Wróć   Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 > Inne > Art & Story Forum > FanFick
Przeładuj stronę Jak Smutas urlop spędzał

Odpowiedz
Narzędzia wątku Wygląd
Nieprzeczytane 18-02-17, 08:12   #1
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Jak Smutas urlop spędzał

Konkurs na opis wypoczynku
– czyli jak Smutas urlop spędzał

II miejsce w konkursie

Po tym wszystkim Smutas nie raz się zastanawiał czy wszystko co go spotkało było winą tego złodziejaszka czy też może cycatej mieszczki? Ale mimo upływu czasu nie mógł się zdecydować. W końcu doszedł do wniosku, że czyja by to wina nie była, w życiu już więcej na żaden urlop nie pojedzie. Ten jeden raz w zupełności mu wystarczył.
***
Cała historia zaczęła się podczas festynu zorganizowanego w Archolos przez Gubernatora, który doszedł do wniosku że przydałoby się mieszkańcom trochę prostej rozrywki. Na rynku rozstawiło się sporo namiotów z wszelkimi możliwymi atrakcjami. Smutas łaził pomiędzy nimi lekko znudzony przyglądając się przygotowanym atrakcjom. Przez chwilę oglądał połykacza mieczy, ale zrezygnował, bo gość robił to na tyle sprawnie że raczej nie należało oczekiwać krwawego finału, chociaż długość łykanego miecza obiecywała że jego koniec wyjdzie dupą na zewnątrz. Żonglujący nieopodal płonącymi pochodniami przebieraniec też nie miał zamiaru się podpalić ani też złapać pochodni za płonący koniec. Tańczący trochę dalej niedźwiedź nie przejawiał krwiożerczych skłonności, bardziej mu zależało na rzucanych przez tłum smakołykach niż na rozszarpaniu gardeł otaczającym go ludziom. Pewne zainteresowanie wzbudziły w nim krzyki grubego pachołka, który zachwalał atrakcje ukryte w sporym czerwonym namiocie.
- Słuchajcie, słuchajcie! Zapraszam na dziwowisko jakiego jeszcze nie widzieliście! Tajemnicza dama z varandzkich pustyń! Sławna Czarna Mamba zagra dla was na flecie wcale w ustach go nie trzymając! Wstęp za biletami tylko dla dorosłych! Zaznaczam: dla dorosłych!!! A dlaczego dla tylko dorosłych? Zgadnijcie sami jak ona będzie na nim grała! – darł się nawoływacz wykonując przy tych nietypowe ruchy biodrami i puszczając oko do przechodzących.
- Ha! To może być godne uwagi! Dziewucha grająca na flecie trzymanym w… - ucieszył się Smutas i od razu podszedł do sporej kolejki podochoconych facetów, którzy po cichu rozmawiali między sobą o tym co spodziewali się zobaczyć. Ogonek przesuwał się powoli, tłum odwiedzających festyn gęstniał coraz bardziej. Ludzie się potrącali, stali w ścisku, głośno rozmawiali. Rejwach był coraz większy. Berserker stał cierpliwie w kolejce pociągając z trzymanej w ręku flaszki, gdy nagle poczuł że do jego kieszeni wsuwa się czyjaś szczupła dłoń. W pierwszej chwili pomyślał, że to damska ręka i jakaś dziewczyna chce najpierw sprawdzić jego męskość zanim się do niego odezwie. Wiedział że akurat ta kieszeń jest dziurawa i za chwilę zwinna dłoń złapie go za fiuta. Spojrzał więc kątem oka chcąc ocenić urodę podrywającej go dzierlatki. Ku jego zaskoczeniu nie była to kobieta, tylko niewysoki i chudy jak szczapa kieszonkowiec. Smutas wzruszył ramionami i złamał gnojkowi wsuwaną mu do kieszeni rękę w czterech miejscach, a potem solidnym kopem posłał go w tłum. Złodziejaszek jakoś pozbierał się z ziemi i pochlipując złapał się z jękiem za łokieć. Można było zauważyć, że dzięki interwencji berserkera stał się on bardziej funkcjonalny i teraz mógł wyginać się w każdą stronę. Gdyby złodziej podniósł rękę do góry i zaczął nią kręcić to mógłby z przedramienia wiatraczek sobie zrobić. Niestety nie skorzystał z zademonstrowania tej nietypowej atrakcji, tylko z płaczem zniknął w tłumie. Smutas odwrócił się z powrotem w stronę kolejki, gdy poczuł lekkie uderzenie w brzuch. Spojrzał w dół i zastygł w miejscu. Właśnie wpadła na niego biustem nadzwyczaj cycata mieszczka.
- Cyce jak donice… - rozmarzył się berserker czując że zaraz zacznie się ślinić jak głodny pies na sam widok tych krągłości. Posiadaczka imponujących piersi tylko go ofuknęła i ponętnie kręcąc tyłeczkiem poszła dalej przed siebie. Smutas jak zauroczony już chciał ruszyć w ślad za nią, gdy przypomniało mu się po co tu stoi i oceniwszy że jednak ciekawszy od tego biustu będzie pokaz nietypowej gry na flecie postanowił wrócić do kolejki. Staną w niej i dalej pociągając z flaszki posuwał się powoli naprzód. W końcu dotarł do stołu, przy którym postawna baba sprzedała mu bilet. Zabrawszy go, raźno ruszył w stronę namiotu gdzie Czarna Mamba miała dać pokaz swojej wirtuozerii w nietypowej grze na flecie. Pokazał bilet pilnującym wejścia osiłkom i już miał dać krok do środka, gdy obaj postawni ochroniarze zastąpili mu drogę.
- To nie jest bilet na pokaz. – oświadczył ten wyższy.
- A na co? – zdziwił się Smutas.
- To kupon na loterię fantową. – usłyszał wyjaśnienie.
- Foteria lantowa? – berserker powtórzył w myślach te dwa niezrozumiałe dla niech słowa. Nagle pojął co się stało. Gdy pogonił kieszonkowca a potem wpadł na biuściastą mieszczkę, to się potem pomylił i nie do tej kolejki wrócił! Stał teraz jak kołek z kuponem w dłoni i nie wiedział co robić.
- Uwaga, uwaga! Losujemy jedną z głównych nagród! – rozległ się krzyk herolda, który zamieszał ręką w stojącym obok niego na stole koszyku i wyciągnął z niego karteczkę. Potem spojrzał na nią i zawołał.
- Nagroda przypada posiadaczowi kuponu o numerze 234! –
Ludzie zaszemrali i zaczęli sprawdzać swoje kupony. Jednak nikt się nie zgłaszał. Smutas stał dalej nieruchomo nie rozumiejąc o co tu chodzi. Jeden z kupców stojących obok niego spostrzegł, że berserker nie sprawdził swojego kuponu zapytał go:
- A ty jaki masz numer? –
Smutas pokazał mu swój kupon.
- To on! To on! Ten dryblas wygrał! – wydarł się kupiec podskakując z emocji.
Osłupiałego ze zdumienia Smutasa szybko podprowadzono do stolika gdzie herold z uśmiechem oświadczył mu:
- Właśnie wygrałeś urlop ufundowany przez samego Gubernatora! –
Smutas podrapał się w głowę.
- No żesz… Co to jest „urlop”??? – pomyślał.
- Spędzisz najpiękniejsze dni swojego życia w luksusowym kurorcie na rajskiej wyspie! – dokończył herold szczerząc swoje wszystkie cztery zęby i wręczając Smutasowi ozdobny zwój.
- Urlop? Kurort? – berserker powtarzał sobie w myślach obce mu słowa. – O co tu biega ?!?!? –
***
Jedyne co mu potem wyjaśniono, to to, że ma udać się do portu i wsiąść tam na galerę Gubernatora, która dowiezie go na miejsce.
- Pewnie chodzi o jakąś tajną i niebezpieczną misję! – domyślił się Smutas.
Sam rejs nawet mu się spodobał. Większość czasu spędził z kapitanem galery, z którym założył się, któremu z nich uda się wyżłopać beczkę rumu stojąc na burcie galery. Smutasowi nawet nie przeszkadzało że przegrał, bo skąpał się przy tym w morzu aż cztery razy a kapitan tylko trzy i pół. Pół dlatego, że po ostatnim spadnięciu z burty do wody upitolił go rekin i gdy wyciągnięto go z wody została z niego tylko połowa.
