Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Archolos > Dolne Miasto
Przeładuj stronę Arena pod Krwawym Toporem [warsztat] (walki)

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 31-07-15, 18:57   #1
 Fexo
POP/STAR
 
Fexo awatar
 
Zarejestrowany: maj 2016
Skąd: Blackout
Posty: 1 006
Domyślnie

Arena pod Krwawym Toporem



Podziwianie potyczek gladiatorów od zarania dziejów jest jednym z ulubionych zajęć mieszkańców ludzkich osiedli. Arena pod Krwawym Toporem, ulokowana niedaleko południowej bramy, zapewnia obywatelom Archolos regularne dawki szczególnych przeżyć. Odkąd władze dopuściły walki ze zwierzętami, potrafi tu być naprawdę gorąco, a piasek wchłonął już przeszło setki kropel wymieszanej z potem juchy amatorów fechtunku. Zapraszamy, miejsce na trybunach już na ciebie czeka!


Regulamin
1. Arena jest miejscem potyczek obywateli Archolos z przydzielanymi przez Nadzorcę Areny gladiatorami, bądź bestiami.
2. Aby zapisać się na walkę, należy napisać posta w temacie. Następnie Nadzorca określa z jakim przeciwnikiem odbędzie się starcie oraz oficjalnie ogłasza jego rozpoczęcie.
3. Obywatel Archolos ma trzy dni na przygotowanie opisu pojedynku, po czym umieszcza go w kolejnym poście.
4. Zależnie od pomysłowości, estetyki i realizmu opisu, obywatel otrzymuje nagrodę od 1 do 3 Kryształów Honoru. Chyba że opis jest nadzwyczajny, wtedy mogą to być nawet 4 KH.
5. W miesiącu można stoczyć maksymalnie dwie walki.

Gladiatorzy:
- Smutas (ponad 30 walk) zdobyte wszystkie talenty Gladiatora
- Ancoron (ponad 30 walk) zdobyte wszystkie talenty Gladiatora
- GPP4 (24 walki) [pozostało 6 walk do Gladiator III]
- Spykers (20 walk) [pozostało 10 walk do Gladiator III]
- Freshyy (14 walk) [pozostała 1 walka do Gladiator II]
- Mika 123 (13 walk) [pozostały 2 walki do Gladiator II]
- Fexo (9 walk) [pozostało 6 walk do Gladiator II]
- Rabittous (7 walk) [pozostało 8 walk do Gladiator II]
- Hassan1 (6 walk) [pozostało 9 walk do Gladiator II]
- Targoth (5 walk) [pozostało 10 walk do Gladiator II]
- Bragomir (4 walki) [pozostała 1 walka do Gladiator I]
- Hudof (3 walki) [pozostały 2 walki do Gladiator I]
- Brimstone (3 walki) [pozostały 2 walki do Gladiator I]
- Balthasar (2 walki) [pozostały 3 walki do Gladiator I]
- Fureya (2 walki) [pozostały 3 walki do Gladiator I]
- Verago (2 walki) [pozostały 3 walki do Gladiator I]
- Ertixi (1 walka) [pozostały 4 walki do Gladiator I]
- Bezimienny 1998 (1 walka) [pozostały 4 walki do Gladiator I]
- Gregorius (1 walka) [pozostały 4 walki do Gladiator I]
- OrtegaX (1 walka) [pozostały 4 walki do Gladiator I]
- Pistacio (1 walka) [pozostały 4 walki do Gladiator I]
- TheWejnin (1 walka) [pozostały 4 walki do Gladiator I]
- AdrianAssasyn (1 walka) [pozostały 4 walki do Gladiator I]
- Gorn i Wielki (1 walka) [pozostały 4 walki do Gladiator I]
__________________
Spryciarze wśród dzisiejszych muzyków umieszczają nowe kompozycje w sieci, jak pasztet do ostygnięcia na parapecie, i czekają, aż jacyś anonimowi muzycy dokonają przeróbek. (…) Proces twórczy nie dokonuje się już w głowie jednostki, jeśli kiedykolwiek tak było. Dzisiaj wszystko jest do pewnego stopnia odbiciem czegoś innego.


Ostatnio edytowane przez Ancoron : 13-06-18 o 17:36.
RPG
Fexo jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 01-08-15, 04:38   #2
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie

Smutas zajrzał na arenę.
- Halo, można tu komuś... Eeeep!.. po mordzie nakłaść? - zawołał rozglądając się ciekawie dookoła swoimi przekrwionymi po wczorajszym pijaństwie oczami. - Chętny jestem do jakiegoś pojedynku! Dawajcie mi tu jakiegoś... Eeeep... smoka czy szczura! Dla mnie to żadna różnica! -
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Smutas : 01-08-15 o 06:48.
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 01-08-15, 13:25   #3
Kassler
Schmeckt gut.
 
Kassler awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2013
Skąd: Katowice
Posty: 1 721
Domyślnie

Zarządca areny uśmiechnął się szyderczo. Zebrana gawiedź, żądna potu i krwi, poczęła skandować:
- Daj mu tego smoka! Daj smoka!
Po kilku minutach kraty zaczęły się podnosić. Ich niemiłosierne skrzypienie dało się usłyszeć w promieniu dobrych paruset metrów. Smutas wytężył badawczo wzrok, zaglądając w ciemność spowijającą lokujący się na przeciw niego tunel. Chwilę potem na arenie pojawił się szkielet, uzbrojony w jednoręczny toporek i skórzaną czapkę.



- Zobaczymy na co cię stać berserkerze! - rzucił nadzorca.
RPG
Kassler jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 01-08-15, 15:59   #4
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Smutas kontra szkielet w skórzanej czapce

Smutas spojrzał zdumiony.
- Co on taki wychudzony? Chory jakiś? – zawołał zaskoczony, mrużąc zaczerwienione z przepicia oczy żeby lepiej się przyjrzeć nadchodzącemu przeciwnikowi.
- Bo to szkielet, baranie! – usłyszał w odpowiedzi.
- Szkielet???? – Smutas nerwowo rozejrzał się dookoła. – Napuściłeś na mnie jakiś pomiot Beliara? –
- Sam chciałeś z kimś się po mordzie nakłaść, to nie narzekaj. Tylko on był teraz wolny do walki. –
Berserker spojrzał zezem w stronę wyjścia z areny, ale było już za późno. Wrota zostały zamknięte i został sam na pustym, wysypanym świeżym piaskiem placu areny otoczonym wysokim na dwóch rosłych chłopa palisadą.
- Nie ma którędy spierdalać… - przemknęło mu przez głowę. – W co ja się wpakowałem? – właśnie zrozumiał, że całkiem niepotrzebnie przylazł tu z samego rańca po całonocnym chlaniu. Tymczasem szkielet grzechocząc kośćmi zbliżał się w jego kierunku.
- Eeee… Może pogadamy? – zapytał go z nadzieją w głosie. W odpowiedzi o mało co nie dostał toporkiem w łeb. I tylko dlatego nic mu się nie stało, bo szkielet jeszcze się nie rozruszał i nie sięgnął orężem do jego głowy. Wojownik odskoczył.
- Halo! Ja się odlać przed walką nie zdążyłem! Możemy przerwać na chwilę? – zawołał do zarządcy areny.
- Nie ma problemu, możesz się odlać tutaj, tylko stań tyłem do niego żeby ci kuśki niechcący nie odrąbał! – odkrzyknął mu zarządca i zarechotał. Ludzie na trybunach zaczęli buczeć i tupać nogami.
Smutas zignorował te odgłosy niezadowolenia, odwrócił się i zaczął spieprzać przed szkieletem goniąc wokół areny.
- Co, stchórzyłeś? – zawołał do niego zarządca wychylając się zza palisady.
- Jakie stchórzyłeś? Jakie stchórzyłeś? – odkrzykną biegnący Smutas. – Po prostu zapomniałem wcześniej się rozgrzać i teraz to robię! –
Berserker zerknął przez ramię. Szkielet zdążył się już rozruszać i gonił za nim wymachując nad głową toporkiem. A, co najgorsze, zaczął nawet skracać dzielący ich dystans.
- Jak go pokonać? – zaczął zastanawiać się Smutas. Przez głowę przemykały mu wszystkie zasłyszane historie o walkach starożytnych bohaterów ze szkieletami. Szukał rozwiązania tego problemu. Nagle sobie coś przypomniał.
- Zaklęcie Ognistej Kuli! Tym Bezimienny podobno załatwił szkielet na Khorinis! – olśniło go. – Ale to bez sensu, skąd ja tu zwój z zaklęciem wezmę? –
Po dziesiątej rundzie wokół areny wojownik trochę się zasapał. Szkielet w tym czasie zdążył już dwa razy go dopaść i zasadzić mu solidnego kopa w zadek. Ludzie na trybunach wyli zadowoleni z tego cyrkowego pokazu.
- Może po prostu przypieprzę mu przez łeb moim toporem? – zastanawiał się Smutas. Ale wtedy sobie przypomniał że swój topór wczoraj wieczorem zastawił w tawernie za gąsiorek gorzałki. – Na chudą dupę Adanosa, ja w ogóle nie mam przy sobie broni! – zauważył.
- Hej, ja nie mam broni! Trzeba przerwać walkę! – zawołał w stronę zarządcy, którego właśnie mijał robiąc kolejne okrążenie wokół areny.
- Nie szkodzi! – usłyszał. – Rozdział IV, paragraf 3, punkt 17 regulaminu walk mówi że wejście na arenę jest równoznacznie z oświadczeniem o gotowości do walki! –
- Jaki regulamin? O czym ty mówisz? –
- Nie widziałeś tablicy przed wejściem? Tam jest cały regulamin napisany. –
- Ale ja czytać za dobrze nie umiem! – Smutas się przestraszył, jak zwykle gdy usłyszał o jakichś przepisach.
- To też nie problem. W rozdziale IX, paragrafie 6, punkcie 4, podpunkcie 3 napisano, że nieumiejętność czytania nie jest żadnym usprawiedliwieniem nieznajomości regulaminu. Nie martw się, wszystko jest zgodne z prawem! – zawołał zadowolony zarządca. A zadowolony był dlatego, że ludziska widząc co się dzieje zaczęli masowo robić zakłady, a on miał spore udziały u bukmacherów.
