka dni.
Karczma była niewielka. Raptem sześć dużych stołów umieszczonych w pomieszczeniu, które pierwotnie zapewnie było stodołą na siano, ale jakiś przedsiębiorczy chłop doszedł do wniosku, że lepiej poić i karmić przejezdnych, niż pracować w polu w pocie czoła. Trzy stoły zajmowali miejscowi chłopi raczący się tegorocznym piwem. Przy czwartym obżerała się kaszą ze skwarkami przepijanymi śliwowicą grupa pastuchów, którzy pędzili stada krów i owiec na pobliski targ. Piąty zajmowali kupcy ze służbą, którzy zatrzymali się, podobnie jak Smutas, na popas na okres ulewy.
Przy stole, gdzie siedział berserker, oprócz niego siedział tylko jakiś łysy staruszek, dość bogato odziany, który z uporem wartym lepszej sprawy, od dobrej pół godziny starał się obgryźć z mięsa barani udziec. Problem był w tym, że miał tylko dwa zęby, jeden w górnej i jeden w dolnej szczęce. Niestety nie znajdowały się naprzeciw siebie i dziadyga czynił cuda ze swoją szczęką, aby oderwać chociaż kawałek mięsa. Smutas przez chwilę przyglądał się temu zaciekawiony, kiedy mu w końcu szczęka wypadnie ze stawów, ale starzec dziabał z zapałem dwoma zębami i nic nie wskazywało, że ją sobie wywichnie.
Nudno było tak, że muchy w locie zasypiały.
- Nawet nie ma komu w mordę dać. – pomyślał zrezygnowany Smutas. Jednak, w miarę jak siedzący w karczmie pochłaniali coraz więcej trunków gwar narastał i wojownik miał nadzieję, że jednak do jakiejś zadymy dojdzie i wieczór nie będzie taki nudny i spokojny.
W pewnym momencie jeden z pastuchów zaczął głośno opowiadać o tym, jaką to miał niedawno przeprawę ze strażnikami pobierającymi myto na moście, bo kazali mu zapłacić opłatę za tryki, jakie miał w stadzie owiec.
- Wiecie, ludziska, że te gnojki pokazały mi jakiś dekret, że niby podatek za barany jest? Sztuka złota za jednego! A ja miałem cztery białe i jednego czarnego. I za czarnego na dwie sztuki złota mnie skasowali! Sześć sztuk złota chcieli ode mnie! Bo niby taka taryfa podatkowa jest. – gestykulował podpity baca żaląc się pozostałych pastuchom.
- Mogłeś zapłacić im tylko cztery. – wymamrotał nagle zadziwiająco donośnym głosem staruch siedzący przy stole Smutasa.
- Jak to cztery? Za pięć baranów? – zdziwił się baca, który odwrócił się w kierunku starca.
- Bo czarny baran nie jest baranem. – odparł starzec odkładając na bok lekko obgryzioną kość.
- Że co? – zdziwił się pastuch. – A niby czym jest? Krową? – zarechotał.
Starzec obtarł rękawem usta i spojrzał na bacę.
- Trzeba im było powiedzieć tak: słowo „baran” odnosi się do kształtu nazywanej rzeczy. Słowo „czarny” do jej koloru. Nazwa kształtu nie jest nazwą koloru, dlatego można powiedzieć, że „czarny baran” nie jest „baranem”. – wyjaśnił dwuzębny staruszek.
Pastuch ze zdziwienia aż oczy wybałuszył.
- Wy to, panie, pewnie jakiś wielki uczony jesteście, co? Były mag zapewne, bo tak mądrze gadacie. – powiedział.
- Pewnie, że były mag! Tak gada, że nie idzie go zrozumieć! – zarechotał jeden z jego kompanów.
- Ech, ludzie małej wiedzy… - westchnął starzec. – Prościej wam to wysłowię. Można powiedzieć, że nazwa „baran” odnosi się do tryków wszelkich maści, toteż wyrażenie „baran” oznacza barana o każdym kolorze umaszczenia. Zrozumieliście? – pastuchy pokiwały głowami że tak. - Natomiast w wyrażeniu „czarny baran”, chodzi tylko o barana czarnej maści. Dlatego właśnie „czarny baran” nie jest „baranem”. –
Przy stole pastuchów zapadła cisza. Prawie było słychać jak im mózgi trzeszczą próbując przetrawić to co usłyszeli.
- Eeee… Strasznie mądre rzeczy prawicie, panie. Tak mądre, że nam maluczkim nic do tego… - odezwał się w końcu narzekający na myto pasterz. – Napijcie się lepiej piwa na nasz koszt i nie męczcie nas swymi mądrościami, bo my prości ludzie. – Postawiwszy starcowi piwo, pastuchowie jedli i pili dalej w milczeniu.
- Nieźle żeście tych prostaczków zagięli. – zarechotał nagle jeden z kupców siedzących przy stole obok. – Widać że ich umysły do abstrakcyjnego myślenia nienawykłe. Nie to co my, kupcy! Ludzie na handlu i liczbach się znający! –
- A wy za czym podróżujecie? – zwrócił się starzec do kupca.
- Jedziemy do Archolos ceny importowanych ziół i zboża sprawdzić. Może dowiemy się też na co jest popyt na kontynencie? Im więcej się dowiemy, tym więcej zarobimy! – kupiec poklepał się po wystającym brzuchu.
- Ależ to bez sensu, co chcecie zrobić. – zdziwił się starzec.
- Jak to bez sensu? – teraz zdziwił się kupiec. – W moim fachu wiedza to potęga! Niejeden wielki interes można zrobić tylko na tym, że wie się więcej od innych. –
Staruch pokiwał ze smutkiem głową.
- Mylisz się. Szukanie wiedzy to absurd, ponieważ albo już coś wiesz i wtedy nie ma co tego szukać, albo nie wiesz, czego się możesz dowiedzieć, a wtedy trudno oczekiwać, że tę właśnie wiedzę znajdziesz. – wyjaśnił.
Kupcowi z wrażenia aż opadła szczęka. Po dłuższej chwili, kiedy zdążył połknąć już ze dwie przelatujące muchy, które wpadły mu do otwartej gęby, zarechotał.
- Wy, mędrcy, to się na handlu w ogóle nie znacie. Więc zostawcie swoje rady dla takich jak wy, innych uczonych, bo nam, ludziom interesu, własny rozum wystarczy. – powiedział kupiec i nagle zaczął udawać że wielce go interesuje co też leży przed nim na talerzu.
Smutas parsknął pod nosem i przysunął flaszkę z gorzałką w kierunku starca.
- Na wszechmocnych bogów! Napij się ze mną gorzałki! Jeszcze nie słyszałem aby ktokolwiek jednym zdaniem tak sprytnego kupca usadził. – powiedział.
Starzec spojrzał mu prosto w oczy.
- Bogowie nie są wszechmocni. – odezwał się dziwnie zmęczonym głosem.
- No, teraz ich nie ma, ale jak tu żyli, to byli. – odparł Smutas.
Starzec uśmiechnął się pod nosem.
- Czy może istnieć więcej niż jedna istota wszechmogąca? – zapytał.
- No, był Beliar, Innos i Adanos. – berserk wzruszył ramionami. – Czyli były aż trzy! –
Staruch łyknął gorzałki z butelki i się rozkaszlał. Gdy mu przeszło spojrzał ponownie berserkerowi w oczy.
- Jeśli tak było, to każda z nich miałaby możliwość ograniczenia woli innej, w wyniku czego ta nie byłaby już wszechmogącą. Wszechmogący nie mogliby ograniczyć woli wszystkich pozostałych, gdyż ten, który by to zrobił, zostałby jedynym wszechmogącym. Z drugiej strony jeśli którakolwiek z istot wszechmogących chciałaby się ustrzec przed takim działaniem ze strony pozostałych, to sprawiłaby, że wszystkie z nich nie byłyby już wszechmogące, gdyż nie mogłyby na nią wpływać. Pierwsza istota wszechmogąca, która uniemożliwi innym wpływanie na nią samą, stanie się jednocześnie jedyną wszechmogącą. Jeśli wszystkie istoty uzgodniły między sobą, że nie będą na siebie wpływać, to żadna z nich nie byłaby wszechmogąca, gdyż nie mogłaby naruszyć warunków uzgodnienia. Z tego wynika, że nie może istnieć więcej niż jedna istota wszechmogąca. – perorował starzec.
Smutas usłyszawszy to podrapał się po głowie. Potem złapawszy za flaszkę wydudlił są do dna. Postawił z łomotem puste naczynie na stole i czknął.
