Wyświetl Pojedyńczy Post
Nieprzeczytane 28-06-18, 12:29   #9
 Hassan1
Kąsacz
 
Hassan1 awatar
 
Zarejestrowany: marzec 2017
Skąd: Mmz
Posty: 865
Domyślnie

Zamieszczam wyjaśnienie, jeśli kogoś ono interesuje. Zaznaczę, że wiele rzeczy miałem w głowie podczas pisania, jednak później okazywało się, że można je interpretować na parę sposobów, co w sumie jest na plus, bo o to w tym po części chodziło.

Bohaterką jest dziewczyna, w nieznanym wieku, na pewno powyżej 17 lat. Kocha góry, uważa że zna każdy szlak, któregoś dnia brawura wzięła górę i zeszła ze ścieżki, żeby zobaczyć kozice, ignorując znaki. Na polance osunięty z urwiska kamień spadł jej na głowę, lub potknęła się i spadła (nie wyjaśnione). Efektem było to, że nie umarła, ale wylądowała w szpitalu w stanie śpiączki.

Najważniejszym fragmentem tekstu jest ostatni dialog lekarza z pomocnikiem. Z dialogu tego wynika, że następnego dnia w południe dziewczyna ma zostać odłączona od respiratora, co wiązać się będzie z jej śmiercią (można z tego wnioskować, że śpiączka trwa nawet kilka lat). Według lekarza osoba w śpiączce nie wie co się wokół niej dzieje, jest praktycznie martwa, ale jako lekarz musi dbać o to, żeby żyła, aż nie zostanie odłączona. I dlatego ją reanimował, gdy stanęło jej serce (o co zapytał go pomocnik).

Ale czy tak jest na pewno? Czy osoba w śpiączce nic nie czuje i nie wie co się z nią dzieje?

Ukazany jest sen dziewczyny, która błądzi we śnie po swoich ukochanych górach, idąc samotnie tym samym szlakiem, który doprowadził ją do sytuacji w szpitalu, lecz tym razem nie spotyka żadnych ludzi i na dodatek jest sama. Piękno gór pochłania całą jej uwagę, gdyż jest w krainie marzeń i snów, śpi, będąc wciąż tamtą siedemnastolatką, nie wiedząc co się dzieje z jej ciałem.

Na pewno?

Od samego początku, od rana towarzyszy jej śpiew ptaków, później okazuje się, ze to śpiew drozda, który symbolizuje... jej rodziców. Obecność drozda i jego śpiew jest tak naprawdę głosami jej rodziców, którzy ostatniego dnia przed dokonaniem eutanazji przyszli by spędzić go z córką. Mówili do niej nieustannie, rozmawiali z nią, a ona słyszała to, ich głosy były dla niej niczym ptasie trele, jednak nie potrafiła ich bezpośrednio zidentyfikować (drozd nie chciał dać się dotknąć).

Dopóki słyszała śpiew drozda, była beztroska, radosna, szczęśliwa, jednak gdy cichł, zaczynała odczuwać niepokój. Chwila gdy podeszła do strumienia, po obmyciu twarzy nagle poczuła się czysta, jej włosy zostały skrócone - oznacza to, że jej rodzice ją umyli i ostrzygli.

Dziewczyna przez cały czas wiedziała dokąd zmierza, miała ściśle wyznaczony cel i przeczuwała, co może się tam znajdować, dlatego im była bliżej tym bardziej uwierały ją kamienie w stopy i tym cichszy był śpiew drozda (wcześniej śmigała boso, nic nie czując, wesoła i radosna). Podczas spaceru kilkukrotnie ma przebłyski rzeczywistości (ujęte kursywą), ale nie może zwrócić na to uwagi.

Osoby, które spotkała również mają znaczenie. Kobietą z laską była oczywiście śmierć. Słowa "jutro w południe" oznaczały datę eutanazji i oczywiście, jak napisał Spykers, nie chciałaby żeby jej mama z nią poszła.
Chłopakiem na ławce jest lekarz, który ją operował i wprowadził w śpiączkę. Nie znała jego wyglądu, więc przyjął postać chłopca. Czerwone paznokcie symbolizują krew. Jego głos, który dziewczyna zignorowała to próby jej wybudzenia.

Zoolog symbolizuje siłę, która ją podkusiła do przesadnego podejścia, coś wewnątrz niej, co ją zachęciło do zbytniego zajścia w zagrożoną strefę. Tę ciekawską część osobowości, która daje impuls a potem kryje się, by obserwować rozwój wydarzeń.

Gdy weszła na polanę nastał kulminacyjny moment. Wejście na tę polankę symbolizowało tę chwilę, gdy rodzice powiedzieli do niej, że jutro chcą ją odłączyć. To najważniejsza chwila w opowiadaniu. W jednej chwili znikł drozd, ucichł śpiew, znikła cała otoczka, a została śmierć i poczucie rozpaczy, tak silne, że jej serce się zatrzymało, uleciała z niej cała chęć do życia.
Chwila, gdy usłyszała, że właśni rodzice chcą ją pozbawić życia. Serce się zatrzymało, umierała. Ale lekarze natychmiast rozpoczęli reanimację i po drugiej serii elektrowstrząsów udało się przywrócić pracę serca.

Potem asystent lekarza zaczyna podejrzewać, że zatrzymanie serca mogło być reakcją na to, że rodzice jej wtedy powiedzieli o odłączeniu, ale lekarz senior to zbywa, twierdząc, że osoba w śpiączce nie ma żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym.

A czy to prawda? Czy też może ma, lecz nie tak bezpośredni jak się wydaje? Na to odpowiedzi udziela właśnie to opowiadanie.



Rozpisałem się, choć chciałem zrobić to krótko. Symboli jest znacznie więcej. Jeśli komuś się chciało czytać opowiadanie a nawet wyjaśnienie to dziękuję. Resztę pozostawiam do interpretacji własnej.
RPG
Hassan1 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem