Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > WIP
Przeładuj stronę Gothic – "Bez Powortu"

 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 19-09-16, 00:57   #1
SzOla
Polna Bestia
 
SzOla awatar
 
Zarejestrowany: luty 2012
Skąd: Klan Wilka
Posty: 87
Domyślnie Gothic – "Bez Powortu"

No cóż... Tak, długo mnie nie było... Bardz długo. Ale to nie jest istotne. Istotne jest coś innego. Chciałabym, aby ktoś możliwie mi podpowiedział w paru sprawach... W sprawach pisania. Bardzo lubię pisać opowiadania i chcę kiedyś wydać książkę, dlatego zwracam się o pomoc do Was. Na pewno jest tu kilku uzdolnionych ludzi.

Opowiadanie Bez Powrotu, jest - jak najbardziej osadzone w uniwersum Gothic.
No cóż. Miłego czytania. Nie wsadzę tu od razu całego, będę dodawać po rozdziale. I jakby co od razu uprzedzam, że to samo opko jest na Wattpadzie także na moim koncie, mam tylko inny nick.

*

~ O to czas bez nadziei, brudnych wojen i bordowej krwi... To nie imiona są najważniejsze, jedynie czyny których dokonujesz. ~ Finari – złodziejka z kanałów podmiejskich Vengardu.



Rozdział pierwszy – Istne Piekło


Dwóch odzianych w złote zbroje strażników prowadziło kogoś pod pachami. Postać była niemiłosiernie, blada, drobna i krucha.
Miała pozlepianą krótką szczecinę kruczoczarnych włosów.
Przed nimi szedł osobiście kapitan.
Postać upadła na ziemię. Jeden ze strażników pochylił się i objął ją na wysokości klatki piersiowej – pożałował i odskoczył natychmiast czerwony jak burak.
– Seron? – spytał drugi, nieco niższy niż jego kompan. – Co jest?
Ten nie zważył na słowa kolegi i zawołał nadal czerwony. – Kapitanie!
Gdy kapitan nie zareagował ponownie zawołał starszego stopniem gwardzistę królewskiego.
– Co jest do cholery! – odwrócił się natychmiast, podparł się pod boki i splunął na ziemię.
– To dziewczyna – wymamrotał pod nosem Seron
– Co? – dopytał kapitan. – No mów że
– To dziewczyna! – oznajmił nadal czerwony Seron i podrapał się w głowę.
Dziewczyna wstała powoli na nogi. Była brudna i nosiła męskie zaniedbane szmaty. Zerknęła zła na Serona, przenikliwym wzrokiem zielonych jak lasy Myrthany oczu.
– Co się tak gapicie! – burknęła – stado męskich baranów! Tak jestem dziewczyną, fajnie! Skoro odróżnianie płci mamy za sobą to może teraz łaskawie skończymy ten cyrk i wepchniecie mnie wreszcie pod tą niebieską kopułę? – ruszyła pewnym krokiem, wyprzedzając kapitana.
Żołądek odstawił jej salto w proteście tak szybkiego chodzenia. Zignorowała ten sygnał jej wycieńczonego organizmu i poszła dalej.
Ku jej zaskoczeniu przed urwiskiem stał sędzia, ubrany w żółtą szatę, do kostek z długim rękawem. Miał do tego wysoki żółty kapelusz. Myślała, że pęknie ze śmiechu, za chichrała się cicho, jednak po chwili mocno zwarła wargi, żeby nie buchnąć śmiechem.
Ten żółty pajac zaczął czytać, wyrok. – W imieniu króla Rhobara II... – powiedział doniosłym głosem. – Naszego miłościwego władcy i pana na Vengardzie, skazuję tą dziewczynę na... – sędziemu przerwała dziewczyna.
– Błagam... gdybym chciała wysłuchiwać tych wszystkich pochwał na naszego króla, to papiery składałabym rok temu... Więc jeśli łaska, oszczędźcie mi resztę tej paplaniny – pokazała na sędziego
– Jak... – sędziemu przerwał Arteko. – Dobra, dosyć tego! Idziemy!
– Zaraz! Czekajcie! – oznajmiła. – Jeszcze chwila – zwróciła się do sędziego. – Ładny kaftan, panie sędzio.
– Och. Dziękuję.
– Nie ma za co – uśmiechnęła się szyderczo. – Ale mam pytanie.
– Pytaj.
– Nie wiesz przypadkiem czy robią takie w męskiej wersji? – nie mogła się powstrzymać, musiała mu dogadać. – Bo chętnie sprawiłabym taki koledze.
Seron i Arteko ledwie powstrzymywali się od śmiechu, więc mocno zaciskali wargi.
– Jak śmiesz! To najwyższej próby aksamit! Dobra! – zakrzyknął. – Wrzucać tam, tą żartownisię...
Wtedy żołądek znów odstawił jej salto jak dotknęła bariery. Poczuła także okropny ból w dole kręgosłupa i wpadła do wody...

