Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4

Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 (http://forum.gothic.phx.pl/index.php)
-   Sesje RPG (http://forum.gothic.phx.pl/forumdisplay.php?f=168)
-   -   Cena wolności - Hassan1, Kyrie (http://forum.gothic.phx.pl/showthread.php?t=44632)

Hassan1 21-04-19 11:41

Oskar opuścił odrobinę kuszę, ale nie ściągnął beltu.
Kto to kurwa jest?
- Właściwości? Roślin? W mojej pracowni?

Mika 123 21-04-19 12:48

Go'el: Oficer daje znak osiłkowi. Ten wyciąga zza pleców topór.
- Zrobimy to na moich zasadach - mówi młodzieniec. - Dostaniesz jedynie to, co ukradłeś że zbrojowni. A w zasadzie aż to. I panuj nieco nad sobą. Musisz odnaleźć uciekiniera i udać się wraz z nim do ich obozu. My będziemy was dyskretnie obserwować. Ale na tym nie koniec. Spróbujesz dowiedzieć się gdzie są inne obozy Hedonistów, zaznaczysz je dla nas na mapie, a my potem zrównamy je z ziemią. Oczywiście po wykonaniu zadania staniesz się wolny. Co ty na to?

Oskar: Młodzieniec wygląda na zakłopotanego.
- Ja... Ja jestem cz-czeladnikiem, Mistrzu. Chciałem sprawdzić, czy przypadkiem oset królewski nie ma jakichś... bardzo przydatnych zastosowań.
Chłopak ubrany jest w biały fartuch. Wygląda na poddenerwowanego.

Kyrie 21-04-19 15:27

Ork widzi, jak Oficer daje znak jednemu z osiłków. Ten wyciąga topór zza pleców.
- Zrobimy to na moich zasadach - mówi młodzieniec.
- Posłucham, niekoniecznie zaakceptuję. - przerwał w przemowie Go'el.
- Dostaniesz jedynie to, co ukradłeś że zbrojowni. A w zasadzie aż to. I panuj nieco nad sobą. - dopowiada młody.
- Pod warunkiem, że po wykonaniu zadania oddacie mi to, co zabraliście. Czyli mój młot i szaty. To moja prośba. Druga: przyznasz, że odzyskałem honor. I trzecia, puścisz mnie wolno. - mówi Szaman spokojnie, ale pewnie siebie. Wie, że musi odzyskać swoją broń, swój znak rodzinny.
- Musisz odnaleźć uciekiniera i udać się wraz z nim do ich obozu. My będziemy was dyskretnie obserwować. Ale na tym nie koniec. Spróbujesz dowiedzieć się gdzie są inne obozy Hedonistów, zaznaczysz je dla nas na mapie, a my potem zrównamy je z ziemią.
- Odnajdę go. Macie jakieś poszlaki? Jeśli jacyś Strażnicy mnie zobaczą, mają udawać że uciekłem wam z przesłuchania. To wszystko ma wyglądać realistycznie. Jeśli będzie trzeba dajmy sobie po mordzie. - tłumaczy Zielony - Musisz pamiętać, chłopaku, że muszę wyjść na prawdomównego i prawdziwego. I jeszcze jedno, tych dwóch których spotkałem na początku mojej ucieczki. Ich zostaw mnie, okej? - zakończył.
- Po wykonaniu zadania staniesz się wolny. Co ty na to? - pyta jeszcze Oficer.
- Do tego oddasz mi młot i moje dawne odzienie, bardzo Cię proszę. Broń jest pamiątką po ojcu, zmarłym w zdradzieckim ataku. Do tego przyznasz na tle Twoich ludzi, że odzyskałem swój honor i będę mógł wrócić z głową podniesioną do góry. Teraz wszystko mi pasuje. - przestał mówić Go'el.

Hassan1 22-04-19 10:18

Czeladnikiem? Moim? Nie miałem nigdy żadnego czeladnika.
- Myslisz, że może nam się przydać? Zapytał głośno Falrica.
Czujnie obserwował chłopaka. Nie wiedział co o tym wszystkim myśleć.
- U kogo jesteś na terminie? O co jest twoim zadaniem? - dodał na szybko.

Mika 123 22-04-19 14:32

Go'el: Młodzieniec ponownie uśmiecha się szyderczo.
- Chętnie dałbym ci po mordzie, skoro nalegasz. Ale to nie czas na to - daje kolejny znak osiłkowi, a ten podchodzi do Orka i przecina sznur krępujący Zielonego. Następnie wręcza mu broń.
- Masz, to ten twój - mówi, po czym wraca na swoje miejsce.
Tymczasem oficer wyciąga z biurka mapę i podaje ją wyswobodzonemu Go'elowi.
- Masz, będziesz na niej zaznaczał obozy Hedonistów. A co do ucieczki, to najlepiej wspominaj o niej jak najmniej. I noś kaptur w miejscach publicznych, że niby się ukrywasz. To wszystko, co chcesz wiedzieć?

Oskar: Nordmarczyk rzuca pytanie za siebie, lecz wtem okazuje się, że Ferlik tam nie stoi. Po prostu nie ma to w zasięgu wzroku. Chłopak wydaje się być zbity z tropu i wciąż poddenerwowany.
- No więc... Eee... Niedawno... - młodzieniec jąka się. Nagle słychać na korytarzu kroki. - Ktoś sporo mi zapłacił, żebym zbadał zastosowania kilku popularnych na wyspie roślin - wyrecytytował jednym tchem. - Jestem już przy końcu, więc...
I wtem do pomieszczenia wszedł mężczyzna w podróżnym stroju. Na plecach ma łuk, a przy pasie jednoręczny miecz.
- Załatwiłeś już wszystko? - pyta dość nieprzyjemnym głosem.

Kyrie 22-04-19 18:58

Go'el widzi szyderczy uśmiech Oficera. Nie lubi tego, ale cóż ma poradzić.
- Chętnie dałbym ci po mordzie, skoro nalegasz. Ale to nie czas na to. - mówi
- Nie masz ze mną szans, chłopcze. Musisz znać swoje ograniczenia. Jesteś młody i porywczy, nie próbuj atakować kogoś, kto z walką ma do czynienia całe życie. - odpowiada Ork - Pamiętaj, jeśli tu wrócę i wykonam zadanie to będziemy mogli zmierzyć się na pięści.
Oficer daje kolejny znak osiłkowi, a ten podchodzi do Orka i przecina sznur krępujący Zielonego. Następnie wręcza mu broń.
- Masz, to ten twój - mówi, po czym wraca na swoje miejsce.
- Lok'tar.. - szepcze Szaman sam do siebie - Za rodziców, za brata, za honor. - dokańcza zdanie w swoich myślach.
- Masz, będziesz na niej zaznaczał obozy Hedonistów. A co do ucieczki, to najlepiej wspominaj o niej jak najmniej. I noś kaptur w miejscach publicznych, że niby się ukrywasz. To wszystko, co chcesz wiedzieć?
- Co z naszą umową? Dostanę wszystkiego, czego oczekiwałem? Jeśli tak, to to wszystko i ruszam w drogę. Dajcie jedynie jakąś poszlakę, gdzie może ukrywać się gwałciciel i ta jego banda idiotów. - odparł szybko Go'el z równie szyderczym uśmiechem.

Hassan1 23-04-19 10:43

Oskar natychmiast uniósł kuszę i wycelował w przybysza. Jednocześnie obserwował kątem oka chłopaka, będąc gotowym aby w każdej chwili zmienić cel. Pieprzony Falric, zawsze wiedział kiedy się ulotnić.
- Ani drgnij bo wystrzelę! - krzyknął.

Mika 123 23-04-19 17:49

Go'el: Oficer wstaje, starzec także.
- Oczywiście, umowa to umowa - potwierdza młodzieniec. - A ten twój kumpel... Najprawdopodobniej nie ma go w mieście, lecz pewnie nie zaszedł zbyt daleko. Podobno został mocno naszpikowany bełtami. Albo mógł się u kogoś tutaj zadekować, ale nie sądzę, by tak ryzykował. Zarządziliśmy przeszukanie wszystkich budynków, by znaleźć wszystkich uciekinierów. Coś jeszcze?

Oskar: Przybysz powoli podnosi ręce do góry.
- Spokojnie, człowieku. Ja nic do ciebie nie mam, przyszedłem tylko do tego chłopaka...
Kątem oka Nordmarczyk dostrzega, iż młodzieniec ostrożnie podchodzi do jedynego okna znajdującego się naprzeciwko drzwi.

Hassan1 23-04-19 22:17

- Jeśli któryś z was ruszy się choćby o cal, strzelę mu beltem prosto w dupę - zagrzmiał Oskar, skupiając się i trzymajac palec na spuscie w pogotowiu. - A wierzcie mi, że z tej odległości nie spudluje!
Nie rzucał słów na wiatr. Był gotów wystrzelić w każdym z dwóch kierunków.

Kyrie 23-04-19 22:42

- Oczywiście, umowa to umowa - potwierdza młodzieniec. - A ten twój kumpel... Najprawdopodobniej nie ma go w mieście, lecz pewnie nie zaszedł zbyt daleko. Podobno został mocno naszpikowany bełtami. Albo mógł się u kogoś tutaj zadekować, ale nie sądzę, by tak ryzykował. Zarządziliśmy przeszukanie wszystkich budynków, by znaleźć wszystkich uciekinierów. Coś jeszcze?
- To wszystko. Wypuśćcie mnie. Uwolnijcie mnie z kajdan. - prosi Ork o rozwiązanie.
Siedząc, stwierdził że nie ma nic do stracenia. Więc poprosił o ostatnie.
- Młodzieńcze! Czekaj no chwilę. Przysuń się. - Zielonoskóry poczekał chwilę - Jestem Go'el, syn Dooma i Breki, prawdopodobnie jeden z ostatnich żyjących z Klanu Mroźnego Wilka. Jeśli zginę, przekaż moje rzeczy Kor'ganowi, mojemu byłemu mentorowi. Znajduje się w obozowisku na północ. Powiedz "góra przemówiła", wtedy będzie do Ciebie przyjaźnie nastawiony. To wszystko. Nadeszła godzina zemsty. Czas dopaść tych gnojków. - Szaman zrobił się poważny, nie było widać żadnego uśmiechu na jego twarzy. Żadnych emocji.

