Wątek: Misja w czasie
Wyświetl Pojedyńczy Post
Nieprzeczytane 03-10-05, 15:52   #12
z@wijas
Chrząszcz
 
Zarejestrowany: listopad 2004
Posty: 10
Domyślnie

Jestem z forum g4 i jestem tam pod ksywką Z@dzior wiec.... Macie racje ze jest duzo bledow bo wtedy bylem po formacie i nie mialem jeszcze word i pisalem w notatniku ale nastepne czesci sa juz napisame prawie bez bledow a przynajmniej bez ortograficznych. Oto kolejna czesc opa.




Orków było coraz więcej. Ścieżka przed północną bramą rozchodziła się w dwie strony. Orkowie zbliżali z prawej strony, a z lewej widać było biegnących w naszym kierunku ludzi. Były to kobiety i mężczyźni, niewiadomo skąd oni się tam wzięli. Było ich z tuzin, może ciut mniej.
- A ci co tam robią? – zapytał Klapauciusz
- Nie wiem, może zaspali i nie słyszeli jak dziś rano trąbili że orki idą. – odpowiedział Seba
- Musimy im pomóc. – odparł Jodełko
-Chcesz otworzyć bramę? Wtedy te maszkary tu wejdą i narobią bałaganu. Kto wtedy będzie sprzątał? – zapytał Seba. Orkowie widząc ludzi poza murami dostali ataku agresji i rzucili się do ataku.
- Ale im się agresor włączył. Otwierać bramę! – zawołał. Lecz ta ani drgnęła.
- To co idziemy? – zapytał Kaxperex
- No to idziemy. - odparł Jodełko. Klapausiusz podał mu linę, ten przywiązał ja do blanki muru i razem z Kaxperxem ześlizgnęli się po niej na sam dół. Biegnący tu ludzie już byli przy nich.
-No ludziska, włazić, ale już. Panie przodem. Kecperex osłaniaj mnie. – powiedział Jodełko.
Z murów wystrzelił Klapauciusz ze swojej snajperki. Raz za razem orkowie padali od celnych strzałów, jednak zbliżali się nieuchronnie. Byli już w zasięgu strzału Zadziora i Seby. Ci nie przebierając w środkach pruli z automatów na prawo i lewo. Pierwsze dwa rzędy orków padły martwe. Wtedy do akcji wkroczyli łucznicy i kusznicy, orkowie byli już naprawdę blisko, a dopiero dwie kobiety weszły po linie. Kacperex miał machin guna, gdy orkowie wyszli z za zakrętu, Kacperex przypuścił ostrzał. Taśma z nabojami robiła się coraz krótsza a orków jakby nie ubywało.
Teraz kolej na mężczyzn, ci wchodzili po linie dwa razy szybciej niż kobiety. Poza murami zostało już tylko siedem osób, Kacperez, Jodełko, dwóch farmerów i trzech innych mężczyzn którzy nie wyglądali na rolników. Cos jakby rycerze tylko mieli skórzane pancerze.
- Jodełko, amunicja się skończyła, teraz ty strzelaj a ja założę nową taśmę – zawołał Kacperex. Jodełko obrócił się i nie zdążył wystrzalić. Wtedy z nieba spadł na orków jakby deszcz meteorytów. Jodełko spojrzał na mury i zobaczył jakiegoś człowieka w czerwonej szacie z uniesionymi do góry ręcami, mamrotał coś do siebie, po czym z nieba ponownie spadły meteoryty i kolejni orkowie zginęli. Wszyscy farmerzy byli już na murach. Najemnicy wyciągnęli miecze, orkowie byli już kilka metrów od Jodełki i Kacperxa. Spadające z góry strzały i bełty jakby nic nie robiły bestiom. Jodelkowi skończyła się amunicja trzeba było zmienić magazynek, nie było na to czasu, wystrzelił więc z granatnika. Trafił jednego orka w brzuch, rozerwało go na strzępy, została po nim tylko zielona plama na pancerzach jego towarzyszy. Najemnicy rzucili się do ataku, jeden nawet nie zdążył zadać ciosu gdyż dostał toporem w głowę. Drugi wbił miecz jednemu w brzuch, wyciągną go szybko, wykonał obrót i strącił głowę kolejnej bestii. Nie długo powojował sobie, po chwili jego głowa leciała w kierunku Jodełki, gdyby ten się nie schylił pewnie by dostał z bani. Ostatni pozostały przy życiu wojownik machał mieczem na prawo i lewo, orkowie bali się podejść bliżej.
-Kacperex, Jodełko, wracajcie – zawołał Klapauciusz.
Wtedy Jodełko zarzucił broń na ramię i chwycił się liny, Kacperex zrobił to samo, po chwili towarzysze wciągnęli ich na mury, poza nimi został jeszcze ten jeden nieszczęsny najemnik. Siekną kolejnego potwora, podbiegł w kierunku muru, podskoczył, odbił się nogą od ściany i tym sposobem uniknął ciosu. Wskoczył orkowi na ramiona, drugi ork chcąc go zabić zamachnął się lecz ten uskoczył i cios trafił orka. Najemnik przeskoczył na drugiego odbił się od niego i chwycił się uchwytu na pochodnię wystającego z mury, sięgnął kawałka liny który zwisał z muru. Podciągnął się kilka razy i już stał na blance. Wtedy coś trafiło do w plecy, zaczął się palić po chwili została z niego tylko garstka popiołu. Jego miecz spadł Zadziorowi pod nogi.
Komandosom zostało tylko po jednym magazynku do karabinu i po dwa do pistoletu który nosili jako broń zapasową.
-Rzuć w nich granatem – zawołał Jodełko
-Klapauciusz sięgnął po granat, wyciągnoł zawlecze i rzucił w kierunku orków, nic się nie stało. Z pomiędzy nich uniósł się dym.
-Rzuciłeś smołka – powiedział Seba
-Cholera to przez te nerwy. Odparł
Jeszcze raz rzucił granatem w kierunku orków, teraz nastąpiła eksplozja. Dwóch orków wyleciało w powietrze, spadając na swoich towarzyszy. Naglę w ich kierunku zaczęły lecieć kule ognia, schylili się. Wtedy za nimi usłyszeli przeraźliwy krzyk, obrócili się ale nikogo tam nie było, spojrzeli pod nogi i ujrzeli kupkę popiołu. Orkowie ścieli jedno drzewo i zaczęli nim wyważać bramę. Po kilku silnych uderzeniach brama wypadła z zawiasów, tłum orków wlał się do miasta. Przed wejściem do bramy byli ustawieni kusznicy, Gdy tylko w wejściu pojawili się orkowie wystrzelili ze swoich broni. Pierwszych kilku padło na ziemię, w ciele mieli po kilka bełtów. Kusznicy sięgnęli po miecze. Zanim zdążyli wykonać tą czynność orkowie byli już przy nich. Nielicznym udało się uniknąć ciosu. Zadzior spostrzegł że już więcej żaden ork nie jest po za murami. To znaczy że nie ma ich już więcej. W mieście było ich jeszcze mniej więcej z pięćdziesięciu. Zadzior rzucił w nich granatem, Seba i Kacperex zrobili również to samo. Trzy wybuchy i znaczna część orków przestała istnieć. Jeszcze po kila dłuższych seryjek z karabinów i przy życiu zostało już kilku orków. Z nimi już sobie poradzili królewscy rycerze.
-No i już po kłopocie. – oznajmił Seba
-No chyba na to wygląda – odparłem
-Czyli co? Teraz idziemy do Hagena i lecimy do domu? – zapytał Seba
-Nie liczył bym na to – powiedział Zadzior
-Chodźmy do niego.
Kilka minut później byli już w ratuszu, stanęli przed już znanym im stołem i spytali: „Gdzie jest Hagen?” Miłościwy lord Hagen poległ w walce, teraz ja tu dowodzę. Mam na imię Andre i podobnie jak Hagen jestem Lordem. – oznajmił
-Jak to poległ? Co to ma znaczyć? To go podnieście, obiecał nam pomoc w wydostani się z tego... – nie skończył Seba
-...Khorinis - pomógł mu Jodełko
-Tak właśnie, z Khorinis. I co teraz kto nam pomoże? Może ty?
-Może i ja, ale ostrzegam Cię jeszcze jedno słowo a takim tonie i nie dożyjesz jutra! – odkrzyknął Andre.
-Mam cię w dupie je**ny banbusie. Gadaj kto nam może pomóc albo wsadzę ci ten mieczyk w dupe! – odkrzyknął Seba.
-Wyzywam cię na pojedynek!
-Na pojedynek? Ty mnie? Hahahaha – zaśmiał się
-Zgoda, ale ostrzagam Cię po raz drugi już dzisiaj, nie dożyjesz jutra. – Odparł Andre
Po chwili wyszli z budynku, udali się w kierunku placu z szubienicą, potem po schodach na górę, i znaleźli się na jakimś dziedzińcu. Tu właśnie miał rozegrać się pojedynek. W jednym narożniku stanął Seba ze swoim gnatem, w drugim lord Andre i jego miecz. Pojedynek się rozpoczął, Andre biegł z uniesioną bronią w kierunku przeciwnika. Seba, dłubiąc lewą ręką w nosie drugą uniósł broń, wycelował w Andre i powiedział „Ręce do góry”. Andre stanoł popatrzył na niego jak na nienormalnego i spytał „ Ty chyba żartujesz? A jak nie podniosę to co?”
-To jajco, Jak nie podniesiesz to zobaczysz.. – odparł
Andre znów zaczął biec. „A to co? Szarża Palladyna” – zapytał Seba i wystrzelił.
Rycerz stanął w miejscu, upuścił miecz, padł na kolana a polem przechylił się do przodu i legł na twarz. Seba podszedł do niego, podniósł z ziemi miecz, i powiedział „Nie wierzyłeś że wsadzę ci go w dupe? To teraz masz”
- Seba!! Daj spokój! On już nie żyje. Zostaw go! – krzyknął Jodełko. Seba posłuchał go i wyrzucił broń, podszedł do swoich kamratów i razem wyszli z koszar.



Jestem bardzo zaskoczony ze sie wam nie podobalo bo na G4 dostawalem same 10/10 a tu ktos dal 5/10. No ale coz moze nastepne czesci beda lepsze, wg userow z G4 kazda kolejna czesc jedt lepsza od pozostalej.
RPG
z@wijas jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem