Wyświetl Pojedyńczy Post
Nieprzeczytane 09-05-04, 22:47   #3
holek
Jaszczur
 
Zarejestrowany: grudzień 2003
Skąd: Świebodzice
Posty: 218
Domyślnie

„OKO WŁADZY”cz.3

Trzej wysłannicy klasztoru Adanosa powoli zbliżali się do wyspy orków, podczas tego czasu Holek poił się swym winem, przez które tajemniczo zaginęło 1000 złotych monet. Symeth zabawiał się swoim łukiem strzelając do juz pustych butelek po winie, które masowo zostawiał Mroczny Elf. Natomiast HAVOC rozmyślał jak złapie Ardhada używając do tego pomocy Dummera oraz Leśnego Elfa.Nie mógł zrozumieć woli mistrza, Merdariona który do tak trudnego zadania wybrał jakichś Elfów i jednego maga, uważał, że to absurdalne posyłać niedoświadczone osoby na walkę z najlepszym wojownikiem zakonu, lecz starał się to sobie wytłumaczyć mówiąc, że Holek na pewno bardzo rozgniewał arcymagów, którzy uznali to za najlepszą dla niego karę. Następnego ranka w końcu ujrzeli wyspę, na której miał przebywać Krasnolud, HAVOC jeszcze raz przypomniał Elfom jak go trzeba złapać do oka władzy, wyglądało to w następujący sposób, ktoś musiał ogłuszyć Ardhada następnie osoba z amuletem miała za zadanie wypowiedzieć w skupieniu magiczne słowa, po których oko miało wciągnąć Krasnoluda. Wszystko było dokładnie wytłumaczone dwóm Elfom, ponieważ nikt nie mógł popełnić błędu, który najprawdopodobniej kosztowałby czyjeś życie. Nadszedł już czas, aby opuścić statek i wyruszyć na nieznaną dla 3 wysłanników zakonu wyspę pełną orków, Holek wraz z Symethem nie mieli na to ochoty, ale gdyby się nie zgodzili pójść HAVOC na pewno ukarałby ich pierwszym lepszym zaklęciem, więc Elfy nie miały innego wyboru. Zaraz po oddaleniu się od statku Holek wyciągnął z kieszeni bardzo mały sztylet, który również kupił przed odpłynięciem za klasztorne pieniądze, wtedy Symeth z pobłażaniem zapytał Dummera:
-Masz zamiar tym malutkim sztylecikiem ZABIĆ ORKA!?
-Eeee sam nie wiem z mieczem bym sobie nie poradził a pomyślałem, że i taka broń się przyda.
-Do, czego? Jeżeli chcesz tym robić coś więcej niż obierać gruszkę to… a nie ważne schowaj ten sztylecik, bo i tak w razie, gdy spotkasz orka lub Ardhada tym się na pewno nie obronisz.
-Nie wymądrzaj się, i tak mi się opłacało ja za to nie płaciłem!
-Masz racje nie da się ukryć, że korzystasz sobie z klasztornych pieniędzy, jeszcze nasyłasz na mnie HAVOCA! Co ty mu nagadałeś? Wczoraj ciągle się mnie wypytywał o te monety, które… - Wtedy Symethowi przerwał krzyk orka biegnącego prosto na niego, nim zdołał zrozumieć, co się dzieje ktoś zabił orka, który następnie upadł na ziemię, Symeth szybko wyciągnął łuk i przygotował się do strzału, lecz niepotrzebnie gdyż uratował go pewien łowca orków, który wykonał śmiertelny dla orka strzał z kuszy prosto w głowę, zaraz po tym podbiegł w stronę Leśnego Elfa, aby zapytać go czy wszystko w porządku, lecz HAVOC wyszedł mu na przeciw:
-Skąd się tu wziąłeś?
-Jestem łowcą orków i regularnie odwiedzam tą wyspę, aby utrzymać się w fachu jestem tu drugi dzień, lecz właśnie zmierzałem w stronę mojego statku, ponieważ dzieją się tu jakieś dziwne rzeczy, tej nocy ciągle słyszałem jakieś jęki oraz okrzyki orków. Nigdy wcześniej tak nie byo, więc nie chce wiedzieć, co jest tego powodem.
-O dzięki ci Adanosie za tego młodzieńca!!
-Nie rozumiem, dlaczego niby mam być dla was zbawieniem?
-Ty, jako jedynu wiesz jak tu przeżyć i nie zabłądzić, musisz nam pomóc, zapewniam cię, że zostaniesz sowicie wynagrodzony przez klasztor Adanosa.
-Dobrze, ale mówiłem już, że dzieją się tu dziwne rzeczy a tak w ogóle to, co wy tu chcecie robić? Jestem pewien, że nie będziecie zbierać trofeów z orków.
-Tak oczywiście, że nie otóż wiemy, co jest powodem tych nocnych jęków, to Ardhad jeden z najpotężniejszych wojowników Adanosa, który przyszedł tu wyrównać rachunki z orkami. My musimy go złapać i właśnie ty nam w tym pomożesz, będziesz nas bronić przed orkami a na koniec, pomorzesz w schwytaniu Ardhada. Co ty na to?
