Wątek: Risen 2 i DLC
Wyświetl Pojedyńczy Post
Nieprzeczytane 05-05-12, 11:26   #7
Kel'Thuzad
Ten kulturalny.
 
Kel'Thuzad awatar
 
Zarejestrowany: luty 2006
Skąd: Gentlemen's Table
Posty: 1 242
Domyślnie

Ależ mój drogi rozmówco to jest jeden z tych argumentów, który z miejsca kwalifikuje tę grę na najgorszej pozycji względem pozostałych gier Piranha Bytes. Pokazuje on niepokojący kierunek obrany przez studio pod egidą nowego wydawcy. Nie jest to też tylko "wycięcie kilku rzeczy", co można zobaczyć po zawartości dwóch DLC, z których pierwsze jest jednak oferowane za cenę zdecydowanie niewspółmierną do oferowanej zawartości. Skoro jednak dla niektórych to jeszcze za mało.

Pytanie trochę nietrafione, gdyż nie dotyczące tematu, zresztą. Jednakże, skoro Pan tak ładnie prosi, z rękawa mogę podać parę dowodów potwierdzających fakt, który wytoczyłem we wstępie mojej poprzedniej wypowiedzi.
Jednym z nich będzie fatalnie zrealizowana walka wręcz, bezsprzecznie najgorsza ze wszystkich gier tego studia. Rozczarowanie dla mnie tym większe, że po Risen (1), gdzie ten aspekt był rozwiązany co najmniej bardzo dobrze, do perfekcji wręcz doprowadzając specyficzne podejście Piranha Bytes, nie spodziewałem się nagle jego porzucenia, zastępując go niedokończonym, męczącym, z angielska: clusterfuckiem. Na początku, przeglądając listę umiejętności i tzw. brudnych sztuczek, przed rozpoczęciem gry, spodziewałem się jeszcze bardziej udoskonalonego systemu z poprzedniej gry. Na papierze wygląda to imponująco i gdyby, jak już raz mi zarzucono, na prawdę nie grał w tę grę i posuwał się mimo to do jej komentowania, moja opinia byłaby na temat walki wręcz jak najbardziej pozytywna. Niestety, gdy zasiadłem do gry, wyuczyłem się paru sztuczek, nic nie mogło zakryć stanu faktycznego: walka wręcz w Risen 2 to jeden z bardziej sztywnych, z angielska, button-smashów, jakie widziałem. Ogranicza się ona głównie do masowego wyprowadzania nieskomplikowanej serii ciosów, doprawionej solidnym kopniakiem. Kontrola nad postacią jest źle zrealizowana, nie możemy wygodnie operować krokami podczas walki, co przy starciach z większą liczbą przeciwników sprowadza się do nieustannego obserwowania irytującej animacji "you've been hit" i masowego konsumowania rumu w celu podreperowania zdrowia. Jeszcze gorzej sprawa wygląda przy konfrontacji z fauną, gdyż walcząc wręcz nie mamy możliwości obrony. Walka wręcz to zgeometryzowana walka z watahą sławnych i znienawidzonych wilków z pierwszych części serii Gothic. Jest aż tak źle. Lepiej ma się sprawa walką na dystans, lecz z tym rozprawię się w finalnej opinii wyrażonej w odpowiednim temacie. Podobnie z magią/voodoo, którą zajmę się przy drugim, z angielska: walkthrough.
Prosił Pan o jeden dodatkowy argument, proszę bardzo: jest nim walka wręcz. Lecz nie tylko. Duże wątpliwości, jako człowiek lubiący gry studia, mam też odnośnie konstrukcji fabuły. Chodzi mianowicie o zupełne zlikwidowanie frakcji - tak wyklinane w Gothic 4, tak niezauważane w Risen 2! Co prawda, mamy w zakładce postaci swój "status", lecz zmienia się on zaledwie dwa razy, na samym początku, zgodnie z postępem fabuły, która jest tak samo liniowa jak w przypadku Risen (1).

Nie jest to oczywiście koniec negatywów tej produkcji; lecz nie znaczy to, że nie posiada owa gra i swoich wielkich pozytywów! Kompleksowe jej omówienie postaram się zaprezentować już w niedalekiej przyszłości w odpowiednim temacie.
Ton Pańskiej prośby sugeruje pokątnie, że uważam grę Risen 2 za grę złą, to jest niegrzeczną insynuacją. Insynuacją także, że uważa Pan poprzednie gry studia za niezbyt dobre produkcje, co bynajmniej nie jest prawdą.

Pozdrawiam i życzę miłej soboty.
__________________
"Nie można odebrać prawa do decydowania o losie narodu zgodnie z przysługującymi prawami tylko dlatego, że ktoś jest od nas głupszy."
Szanowny Pan Tues Asinus, teoretyk ustroju demokratycznego.
RPG
Kel'Thuzad jest offline  
Góra Odpisz z cytowaniem