Mika 123 24-04-19 12:14

Oskar: I przybysz, i czeladnik zgodnie z poleceniem Nordmarczyka zostają w miejscu w bezruchu. Jedynie ich klatki piersiowe unoszące się i opadające z każdym oddechem oraz drżące ręce podniesione do góry się ruszają.

Go'el: Ork prosi o uwolnienie i chwilę potem orientuję się, iż już wcześniej więzy zostały przerwane. Może więc swobodnie wstać, jednak jeszcze siedzi, by przekazać prośbę oficerowi.
- Mogę to zrobić - oznajmia poważnie, po czym wychodzi, a za nim osiłek i starzec.

Hassan1 24-04-19 12:46

- Ty - powiedział Oskar do dorosłego przybysza - wejdź powoli, zamknij drzwi i ustaw się pod ścianą - wskazal fragment sciany najbardziej oddalony od okna i drzwi. - Ty młody człowieku stań dwa kroki od niego. Mam cały czas widzieć wasze ręce, bo inaczej - strzelam.
Nie podobała mu się ta sytuacja. Zdecydowanie nie. Zamierzał ich przeszukać, kaząc zdejmowac po kolei fragmenty ubrania. Zacznie od dużego. Wiedział, że nie może zdekoncentrowac się nawet na chwilę.

Kyrie 24-04-19 15:55

- Mogę to zrobić - oznajmia poważnie, po czym wychodzi, a za nim osiłek i starzec.
Ork zostaje sam, rozwiązany i w pewnym sensie wolny.
- No to gdzie możesz się ukrywać? - Go'el spogląda na mapkę - Zacznę od najgorszych dzielnic, chociaż nie zdziwiłbym się gdyby jakiś bogacz był w to zamieszany. Poucinam im łby.
Zielonoskóry ruszył w stronę drzwi, wcześniej zabierając ze sobą topór i szatę z kapturem. Założył go tak, by wyjść jak najbardziej niepostrzeżenie. Strażnicy wiedzieli o jego umowie z Oficerem, więc nie stawiali oporów w wypuszczeniu Orka. Go'el jak postanowił tak zrobił, udał się w stronę najgroźniejszych dzielnic miasta.

Mika 123 24-04-19 17:24

Oskar: Przybysz spełnia polecenie Nordmarczyka, a następnie ustawia się pod prawą ścianą, gdzie znajduje się stolik, pod którym ukrywał się młodzieniec oraz dwa regały z roślinami w doniczkach. Dwa kroki od niego staje chłopak. Obaj mają ręce w górze. Oskar każe się rozebrać starszemu z nich. Ten, zdziwiony, po chwili wahania, czyni to. Najpierw rzuca na podłogę pochwę z mieczem, co wywołuje dość głośny brzęk. Następnie ostentacyjnie sięga za plecy po kołczan, po czym pośpiesznie rzuca go. Kolejno zdejmuje łuk i kładzie pod swoimi nogami. Potem zdejmuje buty i pelerynę podróżną, zostając w koszuli, spodniach i onucach. Krzyżuje ręce na klatce piersiowej, lecz po chwili przypomina sobie, że musi trzymać je w górze i robi to.

Go'el: Po przygotowaniu się, Ork rusza do dzielnicy portowej. Okazuje się, że w kieszeniach ma 3 esencje lecznicze, ekstrakt leczniczy, a w sporej wewnętrznej skrytce owinięty w szmatę miecz. Przy pasie zaś znajduje się sakiewka z 200 monetami. Zielony opuszcza koszary i udaje się konsekwentnie w stronę portu. Nieuchronnie zbliża się także świt, pierwsi ludzie zaczynają wychodzić na ulicę. Zielonoskóry podchodzi do bramy. Za nią widać zarys portu.
- Poranny spacerek do portu, co? - pyta jeden ze strażników.

Hassan1 24-04-19 18:13

- Kopnij to w moją stronę. Teraz twoja kolej - zwrócił się do młodego. - Bez golizny, wyskakuj ze wszystkiego co masz. I tak was potem przeszukam, więc nie radzę nic ukrywac.
Kusza ciagle napieta i skierowana w cel.

Kyrie 25-04-19 16:52

- Poranny spacerek do portu, co? - pyta jeden ze strażników.
- Dokładnie tak. Uwielbiam widok morza o poranku. - odpowiada Ork.
Spokojnym krokiem rusza w stronę dzielnicy portowej. Pierwsi ludzie wstają do pracy. Zielonoskóry obserwuje każdego po kolei. Musi znaleźć jakiś trop. Pierwsza myśl: karczma. Przecież na pewno będzie tam jeszcze wielu pijaków.
- Witam, jedno piwo! - mówi Go'el do karczmarza, rozglądając się w tym samym momencie dookoła.

