Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4

Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 (http://forum.gothic.phx.pl/index.php)
-   Sesje RPG (http://forum.gothic.phx.pl/forumdisplay.php?f=168)
-   -   Cena wolności - Hassan1, Kyrie (http://forum.gothic.phx.pl/showthread.php?t=44632)

Mika 123 27-03-19 17:45

Cena wolności - Hassan1, Kyrie
 
[Dobra, pora ruszyć z tą sesją, ale żeby nie było, Kyrie, masz jeszcze czas do końca jutrzejszego dnia na zrobienie jakichś zakupów, jeśli chcesz.]

Archolos od jakiegoś czasu pogrążone jest w chaosie. Władze tracą kontrolę nad wyspą, mnożą się bandyckie hordy, a ludność zaczęła powoli emigrować, lecz na szczęście blokada morska stworzona z powodu wojny z Kahrem pozwala na wyprowadzkę jedynie nielicznym. Nie ma już tygodnia, by ktoś nie trafił za kratki. Rozprężenie, anarchia, burdel. Ewidentnie Archolos potrzebni są bohaterowie, którzy nie zawahają się oddać życia, by rozpędzić czarne chmury zawisłe nad Gubernią.
Oskar: Cela była całkiem wygodna, jeśli się do niej przyzwyczaiło. Panujący w ciasnym pomieszczeniu półmrok, niewielkie wiaderko do defekacji oraz drewniana prycza nie były tak niewygodne jakby się początkowo wydawało. Na jedzenie też nie można było narzekać. Nordmarczyk siedział na swej pryczy ze spuszczoną głową. Ile to już czasu? Tydzień? Dwa? Miesiąc? Z rozmyślań wyrwał go odgłos kroków na korytarzu.
Go'el: Cela była całkiem wygodna, jeśli się do niej przyzwyczaiło. Panujący w ciasnym pomieszczeniu półmrok, niewielkie wiaderko do defekacji oraz drewniana prycza nie były tak niewygodne jakby się początkowo wydawało. Na jedzenie też nie można było narzekać. Ork krzątał się po swej celi emanując dziwnym dla swej rasy spokojem. Nie wie ile już tu siedzi, stracił poczucie czasu. Wiedział jednak, że jest niewinny. Z rozmyślań wyrwały go ciche, lecz coraz głośniejsze dźwięki zza ściany.

Hassan1 27-03-19 22:19

Oskar juz dawno przestał się zastanawiac, dlaczego zawsze ma takiego pecha . Czego by nie dotknął, zmieniało się to bynajmniej nie w złoto. No ale rozpaczanie nic mu nje da, chociaż od dawna nie mial nic innego do roboty. Miał wrażenie, że już dawno mu odbiło i gdyby nie to, że był takim introwertykiem,pewnie zrobiłby kolejne głupstwao.
Albo mu się zdawało albo coś słyszał. Pewnie mu w głowie kołacze, ale na wszelki wypadek raz jeszcze rozejrzal sie, choć znal tu kazdy szczegół i raz jeszcze zastanowił się, czy jest bardziej głodny czy znudzony.



Sorki za pismo, daje na szybko z telefonu w pracy xd

Mika 123 29-03-19 06:41

[Rozumiem, nie przeszkadza mi. Póki Kyrie grzebie w swojej kp, to mogę Ci chyba odpisać.]

Kroki są coraz głośniejsze, aż w końcu nic nie słychać. Ich posiadacz lub raczej posiadacze musieli zatrzymać się dokładnie na wprost jego celi. Oskar spojrzał mimowolnie na drzwi. Ktoś otworzył okienko w górnej części drzwi przesuwając drewnianą zasłonę i wpuszczając trochę światła. Nordmarczyk zauważył, że ten ktoś przygląda mu się chwilę. Następnie usłyszał dźwięk otwieranego zamka i drzwi otworzyły się. W drzwiach stało dwóch Strażników Miejskich.
- Wstawaj, ktoś chce się z tobą spotkać - powiedział jeden z nich podchodząc do więźnia. Dłoń miał zaciśniętą na rękojeści miecza.

Hassan1 29-03-19 07:20

Oskar skrzywil się, gdyż od przebywania w głuchej ciszy jego uszy zrobiły się bardzo wrażliwe. Przez chwilę odzyla w nim nadzieja, szybko jednak zastąpiona przez zdrowy rozsądek.
Wstał, nie spiesząc się i wyprostowal, rozciągając grzbiet.
Czekał w milczeniu, patrząc gdzieś ponad ramieniem strażnika

Mika 123 29-03-19 07:33

Oskar widzi, że przy drzwiach stoi drugi strażnik, pilnując by nie doszło do ucieczki. Zniecierpliwiony mężczyzna za plecami Nordmarczyka pcha go do przodu, aż ten zatacza się i pewnie by upadł, gdyby nie oparł się o ścianę.
- No, rusz się! - rozkazał funkcjonariusz.
- Może lepiej go skuć? - zapytał drugi, młodszy strażnik. Widać było, że bardzo się stresował.
- Nie. Spójrz tylko na niego - stróż prawa podszedł do Oskara, złapał go gwałtownie za kołnierz i pokazał swojemu towarzyszowi. - Jest się kogo bać? - zapytał, choć wcale nie oczekiwał odpowiedzi, bo po tym szybko wypchnął Nordmarczyka z celi. - Idziemy.

Hassan1 29-03-19 13:57

Szedł, starając się nie przewrócić i czując ból w zesztywnialych stawach. Próbował kątem oka dokładnie obserwować otoczenie, tak na wszelki wypadek. Garbil się, choć po części celowo. W końcu coś zaczęło się dziać.
Nie zamierzal sie odzywac. Do tej pory mu to nie pomagało.
Ocenil na szybko wyglad straznika, z uwzględnieniem jego uzbrojenia i miny. Zastanawiał się, czy go zna.

Mika 123 30-03-19 14:13

Strażnik nie wyróżniał się zbytnio niczym. Uzbrojony jak większość funkcjonariuszy i ponury. Nordmarczyk raczej go znikąd nie znał, ot zwykły stróż prawa. Mężczyźni prowadzili Oskara przez więzienny korytarz. W końcu dotarli do nieco większego niż cela pokoju z biurkiem na środku. Siedział przy nim jakiś żołnierz, wyglądający na wysoko postawionego. Obok niego stał zaś drugi, podobny. Strażnicy posadzili Oskara siłą na krześle naprzeciwko. Siedzący żołnierz oderwał wzrok od papierów i spojrzał na więźnia nie odzywając się.

Hassan1 30-03-19 14:33

Oskar nadal patrzył się tępo, tym razem w narożnik biurka. Sytuacja analogiczna to kilku innych, w których miał nieprzyjemność się znaleźć. Nie zamierzał się odzywać. W końcu nikt go nie pytał o zdanie czy chce wyjść z celi. Czekał, zastanawiając się, kogo każą mu zabić okraść czy zgwałcić. Chore miasto.

Mika 123 31-03-19 09:32

Mężczyzna przy biurku wciąż mierzył Oskara spojrzeniem.
- Nic nie powiesz? - zapytał w końcu zniecierpliwiony. - W celi złożyłeś śluby milczenia?! My wiemy! - żołnierz wstał targany emocjami i zaczął krążyć wokół biurka. - Wiemy, że skumałeś się z Myrtańczykami i dlatego tu siedzisz, zdrajco! Wtedy jakoś mogłeś strzępić językiem, więc teraz odejzwij się! - mężczyzna oparł się o blat patrząc wściekłe i niecierpliwie na Nordmarczyka. Strażnicy oraz adiutant stoją nieruchomo.

Hassan1 31-03-19 10:21

Oskar uniósł brwi, lecz nie wypowiedział ani słowa, zastanawiając się czego od niego chcą. Patrzył na wzburzonego strażnika, z wyraźnym oczekiwaniem. W myślach gorąco próbował sobie przypomnieć, w jakich okolicznościach trafił w to miejsce.

Mika 123 31-03-19 13:49

Oskar wytęża swój umysł, lecz nie może odnaleźć pożądanych wspomnień. Ostatnie co pamięta to rozmowa z biurokratą na Kahrze, potem znalazł się w celi. Żołnierz wydaje się już nie wytrzymywać milczenia Nordmarczyka. Zaciska mocniej pięść i unosi ją w górę, jedbak zanim zdąża się zamachnąć, adiutant łapie go za nadgarstek i szepcze coś na ucho. Mężczyzna bierze głęboki oddech i siada na krześle.
- Gubernator kazał nam cię wyciągnąć. Masz szansę by odkupić swe winy - oznajmia splatając ze sobą ręce. Patrzy wyczekująco na więźnia.

Kyrie 31-03-19 14:50

Przesiadując samotnie w celi Go'el miał wiele czasu na przemyślenia. Pierwsze, co przyszło mu do głowy to młodzieńcze lata, gdy jako mały ork został porwany przez ludzi. Miejsce, w którym go przetrzymywano było aż nadto podobne do tego w którym znajduje się teraz. Chodząc po swoim więziennym pokoju wokół, miał wrażenie że usłyszał znajomy głos.
- Coś słyszałem.. - pomyślał - znam go.
Po chwili dłuższych zastanowień wiedział już o kogo chodzi.
- To Oskar! - zadowolony krzyknął - Ciekawe za co tu siedzi? Czy tak jak i ja jest niewinny?
Wróżbita był spokojny, co tak naprawdę zawsze wyróżniało go od reszty orków, którzy słynęli ze swej porywczości. Nadchodził strażnik.
- Czego chcesz? Po coś tu przylazł? Dalej chcesz się ponabijać z zielonoskórych? - zapytał Go'el od razu.
- Nie, mam do Ciebie sprawę.. porozmawiamy o tym za chwilkę. Masz tu coś do żarcia. - powiedział Strażnik, co wprawiło orka w lekkie osłupienie. Reszta praworządnych, których znał była całkiem inna.

Hassan1 01-04-19 20:00

Oskar w końcu uniósł lekko głowę, patrząc mu prosto w oczy i zmienił nieco wyraz twarzy z tępego i zrezygnowanego na tępy i oczekujący. Uniósł brwi jeszcze bardziej, czekając co się wydarzy dalej. Niedoczekanie. Odkupić winy? Albo ktoś tu sobie nieźle pogrywa albo to jakiś żart. Z otwieraniem ust w obronie swojej niewinności miał złe doświadczenia, dlatego po prostu czekał na rozwój wypadków. I tak już mu wszystko jedno.

Mika 123 01-04-19 22:09

[Ech, Kyrie, na razie przykryłam na to oko, ale staraj się w przyszłości nie wychodzić poza kompetencje gracza.]

Go'el: Odgłosy zza ściany stają się głośniejsze, jednak tak nieprawdopodobne, że Ork woli myśleć, że to coś innego, co nawet potwierdza słownie. Lecz wtem słuch zostaje poparty wzrokiem. To niewiarygodne, ale rzeczywiście ze ściany wypada jedna z cegieł, upadając głucho na podłogę. Nadszedł strażnik. Go'el zignorował więc niecodzienne wydarzenie i wdał się z funkcjonariuszem w rozmowę. Gdy stróż prawa zanosił jedzenie, kolejne cegły odłączyły się od reszty, co nie umknęlo uwadze strażnika. Unosząc brew spojrzał na Orka.
- Co to za dziura? - zapytał podejrzliwie.
Tymczasem z wyrwy wyszedł chrząszcz. Porozglądał się chwilę. Następne wydarzenia nastąpiły w czasie kilku mrugnięć. Na miejscu chrząszcza pojawił się mężczyzna w więzennym stroju, który prędko pchnął Orka na strażnika, po czym dopadł do nich, wyciągając temu drugiemu miecz z pochwy. Zręcznym zamachem poderżnął gardło funkcjonariuszowi nie raniąc przy tym Go'ela, po czym chwycił bochenek chleba z tacy, podzielił go na pół i zostawił zielonoskóremu resztę. Zabrał też sakiewkę przytroczoną do paska strażnika. Będąc przy drzwiach obrócił się jeszcze w stronę więźnia.
- Jakby co, przepraszam. Co złego, to nie ja - rzekł i oddalił się prędko.
Ork został sam z jeszcze ciepłym trupem strażnika oraz jedzeniem przez niego przyniesionym. Drzwi do celi były otwarte.
Oskar: Dalsze milczenie ponownie rozgniewało żołnierza.
- No powiedz coś wreszcie! - uderzył pięścią w stół. - Patrzcie, z Raderem był bardziej rozmowny! Może trzeba zastosować inne metody.
- Spokojnie - rzekł opanowanym głosem adiutant. Spojrzał na Oskara z cierpliwością. - Z pewnością oczekujesz konkretów. Proszę bardzo. Ostatnio na wyspie rozwinęła się działalność przestępcza na niespotykaną dotąd skalę. Co gorsza aktywne nie są wyłącznie jakieś tam bandy tępych rzezimieszków - tu mężczyzna nachyla się lekko i nieco ścisza głos. - Ze swych nor wychodzą także różnorakie sekty, które werbują pozbawionych nadziei obywateli, a takich coraz więcej. Dlatego właśnie ściągamy naszych agentów zewsząd, aby przydali się tutaj.
- Ciebie nietrudno było namierzyć - zabrał głos porywczy żołnierz. - Ale kiedy dowiedzieliśmy się, że jesteś podwójnym agentem, trafiłeś tutaj. Więc teraz będziesz pracował za darmo! - mężczyzna patrzy wyczerpująco na Oskara, dając adiutantowi znak, by nic nie mówił.

Hassan1 02-04-19 09:49

Jakbyś mógł to przedzielaj linijką odstępu wpisy do mnie i Kyrie, żeby były najbardziej widoczne. I miło by było, jakbyś dał jakiś znak, na jakim etapie fabularnym jestem, bo w końcu poprzedniej sesji nie skończyłem, a od misji z Raderem jestem na Kahr.
- Zamieniam się w słuch - powiedział cicho, głosem ochrypniętym od długiego milczenia.

Mika 123 02-04-19 18:03

[Oczywiście, mogę. Jeśli chodzi o fabułę, to zakładam, że Ferlik Rogewen zgarnął Cię z Kahru na rozkaz Gubernatora (w ramach akcji ściągania archoliańskich agentów z powrotem na wyspę by zlikwidowali zagrożenia wewnętrzne). Jednak w toku podróży wyszła na jaw informacja, że zawarłeś układ z Raderem (by donosić mu na rzecz Królestwa Myrtany). Wsadzono Cię więc do celi i po pewnym czasie wyciągnięto, na wniosek Epikura. I zgodnie z wcześniejszym prawem wciągnięto Cię w sprawę, lecz na innych warunkach...]

Na twarzy żołnierza pojawił się wyraz satysfakcji. Dał swemu adiutantowi sygnał, by kontynuował, a sam wyciągnął z biurka butelkę wódki, otworzył i nalał sobie po całości do kieliszka.
- No więc - zaczął ordynans - podzieliliśmy was na grupy. Trafiłeś do tej, mającej rozprawić się z sektami. Jest ich wiele, lecz tylko cztery są na tyle niebezpieczne, żeby się liczyć. Pierwsza: Hedoniści odpowiedzialni za wiele przestępstw seksualnych na południu i w centrum kraju. Także rabują, a w ostateczności mordują. Drugą sektą są wyznawcy Czerwonego Bizona w okolicach Dusen. Łupią, mordują i są ciągle w drodze co utrudnia ich rozbicie. Zwłaszcza, że ich wpływy systematycznie się zwiększają. Widziano ich nawet w pobliżu Ampeldorf. Następni są byli Magowie Ognia. Oni utworzyli zaś... - tu przyboczny urywa, aby sobie przypomnieć. - Stowarzyszenie Magów Ognia? - dokończył niepewnie.
- Zgromadzenie - poprawił go od niechcenia żołnierz sączący alkohol.
- Przepraszam, jestem już nieco zmęczony. Wracając. Oni prześladują wszystkich zamieszkujących wyspę wyznawców Beliara, głównie Asasynów z Varantu. Działają na całej wyspie. We wszystkich miastach Guberni odnotowano przynajmniej trzy zabójstwa, gdzie denat był zwęglony. Tu istnieje obawa powstania organizacji samoobrony wyznawców Beliara. Czwarta sekta pojawiła się niedawno i nie zdążyliśmy ustalić o niej szczegółów. Różnią się metodami od innych. W okolicach Piscoris, gdzie najprawdopodobniej jest ich główny obszar działania udaremnili oni zamach Zgromadzenia Magów Ognia na bogatym varanckim kupcu i jego świcie. Potem jednak sami ich zabili. Wszystko widzieli nasi strażnicy. Nie zareagowali, woleli przekazać nam informacje niż zginąć. Na ciałach zamordowanych została wycięta ostrzem noża litera "A". Tylko tyle na razie wiadomo.
- Twoim zadaniem jest zebranie jak największej ilości informacji na ich temat - powiedział żołnierz. - Wiedz jednak, że będziesz pod naszą kontrolą. Co dwa dni masz zdawać raport Ferlikowi, który będzie nad tobą czuwał, żebyś znowu czegoś nie odwalił. Jeśli zaś dotrzesz do jakiegoś miasta, masz się tam zgłosić do lokalnego posterunku Straży i powołać na pułkownika Karola, abyśmy wiedzieli gdzie się znajdujesz. Wiedz, że jeśli się do tych wymagań nie ustosunkujesz, wznowimy wobec ciebie zarzuty i wyślemy za tobą listy gończe. Mamy już przygotowany szablon. Jest przewidziana za ciebie także kusząco wysoka nagroda.

Hassan1 02-04-19 22:25

- Nagroda? - uniósł brwi do granic możliwości Oskar. Nie dał po sobie poznać, jak wpłynęły na niego poprzednie słowa. - Na ile więc wyceniono biednego zielarza i patriotę z Archolos?

Kyrie 02-04-19 22:41

Ork zdezorientowany wypadkami, które wydarzyły się przed chwilą nie potrafi normalnie przełknąć śliny.
- Więzień potrafił przemienić się w chrząszcza. Podejrzane - pomyślał.
Szamańskie zmysły Go'ela rzadko go zwodziły. Z natury Orkowie nie dumali zbyt wiele, działali szybko i pochopnie. Ten zielonoskóry był jednak inny.
Wrócił wreszcie do siebie. Przestał błąkać w obłokach jakby był na wolności i zrozumiał, że jest w olbrzymich tarapatach. Go'el był sam z truchłem. Pierwsze co przyszło mu do głowy to "skąd u licha wziął się tu ten skazaniec?" i "mam przesrane". Niestety, tym razem nie wiedział co ma robić dalej.

Mika 123 03-04-19 10:16

Oskar: Pułkownik i jego adiutant spojrzeli po sobie.
- Nieważne - zbył Nordmarczyka żołnierz. - Ciebie powinna teraz interesować wyłącznie twoja misja! - mężczyzna chwycił kieliszek i jednym duszkiem wypił jego zawartość. - Chcesz wiedzieć coś jeszcze?! To prędko, bo nie chcę marnować na Ciebie więcej czasu!

Go'el: Ork stoi sam z trupem w celi nie wiedząc co robić. Zastanawia się jak tamten skazaniec się tu dostał. Wtem przez dziurę w ścianie dostrzega pustą fiolkę leżącą na ziemi.

Hassan1 03-04-19 11:21

- Jakieś wskazówki? Rady? Przestrogi? Będę potrzebował też wyposarzenia i niemalych ilości gotowki, jesli to ma mieć jakąkolwiek rację bytu. To nie moje wymagania lecz zwykły pragmatyzm. To wam zależy, bym to przeżył. Rzecz jasna zapewnienie na piśmie o uniewinnieniu lub choćby amnestii byłoby również mile widziane.

Kyrie 03-04-19 16:06

- Fiolka... - pomyślał Ork. Pierwsze co przyszło mu do głowy to to, że ów więzień wcześniej był czeladnikiem u Alchemika. Mimo wszystko nie był do końca pewien.
Go'el podszedł bliżej, wyciągnął dłoń przez dziurę, złapał fiolkę i przeciągnął na swoją stronę. Powąchał, kosztować nie zamierzał. Znał ten zapach, kojarzył mu się z czymś, nie potrafił jednak dokładnie określić co to było. Największym jego problemem jednak był trup.
- Gdzie ja schowam to truchło? Niech ja spotkam tego sukinsyna drugi raz. Zabiję go. - powiedział sam do siebie.

