Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4

Forum Gothic - ArcaniA: Gothic 4 (http://forum.gothic.phx.pl/index.php)
-   Sesje RPG (http://forum.gothic.phx.pl/forumdisplay.php?f=168)
-   -   Cena wolności - Hassan1, Kyrie (http://forum.gothic.phx.pl/showthread.php?t=44632)

Hassan1 07-04-19 19:47

Oskar najpierw się ubrał, zabezpieczył sakwy i upewnił się, że wszystko ma na swoim miejscu. Poczuł się nieco lepiej.
- No to pokaż, co tam masz

Kyrie 07-04-19 21:28

Ork uwolnił więźnia zza drzwi. Ten był nieco zdziwiony kogo spotkał.
- Dzięki ci, czło... Orku - rzekł skazaniec z wdzięcznością, kryjąc zakłopotanie swoją pomyłką. - Nadawałbyś się na jednego z nas, jesteś w porządku.
Go'el przez chwilę wpadł w zakłopotanie.
- Na jednego z nas? - pomyślał - A kim oni u licha są?
Zielonoskóry poczuł się dziwnie, nie wiedział w tej chwili z kim ma do czynienia. Była to zorganizowana grupa, takie tylko mógł snuć domysły. Nie miał żadnych innych informacji.
- Najpierw jednak muszę iść do zbrojowni po swój ekwipunek. Ty chyba też. - dodał Więzień.
- Tak. Muszę sobie przypomnieć, jak trzymać Doomhammera. - odparł zielony.
Szaman był szczęśliwy, że wreszcie włoży na siebie swoje szaty i znów chwyci młot swego ojca. Czekał na to długo.
Ork razem ze Skazańcem udali się w stronę zbrojowni.

Mika 123 07-04-19 22:09

Oskar: Kwatermisstrz wyciąga spod lady jakiś notatnik i przegląda go wnikliwie.
- No więc... mógłbym ci dać kilka mikstur leczniczych. Esencji. Albo też dobrego półtoraka... chociaż... ty to chyba wolisz jakieś cięższe żelaztwo... - poprzekręcał kilka kartek. - Więc mogę ci zaoferować lekki topór bojowy. Jeśli jednak wolisz zainwestować w broń długodystansową, to dostaniesz ode mnie lekką kuszę. Możesz też wziąć skórzany pancerz, nieużywany. Albo... - mężczyzna waha się chwilę. - Albo jeśli wolisz rzadkie przedmioty, możesz dostać Czarną Perłę. Wybieraj.

Go'el: Więźniowie przechodzą po cichu przez korytarz i w końcu znajdują się na zewnątrz. Noc była piękna i gwiaździsta. Obaj mogli nacieszyć się świeżym powietrzem.
- Czujesz to, przyjacielu? - zapytał uwolniony skazaniec. - Tak pachnie wolność. Nie siedziałem zbyt długo, ale zatęskniłem.
Następnie mężczyzna zakrada się do jakichś drzwi. Daje zielonoskóremu znak, by ten się zbliżył.
- Na trzy: otwieram, ty wchodzisz, a ja za tobą - szepcze bardzo cicho. - Raz. Dwa. Trzy.

Kyrie 08-04-19 15:52

Ork z nowym towarzyszem przeszli przez więzienne korytarze niezauważenie i bezszelestnie, wreszcie dochodząc do upragnionego celu - wolności. Noc była pełna gwiazd, księżyc był aż nadto widoczny, było pięknie i wspaniale. Szaman wreszcie poczuł się jak za starych, dobrych lat. Takie idealne widoki pamięta ze swoich rodzinnych stron. Aż zakręciła się łezka w oku.
- Czujesz to, przyjacielu? - zapytał uwolniony skazaniec. - Tak pachnie wolność. Nie siedziałem zbyt długo, ale zatęskniłem.
- Czuję. Jest cudownie. Dawno nie byłem aż tak szczęśliwy. - odpowiedział Go'el Od dawien dawna nie było widać po Zielonym aż takiego humoru. Towarzysze chwilę stali i podziwiali widoki, aż w końcu człowiek zakradł się do drzwi i dał Orkowi znak.
- Na trzy: otwieram, ty wchodzisz, a ja za tobą - szepcze bardzo cicho. - Raz. Dwa. Trzy.
- Lok'tar Ogar! - odparł z uśmiechem Ork, co w ich języku znaczyło "do boju, przyjacielu!".
Nim Więzień zdążył mrugnąć, Szaman zniszczył drzwi.

Hassan1 08-04-19 18:03

Oskar zmarszczył brwi. Na nieszczęście strażnika, jeszcze co nieco pamiętał z cen rynkowych. Poza tym sporo stracił na wadze i sile podczas pobytu w więzieniu.
- Drogo. Poza tym nie wiem czy dałbym rady tego używać. Ale zawsze możemy się trochę potargować. Czy to wszystko co masz?

Mika 123 08-04-19 21:40

Oskar: Kwatermistrz przejrzał jeszcze parę razy dwie strony w zeszycie.
- No niestety to wszystko. Za Czarną Perłę i tak w sumie byłbym stratny, ale nikogo u nas takie rzeczy nie interes...
Zanim zdąża dokończyć zdanie drewniane drzwi prowadzące na zewnątrz pękają pod naporem ciała jakiegoś Orka.