Mika 123 25-04-19 17:26

Oskar: Mężczyzna ostrożnie popchnął nogą swój sprzęt w stronę Nordmarczyka. Młody zaś wyjął z kieszeni fartucha dwie małe sakiewki, które lekko spadły na podłogę.
- N-nic w-więcej nie mam - mówi po fakcie.

Go'el: Ork po krótkim spacerku trafia do portu i wchodzi do pierwszej napotkanej karczmy. Na szczęście, nie stoi przed nią żaden wykidajło, więc może spokojnie wejść. Karczmarz bierze kufel i nalewa do niego piwa.
- 5 sztuk złota - podaje Zielonemu alkohol. - Jesteś pierwszym klientem dzisiaj.
Karczma nie odstaje niczym od normy. Ot, kilka stolików, ogień płonący w piecu i drzwi, najprawdopodobniej prowadzące do wychodka.

Hassan1 25-04-19 18:52

Oskar bardzo ostroznie, powoli przeszukiwal po kolei każdą część ich ubrania. Wyciagal wszystko, co wydawalo mu sie byc podejrzane. Zwracal szczególną uwagę na to, by kusza nadal byla wycelowana w jego zakladnikow. Musial radzic sobie jedną ręką. Szukał śladów, które pomogą mu ustalić ich tozsamosc i zamiary.

Kyrie 26-04-19 17:10

- 5 sztuk złota - podaje Zielonemu alkohol. - Jesteś pierwszym klientem dzisiaj.
- Pierwszym? Myślałem, że ostatnim. Dużo można usłyszeć w mieście, podobno to najlepsza knajpa na całym archipelagu! - specjalnie komplementuje Ork - Chodzą plotki, że można tu spotkać ludzi bogatych, jak i najgorszych oprychów... i najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie wiadomo który jest którym. Haha. - śmieje się Go'el do karczmarza.
Szaman stara się zrobić dobre wrażenie na właścicielu. Musi go odpowiednio podejść. W karczmach dzieje się wiele, ludzi także przewija się dużo.
- Słuchaj, no. Jak już piję ja, to proszę. Wypij ze mną! - kontynuuje Zielony - Nie chciałbym zdradzać, kim jestem, ale wiele kiedyś walczyłem. Macie tu jakieś 'specjalne zadania'? - Go'el rozgląda się po karczmie, widzi że jest sam - Nudzi mi się tu. Potrzebuję się jakoś stąd wyrwać. Prosta robota, szybki zarobek. Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi.
Nastała chwila ciszy.

Mika 123 26-04-19 18:05

Oskar: Mężczyzna nie ma przy sobie nic podejrzanego. Młody zaś posiada w jednej z kieszeni jakiś papier. Złożony na cztery części, jednak po rozwinięciu okazuje się być pusty. Wtem drzwi do pomieszczenia otwierają się i staje w nich Ferlik z otwartym i nadgryzionym bananem w dłoni.
- Pozwolisz, że poczęstuję się tą egzotyczną rośliną z dalekiego Varantu - mówi elegancko. - A cóż to za gości masz, czyżbym wpadł nie w porę?

Go'el: Karczmarz unosi brew w zdumieniu i patrzy na Zielonego nieco dziwnie.
- Najlepsza karczma na Archipelagu, a to dobre! - śmieje się po chwili. - Jeszcze nie wypił, a już się upił. A skoro nalegasz, to proszę, napiję się na twój koszt - dodaje nalewając piwo do kolejnego kufla. - Jeśli zaś chodzi o te specjalne zlecenia... - upija łyk. - Myślę, że powinieneś poczekać do wieczora, a ktoś... eee, zainteresowany na pewno się znajdzie - odpowiada na pytanie, podkręcając bujnego wąsa.

Hassan1 28-04-19 20:41

- Rzuć na to okiem - powiedział, podając Falricowi papier. - Widzisz coś niezwykłego?
Niezależnie od odpowiedzi zamierzał przepytać dwójkę spod ściany. Musiał się dowiedzieć kim byli i co właściwie robili w jego pracowni.

Kyrie 03-05-19 18:29

Karczmarz unosi brew w zdumieniu i patrzy na Zielonego nieco dziwnie.
- Najlepsza karczma na Archipelagu, a to dobre! - śmieje się po chwili. - Jeszcze nie wypił, a już się upił. A skoro nalegasz, to proszę, napiję się na twój koszt - dodaje nalewając piwo do kolejnego kufla.
- Zdrowie, towarzyszu! - krzyczy Zielony. - A niech nam się wszystkim dobrze wiedzie!
Po chwili delektowania się trunkami, Karczmarz dodaje.
- Jeśli zaś chodzi o te specjalne zlecenia... - upija łyk. - Myślę, że powinieneś poczekać do wieczora, a ktoś... eee, zainteresowany na pewno się znajdzie - odpowiada na pytanie, podkręcając bujnego wąsa.
- Poczekam. Wiesz o co chodzi, przyjacielu. Każdy z nas chce sobie dorobić. Widzisz jak wyglądam. Nie przyjmą mnie do normalnej roboty, każdy się mnie boi. Jestem zbyt... "wielki". - odpowiada Ork - Mam nadzieję, że ktoś taki się tu znajdzie. Tak czy inaczej, wielkie dzięki za pomoc!
Go'el siada w rogu karczmy. Z tego miejsca może obserwować każdego, kto wchodzi do środka. Popijając piwo, czeka do wieczora.