Po dopłynięciu na miejsce, a była to urocza wysepka leżąca o dzień drogi od Archolos, Smutas z zaciekawieniem przyglądał się roztaczają czającym się przed nim widokom. Było tu po prostu… ślicznie. Gdy zszedł po trapie z galery i ruszył po molo w kierunku zabudowań spostrzegł wielki napis wykonany nad wejściem do kompleksu ładnych i zadbanych budynków: „Witamy w kurorcie pod Złotym Smokiem”.
- O w mordę… - aż go zatkało. – Przysłali mnie tu złotego smoka zatłuc?? Przecież jeszcze nikomu taki wyczyn się nie udał! Trzeba się będzie jakoś z tego wygranego zlecenia wymigać. – postanowił.
Ale zanim zrobił cokolwiek dopadły go dwie urocze pokojówki i zaprowadziły do jednego z budynków.
- Tu szanowny pan ma apartament, w którym będzie mieszkał podczas pobytu na wyspie. – z czarującym uśmiechem poinformowała go jedna z nich otwierając przed nim drzwi. – Ma pan tu własną łazienkę, sypialnię z wodnym łożem oraz widok na plażę. –
- Wodne łoże? Niby w wannie mam spać? – zdziwił się berserker wchodząc do środka.
Pomieszczenie było wielkie, większe niż izba na pięćdziesięciu chłopa w koszarach. Wszędzie stały eleganckie meble. Zajrzawszy do łazienki zobaczył marmurową wannę wielkości małego basenu. Trochę podumał nad przeznaczeniem dziwnego urządzenia z białego fajansu, w którym pluskała woda. Najpierw myślał że to wodopój, ale za bardzo się trzeba by było schylać aby się napić. W końcu doszedł do wniosku że to chyba miejsce do prania onuc. Ale najbardziej mu się spodobało łoże. Było tak duże, że swobodnie by się na nim zmieścił, obojętnie czy położy się wzdłuż czy w poprzek.
Za oknem widać było zachód słońca. Smutas doszedł do wniosku że położy się spać, a z rana zorientuje się co i jak jest z tym złotym smokiem. Szybko się rozebrał i położył swoje rzeczy na stoliku obok łóżka a potem, z uśmiechem na twarzy, rzucił się na wznak na wielkie łoże. Gdy na nie opadł cała jego powierzchnia zafalowała jak żywa… Przerażony berserker kwiknął jak dzika świnia i próbował zerwać się na równe nogi wymachując przy tym bezradnie wszystkimi pięcioma kończynami. Jednak podrygiwanie na tym ruszającym się łożu bardziej przypominało ujeżdżanie po pijaku wściekłego cieniostwora niż wstawanie. Wciąż kwicząc jak prosię zdołał jednak na tyle przesunąć się do brzegu łoża że udało mu się sięgnąć po leżący na stoliku obok sztylet. Z dzikim okrzykiem zdołał obrócić się na brzuch i zadać temu żywemu łożu, które wyraźnie miało zamiar go pożreć, zamaszyste cięcie. Chlust!!! O mało się nie utopił wpadając przez rozcięcie do wnętrza mebla. Plując i prychając wodą wypełznął w końcu na zewnątrz.
- No, pierwszy magiczny potwór zaliczony. Nikt mi nie uwierzy, że zaatakowało mnie magiczne łoże. – pomyślał.
No i wyszło na to że swoją pierwszą noc w kurorcie rzeczywiście spędził w prawdziwym „wodnym łóżku” czyli spał w wannie.
***
Poranek był dziwny. Jakby nikt nie zauważył że poprzedniego dnia Smutas walczył z magicznie zaklętym łożem. Po prostu kilku służących bez słowa wyniosło zniszczony mebel i po pewnym czasie przyniosło identyczny, tylko sprawny. Berserker wolał się jednak do nowego łóżka nie zbliżać. Miła dziewczyna zaprowadziła go na śniadanie. Weszli razem do wielkiej sali, gdzie w rzędach stały elegancko nakryte stoliki a pod ścianą stał długi stół uginający się od jedzenia. Berserker rozejrzał się. Ludzie podchodzili do stołu z jedzeniem i nakładali je sobie na malutkie talerzyki. Wzruszył ramionami i podszedł do ściany, na której wisiały ozdobne egzemplarze oręża. Zerwał z niej wiszącą tam tarczę.
- To będzie talerzyk w sam raz dla mnie. – zdecydował. Potem ruszył do stołu i załadował całą tarczę żarciem. Gdy zdążył wszystko spałaszować zbliżyła się do niego kolejna śliczna dziewczyna.