Go'el wkracza do pomieszczenia energicznie, a za nim zbiegły więzień. Kwatermistrz szuka gorączkowo swojej kuszy i w końcu ją znajduje. Na linii strzału stoi mu jednak Oskar, przez co nie może wycelować w stronę biegnącego ku nim skazańca.

Hassan1 08-04-19 23:19

- Co to... - zdołał wykrztusić, podczas gdy zesztywniałe mięśnie z irytującą ślamazarnością sięgnęły po broń. W duchu westchnął z ulgą, że zdążył przypiąć cały swój ekwipunek.
Nie był świadom tego, że stoi pomiędzy przybyszami a strażnikiem, nieświadomie narażając się na otrzymanie bełtu w plecy.

Kyrie 09-04-19 21:05

Go'el energicznie wbiegł do pomieszczenia, za nim jego nowy towarzysz. W ostatniej chwili Ork zauważył, że Kwatermistrz dorwał się do kuszy a między nimi stoi osobnik.
- Co to... - powiedział nieznajomy.
- Nie ruszaj się. Nic Ci się nie stanie. - odparł Szaman - A Ty, mistrzuniu, lepiej odłóż tę kuszę. Wiesz na co mnie stać. - dodał bez zastanowienia.

Mika 123 10-04-19 08:39

Zirytowany kwatermistrz po prostu odpycha ręką Oskara z linii strzału. Ten zatacza się i upada na podłogę stając się przeszkodą, o którą potyka się więzień. Tymczasem kwatermistrz strzela do Go'ela i pudłuje zaledwie o włos, a bełt wylatuje gdzieś na dwór. Mężczyzna zabiera się za ponowne załadowanie kuszy.
- ALARM!!! - wrzeszczy.

Hassan1 10-04-19 11:50

Oskar zaklął pod nosem, leżąc twarzą na podłodze. Znów wszystko zaczyna się pieprzyć. I co teraz? Na szczęście nie wypuścił broni.
Ocenił, czy uda mu się zniknąć w zamieszaniu.

Kyrie 10-04-19 16:12

Go'el ledwo co uniknął śmierci, poczuł się jak na treningu bojowym z innymi zielonymi.
- ALAAAARM! - krzyczy Kwatermistrz, próbując naładować kuszę ponownie.
Ork nie myśląc długo, przeskakuje nad leżącym. Dorwał człowieka z kuszą i nie zastanawiając się, ukręcił mu kark.
- Co teraz robimy? - zapytał swojego kompana. - Nie wiemy, czy reszta nie usłyszała tego idioty.

Mika 123 10-04-19 17:08

Więzień wstaje prędko i kontynuuje swój bieg. Razem z nim, ramię w ramię, biegnie Go'el. Kwatermistrzowi udaje się załadować bełt, jednak widząc pędzącego ku niemu Orka w panice strzela. Nie trafia jednak w żadnego z napastników, pocisk wbija się gdzieś w podłogę, przy ramieniu Oskara. Nordmarczyk dochodzi do wniosku, że łatwo będzie wydostać się niepostrzeżenie - nikt zbytnio nie zwraca na niego uwagi. Tymczasem Zielony już wskakuje na ladę, by dostać się do kwatermistrza, lecz ten wyciąga miecz, wycofuje się kilka kroków i kieruje ostrze ku więźniom.
- Ani kroku dalej! - woła wymachując mieczem.

Hassan1 10-04-19 17:16

Oskar nie myśląc zbyt długo skierował się do drzwi. Rzucił jeszcze okiem ba podłogę i ściany na drodze dzielącej go od wyjścia. Jeśli byłoby tam coś przydatnego, mógłby zabrać to w biegu i szybko zniknąć.
Wstał, aby wykonać plan.

Kyrie 10-04-19 23:13

Go'el kolejny raz otarł się o śmierć. Kwatermistrz zdenerwowany i lekko przerażony tym, że biegnie na niego olbrzymia kupa mięcha nie trafił w swój cel. Bełt trafia niedaleko Nordmarczyka. Ork wskakuje na ladę, żeby jak najszybciej dorwać swojego przeciwnika. W tym momencie człowiek wyjął miecz.
- ANI KROKU DALEJ!! - krzyczy w panice.
- Uspokój się, mały człowieku. Oddaj broń albo zrobimy Ci krzywdę. - odpowiada Zielony. - Nie lubię zabijać, w szczególności niewinnych. Nie zmuszaj mnie do tego. - dodaje. - Słyszałeś legendę o smoku, który zrzucał wnętrzności ludzi na pożarcie ścierwojadom? Mogę zrobić to w każdej chwili z Tobą. - zakończył, a lewa ręka świeciła mu na fioletowo, druga zaś na pomarańczowo. Oczy natomiast były wręcz błękitne. Jego towarzysz wiedział już, co to oznacza.
- A gdzie ten Nordmarczyk? - zapytał jeszcze Szaman.

