Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > WIP
Przeładuj stronę Short'y...

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 09-08-05, 22:09   #37
gemboj
Polna Bestia
 
gemboj awatar
 
Zarejestrowany: marzec 2005
Posty: 62
Domyślnie

Ten eksperyment mnie przeraził. Nie spodziewałem się takich rezultatów. Wszystko zaczęło się od podłączenia do głowy szczura elektrod. Elektrody te wysyłały impulsy elektryczne do ośrodków przyjemności w mózgu. Szczur mógł stymulować mózg naciskając przycisk, który był zamontowany w jego klatce. Zwierze na początku nie wiedziało, co powoduje olbrzymią przyjemność. Jednak po pewnym czasie szczur nie chciał, ani jeść, ani pić, cały czas naciskał przycisk aby sprawić sobie przyjemność. Po paru dniach szczur zdechł. Zamęczył się na śmierć. Później przeprowadzilismy doświadczenia na szympansach. Nastąpiła z nimi taka sama sytuacja jak z szczurami. Moi szefowie chcieli przeprowadzić doświadczenia na ludziach. Przeraziłem się. Złożyłem wymówienie. Nie chciałem pracować z tymi potworami, nie chciałem patrzeć na męczącego się na śmierć człowieka. Nie moge uwierzyć, że to ja wymyśliłem ten eksperyment. Przezemnie być może zginie człowiek.

Jeśli będe miał pomysły to napisze.
__________________
"Zapomnijcie o logice, matematyce, liczbach i racjonalnym myśleniu. Matematyka i nauki ścisłe tylko zniszczyły w ludziach władzę nad własnym umysłem!"
RPG
gemboj jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 18-08-05, 15:34   #38
Rezydent
Cieniostwór
 
Rezydent awatar
 
Zarejestrowany: styczeń 2005
Skąd: tak śmierdzi? ;P
Posty: 441
Domyślnie

To, wyjątkowo nie miało być śmieszne...