Smutas miał już dość. Żeby chociaż kaca miał. A tu wychodziło na to, że on po prostu jest jeszcze porządnie nawalony po wczorajszej imprezie. Nawet uciekanie niezbyt mu wychodziło, bo co jakiś czas się zataczał, co skrzętnie wykorzystywał szkielet serwując mu kolejne kopy.
- Zabij go! Zabij go! Zabij go! – skandował zniecierpliwiony tłum.
Berserer się zorientował że to nie on jest adresatem tych okrzyków. Nagle zauważył że zarządca wykonał w stronę szkieletu jakiś gest. Ten skinął łysą czaszką i szczerząc w stronę Smutasa swoje pożółkłe zęby wykonał swoją kościstą ręką gest podrzynania gardła i przyśpieszając rzucił się na niego.
Jeb! Jeb! JEBUT! Posłuszny dawanym przez nadzorcę niewidocznych dla niewtajemniczonych gestom szkielet walił w łeb Smutasa obuchem topora. Tan zaczął już żegnać się w myślach ze światem.
Sruuuu!!!! Potężny kop prosto w jaja zwalił wojownika na kolana. Teraz miał twarz na wysokości odzianej w śmieszną skórzaną czapkę czaszki. Kolejnych kilka ciosów trzonkiem topora ozdobiło jego twarz pięknymi limami. Tłum wył w uniesieniu. Ktoś rzucił na arenę ogryzioną kość, poleciało też kilka ogryzków po jabłkach. O hełm Smutasa rozbiło się nadpsute jajko. Zarządca był zachwycony. Już widział pękaty mieszek, pełen złotych monet, jaki będzie dziś jego udziałem z zakładów. Postanowił że pozwoli jeszcze przez chwilę poznęcać się szkieletowi nad Smutasem i dopiero wtedy każe go wykończyć. W końcu ludzie płacili za ciekawe widowisko a jego rolą było mu je dostarczyć.
Szkielet wykonał obrót dookoła osi i z całym pędem przywalił obuchem topora prosto w brzuch wojownika.
- Buuuueeeee…. – Smutas zionął wprost przed siebie powietrzem, jakie cios wypchnął mu z płuc, prosto w łysą czaszkę. Niespodziewanie dla wszystkich szkielet znieruchomiał. Skórzana czapka na jego głowie zaskrzypiała i jakby zaczęła się kurczyć. Widać było, że mocno wczorajszy oddech Smutasa miał taką moc, że zwykła skóra nie była w stanie wytrzymać tego bez szwanku. Berserker nagle zrozumiał, że to jego jedyna szansa na przeżycie. Szybko zaczął łykać powietrze i zanim szkielet zdążył zareagować, potężnie beknął prosto w jego twarz. Smród przepitego oddechu spowodował że pożółkła kość czaszki zżółkła jeszcze bardziej, a skórzana czapka ponownie zaczęła się kurczyć skrzypiąc coraz głośniej. Szkielet jakby niedowierzaniem pokręcił głową, a Smutas ponownie zioną w jego stronę. Tego czapka nie była w stanie dłużej wytrzymać. Zbiegła się jeszcze bardziej i z głośnym trzaskiem zmiażdżyła czaszkę, na którą była nałożona. Pozbawiony głowy szkielet runął na piach areny wypuszczając toporek z łapy.
Tłum ucichł. Nastała cisza jak makiem zasiał. Wszyscy patrzyli z niedowierzaniem na to czego byli świadkami. Smutas jak gdyby nigdy nic, wstał i otrzepał z piasku kolana.
- Chyba wygrałem, co? – zawołał w stronę osłupiałego zarządcy. – Jakaś nagroda mi się należy? – zapytał z głupawym uśmiechem na obitej gębie.
- Jaka nagroda!? – wściekł się zarządca, który właśnie zrozumiał że nici z jego dzisiejszego zarobku. – A kopa w dupę nie chcesz? Nie wiesz, że regulamin zabrania stosowania na arenie broni niekonwencjonalnej? Tu można tylko, jak bogowie przykazali, białą bronią się naparzać! A ty co zrobiłeś? Użyłeś broni chemicznej! To zakazane! Spieprzaj stąd i ciesz się że za zniszczony szkielet nie każę ci zapłacić! –
Smutasowi nic innego nie pozostało jak czmychnąć z areny jak niepyszny. Za to w myślał już układał opowieść o swojej bohaterskiej walce jaką dziś odbył. Będzie co opowiadać dziś w tawernie! Może ktoś mu z tej okazji postawi flaszkę albo dwie?
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Smutas : 02-08-15 o 17:13.
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 01-08-15, 21:57   #5
Kassler
Schmeckt gut.
 