Mika 123 11-04-19 09:20

Oskar wstaje i prędko ewakuuje się z pomieszczenia. Wbiega do jakiegoś zadaszonego przejścia. Chyba wyjście z koszar. U jego końca widzi opartego o ścianę zakapturzonego mężczyznę. Za sobą słyszy bieg co najmniej kilku osób.

Go'el: Kwatermistrz słucha Orka cierpliwie. W jego spojrzeniu można wychwycić coś jakby drwinę. Znika ona jednak, ustępując trwodze, gdy ręce Zielonego zaczynają świecić. Wtem do pomieszczenia wbiega pięciu Strażników Miejskich. Mają wyciągnięte miecze. Kwatermistrz uśmiecha się triumfalnie. Jego nieuwagę wykorzystuje więzień i obezwładnia go, stając za nim i przystawiając mu ostrze jego miecza do szyi.
- Idźcie stąd, a nic mu się nie stanie! - woła.

Hassan1 11-04-19 09:30

Oskar natychmiast doznał deja vu. Do końca miał nadzieję, że jednak uda się tego uniknąć. Mimo wszystko w chwili obecnej nie miał wyboru.
- Prowadź. I najlepiej w milczeniu - zawołał do człowieka, którym musiał przecież być ten śmieszek Falric.

Kyrie 11-04-19 15:48

Kwatermistrz głupio uśmiecha się do Orka, ten reaguje tym samym. Pokazuje swe kły. Nagle wbiegają Strażnicy Miejscy, dokładnie 5, każdy wrogo nastawiony z wyciągniętym stalowym mieczem. Towarzysz Zielonego szybko rzuca się na swój cel, łapie go i przystawia miecz do szyi.
- Idźcie stąd, a nic mu się nie stanie! - woła.
- Warto było się tak głupkowato cieszyć? - pyta po cichu Szaman - Jeśli zawołacie kogokolwiek to wasz kumpel zginie. - dodaje, biorąc do ręki jego kuszę - Dlatego teraz precz, ludzkie psy bez honoru. Nie chcę więcej oglądać waszych spasionych mord i piwnych brzuchów.
Ork załadował kuszę bełtem leżącym na stole. Czeka, co zrobią Strażnicy. Jest ubezpieczony i gotowy na wszystko.

Mika 123 11-04-19 17:46

Oskar: Mężczyzna odepchnął się od ściany i stanął na równe nogi patrząc na Nordmarczyka z tym swoim uśmieszkiem na twarzy.
- Oskar, mój kamracie. Witaj. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że przeżyłeś atak na statek. Znów mogę spać spokojnie - nieco poszerzył swój uśmiech. - Dokąd zmierzasz, kumie?
Zysk: ekwipunek, 200 sztuk złota

Go'el: Dwóch funkcjonariuszy wyszło powoli naprzód, niezrażeni tym, że kwatermistrz ma ostrze miecza przy szyi. Jednak, gdy Zielony uniósł kuszę, zatrzymali się. Spojrzeli po sobie, nie wiedząc co zrobić. Tymczasem więzień otworzył drzwi za swoimi plecami, prowadzące do składu, nie spuszczając jednak ostrza z szyi mężczyzny. Zaciągnął go ze sobą dalej. Wtem do pomieszczenia wbiegł jeszcze jeden strażnik, który najwyraźniej za późno zareagował na krzyk kwatermistrza. To był impuls. Stróżowie prawa ruszyli w stronę lady. Go'el strzelił. Trafił w jednego strażnika, czym na chwilę wstrzymał pochód pozostałych.
Strażnik 1: 200 PŻ

Hassan1 11-04-19 22:20

- Prowadź. Po prostu prowadź. Za plecami mam kłopoty i wolałbym trzymać się od nich z dala.
Nie chciał mówić nic więcej. Zastanawiał się jednak, co do cholery się tam wydarzyło. I kim był ten ork.

Kyrie 12-04-19 15:48

Go'el wiedział, że nie ma szans w spotkaniu z taką ilością Strażników. Było ich za dużo, nie wiedział też jakie umiejętności posiada jego towarzysz i jak się zachowa. Jedyne, co było pewne to to, że obydwoje chcą przeżyć i uciec. Strzelił więc tylko do tego, który jako pierwszy wystąpił przed szereg i się zbliżał. Reszta się zatrzymała.
- Co robimy? - szepnął do kompana - Nie widzę innego wyjścia, straciłem resztki swojego orczego honoru będąc tutaj. Wiejemy, nie będziemy walczyć. W miejsce jednego trupa pojawi się dwóch żywych.

Mika 123 12-04-19 18:04

Oskar: Ferlik wzrusza ramionami.
- Jak chcesz - wzdycha, po czym odwraca się.
Zaczyna iść przed siebie. Mężczyźni przemierzają ulicę miasta w milczeniu. W końcu docierają pod jedną z bram, pewnie losowo wybraną, bo najbliżej koszar.
- Więc gdzie idziesz? - pyta opierając się o pobliską ścianę.