-Hmm… zgoda, ale po tym wszystkim sowicie mi zapłacicie.
-O tak oczywiście, jak tylko wrócimy z tej przeklętej wyspy mistrz Merdarion należycie cię wynagrodzi.
-Tak, a co z tym Dummerem? – Wtedy łowca, orków wskazał na leżącego Holka, na co Symeth odpowiedział:
-A nie przejmuj się nim pewnie zemdlał, kiedy zobaczył tego orka, zaraz go ocucę.Symeth ocucił, więc Holka, który nie za bardzo rozumiał, co się dzieję a widząc uzbrojonego po zęby wojownika stojącego tuż obok odrobinę spanikował, lecz nie było to nic groźnego, ponieważ jedno uderzenie w twarz uspokoiło go i dał sobie wytłumaczyć, o co chodzi. Tak, więc wszyscy ruszyli w dalszą drogę, łowca szedł pierwszy ze względu na znajomość wyspy oraz zdolności wypatrywania orków. Podczas drogi nowy członek wyprawy się przedstawił a miał na imię Kaim oraz powiedział parę ciekawych rzeczy na swój temat np. że polowanie na orków jest jego ulubionym zajęciem a zarazem sposobem na utrzymanie się. Kaim chciał wcześniej wstąpić w szeregi paladynów ze względu na zdolności, jakie posiada, lecz stwierdził, że to nie dla niego, nie miał ochoty nosić błyszczącej zbroi lub wszystko robić za króla. Tak, więc wybrał drogę Łowcy Orków. Wędrówka po wyspie trwała już cały dzień i zapadła noc wtedy wszyscy zgodzili się na przeczekanie nocy w jakimś bezpiecznym miejscu, nikt nie miał ochoty natknąć się na jakiegoś orka po ciemku lub tym bardziej na Ardhada. Kiedy miejsce postoju zostało wybrane wszyscy uzgodnili że ktoś musi pełnić warte rozpalono więc ognisko a potem ustalono zmiany, pierwszy był HAVOC który bez większych przeszkód przesiedział swoją kolej po nim był Kaim a następnie Symeth. Nikt nie miał żadnych problemów aż przyszła kolej Holka, były pewne problemy z obudzeniem go a następnie zmuszeniem do jego warty, lecz tylko chwilowe. Dla Dummera siedzącego przy ognisku czas płynął niezwykle wolno, kiedy był już u kresu wytrzymałości psychicznej z powodu znudzenia wstał żeby się przejść, szedł w obojętnym kierunku, ponieważ wiedział, że gdy ognisko się pali odnalezienie innych nie będzie stanowiło problemu. Kiedy Holek oddalił się już dosyć daleko od ogniska stwierdził że powinien zawrócić lecz nagle usłyszał głośny ryk niedaleko siebie od którego włosy stanęły mu dęba, zaczął więc biec ile sił w nogach gdy już zbliżał się do ogniska coś mu wybiegło na drogę i rzuciło się w jego stronę, przerażony Dummer wyciągnął swoją runę z zaklęciem snu i cisnął nią w stronę nie znanego napastnika a następnie odskoczył w bok i szybko sięgnął po niewielki sztylecik który stanowił dla niego jedyną broń, gdy tylko wstał zorientował się że jego napastnikami muszą być wargi przyciągnięte światłem ogniska, Holek nie wiedział przez jaką ilość wargów został zaatakowany lecz zakładał że jest ich zbyt wiele aby podejmować walkę. Tak, więc ponownie zaczął uciekać tym razem w nieznanym dla niego kierunku, lecz po chwili biegu Mroczny Elf zmęczył się a wtedy jeden z wargów rzucił się prosto na niego i gdy już miał go ugryźć Holek wbił mu sztylet w gardło. Zwierzę zaczęło się miotać we wszystkie strony a następnie bezwładnie padło na ziemię. Dummer pośpiesznie wstał i kontynuował ucieczkę nie wiedząc czy wargi dalej go gonią. Uciekając Holek nie widział zbyt wiele, można powiedzieć, że biegł na ślepo. W końcu dobiegł do urwiska, przed którym się zatrzymał, teraz był już przekonany, że zgubił wargów, lecz nie miał powodu do radości gdyż nie znał powrotnej drogi do innych członków wyprawy i nawet nie myślał o ich szukaniu w środku nocy. Tak, więc Mroczny Elf nie mógł zrobić nic innego po za spędzeniem nocy właśnie w tym miejscu.

I kolejna część napisana w... temacie o oku władzy mam nadzieję że nie popieracie łowcy który by zmieszał wszystkie opowiadania do swojego tematu :?: :?
__________________
RPG
holek jest offline  
Góra