Mika 123 03-05-19 19:58

[Kyrie, jest dość wczesny ranek, więc ten...]

Oskar: Ferlik patrzy na papier, po czym uśmiecha się szyderczo.
- Moim zdaniem to nic niezwykłego, zwykły papier, drogi Oskarze.
Nordmarczyk pyta dwójkę pod ścianą o ich tożsamość. Mężczyzna milczy. Młodzik zaś, odpowiada:
- J-ja jestem tylko czeladnikiem term-minującym w pana pracowni. Chciałem sobie trochę dorobić, w-więc wykorzystałem nieco zasoby zielnika...

Go'el: Ork siada w kącie i popija piwo. Przez sporą część czasu nic się nie dzieje. Piwo zaczyna mu się kończyć, aż do karczmy weszli następni goście. Para młodych, zakochanych w sobie ludzi zajęła stolik w przeciwległym kącie sali. Krótko po nich jakiś chłopak, który od razu podążył do łazienki. Kolejne osoby wyglądały dość podejrzanie. Czterech ludzi, którym przewodził jaszczuroczłek rozsiadło się pewnie w przybytku. Dwóch mężczyzn przy ladzie, a pozostali dwaj wraz z szefem przy stoliku stojącym blisko kontuaru. Nonszalancko złożyli zamówienie na pięć piw. Jeden z nich wydał się Zielonemu znajomy.
Zysk: ekwipunek, 45 sztuk złota
Strata: 10 sztuk złota

Hassan1 03-05-19 20:04

Miał zamiar w pierwszej kolejności przepytać młodego. Był pewien, że coś jest nie tak.
- Nigdy cię nie widziałem - powiedział do chłopaka. - Skoro jesteś czeladnikiem to powiedz, u kogo? Kto jest twoim mistrzem? W jaki sposób chciałeś dorobić i od kogo oczekiwałeś zapłaty. No, dalej, im więcej mi powiesz, tym krócej to potrwa.

Kyrie 04-05-19 14:57

Ork siada w kącie i popija piwo. Przez sporą część czasu nic się nie dzieje. Piwo zaczyna mu się kończyć, aż do karczmy weszli następni goście. Para młodych, zakochanych w sobie ludzi zajęła stolik w przeciwległym kącie sali.
- Bleh. Zakochańce, które nie poznały smaku wojny. Oni na nic mi się nie przydadzą. - mówi Go'el w myślach, uśmiechając się do przechodzącej obok pary.
Krótko po nich jakiś chłopak, który od razu podążył do łazienki. Kolejne osoby wyglądały dość podejrzanie. Czterech ludzi, którym przewodził jaszczuroczłek rozsiadło się pewnie w przybytku. Dwóch mężczyzn przy ladzie, a pozostali dwaj wraz z szefem przy stoliku stojącym blisko kontuaru. Nonszalancko złożyli zamówienie na pięć piw. Jeden z nich wydał się Zielonemu znajomy.
- Kojarzę go, tylko skąd? - myśli Ork
W tym momencie Go'el wstał, podszedł do lady i krzyknął do barmana.
- Jedno piwo dla mnie. Mocne. - mówi stanowczo, ciągle zerkając na Jaszczuroczłeka.
Go'el wziął piwo, przeszedł obok podejrzanych osobników. Jednego zmierzył wzrokiem.
- Arh. - warknął jedynie.

Mika 123 04-05-19 18:24

Oskar: Od strony głównego wejścia słychać jakiś hałas, jakby ktoś otwierał drzwi nie próbując się z tym kryć.
- No więc... - zaczyna młodzieniec. - To było tak, że poszedłem do karczmy w roboczym fartuchu i tam mnie on zaczepił - wskazał delikatnie na przybysza, który stał niewzruszony obok. - No i najwyraźniej poznał, że pracuję w zielniku, bo zaoferował mi mały zarobek...
Wtem do pomieszczenia weszło dziarsko dwóch Strażników Miejskich z mieczami w dłoniach.
- Nie ruszać się! Wygile... wylemi... wygeli... Przedstawiać się, kto wy? - mówi jeden.
- Panie oficerze, mamy tu jakichś ludzi! - woła drugi.

Go'el: Karczmarz podaje Zielonemu piwo, a w tym czasie ten patrzy się na jaszczuroczłeka.
- No i co się gapisz, gamoniu? - pyta.
- Szefie, ja go kojarzę - odezwał się ten typ, który wydawał się znajomy zielonoskóremu. - To jest ten skazaniec, któremu wbiłem do celi podczas ucieczki. Widać swój chłop, skorzystał z okazji - mężczyzna klepie Orka po ramieniu po przyjacielsku. - No, chyba postawisz mi z tej okazji piwo?
Zysk: ekwipunek, 45 sztuk złota
Strata: 15 sztuk złota

Hassan1 04-05-19 22:08

Oskar skłonił się lekko strażnikom.
- Witajcie panowie w mojej pracowni. Mogę w czyms pomóc? Coś na palenie w żołądku, lek na kaca, środek na potencję a może ziółka na kupkę? Czy panowie w innej sprawie? Jeśli tak to prosiłbym zaczekać jeszcze chwilę na zewnątrz. Z pewnością wynagrodzę zwłokę. A ty mlody człowieku mozesz się ubierać. Ale powiedz mi jeszcze u kogo i jak długo w tym zielniku pracowałeś. Bo na pewno nie u mnie.