*

Ocknęła się jakieś – właściwie ile? Nie mogła sobie przypomnieć. Ale zaskakującym zjawiskiem było miejsce w którym teraz przebywa. A był to domek, właściwie lepianka z szarego gładkiego kamienia. Widziała nad sobą siedzącego na stołku, potężnie zbudowanego czarnoskórego mężczyznę z toporem na plecach. Zerwała się na równe nogi z łóżka i posłała mu cierpkie spojrzenie. – Kim jesteś?
Odpowiedział jej szczerym uśmiechem, wyszczerzając białe zęby. – Nazywam się Gorn i jestem jednym z najemników Lee.
Przytaknęła nieznacznie głową. – Gdzie jestem i kim jest ten cały Lee? Jakiś tutejszy szef? Chociaż czekaj... – stuknęła się w czoło. – Ten generał Lee? Pierwszy generał wojsk królewskich Rhobara II? Doradca samego władcy, ten sam który przyłączył pustynię Varrant do Krain Centralnych?
Gorn kiwnął tylko głową na potwierdzenie.
– Nie jesteś jakoś... – usiadła ze spokojem na posłaniu ze słomy. – Szczególnie rozmowny.
– Ty moja droga wystarczasz za nas oboje. – Powiedział krzyżując potężne ręce na torsie. – Chcesz pewnie wiedzieć jakim to cudem się tu znalazłaś? No cóż – jak wiesz, bądź nie wiesz. Każda kobieta która tu trafia nie ma jakiś szczególnych wyborów co do swej egzystencji w tym miejscu. Trafia do Gomeza i zostaje jego... – zamyślił się przez chwilę. – Przyjaciółką od mile spędzanych chwil. Ale mój przyjaciel znalazł cię bo akurat miał coś do załatwienia na Placu Wymian i przyniósł cię nam. Do Nowego Obozu.
Otworzyła usta i miała coś powiedzieć, jednak przerwał jej Gorn. – I od razu uprzedzając twe pytanie – Lee cię nawet nie dotknie to nie w jego stylu. On nie jest Gomezem czy Y'berionem.
– Gomez to...?
– Rządzi Starym Obozem i ma w swych lepkich łapach całą kolonię – przygryzł lekko dolną wargę. – Brudny pupilek króla...
– Ach – westchnęła ciężko. – ten Gomez.
Kiwnął potwierdzająco głową.
– A – zaczęła – ten drugi? Jak mu...
– Y'berion? – odparował Gorn. – On rządzi bandą świrów na południu kolonii. Mieści się tam Obóz na Bagnie. Zwany także Sektą niejakiego Śniącego. Mów co chcesz, ale jeżeli o mnie idzie trzeba mieć wyprany mózg aby żyć na jednym wielkim bagnie.
Dziewczyna pokiwała głową na znak zrozumienia tego co jej przekazał.
– A ty – rozpoczął – ja ci na imię?
– Jestem Finari – odparła – złodziejka z Vengardu.
– Ze stolicy? – zarzucił w zdumieniu brwiami i przygryzł lekko wargi. – Przyłapali cię?
– Nie – pokiwała smutno głową – zdradzili. Złodzieje często to robią jeżeli nie jesteś im dłużej potrzebny. No ale dość tego ckliwego użalania się nad sobą. Co jest tutaj ciekawego? – zatarła ręce i wysunęła wojowniczo podbródek, czekając cierpliwie na odpowiedź.
– Nie próbuj nawet niczego kraść! – ostrzegł
– Spokojnie, duży – odparła – nie mam zamiaru. Macie w obozie też złodziei – zakładam. Ukraść coś złodziejowi to jak nie ukraść, to nie jest złe i mnie nie kręci.
– Mamy – powiedział pół tonu ciszej – szef Szkodników jest legendą wśród Myrthańskich złodziei. Słyszałaś może o Laresie?
Oczy wyszły jej niemal z orbit i otworzyła szeroko buzię. – Lares? – dopytała cicho
On z szerokim uśmiechem potaknął głową. – Wracając do wyrządzania komuś zła... Prowadzimy mini – wojnę ze Starym Obozem. Jeżeli chcesz im trochę dokuczyć zgłoś się do Laresa, powiedz jego ochroniarzom, że to ja cię przysyłam. – Wstał i wyszedł z chatki.
Dziewczyna uśmiechnęła się leciutko, zsunęła na łóżko i poszła spać.