***

To była naprawdę długa i męcząca podróż. Wardorf długo zwlekał z rozbiciem obozowiska, ciągle mając nadzieję dotrzeć do celu przed zmrokiem. Niestety, szybko zapadająca ciemność, zmusiła go do kolejnego postoju, mimo, że do miasta, pozostało zaledwie pół dnia drogi. Było tak ciemno, że nawet pochodnia nie pomagała Wardorfowi w podróży.
- Szlag by to… - zaklął pod nosem. Perspektywa kolejnej nocy pod gołym niebem, nie napawała go optymizmem.
Zatrzymał się i rozejrzał wokół siebie.
- Na Innosa, gdzie ja jestem? – ze złością stwierdził, że już od pewnego czasu nie szedł po trakcie. Wszechogarniająca ciemność sprawiła, że zboczył z dobrze znanej drogi i teraz stał w lesie, nie bardzo wiedząc, co robić. A dziwny to był las. Gęsty, ciemny nawet za dnia i cichy. To zawsze bardzo zastanawiało każdego, kto tędy przechodził. W lesie panowała niczym niezmącona cisza. Żadnego śpiewającego ptaka, żadnej hukającej sowy… Cholera, nawet wyjącego wilka nie można było tu usłyszeć.
Pochodnia w ręku Wardorfa, już prawie zgasła. Niemalże po omacku zaczął szukać miejsca, gdzie mógłby rozłożyć derkę i przespać noc.
Nagle wśród drzew, zabłysło dziwne światełko. Nie bardzo wiedząc, co to jest, podróżnik ruszył w tamtą stronę. Nie musiał szukać zbyt długo. W chwilę potem, stał przed małym domem, który zdawał się być już od dawna niezamieszkany. Zwykła stara opuszczona chata. Nic specjalnego. Tuż obok wejścia, oparta o ścianę, stała wielka, błyszcząca tarcza. Wypolerowana i dająca dziwny „pusty” odblask, nie miała na sobie żadnego emblematu ani wzoru. To ten dziwny przedmiot, odbijając dalekie światło pochodni, sprowadził wędrowca w to miejsce. Dziwne miejsce.
Wardorf postanowił wejść do środka. Pchnął drzwi, lecz te najwyraźniej nie miały zamiaru ustąpić. Pchnął jeszcze raz, lecz tym razem dużo mocniej. Chociaż stare i prawie rozpadające się, drzwi nadal nie ustępowały. Zaczął padać deszcz. Z początku delikatna mżawka, powoli stawała się obfitym deszczem, a najwyraźniej zanosiło się na porządną ulewę. Wardorf nie mając innego wyjścia, z całej siły kopnął w drzwi, wyrywając je z zardzewiałych zawiasów. Z głuchym łomotem runęły do środka pomieszczenia. Zmęczony wędrowiec wreszcie mógł wejść.
Tak jak można było ocenić z zewnątrz, pomieszczenie nie było duże. Ot, zwyczajna chata. Na wprost wejścia, stało palenisko a resztę pomieszczenia, wypełniały jakieś stare rupiecie. Połamany stół, krzesła, szczątki naczyń i biegające we wszystkich kierunkach szczury. Ohyda, ale lepsze to, niż spanie pod gołym niebem i to w deszczu.
Wardorf widząc, że jego pochodnia lada chwila zgaśnie, zaczął pośpiesznie porządkować pomieszczenie. Łapał, co mu się nawinęło pod rękę i rzucał pod jedną ze ścian. Uporawszy się z większością szpargałów, zdjął przemoczony płaszcz i powiesił go na starym gwoździu, by wysechł. Rozłożył derkę na zakurzonej podłodze, usiadł i zaczął wsłuchiwać się w przytłaczającą ciszę.
- Naprawdę niesamowite. – poczuł jak zimne ciarki przebiegły mu po plecach. W chwili, gdy usiadł, deszcz raptownie przestał padać. W uszach słyszał tylko delikatne brzęczenie, normalne w takich sytuacjach. Nie wiedzieć czemu, zaczął się bać. Nagle zaczął żałować wyważonych drzwi i ingerencji w panujący tu nieład. Czuł, że nie powinien tego robić. Nie powinien nawet wchodzić do tego domu. Cicho ułożył się do snu i nakrywszy się starym kocem, zasnął.
Śniło mu się, że leży na podłodze starej leśnej chaty i nie może zasnąć. Nie dość, że podłoga była twarda, to robiło się coraz zimniej, co o tej porze roku, było co najmniej dziwne. Nawet nocą. Po pewnym czasie, przejmujący chłód, stał się tak nieznośny, że Wardorf obudził się. Nie otwierając oczu, stwierdził, że chłód pozostał. Już wiedział, dlaczego. Z przerażeniem stwierdził, że stary koc, którym wcześniej się nakrył, powoli zjeżdża w dół, coraz bardziej go odkrywając. Ktoś albo coś, ściągało go z niego. Naturalnym odruchem byłoby zerwanie się z łóżka w celu sprawdzenia, kogo takie żarty się trzymają. Lecz nie tym razem. Wyrwany ze snu podróżnik czuł, że tym razem lepiej nawet nie otwierać oczu. Gdzieś w głowie kołatała mu się myśl, że gdyby to zrobił, umarłby z przerażenia, a nawet po śmieci, krzyczałby ze strachu. Zresztą strach sparaliżował go w takim stopniu, że nawet oddychanie przychodziło mu z trudem.
Sam, w środku tego dziwnego lasu, w domu, którego przeszłości wolał nawet się nie domyślać, leżał sam, marznąc i walcząc z narastającym w krtani krzykiem. Wardorf, syn Urdara i Mirony, postawny, ponad dwumetrowy chłop, bał się. Był śmiertelnie przerażony.
Leżał nieruchomo i czuł, że już nie ma koca na sobie. Za to przy jego nogach, było coś, co emanowało tym niesamowitym chłodem. Usłyszał też oddech. Cichy i długi, wydający się trwać bez końca wdech, a po nim następował delikatnie świszczący wydech. Nie wiedział, czy to możliwe, ale znieruchomiał jeszcze bardziej. Prawie nie oddychał i pod powiekami zaczęły mu fruwać dziwne błyski, zwiastujące niechybne omdlenie.
Nagle poczuł na lewej nodze dziwne pieczenie. Czuł, jak nogawka jego spodni, podjeżdża do góry i zatrzymuje się tuż przed kolanem.
„Innosie, to zaraz mnie dotknie” – pomyślał. Wiedział, że znajduje się na granicy szaleństwa. Był o krok od tego, by postawić wszystko na jedną kartę. Chciał zerwać się na nogi i rzucić na oślep w kierunku wyjścia. Chciał uciec. Ale nie mógł. Zimne macki strachu, trzymały go tu równie mocno, jak chęć ucieczki.
Coś rozcinało mu skórę. Do dziwnego uczucia pieczenia, dołączyło delikatne łaskotanie. To krew płynąc z ciągle powiększającej się rany, drażniła przemarzniętą skórę. Dziwne było to, że Wardorf nie czuł ostrza. To było tak, jakby skóra rozdzierała się sama, chcąc ukazać to, co znajdowało się pod spodem. Gdy rozcięcie sięgnęło prawie podwiniętej nogawki, pieczenie ustało. Wtem coś szorstkiego i niebywale zimnego w dotyku, zaczęło zlizywać spływającą obficie krew. Tego już było dla mężczyzny za wiele.
Stracił przytomność.