Kyrie 05-05-19 00:01

Karczmarz podaje Zielonemu piwo, a w tym czasie ten patrzy się na jaszczuroczłeka.
- No i co się gapisz, gamoniu? - pyta.
- Masz jakiś problem, pajacu? - odpowiada od razu Go'el - Zważaj na słowa, gadzie. - dodaje, wciąż patrząc Jaszczuroczłekowi w oczy.
- Szefie, ja go kojarzę - odezwał się ten typ, który wydawał się znajomy zielonoskóremu. - To jest ten skazaniec, któremu wbiłem do celi podczas ucieczki. Widać swój chłop, skorzystał z okazji - mężczyzna klepie Orka po ramieniu po przyjacielsku. - No, chyba postawisz mi z tej okazji piwo?
- Łapy precz. - warknął Ork - Dobrze, że sobie przypomniałeś kim jestem. Mamy niewyrównane rachunki.
Zielonoskóry odepchnął rękę znajomego mu mężczyzny, szybkim ruchem usadził go na krześle.
- Słuchaj, zakalcu. Wiesz na co mnie naraziłeś. Teraz potrzebuję okazji do zarobku i ucieczki z tej nory. Albo mi pomożesz, albo będę musiał zastosować inne metody. - mówi Go'el, patrząc przy okazji na szable z boku. Jego oczy znów przyjęły kolor błękitu.

Mika 123 05-05-19 09:05

Oskar: Strażnicy patrzyli po sobie, aż do przyjścia oficera. Ten rozejrzał się prędko po pomieszczeniu.
- No więc, ja terminowałem jeszcze u Mistrza Smutasa... - odpowiada młodzieniec.
- Spokojnie, Mistrzu Oskarze, może Pan schować kuszę - mówi oficer, wchodząc w słowo młodemu. - Kogo my tu mamy?
Wtem podejrzany mężczyzna wyciąga zza pleców dwie doniczki ze stołu za nim i rzuca nimi w strażników, następnie podbiega do okna, otwiera je i ucieka. Potem słychać z zewnątrz jakiś jęk. Spanikowany chłopak także rzuca się do ucieczki. Ferlik wciąż spokojnie je banana.

Go'el: Wszyscy goście karczemni zwrócili swoją uwagę na zaistniałą sytuację, wraz z chłopakiem, który przed chwilą wrócił z łazienki i wyczuł wiszące napięcie. Jaszczuroczłek dał znak swoim ludziom przy lądzie, by wstali. Ork jest praktycznie otoczony.
- Czy ty właśnie wydałeś rozkaz mojemu człowiekowi?! - grzmi herszt. - Za kogo ty się uważasz? Czy ty w ogóle wiesz z kim masz do czynienia?!

Kyrie 05-05-19 10:07

Wszyscy goście karczemni zwrócili swoją uwagę na zaistniałą sytuację, wraz z chłopakiem, który przed chwilą wrócił z łazienki i wyczuł wiszące napięcie. Jaszczuroczłek dał znak swoim ludziom przy lądzie, by wstali. Ork jest praktycznie otoczony.
- Czy ty właśnie wydałeś rozkaz mojemu człowiekowi?! - grzmi herszt. - Za kogo ty się uważasz? Czy ty w ogóle wiesz z kim masz do czynienia?!
- Nikim gorszym, niż Ty. Nie interesuje mnie to kim jesteś, skąd jesteś i co żarłeś na śniadanie. Sprowokowałeś. To, że jesteś większy od ludzkich istot nie oznacza że ja będę się Ciebie obawiał. - mówi Ork - Jesteśmy tych samych rozmiarów, Jaszczurze. Skończ więc mówić głupoty, tylko przejdźmy do konkretów. Potrzebuję roboty, a Ty wyglądasz na kogoś, kto może mieć coś odpowiedniego dla Orka. I zabierz tego swojego pucybuta daleko ode mnie. - dodaje Go'el, patrząc na człowieka którego poznał wcześniej w nieciekawych okolicznościach.

Hassan1 05-05-19 10:08

-Właśnie ten ktoś spierniczył w samych gaciach - westchnął Oskar., jednak nie omieszkał natychmiast podbiec do okna, by sprawdzić źródło odgłosu. - Iście profesjonalna akcja - dodał, wyglądając na zewnątrz. Kusza była napięta i wycelowana na zewnątrz, gotowa do strzału. Papier w międzyczasie schował do kieszeni.

Mika 123 05-05-19 13:16

["Potem zdejmuje buty i pelerynę podróżną, zostając w koszuli, spodniach i onucach." No w samych gaciach nie zwiał, ale blisko.]

Go'el: Jaszczur uśmiecha się z satysfakcją i ponownie siada.
- No, i teraz to mi się podoba. Karczmarzu, polać mu - gestem każe swoim ludziom ponownie usiąść. Bierze łyk z kufla. - Ano, coś mogę dla ciebie znaleźć. Ale musisz chwilę poczekać - dodaje, po czym mówi coś na ucho do jednego ze swych ludzi, a po chwili ten wychodzi z karczmy. - Możesz się spokojnie napić piwa - mówi, gdy karczmarz podaje Zielonemu kufel.

Oskar: Nordmarczyk podchodzi do okna w tym samym czasie, kiedy Ferlik rzuca skórę od banana w stronę chłopaka, by ten się przewrócił. Chłopak zdążył jednak w porę wyskoczyć i o skórkę poślizguje się Oskar. Dwaj strażnicy na znak oficera ruszyli w pogoń za uciekinierami. Jeden potknął się o Oskara i przewrócił na ziemię, drugiemu zaś udało się biec dalej. Gdy Nordmarczyk wstaje i podchodzi do okna, zauważa, że podejrzany mężczyzna leży na ziemi w kałuży krwi. Oficer woła kilku swoich ludzi z innej części budynku. Strażnik, który się przewrócił, przy próbie wstania poślizgnął się o skórkę od banana.

Kyrie 05-05-19 14:01

Jaszczur uśmiecha się z satysfakcją i ponownie siada. Ork odwzajemnił uśmiech i również usiadł. Dokładnie naprzeciwko Jaszczuroczłeka.
- No, i teraz to mi się podoba. Karczmarzu, polać mu - gestem każe swoim ludziom ponownie usiąść. Bierze łyk z kufla. - Ano, coś mogę dla ciebie znaleźć. Ale musisz chwilę poczekać - dodaje, po czym mówi coś na ucho do jednego ze swych ludzi, a po chwili ten wychodzi z karczmy. - Możesz się spokojnie napić piwa - mówi, gdy karczmarz podaje Zielonemu kufel.
Ork bierze łyk piwa, odprowadzając wzrokiem członka bandy, który wychodzi z pomieszczenia.
- Wiesz, że chodzi mi o coś specjalnie dostosowanego pod moją rasę i umiejętności, prawda? - pyta Go'el - Zwykłe zadanie, jak przynieś-podaj-pozamiataj nie jest dla mnie. Ludzie nie trawią współpracować z takimi, jak my. Dobrze o tym wiesz, dlatego mam nadzieję, że bierzesz to pod uwagę. - dodaje od razu.
Ork dalej pije piwo, ale łyki bierze małe. Dawkuje trunek tak, żeby jego umysł był trzeźwy.

Hassan1 06-05-19 10:43

<cotusieodjebalo xD>

Oskar spróbowal wyskoczyć przez okno i sprawdzić, co stało sie z tym facetem. W myślach stłumił przekleństwo. Miał nadzieję, ze ten gość wciąż żyje i że strażnikom uda się schwycić chłopaka.

Mika 123 06-05-19 18:42

[Potęga skórki od banana! xD]

Go'el: Mężczyźni dopijają piwa. Jaszczur zostawia sobie jeszcze trochę.
- Wydaje mi się, że stać cię na więcej - oznajmia, po czym wstaje, dokańczając trunek. Reszta rzezimieszków także podnosi się z miejsc. - Możesz wziąć piwo ze sobą, bo nie mamy czasu na twoje delektowanie się.
Piątka wychodzi z karczmy i idzie zaułkami. Droga nie trwa zbyt długo i w końcu wszyscy docierają pod jakiś mały magazyn. Tam czeka już na nich tamten chłopak, który wyszedł. W dłoniach ma dwie paczki.
- No więc twoim zadaniem będzie wyśledzenie jednego faceta w Piscoris. Możliwe, że coś kombinuje, dlatego masz go usunąć. A właściwie nie ty, tylko płatny zabójca, któremu wręczysz jedną z tych paczek i ten mieszek ze złotem - Zielony otrzymuje wspomniane przedmioty. - A drugą paczkę dostarczysz grupce ludzi, których obozowisko prawdopodobnie znajdziesz gdzieś po drodze. Jak ich spotkasz, powiedz: "Pozdrowienia dla Podziwiających". Rozumiesz?

Oskar: Nordmarczyk wyszedł przez okno, przed nim zrobił to jednak oficer, a po nim dwaj Strażnicy Miejscy. Sprawdziwszy pokrótce stan mężczyzny wstaje i oznajmia:
- Nie żyje. Przed chwilą wydał ostatni dech. Dostał kilka celnych ciosów sztyletem. Zabójca znał się na rzeczy. Natychmiast go znaleźć! - rozkazuje strażnikom.
- Tak jest! - wołają funkcjonariusze jednocześnie, salutując, po czym oddalają się.
- Uważaj na siebie. Niezłe harce odbywają się w tej twojej pracowni - mówi Ferlik.

Hassan1 06-05-19 22:56

Oskar wciąż nie mógł uwierzyć w to co się stało. Jedyna nadzieja w tym, że złapią chłopaka. Miał co prawda w pracowni jeszcze rzeczy tego faceta. Przejrzy je drugi raz, dokładniej.
- Zerknij na jego rany - zwrócił się do Falrica. - Jesteś w stanie coś o tym powiedzieć?
Po sprawdzeniu ubrań miał zamiar ponownie zbadać papier. Mógł zostać zapisany w sposób wymagajacy użycia jakiegos szyfru lub przedmiotu.

Kyrie 08-05-19 17:21

Mężczyźni dopijają piwa. Jaszczur zostawia sobie jeszcze trochę.
- Wydaje mi się, że stać cię na więcej - oznajmia, po czym wstaje, dokańczając trunek. Reszta rzezimieszków także podnosi się z miejsc. - Możesz wziąć piwo ze sobą, bo nie mamy czasu na twoje delektowanie się.
- Nie potrzebuję go. Już wystarczająco długo tu siedzę i popijam. - oznajmia Ork - Nie marnujmy czasu na głupie paplanie.
Piątka wychodzi z karczmy i idzie zaułkami. Droga nie trwa zbyt długo i w końcu wszyscy docierają pod jakiś mały magazyn. Tam czeka już na nich tamten chłopak, który wyszedł. W dłoniach ma dwie paczki.
- No więc twoim zadaniem będzie wyśledzenie jednego faceta w Piscoris. Możliwe, że coś kombinuje, dlatego masz go usunąć. A właściwie nie ty, tylko płatny zabójca, któremu wręczysz jedną z tych paczek i ten mieszek ze złotem - Zielony otrzymuje wspomniane przedmioty. - A drugą paczkę dostarczysz grupce ludzi, których obozowisko prawdopodobnie znajdziesz gdzieś po drodze. Jak ich spotkasz, powiedz: "Pozdrowienia dla Podziwiających". Rozumiesz?
- Nie jestem głupi. Proste zadanie. Jak wygląda nagroda za nie? - pyta Zielony. Musi zgrywać pozory zainteresowanego pracą u Jaszczuroczłeka, bo jest jedną z niewielu osób, która może wiedzieć gdzie znajdują się poszukiwani przez Orka ludzie - Dawaj mi to. Ruszam. Jak wrócę zostawię u karczmarza informację, że czekam w porcie. Przekaże Ci, że właśnie tam znaleziono paczkę ziela. - Go'el na odchodne warknął jeszcze na człowieka, z którym miał na pieńku.

Mika 123 08-05-19 20:41

Oskar: Nordmarczyk patrzy na papier. Wydaje się on być czysty, jakby nikt nigdy na nim nic nie zapisał.
- No tak jak to powiedział pan oficer - mówi w końcu Ferlik. - Kilka celnych ciosów sztyletem. Ofiara była zaskoczona, zresztą typ i tak nie mógł nic zrobić bez broni i bez pancerza. Był łatwym celem. Zabójca za to najwyraźniej był przygotowany i wiedział, że ktoś tędy wyjdzie. Możliwa współpraca z chłopakiem.
Mężczyzna wstaje od trupa i patrzy na Oskara.
- Nie męcz się, zostaw to - wskazuje głową na papier. - Najprawdopodobniej nic tu nie ma. Chłopak mówił przecież, że prowadzi jakieś badania. Chciał mieć więcej czysty pergamin do ich zapisywania, prawda? No to masz to w rękach.

Go'el: Jaszczur karcąco patrzy na warczenie Zielonego.
- Mówiłem ci już, żebyś się oddalił od moich ludzi. A zapłatę otrzymasz po wykonaniu zadania.
Zysk: ekwipunek, 45 sztuk złota, dwie paczki bagiennego ziela, 500 sztuk złota
Strata: 15 sztuk złota

Kyrie 08-05-19 21:13

Jaszczur karcąco patrzy na warczenie Zielonego.
- Mówiłem ci już, żebyś się oddalił od moich ludzi. A zapłatę otrzymasz po wykonaniu zadania.
- A ja ci mówiłem, że denerwuje mnie twój pucybut. - odparł Ork - I mam nadzieję, że to głupie spojrzenie było do twoich ludzi, nie do mnie. - dodał Go'el na odchodne, patrząc takim samym wzrokiem na Jaszczura, jak on na niego wcześniej.

Hassan1 09-05-19 08:18

- Cholera.
Oskar uderzył pięścią w ścianę ze złości. Papier schował do kieszeni, zdjął bełt z kuszy i z powrotem zawiesił ją na ramieniu. Wrócił do środka. Miał zamiar raz jeszcze przeszukać rzeczy zmarłego oraz dzieciaka, a następnie rozejrzeć się z grubsza po pracowni - może chłopak zostawił coś na wierzchu, lub w pośpiechu zostawił jakieś ślady. Prócz tego mógł tylko czekać na informacje strażników. Ciekawe kiedy uprzątną zwłoki spod jego pracowni.
Zabrał się do pracy. Dawno tu nie był. W międzyczasie opracowywał plan, w jaki sposób może zacząć realizować zadanie.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:34.

Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.