- He, he, he…Ciekawie to wyłuszczyliście. – Smutas pokiwał głową. - Ale jeśli żaden z wszechmogących nie będzie ani ustrzegał się od ograniczenia swojej woli ani ograniczał wolę innych wszechmogących w wyniku osobistej decyzji, dalej jest wszechmogący, gdyż może to zrobić, lecz nie robi i nie jest ograniczany, choć może być. – odparł z chytrym uśmiechem.
Teraz starzec ukazał swoje zaskoczenie.
- Jesteś byłym magiem? Nie wyglądasz na takiego. –
- Ja magiem? W życiu! Po prostu piłem ostatnio kilka dni z taką jedną łysą pałką, co strasznie po pijaku filozofowała. A że pijak był z niego niezły, to i się niejednego nasłuchałem. Tak i do głowy kilka mądrych zdań mi wpadło. – wyjaśnił Smutas, dając gest karczmarzowi aby przyniósł kolejną flaszkę gorzałki. – Ale zaciekawiłeś mnie, starcze. To w końcu ci nasi bogowie, zanim odeszli, byli wszechmogący czy nie? –
- Bogom się wydawało że są. Ale masz rację, że nie o moc tu chodziło, tylko o wolę działania. Oni nawzajem jeden na drugiego wpływać nie mogli, za to mogli niwelować nawzajem swoje działania. I czynili to z wielkim zapałem. – wyjaśnił starzec.
- Więc czemu tak głupio to robili? Te wojny, wszczynane i przegrywane, potwory, które się pojawiały i były zabijane. Nie mogli robić tego skuteczniej? W końcu któryś by wygrał. Albo Beliar, albo Innos. – Smutas złapał za przyniesioną flaszkę i nalał starcowi do kubka, który usłużny karczmarz postawił przed każdym z nich.
- Nie, nie wygrałby. Jak zapewne wiesz, Innos był zwolennikiem „dobra”, za które uważał porządek. Gdyby wygrał, to dziś wszystko mielibyśmy unormowane. A to smarkałbyś tylko na lewo dwoma palcami lewej ręki. Chodziłbyś tylko prawą stroną chodnika, wszyscy ubieraliby się w identyczne stroje czy inne podobne głupoty by obowiązywały. I tak dalej, i tak dalej. Gdyby wygrał Beliar, zapanowałoby „zło”, czyli totalny chaos. Nikt nie dotrzymywałby swoich słów, nikt nikogo by nie kochał, nie byłoby przyjaźni, wdzięczności czy uczciwości. Ale, że każdy z tej trójki mógł tak samo silnie na ludzi wpływać, wtedy Adanos raz pomagał Innosowi, gdy chaosu było za dużo, albo Beliarowi, gdy zbyt dużo norm się na świecie pojawiało. I ludzie wtedy żyli w stagnacji. Przez całe pokolenia nic się nie działo, nic nie zmieniało, ludzie tylko po to rano wstawali aby wieczorem się spać położyć. –
- Toż to tak samo złe by było jak zwycięstwo Beliara lub Innosa! – Smutas aż się wzdrygnął. - Ale przecież tak się nie działo! Sam pamiętam, że jak bogowie jeszcze na tym świecie żyli, to co rusz coś się działo i zmieniało, raz na lepsze, raz na gorsze. Nie było wtedy stagnacji. –
- Ależ była! Tylko że na samym początku. Ale tylko do pewnego momentu. Nie słyszałeś legend o Magu Wiecznym Tułaczu? – zapytał starzec.
- A co mają te legendy z tym wspólnego? Co miasto lub wioska, to ludziska jakieś bajędy o nim opowiadają. A każda inna i inne morały ma słuchającym prawić. Chyba z ponad sto różnych wersji tej opowieści już słyszałem. Tyle tylko mają wspólnego, że to niby był mag, któremu wszystkich bogów udało się przechytrzyć. Ale każda opowieść inaczej to przedstawia. – berserker popatrzył na starca nie rozumiejąc do czego on zmierza.
- A chcesz prawdziwą historię o nim usłyszeć? Dlaczego i jak tak właśnie się stało? –
- Jak ciekawa, to chcę! – Smutas pokiwał głową.
- A więc słuchaj… -
Smutas rozsiadł się wygodniej i nalazł sobie gorzałki do kubka. Jednak wieczór na nudny się nie zapowiadał. Co prawda do żadnego mordobicia nie doszło, ale uznał że dobra historia też jest warta wysłuchania. Szczególnie że staruch sprawiał wrażenie elokwentnego i niegłupiego. Starzec też usiadł wygodniej, przymknął oczy, zupełnie jakby coś wspominał i rozpoczął.
- To było w pradawnych czasach, jeszcze wtedy gdy bogowie sami osobiście chcieli kierować każdym aspektem ludzkiego życia. Jak Beliar coś zepsuł, to Innos zaraz to naprawiał i na odwrót, a ludzie żyli jak barany, nie mogąc sami o sobie decydować. Adanos tylko pilnował, aby żaden z pozostałych zbyt dużej przewagi nie osiągnął. Panowała wtedy całkowita stagnacja i marazm. Raz coś ustalone przez setki lat mogło trwać. To samo i w identycznej ilości co roku na polach zawsze rosło, tylu ludzi się rodziło ilu umarło, deszcze zawsze o tej samej porze padały, nawet susze czy pożary zawsze w tym samym dniu roku występowały i tak samo wyglądały. Nic się nie zmieniało. Ludzie sami o sobie decydować nie mogli, bo uważający się za wszechmocnych bogowie robili wszystko za nich. Adanos był zły, że to Beliar i Innos rządzą światem, a on tylko musi pomagać raz jednemu, a raz drugiemu, aby żaden przewagi nie zdobył. No i w końcu Adanos zrozumiał, że taka równowaga jest dla niego zła, bo żadnej władzy mu nie daje. A bardzo chciał samemu rządzić całym światem. Aby mieć większy wpływ na losy ludzi musiał znaleźć jakiś sposób. Zaczął zatem uczyć ludzi magii. Sądził, że jak wychowa sobie wielu posłusznych mu magów, to zdobędzie przewagę i stanie się silniejszy niż Beliar i Innos razem wzięci. Z jego uczniów powstali potem Magowie Wody. Oczywiście Beliar i Innos zauważyli to i też zaczęli własnych magów kształcić. I tak powstali Nekromanci i Magowie Ognia. No i Adanosowi uzyskać przewagi się nie udało. I wtedy właśnie, jeden z jego uczniów, młody mag, zaczął się zastanawiać, czy nie byłoby lepiej dla ludzi, gdyby to oni swoim losem sami kierowali, bez boskich ingerencji. Chciał aby ludzie mieli wolną wolę, której dotąd nie było, bo bogowie uznali ją u ludzi za zbyteczną. Zapytał więc Adanosa, czemu ludzie sami o sobie nie mogą decydować? Czemu bogowie sami podejmują za nich wszelkie decyzje? Co ich do tego zmusza? Adanos mu odparł że robią tak, nie dlatego że muszą, tylko dlatego bo po prostu mogą to robić. I od tej chwili młody mag zaczął się zastanawiać jak to zmienić. Z młodzieńca stał się dojrzałym mężczyzną, a w końcu starszym i mądrym człowiekiem. I wtedy wpadł na pewien pomysł. Znów zwrócił się z pytaniem do Adanosa, czy bogom się tak nie nudzi, wciąż robić to samo. Adanos był zaskoczony tym pytaniem. Zwrócił się z nim do pozostałej dwójki. Ale zarówno Innos jak i Beliar odpowiedzieli mu, że nic ciekawszego przecież się nie da robić. Gdy mag usłyszał o tym od Adanosa, powiedział wtedy, że jest jednak ciekawsza metoda rywalizacji pomiędzy Beliarem a Innosem. Adanos zapytał go, co ma na myśli. I mag mu powiedział, że gdyby ludzie mieli wolną wole i sami mogli decydować o sobie, to wtedy bogom byłoby o wiele trudniej, czyli ciekawiej, pomiędzy sobą rywalizować. Bo Beliar zamiast samodzielnie wprowadzać chaos musiałby przekonywać do tego wierzących w niego ludzi. A Innos zamiast osobiście temu przeciwdziałać, szukałby własnych wyznawców, którzy robili by to za niego. Adanos wysłuchał maga i zrozumiał, że gdyby ci dwaj bogowie wyrzekli się bezpośredniego kierowania ludźmi, to on miałby szanse zyskać taką moc, że stałby się silniejszy niż pozostali bogowie razem wzięci i mógłby samodzielnie rządzić światem. I przekazał więc ten pomysł pozostałym bogom. Ci długo się nad nim zastanawiali, ale w końcu jednak im się spodobał. Postanowili jednak przed podjęciem ostatecznej decyzji sami z magiem porozmawiać. Jednak nie chcieli aby Adanos w tym pośredniczył, bo nie do końca mu ufali. Sami wezwali maga i go wysłuchali. W końcu powiedzieli, że tak zrobią. Zawarli umowę, że dadzą ludziom wolną wolę, aby sami o sobie mogli decydować, a oni będą tylko szukać swoich wyznawców. Beliar – aby czynili chaos, Innos – aby wprowadzali porządek. Gdy Adanos się o tym dowiedział, był zachwycony. Teraz, gdy dwóch bogów dobrowolnie zdecydowało się na taki krok, uznał że oto nadchodzi jego czas na samodzielne rządzenie. Tylko że Adanos nie wiedział wtedy, że Innos z Beliarem postawili pewne warunki. Obaj chcieli móc zerwać tę umowę, gdyby im się jednak nie spodobała. Beliar powiedział, że jego warunkiem dotrzymywania umowy będzie to, że nigdy maga w świetle dnia nie ujrzy, a Innos postawił warunek, że cały układ będzie trwał tak długo, jak długo mag będzie żył. I gdy nieświadom tego Adanos zapytał maga jaką chciałby nagrodę za swój pomysł, ten powiedział że dwie rzeczy. Nieśmiertelność i umiejętność stawania się niewidzialnym. I tak się stało. Ani Beliar, ani Innos nie mogli dzięki temu wycofać się z danej boskiej obietnicy. A i Adanosowi nie udało się nad światem zapanować, bo wyznawcy Beliara i Innosa sami raz w jedną, a raz w drugą stronę naruszali równowagę. Tak że Adans cały swój czas zamiast na rządzenie światem poświęcić, dalej musiał przeznaczać na utrzymywanie równowagi. Dzięki temu podstępowi maga ludzie zyskali wolną wole, a przechytrzeni bogowie nie mogli złamać danego slowa. I Adanos nic na tym nie zyskał. Tylko ludzie wygrali. A nieśmiertelny mag żyje do dziś i zaczęto go nazywać Wiecznym Tułaczem, bo od tamtej pory chodzi po świecie i ludziom prawdę o bogach opowiada. A świat? Od tamtego wydarzenia raz był lepszy, raz gorszy, ale to ludzie o tym decydowali, nie bogowie. Ale co teraz będzie, jak bogowie odeszli? Tego nie wie nikt. Historia pokaże, w którą stronę się udadzą. – starzec umilkł zmęczony mówieniem.
- Zaiste, ciekawa opowieść. – Smutas pokiwał głową. – Ale co teraz będzie z tym magiem? Umrze po odejściu bogów? – berserker był zaciekawiony.
Odwrócił wzrok od starca i spojrzał na karczmarza by dać mu znak żeby kolejną flaszkę do stołu przyniósł. Gdy zwrócił wzrok z powrotem drgnął zaskoczony. Przy stole nikogo nie było! Ława obok niego była pusta, tylko na stole stał talerz z niedokładnie ogryzioną baranią kością. Smutas gwałtownie wstał i rozejrzał się po karczmie. Starca nigdzie nie było widać. Po prostu zniknął jak zaczarowany. Berserker poskrobał się zmieszany po głowie i nagle palną się dłonią w czoło.
- Co za historia! To musiał być sam Mag Wieczny Tułacz! Od dziś będę mógł opowiadać że wódkę z żywą legendą piłem. Ciekawe tylko czy ktoś mi w to uwierzy. Ale legendę to ciekawą mi opowiedział.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
 


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
I miejsce w konkursie na opisanie jednego dnia na Archolos Smutas FanFick 0 07-10-15 17:31
"Płynne złoto" - II miejsce w Konkursie na Przygodę Drużyny II xeroloth FanFick 5 07-05-12 17:32
Legenda o Mrocznych Pustkowiach i Wiosce Widmo - III miejsce w KnLŚP olpisak FanFick 1 07-11-11 00:47
I Miejsce w Konkursie na świąteczne opowiadanie Smutas FanFick 2 02-03-10 19:54
I miejsce w Literackim Konkursie Olimpijskim Smutas FanFick 0 13-10-08 12:20


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.