*

No cóż, dziewczyna przeciągnęła się leniwie i podniosła się. Widziała na stołku nowe ubranie. Było bardzo ładne, jako złodziejka często nosiła męskie ciuchy więc ten strój nie był zaskoczeniem. A po za tym lepiej się czuje w za luźnych ciuchach.
Niebieska góra ozdabiana szarym futrem, szare spodnie, buty zawiązane rzemieniami i błękitna chusta. Zapowiadało się nie najgorzej.
Gdy ściągnęła górę swoich podartych szmat, miała dziwne wrażenie, że ktoś się na nią bezczelnie gapi. Pod swoim poprzednim odzieniem miała jeszcze koszulę, sięgnęła do buta i wymacała rękojeść sztyletu. Odwróciła się i rzuciła natychmiast sztyletem w stronę drzwi. Czyżby jej się tylko wydawało? Tam nikogo nie było. Wzruszyła ramionami i całkowicie się przebrała. Gdy wyszła z lepianki, każdy szkodnik patrzył na nią ciekawsko. Wiele razy udało jej się ukrywać swoją płeć, ale Gorn wiedział – nie był przecież głupi. A może ten co ją znalazł to odkrył i mu powiedział? A cholera to wie! Tak czy owak teraz była przynajmniej względnie czysta i lepiej ubrana. Widząc swój ukochany sztylet wbity w skórę na sąsiedniej chatce, podeszła pewnie i wyciągnęła go.
Usłyszała szmer rozmowy.
Finari podeszła więc bliżej i schowała się za pobliską lepiankę. Przy ognisku rozmawiał Gorn i jakiś inny człowiek. Wyróżniał się strojem. Był ubrany w czerwoną zbroję. Widziała ciemne–blond włosy związane z tyłu w niewielki kucyk. Przy boku miał bardzo ładny miecz. Wygląda inaczej, ale widzi że Gorn go toleruje, a może i nawet lubi. Więc nie zamierza nawet próbować go okraść. Kiedyś za coś takiego wyleciała by z bandy. Ale to kolonia – czy to możliwe, że jest tu lepiej niż na wolności? Możliwe. Przynajmniej jak nie chcesz kraść to nie musisz, ale utrudnia to życie. Zresztą jak twierdzi złodziei nie warto okradać. Bo to jak zrobić coś dobrego – jej zdaniem.
– I co lepiej z nią? – usłyszała ciekawie brzmiący głos. Nie należał on do Gorna, tylko do tego drugiego.
– To twarde dziewczę, może dołączy nawet do bandy Szkodników. Kto wie? – odpowiedział Gorn krzyżując ręce na piersi.
Blondyn podrapał się po głowie i przytaknął. – Cieszy mnie fakt, że nie trafi w łapska Gomeza.
– To twój szef, przyjacielu. – Przypomniał mu delikatnie najemnik. – Możesz mieć przez to problemy.
On machnął niedbale ręką, jakby to go nie obchodziło. – Nie dbam o to. A po za tym Gornie, Gomez nie jest moim szefem tylko chwilowym pracodawcą. A to różnica, do tego bardzo znacząca.
– Mówisz tak jakbyś się go nie obawiał.
Blondyn poklepał Gorna po barku, zaśmiał się cicho i oznajmił. – Niedługo to inni powinni obawiać się mnie, przyjacielu.
Gorn westchnął ciężko. – No cóż Diego wspomniał, że jesteś upartym jak mało kto człowiekiem.
Ten drugi spojrzał najemnikowi prosto w oczy i dodał udając obruszenie. – Obgadujecie mnie? Za moimi plecami? Oj... – pokiwał głową w zaprzeczeniu. – Bardzo nie ładnie, myślałem, że tylko Lesterowi w głowie siedzą ploty.
– Właśnie, co u Lestera?
– Ma się świetnie. On i Angar mają najmniej wyprane mózgi. – Powiedział ze spokojem. – Wracając do tej dziewczyny, wiesz jak się nazywa?
– Finari – odparł Gorn zmieniając nieco ton wypowiedzi. – Złodziejka ze stolicy.
Blondyn kiwnął głową na znak, że rozumie. Klepnął przyjaciela w bark, odwrócił się i ruszył przed siebie.
Po cichu podeszła do Gorna i spytała. – Obgadujesz mnie?
On buchnął śmiechem. – Kolejna? – zdołał się uspokoić i oznajmić już normalniejszym tonem. – Nie, to on cię znalazł.
– Jest z Gomezem, ale ma wstęp do was? – spytała zaciekawiona, pocierając dłonie.
Gorn uniósł dziwnie jedną brew. – Skąd wiesz, że pracuje dla Gomeza? – spojrzał na nią przenikliwie. – Podsłuchiwałaś, mam rację?
Finari westchnęła cicho i potaknęła głową. – Tylko trochę – podparła się pod boki. – To co? Odpowiesz mi?
– To przyjaciel, nie jest oddany Gomezowi. Pracuje dla niego bo widzi w tym korzyści. W sumie to on wszędzie się wpycha i kręci. Dla każdego pracuje. Obrotny człowiek.
__________________

Jedna chwila czasem wystarcza by zmienić wszystko w proch.
Tak niewiele trzeba, aby zabrać to czego strata boli najbardziej.
Tak niewiele, a tak wiele…
RPG
SzOla jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
 


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Zbugowane zadania - "Ładunek" oraz "Niepewny płot" Lemmy Czas Zapłaty 3 22-02-14 09:45
"Ułatwione przyjęcie do najemników", a "Zakazane pastwisko" Seruk Pomoc 5 06-02-13 09:04
zadanie "dostawa Baltrama"/ "fałszywy posłaniec" Xyux Pomoc 11 31-01-13 22:07
gdzie moge kupic zwoj "armia ciemnosci" i "Zmniejszenie" w 5 rozdziale? mistrzu120 Porady i triki 1 28-05-10 22:19
Regulamin "Quiz Gothic" i "Coś smiesznego" Donovan Hyde Park 1 17-03-06 14:30


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.