- Zapraszam na masarz. Proszę iść za mną. –
Smutas pomyślał, że nieźle tu dbają o wojowników przed walką. Takie ładne laski będą go masować? Dał się więc zaprowadzić do innego budynku, gdzie dziewczyna pomogła mu się rozebrać, a następnie położył się na brzuchu na wskazanym stole. Ponieważ był najedzony z przyjemnością przymknął oczy. Poczuł na swoim ciele mocne dłonie, które wprawnie zaczęły rozmasowywać jego spięte mięśnie.
- Niezły chwyt ma to dziewczątko. – skonstatował. Poczuł jak silne dłonie obracają go na plecy. Z lubością się odprężył i uchylił oczy. Nad nim pochylało się dwóch roznegliżowanych, potężnie zbudowanych facetów, z których jeden właśnie zabierał się do masowania jego brzucha a drugi złapał go za uda.
- Pedały!!!! – zaryczał berserker zrywając się na równe nogi.
Po krótkiej chwili, zostawiając za sobą ciała obu zboczeńców, Smutas cichcem wymknął się z sali masarzu. Wpadł jednak wprost na miłą dziewczynę, która go tu przyprowadziła.
- Masarz już się skończył? – zapytała lekko zaskoczona. – Zapraszam zatem na kąpiel w borowinie. – i złapawszy berserkera za rękę poprowadziła go do kolejnego budynku.
Tam wojownik ze zdumieniem zobaczył kilku ludzi zanurzonych w kadziach z cuchnącym błotem.
- Ta wanna jest dla pana. – dziewczyna wskazała mu koryto pełne błota.
- Ocipieli? Chcą abym się w tym szambie kąpał? – zbaraniał z niedowierzania Smutas.
- O, harpia! – zawołał wskazując ręką. Gdy panienka przestraszona się odwróciła dał drapaka. Teraz, przemykając od budynku do budynku mógł samodzielnie zwiedzić całe miejsce. Uznał że jest dość niesamowite.
- O co tu chodzi? Wylosowali mnie dla jakiejś tajnej misji, tu się okazuje że mam zabić złotego smoka, a trafiam na zaklęte łoże, pedałów i do tego chcieli mnie w szambie topić. – zastanawiał się gorączkowo. Zajrzał przez okno do kolejnego pomieszczenia i zastygł z wrażenia. Zobaczył kilka leżących na fotelach kobiet, które były obsługiwane przez grupę młodych i pięknych dziewcząt. Jedne ślicznotki ucierały w moździerzach owoce wymieszane z ziołami, inne pracowicie nakładały przygotowaną tak pastę na twarze leżących. Kolejne kładły na nich plasterki całych owoców.
- Co tu się dzieje? Szykują je jak pieczyste przed upieczeniem! – Nagle wszystko zaczęło mu się układać w logiczną całość. Ta wyspa została zaklęta! Zapewne w ślad za złotym smokiem pojawili tu się nekromanci i ich służalcze demony, które opętały tych ludzi! Dlatego robią takie dziwne rzeczy. Najpierw masują ciało aby mięsko zmiękło, potem peklują ludzi w specjalnym błocie a na koniec nacierają dla smaku różnymi owocami i przyprawami. Wszystko po to aby lepiej smakowali smokowi!
- Już wiem po co mnie tu przysłali! Mam skończyć z tym co się tu dzieje. – Ucieszył się że w końcu rozwiązał nurtującą go zagadkę.
- Opętaną obsługę trzeba wybić, dla nich już nie ma ratunku. Zapewne większość przeznaczonych do zjedzenia też, bo pewnie zniszczyli im zaklęciami mózgi aby się nie bronili. Zapewne zrobiły to te zaklęte łoża, które połykały tych co się na nich położyli! Resztę należy zrównać z ziemią a na koniec utłuc nekromantów i smoka! – W jego głowie błyskawicznie powstał plan działania. Smutas z dzikim uśmiechem na twarzy sięgnął po swój topór…
***
Smutas odpływał niewielką żaglówką od brzegu. Za nim dopalały się zgliszcza kurortu. Był zadowolony, bo zrealizował prawie wszystko co zaplanował. Tylko smoka nie znalazł, ale pewnie drań zorientował się wcześniej co się dzieje i musiał odlecieć w bezpieczne miejsce. W myślał przypominał sobie najprzyjemniejsze sceny. Trochę szkoda mu było tych opętanych ślicznotek, ale czego się nie robi dla sprawy. Wytłukł je bez mrugnięcia okiem. Ech, te fruwające dookoła poucinane rączki, nóżki i cycuszki… Trochę ciężej było z męską obsługą. Szczególnie mocno bronili się ci z kuchni. Uzbrojeni w tasaki, chochle i patelnie próbowali stawić skuteczny opór, ale w końcu Smutas i z nimi dał sobie radę. No i niektórzy z tych przeznaczonych do zjedzenia, ci o wypranych mózgach, też go zaskoczyli, bo trafiło się między nimi kilku całkiem sprawnych wojowników. Najbardziej jednak zadziwili go nekromanci. Normalnie to ubierali się w szaty o ciemnych kolorach, a tu trafił na całą ich grupę odzianą w białe kitle. No i zamiast się bronić rzucając czary biegali przerażani jak kury dając się bezproblemowo wyrżnąć. Za to podpalając budynki Smutas się naoglądał. Znalazł kolejne miejsca tortur gdzie przygotowywano ciała ofiar do spożycia przez smoka. Widział tam najróżniejsze narzędzia tortur o nieznanym mu przeznaczeniu i całe magazyny dziwnych substancji, którymi zapewne poprawiano smak ciał. Ale podpalił wszystko. Teraz zadowolony z wykonanego zadania wracał na Archolos by zgłosić się do Gubernatora po nagrodę.
***
Trochę pobłądził na oceanie i dopiero na czwarty dzień ujrzał brzeg Archolos. Skierował żaglówkę na ujście rzeki i popłyną w kierunku nadbrzeża w stolicy. Gdy dopływał do brzegu zobaczył na nim dziwny ruch. Na okręty ładowały się zbrojne oddziały Straży Miejskiej oraz grupy najemników. Panował rejwach jakby wojna wybuchła. Gdy zszedł na portowe nadbrzeże zauważył grupkę bogato odzianych ludzi, na czele których stał sam Gubernator. Już miał ruszyć w jego stronę i złożyć raport, gdy Fexo zauważywszy go sam do niego podszedł.
- O Smutas! Dobrze że jesteś! Każdy zbrojny nam się teraz przyda! – zawołał.
- A co się stało? Czyżby złoty smok tu przyleciał? – zaniepokoił się berserker.
- Jaki smok?? Ty nic nie wiesz? Piraci nas zaatakowali! Spalili kurort wypoczynkowy na wyspie! Wyrżnęli całą obsługę i wszystkich pensjonariuszy! Zabudowania, co do jednego, spalone do gołej ziemi. Musimy ich teraz wyłapać i powiesić za ich zbrodnie! – wyjaśnił mu Gubernator. - Nic o tym nie słyszałeś? Gdzieś ty był przez ostatnie dni? Nigdzie nie mogliśmy cię znaleźć. Na pewno nic nie wiesz na ten temat? – dopytywał się Fexo.
Smutas nagle poczuł jak zimny pot zaczął mu spływać po plecach prosto do rowa miedzy półdupkami.
- Eeee… Yyyy... Nie… Ten, no… Urlop miałem. Na rybach byłem… - odpowiedział, lekko jąkając się, berserker skromnie przy tym spuszczając oczy.
- Nie przejmuj się. Nie minie cie okazja do użycia twojego topora. – Fexo poklepał go uspokajająco po ramieniu.
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)
RPG
Smutas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem
Odpowiedz


Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie Możesz wysyłać nowe wątki
Nie Możesz wysyłać odpowiedzi
Nie Możesz wysyłać załączniki
Nie Możesz edytować swoje posty

vB code jest Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wył.
Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni post / autor
Smutas - Mapa Tivfów GPP4 Sesje RPG 116 28-11-16 03:45
Smutas - Za rogi z zaświatami Ancoron Sesje RPG 76 11-11-16 14:18
Smutas - Bandycka nora Ancoron Sesje RPG 164 08-10-16 09:18
Smutas i Eliksir Nowicjusza Smutas WIP 0 08-05-15 09:07
Śmierć Rokkefellera by Smutas Smutas FanFick 6 25-02-10 18:18


Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.