Kassler awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2013
Skąd: Katowice
Posty: 1 721
Domyślnie

Smutas zdobywa 3 Kryształy Honoru.
RPG
Kassler jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-08-15, 15:20   #6
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie

Smutas stał od wczoraj przed tablicą informacyjną i dukał zapisany tam regulamin. Był nawet z siebie zadowolony, bo udało mu się przez ten czas odczytać napisane dużymi runami słowo "Regulamin" oraz zapisane w pierwszej linijce poniżej słowo: "Rozdział I".
Otarł spocone tym intelektualnym wysiłkiem czoło.
- Wystarczy tej mordęgi. - stwierdził.
Odwrócił się i ruszył w kierunku biura Zarządcy. Wszedł do środka i powiedział do siedzącego za stołem mężczyzny:
- No, dziś trzeźwy jestem. Mogę zatem spróbować się przy pomocy własnej broni rozprawić z każdym przeciwnikiem. -
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-08-15, 15:29   #7
Kassler
Schmeckt gut.
 
Kassler awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2013
Skąd: Katowice
Posty: 1 721
Domyślnie

- Hehe, po wczorajszej walce zyski wzrosły mi dwukrotnie - uśmiechnął się nadzorca. Mężczyzna zlecił Smutasowi zajęcie miejsca pośrodku areny i przygotowanie do walki. Sam udał się tymczasem na niewielką drewnianą wieżyczkę, skąd zazwyczaj oglądał potyczki gladiatorów i za pomocą kołowrotu, otwierał kraty poniżej.
Piasek był tego dnia wybitnie zakrwawiony. Wszystko za sprawą porannego pojedynku niezbyt doświadczonego wojownika z grupą goblińskich siepaczy. Minęło kilka minut, zanim do uszu Berserkera dobiegł odgłos podnoszącej się kratownicy. Z tunelu wyleciało stado czterech krwiopijców.



- Bzyk, bzyk! - zawołał zarządca areny.
RPG
Kassler jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-08-15, 17:12   #8
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Smutas kontra cztery krwiopijce

Smutas stał tyłem do kraty, przez którą wchodzili na arenę przeciwnicy, i z uśmiechem wymachiwał do widzów. Miał nadzieję, że szybko dziś odemści się na nich za wczorajsze gwizdy i buczenie oraz skandowanie „zabij go!” dopingujące jego poprzedniego przeciwnika. Przygotował się do dzisiejszej walki. Oprócz swojego dwuręcznego topora, który wykupił wczoraj od właściciela tawerny, zabrał też niespodziankę dla dzisiejszego rywala. Były to drewniane widły go gnoju, które zabrał spod miejskiej stajni. Postanowił, że jak dziś wyjdzie mu szkielet na spotkanie, to złapie go widłami za żebra i przerzuci nad palisadą prosto w żądny krwi tłum. Dostaną nauczkę na jaką zasługiwali.
Dlatego trochę się zdziwił gdy zamiast grzechotania kości usłyszał dobiegające od strony krat bzyczenie. Szybko się odwrócił wyciągając przed siebie widły. Uśmiech spełzł mu z twarzy. Zamiast spodziewanego kościotrupa miał przed sobą krwiopijcę. A raczej czterech wściekłych przedstawicieli tego gatunku.
Szybko machnął widłami w stronę krwiopijców.
- Ha! – zakrzyknął.
- Bzyyyy, bzyyyy… - zabzyczały owady podlatując zaciekawione bliżej.
- BZYYYYY, BZYYYY…. – rozległo się ciut głośniej, posypało się trochę trocin i ogłupiały Smutas zobaczył że trzyma w rękach trzonek od wideł. Reszta w postaci trocin leżała na arenie.
- Na śmierdzące gacie Beliara, a myślałem że one tylko żądlą. – pomyślał przyglądając się z bliska ostrym jak brzytwy żuwaczkom owadów. Odrzucił bezużyteczny i odskoczył sięgając za plecy. Wymacał tam zawieszony na temblaku topór i wytrenowanym ruchem wyciągnął go. Teraz czuł się pewniej. Był już uzbrojony i gotowy do walki. Tylko że pojęcia nie miał co dalej robić. Jak tu dwuręcznym toporem walczyć z chmarą krwiopijców?
- Żebym wiedział co mnie czeka, to chociaż jakąś sieć bym ze sobą przyniósł. – pomyślał rozpaczliwe szukając w głowie pomysłu na strategię do dalszej walki.
Krwiopijce natomiast doskonale wiedziały co robić w takim przypadku. Miały sporą wprawę. Rozdzieliły się chcąc otoczyć swoją ofiarę. Każdy z owadów ustawił się na innej wysokości.
Jeden z owadów zlekceważył jednak stojącego nieruchomo przed nim wielkoluda. Nie czekając na resztę podleciał bliżej. Smutas natomiast nigdy nie lekceważył przeciwnika. Błyskawicznie odwrócił się w stronę krwiopijcy, zrobił krok do przodu i z całą siłą zamachną się trzymanym w obu rękach toporem tnąc nim poziomo.
- Fiuuuut… - zaśpiewało tylko powietrze i najbliższy owad rozpadł się na dwie części przepołowiony celnym ciosem.
- HAAA!!! – rozległ się ryk zadowolonej widowni.
Okrzyk zdekoncentrował na chwilę wojownika, który zaskoczony wrzaskiem spojrzał na trybuny. Wykorzystał to drugi z krwiopijców podlatując od tyłu do berserkera. Najpierw uderzył żądłem a potem wbił żuwaczki w plecy Smutasa wygryzając mu kawałek ciała. Na szczęście dla zaatakowanego żądło trafiło na gruby skórzany pas, którym był przewiązany i nie zdołało go przebić. Ten, czując ból na plecach, rzucił się do przodu robiąc przewrót i zaraz potem kolejny. Dzięki temu udało mu się oddalić od atakujących go owadów. Zerwał się na nogi i stanął w pozycji bojowej na lekko ugiętych nogach. Przed sobą widział trzy nadlatujące owady, na plecach czuł strumyczek krwi płynącej z rany.
Krwiopijce po śmierci swojego towarzysza były ostrożniejsze. Żaden z nich nie ryzykował wysunięcia się przed pozostałe. Rozstawione daleko od siebie zbliżały się do ofiary. Smutas zastanawiał się w jaki sposób zakłócić zgrane jak w zegarku ruchy przeciwników. Spjrzał pod nogi i go olśniło. Wbił stopę w piasek areny i mocnym wymachem nogi posłał jego chmurę w stronę krwiopijcy znajdującego się najbliżej środka areny. Następny zamach nogą i piasek poleciał w tego lecącego pośrodku. Oba owady, głośnio bzycząc, zatrzymały się i cofnęły chcąc uniknąć obsypania drobnym piachem. Trzeci z nich, ten lecący tuż przy palisadzie zatrzymał się chwilę później, gdy zorientował się że towarzysze zostali z tyłu. Zaskoczony tym obrócił się w ich stronę chcąc sprawdzić co ich zatrzymało. Ten moment wykorzystał Smutas. Skoczył do przodu i obracając w ręku topór na płask trzepnął nim w owada, rozgniatając go na ścianie areny.
Tłum na widowni zaczął wiwatować.
- Jeszcze tylko dwa. – Berserker odetchnął z ulgą.
Niestety, pozostałe krwiopijce nie dały się nabrać kolejny raz na obsypywanie piaskiem. Po prostu błyskawicznymi unikami odlatywały w bok, zbliżając się coraz bardziej do wojownika. Zapach śluzu wyciekającego z ciał zabitych towarzyszy tylko je podniecił, przez co stały się agresywniejsze. Obleciały Smutasa z obu stron i zaczęły do niego podlatywać. Ten stał kręcąc szybko głową w lewo i prawo aby widzieć gdzie oba owady właśnie się znajdują. Gorączkowo zastanawiał się co zrobić. Wiedział że toporem zdąży trafić tylko jednego, tego z lewej lub z prawej. Ale wtedy drugi go dopadnie i użądli. A wtedy będzie z nim krucho. Ukąszenie go spowolni na tyle, że nawet jeden krwiopijca spokojnie da sobie z nim radę.
Obserwujący widowisko motłoch aż zamilkł z przejęcia. Owady było coraz bliżej i wciąż się zbliżały do ofiary…
Gdy były już na wyciągnięcie ręki Smutas nagle wypuścił topór z rąk pozwalając upaść mu na arenę. Jakaś kobieta widząc to, zaczęła piszczeć i zemdlała. Owady przygotowały się do ataku… Już miały uderzyć jednocześnie żądłami, gdy Smutas błyskawicznie sięgną rękami w lewo i prawo łapiąc je za odwłoki tuż nad żądłami. Zaskoczone krwiopijce szarpnęły się, ale trzymał je mocno. Błyskawicznie oba owady uderzyły żuwaczkami w trzymające je ręce, wygryzając kawałki ciała. Berserker zaczął wymachiwać rękami. Opadł na kolana i wciąż mocno trzymając owady za odwłoki zaczął tłuc nimi na przemian o ziemię. Raz, drugi, trzeci, czwarty… Z każdym uderzeniem krwiopijce stawały się coraz bardziej ogłuszone. Jeszcze kilka silnych uderzeń i oba legły na ziemi w bezruchu. Smutas wstał i dokończył dzieła rozgniatając je obcasem buta. A potem podniósł ociekające krwią ręce w górę, w geście zwycięstwa. Z trybun posypały się na niego kwiaty. Kilka nawet miało przywiązane liściki z prośbami o schadzkę (w tym jedna od grubego kupca).
- A niech to… Ten troglodyta znowu wygrał… - pokręcił głową Zarządca oglądający całą walkę z trybuny honorowej. Wstał i wyprostował się. DO jego obowiązków należało teraz ogłoszenie zwycięzcy walki.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 02-08-15, 18:59   #9
Kassler
Schmeckt gut.
 