Go'el: Kompan Zielonego zniknął za drzwiami, więc Ork mówi raczej sam do siebie. Dwóch strażników pomaga swemu postrzelonemu koledze. Zielonoskóry trafił go w klatkę piersiową. Pozostali trzej podchodzą powoli w stronę Go'ela. Tymczasem drzwi za nim otwierają się z impetem i kwatermistrz wpada na ladę, pchnnęty przez więźnia. Następnie towarzysz Zielonego wręcza mu topór, a przez ramię przewiesza mu lekką ćwiekowaną zbroję.
- Zmywajmy się stąd - mówi, po czym kieruje ostrze swego miecza ku kwatermistrzowi, patrząc na strażników znacząco.

Hassan1 12-04-19 21:42

- Na początek planowałem odwiedzić moją pracownię... jesli nadal jest taka jak myślę. Chyba że bardzo chcesz przekazać mi jakieś informacje. Zarysowac sytuację w mieście i dac rady czego lepiej unikać i co sprawdzić. Jeśli tak to nie krepuj się.

Kyrie 13-04-19 15:48

Ork trzymał już topór w swej dłoni, wciąż miał nadzieję jednak że odnajdzie swój młot - Doomhammer'a. To rodzinna pamiątka, potrzebował jej żeby znów być silnym i nieustraszonym.
- Zmywajmy się stąd. - mówi kompan zza drzwi.
- AAAAAARRRRGHH!!!! - zakrzyczał Go'el - Lok'tar! - i zniknął za drzwiami. - Hej, przyjacielu. Jak już stąd uciekniemy, muszę znaleźć pewną pamiątkę rodzinną. Pomożesz mi? Z tego, co wiem ma ją pewien człowiek niedaleko stąd. - dodał w biegu.

Mika 123 13-04-19 18:52

[Kyrie, ile w przybliżeniu ma mieć ten Twój młot obrażeń?]

Oskar: Ferlik spogląda na Nordmarczyka i unosi brew.
- No dobra, chwilę cię tu nie było, więc mogłeś się nie zorientować, że Archolos stało się większy burdelem niż wcześniej. Gubernator to chyba ukradkiem spierdolił z wyspy, wice pewnie też. Po mistrzu złotnictwa także śladu nie ma. Mistrz łowców ciągle nie zaruchał, pije w karczmach i wszczyna burdy. Na mistrza alchemii wybrano jakiegoś tępego Orka, co to pewnie gówno się na tym zna. A, no i dał się w pierdlu zamknąć. Mistrz zielarstwa też... ale o ty, to już chyba wiesz - na twarzy mężczyzny pojawił się ten szyderczy uśmieszek. - W dodatku wygnano Smutasa. Można zaobserwować postępującą anarchię. Elity kraju zwiały, bądź skończyły lub skończą w kryminale. Niby to się wszystko jakoś trzyma, ale wystarczy, że zerwie się wiatr i wszystko się zawali. A my nie możemy do tego dopuścić - nastaje chwila ciszy. - Jeśli chcesz ode mnie jakiejś wskazówki, to po mojemu powinieneś trzymać się Magów Ognia. Oni mają na pieńku z tymi czwartymi, a że są bardzo zdeterminowani w walce ze swymi wrogami, to prędko znajdziesz jakiś trop.
Mężczyzna wyprostował się i poszedł kilka kroków przed siebie.
- Chodź. Idziemy do tej twojej pracowni.

Go'el: Ork schował kuszę i zacisnął dłonie na trzonku topora. Więzień przerzucił kwatermistrza przez ladę i ponownie przystawił mu ostrze do szyi. Zielony tymczasem wybiega z pomieszczenia mówiąc coś przy tym o jakiejś pamiątce rodzinnej, zaś jego towarzysz powoli idzie w ślad za nim, mając wciąż za zakładnika kwatermistrza. Go'el będąc już na zewnątrz zauważa trzech strażników, mają naładowane kusze i celują w stronę wyjścia ze składowiska. Kompan dołącza do zielonoskórego wpychając kwatermistrza do wewnątrz, odwraca się i zaczyna prędko biec. Jeden ze strażników wystrzeliwuje bełt w jego stronę, lecz nie trafia.
- W nogi! - krzyczy uciekinier.

Kyrie 13-04-19 19:18

[Chodzi o to, że młot to pamiątka rodzinna. Obojętnie jakie obrażenia. Uaktywnia on w jakiś sposób moce szamańskie, dodaje siły i pewności siebie orkowi. Wiesz o co biega.]
*
*
*
Ork i jego kompan zauważają trzech Strażników, którzy są strasznie skupieni na swoich dwóch celach. Na ich twarzach widać złość, co jest olbrzymim plusem dla dwóch zbiegów ponieważ może to zaważyć nad tym, czy uda się ich zdekoncentrować. Jeden z więźniów pcha Kwatermistrza na przeciwników.
- W nogi! - krzyczy uciekinier.
- Ruszaj swoje tłuste dupsko! - woła Go'el.
W tym momencie Szaman i jego towarzysz zaczynają uciekać w drugą stronę.
- Cholera, ilu ich tu jeszcze spotkamy. Wiedzą, że zwialiśmy. Musimy znaleźć jakąś inną drogę. - mówi Zielony.
Ork podczas biegu, pomimo ciężkiej sytuacji, stara się nasłuchiwać czy nie ma gdzieś w pobliżu tajemnego przejścia. Miejsca, w którym będą bezpieczni i będą mogli wreszcie zwolnić tempo.

Hassan1 18-04-19 10:53

Oskar zamierzał poprowadzić śmieszka. To była dobra okazja do rozeznania się w sytuacji w mieście. Zastanawiał się, czemu wokół jest tak mało ludzi.
- Wiadomo coś więcej na temat sytuacji w Kahr? - zapytał. - Opowiedz mi, kto teraz sprawuje prawdziwą władzę na ulicach. Jest kontakt z Epikurem? Czy jest jakas sila, mogąca zaprowadzić tu porządek?

Mika 123 18-04-19 14:40

Go'el: Zbiegowie uciekają długim korytarzem. Strażnicy biegną za nimi i strzelają z kusz. Więzień obrywa w bark, jednak nie przerywa to jego biegu. Następny pocisk trafia go w plecy, kolejny w łydkę. Wolność jednak jest zbyt cenna, by tak łatwo ją stracić. Dystans między Orkiem i człowiekiem, a końcem korytarz sukcesywnie się zmniejsza, mimo że ten drugi nieco zwolnił. Zielony orientuje się, że nad czubkiem głowy przeleciał bełt. Następny wbił się w pośladek więźnia, lecz chwilę potem udaje mu się zbiec, zeskakując z podwyższenia, na którym znajdują się koszary. Zielonoskóremu pozostało jedynie kilkanaście metrów. I wtedy jego także dosięgają pociski strażników. Obie łopatki i ucho zostają niespodziewanie zaatakowane przez ostre, stalowe groty. Szok i ból mieszają się razem, Ork przewraca się i uderza głową o twardy, wybrukowany chodnik. Traci przytomność.
Gdy ją odzyskuje okazuje się, że siedzi na krześle. Jest do niego przywiązany. Nad nim stoją dwaj strażnicy. Słyszy czyjeś kroki.

Oskar: Ferlik zaśmiał się. Szczerze.
- Na Kahr? Cóż, powinieneś to wiedzieć, w końcu ich szpiegowałeś. A tak na serio to wysłano tam same miernoty, żółtodziobów, którzy nie znają się na pracy agenta. Dali się zdekonspirować. Ale Epikur się tym nie przejmuje, żadnych dodatkowych rozkazów nie dostaliśmy. Jedynymi, którzy przejmują się jeszcze losem kraju są Generałowie i ludzie wokół nich zgromadzeni. To oni sprawują tutaj faktyczną władzę, lecz nie zamierzają przeprowadzić zamachu stanu, to nie czas na to. I tak siedzimy w niezłym gównie. Jednak nie są w stanie ogarnąć większości Strażników Miejskich, lojalnych wobec Gubernatora oraz jego zastępcy, który też sobie hula. Dlatego panuje taki bajzel, nie ma kto ogarniać coraz to mnożących się grup przestępczych.
Mężczyźni docierają na miejsce.

Hassan1 18-04-19 18:33

Oskar sprawdza czy drzwi są otwarte. Wpierw jednak ocenia swoją pracownię z zewnatrz, zastanawiając się jak bardzo mogła się zmienić podczas jego nieobecności. Mimo wszystko cieszył sie, ze tu jest.
Pamiętając słowa strażnika, na wszelki wypadek położył dłoń bliżej broni. Spróbował otworzyc drzwi.

Kyrie 19-04-19 15:24

Go'el prawie co nie pożegnał się z życiem. Ostatnie, co pamięta, to ból w plecach i w uchu. Budzi się w pomieszczeniu. Widzi przed sobą dwóch Strażników.
- Jak to możliwe, że nas dorwali? - pyta się w głowie sam siebie. Chwilę później otrząsa się.
- Czego ode mnie chcecie, ludzie? Wiecie dobrze, że jestem niewinny i szukacie kogoś, na kogo winę możecie zwalić. - mówi do Strażników. - Zróbcie to szybko. Zasługuję na honorową śmierć, nie na ubój jak świnia. - dodaje po chwili.
Ork dalej siedzi i czeka na dalszy rozwój sytuacji.

Mika 123 19-04-19 17:59

[Małe sprostowanie: oni stoją po Twoich dwóch bokach, lekko za Tobą, Kyrie. Nie napisałem tego, bo myślałem, że łatwo to sobie wyobrazić bez dokładnego opisu. I nie dorwali was, tylko Ciebie, ten drugi więzień zdążył jakoś zwiać.]

Oskar: Wygląd pracowni nie zmienił się, wciąż wygląda tak, jak ją zapamiętał. Nordmarczyk pociąga za klamkę i drzwi się otwierają, mimo późnej pory.

Go'el: Drzwi otwierają się, a Zielony kątem oka dostrzega, że strażnik po jego lewej staje na baczność, drugi także.
- Świetnie, a więc trafił nam się wygadany - rzekła wchodząca postać. Po chwili usiadł przy biurku przed Go'elem. Niedaleko stanął jakiś osiłek, także w zbroi strażnika. Ten za biurkiem jednak wyróżniał się pancerzem, ewidentnie był oficerem. Dodatkowo wyglądał na osobę młodą: przed lub lekko po trzydziestce. - Więc mów, co wiesz o naszych martwych strażnikach w więzieniu, o ucieczce tych kilku przestępców, o własnej ucieczce też mógłbyś wspomnieć, jeśli łaska; a także nieco o tej waszej bandzie - mężczyzna wyciąga notes, bierze pióro, namacza je w atramencie i czeka.

Hassan1 20-04-19 10:07

Oskar poczuł się nagle spokojny. Przeszukał pracownię, w poszukiwaniu dokumentów, które mogą mu pomóc, a także resztek złota, które powinien mieć pochowane po szufladach. Nie miał zbyt wielkich nadziei.
- I co teraz? Zamierzasz ze mną zostać? - zapytał, odwracając się do śmieszka.

Kyrie 20-04-19 13:24

Go'el siedzi przywiązany do krzesła. Dwóch Strażników z pewną siebie miną stoi nad nim. Nagle drzwi się otwierają, dwóch gości w mundurach staje na baczność.
- Świetnie, a więc trafił nam się wygadany - rzekła wchodząca postać.
- Nie Twój interes. - odparł od razu Ork.
Człowiek w dziwnym stroju, wyglądający na przełożonego usiadł przed Zielonoskórym. Wygląda na młodego.
- Jesteś młody, pewnie chcesz się podlizać, co? - zaśmiał się Ork. Było widać ten jego szyderczy uśmieszek.
Po człowieku nie było widać żadnej reakcji.
- Więc mów, co wiesz o naszych martwych strażnikach w więzieniu, o ucieczce tych kilku przestępców, o własnej ucieczce też mógłbyś wspomnieć, jeśli łaska; a także nieco o tej waszej bandzie - mężczyzna wyciąga notes, bierze pióro, namacza je w atramencie i czeka.
- Niech będzie. O dwóch gościach z początku nie wiem nic. Nie kojarzę ich nawet. Jeden przemienił się w chrząszcza i wszedł przez dziurę w ścianie. Wypił eliksir, nie jest ciężki do stworzenia. O własnej ucieczce? Haha. Moglibyście lepiej wytrenować swoich osiłków. Są słabi, dają się porwać emocjom. Szybko można ich załatwić. - dodał Szaman - Resztę już znasz. Czego chcesz więcej?

Mika 123 20-04-19 17:03

Oskar: Nordmarczyk i jego kompan śmiało weszli do środka, powodując mały hałas. Pytanie człowieka z Północy odbiło się echem po budynku.
- Najpierw wolałbym dowiedzieć się, gdzie pójdziesz. Muszę wiedzieć, gdzie się zaszyć - odpowiedział Ferlik.
Nagle usłyszeli hałas dobiegający z jednego z pokojów w krótkim korytarzu po lewej.

Go'el: Oficer cały czas miał na twarzy szyderczy półuśmiech.
- Puszczam twe żałosne uwagi pomimo uszu, Orku - rzekł, znacząco akcentując ostatnie słowo. Następnie lekko kiwa głową. - Zgadza się. Odnaleźliśmy na miejscu pustą fiolkę, a strażnicy zostali zabici ostrzami mieczy. Ty miałeś topór, skradziony z magazynu, więc nie mogłeś tego zrobić. Mówisz prawdę, to dobrze. To może teraz opowiesz nam nieco o swoim kompanie gwałcicielu i mordercy?

Hassan1 20-04-19 20:05

Oskar przez chwilę zamarł. Odwrócił się w tamtym kierunku. Zamierzał sprawdzić źródło tego odgłosu, nie patrząc na swojego towarzysza. Dla pewności położył dłoń na pasku, w pobliżu broni.

Kyrie 20-04-19 21:44

Ork widzi u przesłuchującego Oficera szyderczy uśmiech. Ciężko mu to znieść, ale cóż może poradzić. Jest otoczony, bezbronny i nie wie ilu Strażników jest na zewnątrz.
- Puszczam twe żałosne uwagi pomimo uszu, Orku - rzekł, znacząco akcentując ostatnie słowo.
- Odpuść sobie tę paplaninę, człowieku. Popracuj nad szkoleniem. Nie mówię Ci tego jako wróg, ani jako przyjaciel ale Twoi ludzie są żałośni. - odparł od razu Zielony - widząc jak biegnę o mało co nie zesrali się w portki. Nie chciałem ich zabijać z tego powodu, bo miałbyś więcej do sprzątania. - dodał z uśmiechem.
Oficer lekko kiwa głową.
- Zgadza się. Odnaleźliśmy na miejscu pustą fiolkę, a strażnicy zostali zabici ostrzami mieczy. Ty miałeś topór, skradziony z magazynu, więc nie mogłeś tego zrobić. Mówisz prawdę, to dobrze. To może teraz opowiesz nam nieco o swoim kompanie gwałcicielu i mordercy?
- Nie wiem, kim był ani co robił mój towarzysz. Uciekaliśmy razem. Liczyło się to, by jak najszybciej zawinąć stąd manetki i narobić jak najmniej strat. Nie lubię walki z bezbronnymi przeciwnikami, to ujma na honorze. Mieliśmy pogadać po ucieczce. Jeśli jednak gwałcił to długo by nie pożył. Zapewniam. Jestem Orkiem, ale serce mam jak człowiek. - odpowiedział Szaman z pełną powagą - A wracając do morderstw. Każdy z nas zabija, Oficerze. Wiesz o tym i Ty i ja. Obydwoje mamy coś za uszami.
Ork oparł się o siedzenie, w jego oczach było widać smutek. Nie w jego stylu było uciekanie i zabijanie niewinnych. Miał też za złe swemu kompanowi to, kim był w przeszłości. Ork Ma nierozliczone rachunki z dwoma zbiegami, którzy na początku mu grozili i ze swoim byłym kompanem. Wie, że ich dorwie.
- Mogę Cię zapewnić, człowieku. Dla mnie nie jesteś kimś ważnym, ale jeśli dorwę tych trzech padalców to dowiedzą się co znaczy zadrzeć z Szamanem.