Mika 123 03-04-19 18:43

Oskar: Pułkownik uśmiechnął się szyderczo.
- Szczerze, wolałbym, żebyś gryzł ziemię, więc ze stwierdzeniem, że nam na tobie zależy bym się tak bardzo nie spieszył. Ale skoro jeszcze żyjesz, to się możesz przydać. Oczywiście, dostaniesz swój stary ekwipunek. Wyda ci go nasz kwatermistrz. Jak stąd wyjdziesz to prosto i na lewo. Tam go znajdziesz - mężczyzna zaczął grzebać w biurku. - Nie mogę zaoferować ci więcej jak sto sztuk złota - rzekł rzucając na blat sakiewkę. - Uniewinniony zostaniesz po wykonaniu swego zadania, możesz być tego pewny - dodał na koniec, po czym oparł się ciężko plecami o krzesło i nalał sobie wina do kieliszka. Spojrzał znacząco na swego adiutanta.
- Mogę ci poradzić, żebyś nie drażnił ludzi ze Zgromadzenia. Mają wpływy na całej wyspie, więc nie miałbyś wtedy spokoju. W miarę możliwości nie nadużywaj także chodów u strażników jakie posiadasz ze względu na współpracę z nami. Właśnie po to nie nosisz munduru strażnika, żeby móc się wtopić w półświatek. Wskazówki... - przyboczny rozmasował czoło w zamyśleniu. Widać było, że jest zmęczony. - Poszukaj jakichś śladów na drodze z miasta stołecznego do Piscoris. Wspomniana przed chwilą akcja czwartej sekty była całkiem niedawno, więc może natkniesz się na jakieś ślady. Tylko pamiętaj o zameldowaniu się w tamtejszym komisariacie Straży Miejskiej. I uważaj na Hedonistów. Jeśli widzisz, że komuś dzieje się krzywda, nie zgrywaj bohatera. Oni są cholernie niebezpieczni.

Go'el: Ork wyciąga fiolkę z sąsiedniej celi przez dziurę w ścianie. Trochę czasu zajmuje mu rozpoznanie resztek substancji pozostałych w naczyniu po pośpiesznym wypiciu, jednak w końcu dochodzi do wniosku, że musiała to być mikstura przemiany w chrząszcza. Satysfakcja z odkrycia tego faktu nie trwa jednak długo, ponieważ zielonoskóry słyszy z korytarza echo kroków jakiejś nadchodzącej postaci.

Hassan1 03-04-19 22:00

- Ciekawe czy powiesz to samo jak przyjedziesz do mojej pracowni po lekarstwo dla żony. Albo ziółka na kupkę - prychnął Oskar. - Sto sztuk złota to niezbyt dużo. Nawet jakbym chciał się powiesić to musiałbym wydać więcej. To wasza strategia? Nie ukrywam, że jeśli zależy wam na moim życiu chociaż trochę, to przydałaby się większa pomoc. Wierzcie mi. Znam siebie i swoje szczęście. A raczej jego brak - dodał, na wszelki wypadek jakby byli mniej bystrzy niż wyglądali.
Zapowiara sie ciekawie. Juz wczesniej spadl z patelnii w ogien. Teraz czul sie jak zdeptana i zjedzona przez psa skwarka.

Kyrie 03-04-19 22:59

Zielonoskóremu, pomijając fakt stresu przed tym co się z nim stanie, chwilę zajęło myślenie nad tym, dlaczego facet zamienił się w chrząszcza. Początkowo obstawiał zwój, jednak po poczuciu zapachu z fiolki wiedział, że to wywar z bagiennej łodygi, królewskiego aloesu i serca chrząszcza. Widział, jak orkowi szamani praktykują tę sztukę żeby dostać się do tajnych przejść. Ork usłyszał kroki, momentalnie odsunął się od truchła. Był zakłopotany.
- O cholera! Wiać czy zostać i powiedzieć prawdę? - zawahał się przez chwilę. - Przecież nikt mi nie uwierzy! Oni myślą, że "ja być głupi ork, ja umieć rzucać topór i jeść mięso". Chyba czas wziąć nogi za pas. - mówił sam do siebie.

Mika 123 04-04-19 16:39

Oskar: Pułkownik i adiutant ponownie spojrzeli po sobie.
- Ech, no dobrze - westchnął żołnierz, rzucając na stół kolejną, mniejszą sakiewkę. - 50 sztuk złota ode mnie. Plus to, co przy tobie znaleźliśmy. Ile tego było?
- 295 sztuk złota - odpowiedział przyboczny. - Wyda ci je nasz kwatermistrz. Zaraz napiszę ci upoważnienie do odebrania ekwipunku - dodaje, po czym rzuca kolejny mieszek na blat. - Masz jeszcze 50 ode mnie.
- Tylko nie ociągaj się z robotą! - pułkownik chowa butelkę z winem oraz kieliszek z powrotem do biurka. - Prawie pół tysiąca monet chyba ci wystarczy?

Go'el: Ork stoi i zastanawia się chwilę. Kroki stają się głośniejsze. Zielonoskóry postanawia opuścić celę. Nagle słyszy jęk ze strony korytarza. Następnie w otwartych drzwiach widzi głowę leżącego mężczyzny. Widać też kawałek jego ubrania. Mundur Straży Miejskiej. Chwilę potem ktoś szybko przemyka przez korytarz, co Go'el mógł zauważyć dzięki otwartym drzwiom.

