Wątek: Chata Smutasa
Wyświetl Pojedyńczy Post
Nieprzeczytane 10-02-14, 11:13   #1
Smutas
Berserker
 
Smutas awatar
 
Zarejestrowany: grudzień 2005
Skąd: kraina barbarzyńców
Posty: 13 004
Domyślnie Chata Smutasa

Chata Smutasa

Idąc traktem od miasta trzeba wdrapać się na niewielkie wzniesienie, z którego widać odległą już bramę miejską. Schodząc dalej w dół mijasz niewielki staw, raczej bajoro, zarośnięte trzciną i powoli zamieniające się w torfowisko. Latają nad nim chmary ważek o błyszczących skrzydłach. Zaraz za nim można zauważyć skręcającą w bok od traktu ścieżkę, niknącą dalej w wysokiej trawie. Ktoś wbił obok w ziemię kawał drąga z przyczepioną do niego drewnianą tabliczką. Musiał to zrobić dość dawno temu, bo drogowskaz jest pochylony i zniszczony przez dreszcze i burze. Uważny obserwator ze zdziwieniem zauważy na tabliczce wypalony niezwykły znak, przypominający wizerunek pszczoły. Ktoś bardzo ciekawski, kto zechciałby sprawdzić dokąd wiedzie wąska ścieżka, musi się uzbroić w cierpliwość. Najpierw maszerowałby poprzez wysokie trawy, potem zagłębiłby się w chaszcze leszczyny i innych krzaków powoli zamieniające się w młody liściasty las. Po kilkuset krokach ścieżka doprowadza do sporej, ukwieconej polany, na której końcu stoi niewielka, kryta trzcinową strzechą chałupka. Na polanie, co kilka kroków stoją ule, a wokół brzęczą całe chmary miodnych pszczół.
Sama chałupa sprawia sympatyczne wrażenie. Niewielki drewniany domek z wystającym z dachu ceglanym kominem, z którego snuje się niewielki dym. Z tyłu widać kamienną cembrowinę studni.
Podchodząc bliżej niepozornego domostwa można zauważyć siedzącą przed nią w wiklinowym fotelu postać…



- Smutas, to ty? Co tu robisz? - wołasz zaskoczony widokiem berserkera, który siedząc sobie wygodnie w fotelu popija coś ze stojącego na stoliku obok dzbanka.
- Jak "co tu robię"? To moja chata. Pomieszkuję tu gdy wracam do miasta z kolejnej wyprawy.- Wzrusza ramionami Smutas. - Przecież nie będę siedział za murami. Nie dość że tam śmierdzi jak w kloace, to jeszcze straż miejska jakiś przepisów pilnuje. Że niby ludziska mają się obyczajnie zachowywać i takie tam... Nawet nachlać się porządnie nie można, bo zaraz chcą cię w areszcie zamykać. Wolę już tutaj siedzieć. Przynajmniej żaden urzędas dupy nie truje kolejnym edyktem z podatkami. -
- Nie nudzisz się tutaj? - Rzucasz pytaniem.
- Jak się znudzę, to ruszę na kolejną wyprawę. - Smutas wzrusza ramionami. - Właśnie się zastanawiam dokąd by tu się udać. Tylko że nie chce mi się samemu wędrować. Chcesz może iść ze mną? -
- Czemu nie. - Odpowiadasz. - Dokąd mielibyśmy się wybrać? -
- Eeee... - Smutas uważnie rozgląda się dookoła. - Tylko morda w kubeł, nie zdradź mnie w mieście, bo zaraz tu kogoś na przeszpiegi przyślą... -
- Czego mam nie zdradzać? Że ruszamy na wyprawę? - Dziwisz się.
- Nie, raczej chodzi o to jak byśmy wyruszali. - Smutas podrapał się w głowę. - Wiesz, że magia przestała prawie działać i zwoje z czarami są na wagę szlachetnych kamieni. Władze miasta chcą konfiskować każdy zwój jaki znajdą. -
- Ty masz zwoje z zaklęciami? Jakieś bojowe czary? -
- Jakie tam zaklęcia... Spadek po dziadku mam. - Berserker wstał z fotela. - Chodź ze mną do środka to ci pokażę. -

Wchodzicie razem do środka chaty, wprost do niewielkiej izdebki. Smutas odsuwa nogą leżące na podłodze skóry i odsłania znajdująca się pod nimi klapę.
- Tu włazimy. - rzuca przez ramię.
- Do piwnicy? - dziwisz się.
- Jakiej tam piwnicy...- Smutas zarechotał. - Wiesz że wymyślili ten podatek od wielkości chałupy? Moja jest niby tak mała, że nawet pod zwykłą chałupę się nie zalicza. Ale za to pod nią wykopałem całkiem znośne mieszkanko. No i podatku za to nie płacę. -