***
Gdy się obudził, słońce stało już wysoko na niebie. Ze zdziwieniem stwierdził, że żyje. I co najważniejsze, jest sam. Mimo panującego półmroku, jeden jedyny promyk słońca, cudem przedarłszy się przez gęste korony drzew, łaskotał go w nos. Powoli otworzył oczy, i ze strachem rozejrzał się po domu. Wszystko wydawało się takie, jak w środku nocy. Tylko jego koc, rzucony niedbale, leżał w kącie.
Noga! – ta myśl niemal przyprawiła go o ponowną utratę przytomności. Usiadł i spojrzał na odsłonięty kawałek ciała. Długa szarpana rana, ciągnęła się od kostki, aż po samo kolano. Sine brzegi rany, połyskiwały wilgocią, a samo rozcięcie właśnie zaczynało ropieć. I nie było ani kropli krwi. Mimo iż w nocy czuł, że się wykrwawia, ani na nodze, ani tym bardziej nigdzie wokół, nie było ani jednej czerwonej kropli. Sięgnął po leżący koc i oderwawszy długi wąski kawałek, okręcił nim bolącą jak diabli nogę. Potem szybko wstał i naprędce pozbierawszy swój skromny dobytek, wybiegł na zewnątrz. Przebiegając obok dziwnej tarczy, spojrzał na odbijającą się w niej, swoją twarz. Zamarł w pół kroku. Był potwornie blady, a miejsce jego kruczoczarnej fryzury, zajęła szopa dużo jaśniejszych włosów. Wardorf osiwiał w ciągu jednej nocy. Niesamowicie blade i przerażone spojrzenie, wydawało się być tym brakującym zdobieniem, którego wczorajszej nocy, jeszcze nie było. Mężczyźnie zakręciło się w głowie. Zaczął iść chwiejnym krokiem, równocześnie starając się pozostać przy zdrowych zmysłach.
Nagle potknął się o coś. Upadł, lądując twarzą w czyś miękkim i wilgotnym. Z krzykiem zerwał się na nogi. To był grób. Tuż przy ścianie domostwa, sporych rozmiarów kopiec z ziemi najwyraźniej skrywał czyjeś zwłoki. Dziwne, że w nocy tego nie zauważył. Ale był chyba zbyt zajęty wyważaniem drzwi.
Mimo że dom wydawał się być opuszczony od bardzo dawna, grób wydawał się całkiem świeży. Ciemna i wilgotna ziemia, wyglądała, jakby jeszcze niedawno ktoś ją wykopał. Najpóźniej zeszłej nocy. Wardorf jak zahipnotyzowany, wpatrywał się w miejsce pochówku.
W pewnej chwili, ziemia na grobie lekko zadrżała i kilka ciemnych bryłek, potoczyło się pod nogi mężczyzny.
Wardorf już nie mogąc powstrzymać panicznego strachu, z obłąkańczym krzykiem rzucił się do ucieczki. Jeszcze przez chwilę, krzyk przerażonego mężczyzny, odbijał się echem po ponurym lesie. Potem wokół domostwa i grobu, znowu zapadła absolutna cisza.
Cisza pełna oczekiwania. I strachu.
__________________
(krótki instruktaż na temat "Co robić widząc kogokolwiek z Podziemia?")
RPG
Rezydent jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 28-08-05, 09:34   #39
Miszcz Beliar
Polna Bestia
 
Zarejestrowany: maj 2004
Skąd: Stąd...
Posty: 86
Domyślnie

fascynujące ... nie wiem jak wy piszecie takie shorty ... ja bym chyba nie potrafił, ale spróbuję oceńcie jak mi poszło, tylko mnie nie wyśmiejcie

Kiedy się obudziłem i powoli podniosłem moje ociężałe powieki i zobaczyłem nicość. Mimo, że ujrzałem ją na własne oczy, nadal nie potrafię tego opisać. Podejrzewam, że każdy widzi nicość inaczej, tak jak każdy inaczej przeżywa swoje życie. A jak ja je przeżyłem? Nie wiem, nie potrafię tego ocenić, gdyż zapamiętałem tylko ostatnie kilka chwil, a i przypominanie sobie tych przychodzi mi z trudem. Była noc, straszna, ciemna noc. Tak ciemna, że jak wyciągało się ramię przed siebie nie było widać dłoni. Szare chmury pokryły niebo tak, że gwiazdy były niewidoczne, tylko księżyc od czasu do czasu prześwitywał i słabe światło majaczyło gdzieś w chmurach. Lodowate krople deszczu spadały na moją posiniaczoną twarz. Wiatr jakby na złość, żeby utrudnić ostatnie chwile mojego życia, wiał z ogromną mocą. Leżałem. Zdradzony i poniżony, przekłuty strzałami, pocięty sztyletami leżałem na tej polanie w kałuży krwi i pytałem, „Dlaczego?”. Pytałem tak siebie, dopóki mój mózg nie przestał pracować, dopóki serce nie przestało tłoczyć krwi. „Dlaczego?” - to słowo odbijało się jak echo od otaczających mnie upiornych drzew i zawsze wracało. Niestety nie zdążyłem sobie na to pytanie odpowiedzieć. Umarłem.
Tak więc widziałem nicość, szedłem przez nią aż do utraty tchu i podejrzewałem, że nigdy się nie skończy, ale miałem nadzieję. Szedłem tak bardzo długo, jeśli mogę to w ogóle tak nazwać, bo tam nie ma czasu. Jest tylko nicość. W końcu dotarłem, ujrzałem Go, tego najwyższego. Powiedział mi, że muszę wrócić na ziemię i odpowiedzieć sobie na to ostatnie pytanie. Potem nadeszła długa cisza. W nicości coś się rozświetliło. W kilka chwil potem znalazłem się na Ziemi. Nie wiem jak, nie pytajcie mnie. Szukałem moich prześladowców aż do utraty tchu. To, co im zrobiłem. było straszne. Nie chcę tego opisywać. Proszę, nie chcę tego przeżywać tego jeszcze raz, wstydziłem się tego. On nie wysłał mnie tutaj bym się mścił. Wiedziałem to, a jednak zrobiłem inaczej. To chyba leży w naturze człowieka. Nie wiem. Poszedłem nad jezioro, ta noc była zupełnie inna niż ta, w którą … umarłem. Dziwne, patrzyłem na taflę jeziora i odbijający się w niej księżyc. Stałem tak i myślałem. Całe życie mignęło mi przed oczami. Już wiedziałem … Nareszcie znalazłem odpowiedź. Odpowiedź ta jednak tylko mnożyła mnóstwo innych pytań. Stałem tak więc patrząc się w jezioro i czekałem na śmierć
__________________
You should've never gone to Hollywood...
RPG
Miszcz Beliar jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 14-09-05, 15:01   #40
Fyo
Kąsacz
 