Hassan1 04-04-19 17:46

- Na pewno nie zaszkodzi - westchnął Oskar, wstając. - Zakładam, że muszę zostać odprowadzony do wyjścia? I jeszcze jedna rzecz. Ten gość, który mnie ma pilnować... Wiecie, że to nie może skończyć się dobrze?

Kyrie 04-04-19 22:16

Ork wyszedł z celi, postanowił zabrać dupę w troki i opuścić wreszcie więzienie. Idąc korytarzem, słyszy dziwny jęk. Potrafił ocenić z której strony dobiega, echo mu tylko pomagało. Ruszył. Szedł, rozglądając się dookoła po ciemnych korytarzach, nagle zauważył głowę... bezradny chłop leżał w drzwiach. Go'el podszedł bliżej, chciał zobaczyć co się dzieje.
- Kolejny Strażnik. Widać, że ktoś tu się chyba dobrze bawi. - powiedział do konającego mężczyzny.
Głowa nie była odcięta, widać że ktoś chciał stróża pomęczyć. Zielonoskóry klęcząc, usłyszał dziwny szelest. Odwrócił się. Zauważył jakieś kontury po drugiej stronie otwartych drzwi. Wściekł się.
- Skończmy zabawę. Wyłaź, psie. Pokażę Ci, jak to jest znęcać się nad słabszym. - powiedział zdenerwowany. Trzeba pamiętać, że gdy Ork wpadał w swój szał jego oczy robiły się niebieskie. Ciemność tylko bardziej ujawniała tę cechę.

Mika 123 05-04-19 07:56

Oskar: Pułkownik także wstaje i daje znak strażnikom za plecami Nordmarczyka. Jeden z nich zostaje przy nim, a drugi otwiera drzwi.
- Ferlik to jeden z naszych najlepszych ludzi - oznajmił kierując się w stronę wyjścia. - Udało mu się ciebie uwolnić i prędko ulotnić się z Kahru.
Do Oskara podchodzi adiutant i podaje mu zwinięty w rulon dokument.
- Proszę. Pokaż to naszemu kwatermistrzowi, a wyda ci twój ekwipunek.
Następnie żołnierze wyszli zostawiając mężczyznę samego że strażnikami.
- Rusz się! - ponagla ten mniej miły.

Go'el: Mężczyzna spełnił prośbę Orka i stanął kilkanaście metrów od niego. Światło lampy oświetlało go. Zręcznie wyciągnął kuszę i załadował beĺt.
- Takiś chojrak? - syknął. Nie był to ten sam mężczyzna, który zabił strażnika w celi i uciekł.
Ork za sobą słyszy kroki.
- Daj mu spokój - powiedział od niechcenia ten ktoś za Go'elem. - Mamy tu swoje zadanie, a że przy okazji ucieknie więcej więźniów to nie szkodzi. Te, zielonoskóry! - zwraca się do Orka. - Ty nic tutaj nie widzieć, a wtedy nic się tobie nie stać. Ty iść i cieszyć się wolność.

Hassan1 05-04-19 08:48

Oskar po raz ostatni objął wzrokiem to przytulne pomieszczenie. Wstał, chcąc skierować się w stronę kwatermistrza, według podanych mu wskazówek.
W końcu udało mu się coś ugrać, ale bynajmniej go to nie ucieszyło.
Wychodząc pomachal strażnikom na do widzenia. Miał nadzieję, że kwatermistrz nie będzie robił problemów.

Kyrie 05-04-19 16:33

Ork wreszcie zauważył twarz swego 'przeciwnika'. Nie znał go, nawet nie kojarzył. Nie była to ta sama osoba co w celi. Czuć było wokół niego aurę, dosyć silną. Nie należał do słabych ludzi.
- Chcesz to mnie zabij. - powiedział Zielonoskóry - Myślisz, że się Ciebie przestraszę? Gorsze rzeczy widziałem w życiu. Schowaj tę broń bo nie ręczę za siebie. - odparł niewzruszenie Go'el.
Przez chwilę nic się nie działo, stali w bezruchu. Nagle Ork usłyszał zza pleców "daj mu spokój".
- Dać mu spokój? Celuje we mnie. Poproś grzecznie kolegę, żeby schował tę kuszę a obiecuję że wyjdzie cało z pojedynku. - odparł Szaman.
Słychać kolejne słowa.
- Te, zielonoskóry! Ty nic tutaj nie widzieć, a wtedy nic się tobie nie stać. Ty iść i cieszyć się wolność. - znów ktoś mówi.
Go'el się nie odwraca. Od zawsze uczono go by nie stać tyłem do przeciwnika z łukiem lub kuszą.
- Heh. W kupie siła jak to mawiają. Nie jestem głupi, palancie, skoro mi grozisz to rób to na uczciwych zasadach. A może obsrałeś już swój śmieszny pancerz? Hm? - pyta Ork, który nie boi się pojedynków ani śmierci i nieraz był w gorszej sytuacji. - Nie bądź zbyt pewny siebie, mały człowieczku. Nie lekceważ swojego przeciwnika, bo nigdy nie wiesz jaka moc w nim drzemie. - zakończył Zielony.