Kassler awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2013
Skąd: Katowice
Posty: 1 721
Domyślnie

- Biada tym, którzy postawili inaczej! Dzisiejszą walkę znowu wygrywa... Berserker z Nordmaru! - Kiedy rozległy się wiwaty gawiedzi, zarządca usiadł na swoim siedzisku i począł rozmyślać w jaki sposób mógłby utrzeć nosa niezwyciężonemu jak dotąd Smutasowi.

Smutas zdobywa 3 Kryształy Honoru.
RPG
Kassler jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 04-08-15, 11:25   #10
Gregorius™
   
 
Gregorius™ awatar
 
Zarejestrowany: czerwiec 2015
Posty: 1 051
Domyślnie

Gregorius szukając po wyspie Archolos kolejnych przygód natchnął się na Arenę pod Krwawym Toporem a że nie miał zbyt dużo złota to pomyślał że spróbuje swoich sił i trochę zarobi. Wszedł na arenę i po rozmowie z nadzorcą wyszedł na środek i czekał na przeciwnika który okazał się być???
RPG
Gregorius™ jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 04-08-15, 11:31   #11
Kassler
Schmeckt gut.
 
Kassler awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2013
Skąd: Katowice
Posty: 1 721
Domyślnie

Zza podnoszącej się z hukiem kraty wybiegły dwa wygłodzone kretoszczury.



- Zobaczymy na co cię stać! - rzucił zarządca areny, uśmiechając się szyderczo.

Ostatnio edytowane przez Kassler : 04-08-15 o 11:34.
RPG
Kassler jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 04-08-15, 14:15   #12
Gregorius™
   
 
Gregorius™ awatar
 
Zarejestrowany: czerwiec 2015
Posty: 1 051
Domyślnie

Po wypuszczeniu wygłodniałych kretoszczurów obydwie kraty się zamknęły i nie było już odwrotu. Nie miał gdzie już się ukryć ani uciec. Został sam na sam z dwoma kretoszczurami. Popatrzył na nich i w ich oczach było widać ze nie jadły od wielu dni i byli wstanie zrobić wszystko by zabić naszego bohatera. Nasz młody wojownik nie tak ugadywał się z zarządcą ale nie było już odwrotu musiał walczyć. W jednej chwili dwoje kretoszczurów skoczyło żądzą krwi na Gregoriusa i go przygniotło przewrócił się i nieszczęśnika chroniła tylko tarcza i skórzany pancerz. Kretoszczury napierały na tarcze z całych sił by dobrać się do wojownika. Gregorius wiedział że jeżeli puści tarcze to zjedzą go. Było coraz mniej czasu młody wojownik tracił siły, był w pułapce. Gdy naglę przypomniał sobie że ma swój myśliwski nóż, wyjął go i zranił jedną bestie, drugą wypchnął tarczą. Bestie się trochę oddaliły zdążył wypić miksturę leczniczą i wyciągnąć swój miecz. Opuścił swój miecz niżej żeby zaatakować jednego od dołu gdy się przybliżył trafił jednego w bok a potem uniósł miecz do góry podskoczył i zadał ostateczny cios w głowę. Jeden zdechł został tylko jeden. Gregorius okrążał arenę i zobaczył ze drugi kretoszczur podbiegł do zdechłego gryzonia i zaczął go zjadać. Wojownik pomyślał że nie może przegapić takiej okazji. Podszedł po cichu nawet bestia nie zwracała na niego uwagi. Gregorius zamachnął się z całej siły i przeciął go na pół i zatem wygrał. Odtworzyła się krata i wyszedł nadzorca myśląc ze sobie nie poradzi był zaskoczony tym ze żyje. Wojownik pyta:
- Gdzie moja wygrana ?
Nadzorca odpowiedział :
- Niestety nic nam nie zostało złota na razie, przyjdź za kilka dni.
Więc opuścił arenę i poszedł w dalszą drogę z myślą ze mu zapłaci za walkie.

Ostatnio edytowane przez Gregorius™ : 04-08-15 o 14:45.
RPG
Gregorius™ jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.