Fyo awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Z Edenu
Posty: 307
Domyślnie

Rezydent, ten Twój Short taki nie shortowaty jest... Trochę długi A pierwsze shorty Osamy mają trochę błędów. Niemniej jednak wszystkie shorty są ciekawe... Przeczytałem je sićkie i chyba też pisnę jednego... Już niedługo zobaczycie shorta w moim wykonaniu... Cieszycie się, nie :P
__________________
>FEiE<
ŚP-> Stolica Królestwa-> Nowicjusz Ognia
Królewski alchemik
RPG
Fyo jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 14-09-05, 21:48   #41
Piątek:)
Czarny Goblin
 
Piątek:) awatar
 
Zarejestrowany: kwiecień 2005
Posty: 88
Domyślnie

<hmm... nie dorastam naszemu Mazzaczkowi nawet do pięt, ale coś tu napisze <czyt. ośmiesze się > To są moje luźne myśli z popołudnia, tak jakoś mnie naszło i "to coś" powstało hehe. Otwarta jestem na krytyke (czytać: może się nie załamie )>.

Co robię? Właśnie spadam... znów spadam w wielką przepaść. Nie widać dna - ale tym się już nie przejmuję. Dziwne to spadanie... Bo jak można spadać, kiedy się czuje, że jakieś nadprzyrodzone moce podtrzymują cię i nie pozwalają całkiem upaść. Poprostu spadasz "ku górze", tzn... unosisz się coraz wyżej i wyżej. Czujesz, że jesteś ponad innymi i... i nadal się unosisz, nie przestajesz. Nawet nie boisz się, że za moment za daleko wzlecisz. Dostałeś jakąś szansę. Jaką? Nie wiadomo. Nie, to napewno nie jest pycha, to nie ona mnie ogarnęła. Nie jest tego sprawczynią. To coś innego... Tylko co w takim razie? - pytanie zostanie bez odpowiedzi, jest zbyt trudne; dla mnie - czy napewno? Hmm... Jedyne co teraz wiem: straszny to stan. Płaczesz i... za chwilę wybuchasz śmiechem (bez powodu?). Patrzysz na świat, ale go nie widzisz. Nie możesz niczego dostrzec, prócz...no właśnie, czego? Zobaczyć możesz tylko słońce na niebie, na Twoim niebie, jedyną gwiazdę, która świeci tylko dla Ciebie - inne już przestały istnieć, już wygasły. Nie pozwól jednak, by i ona kiedyś zgasła - Ja nie pozwolę...


<tylko mi nie mówić, że się powtarzam, bo tego nie daruję pozdrawiam>
__________________
"...Więc kimże w końcu jesteś?
- Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro"
Łobuziak
RPG
Piątek:) jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 14-09-05, 23:32   #42
Mazzak
Cieniostwór
 
Zarejestrowany: sierpień 2004
Skąd: Plenery Pełne Róż, Diabelnie Czerwonych
Posty: 320
Wyślij wiadomość przez AIM do Mazzak
Domyślnie

Cytat:
Originally posted by Piątek@14-09-2005, 19:48
nie dorastam naszemu Mazzaczkowi nawet do pięt

Bla, bla, bla - tak to skomentuję

A co dalej widzę. Kobiecą delikatność, czyli to, co tygrysy lubią najbardziej. Droga Piątek, gdzież ty mieszkasz? Pytam, bo się chce z delikatnością taką umówić
Cóż mówić więcej...
__________________
Mazzak

Umarł śmiercią naturalną.
Wszystkich których zawiódł pozdrawia i żegna.
Na każdego przychodzi czas :]
RPG
Mazzak jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 15-09-05, 10:32   #43
Abuyin
 
 
Abuyin awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2005
Skąd: Gotenhafen
Posty: 621
Wyślij wiadomość przez AIM do Abuyin
Domyślnie

A tu mój short :P . Nie jest osadzony w świecie gothica, wybaczcie .

…Biff, bierz z lewej do cholery!- krzyknął w moją stronę sierżant- grenadier. Jak rozkazał, przebiegłem szybko za worki z piaskiem, ostrzeliwany, ledwo trzymający się na nogach z powodu ciężkiego Brena; „Waży chyba 100 funtów”- myślałem. Kilka lat temu, nie uwierzyłbym, że się tu znajdę… Nie chcę w to wierzyć, ale muszę; jestem na wojnie.
-Rozkładaj go!- krzyczał głośno Jamie; był szeregowym, teraz bardzo dobrze ostrzeliwuje szkopów, ale nie wiem, czy to przeżyjemy… Rozłożyłem stopkę Brena, włożyłem pionowo wychodzący do góry magazynek, odbezpieczyłem i zacząłem ostrzeliwać wroga. Był on trochę daleko, sto dwadzieścia jardów. Oddzielała mnie od niego rzeka i most, szczególny. Naszym zadaniem było zdobycie go w nocy i obrona. Hełm osuwał mi się na zmęczone oczy; całą noc musiałem przepakowywać amunicję z szybowców, którymi przylecieliśmy. Razem ze mną było czternastu ludzi, jedni mieli karabiny Lee-Enfield, inni Steny, tylko ja i Jon mieliśmy Breny, mieliśmy, bo John… On… Już go nie ma, odciągał od czołgu kolegę postrzelonego w szyję; już był martwy, ale John chciał go ratować.
-Atakują od tyłu! Biff, odwróć się i rozstaw w tym okopie!- krzyczał sierżant Joe Hargrove. Nie był za dobrym przywódcą, ciągle krzyczał, ale przynajmniej dzięki niemu żyjemy. Teraz się zastanawiam: jak nam się udało zdobyć ten most? W nocy atakowały nas cztery czołgi i dwa regimenty piechoty niemieckiej. Spojrzałem na most, nazywał się most Pegaza. Dziwny był trochę, ale…
-SANITARIUSZ!- krzyczał sierżant, Machinalnie odwróciłem głowę i zobaczyłem; sierżant miał zakrwawiony mundur, trzymał się za brzuch. Sanitariusz biegł w jego stronę, gdy nagle… Smuga szkarłatnej krwi… Sanitariusz Bob padł na ziemię krzycząc z bólu. Nie miałem wyboru; podniosłem Brena, złożyłem podstawkę i ruszyłem w stronę Boba strzelając po drodze we wroga. Złapałem go za mundur i narzuciłem na plecy. Jęknąłem z ciężaru; nie dość, że Bren waży około 25-ciu funtów, wyposażenie na mundurze 16-cie to jeszcze sanitariusz- około 150 funtów. Nie mogłem się zdecydować, dokąd go zabrać: do okopu na tyłach, do sierżanta zwiniętego w kłębek z bólu, wokół niego zaczynała się robić kałuża krwi, czy do jego starego miejsca z Brenem, które było najbliżej. Zdecydowałem się zanieść go do okopu, a jak zdecydowałem, tak postąpiłem. Biegłem szybko, czując na plecach lepką krew towarzysza. Rzuciłem się do okopu na klatkę piersiową upuszczając na ziemię Brena. Zrzuciłem Boba na ziemię, po czym zobaczyłem, że krwawi mu udo; trafili go w tętnicę. Jąkał się i drżał, ale ja natychmiast wyciągnąłem jego opatrunek osobisty, rozerwałem go zębami i zacząłem owijać go ściśle na ranie. Do okopu wpadło kilku żołnierzy: już gotowałem bagnet, gdy zobaczyłem na ramieniu jednego z nich emblemat skrzydlatego konia, pegaza; to byli Brytyjczycy, swoi.
-Co się dzieje?!- krzyknąłem. Ledwo słyszałem własny głos, tonący w odgłosach wybuchów i strzałów.
-Jest ich za dużo! Musimy ich ostrzeliwać stąd!- krzyczał najbliższy mnie, przeładowujący Stena; nie pamiętałem jego imienia, albo byłem zbyt zestresowany, by cokolwiek odpowiedzieć. Jesteśmy okrążeni. Ta myśl zdruzgociła moją psychikę; nie mamy dokąd uciec, pozostaje nam spowolnić marsz wroga. Drugi sanitariusz zajmował się Bobem i sierżantem. Ja otrzepywałem Brena, ale to nic nie dało, piasek za głęboko się dostał: karabin maszynowy był na złom. Wziąłem Stena Boba i zacząłem nim strzelać we wroga seriami. Byli już blisko, za blisko, nie mamy szans. Jeden z naszych padł na ziemię z dziurą w hełmie ociekającą krwią. Ta chwila nieuwagi przesądziła o wszystkim. Zostałem trafiony; poczułem tępy ból w okolicach szyi. Nie mogłem oddychać. Powoli osunąłem się na ziemię, upuszczając pistolet maszynowy. Nikt nie zwracał na mnie uwagi. Umierałem…