Mika 123 05-04-19 17:05

Oskar: Nordmarczyk spojrzał ostatni raz na pomieszczenie i opuścił je, machając przy tym do strażników, co nie wzbudziło zbyt pozytywnej reakcji, jednak funkcjonariusze nic nie zrobili. Szybko odnalazł wyjście i znalazł się na dworze. Odetchnął świeżym powietrzem pierwszy raz od dawna i skierował się ku siedzibie kwatermistrza. Otwierając drzwi usłyszał nad sobą dzwonek i wtem mężczyzna za ladą błyskawicznie wstał i wymierzył z kuszy do przybysza. Był spanikowany.
- Stój spokojnie i ręce do góry! - krzyknął. Prędko ukrył panikę za maską opanowania.

Go'el: Mężczyzna przed Orkiem zaśmiał się szyderczo.
- Miałeś rację, to jakiś lamus. Albo kuglarz - kusznik na luzie otworzył drzwi do kolejnej celi. Była jednak pusta. - Szlag, to nie tutaj... Jeszcze tu jesteś? - zwrócił się do Go'ela. - Spadaj stąd, bo faktycznie naszpikuję cię bełtami.

Kyrie 05-04-19 19:48

Go'el patrzył, jak jego przeciwnicy się z niego śmieją. Trzymał nerwy na wodzy. Jeszcze.
- Miałeś rację. To jakiś lamus. Albo kuglarz. - powiedział jeden z bandziorów, dzierżąc kuszę w rękach.
- Posłuchaj mnie, chłopcze. Dobrze Ci radzę. Odejdź stąd. Nie interesuje mnie to, czego szukasz albo kogo szukasz. - odrzekł do nich Ork. - Pamiętaj, nigdy nie wiesz kto przed Tobą stoi.
Oczy Zielonoskórego zaczęły błyszczeć się na niebiesko. To ten moment, w którym Szaman czuł pomoc żywiołów.
- Szlag, to nie tutaj... Jeszcze tu jesteś? - zwrócił się do Go'ela. - Spadaj stąd, bo faktycznie naszpikuję cię bełtami.
Ork stanął, napiął wszystkie mięśnie. Wyglądał jak olbrzym przy kuszniku i jego współpracowniku. Było widać, że poczuł on znów swoją moc.
- Ani mi się śni. Albo powiecie mi, czego chcecie albo jutro strażnicy będą wycierać szmatami wasze flaki ze ścian. Wybór należy do was.

Hassan1 06-04-19 09:22

- Jestem spokojny i stoję! - zawołał Oskar, unosząc ręce do góry. - Jeszcze nie jestem uzbrojony, więc byłbym wdzięczny za nie celowanie do mnie z tej rzeczy. Roztargnienie wśród przedstawicieli prawa to rzecz normalna i nie chciałbym aby stało się przyczyną mojej śmierci, zwłaszcza gdy widzę światło dzienne po raz pierwszy od dawna!
Wyrzucił z siebie te sowa na jednym tchu, żeby nie dać mu nawet możliwości zastanowienia się. Naprawdę liczył, że mechanizm spustowy nie jest uszkodzony. Zginąć w ten sposób byłoby jeszcze gorzej niż podczas wspinaczki na górę, gdzie spotkał Trokara.
Patrząc odruchowo oceniał, z kim ma do czynienia.

Mika 123 06-04-19 16:09

[Hassan, ogólnie to jest noc, dlatego zareagował tak nerwowo.]

Go'el: Kusznik przed Orkiem jedynie machnął lekceważąco ręką. Jego kompan zaś powiedział:
- Nie twój interes, czego tu szukamy. Jesteś wolny, więc możesz sobie iść.
Tymczasem ten drugi otworzył kolejną celę.
- No, wyłaź, koniec tego wylegiwania - powiedział do więźnia. Następnie spojrzał na Go'ela.
- Ty się chyba o podziurawienie prosisz. Ostatnie ostrzeżenie! - wycelował z kuszy w zielonoskórego.

Oskar: Kwatermistrz to zwykły, niczym nie wyróżniający się strażnik. Opuszcza on kuszę i kładzie ją na ladzie.
- No dobra, podejdź - mówi.

Kyrie 06-04-19 16:34

Kusznik lekceważąco pomachał ręką na Orka, co go rozzłościło. W głębi duszy wiedział jednak, że bez swojego ekwipunku a jedynie w podziurawionych łachach skazańca niewiele zdziała. Nie miał swojej broni, żywioły również zaczęły mu podpowiadać aby schował swój orczy honor na bok.
- Nie twój interes, czego tu szukamy. Jesteś wolny, więc możesz sobie iść. - powiedział jeden z nich.
- Wrr. - Zielonoskóry jedynie warknął z lekkim uśmiechem na twarzy. Był to naturalny odruch jego rasy, gdy nie brali swych przeciwników za żadne zagrożenie.
Go'el zauważył, że kusznik otwiera drugie drzwi. Widział kontury ludzkiego ciała, jednak człowiek ten cały pokryty był cieniem. Nie można było widzieć nawet mrugnięcia oka.
- No, wyłaź, koniec tego wylegiwania - powiedział do więźnia. - Ty się chyba o podziurawienie prosisz. Ostatnie ostrzeżenie! - wycelował z kuszy w zielonoskórego. - mówił dalej bandzior z kuszą.
Szaman wyszczerzył swoje kły, nie bał się śmierci. Wiedział jednak, że ma jeszcze wiele do zrobienia i w końcu poszedł po rozum do głowy.
- Nie mieszajcie mnie w to więcej. Przy następnej okazji rolę się odwrócą. - odparł Go'el.
W tym momencie Ork odwrócił się w prawo, tak żeby kątem oka widzieć co robi przeciwnik. I odszedł.

Hassan1 06-04-19 22:02

Oskar podał rulonik, który otrzymał od strażnika kwatermistrzowi. Machinalnie położył rękę na sakwach, które dostał w gratisie, w myślach planując już niezbędne zakupy.
- Chciałbym odebrać moje ruchomości.

Mika 123 06-04-19 22:35

Go'el: Bandyci przestali interesować się zielonoskórym gdy ten zaczął sobie iść. Sami poszli dalej korytarzem. Ork idzie zaś dalej aż w końcu słyszy pukanie do drzwi. Orientuje się, że to jeden z więżniów puka od wewnątrz.
- Psst, ej, ty - następnie słyszy szept z celi. - Słyszałem twoją kłótnię z bandytami. Wydajesz się być w porządku. Może uwolniłbyś mnie z tego więzienia, do którego niesłusznie mnie wrzucono? Byłbym dozgonnie...
- Niech cię ręka Innosa broni! - grzmi ktoś z sąsiedniej celi. - Nie uwalniaj go, bo to bluźnierca i sekciarz jest!

Oskar: Kwatermistrz rozwija rulonik i czyta uważnie co jest tam napisane.
- Taa... wszystko się zgadza, ale... Nie interesował by cię mały handelek? Wymienny.

Hassan1 06-04-19 23:17

Oskar uniósł brwi.
- Najpierw chciałbym wszystko otrzymać z powrotem. Potem... to zależy.

Kyrie 07-04-19 16:11

Ork szedł korytarzem, słyszał również kroki z drugiej strony. Wiedział, że więźniowie którzy robili z siebie pozerów poszli w siną dal. Miał nadzieję, że jeszcze ich spotka w przyszłości. Chciał wyrównać rachunki, zobaczyć jak szczają pod siebie ze strachu przed nim. Więzienie pełne było cel, Zielonoskóry idąc co chwilę mijał drzwi. Nagle usłyszał pukanie.
- Psst, ej, ty - następnie słyszy szept z celi. - Słyszałem twoją kłótnię z bandytami. Wydajesz się być w porządku. Może uwolniłbyś mnie z tego więzienia, do którego niesłusznie mnie wrzucono? Byłbym dozgonnie... - zaczął rozmowę skazaniec.
Go'el nie wiedział z kim rozmawia. Tu wszystko było ryzykowne.
- Nie interesuj się nie swoimi sprawami. Za co Cię skazali? - spytał.
Nastała cisza, po chwili ktoś ją przerwał.
- Niech cię ręka Innosa broni! - grzmi ktoś z sąsiedniej celi. - Nie uwalniaj go, bo to bluźnierca i sekciarz jest!
- Może i jest. Krzywdy mi nie zrobi, a każda pomoc się przyda. - odparł Ork.
Po chwili głębszego dumania, Go'el uwolnił człowieka, który prosił go o pomoc.

Mika 123 07-04-19 18:13

Oskar: Kwatermistrz wzdycha, a następnie znika za drzwiami po swojej stronie lady. Po kilku chwilach wraca z kupką rzeczy i znowu wchodzi do tamtego pomieszczenia, by wrócić z kolejną, mniejszą. Kładzie to wszystko na ladzie.
- Masz, to wszystko - mówi. - Ale... - ścisza swój ton mimo, że nikogo nie ma w pobliżu. - Mam pewne... problemy finansowe, więc przydałoby mi się parę monet. Proponuję taki układ: dasz mi swoje 250 sztuk złota, a ja w zamian za to dam ci coś z naszego magazynu. Mikstury, jakąś broń, sprzęt, co chcesz. Tylko w miarę rozsądku.

Go'el: Ork nie wie jak wykonać swój zamiar. Z braku lepszego pomysłu po prostu rozpędza się i taranuje swoim cielskiem drzwi, powodując tym niemały hałas, który zaniósł się echem po korytarzu.
- Dzięki ci, czło... Orku - rzekł skazaniec z wdzięcznością, kryjąc zakłopotanie swoją pomyłką. - Nadawałbyś się na jednego z nas, jesteś w porządku. Najpierw jednak muszę iść do zbrojowni po swój ekwipunek. Ty chyba też.
Wyszedł z celi odważnym krokiem. Walnął pięścią w drzwi sąsiedniej celi.
- Mam nadzieję, że już się nie spotkamy, świętoszku!
- A niech cię Beliar wychędoży, bluźnierco! - krzyczy więzień.
- Gadaj zdrów. Elo - uwolniony mówi lekceważąco i dziarskim krokiem idzie po korytarzu.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 12:51.

Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.