Mika 123 20-04-19 22:27

Oskar: Mężczyzna idzie ostrożnie w stronę źródła hałasu chcąc sprawdzić, co jest jego przyczyną. Otwiera drzwi, a pokój na pierwszy rzut oka wydaje się być pusty. Tylko jedna poszlaka temu przeczy - zapalona świeca na stole.

Go'el: Oficer poszerza nieznacznie swój uśmiech.
- Rasa kontynentalna, co? - pyta nachylając się nieco na Zielonym. - Cóż, twoje słowa wskazują, żeś honorowy wojownik, ale rozumem z pewnością nie grzeszysz - mężczyzna wstaje i zaczyna krążyć. - Tak, to prawda. Każdy ma coś na sumieniu. Lecz są takie zbrodnie, które do pospolitych nie należą. Gwałt na młodej dziewczynie - strażnik zatrzymuje się przy Orku i nachyla nieco - A potem zamordowanie jej, bo się stawiała. Bo to miało być zwieńczeniem kary za to, że nie oddała się dobrowolnie. Ale miałeś prawo o tym nie wiedzieć - ponownie zaczyna chodzić wokół biurka. - Jednak pewien prostoduszny człowiek ostrzegł cię przed uwolnieniem go! Wprowadzić - zwraca się do strażników, a ci salutują i opuszczają pomieszczenie, by po chwili wrócić z mężczyzną w podeszłym wieku, jednak nie wyglądającym na całkowicie niedołężnego. - Możecie odejść - funkcjonariusze bez słowa sprzeciwu opuścili pomieszczenie. Został tylko oficer, osiłek z boku, starzec i Go'el. Tego przedostatniego usadowiono na krześle obok zielonoskórego. - A kimże są ci trzej padalcy? - pyta że stoickim spokojem młodzieniec.

Kyrie 20-04-19 22:50

- Rasa kontynentalna, co? - pyta nachylając się nieco na Zielonym.
- Dokładnie tak. Widzę, że wiesz parę rzeczy. - odpowiedział grzecznie na pytanie Ork.
Przez chwilę zaczął zastanawiać się, czy wygląd Oficera który go przesłuchuje to nie jest jakaś magiczna sztuczka.
- Cóż, twoje słowa wskazują, żeś honorowy wojownik, ale rozumem z pewnością nie grzeszysz - mężczyzna wstaje i zaczyna krążyć.
- Jak każdy, który został uczony wedle starych tradycji. Znasz je, Strażniku. Sam starasz się traktować przeciwnika honorowo. Widać to po Tobie. Zastanawia mnie jedynie, dlaczego wy, ludzie, uważacie Orków za głupszych. Niejeden z nas, zielonoskórych, jest mądrzejszy niż człowiek, chłopcze. Masz mnie za nierozumnego, ale widzę zachowania Twoich ludzi. Są nerwowi. Działają pod wpływem jednego impulsu. Łatwo ich wyprowadzić z równowagi. Wiesz co to oznacza, prawda? - wtrącił Go'el - Są łatwym celem dla każdego przeciwnika. Myślę, że walczyłeś z moimi braćmi, ale nie miałeś styczności z szamanami. Jedyne co mogłeś słyszeć to legendy o najwyższym Anab'Khulaku. - dodał jeszcze.
- Tak, to prawda. Każdy ma coś na sumieniu. Lecz są takie zbrodnie, które do pospolitych nie należą. Gwałt na młodej dziewczynie - strażnik zatrzymuje się przy Orku i nachyla nieco - A potem zamordowanie jej, bo się stawiała. Bo to miało być zwieńczeniem kary za to, że nie oddała się dobrowolnie. Ale miałeś prawo o tym nie wiedzieć - ponownie zaczyna chodzić wokół biurka. - Jednak pewien prostoduszny człowiek ostrzegł cię przed uwolnieniem go!
Ork dobrze pamiętał opętanego starca, który przestrzegał go przed zwyrodnialcem.
- Za takie zbrodnie nie powinien siedzieć w celi. Znam wasz kodeks, mieliście go powiesić! - wrzasnął Ork.
Szamanowi oczy zaczęły mienić się błękitem.
- Następnym razem, jeśli trzymacie kogoś takiego w pierdlu, zabijcie go od razu! - warknął - Dajcie mi tego sukinsyna i resztę tej zgrai niedorajdów. Zabiję, zniszczę, a głowy powieszę na najwyższej bramie! - krzyknął.
Po Go'elu było widać wściekłość, okrył się hańbą pomagając takiemu bandziorowi.
- Wprowadzić - zwraca się do strażników, a ci salutują i opuszczają pomieszczenie, by po chwili wrócić z mężczyzną w podeszłym wieku, jednak nie wyglądającym na całkowicie niedołężnego.
- As'ghar, starcze. - powiedział Zielony, co w ich języku znaczyło 'wybacz'.
- Możecie odejść - funkcjonariusze bez słowa sprzeciwu opuścili pomieszczenie. Został tylko oficer, osiłek z boku, starzec i Go'el. Tego przedostatniego usadowiono na krześle obok zielonoskórego. - A kimże są ci trzej padalcy? - pyta że stoickim spokojem młodzieniec.
- Uważaj na słowa. - powiedział Go'el.