Co wy na to? A morał jest taki: Nigdy nie odwracaj się plecami do wroga!
__________________
http://img155.imageshack.us/img155/5413/abuyin1hq6.jpg
1000 posta napisałem 23-go marca 2007 r. o godzinie 06:56 !
|..::Święte Przymierze -> Algaroth -> Zwiadowca::..|
Korona Gór Polski 30.06.2007 r. => 20.07.2007 r.
Główny Szlak Beskidzki 27.06.2008 r. => 20.07.2008 r.
RPG
Abuyin jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 15-09-05, 10:45   #44
Fyo
Kąsacz
 
Fyo awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Skąd: Z Edenu
Posty: 307
Domyślnie

Biedny Biff... Ale Short pożądnie napisany. Zauważyłem tylko jedną sprzeczność. Mianowicie, chodzi o to, ze piszesz, że ten cały dowódca nie był dobrym dowódcą, a jednak tylko dzięki niemu żyjecie... Poza tym ładnie. Dokładna relacja z walki... aż mi ciarki po plecach latały Supcio short
__________________
>FEiE<
ŚP-> Stolica Królestwa-> Nowicjusz Ognia
Królewski alchemik
RPG
Fyo jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 15-09-05, 10:47   #45
Abuyin
 
 
Abuyin awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2005
Skąd: Gotenhafen
Posty: 621
Wyślij wiadomość przez AIM do Abuyin
Domyślnie

Dzięki Fyo . To jest podobne do mojej książki(w trakcie pisania) wojennej :P . Mam około 18 stron Worda :P . Chcesz, to Ci prześlę na mejla , to mi zrecenzujesz, bo ciekawa jest...
__________________
http://img155.imageshack.us/img155/5413/abuyin1hq6.jpg
1000 posta napisałem 23-go marca 2007 r. o godzinie 06:56 !
|..::Święte Przymierze -> Algaroth -> Zwiadowca::..|
Korona Gór Polski 30.06.2007 r. => 20.07.2007 r.
Główny Szlak Beskidzki 27.06.2008 r. => 20.07.2008 r.
RPG
Abuyin jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 15-09-05, 11:17   #46
Sad Statue
Demon
 