Podniesiona klapa odsłania prowadzące w dół schody. Smutas idzie przodem i zabraną z góry świeczka rozpala kilka pochodni znajdujących się w ściennych uchwytach.
- O, w mordę... - wyrywa ci się ze zdziwienia. Znajdujesz się w całkiem sporej komnacie o kamiennych ścianach, w których widać kilkoro zamkniętych teraz drzwi. - Ty to "wykopałeś"? - pytasz.
- No, tylko że nie sam... Znaczy, odkopałem do tego wejście jak swoją chatkę stawiałem. A znalezione, to nie kradzione, nie? - Smutas podszedł do stojącej pod ścianą szafki.



Otworzył drzwiczki i teraz można było zobaczyć, że na półkach leżą równo poukładane zwoje. Było ich całkiem sporo.
- To po dziadku mi zostało - wyjaśnił Smutas. - Staruch lubił wędrówki i miał kumpla maga, który się w robieniu zwojów teleportacyjnych specjalizował. No i z każdej wyprawy dziadek po kilka przywoził. Zebrała się tego cała kolekcja. - Berserker wyją kilka zwojów z półki. Rozwiną jeden z nich i położył na stole obok.
- Widzisz? Każdy ze zwojów zawiera zaklęcie, czasem opis miejsca i ma dołączonych kilka pieczęci. - wyjaśnił.


- Wyruszenie na wyprawę jest proste. Kto chce, ten bierze jedną pieczęć. Ja czytam zaklęcie i wszystkich nas przenosi. Aby wrócić z powrotem wystarczy złamać pieczęć, którą się wzięło i hop! Jesteś znowu w domu. Proste, nie? -
- Niby tak, ale dokąd te zwoje prowadzą? - pytasz.
- A skąd ja mam niby wiedzieć? One są jednorazowego użytku. Jak wykorzystasz, to się dowiesz. Bo opisy na zwojach są... No, one są dość dziwne czasami. Może dziadek wiedział o co chodzi, ale ja nie mam pojęcia.- Smutas zaczął rozwijać kolejne zwoje.
- O, ten na przykład: "Do dalekiego lasu". Cholera wie do jakiego lasu i jak odległego prowadzi. Albo ten... "W zimne i ciepłe jaskinie". Ja o takim miejscu nigdy nie słyszałem. O, zobacz, na tym pisze: "Bardzo ciekawa polanka". I co to niby ma znaczyć? -
- Twój dziadek miał dziwne pomysły z ich opisywaniem. Nie zostawił żadnych wyjaśnień? - pytasz.
- No, on za bardzo pisać nie umiał... To ten jego koleżka mag je opisywał. - Smutas wyjął kolejne zwoje z szafki. - Niektóre mają nawet całkiem wystarczające opisy. Posłuchaj. Ten ma opis: "Do zamtuza pod Orkowym chwostem" a dalej opis świadczonych tam usług. Zobacz, czego to ludzie nie wymyślą, nawet nie podejrzewałem że tak można... Albo ten: "Wielkie pobojowisko bitwy z trollami pod..." Cholera, plama tu jest... - Smutas poskrobał palcem po zwoju, ale bez żadnego efektu. - Albo ten. Tu napisano.. "Do dupy". Do dupy? Cholera, ten mag faktycznie dziwacznie te zwoje opisywał. -
- Czyli jakiego zwoju nie użyjemy, to i tak do końca nie wiadomo gdzie wylądujemy? - pytasz.
- No, w sumie tak. Ale co za różnica? Jak przygoda, to przygoda! - Zarechotał Smutas. - To jak, ruszamy po przygodę? -
- Czemu nie, może być ciekawie. - odpowiadasz.
- No, to tylko musimy zebrać drużynę, bo pieczęci szkoda... - zamruczał Smutas. - Jak tylko znajdą się kolejni chętni to ruszamy! - zawołał. - A na razie zapraszam przed moją chatę na dzban pitnego miodu. Poczekamy na kolejnych chętnych. -
__________________
Pro Fide, Rege et Lege
Honorowy Użytkownik Forum



Wredny barbarzyńca
User, który ma ZAWSZE rację :-)

Ostatnio edytowane przez Smutas : 21-07-15 o 22:09.
RPG
Smutas jest offline  
Góra