Hassan1 20-04-19 22:56

Oskar tak na wszelki wypadek ściągnął z ramienia swoją kuszę myśliwską i założył bełt. stawił się, tak, by widzieć całe pomieszczenie i zaczął szukać wzrokiem kryjówek, w których ktś lub coś mogłoby się ukryć - był przekonany że to kot, lecz w obecnej sytuacji ostrożność nie zaszkodzi.

Mika 123 21-04-19 11:23

[Ups. Chyba się nie zrozumieliśmy, Kyrie. Oficer pytał o tych trzech typów, którym wygrażałeś w poprzednim odpisie xD]

Go'el: Młodzieniec unosi brew, jakby zbity z tropu. Po chwili jednak wraca do poprzedniej miny. Siada z powrotem na krześle przed Orkiem.
- Co masz na myśli mówiąc "starych tradycji"? Poza tym nie poucza nas. Znamy się na naszej robocie. Ten facet miał nas doprowadzić do reszty jego zwyrodniałej bandy, a dyndając na stryczku nie byłby zbyt rozmowny! Ale nie ma tego złego. Widzę, że bardzo jesteś chętny, by się zrechabilitiwać. To dobrze.
Przez cały czas starzec zerka nieufnie na Zielonego.

Oskar: Nordmarczyk wyciąga kuszę. Światło świecy pada na jego twarz, gdy rozgląda się po pomieszczeniu.
- Proszę nie strzelać! - słyszy głos spod stolika z boku, na którym znajdują się rośliny o długich, spadających liściach, kamuflujące skutecznie ukrytego tam człowieka. Z tej kryjówki wyszedł młody człowiek z rękami w górze. - Przepraszam, nie spodziewałem się obecności Mistrza. Badałem właśnie właściwości jednej z naszych roślin i byłem zmuszony zostać tu na noc.

Kyrie 21-04-19 11:40

[Dobra, faktycznie się nie zrozumieliśmy. Teraz już jest jasność.]
*
*
*
- Co masz na myśli mówiąc "starych tradycji"? - pyta Oficer.
- Widzisz, a nas macie za głupszych. Bez urazy oczywiście. Znasz tę tradycję, nie zabijaj bezbronnego wroga. Nie zabijaj bezbronnych i niewinnych. To kultura. Tradycja starych wojowników. Znasz pisma, w których podczas wojen toczonych pomiędzy Orkami i Ludźmi brało się jeńców, ale nie robiło się im krzywdy. To jest honor, młody człowieku. A dla mnie pomoc gwałcicielowi jest ujmą. - odparł Go'el.
- Poza tym nie poucza nas. Znamy się na naszej robocie. - szybko wtrącił Strażnik.
- Nie pouczam. Daję Ci 'przyjacielską radę'. Stracisz swoich ludzi szybciej niż myślisz, jeżeli dalej będziesz postępował tak jak dotychczas. - ze stoickim spokojem dopowiada Ork.
- Ten facet miał nas doprowadzić do reszty jego zwyrodniałej bandy, a dyndając na stryczku nie byłby zbyt rozmowny! Ale nie ma tego złego. Widzę, że bardzo jesteś chętny, by się zrechabilitiwać. To dobrze.
- Też na to czekałem. Mam niewyrównane rachunki z dwoma łajzami. Pamiętam ich twarze. Oddaj mi mój młot. Oddaj mi moje szaty a obiecuję, że przyniosę Ci głowy tych padalców z gwałcicielem płaczącym Ci przed kolanami. Ale potem przyznasz, że odzyskałem swój honor i jestem wolny. Pasuje? - zapytał zielonoskóry.
W tym czasie starzec zerka nieufnie na Zielonego. Ork wyczuł to i się odwrócił.
- Chcesz coś dodać, starcze? - zapytał Szaman - Wybacz, że Cię nie posłuchałem. Wyglądasz na opętanego. Zmysły podpowiadały mi, żeby Cię wysłuchać ale, podobnie jak tutejsi Strażnicy, działałem pod wpływem impulsu. - dodaje szybko.


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:12.

Powered by vBulletin® Version 3.6.7
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.