Sad Statue awatar
 
Zarejestrowany: luty 2005
Posty: 708
Domyślnie

A ja nie mam w ogóle talentu , ale ostatnio napisałem coś pod natchnieniem(chętnie obejrzę jak Mazzak&reszta się ze mnie nabija )
Nie wiem czy o to chodzi w tych szołtach ,ale...

Ciemność , nicość , co się dzieje ? Nic nie pamiętam , wiem tylko że byłem... a może nie byłem ? A może mnie nie ma ? Może nie istnieje , może to jakiś sztuczny wytwór ?
O co chodzi ? Czy to sen ? Czy jawa ?

Widzę , widzę ... jestem zwykłym człowiekiem który chcę żyć jak każdy inny , przecież niczym się nie różnie ,
dlaczego nie wygram , czemu ?
Mam takie same szanse , dam radę , podołam , pokażę kim jestem , siebie , swoją duszę, bo mam wiele do pokazania. Jeszcze im pokażę , ludzkość o mnie usłyszy , pokażę im pokażę...
Słabnę , tracę siły , z moich rozmyślań i marzeń znowu nic nie będzie , znowu się nie udało .
Czy ten świat ma sens ? Opadam , straciłem przytomność...
Światło , światło , czuję ciepło które przechodzi każdą część mego ciała , dobro, miłość .... udało się , dokonałem tego , jednak istnieje to coś , coś co sprawia że cywilizacja ludzka jeszcze nie zniknęła z tej ziemi ?, jednak może jest sens.
A teraz zasnę , z przekonaniem że ten świat ma w sobie miłość i dobro , że jeszcze istnieje nadzieja , wystarczy chcieć... Ludzkość musi spróbować... aby przetrwać...

__________________
"Chwalcie Pana, błogosławcie amunicję, Bóg chce abyście poszli na wojne!"

Zabłąkana dusza, w Służbie Adanosa
RPG
Sad Statue jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 15-09-05, 11:25   #47
 xilk
WT
 
Zarejestrowany: październik 2004
Posty: 2 715
Domyślnie

Bardzo filozoficznie wyszedł ci ten short Dobrze sie czyta go, ale są i błędy:
Cytat:
Originally posted by Władca run@15-09-2005, 10:17
ziemi ?, jednak
237544
Po znaku zapytania pisze sie wielką literą oraz nie pisze sie przecinka

Masz też pare powtórzeń. Niektóre są zamierzone(tak sie domyślam), ale są i takie, które psuja to opowiadanko
__________________

RPG
xilk jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Nieprzeczytane 15-09-05, 11:25   #48
Abuyin
 
 
Abuyin awatar
 
Zarejestrowany: lipiec 2005
Skąd: Gotenhafen
Posty: 621
Wyślij wiadomość przez AIM do Abuyin
Domyślnie

Na wstępie: wydaje mi się, że to short nie jest. Przeczytaj pierwszego posta w tym temacie, a dowiesz się co to jest . Krótkie opowiadanie z morałem. A Twoje? No coż... Wydaje mi się, że to są romyślenia . Ale miałeś też kilka błędów interpunkcyjnych :P .
__________________
http://img155.imageshack.us/img155/5413/abuyin1hq6.jpg
1000 posta napisałem 23-go marca 2007 r. o godzinie 06:56 !
|..::Święte Przymierze -> Algaroth -> Zwiadowca::..|
Korona Gór Polski 30.06.2007 r. => 20.07.2007 r.
Główny Szlak Beskidzki 27.06.2008 r. => 20.07.2008 r.
RPG
Abuyin jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.