Wyświetl Pojedyńczy Post
Nieprzeczytane 11-03-18, 23:51   #1
Diego434
Chrząszcz
 
Zarejestrowany: październik 2016
Posty: 9
Domyślnie Przeklęte kamienie

Witam! Wstawiam krótki prolog do nowego opowiadania. Powiedzcie, czy wam się podoba
Prolog
Wioska nie wytrzymała. Potępieńcy przebili się przez mur i zebrali krwawe żniwo. Idący przez miasto człowiek wiedział, że mogą wrócić. Jednak nie obchodziło go to. Był wściekły! Stracił tydzień ucząc tych kretynów jak się przed nimi obronić! I co z tego wyszło?
Domki, które naprędce wybudowano, aby po prostu chroniły przed wiatrem i deszczem, były teraz kompletnie zniszczone. Cała wioska wyglądała jakby przed chwilą przeszło tędy tornado. Jednak najporządniejszy budynek się ostał. Spełniał on funkcje kościoła i jednocześnie ostatniej fortecy. Widać było ślady pazurów, jednak stwory nie zdołały zniszczyć solidnej, grubej drewnianej ściany.
Z nadzieją która nagle wlała się do jego serca ruszył, myśląc że w środku mogą być jeszcze żywi ludzie. Zaczął obchodzić dookoła budynek sprawdzając czy w pobliżu nie został żaden potwór. Poczuł nieprzyjemny odór. Miał złe przeczucia. Tak łatwo by nie zrezygnowali. Zobaczył że tylne drzwi są otwarte. Zobaczył też ślady krwi ciągnące się z budynku do miejsca w którym mur został kompletnie zniszczony. Wszedł do środka.
Nie mylił się. W obszernym pomieszczeniu znalazł ciała około dwudziestu osób. Przynajmniej tak stwierdził, bo zwłoki były naruszone. Wszędzie walały się wnętrzności, powyrywane kręgosłupy, ręce, nogi. Krew była wszędzie, na ścianach, suficie. To co zostało, porozrzucane, to resztki z uczty Potępieńców.
Odór rzezi uderzył go w nozdrza. Zwymiotował. Pośpiesznie wyszedł na zewnątrz, zataczając się. Spojrzał za siebie i podjął decyzje.
Nie mógł ich tak zostawić. Zebrał Energię w dłoniach po czym rzucił ją podpalając budynek. Wyszeptał po cichu modlitwę i odwrócił się. Łzy złości spłynęły po jego policzku.
To był już piąty raz! Piąty cholerny raz próbował. Jednak próba znów się nie udała. Znów zawiódł. Wszyscy nie żyją. W jego oczach płonęła zemsta.
Wypatrzył ślady krwi, prowadzące na północ. Podążył za nimi. Uszedł pare kilometrów , zanim ich wyczuł. Było ich piętnaście. Otoczył się Energią i ruszył. Oddzielał go od tych stworzeń tylko wielki głaz. Szybko okrążył go i rzucił się na bestie.
Ledwo zdążyły go zauważyły, a już dwa z nich leżały martwe. Jednemu odpadła głowa, drugi uderzony pięścią wzmocnioną Energią przeleciał jakieś dwadzieścia metrów i upadł łamiąc kręgosłup.
Potwory zawyły. Gromadnie rzuciły się na niego, jednak to im nic nie dało. Niemożliwym było go zranić. Z wielką szybkością odskoczył od szarżujących na niego bestii, bo czym skoczył ponad ich głowami i w locie uderzył dwóch w plecy. Twarda skóra, chroniąca ich przed uderzeniami, nie pomogła im. Zmiażdżył ich kości, zabijając na miejscu.
Znów odskoczył na bezpieczną odległość. Wyjął miecz zza pleców. Była to prowizoryczna broń zrobiona z drewna, jednak pokryta odpowiednio zaostrzoną Energią potrafiła być naprawdę twarda i ostra.
Wskoczył pomiędzy zupełnie już rozszalałe bestie. Próbowały chwycić go swoimi kudłatymi, potężnymi rękami, jednak żaden z nich nie był dostatecznie szybki. Miecz, mimo że z drewna, ciął bestie tworząc fontannę krwi. W jednej chwili wbił się w jednego stwora, a w drugiej przecinał kolejnego.
Potępieńcy padali jeden po drugim. Nawet nie zdążyły wypatrzeć wroga, a ten już wbijał w nich swój miecz. Krew lała się na wszystkie strony. Śmierć dopadała ich szybko. Cięcia były głębokie.
Po chwili było po wszystkim. Rozproszył moc i odwrócił się od zabitych stworzeń. Ogień zemsty powoli znikał z jego oczu. Rozejrzał się, zastanawiając się w którą stronę pójść. Wzruszył ramionami, wiedząc, że i tak nie wie gdzie iść, i ruszył po prostu przed siebie. Miał zapas jedzenia już tylko na dwa dni. Jeśli wkrótce nie znajdzie żadnej wioski, umrze z głodu.
*
Po czterech dniach, i trzydziestu zabitych potworach, w końcu ją zobaczył. Na oko miała pięćdziesięciu mieszkańców. Miała mur zbudowany z kamieni, wysoki na dwa metry. Łatwy do zniszczenia, jednak wioska jakoś się trzymała. Ruszył w jej kierunku.
To będzie szósta. Może tym razem się uda.

Ostatnio edytowane przez Diego434 : 26-03-18 o 00:51.
RPG
Diego434 jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem